Styczeń 2022

Novak Djoković został deportowany z Australii, żeby nie wzmagać postaw antyszczepionkowych

Serbski tenisista Novak Djokovic odleciał już z Melbourne do Dubaju. Serb przegrał rozprawę apelacyjną przed australijskim sądem federalnym ws. unieważnienia jego wizy. Sąd uznał wizę za nieważną nie z powodu naruszenia reguł, ale z obawy o negatywny wpływ na stosunek do szczepień w społeczeństwie Australii

Ustalmy najpierw fakty. Australia nie zabrania wjechać ludziom bez szczepienia, ale pod określonymi warunkami. Djoković dostał wizę, nie będąc szczepionym. Potem ta wiza została skasowana z powodów czysto ideologicznych, nie zdrowotnych. Na dodatek nie jest to interpretacja ale wprost cytat z wypowiedzi sędziów odpowiedzialnych za skandaliczny wyrok i deportacje wybitnego serbskiego tenisisty, dziewięciokrotnego triumfatora pierwszego w roku wielkoszlemowego turnieju Australian Open.

Novak Djoković eskortowany przez australijskie słuzby na lotnisku w Melbourne - źródło: twitter

Kolejnej wygranej już nie będzie co z pewnością cieszy rywali Djokovica jak Rafaela Nadala z Hiszpanii, który publicznie chwalił władze Australii za postawę w tej sprawie i ganił Novaka Djokovica za brak zgody na procedury medyczne nakazane przez australijski covidowy totalitarny system polityczny.

Rafael Nadal - źródło:pixabay.com

Deportacja Djokovicia, która dzisiaj stała się faktem, łączy się z przepisem o zakazie trzyletniego wjazdu na terytorium Australii, to nie jest jednorazowy akt o wyłączeniu go z turnieju Australian Open. Oznacza to biorąc aktualny wiek wybitnego Serba, że faszystowscy urzędnicy nazistowskiego covidowego państwa w Australii, uniemożliwią mu starty w tym turnieju do końca jego kariery!

Przez 11 dni nękali najlepszego tenisistę na świecie. Przez ten cały czas czekał na decyzję, którą podjęli już pierwszego dnia. Myślą, że upokorzyli Djokovicia? Tak naprawdę upokorzyli siebie - stwierdził prezydent Serbii Aleksandar Vucić

Skoro szczepienie nie zatrzymują transmisji, co już udowodniono, to oznacza, że prawo dotyczące wymagalności certyfikatu szczepień jest całkowicie bezsensowne. Widać to wyjątkowo wyraźnie akurat na przykładzie Australii, gdzie po wyszczepieniu 95 proc. społeczeństwa zanotowano niebotyczne rekordy nowych zakażeń. Niestetu w tych czasach logika nie istnieje, jest tylko umiejętnie stymulowane zbiorowe szaleństwo, którego ofiarami prędzej czy później staną się wszyscy bez wyjątku. 


Rozbłysk klasy X wystąpił po drugiej stronie Słońca, promieniowanie dotarło do Ziemi

Satelity na orbicie okołoziemskiej wykryły w sobotę silny rozbłysk słoneczny, którego intensywność eksperci szacują na niemal klasę X. Jednak doszło do niego po drugiej stronie gwiazdy więc sama flara nie była geoefektywna. Fragmenty wyemitowanego promieniowania słonecznego dotarły wczoraj do Ziemi wywołując średniej wielkości burzę magnetyczną.

 

Aktywny region plam słonecznych, który odpowiadał za tą aktywność znajduje się tuż za wschodnim krańcem naszego Słońca. Wcześniej ta grupa plam wytworzyła rozbłyski słoneczne klasy M, a ostatnio nawet klasy X, ale ponieważ wciąż znajduje się pod drugiej stronie, ziemskie czujniki nie mogły zmierzyć prawdziwej wielkości tych flar i pozostają tylko szacunki.

Wspomniany rozbłysk to ostatnia z serii eksplozji słonecznych, które rozpoczęły się na początku tego tygodnia. Chociaż ta flara była zdarzeniem nie skierowanym wektorem emisji w stronę Ziemi  to i tak została zauważona. Impuls promieniowania rentgenowskiego zjonizował górną warstwę atmosfery Ziemi i spowodował krótki blackout radiowy nad Australią. Piloci, żeglarze i radioamatorzy mogli zauważyć niezwykłe efekty przy częstotliwościach poniżej 25 MHz.

