Styczeń 2023

Liczba ofiar śmiertelnych z powodu mrozu w Afganistanie wzrosła do 166

Aż sto sześćdziesiąt sześć osób zmarło w wyniku silnego mrozu, który ogarnął Afganistan.

Temperatury spadły w tym kraju do ​​-33 stopni Celsjusza w połączeniu z powszechnymi opadami śniegu, lodowatymi wiatrami i globalnymi przerwami w dostawie prądu.

 

Zgony były spowodowane hipotermią, pożarami, gwałtownymi powodziami i wyciekami gazu z grzejników gazowych, których afgańskie rodziny używają do ogrzewania swoich domów. Około 100 domów zostało zniszczonych lub uszkodzonych, a prawie 80 000 zwierząt gospodarskich zmarło z zimna.


W stronę Słońca zmierza gigantyczna kometa o średnicy 6 kilometrów

96P to bardzo niezwykła kometa, zarówno pod względem składu, jak i zachowania, więc nie wiadomo dokładnie, co może się wydarzyć. W związku z tym NASA uruchamia specjalny program obserwacyjny z satelity SOHO, co ograniczy transmisję publicznych danych koronograficznych na kilka dni.



Kometa 96P/Machholz zmierza w kierunku Słońca, by zbliżyć się do wnętrza orbity Merkurego. To nie jest zwykły przelot komety. Większość komet, które uderzają w Słońce, jest niewielkich rozmiarów mają po kilkadziesiąt metrów średniocy i szybko odparowują.

 

Kometa 96P jest inna. Przy średnicy 6 kilometrów jest wystarczająco duża, aby przetrwać w bliskiej odległości od Słońca. Peryhelium - najbliższe zbliżenie do Słońca - nastąpi w 31 stycznia i wyniesie tylko 0,12 AU (jednostka astronomiczna).

 

Niektórzy badacze uważają, że 96P może być przybyszem z przestrzeni międzygwiezdnej. Różni się bowiem chemicznie od innych komet w Układzie Słonecznym, ponieważ nie zawiera zwykle występujących ilości węgla i cyjanu.

 

Ma również dziwnie nachyloną orbitę, która utrzymuje ją bardzo blisko Słońca. Niedawno przed kometą pojawiły się dziwne fragmenty a naukowcy nie są pewni, w jaki sposób zostały wyprodukowane.


Czym są miasta C40 - nowa wspaniała przyszłość czy klimatyczne getta?

Ostatnio media obiegła informacja, że stolica Polski, Warszawa, włączyła się w projekt C40 Cities Climate Leadership Group (C40). Jest to inicjatywa miast, której celem jest koordynacja działań związanych z ochroną klimatu w miastach na całym świecie. Inicjatywa ta została założona w 2005 roku przez miasta Nowy Jork, Londyn, Paryż i Sydney.

 

C40 skupia ponad 100 miast z całego świata, w tym największe metropolie, takie jak Nowy Jork, Londyn, Paryż, São Paulo, Rio de Janeiro, Buenos Aires, Kopenhaga, Toronto, Melbourne, Sydney, Tokio i wiele innych. C40 działa jako platforma wymiany doświadczeń i najlepszych praktyk między miastami, umożliwiając im współpracę w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych, adaptacji do zmian klimatu i promowania zrównoważonego rozwoju.

 

Głównym celem C40 jest pomoc miastom w działaniach na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych i przystosowaniu się do zmian klimatu, a także zwiększenie ich odporności na skutki zmian klimatu i poprawa jakości życia mieszkańców. C40 oferuje również wsparcie finansowe, techniczne i merytoryczne dla swoich członków, aby pomóc im w realizacji ich działań na rzecz ochrony klimatu.

 

Jednym z tematów, które są poruszane w ramach inicjatywy C40 to rezygnacja ze spożywania mięsa. Włodarze miast C40 uważają, że produkcja i spożycie mięsa jest jednym z głównych źródeł emisji gazów cieplarnianych i ma negatywny wpływ na środowisko naturalne.

 

Z tego powodu wiele miast C40 pracuje nad strategiami redukcji spożycia mięsa, promując dietę bogatą w rośliny i rozwijając różne programy edukacyjne, kampanie społeczne i inicjatywy, aby zachęcać mieszkańców do zwiększenia spożycia warzyw i owoców, a jednocześnie zmniejszenia ilości mięsa w diecie.

 

Wiele miast C40 pracuje również nad zwiększeniem dostępności produktów roślinnych w restauracjach i sklepach, a także nad rozwijaniem rynku produktów roślinnych i alternatyw dla mięsa. Wiele miast C40 pracuje również nad rozwojem rolnictwa ekologicznego i uprawy warzyw i owoców w mieście.

