Październik 2021

Program "Czyste Powietrze" zakończył się spektakularną porażką - ludzie zostali oszukani!

Ceny gazu i prądu szaleją węgiel drożeje z dnia na dzień , ale i tak bardziej opłaca się opalać dom niż ogrzewać go gazem. Cena tego paliwa jest tak absurdalnie droga, że ludzie używający gazu do ogrzewania domu stanęli przed nie lada dylematem. Muszą się liczyć z trzykrotnie większymi opłatami albo poszukać innego, tańszego paliwa. W przeciwnym razie czeka nas fala bankructw gospodarstw domowych.

Skala podwyżek cen gazu jest szokująca. Na rynkach zagranicznych 1000 m3 kosztuje ponad 1000 dolarów. Warto wspomnieć, że to trzykrotnie więcej niż w lipcu. Wygląda to jak bańska spekulacyjna, być może to czyjeś celowe działanie. W każdym razie skutki tej sytuacji są doniosłe i katastrofalne. 

 

W oficjalnej propagandzie rządowej słyszymy o podwyżce cen gazu wynoszącej nieco ponad 7 proc. ale to tak jest tylko w przypadku rządowego koncernu PGNiG, który podniósł cenę gazu o 7,4 proc. do poziomu 11 groszy za kWh. Ale w prywatnym GEN GAZ cena wzrosła z 8,8 gr kWh do 22 gr za kWh co stanowi wzrost o 179 proc.!!! PGNiG mógł podnieść cenę mniej bo do końca roku ma jeszcze aktywny kontrakt z rosyjskim koncernem GAZPROM i z tego powodu kupuje gaz taniej, do tego dochodzi aspekt własnych magazynów. PiS-owskie media informowały jakiś czas temu, że ze względu na posiadanie gazoportu nie przedłużamy już kontraktu z GAZPROM-em. Szkopuł w tym, że to oznacza, że od nowego roku PGNiG będzie mógł kupować gaz po cenach obecnie obowiązujących, czy to z USA czy z Kataru czy z Norwegii.

 

Nie trzeba chyba być Sherlockiem Holmesem aby wiedzieć, że to oznacza tylko odroczenie wyroku dla klientów PGNiG bo wkrótce stanie się z nimi to samo co z klientami GEN GAZu, którzy zresztą od nowego roku mogą dowiedzieć się o kolejnej podwyżce! Może sytuację poprawi włączenie drugiej nitki rurociągu NordStream2. Niektórzy właśnie decyzję zgody na jego włączenie wiążą z szaleńczymi cenami tego paliwa. Nic nie wskazuje na to, aby ceny gazu miały spaść, a wręcz przeciwnie. Planowane przestawienie elektrowni węglowych na gazowe narzucane w ramach Zielonego Ładu, może prowadzić tylko do dalszego windowania cen błękitnego paliwa. 

 

Teraz haniebnie oszukani mogą się czuć ludzie, którzy wykorzystali dopłaty do instalacji gazowych. Aby je dostać byli zmuszani do demontażu pieców węglowych i likwidacji kominków. Zostali teraz bez możliwości powrotu do poprzednio stosowanego paliwa i zostali zakładnikami cen gazu. Roczne ogrzanie domu o powierzchni 150 m2 kosztowało dotychczas około 4000 zł oznacza to, że następny rachunek może wynosić już około 12 000 zł!! Rozpocznie to erę energetycznego ubóstwa, a ludzie zostaną zmuszeni do powrotu do węgla albo będą wydawać na ogrzewanie ponad 1000 zł miesięcznie.

 

Podobnie zostali oszukani ludzie, którzy kiedyś masowo przechodzili na olej opałowy. W latach dziewięćdziesiątych i na początku XXI wieku skończyło się to szalonym podniesieniem cen tego paliwa na skutek rzekomego przeciwdziałania mafii paliwowych. Ludzie zostali z drogimi kotłami do których paliwo stało się nagle dwa razy droższe. Zresztą podobnie było wcześniej z ceną gazu, co również zmusiło wiele osób do powrotu do węgla ze względów ekonomicznych. Nigdy jednak na przestrzeni ostatnich dekad gaz nie zdrożał trzykrotnie w ciągu kilku miesięcy i nawet porównując to oszustwo z oszustwem za pomocą oleju opałowego, wygląda ono na dużo bardziej bezczelne.

