Bliskowschodnie "nie zderzenie cywilizacji"

Kategorie: 

Źródło: Internet

Pierwszy cios. Drugi cios. Trzeci cios. Czwarty cios... Tak wygląda wojenna zabawa Stanów Zjednoczonych z Iranem. Kolejny etap "zderzenia cywilizacji" jak ów zjawisko starcia pomiędzy centralnym ośrodkiem "demokratycznego" świata zachodu a "niedemokratyczną", "faszystowską" i "antysemicką" Islamską Republiką Iranu nazwałby amerykański, neokonserwatywny ideolog Samuel Huntington. Pytanie tylko dlaczego jedno z najbardziej demokratycznych społeczeństw świata islamu stało się celem amerykańskiej machiny wojennej?

Przyglądając się temu pojedynkowi można pokusić się o pewną analogię i porównać starcie Iranu i USA do pewnej walki bokserskiej. Mam na myśli starcie Tomasza Adamka i Witalija Kliczko, które miało miejsce w 2011 roku. Przez 10 rund ukraiński bokser "stukał" po głowie polskiego zawodnika, ani przez chwilę nie mając zamiaru go znokautować. Wyglądało to jak lekcja boksu, którą Kliczko udzielał polskiemu zawodnikowi. Jako zwolennik teorii spiskowych mogę jednak pokusić się o pewną tezę. Mianowicie ów walka miała trwać jak najdłużej. Bo przecież gdyby Ukrainiec skarcił o głowe niższego od siebie Polaka w pierwszej rundzie to ile zarobiłyby te wszystkie "leśne dziadki" sterujące tymi przynudnawymi, ustawionymi walkami?

Podobnie wygląda starcie światowej potęgi jaką są Stany Zjednoczone z aspirującym do bliskowschodniej hegemonii Iranem. Gdyby Donald Trump posłuchał rady swojego hojnego sponsora, żydowskiego miliardera Sheldona Adelsona i posłał na irańską pustynię jakąś atomówkę (nie mówiąc już o zalecanym przez Adelsona atomowym bombardowaniu Teheranu) czym zdemoralizowałby irańską armię i prawdopodobnie większość irańskiego narodu, czyniąc go niezdolnym do jakiejkolwiek reakcji, to "leśne dziadki" sterujące całym amerykańskim kompleksem militarno-przemysłowym miałyby niezły dylemat: kto po Iranie? Byli naziści, byli komuniści, byli islamiści. Fuck off! Skąd my weźmiemy kolejnego wroga?

To tylko jeden aspekt konfrontacji irańsko-amerykańskiej. Drugim a właściwie tym pierwszym i najważniejszym jest Izrael. Wszyscy wiemy że Izrael jest państwem permanentnej wojny. Aby ten kraj wciąż istniał a władze jego miały "paliwo napędowe" do tworzenia wojennej machiny (czyt. militaryzacji społeczeństwa) potrzeba mu stałego wroga. W czasach zimnej wojny takim wrogiem był panarabizm - arabska wersja narodowego komunizmu, którego ostrze nie było skierowane w kierunku kapitalizmu, jak miało to miejsce w przypadku Związku Radzieckiego, lecz w kierunku Syjonizmu, jako doktryny politycznej, która uniemożliwiała spokojny byt Arabów na byłych ziemiach brytyjskiego mandatu Palestyny.

Oczywiście oberwało się też komunizmowi. Ponieważ czynniki polityczne, które przejeły władze w Sowietach po bolszewickich elitach rewolucyjnych były nie tylko antykapitalistyczne ale też mocno "antysemickie", komunizm w czasach Ronalda Reagana stał się doktryną skazaną na zagladę. Skazaną przez Izrael rzecz jasna. Bo przecież upadek Sowietów spowodował chwilowy deficyt wrogów dla amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, żywiącego się obalaniem antykapitalistycznych reżimów. Pustynna burza, Bałkany, Kaukaz - przy potędze amerykańskiej armii lat 90-tych, pozbawionej finansowanych przez ZSRR komunistycznych junt i tym podobnych wrogów w rejonie Trzeciego Świata to były tylko rozgrzewki przed początkiem permanentnego "zderzenia cywilizacji", jakim były zamachy z 11 września 2001 roku.

