Wrzesień 2022

Tysiące humanoidalnych robotów Tesli rozpocznie pracę w fabrykach firmy

Fabryki Tesli wkrótce staną się bardziej nowoczesne dzięki robotom humanoidalnym. W 2021 r. Tesla przedstawiła wstępne plany swojego humanoidalnego robota. Tesla zamierza używać robotów w swoich fabrykach.



Tesla przyspiesza rozwój swojego Tesla Bot, znanego również jako Optimus. Wewnętrzne dyskusje i rekrutacja 20 stanowisk dla inżynierów oprogramowania i oprogramowania układowego, specjalistów głębokiego uczenia, techników napędów i stażystów wskazują, że firma ponownie koncentruje się na robotach humanoidalnych.

W ogłoszeniu o pracy Tesla Bot w Motion Planning and Navigation Tesla napisał: „Tesla jest na ścieżce do budowania humanoidalnych robotów dwunożnych w całej firmie, aby zautomatyzować powtarzalne i nudne zadania. wyjątkowa okazja do pracy nad najnowocześniejszymi algorytmami planowania ruchu i nawigacji, a następnie ich implementacji w rzeczywistych zastosowaniach produkcyjnych. Co najważniejsze, zobaczysz, jak Twoja praca zostanie wykorzystana przez tysiące humanoidalnych robotów w naszych fabrykach.”

Założyciel Tesli, Elon Musk, mówił wcześniej o zbudowaniu „maszyny, która robi samochód” – zasadniczo zautomatyzowanej fabryki. Wcześniej Elon Musk zasugerował podczas TED Talks, że Tesla Bot może być używany w prawie każdym otoczeniu – czy to w fabryce, czy w domu – do gotowania obiadu, koszenia trawnika, a nawet opieki nad osobami starszymi. Ponadto Musk dodał, że boty Tesli mogą w przyszłości zostać kumplami lub partnerami seksualnymi.


Stworzono lecznicze pomidory modyfikowane genetycznie

Genetycznie zmodyfikowany fioletowy pomidor, który ma 10 razy więcej przeciwutleniaczy niż tradycyjne owoce, pomógł myszom chorym na raka żyć o 30 procent dłużej, a teraz ten zmodyfikowany genetycznie produkt jest gotowy do wejścia na rynek amerykański. Opracowany przez naukowców z Norfolk Plant Sciences „super pomidor” jest krzyżowany z genami kwiatu lwiej paszczy, aby dodać wysoką dawkę antocyjanów, które mają działanie przeciwcukrzycowe, przeciwnowotworowe, przeciwzapalne i inne korzyści zdrowotne.

 

Fioletowy pomidor był poddawany przeglądowi przez Służbę Inspekcji Zdrowia Zwierząt i Roślin (APHIS) Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA) od prawie 15 lat, ale został zatwierdzony na początku tego miesiąca w związku z pierwszym legalizowanym przez USA żywności zmodyfikowanej genetycznie.

 

Zespół Norfolk Plant Science planuje najpierw sprzedać zmienione genowo nasiona hodowcom domowym, którzy, jak mówią, przekażą swoje pomidory bezpośrednio konsumentom, aby uzyskać informacje zwrotne w celu opracowania innych produktów - tłumaczy Cathy Martin, biolog roślin i współzałożycielka firmy.

 

Genetycznie zmodyfikowany pomidor został po raz pierwszy opracowany w 2008 roku, kiedy Martin i jej współzałożyciel Jonathan Jones dodali dwa geny z kwiatu lwiej paszczy, aby uzyskać ciemnofioletowy kolor. Charakterystyczny odcień tworzą pigmenty przeciwutleniające występujące również w jeżynach i żurawinie, znane jako antocyjany. Antocyjany to substancje chemiczne zwane flawonoidami, które niszczą potencjalnie szkodliwe cząsteczki tlenu w organizmie.

 

Antocyjany zwykle znajdują się tylko w liściach, chociaż są one naturalnie produkowane przez rośliny pomidora. Brytyjscy naukowcy przenieśli geny lwiej paszczy za pomocą specjalnie przystosowanych bakterii, a następnie włączyli je do wnętrza pomidora.

 

„Antocyjany gromadzą się w pomidorach na wyższym poziomie niż cokolwiek wcześniej zgłoszonego dla inżynierii metabolicznej zarówno w skórce, jak i miąższu owocu” – podzielił się zespół w komunikacie prasowym z 2008 roku.

 

Następnie zespół przetestował fioletowego pomidora, aby sprawdzić, czy jest zdrowy. W badaniu genetycznie zmodyfikowane pomidory podano myszom chorym na raka, a następnie innej grupie myszy z chorobą podano tradycyjne pomidory. Myszy karmione fioletowymi pomidorami żyły średnio o 30 procent dłużej niż myszy karmione tradycyjnymi pomidorami. Jednak to badanie zostało przeprowadzone w 2008 roku i dopiero 7 września 2022 roku „super pomidor” otrzymał zielone światło od regulatorów żywności.