Indeks fluktuacji geomagnetycznych Kp sięgnął w sobotę poziomu 6 a to czasami wystarcza do obserwacji zorzy polarnej nawet w Polsce. Warto też zwrócić uwagę, na zdumiewającą korelację między początkiem naporu burzy magnetycznej i nagłą katastrofalną erupcją podwodnego wulkanu w pobliżu Tonga. Naukowcy od wielu dekad poszukują wskazówek co do tego jak można przewidywać aktywność sejsmiczną i wulkaniczną na podstawie aktywności słonecznej. Oficjalna nauka wyklucza takie związki, ale liczne przykłady występowania wspólnie silnych zjawisk solarnych i geofizycznych, powodują, że nie wolno odrzucać takich zależności. 

 

Warto zwrócić uwagę, że aktywny region 2925 zwróci się już w ten weekend w stronę Ziemi. Może to oznaczać wzrost zjawisk słonecznych i ich dalszy wpływ na naszą planetę.


Na Pacyfiku po erupcji wulkanu Tonga powstały fale tsunami

Od kilku tygodni w okolicy wysp Tonga trwa erupcja podmorskiego wulkanu. Jej konsekwencją są fale tsunami, które rozlewają się w basenie Pacyfiku. Trzymetrowe fale uderzyły w Tonga, ale nagły wzrost poziomu morza odczuły również niektóre małe wyspy na Pacyfiku, a także Nowa Zelandia, Australia, a nawet Stany Zjednoczone i Japonia.

 

Fale tsunami wywołane przez podmorski wulkan zalały wyspę Tonga na Pacyfiku, gdzie zatopione zostały całe miasta, a naukowcy ostrzegają, że główna wyspa może być niemal cała pokryta popiołem wulkanicznym.

 

Filmy opublikowane w mediach społecznościowych po erupcji pokazują ludzi uciekających na wyżyny, gdy wysokie na metr fale uderzyły w obszary przybrzeżne i pędziły dalej w głąb lądu, a niebo pociemniało od popiołu. Na szczęście nie ma nadal żadnych oficjalnych raportów o ofiarach żywiołu. Rząd Tonga odbył spotkanie kryzysowe i poprosił o pomoc miedzynarodową. Australia wysłała tam jeden ze swoich samolotów transportowych. Nowa Zelandia przekazała dla Tonga 500 tysięcy dolarów nowozelandzkich i wysłała samolot obserwacyjny, aby ocenić szkody.

 

Wczoraj gdy uderzyło tsunami spore fale w ciągu kilkunastu minut zniszczyły wybrzeże. Nadejście kolejnych fal wzbudziło panikę wśród mieszkańców Tonga. Wyspa Tonga jest płaska, dlatego nie ma właściwie gdzie ewakuować jej mieszkańców. Skutkiem tego całe wioski znalazły się całkowicie pod wodą. Na dodatek ostrzeżenie przeciw tsunami nadal obowiązuje.

 

Wulkan Hunga-Tonga-Hunga-Ha'apai o wysokości 1800 mi szerokości 20 km znajduje się 65 km na północ od stolicy Tonga, Nuku'alofa. US Stormwatch Service powiedział, że erupcja była jedną z najsilniejszych kiedykolwiek zarejestrowanych przez satelitę, podczas gdy Tonga Geological Survey stwierdziło, że gaz, dym i popiół z erupcji osiągnęły 20 km na niebie.

 

Erupcję słyszano w Nowej Zelandii w odległości aż 2300 km, a ostrzeżenia o tsunami obowiązywały w różnych momentach na całym Pacyfiku, w tym w Australii, Japonii i Stanach Zjednoczonych. Niektóre społeczności przybrzeżne na Fidżi i Vanuatu zostały zniszczone przez duże fale, a fale pływowe podobno uszkodziły porty i parki przybrzeżne na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Zdjęcia satelitarne wykazały, że niezamieszkane wyspy Tonga Nuku i Tau zostały całkowicie zmyte. 

 

W Japonii zalecono ewakuację około 230 tysięcy osób w ośmiu prefekturach, ponieważ fale o wysokości ponad metra uderzyły w obszary przybrzeżne. Strefa ostrzegawcza obejmowała obszary dotknięte śmiercionośnym tsunami w 2011 roku. Według telewizji NHK w prefekturze Kochi na wyspie Shikoku w południowej Japonii zatonęło dziesięć łodzi, a Japan Airlines odwołały 27 lotów na lotniskach w całym kraju. Niektóre obszary doświadczyły opóźnień w transporcie kolejowym i pocztowym.

Wybuch wulkanu Hunga-Tonga-Hunga-Ha'apai jest zdarzeniem tak unikalnym, że atmosferyczna fala uderzeniowa przeszła trzykrotnie całą kulę ziemską a wahania ciśnienia atmosferycznego powstałe globalnie spowodowaływ Polsce nagłe skoki ciśnienia atmosferycznego!

