Sierpień 2021

Talibowie przejęli Afganistan, a wraz z nim amerykańską broń, myśliwce i helikoptery

Szybka ofensywa Talibów w Afganistanie zakończyła się ich zwycięstwem. Była to zarazem wielka porażka Stanów Zjednoczonych, które w bardzo chaotyczny sposób wycofały się z tego kraju. Po 20 latach wojny, Talibowie, z którymi walczyli Amerykanie, stali się jeszcze silniejsi.

 

W ostatnich tygodniach sytuacja w Afganistanie rozwijała się bardzo dynamicznie. Odwrót amerykańskich żołnierzy był zarazem początkiem wielkiej ofensywy Talibów. Ci drudzy bez większych przeszkód pokonali afgańską armię w wielu miejscach, zajęli stolicę Kabul i zaczęli tworzyć swój własny rząd, jednocześnie zmuszając dotychczasowe władze do ucieczki.

 

Podczas gdy USA w pośpiechu i chaosie ewakuują swoich żołnierzy, afgańska armia poddała się niemal bez walki. Co za tym idzie, Talibowie położyli ręce na broni i nowoczesnym wyposażeniu, które siły zbrojne Afganistanu otrzymały wcześniej od Stanów Zjednoczonych. Broń i amunicja, pojazdy opancerzone, samoloty i myśliwce - znaczna część wyposażenia w krótkim czasie zmieniła właściciela.

Zagraniczne media wyliczają, że armia Afganistanu miała do swojej dyspozycji m.in. 43 śmigłowce MD-530, 33 śmigłowce UH-60 Black Hawk, 33 śmigłowce Mi-17, 38 samolotów C-208/AC-208, 23 lekkie myśliwce A-29 i 4 wojskowe samoloty transportowe C-130 Hercules. Do tego dochodzi ponad 22 tysiące pojazdów terenowych Humvee, ponad 600 pojazdów opancerzonych M1117 i 8 tysięcy ciężarówek. Pozostałe uzbrojenie to głównie setki tysięcy karabinów szturmowych, dziesiątki tysięcy karabinów maszynowych, ponad 25 tysięcy granatników i ponad 170 sztuk artylerii.

 

Według mediów afgańska armia mogła zabrać część amerykańskiej broni, samolotów i myśliwców w bezpieczne miejsce, ale pewne jest, że spora część arsenału trafiła w ręce Talibów. Strona Oryxspioenkop.com wylicza, że Talibowie z całą pewnością przejęli co najmniej 10 samolotów, 38 śmigłowców i 7 dronów, co zostało potwierdzone chociażby w mediach społecznościowych, gdzie islamiści sami chwalą się nową zdobyczą. Talibowie często pozują również z amerykańskimi karabinami i innym sprzętem wojskowym.

Przypomnijmy, że wojna Stanów Zjednoczonych w Afganistanie trwała całe 20 lat. Amerykanie wydali na ten cel około 2 biliony dolarów. Światowe supermocarstwo z najpotężniejszą armią świata ostatecznie przegrało tę wojnę. Przegrał ją również sam Afganistan, który bez pomocy Amerykanów zapewne już od samego początku byłby pod kontrolą Talibów. Nie dość, że islamiści stali się jeszcze silniejsi to jeszcze zaczęli otwarcie mówić o nawiązaniu bliskiej współpracy z Chinami i Rosją - największymi rywalami Stanów Zjednoczonych.

 


Kończy się najzimniejszy sierpień w XXI wieku

Sierpień w 2021 roku okazuje się najchłodniejszym miesiącem od 1998 roku. Jest tak zimno, że w Tatrach spadł śnieg, a Polacy muszą rozpoczynać sezon grzewczy jeśli nie chcą marznąć. Biorąc pod uwagę fakt, że w tym roku dogrzewać trzeba się było nawet w czerwcu można powiedzieć, że obecnie w Polsce budynki trzeba ogrzewać przez 10 miesięcy w roku! 