 

„Odkryliśmy, że ta roślina raczej nie stwarza zwiększonego ryzyka inwazji szkodników w porównaniu z innymi pomidorami uprawnymi” – czytamy w komunikacie prasowym USDA. „Oznacza to, że pod względem ryzyka infekcji roślin, roślina ta może być bezpiecznie uprawiana i wykorzystywana w hodowli w Stanach Zjednoczonych”.

 

Martin i Jones pracują obecnie nad zatwierdzeniem genetycznie zmodyfikowanych pomidorów w Wielkiej Brytanii.

 

„Teraz jesteśmy o krok bliżej mojego marzenia o dzieleniu się zdrowymi fioletowymi pomidorami z wieloma ludźmi, którzy chcą je jeść” – powiedział Martin. „Słodko-gorzka prawda jest taka, że pomidory będą sprzedawane w Ameryce, a nie w Wielkiej Brytanii. Ale zaletą jest to, że skupiając się na producentach domowych, będziemy skoncentrowani na konsumentach i będziemy mogli uzyskać opinie i zainteresowanie, których potrzebujemy, aby opracowywać inne produkty”.

 


Zdaniem uczonych huragany stają się silniejsze

Naukowcy odkryli kolejny negatywny wpływ globalnego ocieplenia. Zespół amerykańskich naukowców z University of Wisconsin-Madison oraz National Oceanic and Atmospheric Administration odkrył, że huragany we wszystkich częściach globu stają się coraz silniejsze.

Na podstawie analizy danych satelitarnych z 40 lat obserwacji atmosfery (1979-2017) eksperci doszli do wniosku, że przyczyną rosnącej siły klęsk żywiołowych jest globalne ocieplenie. Jednocześnie autorzy pracy zauważają, że nie można jeszcze powiedzieć, jak bardzo działalność człowieka wpłynęła na tę sytuację: część problemu może być wynikiem zjawisk naturalnych.

 

Jednak naukowcy wciąż mają nadzieję, że nowe informacje pomogą dokładniej zbadać skutki globalnego ocieplenia. 


50 milionów ton pary wodnej z Tonga może ogrzać Ziemię w nadchodzących miesiącach

Ponad osiem miesięcy po wybuchu podwodnego wulkanu w pobliżu Tonga 14 stycznia naukowcy wciąż analizują konsekwencje dużej eksplozji i dowiadują się, że może ona doprowadzić do ocieplenia planety. Naukowcy niedawno obliczyli, że erupcja wulkanu Hunga-Tonga-Hunga-Ha'apa uwolniła do atmosfery oszałamiające 50 milionów ton pary wodnej, oprócz ogromnych ilości popiołu i gazów wulkanicznych.

To potężne uwolnienie pary wodnej zwiększyło ilość wilgoci w stratosferze o około 5 procent i mogło wywołać cykl chłodzenia stratosfery i ocieplenia powierzchni - efekty, które według nowego badania mogą utrzymywać się miesiącami. Erupcja Tonga, która rozpoczęła się 13 stycznia i osiągnęła szczyt dwa dni później, była najpotężniejsza w ostatnich dziesięcioleciach na Ziemi.

 

Według National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) erupcja rozciągnęła się na 260 km i wysłała w powietrze kolumny popiołu, pary i gazu na wysokość ponad 20 km. Duże erupcje wulkaniczne zwykle chłodzą planetę, wyrzucając dwutlenek siarki do górnej atmosfery Ziemi, która filtruje promieniowanie słoneczne.

 

Cząstki skał i popiołu mogą również tymczasowo ochłodzić planetę, blokując światło słoneczne, według Korporacji Uniwersyteckiej ds. Badań Atmosferycznych Narodowej Fundacji Nauki. Tak więc powszechna i gwałtowna aktywność wulkaniczna w odległej przeszłości mogła przyczynić się do globalnej zmiany klimatu, powodując masowe wymieranie miliony lat temu. 

 

Niedawne erupcje wykazały również zdolność wulkanów do chłodzenia planety. W 1991 roku, kiedy wulkan Pinatubo na Filipinach wysadził swój szczyt, aerozole wyrzucone w wyniku tej potężnej eksplozji wulkanicznej obniżyły globalną temperaturę o około 0,9 stopnia Fahrenheita (0,5 stopnia Celsjusza) na co najmniej rok. Tonga wyemitował około 441 000 ton (400 000 ton metrycznych) dwutlenku siarki, około 2 procent ilości, która wybuchła na górze Pinatubo podczas erupcji w 1991 roku, ale w przeciwieństwie do Pinatubo (i większości dużych erupcji wulkanicznych, które występują na lądzie), podmorskie pióropusze wulkaniczne Tonga skierowały „znaczne ilości wody” do stratosfery, strefy rozciągającej się od 50 km nad powierzchnią Ziemi do 6-20 km.

 

W podwodnych wulkanach erupcje podwodne mogą czerpać dużą część swojej wybuchowej energii z interakcji wody i gorącej magmy, która popycha ogromne ilości wody i pary do kolumny erupcyjnej. W ciągu 24 godzin po erupcji pióropusz rozszerzył się na 28 km w atmosferę. Naukowcy przeanalizowali ilość wody w pióropuszu, oceniając dane zebrane przez instrumenty zwane radiosondami, które były przymocowane do balonów pogodowych i wysyłane do piór wulkanicznych. Gdy przyrządy te wznoszą się do atmosfery, ich czujniki mierzą temperaturę, ciśnienie powietrza i wilgotność względną i przekazują te dane do odbiornika naziemnego, donosi NWS.

