Lipiec 2021

USA zakończą misję bojową w Iraku do końca roku

Stany Zjednoczone wycofują się z Bliskiego Wschodu? Amerykańskie wojska mają wkrótce opuścić Afganistan, a zgodnie z zapowiedzią prezydenta Joe Bidena, misja bojowa USA w Iraku dobiegnie końca jeszcze w tym roku.

 

Jak wiadomo od dłuższego czasu, Stany Zjednoczone po 20 latach wojny planują wycofać swoje wojska z Afganistanu. Amerykańscy żołnierze mają opuścić ten kraj do 11 września 2021 r. Oficjalnie mówi się o zakończeniu wieloletniego konfliktu zbrojnego, jednak Talibowie wykorzystują sytuację do powiększenia swojej strefy wpływów. Co więcej, miejsce Amerykanów już próbują zastąpić Chiny, które chcą dogadać się z Talibami w kwestii przyszłości Afganistanu.

 

Teraz prezydent USA Joe Biden niespodziewanie ogłosił, że do 2021 r. zakończy się amerykańska misja bojowa w Iraku. To oznacza, że siły zbrojne Stanów Zjednoczonych nie będą już angażować się w konflikty zbrojne i będą skupiać się jedynie na udzielaniu wsparcia irackiej armii w postaci szkoleń i doradztwa. Jednak szczegóły tej decyzji nie są obecnie znane. Władze USA nie chcą powiedzieć, czy w Iraku nadal pozostanie 2500 amerykańskich żołnierzy, czy też część wróci do kraju.

Przypomnijmy, że Stany Zjednoczone wysłały wojska do Iraku w 2014 r., aby walczyć z tzw. Państwem Islamskim. Tak przynajmniej tłumaczono kolejną amerykańską interwencję zbrojną w Iraku. Jednak obecność żołnierzy USA w tym kraju prowadziła do eskalacji konfliktu z Iranem, przez co parlament Iraku wezwał Stany Zjednoczone do opuszczenia państwa.

 

Podejrzewa się, że USA opuszczają Afganistan (a teraz również Irak - w pewnym sensie), aby bardziej skupić się na rosnących w siłę Chinach. Z drugiej strony Chiny mogą wykorzystać okazję i podobnie jak w przypadku Afganistanu, mogą zechcieć wzmocnić swoją pozycję w tej części świata. Nie trzeba przypominać, że jest to jeden z najbardziej zapalnych punktów na świecie.

 


3 korzyści z grania w gry komputerowe

Gry komputerowe przeszły ogromną metamorfozę na przestrzeni kilku ostatnich dekad. Wysokiej jakości grafika pozwala odczuwać jeszcze więcej satysfakcji z wirtualnej rozrywki, podobnie zresztą jak coraz lepsze parametry dźwiękowe czy ilość dostępnych funkcjonalności. Co ważne, zmieniło się również postrzeganie gamingu, który przestaje być rozpatrywany jako zabawa dla młodzieży. W gry grają również dorośli, a korzyści z tej formy spędzania wolnego czasu jest naprawdę sporo. O jakich korzyściach mowa? Odpowiadamy.

Granie w gry komputerowe wspomaga rozwój logicznego myślenia

Jedną z podstawowych zalet płynących z grania w gry komputerowe jest optymalna stymulacja ośrodków mózgowych odpowiadających za zdolność logicznego myślenia. Przechodzenie kolejnych etapów rozgrywki często wymaga bowiem poszukiwania nowych ruchów i szybkiego rozwiązywania problemów. To wszystko bardzo korzystnie wpływa na rozwój kreatywności, która odgrywa bardzo ważną rolę w życiu codziennym. Jaki rodzaj gier najbardziej sprzyja rozwojowi umiejętności logicznego myślenia? Na pierwszy plan wysuwają się gry strategiczne, choć i w tytułach przygodowych czy fabularnych również trzeba wykazywać się podobną inicjatywą.