Od niedawna ideolodzy klimatyczni twierdzą, że nawet gdy jest zimniej to jest tak dlatego, że jest cieplej Ludzie, którzy chcą spowodować aby nie było nas stać na ogrzewanie swoich domów zmieniają już też nomenklaturę. Coraz częściej nie mówi się już o "ociepleniu klimatu", teraz promowany jest zwrot "zmiany klimatu". A pod nie można podciągnąć dowolne zjawiska. Nawet wyjątkowo zimny sierpień, który zostanie uznany za ich objaw.

 

Pożary? Zmiany klimatu. Powodzie? Zmiany klimatu. Koronawirus? Zmiany klimatu i tak dalej. Zmiany klimatu mogą być winne za wszystko. Za ocieplenie, za ochłodzenie, za powstanie nowych patogenów. A gdy okazuje się, że pokrywa lodowa na Antarktydzie jest coraz większa, dla klimatystów oznacza to, że jest ona cieńsza i waży mniej. Na wszystko w tej klimatycznej ideologii jest gotowa odpowiedź.

 

W ostatnich latach byliśmy stale atakowani informacjami o kolejnych rekordach temperatur notowanych w poszczególnych miesiącach. Nawet miniony dość pochmurny lipiec uznano za najcieplejszy w historii ludzkości. Zwolennicy klimatycznej ideologii antropogenicznego globalnego ocieplenia, przedstawiali to jako koronny dowód na to, że stoimy u progu klimatycznej katastrofy, którą zakończyć może tylko zniszczenie gospodarki na świecie, zmiana zachowań żywnościowych ludzkości i w ogóle zmniejszenie populacji największego szkodnika Homo sapiens. 

 

Jeśli świat się nie otrząśnie z ekologicznego szaleństwa przyszłość nie jawi się w jasnych barwach, a naszym dzieciom można tylko współczuć i to bez względu na to czy zniczy ich zapowiadana przez ideologów wielka katastrofa klimatyczna czy też narzucane przez nich regulacje.

 


Korea Północna uruchomiła reaktor jądrowy, produkujący pluton dla broni nuklearnej

Kruche porozumienie między Koreą Północną a Stanami Zjednoczonymi ostatecznie się rozpadło. Po trzech latach Korea Północna wznowiła prace w reaktorze jądrowym, który wytwarza pluton do produkcji broni jądrowej.

 

W 2018 roku miało miejsce historyczne spotkanie Donalda Trumpa i Kim Dzong Una w Singapurze. Miał to być początek poprawy relacji między Koreą Północną a USA, a także większego bezpieczeństwa na Półwyspie Koreańskim i w Azji Wschodniej w ogóle. Obie strony wzajemnie stawiały sobie warunki - międzynarodowe sankcje mogłyby zostać zniesione, gdyby Korea Północna porzuciła swój program nuklearny. Jednak Kim Dzong Un chciał, aby sankcje zostały zniesione natychmiast.

 

Z powodu nieporozumień, negocjacje przeciągały się, a ostatecznie utkwiły w miejscu. W 2018 roku Korea Północna dobrowolnie zatrzymała reaktor jądrowy w Jongbjon o mocy 5 megawatów i zawiesiła produkcję plutonu, aby po trzech latach ponownie go uruchomić. Raport Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej powołujący się na komercyjne zdjęcia satelitarne wskazuje na zrzut wody chłodzącej. Aktywność w tym obiekcie obserwowana jest od lipca.

Eksperci twierdzą, że Korea Północna może ponownie zacząć rozwijać swój program nuklearny i przystąpić do prac nad kolejnymi bombami. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej wskazuje na pilną potrzebę wznowienia negocjacji. Jednak rozmowy na linii Korea Północna-Stany Zjednoczone utknęły na dobre.