 

Atmosferyczna para wodna pochłania promieniowanie słoneczne i oddaje je jako ciepło; dziesiątki milionów ton wilgoci Tonga dryfującej teraz w stratosferze ogrzeją powierzchnię Ziemi – choć według badań nie jest jeszcze jasne, o ile. Ale ponieważ para jest lżejsza niż inne aerozole wulkaniczne i mniej podatna na przyciąganie grawitacyjne, rozproszenie efektu ocieplenia zajmie więcej czasu, a ocieplenie powierzchni może trwać w nadchodzących miesiącach. Tak duża ilość wilgoci atmosferycznej może potencjalnie osłabić warstwę ozonową, ale najbardziej prawdopodobne jest okresowe ocieplenie, które byłoby zbawieniem dla targanej energetycznym kryzysem Europy.

 


W płaszczu Ziemi odkryto podwodny ocean

Geolodzy ustalili, że próbka diamentu znaleziona w Botswanie pochodzi z głębokości 660 kilometrów i potwierdza obecność dużej ilości wody wewnątrz płaszcza.

 

Prowadzenie badań we wnętrzu Ziemi jest niezwykle trudne. Ale to, co dzieje się setki kilometrów pod nami, można rozpoznać po pośrednich znakach, na przykład po minerałach, które są wynoszone stamtąd bliżej powierzchni. Niedawno w kopalniach diamentów w Botswanie odkryto półtorakaratowy diament. Według czasopisma Nature Geoscience naukowcy odkryli, że diament powstał na głębokości około 660 kilometrów.

 

W sumie geolodzy przebadali 12 mikroskopowych wtrąceń w strukturze diamentu w próbce, badając je metodami spektroskopii rentgenowskiej i ramanowskiej. Umożliwiło to wykrycie w nich minerałów z płaszcza Ziemi, takich jak ringwoodyt, ferroperyklaz i enstatyt. Tak więc połączenie wszystkich trzech minerałów wiele mówiło o okolicznościach powstawania diamentu i pojawianiu się w nim inkluzji. Geolodzy ustalili, że próbka pochodzi z głębokości 660 kilometrów. To niezwykle ciekawy obszar oddzielający dolny i górny płaszcz, gdzie następuje dość szybka zmiana jego składu, gęstości i innych właściwości.

 

Obecność ringwoodytu, brucytu i niektórych innych minerałów w zidentyfikowanej próbce wskazuje na obecność wody nawet na dużych głębokościach. Tak zakładano wcześniej, ale teraz wiadomo, że w warstwie przejściowej płaszcza jest dużo wody. Powierzchnia Ziemi jest prawie w trzech czwartych pokryta oceanami, a nie mniej woda jest ukryta głębiej. Może bajki o cywilizacjach żyjących głęboko pod ziemią nie są tak dalekie od rzeczywistości? Wszakże jeśli mają własne oceany, życie jest możliwe nawet w trzewiach naszej planety.


Kości znalezione w Hiszpanii mogą napisać na nowo historię ludzkości

Sensacyjne odkrycie dodaje jeden milion lat do historii ludzkiej egzystencji w Europie. Liczące 1,4 miliona lat kości twarzy są najstarszymi ludzkimi skamieniałościami, jakie kiedykolwiek odkryto na kontynencie europejskim i według naukowców stojących za przełomowym odkryciem mogą zmienić sposób, w jaki myślimy o ludzkiej prehistorii.

 

„Nie wiemy jeszcze, do jakiego pierwszego gatunku ludzkiego należały znalezione fragmenty” – mówi archeolog Aurora Martin, generalna koordynatorka Muzeum Ewolucji Człowieka w Burgos w północnej Hiszpanii. Kości, znalezione pod koniec czerwca w jaskiniach wykopalisk Sierra de Atapuerca w pobliżu Burgos, stanowią „przełom, który pomoże napisać historię człowieka na nowo” – dodała.

 

„Przed 1994 r. wiedziano, że nie było starożytnych gatunków ludzkich w Europie aż do 500 tys. lat temu. Teraz mówimy o 1,4 miliona lat temu. Innymi słowy, przesunęliśmy historię pojawienia się ludzi w Europie o jeden milion lat” – wyjaśniła. „Nowe odkrycie – części twarzy osoby odkryte latem 2022 roku pochodzą sprzed 1,4 miliona lat. To otwiera przed nami nowe drzwi i każe zadawać wiele nowych pytań. Postaramy się znaleźć odpowiedzi na nie, ale wszystkie będą po badaniach. Nie możemy teraz udzielić odpowiedzi” – dodała Aurora Martin.