Zamiast mięsa mieszczuchy mają jeść - a jakże - owady, które jako alternatywa dla mięsa są jednym z tematów, które są poruszane w ramach inicjatywy C40. Rządzący miastami skupionymi w ramach inicjatywy C40 uważają, że produkcja i spożycie mięsa jest jednym z głównych źródeł emisji gazów cieplarnianych i ma negatywny wpływ na środowisko naturalne. Z tego powodu poszukują alternatywnych rozwiązań, które mogłyby zmniejszyć zapotrzebowanie na mięso.

Wiele miast C40 uważa, że owady mogą być interesującą alternatywą dla mięsa, ponieważ ich hodowla jest bardziej efektywna pod względem zużycia zasobów niż hodowla zwierząt mięsnych.

 

Ale inicjatywa klimatystów z C40 to nie tylko ograniczenie do 16 kg mięsa rocznie jakie postulują na początek. Chodzi też o zmniejszenie ilości kupowanych ubrań do 8 rocznie. Marzą też o 50 letnim okresie używania aut i oczywiście zakazie posiadania prywatnych samochodów. Klimatyści chcą też aby na każdego przysługiwał tylko jeden 1 lot samolotem w tę i spowrotem raz na 2 lata.

 

Wygląda na to, że ideałem dla tych szaleńców jest na przykład komunistyczna Kuba. Z pewnością ludzie nie jedzą tam 16 kg mięsa rocznie, nie stać ich na kupowanie ubrań, a samochody jakimi jeżdżą pamiętają jeszcze lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku. Jeszcze nie jedzą tam robaków, ale wszystko przed nimi.

 

Zatem wygląda na to, że decydenci dążą do stworzenia dysfunkcyjnego społeczeństwa na wzór upadłych państw komunistycznych i to, że nie nazywają tego komunizmem jest tylko kwestią semantyczną, bo czym to się będzie różnić od kartek za komuny, które też regulowały ile jedliśmy mięsa, ile kupowaliśmy ubrań i paliwa do samochodu jeśli go posiadamy?

 


Potwierdzono odkrycie starożytnej galaktyki bogatej w tlen

Międzynarodowy zespół astronomów korzystający z danych z Atacama Large Millimeter/Submillimeter Array (ALMA) potwierdził odkrycie odległej galaktyki GHZ2/GLASS-z12, jednej z najstarszych w historii. Duże ilości tlenu pomogły naukowcom ją odnaleźć.

Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society i krótko opisane w Sci News. Autorzy pracy przypominają, że początkowo odległa galaktyka GHZ2/GLASS-z12 została zidentyfikowana podczas analizy przeglądu nieba JWST GLASS – to przegląd zbierający dane o najstarszych obiektach we Wszechświecie i najbardziej masywnych gromadach galaktyk.

 

W nowym badaniu grupa astronomów postanowiła potwierdzić lub obalić fakt istnienia zidentyfikowanej galaktyki. Zadanie nie było łatwe, gdyż galaktyka GHZ2/GLASS-z12 ze względu na swój wiek należy do najwcześniejszego etapu rozwoju Wszechświata i jest jednym z najstarszych obiektów kosmicznych znanych człowiekowi.

 

Do obserwacji naukowcy wykorzystali zestaw różnych szerokopasmowych filtrów kolorów. Naukowcy twierdzą, że światło z galaktyki wędrowało do Ziemi przez bardzo długi czas, ponad 12 miliardów lat. Ekspansja wszechświata przesunęła jego kolor w kierunku czerwonego końca widma światła widzialnego. To czerwony kolor GHZ2/GLASS-z12 pomógł astronomom zidentyfikować ją jako jedną z najbardziej przekonujących kandydatek na najodleglejszą i najstarszą zarejestrowaną galaktykę.

 

Pomogła w tym macierz ALMA, przeznaczona do analizy linii widmowych. Nie tylko umożliwił potwierdzenie istnienia starożytnej galaktyki, ale także wyjaśnił jej prawdziwy wiek. Warto zauważyć, że obiekt został zidentyfikowany przez widmową linię emisyjną związaną z tlenem. W odległej galaktyce było dużo tego pierwiastka.

 

Jednak naukowcy zauważają, że tlen jest zwykle najbardziej rozpowszechnionym pierwiastkiem w odległych galaktykach ze względu na jego stosunkowo krótki okres powstawania. ALMA była w stanie wykryć linię emisji tlenu i zmierzyć jej przesunięcie w kierunku czerwonego końca widma. W rezultacie nowo odkryta galaktyka pojawiła się przed naukowcami w postaci, w jakiej znajdowała się zaledwie 367 milionów lat po Wielkim Wybuchu.