 


NASA rozpoczyna polowanie na megastruktury obcych cywilizacji

Prawda jest tam - przynajmniej na to liczy NASA i Institute for the Search for Extraterrestrial Intelligence (SETI). Podczas gdy wiele badań SETI obejmuje skanowanie kosmosu w poszukiwaniu sygnałów świetlnych i radiowych jako wskaźników życia pozaziemskiego, poszukuje się również większych obiektów - w szczególności megastruktur obcych. 

 

Jak twierdzi Ann Marie Cody, naukowiec z NASA Ames i Instytutu SETI, megastruktura to w zasadzie każda sztuczna struktura zbudowana przez inteligentną cywilizację, na przykład w celu zbierania energii. Metoda, której Cody i jej współpracownicy używają do znajdowania tych megastruktur, jest naprawdę prosta - i od dziesięcioleci jest szeroko stosowana przez naukowców do wykrywania egzoplanet i innych ciał niebieskich. 

 

Naukowcy przyglądają się tysiącom, a nawet milionom gwiazd, robią ich ujęcia, a następnie sprawdzają za pomocą zaawansowanych algorytmów sekwencję jasności każdej gwiazdy w czasie. Za każdym razem, gdy obiekt taki jak planeta przechodzi obok tej gwiazdy, przyciemnia się. i tworzy lekką sygnaturę. Jeśli znajdzie się tam sztuczna megastruktura, może potencjalnie stworzyć inną, unikalną sygnaturę.

 

Jak dotąd jednak instytut poszukwiania obcych cywilizacji SETI nie znalazł żadnych dowodów na istnienie masywnych struktur obcych, takich jak kule Dysona. Na szczęście wraz z wystrzeleniem teleskopu kosmicznego JWST (Jamesa Webb Space Telescope) szansa odkrycia takich sztucznych gigantycznych tworów bardzo rośnie i w najbliższych latach możemy zostać zaskoczeni tego typu rewelacjami.

 


Naukowcy nakreślili nową wersję zagłady ludzkości

Amerykańscy naukowcy z Georgia Institute of Technology zdefiniowali możliwą wersję śmierci ludzkości. Ich zdaniem w przyszłości ludzie mogą zmierzyć się z niedoborem tlenu i umrzeć, ponieważ jego ilość na planecie może spaść milion razy!

Według ekspertów podobne wydarzenia miały miejsce na Ziemi około 2,45 miliarda lat temu. W tym czasie w atmosferze planety praktycznie nie było gazu, ale później zaczął się on gromadzić. Takie zmiany na planecie doprowadziły do ​​wyginięcia niektórych gatunków i pojawienia się nowych.

 

Wtedy atywność słoneczna stale wzrastała i wraz z nią jej oddziaływanie na atmosferę ziemską, promieniowanie rozkłada dwutlenek węgla, co prowadzi do wyginięcia roślin produkujących tlen. Naukowcy obawiają się, że w przyszłości zawartość tlenu w powłoce powietrznej planety powróci do poziomów obserwowanych w starożytności.

 

Spadek tlenu był wtedy bardzo, bardzo ostry. Mówimy o ilości tlenu, która jest około milion razy mniejsza niż dzisiaj. Jeśli tak się stanie, wszystkie żywe organizmy na planecie, które są zależne od tlenu, umrą. Naukowcy uważają, że w tym przypadku Ziemia zostanie zalana drobnoustrojami.

 

Ustalenia na temat składu atmosfery ze starożytności zostały opisane w czasopiśmie Nature.


Elon Musk napisał na Twitterze, że Tesla akceptuje teraz Dogecoin i cena kryptowaluty gwałtownie wzrosła

Kryptowaluta Dogecoin nieznacznie wzrosła po tym, jak Tesla, pod przywództwem Elona Muska, zaczął akceptować altcoiny na swojej stronie internetowej. I, jak w przypadku większości oficjalnych zapowiedzi Tesli, ta aktualizacja również pochodziła z Twittera Muska.

Jednak ogłoszenie pojawiło się zaledwie kilka godzin po tym, jak samozwańczy twórca Dogecoina napisał na Twitterze, że producent samochodów elektrycznych akceptuje jego altcoina.

 

Los Dogecoina ma wiele wspólnego z Muskiem. W zeszłym roku Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zbadała Muska pod kątem jego tweetów na temat kryptowaluty, której los zmienia się za każdym razem, gdy Musk o tym mówi.