 

Przypomnijmy, że w 2019 roku Kim Dzong Un zaoferował Amerykanom likwidację reaktora jądrowego w Jongbjon w zamian za zniesienie międzynarodowych sankcji. Wtedy Donald Trump uznał, że propozycja Una jest niewystarczająca. Teraz Korea Północna odmawia dalszych negocjacji, jeśli USA nie przystaną na zniesienie sankcji.

 


Zaszczepieni obawiają się „czwartej fali” bardziej niż niezaszczepieni

Szczepionki na COVID-19, miały zatrzymać pandemię i zagwarantować zdrowotny spokój wszystkim tym, którzy zdecydowali się je przyjąć. Okazuje się jednak, że u tych, którzy dostali „szprycę”, lęk przed koronawirusem nie mija.

Z wyników badań przeprowadzonych przez UCE RESEARCH i SYNO, można odczytać, że 52,3 proc. Polaków obawia się zapowiadanej „czwartej fali” pandemii. Tylko 31,6 proc. ankietowanych nie boi się jej.

Co ciekawe obawy odnośnie „czwartej fali” ma 65 proc. osób, które otrzymały już pełną dawkę preparatu na COVID-19.

W gronie osób, które nie przyjęły szczepionek, lęk przed mutacjami odczuwa 33% respondentów.

Autorzy badania komentują, że decyzja o szczepieniu, wynika z obaw przed zachorowaniem, oraz wynikających z tego konsekwencji ekonomicznych.

To właśnie dlatego zaszczepieni dwa razy częściej boją się rozwoju pandemii.

Jednak fakt, że szczepionki nie zmniejszają skali strachu przed tą chorobą nie czyni „szprycowania” bardziej komfortowym wyjściem.

 


Covid-19 mutuje prawie raz w tygodniu, czyli dwa razy szybciej niż poprzednio szacowano

Naukowcy z uniwersytetów w Bath i Edynburgu odkryli, że wskaźnik mutacji wirusa COVID-19 wzrósł o 50%. Wcześniej sądzono, że wirus Sars-CoV-2 mutuje mniej więcej co dwa tygodnie. Jednak nowe badanie obaliło tę teorię. Autorzy zauważają, że poprzednia ocena nie uwzględniała wielu mutacji, które wystąpiły, ale nie zostały zsekwencjonowane.

Wirusy regularnie mutują, na przykład w przypadku błędów w kopiowaniu genomów podczas replikacji wirusa. Zwykle, gdy mówimy o doborze naturalnym, myślimy o nowych mutacjach, które wykorzystują i rozprzestrzeniają się, takie jak warianty alfa i delta Covid-19. Nazywa się to selekcją pozytywną.

 

Większość mutacji jest jednak szkodliwa dla wirusa i zmniejsza jego szanse na przeżycie. Są to mutacje oczyszczające lub selekcja negatywna. Te negatywne mutacje nie utrzymują się u pacjenta wystarczająco długo, aby można je było zsekwencjonować. Z tego powodu są często pomijane przy szacowaniu szybkości mutacji.

 

Przewidując brakujące mutacje, zespół doszedł do wniosku, że ich rzeczywista liczba jest co najmniej o 50% wyższa niż wcześniej sądzono.

 

Autorzy zauważyli, że jeśli pacjent cierpi na Covid-19 dłużej niż kilka tygodni, wirus może ewoluować. Okazuje się, że wariant alfa jest wynikiem ewolucji wirusa w człowieku.

 


Naukowcy odkryli trwały i elastyczny materiał do biodruku 3D

W Singapurze stworzono nowy atrament do biodruku z pyłku słonecznika. Inżynierowie z Uniwersytetu Technologicznego Nanyang w Singapurze odkryli nowy materiał do biodruku 3D, który jest trwały, a przy tym elastyczny, a także biokompatybilny. Pyłek słonecznika jest wręcz idealny.