 

Niewątpliwie władza jakoś zareaguje na nieuchronny masowy powrót do opalania domów węglem. Na pewno doczekamy się wkróce emanacji wariackiej unijnej węglofobii. Przedsmak tego co nas czeka można było zobaczyć w Krakowie, mieście, które ze względu na usytuowanie w niecce, bardzo aktywnie walczyło z węglem. Zakazano palenia w kominku, zabroniono pieców węglowych, wszystko to w celu poprawienia fatalnego powietrza. Smog jak jest tak jest a w Krakowie mamy obecnie dziesiątki tysięcy ludzi w energetycznej pułapce. Muszą płacić za horrendalnie drogi gaz lub prąd albo zostaną złapani i ukarani grzywną. Do ścigania niepokornych Krakowian zaangażowano nawet drony, które sprawdzały z których kominów wydobywa się dym a delikwentów odwiedzała potem Straż Miejska. Takiego właśnie obrotu spraw należy się spodziewać w najbliższej przyszłości w kontekście opalania budynków węglem, z którym bardzo gorliwie walczy Unia Europejska, w której nadal pozostaje nasz kraj.

 

Z pewnością już tej zimy zapłoną wszystkie kominki, piece i kotły węglowe ruszą z produkcją ciepła jak za dawnych lat. Wszystkie dotychczasowe starania o czystsze powietrze są stracone. Pamiętajmy, że to szaleństwo dzieje się to przez ideologię klimatyczną firmowaną przez ONZ-owski IPCC. W Unii Europejskiej uwidacznia się to poprzez tępą promocję nierealnego samobójczego dla nas wszystkich Zielonego Ładu. 

 

 


Chiny wystrzeliły w kosmos pierwszego satelitę do obserwacji Słońca

Zgodnie z oświadczeniem Chińskiej Narodowej Agencji Kosmicznej, w czwartek z kosmodromu Taiyuan, wystrzelono pierwszego chińskie obserwatorium solarne, Xihe. Satelita o masie 550 kilogramów i szacowanej żywotności trzech lat, będzie działać na orbicie synchronicznej do Słońca.

 

Satelita Xihe ma za zadanie rejestrować zmiany temperatury i prędkości atmosfery podczas erupcji słonecznych oraz dostarczać danych do badań dynamiki i fizycznych mechanizmów erupcji. Do cech platformy należą ultrawysoka dokładność i ultrastabilność. Urządzenie nosi imię bogini Xihe z chińskiej mitologii, która według legendy urodziła dziesięć słońc.

 

Chiny posiadały naziemną sieć monitoringu słonecznego, ale do tej pory brakowało danych optycznych spoza atmosfery. Aby wypełnić te lukę, pierwszy satelita słoneczny będzie monitorował erupcje na powierzchni Słońca i zbierał dane w zakresie widzialnego widma za pomocą pokładowego spektrometru.


Koronawirus może prowadzić do poważnej choroby oczu

Grupa niemieckich naukowców odkryła, że ​​koronawirus SARS-CoV-2 jest w stanie penetrować narządy wzroku, a także infekować fotoreceptory i komórki nerwowe siatkówki. Świadczą o tym wyniki badania przeprowadzonego przez specjalistów z Instytutu Maxa Plancka.

Należy zauważyć, że naukowcy wystawili komórki siatkówki oka na działanie SARS-CoV-2. Okazało się, że koronawirus rzeczywiście infekuje strukturę komórkową, a immunofluorescencja zarejestrowała obecność białek hantawirusa SARS-CoV-2 w komórkach siatkówki. Wyniki wykazały, że w fotoreceptorach i komórkach nerwowych siatkówki znajdują się strefy wirusowe, co wskazuje na miejsce rozmnażania się koronawirusa.

 

Ponadto eksperci podkreślają, że może to być jeden z powodów, dla których część pacjentów po zakażeniu koronawirusem skarży się na problemy ze wzrokiem. Podobne zjawisko może być związane z wpływem SARS-CoV-2 na geny zapalne, w tym na mediatora gojenia błony śluzowej, cytokinę interleukinę 33 (IL33), która jest związana z zapaleniem siatkówki i degradacją fotoreceptorów.

Przyjmuje się, że zwiększona ekspresja tych genów następuje w wyniku odpowiedzi immunologicznej organizmu na infekcję. Jednak naukowcy odkryli, że przeciwciała, które blokują białko błonowe, zmniejszają infekcję komórek siatkówki. W związku z tym do leczenia powikłań narządu wzroku nie są wymagane specjalne leki.