Granie w gry redukuje poziom stresu

Współczesny tryb życia obfituje w czynniki stresogenne, których nie sposób całkowicie wyeliminować. Warto jednak poszukiwać skutecznych sposobów na obniżenie napięcia nerwowego, które bardzo negatywnie wpływa na funkcjonowanie całego organizmu. Granie w gry komputerowe pozwala odciąć się od codziennych problemów i oczyścić głowię z niepotrzebnych myśli. Warto jednak zrobić wszystko, aby gaming przynosił nam jak najwięcej przyjemności. Dlatego też dobrym rozwiązaniem okazuje się inwestycja w sprzęt wysokiej jakości – laptop lub komputer stacjonarny wyposażony w wydajny procesor, kartę graficzną czy też superszybki dysk SSD. Dużym ułatwieniem dla każdego gracza są również nowoczesne switche, czyli przełączniki sieciowe.

Granie w gry online to szansa na poznanie nowych ludzi

Bardzo dużą popularnością wśród miłośników gamingu cieszą się rozgrywki sieciowe. Jest to niepowtarzalna szansa do poznania nowych ludzi, którzy podzielają naszą pasję i równie mocno angażują się w świat gier komputerowych. Za pośrednictwem gier w trybie online można rozmawiać nie tylko o gamingu, ale też na wiele innych tematach, które najbardziej nas zajmują i rozpalają nasze umysły do granic czerwoności. Dlatego też warto zainwestować zarówno w dobrej jakości słuchawki gamingowe, które można zawsze mieć pod ręką dzięki takim gadżetom jak stojak na słuchawki.


Czołowe polskie feministki uważają, że koniec TVN będzie wiązał się z końcem niepodległości w Polsce

Sześć Polek, kojarzonych ze „Strajkiem Kobiet”, wystosowało apel do wiceprezydent USA - Kamali Harris - o interwencję w sprawie koncesji dla TVN. Jak zwykle najwięcej szumu robią nie opinie wyważone, a skrajnie łączone z anty-PiS-em.

Wśród „sześciu wspaniałych bojowniczek o wolność Polski”, znalazły się: Agnieszka Holland, Marta Lempart, Magdalena Środa, Barbara Labuda, Danuta Kuroń i Monika Płatek.

Wszystkie stały na czele ideologicznego wyjaśniania zadym, jakie przez pewien czas organizował w Polsce „Strajk Kobiet”.

W liście do Kamali Harris, padły między innymi słowa, których autorką jest Holland:

„Jeśli dopuścimy, aby zarżnięto niezależne media, co jest planem PiS-u, demokracja, a w efekcie niepodległość Polski, skończą się na długo.

Z kolei Barbara Labuda uważa, że:

„Wolne media, jak TVN, to ostatnie bastiony niezależności. Bez nich będziemy mieć za chwilę w Polsce kneble na ustach i niczym nie ograniczoną kuratelę PiS nad społeczeństwem.”

W liście pojawiają się jeszcze takie „kwiatki”, jak:

„Obecny rząd naszego kraju zamierza, poprzez zmianę prawa, nie przedłużyć koncesji bezstronnemu, profesjonalnemu i bardzo cenionemu przez obywateli kanałowi informacyjnemu (TVN24), którego właścicielem jest amerykański koncern Discovery.”

Kamala Harris została poproszona w liście „o zwrócenie uwagi na bardzo poważne zagrożenie dla wolności słowa w Polsce.”

Autorki apelu wyrażają obawy, iż po „zarżnięciu” TVN24 i TVN, jedynym źródłem wiedzy o Polsce i świecie, będzie TVP, całkowicie podporządkowana interesom i narracji PiS. Są zdania, że Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory, poprzez wykorzystywanie propagandy na antenach telewizji publicznej.

Oczywiście TVN nie jest w żadnym wypadku bezstronną stacją. Jej bezstronność kończy się tam, gdzie pojawia się zagrożenie dla interesów „totalnej opozycji” i ekipy Tuska.

Gdyby nie propaganda TVN, to kandydaci platformy w wyborach uzyskiwaliby znaczniej mniej głosów.