 

 


A co po 50 latach? Palenie może negatywnie wpłynąć na życie twoich prawnuków

Prawnuki mężczyzn, którzy palili papierosy jako nastolatki, są bardziej narażone na nadwagę niż ich rówieśnicy. Pisze o tym Novaator, opierając się na wynikach badań przeprowadzonych przez naukowców z Wielkiej Brytanii.

 

Narażenie na substancje takie jak dym tytoniowy może mieć konsekwencje, które mogą pozostać ukryte w rodzinach przez pokolenia. Według naukowców może to być rzadki przykład pierwszych demonstracji międzypokoleniowych skutków ekspozycji środowiskowej na przestrzeni czterech pokoleń, tj. niedziedziczne dziedziczenie międzypokoleniowe czy epigenetyka.

 

W wyniku badań okazało się, że jeśli dziadek ze strony ojca zaczął palić we wczesnym okresie dojrzewania, czyli przed 13 rokiem życia, a nie w wieku 13 - 16 lat, to negatywnie wpłynęło to na jego wnuczki, ale nie na wnuki . Dlatego naukowcy zauważyli, że to potomkinie płci żeńskiej wykazywały oznaki nadmiernie wysokiego procentu tkanki tłuszczowej w wieku 17 i 24 lat.

 

Jednocześnie mówi się o niedociągnięciach w badaniu. Na przykład osoby, które wzięły udział w ankiecie, często nie wiedziały na pewno, jak żyli ich rodzice i dziadkowie, gdy byli nastolatkami.

 


Implant mózgu pozwala korzystać z mediów społecznościowych za pomocą umysłu

Naukowcy opracowali implant mózgowy, który jest cieńszy niż ludzki włos i pozwala korzystać z sieci społecznościowych z siłą myśli. Wysoce eksperymentalny chip jest przeznaczony dla sparaliżowanych lub niemych pacjentów, osób z paraliżem, które nie mogą używać kończyn do komunikowania się przez komputer.

 

Urządzenie może również pozwolić zdrowym ludziom na korzystanie z mediów społecznościowych tylko siłą ich umysłów. Różni się od implantu mózgowego Elona Muska tym, że procedura jest mniej inwazyjna, a chip znajduje się na powierzchni mózgu, a nie w tkance. Implant, zwany interfejsem korowym warstwy 7, to pasek elastycznego, cienkowarstwowego materiału, który wygląda jak kawałek taśmy. Pasek zawiera elektrody i ma grubość jednej piątej ludzkiego włosa, co pomaga dopasować się do powierzchni mózgu bez uszkadzania tkanki.

 

Aby wszczepić urządzenie, chirurdzy wykonują bardzo cienkie nacięcie w czaszce i wkładają je do środka, tak jakby wkładali list do pudełka. Dyrektor generalny firmy Precision, Michael Mager, powiedział CNBC, że szczelina ma grubość mniejszą niż milimetr, co oznacza, że ​​pacjenci nie muszą nawet golić głowy, aby to włożyć.

 

„Myślę, że to duża zaleta w porównaniu z technologiami wymagającymi np. kraniotomii, usunięcia dużej części czaszki, co jest czasochłonne i wiąże się z dużym ryzykiem infekcji. Nigdy nie spotkałem nikogo, kto chciałby wywiercić sobie dziurę w czaszce”.

 

Urządzenie działa poprzez zbieranie sygnałów mózgowych, ich interpretację i wysyłanie poleceń do podłączonej maszyny na podstawie odebranego sygnału mózgowego. Ponieważ naukowcy mogą łatwo zwiększyć liczbę elektrod na pasku, może on być stosowany w leczeniu innych schorzeń neurologicznych. Implantacja jest również odwracalna, jeśli pacjent zmieni zdanie. Urządzenie z powodzeniem rozszyfrowało sygnały mózgowe zwierząt, a Precision ma nadzieję uzyskać zgodę FDA na próby implantu na ludziach w ciągu najbliższych kilku miesięcy.


NASA przygotowuje się do wystrzelenia w kosmos rakiety z silnikem nuklearnym

NASA buduje bardziej wydajny i energochłonny silnik oparty na technologii reaktora jądrowego. NASA przygotowuje się do opracowania i przetestowania jądrowego silnika rakietowego w kosmosie już w 2027 roku. Jako źródło energii zostanie wykorzystany reaktor jądrowy. Taki silnik w rakietach momentami skróci czas pierwszej załogowej misji na Marsa.