 

Najpierw naukowcy wykonali mikrożel ze stałych cząstek pyłku i zmieszali go z kwasem hialuronowym i biokolagenem. Następnie wydrukowali bioskaffold z powstałego bio-tuszu. Jest to trójwymiarowy polimer, który wszczepia się do organizmu i pomaga w regeneracji komórek.

 

Kolagen został następnie dodany do biorusztowania, aby utworzyć punkty kotwiczenia dla komórek tkanki ludzkiej. W rezultacie naukowcy odkryli, że biorusztowanie działa w 96 - 97% wydajnie i jest wypełnione komórkami, które następnie rozmnażają się i nadal tworzą tkankę biologiczną.

 

Autorzy zauważają, że tylko materiały wykonane z odwróconych koloidalnych hydrożeli krystalicznych mają taką wydajność. Ich stworzenie zajmuje znacznie więcej czasu i wysiłku.

 

Autorzy uważają, że mikrożel pyłkowy może zostać wykorzystany do stworzenia nowej klasy przyjaznych dla środowiska materiałów do druku 3D.

 


W ciągu jednego dnia do Włoch przybyło ponad 500 migrantów

Migranci z Afryki w dalszym ciągu przybywają do Europy. W sobotę w ciągu jednego dnia na wyspę Lampedusa przybyło 539 migrantów. Od sierpnia 2020 roku do lipca 2021 roku do Włoch przybyło ponad 49 tysięcy migrantów - o 128% więcej niż w poprzednim roku.

 

Niedawna akcja ratunkowa na Morzu Śródziemnym była jedną z największych. Włoska straż przybrzeżna dostrzegła łódź rybacką u wybrzeży Lampedusy. Okazało się, że na pokładzie łodzi było 539 migrantów, którzy zdecydowali się pokonać szlak morski. Migranci wyruszyli z libijskiego wybrzeża. Straż przybrzeżna zabrała ich na Lampedusę.

Źródło: MOAS.eu

Podobna sytuacja miała miejsce w maju, gdy na wyspę w ciągu zaledwie kilku godzin dotarło ponad 1000 migrantów. Na Lampedusie znajduje się obóz, który pierwotnie miał pomieścić maksymalnie 300 osób. Jednak migranci stale przybywają do Włoch. W obozie przebywa aktualnie ponad pięć razy więcej osób, niż powinno, a kolejni koczują w jego najbliższej okolicy. Media zauważają, że większość z nich przybywa z krajów, które nie kwalifikują się do azylu.

 

Z danych ministerstwa spraw wewnętrznych wynika, że od sierpnia 2020 roku do lipca 2021 roku do Włoch przybyło ponad 49 tysięcy migrantów - tj. o 128% więcej niż w poprzednim roku. We Włoszech rosną obawy przed kolejną falą migrantów z Tunezji, gdzie sytuacja polityczna jest niestabilna. Prezydent Kais Saied zawiesił parlament i zdymisjonował rząd. W zeszłym roku liczba tunezyjskich migrantów zmierzających do Europy była najwyższa od 2011 roku.

 


Greta Thunberg ma rywalkę. Show-biznes nie znosi próżni

Słynna aktywistka Greta Thunberg miała swoje kilkanaście tysięcy minut sławy, ale wróciła do szkoły, stała się dorosła i jakby straciła na swoim dawnym „blasku” niepozornej dziewczynki, której psychopatyczne spojrzenie miało zmusić (bezskutecznie) samego Donalda Trumpa do reakcji. Teraz w jej buty być może wejdzie 11-letnia Brytyjka - Judy Walker.

Zasadniczo aktywność młodych ludzi, wykraczająca poza „słit focie” na Instagramie, powinna budzić szacunek.

Jednak w wypadku nadaktywności w obszarach, które mają prowadzić do jakichś zmian na świecie, nie zawsze można mówić o właściwym kierunku, w jakim ci młodzi podążają, albo sami, albo sterowani przez dorosłych.