 

Wykopaliska Atapuerca odkryto podczas prac kolejowych pod koniec XIX wieku, a pierwsze wykopaliska rozpoczęły się w 1976 roku. Jednak pragnienie naukowców, aby „przepisać historię na nowo” budzi wielkie wątpliwości z tego prostego powodu, że wówczas osławioną „teorię ewolucji człowieka” trzeba będzie usunąć z naukowych wypowiedzi, a społeczność naukowa prawdopodobnie nie jest na to gotowa.

 


Ekolodzy twierdzą, że z powodu globalnego ocieplenia na Ziemi będzie mniej niebieskich jezior

Naukowcy twierdzą, że globalne ocieplenie wpłynie na kolor wody w niebieskich jeziorach. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie naukowym Geophysical Research Letters.

 

Po przeanalizowaniu kilku milionów zdjęć satelitarnych jezior, grupa hydrologów i ekologów z University of North Carolina stwierdziła, że ​​dotychczas niebieskie jeziora stopniowo zmieniają się one w zielone jeziora. Uczeni zaoferowali wytłumaczenie tego fenomenu.

 

Obecnie niebieskie jeziora stanowią około jednej trzeciej wszystkich jezior na Ziemi. Ale zdaniem ekspertów z czasem będzie ich mniej, bo pod wpływem globalnego ocieplenia wzrośnie w nich temperatura wody, co przyspieszy wzrost glonów. W konsekwencji doprowadzi to do zmiany koloru wody na zieloną.

 

Ma to być proces nieunikniony, który nastapi stopniowo wraz z podnoszeniem się światowej średniej temperatury. Cieszmy się zatem błękitnymi lagunami jezior, póki klimat pozwala.

 


Psychologowie odkryli, że depresja postarza organizm bardziej niż palenie

Poczucie osamotnienia i depresja podwyższają wiek biologiczny człowieka o około 1,7 roku. Pokazują to badania psychologów z Uniwersytetu Stanforda i Chińskiego Uniwersytetu w Hongkongu, opublikowane w czasopiśmie Aging-US.

 

Te uczucia - samotność i depresja - przyspieszają, zdaniem naukowców, proces starzenia bardziej niż palenie i niektóre choroby.

 

Umysły naukowe doszły do ​​tego wniosku, tworząc cyfrowy model starzenia się człowieka. Dane z China Health Study zostały zebrane od 4846 osób dorosłych w 2015 roku. Podsumowanie obejmowało 16 biomarkerów krwi, w tym poziom cholesterolu i glukozy, ciśnienie krwi, wskaźnik masy ciała, pomiary czynności płuc i inne.

 

Następnie naukowcy z obu uniwersytetów porównali wiek chronologiczny osób przewidywany przez model z ich rzeczywistym wiekiem.


Kto wysadził NordStream?

Atak na rurociągi Nord Stream jest już faktem. Nie do końca jasne jest jeszcze tylko kto to zrobił. Bez względu na to, może to wywołać w  Europie wielkie zalamanie gospodarcze. Kto najwięcej zyskał na zniszczeniu Nord Stream?

CIA miała ostrzec Niemcy przed planowanymi atakami na gazociągi - jak podaje Der Spiegel.

Od razu zwrócono też uwagę, że jeszcze w lutym, przed wojną, ziszczenie Nord Stream sugerował prezydent USA, Joe Biden. Być może na skutek tych deklaracji były polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podziękował USA! Wywołał tym samym międzynarodowy skandal. Wiele śladów prowadzi zatem do USA jako sprawcy ataku na Nord Stream. Warto też zaznaczyć, że od kilku dni po Bałtyku pływał amerykański helikopterowiec USS Kearsarge. Co więcej, wczoraj pływał w pobliżu miejsca wybuchu.

 

Oczywiście na drugim biegunie podejrzanych jest Rosja. Celem miałoby być ostateczne załamanie Europy, które jest już na horyzoncie. Bez wątpienia Rosja mogła dokonać tego sabotażu, ale trudno zrozumieć po co miała by to robi gdy wystarczyło dalej grać w grę z turbinką, której przez sankcje akurat brakuje. Teraz gdy gazociąg jest zniszczony Rosja straciła możliwość nacisku na Niemcy i pozostała z rurociągami prowadzącymi przez Ukrainę. Tak - Ukraina wciąż otrzymuje od Rosji gaz, a właściwie pobiera go sobie nie płacąc. Zatem ewentualne zasilenie UE w ruski gaz zależy od Ukrainy gdzie aktualnie trwa wojna. Nie trzeba chyba dodawać, że to nie jest dobra sytuacja zarówno dla Rosjan, którzy mają ograniczone możliwości prowadzenia sprzedaży swoich paliw, ale przede wszystkim dla Europejczyków, bo ceny gazu z pewnością eksplodują. Może się okazać, że drogi gaz przypłynie do nas tankowcami z USA.

 

Co ciekawe do uszkodzenia gazociągów Nord Stream doszło poza wodami terytorialnymi Danii i Szwecji. Nie da się zatem uznać tego za atak na terytorium państw NATO i UE. Zniszczenie rurociągu to poważne uderzenie w Niemcy i UE, również w Polskę, która liczyła na kupno ruskiego gazu za pośrednictwem Niemców. Teraz już wiadomo, że go nie będzie w najbliższym czasie, a na dodatek Niemcy ograniczą możliwość wypełnienia gazem dopiero co oddanego rurociągu Baltic Pipe, który ma uniezależnić Polskę od rosyjskiego gazu. Teraz można być pewnym, że gazu tego nie wystarczy dla nas i będzie bardzo drogi z powodu rosnącego popytu z Niemiec.