 

Głównymi celami programu Demonstration Rocket for Agile Cislunar Operations lub DRACO jest opracowanie systemu napędu jądrowego zdolnego do wysyłania ludzi na Marsa i przyspieszenia eksploracji przestrzeni okołoksiężycowej.

 

Inżynierowie wykorzystali jądrowy silnik cieplny, aby wytworzyć ciąg. Silnik podgrzał paliwo do ekstremalnie wysokich temperatur. Skuteczność takiej rakiety jest trzykrotnie większa niż konwencjonalnej rakiety napędzanej paliwem chemicznym. Skróci to czas lotu i zwiększy potencjał ładowności. Silnik jądrowy zostanie zintegrowany ze statkiem kosmicznym w postaci górnego stopnia, który będzie działał wyłącznie w kosmosie. Pierwsze testy w locie odbędą się nie wcześniej niż w 2027 roku.

 

W ciągu ostatnich 60 lat ludzkość poczyniła wielkie postępy w eksploracji kosmosu, ale jeśli chodzi o silniki, współczesne rakiety niewiele różnią się od tych, które były używane pół wieku temu. Żagle słoneczne i silniki jonowe nie nadają się jeszcze do misji załogowych. Agencje kosmiczne są nadal zależne od rakiet chemicznych, które działają do pewnego limitu.

 

Inżynierowie poszukują bardziej wydajnych i energochłonnych silników opartych na technologii reaktorów jądrowych, aby rozwiązać ten problem. Nowy projekt NASA jest jednym z takich przedsięwzięć.

 

@zmianynaziemi NASA opracowuje rakiety z silnikem nuklearnym #NASA #astronomia #ciekawostki #kosmos #dlaciebie ♬ oryginalny dźwięk – Zmianynaziemi.pl - Zmianynaziemi.pl

Oszacowano wpływ małżeństwa na ryzyko zachorowania na demencję

Naukowcy z Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego odkryli, że długotrwałe małżeństwo może zmniejszyć ryzyko zachorowania na demencję. Badanie zostało opublikowane w Journal of Aging and Health.

 

 

Eksperci przeanalizowali dane 150 000 osób zebrane w ciągu 24 lat. Badanie rozpoczęło się, gdy mieli 44 lata, a zakończyło się, gdy mieli 68 lat. Odkryli, że osoby, które były w związkach małżeńskich, rzadziej zapadały na demencję po 70 roku życia. Najniższe ryzyko występowało u osób pozostających w związku małżeńskim przez cały okres badania. Wśród nich otępienie lub łagodne upośledzenie funkcji poznawczych zaobserwowano u około 11%.

 

Rozwiedzeni i samotni uczestnicy byli najbardziej narażeni na rozwój demencji. Posiadanie dzieci zmniejszało ryzyko zachorowania na demencję o 60%, ale tylko wśród niezamężnych ochotników.

 

Specjaliści zauważyli, że nie potrafią wyjaśnić przyczyn swoich wyników. Jedna z teorii głosi, że osoby pozostające w związkach małżeńskich prowadzą zdrowsze życie, ale w tym badaniu naukowcy nie stwierdzili różnicy w zdrowiu osób zamężnych i samotnych. Wcześniejsze badania wykazały, że osoby w związkach małżeńskich mają mniej problemów ze zdrowiem psychicznym.


Najwcześniejsze szczątki beznogich płazów odkryto w USA

Naukowcy odkryli na terenie Arizony odciski ciał najstarszych beznogich stworzeń bezkręgowych, które żyły na Ziemi około 220 milionów lat temu, pod koniec ery triasu. To odkrycie cofa czas ich pojawienia się o około 35 milionów lat w przeszłość. Praca została opublikowana w czasopiśmie Nature. Wyniki zostały ogłoszone w środę przez służbę prasową Amerykańskiego Uniwersytetu Technologicznego Wirginii (VT).

 

 

To odkrycie po raz kolejny podkreśla znaczenie znajdowania nowych skamieniałości dla rozwiązania najbardziej kontrowersyjnych kwestii w paleontologii. Kiedy eksperci  odkryli podwójny rząd zębów, od razu zdali sobie sprawę, że mają do czynienia z najstarszym przedstawicielem beznogich bezkręgowców. 

 

Na Ziemi występują trzy rzędy płazów - szeroko rozpowszechnione płazy ogoniaste i bezogoniaste oraz ich znacznie rzadsi krewniacy spośród beznogich płazów-robaków. Swoim wyglądem stworzenia te bardziej przypominają węgorze lub robaki niż żaby, traszki i inne ogoniaste i bezogoniaste płazy.