Zmiany klimatu oraz idące za nimi wspieranie inicjatyw, które w ogólnym rozrachunku bardziej zaszkodzą niż pomogą ludzkości, to temat, który powoli staje się trampoliną do sławy.

Łzawe historyjki o poruszonych dzieciach, które zszokowane katastrofami naturalnymi nagle zaczynają powielać narracje gigantycznego polityczno-biznesowego lobby, powinny być raczej sygnałem alarmowym dla reszty, by najpierw pomyślała kogo i co tak naprawdę popiera.

Wspomniana Judy Walker od początku sierpnia maszeruje na dystansie 320 kilometrów, aby zrobić nieco szumu wokół swojej petycji, dotyczącej konieczności wprowadzenia… podatku węglowego. Młoda Brytyjka zbiera podpisy poparcia - jest ich już ponad 100 tysięcy. Chce doprowadzić do debaty w parlamencie, której efektem ma być implementacja takiego opodatkowania.

Sęk w tym, że za tego typu propozycjami stoją ci sami ludzie, którzy odpowiadają za obecne zamieszanie z COVID-19, ci sami, którzy chcą segregacji sanitarnej, ci sami, którzy popierają raje podatkowe oraz ci sami, którzy wspierają Agendę 2030.

Nie wiem zatem czy podążanie tym tropem powinno być trendem dla młodych. Szkoda ich energii na skupianie się wokół inicjatyw, pilotowanych przez tych, którzy chcą zrobić swój wielki biznes kosztem miliardów niczego nieświadomych ludzi.

 

 

 

 


Kanadyjscy restauratorzy mogą wzywać policję w ramach egzekwowania paszportów szczepionkowych

Premier Kolumbii Brytyjskiej, zachęca tamtejsze restauracje do rozwiązywania konfliktów związanych z żądaniem potwierdzenia szczepień, za pośrenictwem policji. Premier powiedział, że jeśli firmy mają problemy z klientami, mogą dzwonić do organów ścigania. Według Briana Sauve, prezesa Narodowej Federacji Policji, policja nie ma ani czasu, ani środków, aby wyegzekwować obowiązkowy paszport szczepionkowy.

 

Federacja, która reprezentuje około 20 000 funkcjonariuszy RCMP w całej Kanadzie, wydała w niedzielę oświadczenie, w którym wyraziła zaniepokojenie ostatnimi komentarzami premiera Johna Horgana, że ​​firmy będą mogły wezwać policję, aby pomogła z "trudnym klientom". Wygląda więc na to, że sanitarny apartheid osiągnął tam poziom Australii, a wszelkie "problematyczne osoby", będą wkrótce traktowane niczym trędowaci w starożytności.

Niektóre prowincje Kanady, jak choćby Kolumbia Brytyjska i Quebec, już stworzyły paszporty szczepionkowe na smartfony, których można użyć do potwierdzenia statusu szczepień, przeciwko chorobie COVID-19. Mowa tu zarówno o miejscach komercyjnych jak i publicznych. Obecność w barach, restauracjach, kręgielniach i lodowiskach do hokeja na lodzie, będzie wymagać dowodu zaszczepienia. Podobne ustawodawstwo, ma się wkrótce pojawić w innych rejonach Kanady.


 


Miliony dawek Moderny zawieszone po odkryciu skażenia! Japońskie władze badają śmierć dwóch zaszczepionych mężczyzn

Dwa japońskie regiony zawiesiły stosowanie niektórych szczepionek Moderna COVID-19 po tym, gdy zauważono kolejne przypadki skażenia. Ogłoszenie, nadeszło zaledwie dzień po tym, gdy japońskie ministerstwo zdrowia poinformowało, że bada śmierć dwóch mężczyzn, którzy otrzymali dawki z innych skażonych partii Moderny.