 

Co więcej, po wprowadzeniu do zakażonych tkanek siatkówki przeciwciał przeciwko ACE2, ilość białek wirusa SARS-CoV-2 w komórkach znacznie się zmniejszyła. W wyniku przeprowadzonych badań okazało się, że autoreprodukcja wirusa w komórkach siatkówki oraz zakażenie SARS-CoV-2 w oczach zależą od receptorów ACE2. Naukowcy stwierdzili, że konieczne jest monitorowanie zmian w siatkówce oka pod kątem możliwych konsekwencji po chorobie.

 


Kolejna asteroida przeleciała o "włos" od Ziemi

Nowo odkryta asteroida oznaczona jako 2021 TE13 przeleciała obok Ziemi w odległości 26 927 km od naszej planety. Największe zbliżenie tego obiektu, przypadło na 12 października 2021 roku.

 

Jest to 101 znana asteroida, która przeleciała bliżej Ziemi niż orbita Księżyca. Jest też 31 najbliższy przelot asteroidy w tym roku. 2021 TE13 należy do grupy asteroid Apollo i została zaobserwowana po raz pierwszy w Mt. Lemmon Survey w Arizonie. Zaobserwowano ją 13 października 2021 roku, dzień po tym, jak zbliżyła się do Ziemi. Obiekt ma szacunkową średnicę od 3,7 do około 8,3 m.


Piece i pompy ciepła się wyłączą! Czy w środku zimy czekają nas przerwy w dostawach energii?

Niemieckie media zaczynają straszyć, że tej zimy zabraknie elektryczności i trzeba być przygotowanym na długie przerwy w dostawie energii. To oznacza zapowiedź dramatu dla wielu gospodarstw domowych, ponieważ ludzie będą poprostu marznąć!

 

Nadchodząca zima może być bardzo trudna dla Europejczyków. Gaz podrożał niemal trzykrotnie, węgiel drożeje praktycznie z dnia na dzień i już teraz zapowiada się przerwy w dostawach energii elektrycznej do domów. Ludzie mogą z tego powodu zamarzać we własnych domach. Jest to jednak ryzyko, które są gotowi ponieść klimatyści politycy, którzy zafundowali nam taką rzeczywistość. Co więcej, politycy otwarcie przyznają, że następnych latach będzie jeszcze gorzej!

 

Celem globalistów, który jest jasno wyrażany przez Światowe Forum Ekonomiczne - czyli ludzi Klausa Schwaba z WEF  - ograniczyć konsumpcję. Jedną z metod do jego osiągnięcia jest drożyzna, która w nas właśnie uderzyła. Szybko rosnące ceny paliw napędzają wzrost cen wszystkich artykułów. To prowadzi do zbiednienia społeczeństwa i zmniejszenia siły nabywczej pieniędzy co będzie prowadziło właśnie do ograniczenia konsumpcji. Jest nawet gorzej, bo grozi nam jednocześnie zerwanie łańcuchów dostaw na skutek szaleństwa covidowego, które opanowało świat. Doświadczają już tego Brytyjczycy, których supermarkety zaczynają powoli przypominać te nasze z czasów PRL. Stoją też w kilometrowych kolejkach do stacji paliw, dokładnie jak Polacy w latach osiemdziesiątych XX wieku.

 

Niektórzy przedstawiają sytuację w Wielkiej Brytanii jako dowód na to, że Brexit się nie opłacał, ale to co się tam dzieje to nie jest brytyjska specyfika i bardzo szybko te problemy mogą rozlać się po kontynencie. W Niemczech już teraz ceny żywności rosną tak szybko, że obywatele tego kraju przecierają oczy ze zdumienia. Dodatkowo niekorzystna jest obecna sytuacja w Indiach i w Chinach, gdzie na skutek wzrostu cen energii elektrycznej zaczęto ją reglamentować fabrykom, oznacza, że wkrótce możemy się spodziewać niedoborów towarów, których produkcję tam wyniesiono. Do tego dochodzi napięta sytuacja na Tajwanie, co może uderzyć w przemysł zależny od produkowanych tam półprzewodników.

 

Ktoś kto ma własny dom może jeszcze próbować kompensować szalone ceny gazu opalając dom za pomocą drewna i kominka, instalacji na stale drożejący węgiel, albo za pomocą zwykłej "kozy", czyli żeliwnego piecyka stawianego w miejscu gdzie się przebywa najczęściej. Mieszkańcy blokowisk nie mają niestety takich możliwości i to oni będą marzli w szczególności. Wieloletnia walka z piecami węglowymi i kaflowymi przyniesie teraz swoje tragiczne żniwa.