 

W ostatnich dziesięcioleciach toczyła się zaciekła debata między paleontologami i genetykami na temat tego, jak i kiedy powstały beznogie płazy. Z jednej strony analiza genomu robaka pokazuje, że te płazy pojawiły się około 370-270 milionów lat temu, jeszcze w epoce karbonu lub permu, na długo przed pojawieniem się dinozaurów. Z drugiej strony najstarsze odciski ich ciał znalezione w całym okresie istnienia nauki pochodzą z epoki jurajskiej – ich wiek to około 185 milionów lat.

 

Naukowcy z Arizony zrobili duży krok w kierunku rozwiązania tych sporów, badając skamieliny znalezione w Parku Narodowym Skamieniałego Lasu, położonym w północno-zachodniej części tego stanu. Na jego terenie znajdują się skały powstałe pod koniec triasu, wewnątrz których znajduje się duża ilość odcisków ciał starożytnych zwierząt, a także skamieniałe pnie drzew.

 

Amerykańscy paleontolodzy odkryli w tym rezerwacie fragmenty szczęk i kości nieznanego wcześniej beznogiego gatunku płazów, który nazwano Funcusvermis gilmorei na cześć piosenki „Cool worm” (ang. Funky worm) autorstwa Ohio Players i słynnego amerykańskiego paleontologa Neda Gilmore'a. Według naukowców długość ciała tych płazów wynosiła zaledwie kilka centymetrów, a ich masa była również bardzo mała.

 

Wiek tych skamieniałości oceniają naukowcy na około 220 milionów lat, co przesuwa czas pojawienia się robaków o około 35 milionów lat w przeszłość. W przeciwieństwie do współczesnych beznogich płazów, Funcusvermis gilmorei były znacznie bardziej podobne do żab i traszek, a ich najbliższymi krewnymi były tak zwane dyssophorid temnospondyle, wymarłe płazy, które są domniemanymi przodkami współczesnych anuranów.

 

Odkrycie Funcusvermis gilmorei, według Kligmana i jego współpracowników, sugeruje, że dyssophorid temnospondyle i ich najbliżsi krewni byli również przodkami beznogich płazów. Również odkrycie tej skamieliny w Arizonie, która znajdowała się w pobliżu równika w epoce triasu, wskazuje, że zwierzęta beznogie pierwotnie żyły w równikowych regionach Ziemi, gdzie są obecnie najczęściej spotykane, doszli do wniosku paleontolodzy.


Prawie 40% pozostałych lasów amazońskich ulega degradacji w wyniku działalności człowieka

Las deszczowy Amazonii jest dotknięty czymś więcej niż tylko wylesianiem. Dotkniętych zostało również 38% pozostałych lasów. To ogromny obszar - prawie 10 terytoriów Wielkiej Brytanii. Do takiego wniosku doszedł międzynarodowy zespół naukowców w raporcie przygotowanym przez Uniwersytet Campines w Brazylii.

 

Pomimo tego, że Brazylia rozpoczyna aktywne działania na rzecz ratowania lasów amazońskich, wiele już nie da się przywrócić. Według nowego badania opublikowanego 27 stycznia w czasopiśmie Science, lasy deszczowe Amazonii zostały zdegradowane w znacznie większym stopniu, niż wcześniej sądzili naukowcy, a ponad jedna trzecia pozostałych lasów została już dotknięta działalnością człowieka.

 

Raport został przygotowany przez międzynarodowy zespół 35 naukowców z University of Campinas w Brazylii (Unicamp), Institute for Environmental Studies of the Amazon (IPAM), National Institute for Space Studies (INPE) oraz Lancaster University w Wielkiej Brytanii. Badanie pokazuje, że do 38% pozostałego obszaru lasów amazońskich (czyli dziesięciu obszarów Wielkiej Brytanii) zostało już zdegradowanych w wyniku jakiejś formy interwencji człowieka. Doprowadziło to do emisji dwutlenku węgla równoważnej lub większej niż ta z wylesiania.

 

Odkrycia są wynikiem analitycznego przeglądu wcześniej opublikowanych danych naukowych opartych na zdjęciach satelitarnych i badaniach naukowych opisujących zmiany w regionie Amazonii w latach 2001-2018. Autorzy definiują pojęcie „degradacji” jako przejściowe lub długotrwałe zmiany spowodowane działalnością człowieka. Degradacja różni się od wylesiania, gdy las jest całkowicie wycinany, a na jego miejscu rozwija się nowe użytkowanie gruntów, takie jak uprawa roślin. Chociaż silnie zdegradowane lasy mogą utracić prawie wszystkie drzewa, charakter użytkowania gruntów nie zmienia się.