 

Firma samochodowa Muska była w przeszłości bardziej otwarta na przyjmowanie bitcoinów, ale jego kosmiczne przedsięwzięcie SpaceX zdywersyfikowało i poparło Dogecoin. Tesla wstrzymał eksperyment z bitcoinami, powołując się na obawy związane ze środowiskiem, ale nigdy nie wypuścił powstałych monet, których wartość gwałtownie wzrosła i spadła w ciągu ostatniego roku.

 

Po Bożym Narodzeniu ponownie zaobserwowaliśmy spadek bitcoinów i podczas gdy monety kryptograficzne wydawały się mieć tendencję spadkową, Musk ponownie poszedł do przodu, aby powiedzieć, że Tesla przyjmie Dogecoin. Tesla, aby być uczciwym, stosuje w praktyce tylko to, co powiedział Musk przed upadkiem Bitcoina. Jest jednak mało prawdopodobne, że Musk zaczął tak po prostu mówić o kryptowalutach i to właśnie teraz.

 

Ta decyzja spowodowała, że wartość Dogecoin wzrosła o ponad 10 procent w stosunku do dolara amerykańskiego. Jednak w sklepie jest tylko kilka przedmiotów, które można kupić za pomocą DOGE, takich jak Cyberquad dla dzieci za 12020 DOGE, klamra do paska GIGA Texas za 835 DOGE i Cybergwizdek wydany w zeszłym miesiącu za 300 DOGE.

 

Musk powiedział w grudniu, że DOGE to także eksperyment i zobaczy, jak to pójdzie. Więc nie powinniśmy być zaskoczeni, jeśli Musk powie w swoim następnym tweecie, że zmienił zdanie i odrzuca DOGE.  

 


W Los Angeles złodzieje napadają na pociągi i kradną paczki z Ebay oraz AliExpress

Od miesięcy pociągi towarowe Union Pacific w rejonie Los Angeles są systematycznie rabowane, ponieważ złodzieje biorą na cel towary o wysokiej wartości i zamówienia online od sprzedawców detalicznych, takich jak Amazon.

 

W opublikowanym w czwartek raporcie CBSLA znaleziono tysiące pudeł i plastikowych opakowań porozrzucanych na torach kolejowych w centrum Los Angeles, na odcinku, na którym pociągi Union Pacific czekają na rozładunek.

 

Według CBSLA złodzieje przecinają zamki w wagonach towarowych, otwierają paczki i zabierają wszystko, pozostawiając ogromną ilość pustych pudeł. Tweet o historii fotoreportera CBSLA Johna Schreibera stał się popularny w czwartek wieczorem. W momencie pisania tego tekstu w piątek rano miał ponad 17 200 retweetów, a załączony film ma 2,3 miliona wyświetleń.

 

Jest to jednak dalekie od pierwszego doniesienia o napadach na pociągi towarowe w okolicach Los Angeles w ostatnim czasie. W listopadzie NBC4 znalazło podobną operację we wschodnim Los Angeles, gdzie według NBC4 złodzieje gwizdali, aby ostrzegać się nawzajem, gdy byli obserwowani. Tam przestępcy namierzyli pojemniki z logo FedEx.

 


Archeolodzy odkryli w Anglii „superbroń” Hitlera

Brytyjscy archeolodzy odkryli jedną ze słynnych „superbroni” używanych przez Führera III Rzeszy, Adolfa Hitlera Chodzi o rakietę V-2 odnalezioną na polu w hrabstwie Kent.

Bracia Colin i Sean Welch odkryli wrak rakiety zdolnej lecieć z prędkością ponad 5300 kilometrów na godzinę. Rakieta składała się z komory spalania zawierającej mieszaninę ciekłego tlenu i alkoholu. Naukowcy zauważyli, że produkcja alkoholu potrzebnego do jednego startu takiej rakiety pochłaniała aż 30 ton ziemniaków.

Rakiety leciały tak szybko, że gdy trafiały w cel ofiary nawet o tym nie wiedziały, że nadciąga niebezpieczeństwo.

Odkryty pocisk został wystrzelony 14 lutego 1944 z terytorium Holandii i w kilka minut doleciał do Anglii. Zostanie wyczyszczony i odrestaurowany. Eksperci mają również nadzieję, że będą w stanie odkryć tajne kody źródłowe, które są często stosowane do komponentów rakiet, które mogą pomóc połączyć ich elementy z fabryką, w której zostały wykonane.

 


Finlandia i Szwecja mogą być szybko przyjęte do NATO, jeśli tylko zechcą

Finlandia i Szwecja spełniają większość wymogów członkostwa w NATO i mogą przystąpić do sojuszu bardzo szybko, jeśli zechcą. Poinformował o tym sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg po spotkaniu z prezydentem Estonii Alarem Karisem w siedzibie paktu w Brukseli.