 

Właśnie do ludzi mieszkających w budownictwie wielorodzinnym adresowano kampanię informacyjną, która niedawno została uruchomiona w Niemczech. Odpowiada za nią niemiecki urząd - Katastrophenschutz - zajmujący się walką z katastrofami naturalnymi w Niemczech. Na nagraniu widać starszą panią okutaną w kurtkę i rękawiczki, która zasłania okna folią termoizolacyjną a sama buduje konstrukcję z dwóch doniczek ogrzewając się od czterech świeczek podgrzewaczy do herbaty. Ta smutna wizja może wkrótce stać się i naszym udziałem, bo w bezpośredni sposób taką przyszłość wywoła dla nas wszystkich szalony Zielony Ład i tzw. "neutralność klimatyczna".

 

Przykład Teksasu z tegorocznej zimy najlepiej wskazuje na to, że gdy najbardziej potrzeba prądu elektrycznego, czyli w trakcie mrozów, zasypane śniegiem panele fotowoltaiczne przestają dostarczać prąd, a wiatraki stają zamarznięte i trzeba je odladzać helikopterami jak samoloty przed startem zimą. Skutkiem tego w Teksasie zamarzło w domach kilkaset osób. Gdy nagle zabraknie elektryczności nie działają pompy ciepła, nie działa automatyka w piecach gazowych ani węglowych z podajnikiem. Już teraz trzeba myśleć o zapewnieniu sobie awaryjnego źródła elektryczności, najlepiej opartego o małe magazyny energii, zrobienie układu zdolnego do zasilenia pieca jest realne, ale zasilenie za pomocą paneli pompy ciepła wymaga elektrowni słonecznej produkującej powyżej 20 kW energii i magazynu akumulatorów o wartości do 100 tysięcy dzisiejszych złotych. Nie jest to zatem osiągalne dla większości posiadaczy pomp ciepła.

 

Wszystko wskazuje na to, że nasza przyszłość rysuje się w ciemnych barwach. Będziemy biedni, zmarznięci i coraz bardziej zaganiani przez rosnące w siłę totalitaryzmy objawiające się niszczeniem ludzi na wszelkich możliwych poziomach od medycznego po sanitarny kończąc na gnębieniu ekonomicznym. 

 


Norweski zamachowiec zastrzelił 5 osób z łuku i ranił 3 kolejne

Mężczyzna uzbrojony w łuk i strzały, zabił w środę pięciu mieszkańców miasta Kongsberg, nieopodal stolicy Norwegii. Ofiary miały od 50 do 70 lat i uważa się, że zostały zaatakowane po tym, jak policja po raz pierwszy skonfrontowała się z mężczyzną. Uważa się, że 37-letni obywatel Danii zidentyfikowany później jako Espen Andersen Brathen, działał samotnie.

 

Poza pięcioma ofiarami śmiertelnymi, trzy osoby zostały ranne i były hospitalizowane na oddziale intensywnej terapii. Jedną z nich jest oficer, który był po służbie i znajdował się w sklepie, w którym miał miejsce atak. Ranni wracają do zdrowia w szpitalu z obrażeniami nie zagrażającymi życiu. Prokurator policji Ann Irén Svane Mathiassen twierdzi, że wszyscy zaatakowani byli „całkowicie przypadkowymi ofiarami”.


Źródło: Kindel Media

Policja została zaalarmowana o ataku około 18:30, a podejrzanego aresztowano 20 minut później. Napastnik, był mieszkańcem Kongsbergu i rozpoczął swój atak w supermarkecie Coop Extra około 18:15. Ranił przy tym kilka osób, w tym policjanta po służbie, który został postrzelony w plecy. Po atakach, dyrekcja policji ​​nakazała funkcjonariuszom w całym kraju noszenie broni palnej. Norweska policja jest zwykle nieuzbrojona, a funkcjonariusze mają dostęp do pistoletów i karabinów tylko w razie potrzeby. Zgodnie z doniesieniami z portalu Mirror.co.uk, napastnik, został zradykalizowany po przejściu na islam.