 

Prefektura Okinawa poinformowała, że ​​zawiesiła stosowanie szczepionek Moderna w głównym ośrodku szczepień w mieście Naha. Podobna decyzja została podjęta przez urzędników, w prefekturze Gunma, na północ od Tokio. Stosowanie szczepionek Moderna, zostało zupełnie wstrzymane w Okinawie, podczas gdy region Gunma zapowiada korzystanie z partii Moderna, które nie zostały dotknięte incydentem.

Zakażenie w Okinawie i Gunmie nastąpiło tuż po zawieszeniu 1,63 miliona dawek w całej Japonii. Przyczyną takiego stanu, jest śmierć dwóch mężczyzn w wieku 30 i 38 lat, którzy zmarli w sierpniu po przyjęciu drugiej dawki Moderny. Potwierdzono, że wstrzyknięto im jedną z trzech partii zawieszonych przez rząd w czwartek.

 

Japońskie ministerstwo zdrowia poinformowało, że bada przyczynę śmierci i nie wiadomo, czy istnieje związek przyczynowy ze szczepionką. Charakter cząstek znalezionych w fiolkach, które zostały wyprodukowane w Europie, nie jest jeszcze znany. Moderna i jej japoński dystrybutor Takeda w wspólnie bronią się przed oskarżeniami informując że:

„W tej chwili nie mamy żadnych dowodów na to, że zgony są spowodowane szczepionką Moderna COVID-19 i ważne jest przeprowadzenie formalnego dochodzenia w celu ustalenia, czy istnieje jakikolwiek związek. Fiolki zostały wysłane do wykwalifikowanego laboratorium do analizy, a wstępne wyniki będą dostępne na początku przyszłego tygodnia.”

Hiszpańska firma farmaceutyczna ROVI, odpowiedzialna za produkcję tej partii, w czwartkowym oświadczeniu przyznała, że bada przyczynę skażenia, a dawki były dystrybuowane tylko w Japonii. Przedstawiciele firmy przypuszczają, że problem mógł powstać na jednej z linii produkcyjnych. Zgodnie z najnowszymi informacjami, kolejny milion dawek został tymczasowo zawieszony, po tym gdy skażenie zostało zidentyfikowane w większej liczbie partii

 


Czterokrotne zwiększenie poziomu CO2 podniesie temperaturę tylko o 1 °C

Nowe badanie naukowe, sugeruje że rosnące poziomy CO2 nie zmienią znacząco temperatury Ziemi. Nowa publikacja w International Journal of Atmospheric and Oceanic Science stwierdza, że znaczenie klimatyczne CO2 zostało nadmiernie wyolbrzymione przez ekspertów z ONZ. W publikacji autorzy wskazują na duże zróżnicowanie w szacunkach potencjału ocieplenia CO2.

 

Opublikowane szacunki IPCC dotyczące wrażliwości klimatu na podwojenie stężenia CO2 mieszczą się w zakresie od 1,5 ° C do 4,5 ° C. W swoich badaniach, autorzy dążyli do uproszczenia metody uzyskiwania wartości wrażliwości klimatycznej dla CO2, ale także dla CH4 i N2O. Ich celem było określenie jak dokładnie absorpcja atmosferyczna doprowadziła do obecnego ocieplenia o 33 K. Ekstrapolacja tego wyniku, miała doprowadzić do obliczenia ocieplenia wynikającego z przyszłych wzrostów stężeń gazów cieplarnianych.

Autorzy doszli do wniosku, że H2O pod postacią pary wodnej, odpowiada za 29,4 K z 33 K ocieplenia, przy czym CO2 wnosi 3,3 K, a CH4 i N2O łącznie tylko 0,3 K. Wrażliwość klimatu na przyszłe wzrosty stężenia CO2 oblicza się przy 0,50°K, z uwzględnieniem efektu dodatniego sprzężenia zwrotnego H2O. Wrażliwość klimatu na CH4 i N2O jest praktycznie niewykrywalna i ma wynosić odpowiednio 0,06K i 0,08K. Według autorów, wynik ten silnie sugeruje, że wzrost poziomu CO2 nie doprowadzi do znaczących zmian temperatury Ziemi, a wzrost CH4 i N2O będzie miał bardzo mało zauważalny wpływ.