 

Stoltenberg dodał, że taka decyzja jest w rękach Helsinek i Sztokholmu, a także trzydziestu krajów NATO. Jeśli istnieje wola polityczna, cały proces może się bardzo szybko zakończyć – powiedział sekretarz generalny.

 

Skrytykował niedopuszczalną prośbę Rosji do NATO o podpisanie dokumentu, który zawiera zobowiązanie, że Sojusz nie będzie dalej rozszerzany. Stoltenberg wyjaśnił, że strony paktu są nadal gotowe do przedyskutowania z Moskwą konkretnych propozycji poprawy bezpieczeństwa europejskiego.

 

Stoltenberg wyjaśnił, że celem tej zwiększonej obecności nie jest stworzenie zagrożenia dla sąsiednich krajów, ale powstrzymanie ataku na któregoś z członków paktu.

 


Odkryto pierwszą egzoplanetę, która przetrwała śmierć swojej gwiazdy

Z wiekiem gwiazdy podobne do Słońca zamieniają się w czerwone olbrzymy, które z czasem niszczą większość wewnętrznego obszaru ich układu planetarnego. Obserwacje wykonane za pomocą teleskopu Keck-2 dostarczyły astronomom dowodów na istnienie egzoplanety podobnej do Jowisza w układzie białego karła, wypalonej pozostałości gwiazdy podobnej do Słońca. I chociaż obecne modele sugerują, że światy tej wielkości mogą przetrwać fazę czerwonych olbrzymów swoich gwiazd macierzystych, nie były one wcześniej obserwowane. 

 

Najnowsze ustalenia na temat planet, które są w stanie przetrwać ewolucję gwiazd zostały opisane w czasopiśmie Nature. Białe karły to pozostałości po gwiazdach podobnych do Słońca, które wyczerpały całe swoje paliwo i zrzuciły swoje zewnętrzne warstwy, pozostawiając powoli stygnące, gęste jądro. Pierwsze wzmianki o istnieniu gazowego giganta w układzie gwiezdnym MOA-2010-BLG-477 L otrzymano 11 lat temu, a jego ostateczne potwierdzenie miało miejsce w 2012 roku. Egzoplaneta, oznaczona jako MOA-2010-BLG-477 L b, została odkryta metodą mikrosoczewkowania, która ujawniła pewne parametry układu, ale nie dała ostatecznej odpowiedzi na pytanie o stadium ewolucyjne jej gwiazdy macierzystej.

 

Obserwacje systemu wykonane w podczerwieni pozwoliły nam udoskonalić jego charakterystykę i potwierdzić, że gazowy gigant krąży wokół białego karła i że powstały w tym samym czasie.

Unikalny system znajduje się w odległości 6,5 tys. lat świetlnych od Ziemi w kierunku centrum Galaktyki. Według astronomów masa białego karła wynosi około połowy masy Słońca, a ocalały gazowy olbrzym, obracający się w odległości 2,8 jednostek astronomicznych od niego, jest 1,4 raza masywniejszy niż Jowisz.

 

Odkrycia wskazują, że planety mogą przetrwać gigantyczne fazy ewolucji swoich gwiazd macierzystych i zapewniają wgląd w to, jak układ Słońce-Jowisz będzie wyglądał w przyszłości. Z wiekiem gwiazdy podobne do Słońca zamieniają się w czerwone olbrzymy, które „oczyszczają” większość wewnętrznego obszaru ich układu planetarnego. Słońce prawdopodobnie rozszerzy się na orbitę Ziemi i zniszczy ją, Merkurego i Wenus. Mars i planety zewnętrzne przetrwają i będą kontynuować swoją orbitę wokół czerwonego olbrzyma, który po zrzuceniu swoich zewnętrznych warstw stanie się w końcu białym karłem.

 

 


Każdy Polak za realizację pakietu „Fit for 55”, zapłaci do 2030 roku aż 64 tysiące złotych

Wyliczenia dotyczące polskich kosztów transformacji energetycznej, zgodnej z założeniami unijnego pakietu klimatyczno-energetycznego „Fit for 55”, szokują. Jeżeli nic z tym nie zrobimy, nasz kraj znowu znajdzie się w ogonie Europy, a każdy Polak straci bardzo duże pieniądze.

Wicepremier i minister aktywów państwowych - Jacek Sasin - tłumaczy, że 67% ceny za prąd, wynika z podatków unijnych. 59% to koszty emisji CO2, a 8% to pozostałe opłaty narzucone przez UE. Zatem tylko jedna trzecia rachunków, to cena wytworzenia energii przez polskie firmy energetyczne.