 

Wielu obserwatorów przywodzi tu skojarzenia, do ataku do którego doszło ponad dziesięć lat temu. Anders Behring Breivik, podłożył wówczas bombę w dzielnicy rządowej Oslo, a następnie dokonał masakry podczas strzelaniny na wyspie Utoya. Nieudolne działania organów ścigania, kosztowały wtedy życie aż 77 osób. Breivik został wówczas skazany na 21 lat więzienia, co jest maksymalnym wymiarem kary zgodnie z norweskim prawem. Nie wykluczone, że ten sam los czeka napastnika z Kongsberg. Policja postawiła mu zarzuty w czwartek, natomiast wstępne postępowanie sądowe ma się odbyć dzisiaj.

 


Czy na tureckim wulkanie Ararat znajduje się Arka Noego?

Od kilku dekad entuzjaści tej teorii utrzymują, że tzw. "anomalia na górze Ararat", jest niczym innym, jak znaną z Biblii Arką Noego. Być może jesteśmy coraz bliżej rozwikłania tej wielkiej zagadki.

Badacze z USA i Turcji, pracujący w ramach projektu Noah's Ark Scans, wykonali bardzo dokładne skany 3D formacji skalnej, która znajduje się przy wulkanie Ararat. Do tej pory wielu przeciwników teorii o Arce Noego, utrzymywało, że to co się tam znajduje, jest pochodzenia naturalnego i nie ma co doszukiwać się sensacji.

 

Jednak z badań georadarowych i tomografii elektrooporowej dość jasno wynika, że mamy do czynienia ze sztuczną konstrukcją, która składa się z równoległych linii i posiada kanciaste kształty. Wymiary tajemniczego obiektu są porównywalne z danymi z Biblii. Zgadza się także konstrukcja, bo konstrukcja z góry Ararat także ma trzy pokłady. Noe wraz z rodziną, miał zgromadzić na łodzi wiele gatunków zwierząt. Wszystko po to, by uchronić się przed biblijnym Wielkim Potopem.

Uczeni spekulują, że historia o Noe może być prawdziwa, ale wywołana zjawiskiem dość powszechnie dziś spotykanym. Za potop miałby bowiem odpowiadać cyklon tropikalny z wód Zatoki Perskiej. Ogromne opady deszczu miały przerwać naturalną barierę, oddzielającą Morze Śródziemne od terenów, na których dziś jest Morze Czarne.

 

Woda zalała obszar wokół wulkanu Ararat. To tam mogła pływać Arka. Po tym, jak poziom wody opadł, łódź osiadła na stokach wulkanu. Gdyby ostatecznie potwierdzono, że to faktycznie Arka Noego, mielibyśmy do czynienia z gigantyczną sensacją archeologiczną, która zmusiłaby nas do poważniejszego traktowania opowieści o innych artefaktach opisanych w Piśmie Świętym, takich jak chociażby Arka Przymierza.

 

 


Włoski naukowiec obalił odkrycie Ameryki przez Krzysztofa Kolumba w 1492 r.

Specjalista średniowiecznej literatury łacińskiej, profesor Paolo Chiesa, dowiedział się, że żeglarze z Genui znali Amerykę 150 lat przed jej rzekomym „odkryciem” przez Kolumba. Argumenty naukowca zostały opublikowane w recenzowanym czasopiśmie Terrae Incognitae.

Rozszyfrowanie i uszczegółowienie zapisów mediolańskiego mnicha Galvaneusa Flammy z 1345 r. pokazało, że żeglarze z Genui wiedzieli już o krainie zwanej później Ameryką, ale pod nazwą Markland/Maralada. A niektóre źródła islandzkie i uczeni zidentyfikowali go jako część atlantyckiego wybrzeża Ameryki Północnej. Zakłada się, że jest to Labrador lub Nowa Fundlandia.

 

Galvaneus był dominikańskim mnichem mieszkającym w Mediolanie i związanym z rodziną, która pełniła funkcję burmistrza miasta. Napisał kilka utworów literackich po łacinie, głównie o tematyce historycznej. Jego informacje są cenne dla uzyskania informacji z pierwszej ręki o historii tamtych czasów.