Oczywiście nie można nie stwierdzić, że zarówno panarabskie rezimy pokroju Libii, Iraku, Syrii czy Egiptu w czasach zimnej wojny oraz w czasach postzimnowojennych (w przypadku Iraku, Syrii i Libii) jak i obecny islamski rząd Iranu wraz z sojuszniczymi czynnikami są rzeczywistymi wrogami Izraela a nie tylko wykreowanym na takie przez połączone siły amerykańskiego przemysłu militarnego i medialnego, wspierane przez prosyjonistyczny Kongres oraz wszystkie inne wpływowe grupy spektrum publicznego opanowane przez amerykańskich Żydów.

I są to wrogowie, którzy realnie zagrazają bytowi Izraela. Wystarczy wspomnieć rok 1973, kiedy to Izrael uratował syryjski generał, który to w ostatniej chwili zaniechał planu ofensywy na wzgórzach Golan, umożliwiając Izraelczykom wykonanie kontrofensywy czy też rok 2006 kiedy to uzbrojony w poradzieckie Katiusze i Kałasznikowy Hezbollah de facto pokonał uzbrojoną po zęby w najnowocześniejszy sprzęt armię państwa syjonistycznego, co przyznali po fakcie sami izraelscy generałowie.

Tak więc naciski Izraela i lobby mu sprzyjającego na wojenną administrację Trumpa będą trwały. Jednak prezydent USA nie chcąc przegrać w cuglach tegorocznych wyborów z pewnością nie pójdzie na otwartą konfrontację z państwem rządzonym przez Ajatollahów. I tutaj dotykamy trzeciego aspektu konfrontacji irańsko-amerykańskiej. Mianowicie amerykańskiego społeczeństwa. Kiedy już wiemy, że amerykańsk kompleks rozrywkowo-medialny, kreujący nastroje społeczne w USA jest w ogromnym stopniu kontrolowany przez siły sprzyjące Syjonizmowi, co świetnie opisali Stephen Walt i John Mearsheimer w 6 podrozdziale swojej książki pt. "Lobby Izraleskie w USA", możemy chwilę pogłówkować: jeżeli izraelskie lobby kontroluje amerykański dyskurs publiczny to dlaczego Trump nie uderzy w Ajatollahów? Przecież media wykreują Iran na nową III Rzeszę, Rouhaniego na nowego Hitlera a Ajatollahów na nowe NSDAP i nikt nawet nie spróbuje podważyć tej analogii.

I tutaj właśnie pojawią się problem: internet. Ale nie tylko internet. Telewizja również. Spójrzmy chociaż na rosyjskie RT, które nadaje z kilku amerykańskich miast i które kreuję zgoła inną wersję globalnej polityki niż amerykański mainstream.

A w ogóle to ciekawe dlaczego Amerykanie pozwalają "rosyjskiej propagandzie" tak swobodnie panoszyć się po swoim kraju? Można się jedynie domyśleć, że przyczyną są rosnące w siłę Chiny, rzeczywisty i największy wróg Stanów Zjednoczonych a nie wykreowany przez małą grupkę potomków przybłędów z carskiej Rosji Iran. A któż inny może zneutralizować wpływy Chin w rejonie Eurazji jak nie urzędujący na moskiewskim Kremlu były pułkownik KGB i jego postsowiecka, bezpieczniacka klika?

Ale wróćmy do zagrożenia dla jednostronnego, prosyjonistycznego dyskursu medialnego.

W dzisiejszych czasach, w przeciwieństwie do nie tak odległych czasów urzędowania George'a Busha juniora świadomość polityczna zarówno Amerykanów, jak i innych narodów zamieszkującycyh wysoko rozwinięte kraje zachodu się bardzo zwiększyła. O ile wtedy zburzenie dwóch niemal opustoszałych, nowojorskich wieżowców i atmosfera wojny wykreowana przez proizraelskie lobby wystarczyły do akceptacji potrzeby wysyłania tysięcy synów amerykańskiej ziemi na bliskowschodnie pustynie, o tyle teraz sytuacja wygląda zgoła inaczej. Trumpowi już nie uda się zapewnić sobie drugiej kadencji na bohaterskim strzelaniu do uzbrojonych w kałasznikowych niepiśmiennych Irakijczyków. Iran i Irańczycy to inna skala zjawiska.