Koszt wprowadzenia wszystkich zmian w sektorze tak, aby do 2030 roku zredukować emisję gazów cieplarnianych o 55%, to 2 biliony 400 miliardów złotych.

Tak więc koszt realizacji „Fit for 55” do 2030, wyniesie przeciętnego Polaka około 64 tysięcy złotych.

Komisja Europejska nawet specjalnie nie kryje się z tym, jakie przyświecają jej intencje. W dokumentach dotyczących tego pakietu, wyraźnie jest podkreślone, że mechanizmy „Fit for 55”, uderzą najmocniej w najbiedniejsze kraje i najbiedniejszych obywateli, a zwłaszcza kraje głównie oparte o węgiel. Takim państwem jest Polska.

Zdaniem Sasina, to właśnie Polska ucierpi najmocniej, bo ta polityka klimatyczna UE, po prostu cofnie nas, jako kraj, w rozwoju.

Komisja Europejska dąży do podzielenia Wspólnoty, aby łatwiej było nią zarządzać.

Wiele wskazuje na to, że pod płaszczykiem troski o klimat, Niemcy, Francja i inne bogate kraje, chcą nieuczciwymi metodami wygrać wyścig rozwojowy z Polską, która rozwija się szybciej od nich i sukcesywnie zmniejsza dystans do europejskiej czołówki gospodarczej.

Prawdziwy cel pakietu „Fit for 55”, to ponowne sprowadzenie Europy Środkowo-Wschodniej  do roli rezerwuaru taniej siły roboczej i rynku zbytu dla niemieckich i francuskich produktów.

 

 

 


Sypie się covidowa Rada Medyczna przy premierze! Odeszło 13 z 17 członków!

Rada Medyczna przy premierze, organ który swoim doradztwem przyczynił się do ponad 100 tysięcy nadmiarowych zgonów w Polsce, praktycznie przestał istnieć. Dzisiaj 13 z 17 czlonków zrezygnowało z dalszego pełnienia funkcji argumentując to zbyt małym poziomem zamordyzmu rządu.

Członkowie rady tłumacząc swoją rezygnację, napisali:

Przyjmując powołania do pracy w Radzie Medycznej do spraw COVID-19 wierzyliśmy, że nasza wiedza i doświadczenie mogą być przydatne w walce z pandemią. Świadomi odpowiedzialności, jaka na nas ciąży i tego, że będziemy atakowani przez osoby i organizacje o poglądach niemających nic wspólnego z wiedzą medyczną, nauką czy chociażby zdrowym rozsądkiem, byliśmy gotowi służyć krajowi niezależnie od naszych poglądów i sympatii politycznych. [...] Jako Rada Medyczna byliśmy niejednokrotnie oskarżani o niedostateczny wpływ na poczynania Rządu. Jednocześnie obserwowaliśmy narastającą tolerancję zachowań środowisk negujących zagrożenie COVID-19 i znaczenie szczepień w walce z pandemią, czego wyrazem były również wypowiedzi członków Rządu lub urzędników państwowych.

Z doradzania rządowi w sprawie pandemii zrezygnowali: prof. Robert Flisiak, prof. Magdalena Marczyńska, prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, prof. Radosław Owczuk, prof. Iwona Paradowska, prof. Miłosz Parczewski, prof. Małgorzata Pawłowska, prof. Anna Piekarska, prof. Krzysztof Pyrć, prof. Krzysztof Simon, prof. Konstanty Szułdrzyński, prof. Krzysztof Tomasiewicz i prof. Jacek Wysocki. W Radzie na ten moment pozostało więc jedynie czterech ludzi, na czele z głównym doradcą premiera - prof. Andrzejem Horbanem.

 

Dla wszystkich krytycznie podchodzących do oficjalnej covidowej narracji, jest to więc bardzo dobry dzień. Gremium tworzące Radę było bowiem i jest kompletnie obojętne na geopolityczne powody podtrzymywania pandemii i dziwacznej metody walki z nią, poprzez przesuwanie społeczeństwa z deszczu pod rynnę.

 

W tej pandemii nie chodzi wyłącznie o aspekty zdrowotne, ale zaprowadzenie nowego porządku ekonomicznego i socjopolitycznego. Nie branie pod uwagę wypowiedzi Klausa Schwaba było podstawowym błędem wszystkich tych, którzy krytykowali antycovidowców za ich postawę.