Według badań, najbardziej neutralną stacją informacyjną jest Polsat News. Zatem TVN nie jest w żadnym wypadku ostatnim bastionem demokracji i wolności, bo od dawna przegrywa w rankingach rzetelności z innymi telewizjami i jest postrzegany przez rosnącą liczbę Polaków jako opozycyjne odbicie TVP.

Ofensywa PiS nie bierze się więc znikąd. TVN od dłuższego czasu „podgryza” obóz rządzący i chyba mógł się spodziewać, że Zjednoczona Prawica nie będzie się temu biernie przyglądać.

Inna sprawa, że Rafał Trzaskowski zapowiadał koniec TVP Info i „Wiadomości” po wygraniu wyborów, co samo w sobie też byłoby godzeniem w wolność słowa, mediów i „niepodległość”.

Każda partia u władzy wykorzystywała TVP jako swoje narzędzie polityczne. Za czasów koalicji PO-PSL, wcale nie było z tym lepiej.

Różnica polega wyłącznie na tym, że PiS ma w swoich szeregach ludzi bardziej wiernych ideologicznie, stąd efektywniej wypełniają oni misję „polskości” Kaczyńskiego.

Na głównych mediach horyzont myślowy Polaków się nie kończy. One i tak są dalekie od prawdy, bo wygładzają rzeczywistość z jednej strony, a brudzą z drugiej.

Naprawdę nie ma o co robić szumu. Jedyne, co ciekawe w sprawie TVN, to fakt, że świat antypisowskich celebrytów lekko zadrżał w posadach, bo teraz może się okazać, ilu z nich da się omamić nowymi wysokimi kontraktami od TVP, które udowodnią ich paskudną dwulicowość i koniunkturalizm.

Jakoś trudno mi uwierzyć, że te „gwiazdki” będą umierać za TVN. Bo już Agustin Egurrola, do tej pory jedna z twarzy tej telewizji pokazał, że wcale nie ma jakiejś niepisanej zasady lojalności wobec tej stacji.

Z pozycji polskiej racji stanu ważne jest też to, czy ostatecznie rząd ugnie się pod presją amerykańskiego lobbingu w sprawie koncernu Discovery, czy też pokaże, że nawet giganci medialni największego mocarstwa świata, nie będą dyktować w naszym kraju warunków.

Pod apelem Polek, podpisało się już kilka tysięcy osób. Ma on być dostarczony za pośrednictwem ambasady USA do wiceprezydent Kamali Harris. Problem w tym, że Harris nie radzi sobie z wewnętrznymi sprawami Ameryki i raczej nie poświęci szczerej uwagi sytuacji w Polsce. Pod jej adresem padają mocne zarzuty, które zdecydowanie nie stawiają jej w roli obrońcy demokracji. Trudno myśleć tak o kimś, kto według dobrze poinformowanych, traktuje ludzi jak „gówno”. Poza tym już od jakiegoś czasu media donoszą, że sam Joe Biden pilotuje tę sprawę. Trzeba więc traktować ów apel, jako kolejną próbę zwrócenia na siebie uwagi przez grupę osób, która wulgarnymi strajkami chciała przekonać Polaków, że może rządzić lepiej niż PiS.


Chińczycy nazwali Stany Zjednoczone największym zagrożeniem dla globalnego cyberbezpieczeństwa

Chińskie Ministerstwo Obrony Narodowej nazwało Stany Zjednoczone „największym zagrożeniem dla globalnego cyberbezpieczeństwa”. Jest to reakcja na ostatnie doniesienia w sprawie szpiegowania przez Stany Zjednoczone europejskich polityków przy udziale duńskich służb specjalnych. Podsłuchiwani mieli być politycy z Niemiec, Szwecji, Francji i Norwegii. W związki z tymi zarzutami rzecznik chińskiego ministerstwa, podpułkownik Wu Qian nazwał także USA „imperium włamań i kradzieży tajemnic”.