Ocieplenie jest niemal całkowicie spowodowane absorbującym działaniem pary wodnej. Czułość klimatyczna na podwojenie CO2 wynosi 0,45 K i wzrasta do 0,5 K po uwzględnieniu sprzężenia zwrotnego pary wodnej wynoszącego 12%. Czterokrotny wzrost stężenia CO2 do 1600ppm spowodowałby wzrost temperatury o 1°C, a osiągnięcie tego punktu zajmie około 800 lat przy obecnym tempie wzrostu CO2.

 


Joe Biden zasnął podczas spotkania z premierem Izraela

Prezydent USA Joe Biden od dłuższego czasu jest już obiektem drwin. Ostatnio udowodnił, że jego przydomek „Śpiący Joe”, nie wziął się znikąd…

USA od bardzo dawna traktują Izrael jak „świętą krowę”, dlatego spotkania na szczycie przywódców obu państw, zawsze są języczkiem uwagi komentatorów. Zwłaszcza, jeśli tematem rozmów jest Iran, porozumienie nuklearne oraz bezpieczeństwo.

Izraelem nie rządzi już Benjamin Netanjahu, dlatego narracja polityczna jest nieco inna. Nie zmienia to faktu, że nowy premier - Naftali Bennett - zapewne liczy na kontynuację wieloletniej owocnej współpracy.

Tylko czy z Joe Bidenem to możliwe?

W Sieci pojawiło się zdobywające ogromną popularność nagranie ze spotkania Bidena z Bennettem, na którym prezydent Stanów Zjednoczonych zasypia podczas „superpilnej” rozmowy.

Biden siedzi w  maseczce, jest zmęczony, gdy kiwa głową do Bennetta, a potem nagle zamyka oczy i spuszcza głowę.

Następnie przestaje reagować na to, co mówi do niego premier Izraela i ma zamknięte oczy w momencie, gdy dochodzi do prób nawiązania z nim kontaktu wzrokowego.

Sytuacja może wygląda zabawnie, ale raczej nie powinna wywoływać śmiechu. Ciekawe czy Biden byłby w stanie zasnąć w trakcie rozmowy o nuklearnym ataku odwetowym?

https://twitter.com/i/status/1431671884685455371


W Egipcie znaleziono skamieniałe szczątki czworonożnego wieloryba

W artykule podano, że przedstawiciel gatunku Phiomicetus anubis ważył 600 kilogramów przy długości trzech metrów i był „super-drapieżnikiem” dla większości zwierząt na tym terenie.

 

Egipscy naukowcy w 2008 roku odkryli skamieniałe szczątki nieznanego zwierzęcia na Pustyni Zachodniej kraju. W 2021 roku zidentyfikowano je jako fragmenty ciała czworonożnego wieloryba nieznanego wcześniej gatunku. Ten ostatni został nazwany na cześć starożytnego greckiego boga śmierci, tj. Phiomicetus anubis.

 

Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie naukowym Proceedings of the Royal Society B. Okazuje się, że współczesne wieloryby wyewoluowały z podobnych do jeleni ssaków, które żyły na lądzie przez 10 milionów lat. Przodkowie tych zwierząt potrafili chodzić po lądzie i pływać w wodzie.

 

Artykuł mówi, że przedstawiciel gatunku Phiomicetus anubis ważył 600 kilogramów przy długości trzech metrów i był „super - drapieżnikiem” dla większości zwierząt na tym terenie. Dzięki silnym szczękom był w stanie łapać krokodyle i małe ssaki na morzu na terenie współczesnej Pustyni Zachodniej Egiptu.