Przyznał to sam Huntington w swojej książce pt. "Zderzenie cywilizacji", gdzie stwierdził, że rewolucja w Iranie w 1953 roku była możliwa tylko dzięki temu, że społeczeństwo ówczesnego Iranu nie potrafiło czytać ani pisać i można go było urabiać dowolnymi metodami w dowolnym, wybranym przez CIA kierunku. Natomiast wyzwolenie Iranu spod dominacji anglosasko-izraelskiej w 1979 roku było możliwe głównie dzięki temu, że ponad połowa Irańczyków potrafiła czytać i pisać a 47% mieszkańców tego kraju zamieszkiwało w miastach.

Podsumowując: rozwój społeczny Iranu, przewyższający zacofany, niszczony sankcjami i rządzony przez juntę wojskową Saddama Husseina Irak w połączeniu z brakiem jednostronnego dyskursu medialnego w USA spowodują, że Trump nie zdecyduje się na bezpośrednią konfrontację z państwem Ajatollahów. Zamiast tego będzie stosował metodę małych kroczków, niczym Kliczko z Adamkiem. Tu was kopnę, tu was uszczypnę, tu was podrapię... A jak mi oddacie to was uderzę ze zdwojoną siłą i dam wam nauczkę. Bo przecież szepty Izraelczyków (i zięcia Kushnera) szeptami, zakusy generałów na wojnę zakusami ale ja mam w perspektywie drugą kadencję. Myśli sobie Trump: jak wywołam wojnę to przegram. Obronię Izrael na kilka miesięcy. Ale ten cholerny demokrata po mnie znowu pójdzie na układy i ustępstwa, żeby nie drażnić lewicowego elektoratu i Izrael pozostanie z całymi zastępami "krwiożerczych" Arabów u bram. Poza tym muszę pamiętać o "zderzeniu cywilizacji". Przecież jak ten islamski "Fiat Seicento" zostanie zmiażdżony przez jankeskiego "Monster Trucka" to kogo później ten "Monster Truck" będzie miażdżył? 

 

Ocena: 

Średnio: 5 (3 votes)

Komentarze

Portret użytkownika Illuminat13

jestes idiota autorze tych

jestes idiota autorze tych wypocin Nie czytales koranu nigdy A iran to panstwo rzadzone przez kaplanow tak samo jak katopolska

Koran – święta księga islamu.

A kiedy miną święte miesiące, wtedy zabijajcie bałwochwalców, tam gdzie ich znajdziecie, chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki Nie jest odpowiednie dla Proroka, aby brał jeńców, dopóki nie dokona on całkowitego podboju ziemi. Zaprawdę, gorsi od zwierząt u Boga są ci, którzy odrzucili wiarę i nie wierzą.O wy, którzy wierzycie! Nie bierzcie sobie za przyjaciół żydów i chrześcijan; oni są przyjaciółmi jedni dla drugich. A kto z was bierze ich sobie za przyjaciół, to sam jest spośród nich. Zaprawdę, Bóg nie prowadzi drogą prostą ludu niesprawiedliwych!  Tam gdzie panuja poganskie religie [katolicyzm prawoslawie islam hinduizm gdzie czci sie stworzenie nie stworce panuje kompletna bieda

I postanowiłem sobie poznać
mądrość i wiedzę, szaleństwo i głupotę.
Poznałem, że również i to jest pogonią za wiatrem,
bo w wielkiej mądrości - wiele utrapienia,
a kto przysparza wiedzy - przysparza i cierpień.