 

Autorzy oceniają cztery główne czynniki powodujące degradację lasów: pożary lasów, efekty krawędziowe (zmiany zachodzące w lasach sąsiadujących z terenami wylesionymi), wyrąb selektywny (w tym nielegalny) oraz ekstremalne susze. Na różne obszary leśne może mieć wpływ jeden lub więcej czynników.

 

W przypadku emisji dwutlenku węgla i utraty różnorodności biologicznej skumulowany wpływ wszystkich tych czynników może być równie ważny jak całkowite wylesianie. W prognozie zespołu na rok 2050 cztery czynniki degradacji nadal będą głównymi źródłami emisji dwutlenku węgla do atmosfery, niezależnie od wzrostu lub spadku wylesiania Amazonii.

 

Nawet w optymistycznym scenariuszu, w którym w ogóle nie będzie wylesiania, degradacja lasów będzie trwała. Jednak zapobieganie dalszemu wylesianiu pozostaje kluczowe i pomoże skupić większą uwagę na innych czynnikach degradacji lasów. Naukowcy proponują stworzenie systemu monitorowania lasów deszczowych Amazonii, zatrzymanie nielegalnego pozyskiwania drewna i ustanowienie ścisłej kontroli nad używaniem ognia. 

 

Jedną z propozycji jest koncepcja „inteligentnych lasów”, która podobnie jak idea „inteligentnych miast” będzie wykorzystywać różnego rodzaju technologie i czujniki do zbierania danych i kontrolowania czynników degradacji.


Nowy niebezpieczny wirus został zidentyfikowany u wielorybów i delfinów w Oceanie Spokojnym

Naukowcy z University of Hawaii Marine Animal Health and Beaching Laboratory zidentyfikowali nowego i niebezpiecznego wirusa u wielorybów i delfinów w Oceanie Spokojnym. Patogen może być potencjalnie śmiertelny dla tych ssaków. Wyniki obserwacji zostały opublikowane w czasopiśmie Frontiers in Marine Science.

 

Wcześniej cirkowirus o nazwie Bengaluru Weather Change Virus (BWCV) został znaleziony tylko u jednego wieloryba, który wyrzucił na brzeg w 2010 roku w pobliżu Hawajów. Teraz eksperci zidentyfikowali go u dziesięciu gatunków wielorybów i delfinów. Ponadto pozytywny wynik testu zarejestrowano u zwierząt w pobliżu Marianów i Samoa, czyli prawie 6,5 tys. km od pierwotnego miejsca wykrycia. Ponadto w okolicach Wysp Hawajskich BWCV odnotowano u prawie 50 procent badanych ssaków morskich.

 

Analiza wykazała również, że cirkowirus był obecny w Oceanie Spokojnym od co najmniej ostatnich 22 lat. Naukowcy przetestowali zwierzęta z archiwum próbek, które obejmuje próbki pobrane od zwierząt od 1997 roku. Wśród tych przypadków naukowcy zidentyfikowali BWCV u kaszalota karłowatego, który wyrzucił na brzeg Oahu w 2000 roku. To pokazuje, że przynajmniej od tego czasu wirus istnieje wśród hawajskich wielorybów i delfinów.

Nie wiadomo jeszcze, w jaki sposób nowy wirus może wpłynąć na zainfekowane hosty. Pierwszy przypadek odnotowano u śmiertelnie chorego wieloryba, ale zwierzę było również zakażone innymi patogenami.

 

Cirkowirusy to wirusy DNA, które powodują infekcje u ptaków, świń i psów, aw ciężkich przypadkach mogą być śmiertelne. Eksperci biją na alarm, ponieważ ich dane pokazują, że wirus zaczął rozprzestrzeniać się na środkowym i zachodnim Pacyfiku i może zainfekować jeszcze więcej ssaków morskich.


Naukowcy badają pochodzenie regolitu na księżycu Urana Mirandzie

W niedawnym badaniu opublikowanym w czasopiśmie Planetary Science, naukowcy z Carl Sagan Center w SETI Institute w Kalifornii zbadali prawdopodobne pochodzenie osadów regolitu na księżycu Urana Mirandzie. Celem tej pracy było zbadanie wewnętrznej struktury Mirandy, co pozwoliłoby ustalić, czy ten mały księżyc ma wewnętrzny ocean.