 

Cronica universalis, którą analizował Chiesa, uważana jest za jedną z jego późniejszych prac – być może ostatnią. Pozostała niedokończona. Materiał szczegółowo opisuje historie całego świata, od jego powstania do momentu publikacji. Chiesa powiedział, że tłumacząc notatki mnicha, dowiedział się, że Genua może być „bramą” dla nowości i jak Galvaneus przypadkowo podsłuchał żeglarzy rozmawiających o ziemiach na dalekim północnym zachodzie, nadających się do komercyjnego zysku. A także informacje o Grenlandii, którą szczegółowo opisuje. Plotki te były zbyt niejasne, aby można je było porównać z danymi kartograficznymi lub naukowymi, profesor wyjaśnia, że to właśnie z tego powodu Marhalada nie została wówczas zidentyfikowana jako nowa kraina.

 

 


WTC, Fukushima, plandemia COVID... Co będzie następną operacją "fałszywej flagi"?

XXI wiek obfituje w spektakularne wydarzenia, których skutki są globalne i długofalowe. Co jeszcze może być operacją "fałszywej flagi" o skali planetarnej?

Zarówno zamach na World Trade Center, który rozpoczął erę "walki z terroryzmem", awaria elektrowni jądrowej w Fukushimie, która miała być zlecona przez... byłego generała Jezuitów, jak i pandemia COVID-19, której celem jest "Wielki Reset", to zdarzenia, które cały czas przedefiniowują rzeczywistość, w której żyjemy.

Zapewne ci, którzy pociągają za sznurki światowej władzy, planują już następne kroki, które mają zmusić ludzkość do kapitulacji.

Co więc może nas czekać?

Analizując wydarzenia ostatnich tygodni, można spekulować, że w grę wchodzi kilka scenariuszy, które mają wywołać gigantyczny chaos na świecie.

Pierwsza opcja, to globalny atak hakerski, który wyłączy na całym świecie prąd, spowoduje paraliż finansów, transportu i opieki medycznej. Mówi o nim głośno przede wszystkim lider Światowego Forum Ekonomicznego - Klaus Schwab.

Druga opcja, to upadek Unii Europejskiej, w którym główną rolę może odegrać Polska, walcząca o uznanie wyższości prawa krajowego nad traktatami UE. Działania te mogą zaburzyć porządek wspólnotowy i finalnie prowadzić do rozpadu tego politycznego projektu. Kolejnym krokiem może być przegłosowanie projektu "Fit for 55", który doprowadzi do ogromnego kryzysu społeczno-gospodarczego.

Trzecia opcja, to eskalacja konfliktu na granicy polsko-białoruskiej, która może zakończyć się konfrontacją militarną z udziałem NATO i Rosji.

Czwarta opcja, to doprowadzenie do wojny Izraela z Iranem, której motywacją ma być oczywiście uzyskanie przez Iran dostępu do broni nuklearnej.

Piąta opcja, to megatsunami związane z wulkanem Cumbre Vieja, które zaleje całe wschodnie wybrzeże USA, ale także część Europy, Afryki i Ameryki Południowej.

Szósta opcja, to zawalenie się chińskiej Tamy Trzech Przełomów. Gdyby do tego doszło, fala powodziowa zalałaby tereny zamieszkiwane przez 120 milionów ludzi. W ciągu pół godziny, wysoka na kilkadziesiąt metrów fala zniszczyłaby czteromilionowe miasto Yichang. 30 minut potem, to samo stałoby się z liczącym pięć milionów mieszkańców miastem Jingzhou. 10 godzin później zalałaby 11-milionowe Wuhan z laboratoriami broni biologicznej. Po upływie doby dotarłaby zaś do Szanghaju, paraliżując gospodarcze serce Chin. Zginęłyby miliony ludzi a skala zniszczeń infrastrukturalnych cofnęłaby Chiny w rozwoju o co najmniej kilkadziesiąt lat i wywołała olbrzymi kryzys w światowej gospodarce.

Oczywiście nie da się wykluczyć innych zdarzeń o równie wielkich reperkusjach, choć najlepiej byłoby, gdyby żadna z opcji nie została nigdy zrealizowana.

 

 

 

 


Sztuczne mięso będzie produkowane na bazie modyfikowanego jęczmienia

Islandzcy naukowcy wyhodują około stu tysięcy zmodyfikowanych roślin jęczmienia, które pomogą w uprawie sztucznego mięsa.

 

Sztuczne mięso będzie produkowane na bazie jęczmienia modyfikowanego. Idea uprawy jęczmienia modyfikowanego biogenetycznie należy do ORF Genetics. Specjalnie do tych celów firma zainstalowała szklarnie na powierzchni ponad dwóch tysięcy metrów kwadratowych. Za pomocą technologii uprawy hydroponicznej hoduje się w nich jęczmień.