 


Załogowa misja na Marsa nie może trwać dłużej niż 4 lata, twierdzą naukowcy

Zbudowanie kolonii ludzkiej na Marsie z pewnością będzie bardziej problematyczne niż zakładano wcześniej. Zagrożenie ze strony promieniowania kosmicznego jest na tyle duże, że astronauci będą mogli przebywać poza Ziemią tylko przez określony czas. Jak obliczył międzynarodowy zespół naukowców, załogowa misja na Czerwoną Planetę nie może trwać dłużej niż 4 lata.

 

Obliczenia naukowców wskazują, że ludzie powinni być w stanie bezpiecznie podróżować na Marsa, lecz tylko pod warunkiem, że statek kosmiczny będzie odpowiednio zabezpieczony przed niebezpiecznym dla życia promieniowaniem. Tutaj pojawia się kolejny problem, ponieważ im grubsza osłona, tym większa masa. Im cięższy statek kosmiczny, tym większe problemy z wysłaniem go w przestrzeń kosmiczną.

 

Nawet jeśli zabezpieczenie takiego statku kosmicznego okaże się możliwe, naukowcy uważają, że załogowa misja na Marsa nie powinna trwać dłużej niż 4 lata. Tutaj ponownie chodzi o zdrowie astronautów - przy dłuższej misji zagrożenie byłoby większe. Warto dodać, że przeciętny lot na Marsa trwa około 9 miesięcy, zatem zrealizowanie czteroletniej misji na Czerwoną Planetę jest teoretycznie możliwe.

Naukowcy wskazują również, że promieniowanie galaktyczne jest bardziej energetyczne niż promieniowanie słoneczne. Dlatego sugerują, aby przyszły lot kosmiczny odbył się w czasie maksymalnej aktywności słonecznej, ponieważ promieniowanie słoneczne będzie skutecznie wypierać znaczną część promieniowania galaktycznego z Układu Słonecznego.

 

Pomimo tych problemów, naukowcy są przekonani, że wysłanie załogowej misji na Marsa jest możliwe. Oczywiście musi trwać maksymalnie 4 lata, a to sugeruje, że zbudowanie trwałej kolonii na Czerwonej Planecie będzie znacznie trudniejsze. Jeśli długotrwała obecność człowieka na tej planecie nie jest możliwa, to znaczy, że pojawi się konieczność regularnej wymiany kolonizatorów, co będzie wiązało się ze znacznie większym kosztami.

 


Francuzi jedzą na ulicy i unikają restauracji, które wymagają paszportów covidowych

Francja otwarcie buntuje się przeciwko rządowym restrykcjom sanitarnym. W związku z decyzją rządu, która nakłada obowiązek sprawdzania paszportów covidowych przed wejściem do restauracji, Francuzi postanowili "stołować się" na ulicy.

 

W sieci krąży nagranie przedstawiające Francuzów, którzy w dość specyficzny sposób postanowili zaprotestować przeciwko obowiązkowym paszportom covidowym. Na filmiku widać całe rodziny na pikniku. Ulica jest niemal zapełniona ludźmi, w przeciwieństwie do okolicznych restauracji, które stoją praktycznie puste.

To pokłosie decyzji prezydenta Emmanuela Macrona, który 12 lipca ogłosił zaostrzenie restrykcji sanitarnych. We Francji wprowadzono paszporty covidowe, bez których nie można wejść m.in. do restauracji, kawiarni, kin i dużych centrów handlowych. Klienci muszą przed wejściem udowodnić, że zostali zaszczepieni, uzyskali negatywny wynik testu na COVID-19 lub są ozdrowieńcami. W przeciwnym wypadku nie są wpuszczani do środka.

 

Decyzja rządu zapoczątkowała wielkie protesty. Ostatni odbył się w sobotę i wzięło w nim udział około 160 tysięcy ludzi. To już siódmy z rzędu weekend protestów przeciwko zaostrzonym restrykcjom sanitarnym w tym kraju. Podobne demonstracje odbywały się wcześniej m.in. w Australii, Grecji, Słowacji i Włoszech, gdzie również przyjęto paszporty covidowe.