Odcięcie Nord Streamów ma też dobre strony. To będzie raczej koniec niemieckiej polityki klimatycznej, zorientowanej na paliwo przejściowe jakim miał być ruski gaz z tych właśnie zniszczonych rurociągów. Plany Niemczech jako gazowym hubie dla szantażowanych dwutlenkiem węgla państw unijnych właśnie się skończyły.

Odpowiedź na ten atak może być ciekawa, a widmo wojny jest bliskie jak nigdy dotąd, I to chyba juz tylko kwestia niedługiego czasu.


Po podwodnej erupcji pojawiła się nowa wyspa na Oceanie Spokojnym

Podwodny wulkan Home Reef w centralnej części Wysp Tonga obudził się po 16 latach z głębokiego snu, aby „wystawić głowę”. 10 września 2022 r. fragmenty lawy i skał zaczęły wlewać się do oceanu 25 km na południowy zachód od wyspy Latte, a strumienie pary i popiołu rozbijały powierzchnię fal.

 

Kawałki skał powoli gromadził się na całej nowej wyspie o powierzchni 4 tys. metrów kwadratowych, osiągając wysokość 10 metrów w ciągu kilku dni.

 

Jest mało prawdopodobne, że znacznie wzrośnie, ale 20 września urzędnicy z Tonga Geological Survey (TGS) ogłosili, że wyspa powiększyła się sześciokrotnie, dochodząc do 24 tys. metrów kwadratowych.

 

Jak feniks powstający z popiołów, ta efemeryczna, nienazwana wyspa prawdopodobnie zapadnie się z powrotem w płonący „Pierścień Ognia” na Pacyfiku na długo przed tym, zanim jakikolwiek żeglarz postawi stopę na jej skalistym brzegu.

 

Ostatni raz Home Reef urodziła nową wyspę w 2006 roku, a zniszczenie jej przez fale oceanu zajęło rok. Tym razem szczyt jest znacznie niższy.

 

Podczas wydarzenia w 2006 roku podmorski wulkan Tonga wytworzył tak wiele gruzu, że ogromna tratwa spienionego szkła wulkanicznego zwanego pumeksem dryfowała po południowym Pacyfiku, nadając jej niesamowity wygląd lądu.

 

Od 1852 roku Home Reef utworzył wyspy pięć razy, niektóre z nich osiągają wysokość od 50 do 70 metrów. W 1984 roku na wyspie pojawiła się nawet mała laguna.

 

Góra podwodna odpowiedzialna za te krótkotrwałe struktury znajduje się na obszarze Pacyfiku znanym jako strefa subdukcji Tonga-Kermadec, gdzie znajdują się jedne z aktywnijszech płyt tektonicznych na świecie.

 

W tak zwanych strefach subdukcji krawędź jednej płyty jest wpychana pod drugą, jednocześnie popychając ją, aby zatopiła się w płaszczu Ziemi.

 

Tutaj Płyta Pacyfiku gwałtownie przesuwa się pod dwiema innymi płytami (Kermadec-Tonga) w tempie około 24 cm rocznie, tworząc drugie najgłębsze koryto na świecie i niezwykle aktywny łuk wulkaniczny.

 

W rzeczywistości ten długi odcinek grzbietu dna morskiego, który rozciąga się od Tonga do Nowej Zelandii, jest domem dla największej gęstości wulkanów podwodnych, jakie można znaleźć na Ziemi.

 

Zdjęcia satelitarne niedawnej erupcji Home Reef uchwyciły z zadziwiającą szczegółowością formowanie się najnowszej wyspy. Powyższy obraz został opublikowany przez NASA przy użyciu danych z US Geological Survey (USGS) 14 września. Pokazuje nie tylko długą smugę dymu, ale także intensywne przebarwienia otaczającego oceanu.

 

Kolejne zdjęcie wykonane 18 września z danych USGS i udostępnione przez TGS na Facebooku pokazuje wzrost wyrzutu wulkanu.

 

Według niedawnego komunikatu prasowego NASA zmętnienie wody jest prawdopodobnie wynikiem przegrzania kwaśnej wody morskiej zmieszanej z kawałkami skały wulkanicznej i skał.

 

„Wulkan stanowi niewielkie zagrożenie dla lotnictwa i mieszkańców Vava'u i Ha'apai” – poinformował 20 września TGS. „Jednakże wszystkim marynarzom zaleca się przepływanie w odległości więcej niż 4 kilometry od Home Reef do odwołania”.

 

Od 25 września nie odnotowano dalszych obserwacji popiołu wulkanicznego ani pary z tego obszaru Oceanu Spokojnego. Home Reef prawdopodobnie już się skończył, co pozwala nam docenić jego najnowszy dar dla morza, póki można go podziwiać.