 

Po zbiorach naukowcy będą mogli wydobyć z jęczmienia czynnik wzrostu, na podstawie którego będzie produkowane sztuczne mięso. W ciągu dziesięciu lat ORF Genetics planuje wprowadzić swój produkt na szerszy rynek mięsny z hodowli laboratoryjnej.

 

Zmodyfikowane czynniki wzrostu jęczmienia odgrywają ważną rolę w rozwoju komórek macierzystych. To właśnie ta jakość zostanie wykorzystana do tworzenia komórek mięśniowych i tłuszczowych, które następnie mogą być hodowane na sztuczne mięso.

 


Naukowcy ostrzegają przed nuklearnymi i bakteriologicznymi „bombami” w Arktyce

Topnienie lodu arktycznego może spowodować uwolnienie radioaktywnych do środowiska nuklearnych odpadów z czasów zimnej wojny, a także odpornych na antybiotyki bakterii i nowych wirusów . Tak twierdzą naukowcy z brytyjskiego Uniwersytetu w Aberystwyth i NASA Jet Propulsion Laboratory w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych, któzy napisali o tym w czasopiśmie Nature Climate Change.

Autorzy opracowania przypomnieli, że Związek Radziecki przeprowadził około 130 prób jądrowych u wybrzeży archipelagu Nowa Ziemia, a także zatopił i unieszkodliwił ponad 100 atomowych okrętów podwodnych na Morzu Barentsa i Morzu Karskim. Stany Zjednoczone z kolei prowadziły badania lodu przy użyciu instalacji nuklearnej w bazie na Grenlandii.

 

Naukowcy obawiają się również, że jeśli wieczna zmarzlina stopi się, zmagazynowane drobnoustroje mogą zostać wyparte wraz z powstałą wodą, co w rezultacie da początek nowej generacji lekoopornych patogenów. Aby zapobiec takiemu scenariuszowi, konieczne jest, zdaniem naukowców, ścisłe przestrzeganie postanowień paryskiego porozumienia klimatycznego i osiągnięcie obniżenia wzrostu temperatury na świecie do 1,5 stopnia Celsjusza.

 


Amerykańscy naukowcy planują wykorzystać rośliny do oświetlenia ulicznego

Naukowcy z University of Massachusetts zamierzają w przyszłości wykorzystywać rośliny jako substytut elektrycznych źródeł światła. 

Badania na temat przekształcenia roślin w źródła światła rozpoczęły się już w 2017 roku i trwają do dziś. Jak wyjaśniają eksperci, praca ta opiera się na wprowadzaniu do roślin specjalnych nanocząstek. Prowadzi to do zmian w strukturze liści, w wyniku których przez cztery godziny świecą one słabym światłem.

 

Rośliny laboratoryjne, wykorzystując osadzone w nich nanocząstki, mogą być ładowane w odstępie 10 sekund za pomocą diody LED. Jednocześnie zmiany strukturalne nie wpływają na zdrowie roślin - podkreślają naukowcy.

 

Zakłada się, że w przyszłości świecące rośliny będą stanowić alternatywę dla lamp ulicznych. Eksperci postawili sobie za cel stworzenie aparatury emitującej światło do pochłaniania i przechowywania światła, która będzie przełomem na drodze do oświetlenia roślinnego.

 


Czy szczepienie przeciwko COVID-19 i grypie tego samego dnia jest bezpieczne?

Lekarze z Wielkiej Brytanii przeprowadzili badanie, aby zrozumieć, czy możliwe jest jednoczesne szczepienie przeciwko COVID-19 i grypie. Wyniki prac publikuje magazyn The Lancet.

 

Naukowcy w szczególności monitorowali stan osób, które w pewnym momencie otrzymały szczepionkę przeciwko nowemu typowi koronawirusa i grypy. Okazało się, że skutki uboczne otrzymania dwóch szczepionek jednocześnie nie różniły się zbytnio od sytuacji, gdy osoba otrzymała tylko szczepionkę COVID-19.

 

Ponadto lekarze odkryli, że wstrzyknięcie pacjentowi dwóch leków jednocześnie nie zakłóciło produkcji przeciwciał ani grypy, ani koronawirusa. W efekcie lekarze uznali, że jednoczesne szczepienie przeciwko dwóm chorobom jest bezpieczne dla zdrowia, w każdym razie nie niesie za sobą dodatkowego ryzyka.