Chińskie ministerstwo stwierdziło ponadto, iż, posługując się danymi Wikileaks, USA prowadzą na dużą skalę cyberszpiegostwo, inwigilację  oraz ataki hakerskie na zagraniczne firmy, rządy i osoby prywatne.  Oskarżają oni ponadto USA o prowadzenie wysiłków na rzecz zmilitaryzowania cyberprzestrzeni i rozwoju własnych zdolności do dokonywania cyberataków. Stwierdzili także, że Stany Zjednoczone posiadają największy na świecie arsenał do prowadzenia działań z zakresu cyberprzestępczości, zawierający ponad 2000 narzędzi do ich dokonywania.

Chińczycy wezwali społeczność międzynarodową do odparcia amerykańskiej cyberprzemocy i nakłonienia USA do wytłumaczenie się ze swojej przestępczej działalności w cyberprzestrzeni. Stwierdzili także, że USA powinny przestać generować napięcia w przestrzeni cybernetycznej. Zapewnili także, iż Chiny podejmują wszelkie niezbędne kroki do ochrony suwerenności swojego kraju w przestrzeni cybernetycznej, zachowania stabilności społecznej oraz bezpieczeństwa informacji.

Odnosząc się do sytuacji w Afganistanie Chińczycy stwierdzili, że Stany Zjednoczone są największym na świecie awanturnikiem i światowej sławy liderem przerzucania odpowiedzialności za swoje czyny na innych. Dodali ponadto, że USA ponoszą niepodważalną odpowiedzialność za obecną sytuację w Afganistanie. Stwierdzili także, że USA nie mogą tak sobie opuścić tego kraju i zostawić kwestię porządkowania własnego bałaganu krajom sąsiednim.

Chińczycy wezwali ponadto USA do wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny i zapewnienia pokojowej transformacji w Afganistanie po to, aby uniknąć jeszcze większego chaosu i konfliktów w tym kraju. Podpułkownik Qian zapewnił także, że jego kraj będzie wspierał Afganistan w dążeniach do jego odbudowy.

Qian ponadto odniósł się do oskarżeń kierowanych w stronę jego kraju przez Stany Zjednoczone odnośnie zagrożenia jakie ma stwarzać chińska marynarka wojenna dla marynarki amerykańskiej. Stwierdził on, że Amerykanie po to tak bardzo ekscytują się chińskim zagrożeniem militarnym, aby znaleźć uzasadnienie dla rozbudowy własnego potencjału. A także po to, aby móc wywierać nacisk na Chiny. Qian nazwał amerykańskie działania podwójnymi standardami i ignorancją. Stwierdził ponadto, że chińska armia bierze intensywny udział w świadczeniu pomocy humanitarnej, na przykład w Zatoce Adeńskiej a także świadczy usługi medyczne za pomocą swojego okrętu Daishan Dao.

 

 

Na podstawie

https://global.chinadaily.com.cn/a/202107/30/WS610335b5a310efa1bd665613.html

https://en.wikipedia.org/wiki/Wu_Qian_(military_officer)

https://www.bbc.com/news/world-europe-57302806


Astronomowie uchwycili "świetlne echo" czarnej dziury! Jego istnienie przewidywał Albert Einstein

Czarne dziury to regiony czasoprzestrzeni, w których przyciąganie grawitacyjne jest tak silne, że nawet światło nie może z nich uciec. Albert Einstein, twierdził jednak, że ekstremalna grawitacja zakrzywia przestrzeń wokół dziury, co sprawia że swoiste "echo światła", ukazuje się światu. Dzięki temu dziwnemu zjawisku, astronomowie po raz pierwszy zaobserwowali światło zza czarnej dziury.

W nowym badaniu, naukowcy pod kierunkiem Dana Wilkinsa, astrofizyka z Uniwersytetu Stanforda w Kalifornii, wykorzystali teleskopy kosmiczne Europejskiej Agencji Kosmicznej XMM-Newton i należący do NASA NuSTAR, do wychwycenia światła zza czarnej dziury, z galaktyki spiralnej I Zwicky 1. Badany obiekt, jest 10 milionów razy masywniejszy niż Słońce i leży 800 milionów lat świetlnych od Ziemi.