 

Jest mało prawdopodobne, aby Miranda była w stanie zachować do dziś ocean podpowierzchniowy ze względu na mały rozmiar tego księżyca. Jednak gruba warstwa regolitu działałaby jak koc izolacyjny, utrzymując Mirandę w cieple i wydłużając żywotność oceanu podpowierzchniowego przez pewien okres. To uwięzione ciepło przyczyniłoby się również do endogennej aktywności Mirandy przez dłuższy czas.

 

Naukowcy przeanalizowali kratery Mirandy. Analizy te obejmowały pomiar stosunku głębokości krateru do średnicy oraz rozkład kraterów według wielkości i częstotliwości. Wyniki badań zidentyfikowały trzy możliwe źródła grubej warstwy regolitu na Mirandzie: gigantyczny wyrzut, osady pióropusza i osady pierścieniowe Urana. Naukowcy twierdzą, że potwierdzają hipotezę pochodzenia pierścienia ze względu na niebieski kolor Mirandy oraz duży zasięg przestrzenny i grubość regolitu.

 

Jeśli materiał z pierścieni Urana był głównym źródłem regolitu Mirandy, może to wskazywać, że Miranda uformowała się z materiału pierścienia i/lub migrowała przez pierścienie w swojej wczesnej historii. W tych scenariuszach pierścienie Urana mogły być w przeszłości grubsze. Potrzebne są jednak przyszłe prace nad modelowaniem, aby dokładniej zbadać te możliwości.

 

Miranda została po raz pierwszy odkryta 16 lutego 1948 roku przez Gerarda P. Kuipera w McDonald Observatory w zachodnim Teksasie, aw 1986 roku odwiedziła ją sonda kosmiczna NASA Voyager 2. To bliskie spotkanie ujawniło chaotyczny i intrygujący świat z kraterami, dolinami i przepaściami na całej jego powierzchni. Jedną z cech Mirandy są korony - duże deformacje, które według naukowców powstały w wyniku aktywności tektonicznej. W artykule podkreślono również, że potrzebne są dalsze badania, aby rozważyć inne hipotezy dotyczące pochodzenia regolitu na Mirandzie.


33 stopnie mrozu w Afganistanie i ponad 160 zabitych z zimna

Zimno w Afganistanie nie ustępowało przez ponad dwa tygodnie, w niektórych miejscach temperatura osiągnęła minus 33, a 166 osób zmarło na skutek mrozu.

 

Liczba ofiar śmiertelnych skutków silnego zimna w Afganistanie, które nie ustępują od ponad dwóch tygodni - od 10 stycznia osiągnęła 166. Informację taką opublikowano w sobotę 28 stycznia br. na stronach Ministerstwa Zarządzania Katastrofami Afganistanu.

 

Temperatura powietrza wielokrotnie spadała do minus 33 stopni Celsjusza. Mrozom towarzyszyły obfite opady śniegu i marznące deszcze. W wielu miejscach wystąpiły przerwy w dostawie prądu. Według lokalnych meteorologów ta zima jest „z pewnością najzimniejsza w ostatnich latach”.

 

Jak zauważyła Światowa Organizacja Zdrowia, od 23 stycznia 17 osób zmarło z powodu ostrych infekcji dróg oddechowych w wiosce w prowincji Badakszhan w północno-wschodnim Afganistanie. Według WHO trudne warunki pogodowe utrudniają pracownikom humanitarnym dotarcie do tego obszaru. WHO wymieniła również pożary i zatrucia gazami używanymi do ogrzewania pomieszczeń jako przyczyny śmierci.

 

Afganistan stoi w obliczu jednego z najgorszych kryzysów humanitarnych.

 

Afganistan znajduje się w międzynarodowej izolacji z powodu dojścia do władzy radykalnego islamistycznego ruchu „Taliban”. Kraj przeżywa jeden z najpoważniejszych kryzysów humanitarnych. Ponad połowa z 38 milionów ludzi nie ma bezpiecznego zaopatrzenia w żywność, a trzy miliony dzieci regularnie doświadcza niedoborów żywności.

 

Międzynarodowa pomoc humanitarna dla Afganistanu została dodatkowo ograniczona w następstwie decyzji talibów z 24 grudnia 2022 r. o zakazie zatrudniania kobiet przez lokalne i zagraniczne organizacje pozarządowe (NGO). Każdej organizacji pozarządowej, która nie zastosuje się do nakazu, zostanie cofnięta licencja na prowadzenie działalności w Afganistanie, podało ministerstwo gospodarki w oświadczeniu. Według jego przedstawiciela zakaz dotknął ponad 180 organizacji wchodzących w skład agencji koordynującej pomoc dla Afganistanu (ACBAR). Jak zauważa Reuters, misje humanitarne ONZ często działają w Afganistanie za pośrednictwem lokalnych organizacji, które objęte są zakazem. Później zrobiono wyjątek dla sektora zdrowia, a niektóre organizacje pozarządowe zostały ponownie otwarte.