 

Dlatego osobiście cieszę się, że ten krótkowzroczny organ powoli się sypie i mam nadzieje, że jeśli na ich miejsce przyjdą jacyś nowi „doradcy”, to ich stanowisko wobec sposobów poradzenia sobie z koronawirusem będzie bardziej krytyczne wobec dotychczas bałwochwalczego podejścia do Big Pharmy.

 


Czy covidianizm wyprze katolicyzm?

Covidianizm stara wśliznąć się w miejsce opuszczone przez tradycyjne religie, głównie judeochrześcijańskie. Dzieje się tak z powodu przyspieszającej dewaluacji tychże religii. Pazerność kapłanów, skandale finansowe, skandale pedofilskie i generalne skostnienie tych kościołów sprawia, że ludzie młodzi zaczynają Kościół ignorować. Natomiast ludzie starsi a nawet w średnim wieku zaczynają poszukiwać jakiegoś produktu zastępczego, często bez jednoczesnej rezygnacji ze starych nawyków religijnych, chociaż akurat to wcale nie jest regułą.

Covidianizm jest dla takich ludzi wspaniałą alternatywą. Nie zmusza do wyboru, nie każe porzucać starych wierzeń, jednocześnie znakomicie je zastępując. Wszystko to przy narracji trafiającej do nowoczesnego człowieka. Zamiast kościelnych rytuałów, których sensu dawno już nikt nie rozumie i judeochrześcijańskich mitów i zasad, w które realnie już mało kto wierzy (a jeszcze mniej osób je w życiu wdraża i stosuje), mamy więc nową jakość, podpartą nową „istotą najwyższą” – wszechmogącą nauką. W kościołach dużo się mówi o cudownych uzdrowieniach i mocy wiary, tyle że miażdżąca większość praktykujących żadnego „cudownego uzdrowienia” nigdy w życiu nie widziała. Za to uzdrowienia po udanych operacjach czy udanej terapii lekami zdarzają się na porządku dziennym.

Ludziom przeszczepia się serca, nerki, ślepi odzyskują wzrok, beznodzy dostają sztuczne kończyny. Potęga nauki! Trudno się więc dziwić, że kiedy ta „nauka” wzywa do posłuchu, to wierni słuchają. Tym bardziej, że oferuje też swojskie i łatwe do zaakceptowania rytuały. Chroniąca przed wszelkim złem maseczka, zwalczana przez szatańskich niewiernych. Błogosławiony dystans i spryskiwanie dłoni świętym odkażaczem. I w końcu ukoronowanie wszystkiego – święta szczepionka. Którą trzeba przyjmować regularnie, aby dostąpić żywota wiecznego. Do tego już teraz, na ziemi. Kto uchyla się przed tym sakramentem jest niewiernym i wysłannikiem szatana! Jest więc i swojski wróg, stary szatan, tylko trochę inny. Dla covidian najlepszym rozwiązaniem byłoby spalenie takich heretyków na stosie. Jednak tego im (jeszcze) nie wolno, dlatego z gorliwością neofitów wnioskują o szprycowanie tych ciemnych barbarzyńców z użyciem ognia i miecza. Brzmi znajomo? Oczywiście że tak. Historia zatoczyła koło.

Jednocześnie jest to prawdziwą tragedią, ponieważ tej nowej wiary na razie nie da się w żaden sposób wykorzenić, gdyż stoją za nią potężne koncerny, zarabiające na wyznawcach gigantyczne pieniądze. Na dodatek wiara neofitów jest niezłomna i, jak to wiara, bywa całkowicie irracjonalna. Święte szczepionki nie działają? To wina niewiernych! Gdyby wszyscy przyjęli sakrament szczepienia, nikt by nie chorował i nie umierał! Święte szczepionki tak naprawdę nimi nie są? Bluźnierstwo! I tak dalej, utartą drogą innych religii. W tym miejscu należałoby się jedynie dziwić postawie Watykanu, którego szef zdaje się nie dostrzegać religijnych aspektów covidianizmu i tego, że nowa religia błyskawicznie kradnie mu dusze dotychczas najbardziej oddanych wyznawców. Podczas gdy nowi, młodzi nawet nie raczą się jego ofertą interesować. Ale to już problem książąt Kościoła.

Autorstwo: Irfy
Źródło: WolneMedia.net


Hiperinflacja i „złoty bochenek chleba” dla Ukraińców

Inflacja na Ukrainie znacznie przekroczyła oczekiwania rządu. Oficjalne dane to 10%, a planowane 7,3%. Wzrost cen na Ukrainie jest najwyższy od czterech lat. Wskaźnik ten był wyższy tylko w 2017 r. i osiągnął aż 13,7%. Koszt koszyka żywnościowego na Ukrainie wzrósł o 13,3%. Przede wszystkim wzrosły ceny oleju słonecznikowego, jajek, cukru i chleba. Koszt alkoholu i tytoniu wzrósł o prawie 10%.