 

Badania, rozpoczęły się od analizy koron czarnych dziur. Są one źródłem promieniowania rentgenowskiego, które często promieniuje z sąsiedztwa tych obiektów. Jasne rozbłyski światła, są emitowane przez gaz, który wpada do czarnych dziur z ich dysków akrecyjnych. Są to olbrzymie skupiska pyłu i gazu, które otaczają i „żywią” te obiekty.

Zespół zauważył rozbłysk rentgenowski w I Zwicky 1, który był tak jasny, że część światła odbiła się od gazu opadającego z powrotem do czarnej dziury. Kiedy światło zostało zagięte wokół czarnej dziury, dzięki ekstremalnej grawitacji obiektu, badacze byli w stanie je dostrzec za pomocą teleskopów kosmicznych ESA i NASA. Występowanie „echa światła”, zostało przewidziane przez Alberta Einsteina, w jego ogólnej teorii względności, opublikowanej w 1916 roku.

 

Co niezwykłe, astronomowie nie tylko zaobserwowali to światło, ale byli w stanie dostrzec jak promienie rentgenowskie, zmieniały kolor, gdy zakrzywiały się i zaczęłi poruszać wokół czarnej dziury. Obserwując podróż światła, naukowcy mają nadzieję lepiej zrozumieć, co naprawdę dzieje się w pobliżu tych wirów grawitacyjnych.
 


Naukowcy zamierzają „wskrzesić" wymarły podgatunek nosorożca

Naukowcy wraz z ekspertami z organizacji zajmujących się ochroną przyrody od dawna pracują nad sposobami przywrócenia populacji nosorożca białego północnego. Wiadomo, że w 2018 roku były tylko dwie samice tego podgatunku, co oznacza, że podgatunek można uznać za wymarły funkcjonalnie. Ostatnio jednak naukowcy z projektu Biorescue poinformowali o pewnej innowacyjnej metodzie, która może przyczynić się do „wskrzeszenia” tych zwierząt.

 

Naukowcy postanowili „ożywić” nosorożce białe, tworząc w laboratorium zarodki. W tym celu pracownicy kenijskiego rezerwatu, w którym trzymane są dwie ostatnie samice z podgatunku, tj. Fatu i jej matka Najin, dostarczyli naukowcom jaja, a od dwóch już martwych samców pobrano płyn nasienny.

 

Jednocześnie ani Fatu, ani Najin nie będą w stanie pełnić roli zastępczych matek potencjalnych potomków podgatunku, a zatem embriony zostaną wprowadzone do ciała przedstawicieli bliskich krewnych podgatunku, tj. nosorożców białych południowych. Według specjalistów, którzy rozpoczęli projekt, szanse powodzenia są dość duże.

 

W tej chwili naukowcy mają już dwanaście embrionów, które z dużym prawdopodobieństwem mogą stać się przyszłymi młodymi nosorożców północnych, co oznacza, że wkrótce ten podgatunek będzie można uratować przed całkowitym wyginięciem.

 


W Australii wojsko będzie pilnować przestrzegania nowego lockdownu

Po ostatnich protestach przeciwko lockdownowi rząd Australii wytoczył cięższe działa. W Sydney wojsko będzie pilnować przestrzegania rygorystycznych obostrzeń. Władza zapowiada, że "powrót do normalności" będzie możliwy tylko wtedy, jeśli społeczeństwo osiągnie odpowiedni poziom wyszczepialności przeciwko COVID-19.

 

Przypomnijmy, że w ostatnim czasie w wielu krajach świata odbywały się protesty przeciwko nowym obostrzeniom i dyskryminacji osób niezaszczepionych. Dyskryminacja ta polega na tym, że zaszczepieni mogą korzystać z różnych "przywilejów", podczas gdy swobody osób niezaszczepionych zostają ograniczone. Przeciwko segregacji sanitarnej protestowano m.in. w Europie - w Anglii, Francji, Holandii, Słowacji i we Włoszech.