 

W badaniu 85,2% uczestników, którzy byli jednocześnie zaszczepieni przeciwko koronawirusowi i grypie, zgłosiło miejscowe działania niepożądane po szczepieniu. Większość badanych skarżyła się jedynie na zmęczenie i ból w miejscu wstrzyknięcia. Te działania niepożądane zostały również odnotowane przez osoby, które otrzymały szczepionkę COVID-19 i placebo zamiast leku na grypę.

 

Naukowcy zbadali również kondycję przeciwciał IgG przeciwko koronawirusowi i wirusowi grypy trzy tygodnie po zakończeniu cyklu szczepień. Pacjenci, którzy otrzymali szczepionkę przeciw COVID-19 i grypę, nie różnili się od pacjentów, którzy otrzymali tylko szczepionkę na koronawirusa.

 


Unia Europejska chce zakazać wydobywania ropy naftowej, gazu i węgla w Arktyce

Bardzo bogate zasoby surowców naturalnych, które znajdują się w Arktyce, są przedmiotem najwyższej uwagi największych światowych mocarstw. Czy propozycja UE ma na celu ochronę klimatu czy interesów?

Komisja Europejska chce dążyć do tego, aby nikt nie mógł pozyskiwać nowych złóż ropy naftowej, gazu i węgla z terenów Arktyki, która jest jednym z najbardziej dotkniętych zmianami klimatycznymi regionów na kuli ziemskiej.

Ponad 70% zbudowanej na Arktyce infrastruktury oraz 45% wszystkich pól wydobywczych, znajduje się na terenach wiecznej zmarzliny.

Ukryte są w niej setki patogenów i wirusów odpornych na wszystkie znane nam antybiotyki. Gdyby wydostały się one na powierzchnię, mogłyby zagrażać całej ludzkości.

Dlatego topnienie Arktyki wywołane działalnością człowieka jest bardzo poważnym problemem.

Tyle, że może istnieć drugie dno propozycji UE. Biorąc pod uwagę potencjał militarny Rosji, która ma bardzo duże ambicje związane z wydobywaniem surowców arktycznych, można postawić tezę, że Unia w obliczu ewentualnej konfrontacji o zasoby z Putinem, poniesie wielką porażkę, przez co lwia część bogactwa Arktyki, trafi pod kontrolę Moskwy.

Jeśli zakaże się wydobycia wszystkim, to nikt nie straci, ale też nikt nie zyska.

W ten sposób UE pokazałaby, że ciągle jest silna na arenie międzynarodowej.

Raczej trudno jednak przypuszczać, że Rosja pozostawi tę sprawę bez odzewu.

 


Kapitan Kirk poleciał w kosmos na pokładzie rakiety Jeffa Bezosa

Słynny Kapitan Kirk z serialu Star Trek, poleciał w kolejną podróż kosmiczną. 90-letnim William Shatner, a więc aktor odgrywający rolę słynnego kapitana, wzleciał w kosmos w środę, na pokładzie rakiety zbudowanej przez firmę Jeffa Bezosa Blue Origin. Na najwyższym etapie podróży, aktor znalazł się 107 kilometrów nad Ziemią.

Dawny dowódca statku kosmicznego Enterprise, został tym samym pierwszą gwiazdą amerykańskiej telewizji i najstarszą osobą która znalazła się w przestrzeni kosmicznej. Shatner zagrał w oryginalnym serialu telewizyjnym „Star Trek” w latach 1966-1969, a następnie pojawił się w serii filmów pt. „Star Trek”. Aktor i trzej współpasażerowie przelecieli w pełni zautomatyzowanej kapsule, a następnie bezpiecznie wylądowali na Ziemi. Lot trwał nieco ponad 10 minut.

Shatner twierdził, że przejście z błękitnego nieba do całkowitej czerni kosmosu było wzruszającym doświadczeniem. Prezes Amazona Jeff Bezos jest wielkim fanem Star Treka. Założyciel Amazona miał nawet swój epizod jako kosmita w jednym z późniejszych filmów z serii.

Aktor mówił później, że powrót na Ziemię był bardziej wstrząsający, niż oczekiwał i sprawił, że zaczął zastanawiać się czy aby na pewno wróci żywy. Podczas opadania kapsuły pasażerowie są poddawani działaniu prawie 6 G, czyli sześciokrotnej siły ziemskiej grawitacji. Blue Origin zapewniło, że Shatner i reszta załogi spełnili wszystkie wymagania medyczne i fizyczne.