 


Gazociągi Nord Stream 1 i 2 przeciekają w trzech miejscach na Morzu Bałtyckim. Czy to sabotaż?

Operator Nord Stream 1, Nord Stream AG poinformował wczoraj, że w obu nitkach gazociągu z Rosji do Niemiec spadło ciśnienie gazu. Przyczyna pozostawała początkowo nieznana. Potem okazało się, że zarówno Nord Stream 2 jak i Nord Stream 1 doświadczyły awarii skutkującej nieszczelnością instalacji. Do Bałtyku przynajmniej w trzech miejscach wydostaje się gaz ziemny, Niemcy podejrzewają sabotaż.

 

 

W przededniu otwarcia polskiego rurociągu Baltic Pipe doszło nieoczekiwanie do wycieków gazu z niemiecko rosyjskiej rury.  Najpierw powiadomiono o nieszczelności w Nord Stream 2, później o dwóch kolejnych w Nord Stream 1. 

 

W oświadczeniu duńska agencja energetyczna potwierdziła, że doszło do wycieku wrurociągu Nord Stream 2 w rejonie Danii. Ostrzeżenia dotyczące dwóch wycieków z gazociągu Nord Stream 1 na wodach Szwecji i Danii dla ruchu morskiego i powietrznego wydała też we wtorek Szwedzka Administracja Morska.

Duńska Agencja Energetyczna postawiła cały sektor energetyczny w stan pomarańczowego alarmu, drugiego najwyższego poziomu, wśród wielu poprzednich wycieków gazu z Nord Stream. Władze w Danii nie mogą wykluczyć umyślnego działania. Awarie w gazociągach zdarzają się niezwykle rzadko.

 

Szwedzka Narodowa Sieć Sejsmiczna wykryła w poniedziałek dwie wyraźne eksplozje w okolicy. Jedna z z eksplozji miała wielkość 2,3 i została zarejestrowana w aż 30 stacjach pomiarowych w południowej Szwecji. Szefowa duńskiego rządu o wyciekach na Nord Stream 1 i 2 wypowiedziała się w taki sposób, że trudno sobie wyobrazić, że to był przypadek. Również Niemcy podejrzewają, że uszkodzenie rurociągu Nord Stream to efekt sabotażu. 

 

W Tagesspiegel czytamy, że niemieckie władze nie zakładają przypadku i mówią, że wyciek w Nord Stream 2 i wycieki w Nord Stream 1 mogą być skutkiem ataku. Przedstawiciel Komisji Europejskiej zaznaczył, że jest zbyt wcześnie, by spekulować na temat przyczyn wycieku. "Zaniepokojenie" awarią wyraził z kolei rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

 

Warto zaznaczyć, że w Niemczech trwa propagandowe urabianie społeczeństwa, które zaczyna się wręcz domagać włączenia rurociągu Nord Stream 2. W związku z tym trwają liczne demonstracje na terenie niemieckich miast. Można odnieść wrażenie, że taki nacisk tworzy się celowo, żeby władze mogły uruchomić rurociąg usprawiedliwiając to "wolą ludu". 

 


Wielki Sukces misji DART! Czy Ziemia jest bezpieczna?

Impaktor DART został wystrzelony w kosmos w listopadzie 2021 roku. Jego podróż w stronę satelity asteroidy Didymos – Dimorphosa zakończyła się wczoraj w okolicach godziny 1 rano czasu polskiego. Misja okazała się być spektakularnym sukcesem i rozpoczęła drogę ludzkości, do zabezpieczenia planety przed zagrożeniami z przestrrzeni kosmicznej.

 

Według ekspertów, w przypadku upadku obiektu wielkości egipskiej piramidy może zostać wyzwolona energia dziesięciokrotnie większa niż wybuch bomby atomowej w Hiroszimie w 1945 roku. Na szczęście nie doszło jeszcze do żadnej takiej kosmicznej katastrofy, ale w ciągu najbliższych kilkuset lat nasza planeta wciąż będzie zagrożona przez obiekty kosmiczne przecinające ziemską orbitę.

 

Technologia DART, ma za cel zmieniać trajektorię potencjalnie niebezpiecznych asteroid. Aby jednak skuteczniej przeprowadzać takie deorbitacje, niezbędne było przeprowadzenie testów w bezpiecznej odległości. Wczoraj w nocy, naukowcy z agencji NASA przeprowadzili pierwszy test. To ważne historycznie wydarzenie odbyło się w odległości 11 milionów kilometrów od Ziemi. Jest to dobra wiadomość dla mieszkańców naszej planety, a dane pozyskane podczas testu posłużą do stworzenia precyzyjnego systemu szybkiego reagowania.

 

W przyszłości dowiemy się wielu szczegółów na temat konsekwencji kolizji. W 2024 roku Europejska Agencja Kosmiczna ESA wystrzeli w kosmos statek kosmiczny Hera. Przybędzie na asteroidę Dimorphos około 2027 roku i za pomocą wbudowanych kamer zbada wszystkie obrażenia, które spowodowało urządzenie DART. Ponadto urządzenie Hera zostanie wyposażone w dwa małe lądowniki, które usiądą na powierzchni obiektu i zbadają jej skład.