 

Głównymi przyczynami wysokiej inflacji są gwałtowny wzrost cen gazu i rekordowy wzrost cen producentów przemysłowych. Innym ważnym powodem jest tzw. efekt covidowy, który wywołał światowy kryzys gospodarczy.

Oleg Ustenko, doradca prezydenta Ukrainy ds. gospodarczych, powiedział, że w tym roku należy spodziewać się dalszego wzrostu cen żywności o 10-20%. Urzędnik zwrócił uwagę, że wzrost cen ma charakter globalny i dotknie nie tylko Ukraińców.

Wysokie ceny energii w Europie nie omijają Ukrainy. Doprowadziło to do rekordowego od ćwierćwiecza wzrostu cen produktów przemysłowych. W przemyśle wydobywczym ceny wzrosły o 150,6%, w zaopatrzeniu w energię elektryczną i gaz – o 185,4%, w rafinacji ropy naftowej – o 118,4%, w produkcji żywności – z 17 do 23%, w przetwórstwie – o prawie 30%. Ponadto wzrost kosztów zasobów energetycznych nieuchronnie prowadzi do wzrostu kosztów produkcji, co ponownie wpływa na inflację. A taryfy bezpośrednie dla konsumentów nieuchronnie rosną.

Ze względu na znaczny wzrost cen żywności, władze kraju rozważają różne możliwości pomocy najbardziej wrażliwym grupom ludności. Najprostszym mechanizmem, o którym mówił Oleg Ustenko, mogłoby być wprowadzenie kartek żywnościowych poprzez system Diya. Ponadto władze mogą skorzystać z dotacji bezpośrednich i zlikwidować lub obniżyć podatek VAT od szeregu towarów. Jednak taki ruch jest uważany za niepożądany.

Mechanizmy regulacji cen są już stosowane w celu ograniczenia wzrostu cen energii, ale każda z opcji wymaga znacznych nakładów budżetowych. W tej chwili nie ma podstaw do obniżania inflacji. Światowe rynki żywności pokazują tylko rosnące ceny. A biorąc pod uwagę fakt, że większość wydatków Ukraińców przeznaczona jest na żywność, cios inflacyjny w nowym roku może być poważny.

Jednocześnie ekonomiści ostrzegają przed kolejnym problemem, z którym nasz Ukraina zmierzy się na wiosnę. To żniwa. Aby zebrać duże plony, potrzebne są nawozy, do produkcji których bardzo ważny jest gaz. A jeśli do i tak już wygórowanych cen dodamy koszt paliwa do kampanii siewnych i żniwnych, co bezpośrednio wpływa na koszty produkcji, to cena bochenka chleba może dosłownie okazać się „złocista”.

Autorstwo: Timoschuk
Źródło: WolneMedia.net


Microsoft Word z filtrem poprawności politycznej! Nowa funkcja oferuje alternatywy dla „obraźliwych” fraz

Firma Microsoft umieściła nową funkcję w najnowszej wersji swojego oprogramowania Word. Oferuje ona alternatywy dla fraz, które mogą urazić inne osoby. Mowa tu o zwrotach, które odnoszą się do płci, wieku, orientacji seksualnej, pochodzenia etnicznego i „statusu społeczno-ekonomicznego”.

 

Tradycyjnie Microsoft Word oferuje swoim użytkownikom narzędzia, takie jak sprawdzanie pisowni, interpunkcji i gramatyki. Najwyraźniej "progresywność" stoi w Microsofcie na równi z ortografią. Nowa funkcja odczytuje pracę użytkownika i sprawdza, czy używany język może kogkolwiek urazić. Funkcję podświetlania słów lub fraz, które są uważane za potencjalnie problematyczne, można włączyć lub wyłączyć w preferencjach programu Word. Po podkreśleniu słowa, nowa funkcjonalność Worda zaoferuje bardziej akceptowalne alternatywy.

Jako przykład, program zasugeruje zmianę w słynnym cytacie astronauty Neila Armstronga „To jeden mały krok dla człowieka, ale jeden wielki skok dla ludzkości”. Zamiast wyrażenia mankind oznaczającego ludzkość, algorytm zaproponuje analogiczne słowo humanity. Ma to za cel wykluczyć słowo man, które oznacza mężczyznę i mogłoby urazić społeczność feministek. Język Polski nie ma takich meandrów językowych więc można tylko domyślać się, jak będzie brzmiała bardziej "poprawna politycznie" polszczyzna.