 

Wcześniej talibowie zakazali kobietom studiowania na uniwersytetach. Ruch tłumaczył tę decyzję „ochroną interesów narodowych”, a także koniecznością zmiany programu nauczania zgodnie z normami islamskimi.

 


Viktor Orban nazwał Ukrainę „ziemią niczyją” i porównał ją do Afganistanu

Ukraiński MSZ wezwał ambasadora Węgier w Kijowie Istvana Iygyarto na „szczerą rozmowę” po wypowiedziach premiera Węgier Viktora Orbana.

 

Poinformował o tym oficjalny przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy Oleg Nikołenko na swoim profilu na Facebooku.

 

„Budapeszt celowo niszczy stosunki węgiersko - ukraińskie, znacząco podważając możliwość dalszego dialogu między dwoma sąsiednimi krajami” – powiedział Nikołenko.

 

Na spotkaniu z dziennikarzami 26 stycznia węgierski premier Viktor Orban mówił o rosyjskiej inwazji na Ukrainę, napisał The American Conservative. Orbán powiedział, że Putin nie może sobie pozwolić na przegraną wojnę, ponieważ będzie kandydował na prezydenta w 2024 roku.

 

Uważa też, że Władimir Putin nie może pozwolić NATO na „ugruntowanie swojej obecności” na Ukrainie, dlatego zamierza zamienić kraj w „niezarządzane ruiny”, by pozbawić Zachód możliwości przedstawiania Ukrainy jako „nagrody”. „Teraz to jest Afganistan. Ziemia niczyja” – powiedział Orbán, cytowany przez The American Conservative.

 

Pod koniec 2022 roku Węgry zablokowały na około miesiąc europejski program pomocowy dla Ukrainy za 18 mld euro, ale ostatecznie wyraziły na to zgodę. Ponadto Węgry wielokrotnie prosiły o zniesienie sankcji wobec niektórych Rosjan.

 

Ogólnie rzecz biorąc, Węgry sprzeciwiają się wielu sankcjom nałożonym na Rosję, ponieważ ich gospodarka jest silnie uzależniona od rosyjskich dostaw.

 

Węgry są w 85% uzależnione od rosyjskiej ropy, w 50% od rosyjskiego gazu dostarczanego przez Turecki Potok. Rosja eksportuje również na Węgry produkty mineralne, produkty przemysłu chemicznego, maszyny, paliwo jądrowe i różne urządzenia. Ta zależność daje Rosji pole do manipulacji.

 

Węgry są jednym z nielicznych krajów UE, które nie włączyły się w dostawy broni na Ukrainę.

 


Picie dużej ilości kawy prowadzi do zmęczenia i zwiększa ryzyko chorób

Picie więcej niż trzech filiżanek kawy dziennie jest szkodliwe dla większości ludzi, powiedział genetyk Alexander Reznik 28 stycznia w wywiadzie dla magazynu Time.

 

 

Zdaniem lekarza, dla osoby dorosłej bezpieczne jest spożywanie nie więcej niż 400 mg kofeiny dziennie. Średnio odpowiada to trzem lub czterem filiżankom, choć wiele zależy od rodzaju i jakości napoju. Na przykład sto mililitrów wysokiej jakości espresso zawiera 210 mg kofeiny, ale w tej samej objętości kawy rozpuszczalnej kofeiny jest siedem razy mniej.

 

Ze względu na to, że kofeina jest silnym stymulantem, przekroczenie dziennej dawki 400 mg może prowadzić do jeszcze większego zmęczenia zamiast ożywienia organizmu. Resnick podkreślił znaczenie wyboru kawy filtrowanej, ponieważ kawa niefiltrowana zwiększa ryzyko chorób układu krążenia.

 

Picie dużych ilości kawy może prowadzić do niepożądanych skutków, takich jak bezsenność, nerwowość, podwyższone ciśnienie krwi i skurcze mięśni. Zalecane dzienne spożycie kofeiny dla dorosłych to wspomniane 400 mg. Eksperci zalecają, aby osoby z chorobami serca, nadciśnieniem lub cukrzycą monitorowały swoje spożycie kofeiny i skonsultowały się z lekarzem.