 

W Australii sytuacja wygląda nieco inaczej. W poszczególnych obszarach tego państwa wprowadzono twardy lockdown z powodu stosunkowo niewielkiej liczby nowych dziennych zakażeń. W zamieszkiwanym przez ok. 5 milionów ludzi Sydney, gdzie lockdown trwa już od sześciu tygodni, potwierdzono w czwartek rekordową liczbę 239 nowych zakażeń. W piątek liczba nowych przypadków spadła do 170, ale tamtejsze władze nie zamierzają łagodzić obostrzeń. Wręcz przeciwnie - podjęto decyzję o zwiększeniu kontroli nad obywatelami.

Od poniedziałku 2 sierpnia, około 300 żołnierzy będzie współpracować z lokalną policją i chodzić od domu do domu, aby upewnić się, że osoby zakażone przestrzegają zasad izolacji. Ich zadaniem będzie również dopilnowanie, aby obywatele nie wychodzili ze swoich domów bez potrzeby. Przypomnijmy, że mieszkańcom Sydney zalecono izolację i pozostanie w domu. Na zewnątrz można wyjść jedynie np. do sklepu i do pracy. Wprowadzono również obowiązek testowania się na COVID-19 co trzy dni oraz noszenia maseczek na zewnątrz.

 

Podczas niedawnych protestów przeciwko lockdownowi, mieszkańcy domagali się wolności. Teraz rząd przechwycił hasła demonstrantów i ogłosił trzyetapowy plan "odzyskania wolności". Australia znajduje się właśnie na pierwszym etapie, który polega na ograniczaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa za pomocą lockdownu. Drugi etap zakłada częściowe poluzowanie obostrzeń i przyznanie specjalnych przywilejów dla zaszczepionych, jednak złagodzenie restrykcji będzie możliwe w przypadku zaszczepienia co najmniej 70% dorosłych obywateli. Trzeci etap to otwarcie granic, co nastąpi dopiero przy zaszczepieniu 80% dorosłych mieszkańców. Warto dodać, że dwie dawki przyjęło dotychczas zaledwie 18% dorosłych. To sugeruje, że Australia ma przed sobą jeszcze bardzo długą drogę do normalności.

 


Brytyjczycy zapowiadają "system zaufania społecznego" na wzór chiński

Katastrofy przyspieszają ekspansję rządu w kolejne sfery życia. Pandemia COVID-19, bez wątpienia przejdzie do historii jako jeden z punktów zwrotnych historii. Kolejnym przejawem tych zmian, jest przyjęcie przez Wielką Brytanię rozwiązań, przypominających system zaufania społecznego rodem z totalitarnych Chin.

 

Premier Wielkiej Brytanii, Boris Johnson, zamierza wprowadzić specjalny program do monitorowania wydatków mieszkańców. Zgodnie z zamysłem urzędników, nagradzając tych, którzy zmniejszają spożycie kalorii i kupują więcej owoców i warzyw, uprawiają jakąś aktywność fizyczną, zwalczy się problem otyłości i brytyjskiego społeczeństwa. Obywatele, będą również gromadzić „punkty” w nowej aplikacji”, które będzie można wymienić na zniżki i inne zachęty.

Ten upokarzający schemat kredytu społecznego w stylu chińskim jest produktem pandemii oraz rezultatem prywatnych doświadczeń premiera Johnsona z chorobą COVID-19, który w ten sposób usiłuje zmusić swoich obywateli, do zdrowszego stylu życia. Oczywiście nikt nie będzie "zmuszony" do korzystania z tego systemu. Do tego biznesu, będą jednak dokładać się wszyscy obywatele UK, a nie tylko ci, którzy kupują wskazane przez władze produkty.

Tego typu system pochwał i kar dla ludzi, podejmujących decyzje zgodne lub wrogie wizji państwa, to standardowa technika w państwach totalitarnych. Jej celem, jest wyrobienie w obywatelach przeświadczenia, że państwo zawsze chce ich dobra, co pozwoli na jeszcze bardziej restrykcyjne ustawodawstwo. Uleganie tak prostackim metodom socjotechnicznym, to pierwszy krok do totalitaryzmu.