Portret użytkownika Illuminat13

Zgubne skutki bałwochwalstwa

Zgubne skutki bałwochwalstwa

22 I nie dość, że zbłądzili co do poznania Boga,
ale ponadto żyjąc w wielkim zamęcie niewiedzy,
to tak wielkie zło nazywają pokojem.
23 Bo gdy odprawiają dzieciobójcze obrzędy
czy tajemne misteria
albo szaleńcze pochody z dziwnymi śpiewami -
24 nie zachowują w czystości ni życia, ni małżeństw,
lecz jeden drugiego podstępnie zabija
lub cudzołóstwem zadręcza.
25 Wszędzie się wmieszały krew i morderstwo,
kradzież i podstęp,
zniszczenie, zdrada, gwałt, krzywoprzysięstwo,
26 ucisk dobrych, niepamięć dobrodziejstw,
znieprawienie dusz, grzechy przeciwne naturze,
rozprzężenie w małżeństwach, cudzołóstwo i bezwstyd.
27 Kult bożków, niegodnych nazwania -
to początek, przyczyna i kres wszelkiego zła.
28 Albo szaleją w zabawie, albo prorokują fałszywie,
albo niegodziwie żyją, albo przysięgają pochopnie:
29 zawierzyli bezdusznym bożkom
i po krzywoprzysięstwie nie boją się nieszczęścia.
30 Ale przyjdzie na nich kara słuszna za jedno i drugie,
że źle myśleli o Bogu, trzymając się bożków,
i że gardząc uczciwością, przysięgali przewrotnie na kłamstwo.
31 Bo nie potęga bóstw, wzywanych w przysiędze,
lecz kara, grzesznikom należna,
przychodzi zawsze po przestępstwie bezbożnych7.   Z szarzujacym na oblokach nie robcie sobie .....  poganie w koloratkach i ich wierni Nakladacie na cale panstwo klatwe i na ich mieszkancow

I postanowiłem sobie poznać
mądrość i wiedzę, szaleństwo i głupotę.
Poznałem, że również i to jest pogonią za wiatrem,
bo w wielkiej mądrości - wiele utrapienia,
a kto przysparza wiedzy - przysparza i cierpień.

Portret użytkownika inzynier magister

Jak przecztałem to zdanie

Jak przecztałem to zdanie "jedno z najbardziej demokratycznych społeczeństw świata islamu" to mnie trochę mocno zdziwiło ! Autor powinien się dokształcić bo iran i inne islamskie mordownie to diabelskie antychrześcijańskie państwa !

"Prześladowania chrześcijan w Iranie w 2018 roku wzrosły do nowego poziomu, według obszernego raportu opublikowanego wspólnie przez Open Doors, Middle East Concern, Article 18 i Christian Solidarity Worldwide."Pod koniec 2018 roku była bezprecedensowa fala najazdów na spotkania w prywatnych domach, co prowadziło do wielkiej liczby aresztowań. Wielu chrześcijan skazano na karę więzienia w pierwszej instancji lub kara więzienia została zatwierdzona przez sąd apelacyjny” -  czytamy w raporcie.Mimo że prześladowania i ataki na chrześcijan znacząco wzrosły, społeczność międzynarodowa nadal określa irański rząd kierowany przez prezydenta Hassana Rouhaniego, jako „umiarkowany”.Zastanawiające jest to, że podczas gdy władze irańskie przechwalają się, że  w islamie chrześcijanie i inne mniejszości religijne są traktowane sprawiedliwie, reżim irański w rzeczywistości coraz bardziej atakuje chrześcijan wyłącznie za to, że ośmielają się pokojowo praktykować swoją wiarę.Te prześladowania są często dokumentowane i jest znacznie więcej aresztowań i kar wymierzanych tym, którzy wyznają inną religię niż islam.

Jednym z celów prześladowania chrześcijan przez islamskie siły Iranu wydaje się być grożenie i zastraszanie całej społeczności chrześcijańskiej, której przodkowie żyli w tym kraju przez prawie dwa tysiące lat, by uciekli ze strachu przed uwięzieniem, torturami i śmiercią."

Powinnismy się modlić za Trumpa żeby wytrwał na stanowisku i by go ochraniali aniołowie Boga Jezusa !

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Portret użytkownika epuzer

Módlmy się, za pana Inżyniere

Módlmy się, za pana Inżyniere Magistra, aby jego błądzenie po po chrześcijańskich bezdrożach ziemi doprowadziło go do allachowego nieba.

Portret użytkownika Adolf Rotshild

Za prześladowania religijne

Za prześladowania religijne odpowiadają władze Iranu a nie jego społeczeństwo. W świętym mieście szyitów Kom chrześcijanie mogą swodobnie poruszać się po wszystkich meczetach i włos im nawet z głowy nie spadnie.

 

Portret użytkownika olimp

inżynier co się z tobą dzieje

inżynier co się z tobą dzieje-- habit cię uwiera?? to zejmij, albo odepnij koloratkę....kompletnie ci odbija,a taki miłosierny się zdawałeś-katolik.