LOFAR – radioteleskop do zadań kosmicznych

Niedawno minęła siódma rocznica jego uruchomienia. Pozwala obserwować źródła fal radiowych w przestrzeni kosmicznej, przewidywać kosmiczną pogodę, czy stworzyć największą w historii mapę nieba. Mowa o znajdującym się w podolsztyńskich Bałdach radioteleskopie LOFAR.  To jedna z trzech tego typu stacji, które znajdują się w naszym kraju. Tą „olsztyńską”, oddaną do użytku jako pierwszą w Polsce, od początku zarządzają naukowcy z Centrum Diagnostyki Radiowej Środowiska Kosmicznego na Wydziale Geoinżynierii UWM pod kierownictwem prof. Andrzeja Krankowskiego. Do czego jest wykorzystywana?

LOFAR (LOw Frequency ARray - co oznacza sieć radiową na niskie częstotliwości) zaprojektowany oraz skonstruowany został w instytucie ASTRON w Niderlandach. Nie jest to zwykły teleskop. Tworzy go ponad pięćdziesiąt, rozsianych po całej Europie stacji, z których każda jest wielkości boiska piłkarskiego. W tej zlokalizowanej w Bałdach znajdują się dwa obszary, po 96 grup anten w każdym (łącznie to 3296 anten dipolowych!), odbierających fale radiowe docierające do Ziemi. Dzięki rozproszeniu stacji systemu LOFAR po całym kontynencie, powstała rozległa sieć pozwalająca obserwować równocześnie obiekty kosmiczne z bardzo dużą zdolnością rozdzielczą. 

 

W ramach polskiego konsorcjum naukowego POLFAR, wchodzącego w skład ILT (International LOFAR Telescope), radiowe obserwacje nieba wykonywane są – poza podolsztyńskimi Bałdami – również w podkrakowskich Łazach (Uniwersytet Jagielloński) i w Borówcu pod Poznaniem (Centrum Badań Kosmicznych PAN). Dane odczytane przez polskie stacje przekazywane są z prędkością sięgającą aż 10 gigabitów na sekundę do Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego, gdzie są gromadzone i analizowane. Stamtąd, jak wszystkie pozostałe, trafiają do ośrodka w Niderlandach, który jest główną siedzibą europejskiej sieci radioteleskopowej. A jak działają poszczególne stacje?

- Praca radioteleskopu polega na odczytywaniu z kosmicznych szumów radiowych informacji o najbardziej niezwykłych i dotąd nieodkrytych zakątkach kosmosu. Pojedyncze anteny naszego radioteleskopu „widzą” całe niebo, jednak w procesach cyfrowej kontroli całego systemu my „tworzymy wiązkę”, czyli kierujemy analizatory w konkretne miejsce na niebie i dzięki temu odczytujemy fale dochodzące od danego, interesującego nas obiektu. Możliwości pozyskiwania danych są wręcz nieograniczone – wyjaśnia mechanizm funkcjonowania radioteleskopu prof. Leszek Błaszkiewicz z Wydziału Geoinżynierii UWM, na co dzień zarządzający podolsztynską stacją.

 

Do czego wykorzystują LOFAR olsztyńscy naukowcy? 

Zebrane dane pomagają w przełomowych odkryciach. W zeszłym roku, dzięki kilkuletniej pracy naukowców ze wszystkich stacji, udało się stworzyć najdokładniejszą i największą mapę nieba, na której wyróżniono aż… 25 tysięcy czarnych dziur!

Jednak naukowcy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie specjalizują się głównie w badaniach jonosfery, pulsarów (rotujących gwiazd neutronowych) oraz Słońca. - Od wybudowania stacji prowadzimy również samodzielne obserwacje i badania. Mamy taką możliwość, gdy raz w tygodniu, przez dobę lub dwie, teleskop przechodzi w tryb "single station mode". To wówczas pozyskujemy dane do niektórych realizowanych w Olsztynie badań – mówi prof. Błaszkiewicz – choć bierzemy też udział w projektach realizowanych całym europejskim systemem LOFAR.

 

To dzięki obserwacji najbliższej nam gwiazdy naukowcy z Olsztyna poszerzają wiedzę o kosmicznej pogodzie, a także… mogą ją prognozować! Dane dotyczące kosmicznej pogody pozyskiwane dzięki badaniom Słońca i jonosfery pozwalają m.in. chronić przed promieniowaniem słonecznym satelity telekomunikacyjne, których niezliczone ilości krążą nad Ziemią.  

 

Kosmiczne odciski palców

-  Interesujące są również pulsary, czyli rotujące gwiazdy neutronowe, zachowujące się jak super dokładne zegary. Pozwalają one na badanie nie tylko fizycznych aspektów tych bardzo egzotycznych obiektów, ale też ich specyficznych sygnałów, rejestrowanych jako tak zwane profile. To swego rodzaju „odciski palców”, które dają na przykład możliwość odkrywania i badania ośrodka międzygwiazdowego na drodze od źródła sygnału w głębokim kosmosie, aż do anteny zlokalizowanej pod Olsztynem – wylicza prof. Leszek Błaszkiewicz.