Portret użytkownika dziadek ze wsii

Prawdziwym powodem napaści na

Prawdziwym powodem napaści na Iran jest:Irańska Giełda Naftowa, która zmniejsza wplywy z bandyckiego petrodolara. Do tej giełdy należą państwa, które nie chcą płacić za ropę w $. Kolejny powód; Iran przeszkadza w napędzaniu inflacji. Hiper-Inflacja jest potrzebna by nie było kryzysu finansowego. (Np Polska PISowska idzie drogą inflacji.) Jest plan światowego knesetu by waluty papierowe niszczyć inflacją, zamiast deflacji i rozwalania systemu, waluty mają zostać zniszczone inflacją, po to by następnie wprowadzić coś nowego z eko-NWO w nazwie. Prawdopodobnie nową walutą NWO będzie dług-kredyt-CO2 który każdy noworodek będzie musiał spłacać bankierom do emerytury. Jak ktoś nie będzie pracował to szybko zostanie zakwalifikowany do uśpienia czyli eutanazji. Najbardziej mi się śmiać chce z durnego pokolenia milenialsów, oni mają już mózgi tak sprane, że już są właściwie w 90% gotowi na przyjęcie NWO.

Portret użytkownika znawca

Czy dla USA - Polska to

Czy dla USA - Polska to również Iran ?

To z początku idiotyczne pytanie zamienia się w sens wtenczas, gdy popatrzymy na całokształt działań geopolitycznych Stanów Zjednoczonych - nie wnikając w dyskurs akademicki ... powiedzmy - od co najmniej 1988 roku/jak już Jaczejka KC ZSRR postanowiła ostatecznie zakończyć komunizm/ustrój (post) stalinowski.

A więc - "zaszalejmy" podając zestawienie działań USA na wszelkich kontynentach. Na każdym z nich USA opatrzyło sobie kogoś albo na ofiarę albo na życiowego frajera. Tak więc :

A - Iran. Zaplecze agenckie.

W ocenie USA, państwo to idealnie nadaje się do roli tzw. wroga systemu. USA poprzez swój terrorystyczny sposób prowadzenia wojny lub wykonywania zamachów stanu (Afganistan/Irak/Libia/Syria/Ukraina/Wenezuela) - wpisuje się już bez przesady, w definicję państwa uprawiającego totalitaryzm (uprawiającego ... a nie będącego państwem totalitarnym). Jak wiadomo, państwo o ciągotach totalitarnych, potrzebuje do swego istnienia - wyimaginowanego wroga. To jest główne przesłanie USA dla Iranu w ich geopolitycznej układance dla narodów świata.

B - Birma. Zaplecze gangsterskie.

Cała Azja to kontynent rozwoju gospodarczego ale nie ten kraj. On z kolei na szachownicy USA odgrywa rolę - stricte jako pole do działania dla spec służb. Jest miejscem idealnym do prowadzenia przez amerykański wywiad wszelakich gier operacyjnych/służy jako baza wypadowa do reszty krajów azjatyckich (to w Azji głównie USA koncentrują swoją globalistyczną uwagę). Poza tym - spec służby robią różne rzeczy "na boku" (CIA nie jest w tym wyjątkiem, każdy znaczący wywiad również w ten sposób działa i organizuje się), czasem jest to niewinny przemyt (narkotyków, antyków, minerałów, ludzi, sprzętu itd.), a czasem coś wielokrotnie poważniejszego (wywiad dogaduje się z lokalnym kacykiem i zakłada u niego tajne bazy). Zdestabilizowana Birma - jako ewenement na tle krajów Azji Południowo-Wschodniej i Południowej (każdy kraj z regionu to jakiś prymus gwałtownego przyrostu wzrostu gospodarczego, a nie biedy i zacofania) pełni rolę właśnie takiego kacyka z danego reżimu, z którym można dobrze współpracować w nielegalnych działaniach (lub jak kto woli ... operacyjnie tajnych).

C - Polska. Zaplecze terrorystyczne.

Nasz kraj to około dwudziesta gospodarka świata z przewidywalną, ułożoną kastą polityczną, o pewnym poziomie ciągłego przyrostu statusu społeczno-ekonomicznego w segmencie statystycznego, przeciętnego obywatela. Jednakże w proponowanych planach USA wobec nas przewiduje się nam rolę państwa frontowego NATO, a może nawet i poligonu doświadczalnego - w reżyserowanym, potencjalnym konflikcie zbrojnym z armią rosyjską (jest ona albo dla armii USA siłą równorzędną albo nieznacznie technologicznie/materiałowo od niej słabsza - dostępność materiałów technologicznych do produkcji maszyn wojennych jest mniejsza z uwagi i na rozmiar przemysłu i na mniejszą infrastrukturę, a nawet z uwagi na panujący w Rosji klimat). Sformułowania powyższe to nie musi być science fiction - zważywszy na to jeszcze, jak Polska jako państwo jest totalnie anty-rosyjska i sama Rosja to państwo zdolne - do szybkiej eskalacji konfliktu zbrojnego, w który mogłoby być wciągnięte/nie mogłoby zbrojnie nie zareagować (p.s. science fiction to jest np. atak NATO na Federację Rosyjską/USA wraz ze swymi sojusznikami bez wypowiedzenia wojny atakuje Rosję). Także my na mapie świata działalności Amerykanów, pełnimy rolę i błazna z którego można skorzystać i rolę błazna, którym można się posłużyć wprost w swych planach.

D - Meksyk. Zaplecze cywilne.

Państwo Narodu bratniego dla Amerykanów, a w każdym razie sąsiad USA zza miedzy na tym wielkim kontynencie (wraz z jego zasobami), na którym są tylko jeszcze wraz z Kanadą (trochę inaczej policzyłem Amerykę Północną-wraz z Meksykiem ale bez reszty Ameryki Środkowej, co nie jest idiotyzmem, bo sam Meksyk bardzo przypomina południowe stany USA, a od reszty tropikalnych krajów na południe od niego również się różni). Otóż Meksyk, jako państwo ciągle odznaczające się zdegradowaną do niskiego poziomu, instancji służebności władzy - względem własnego społeczeństwa albo padł ofiarą idiotycznej polityki USA względem niego albo samo USA ciągle, notorycznie prowadziło politykę wobec Meksyku w taki o to sposób, że ten nigdy nie miał szansy czegokolwiek skorzystać z obustronnej współpracy międzypaństwowej. To jest ... USA - "lata po całym świecie", a nie jest zainteresowane w tym, aby na południe od swej granicy również mieć taką "bogatą Kanadę" za sąsiada. Skąd taki pomysł na to by swe najbliższe otoczenie strategiczno-geopolityczne, traktować tak całkowicie nierówno ? Dlatego właśnie nasuwają się od razu spekulacje, że Meksyk dla USA jest niczym innym, jak obrazem ideologii - uprawianej w stosunkach bilateralnych, a mających swe korzenie - na linii działalności władza ... społeczeństwo, u wielokrotnie bogatszego suwerena - w ramach tych stosunków dwustronnych.

E - Australia. Zaplecze kosmiczne.

To już jest coś niezwykle niszowego (a nawet z pogranicza twórczości) ale proszę sobie wyobrazić, że nawet własnych, najbliższych sojuszników USA wystawia na szwank. Dzieje się tak ponieważ USA "zleca" Australii częściowo prowadzenie swej polityki. Odbywa się to głównie poprzez fakt tego, że Australia - w regionie, reprezentuje ciągłość strategicznej współpracy z USA, istotnie  jako rozwiązanie i kompatybilne z jej mechanizmem państwowym i jako rozwiązanie cywilizacyjne. Przy założeniu, że głównym rywalem USA w tej części świata są Chiny i ich militarna potęga, niedozbrajanie Australii przez USA to jakiś absurd musi być przecież ! A dodam, że USA np. Izrael dozbraja po zęby (w ich regionie nie ma nikogo, kto by nawet był procentem potęgi CHRL i mógłby zagrażać Izraelowi), z kolei UK to ich główny partner w relacjach USA-reszta świata ale UK posiada broń atomową, a Australia ... nie (a uczestniczy tak jak UK w bardzo poważnych projektach np. w nasłuchu wywiadu elektronicznego).

Reasumując, USA wybiera sobie konkretne kraje i robi sobie z nich "chłopców do bicia" lub "naiwniaków". Podałem przykład Iranu (strefa "muzułmańska"/Afryka-Bliski Wschód/Środkowy Wschód), Birmy (Azja), Polski (Europa), Meksyku (Ameryka), a nawet stricte sojuszniczej Australii (państwo/region/kontynent).

Strony

Skomentuj