 

Wspólne badania kosmosu za pomocą systemu LOFAR w najbliższych latach mogą przybliżyć naukowców do wielu przełomowych odkryć. Już dziś mówi się o badaniu przestrzeni kosmicznej sprzed epoki narodzin gwiazd. Dzięki międzynarodowej współpracy, Polscy naukowcy wnoszą znaczący wkład w historię odkrywania kosmosu i początków świata, jaki znamy.

 

 

 


Prawica wygrała wybory we Włoszech mimo pogróżek szefowej KE

Wybory we Włoszech przyniosły nieoczekiwane rozstrzygnięcie. Lewica przegrała z kretesem a władzę obejmie partia Bracia Włosi i pierwszym premierem kobieta tego kraju zostanie Georgia Meloni. Zwycięstwo może zawdzięczać szefowej Komisji Europejskiej, Niemki Urszuli von der Leyen, która powiedziała przed wyborami, że jak ludzie źle wybiorą to poniosą konsekwencje. Mimo gróźb Komisji Europejskiej Włosi wybrali nie tego kogo chciały Niemcy, ale czy napewno?

 

Jak wiadomo, gdyby wybory mogły coś zmienić dawno zostałyby zakazane. Mimo to kolejne społeczeństwa dają się ponieść demokratycznej ułudzie. W obecnych czasach demokracja służy wyłącznie do uzasadnienia tyranii państwa. Wybory wygrywają ci co mają wygrać a wszystko jest kształtowane za pomocą propagandy medialnej i sondaży, które są metoda manipulacji i wmawiania ludziom kogo warto wybrać a kto nie ma szans.

 

Tą metoda przez trzy dekady utrzymywano tyranię twórców zmowy okrągłostołowej i trwa ona po dzień dzisiejszy. Trudno oczekiwać, że inaczej jest we Włoszech.

 

Pojawiają się nawet teorie spiskowe, że Ursula von der Layen celowo wpłynęła na wynik wyborów we Włoszech i wygrana Georgii Meloni to jej cel. Trudno podejrzewać, że szefowa KE nie miała świadomości jaki wpływ wywrą jej słowa na wynik wyborów we Włoszech. A skoro tak to warto przyjrzeć się pani Meloni.

 

Internauci zrobili już odpowiedni research i wynika z niego niejednoznaczny obraz pani Meloni. Dla lewicy jest ona oczywiście Mussolinim w spódnicy, bo jest mocno antyimigrancko nastawiona. Walczyła z przymusem szczepień, ale gorliwie wsparła totalitarne paszporty covidowe. Zatem jest osobą niejednoznaczną i trudno powiedzieć czy nie należy do stajni Klausa Schwaba i WEF.

 

Nie można wykluczyć, że ta cała wygrana "prawicy" to wentyl bezpieczeństwa a Włosi po prostu dali się nabrać na Braci Włoskich tak jak Polacy na PiS. Czas pokaże czy we Wloszech władzę tez zdobyła fałszywa prawica. Przekonamy się czy Georgia Meloni jest po stronie zdrowego rozsądku i dobra ludzi czy globalistòw i ich interesòw.


Mikroskop holograficzny stworzył szczegółowe obrazy mózgu przez czaszkę

Opracowany przez koreańskich naukowców mikroskop umożliwia tworzenie trójwymiarowych obrazów sieci neuronowej o wysokiej rozdzielczości bez trepanacji czaszki. Naukowcy z Katolickiego Uniwersytetu Korei i Narodowego Uniwersytetu w Seulu opracowali nowy typ mikroskopu holograficznego. Urządzenie umożliwia wizualizację struktur mózgu bez operacji.

 

 

Światło jest wielokrotnie rozpraszane w złożonych strukturach, takich jak żywa tkanka. Z tego powodu fotony kilkakrotnie losowo zmieniają swój kierunek podczas przechodzenia przez tkankę. W efekcie podczas klasycznego skanowania większość fal elektromagnetycznych jest zniekształcona, a obraz rozmyty.

 

W swojej pracy naukowcy przeanalizowali ilościowo interakcje światła i materii. W szczególności naukowcy opracowali metodę preferencyjnego wyboru pojedynczo rozproszonych fal, wykorzystując fakt, że mają one podobne kształty odbicia, nawet gdy światło pada pod różnymi kątami.

 

Korzystając ze złożonego algorytmu i operacji numerycznych, które analizują zniekształcenia i interferencje między różnymi długościami fal światła, naukowcy opracowali mikroskop, który skupia ponad 80 razy więcej energii świetlnej na włóknach nerwowych niż wcześniej. W tym przypadku urządzenie wykorzystuje wiązkę sondującą w widzialnym zakresie długości fal i jest w stanie selektywnie przetwarzać i tłumić sygnały boczne.

 

W serii eksperymentów naukowcy wykonali kilka zdjęć mózgu myszy. Wyniki testów pokazały, że pomimo dużej ilości szumów i rozpraszania, urządzenie wytwarza obrazy o wysokim kontraście o rozdzielczości 412 nm.