 


Doktor Fauci twierdzi, że zaszczepieni przenoszą koronawirusa w wariancie Delta tak jak niezaszczepieni

Główny doradca medyczny Białego Domu, Anthony Fauci, wstrząsnął niedawno amerykańską i światową opinią publiczną. W swoim niedawnym występie, poinformował Amerykanów, że zgodnie z nowymi wytycznymi CDC, w pełni zaszczepieni ludzie powinni nosić maski w pomieszczeniach. Ma to być niejako środek ostrożności przeciwko nowej odmianie koronawirusa, która zdaniem Fauciego "jest zupełnie innym wirusem" i zaszczepieni mają miano wirusa takie jak niezaszczepieni.

 

Fauci poinformował o tym jeszcze we wtorek. Tłumaczył on decyzję CDC w oparciu o nowe dane pozyskane w badaniach. W maju, kiedy ogłoszono, że w pełni zaszczepione osoby mogły porzucić maski, bardziej zakaźny wariant delta stanowił zaledwie około 1-2% infekcji w USA. Teraz statystyki wskazują iż jest to prawie 60% wszystkich zachorowań. Fauci, powiedział również, że zgodnie z nowymi wynikami badań, osoby zaszczepione są w stanie przenieść infekcje na inne osoby. Wygląda na to, że wkrótce wszyscy Amerykanie, niezależnie od statusu zaszczepienia, staną się zagrożeniem dla swojego otoczenia i będą musieli nosić maski. Do tej pory, nie było jasne, czy zaszczepiona osoba będzie miała wystarczająco dużo wirusa w swoim organiźmie, aby przekazać go innym. Teraz jest to pewne.

Okazuje się, że delta działa zupełnie inaczej niż wcześniejsze szczepy wirusa. Fauci powiedział wprost, że miano wirusa u zaszczepionych, niemal nie różni się od wyników u ludzi niezaszczepionych. Oznacza to, że mimo iż zaszczepieni posiadają mniej cząsteczek wirusa, jest to wciąż wystarczająco do przeniesienia choroby na innych. Delta, powoli staje się szczepem dominującym i wypiera standardowego SARS-CoV2, a więc wygląda na to, że ludzie, którzy przyjęli szczepienia na poprzedniego wirusa, zostali wyrolowani. Ich status sanitarnych nadludzi, zakończy się równo z zapowiadaną od miesięcy jesienną falą pandemii, która najprawdopodobniej, znowu zamknie nas wszystkich w domach.

Wirusy nie ulegają mutacji, chyba że pozwolisz im na replikację i rozprzestrzenianie się w społeczności, dasz im wystarczająco dużo czasu i okazji do mutacji, a otrzymasz nowy wariant” – powiedział Fauci. „Najłatwiejszym, najlepszym i najskuteczniejszym sposobem, w jaki możemy zapobiec pojawieniu się nowego wariantu i zmiażdżyć już istniejący wariant delta, jest zaszczepienie wszystkich.

Ponieważ nasze władze, bardzo uważnie obserwują działania zachodnich państw, nie wykluczone, że już wkrótce podobne nawoływania, a być może nawet i nakazy do noszenia masek przez zaszczepionych, pojawią się w polskojęzycznych mediach. Fauci nie neguje jednak pozytywnego wpływu szczepień na przebieg pandemii. Wręcz przeciwnie, uważa on że pojawienie się tego zjadliwego wariantu, jest rezultatem zaniedbań międzynarodowej społeczności. 

 

Ostatnie ustalenia odnośnie tego, że zaszczepieni zarażają siebie i innych tak jak niezaszczepieni, powinno chyba zakończyć plany dyskryminacji sanitarnej. Jeśli dr Fauci ma rację może to oznaczać, że paszporty covidowe, którymi wprowadzono segregację, są niebezpiecznym narzędziem do rozsiewania wirusa przez zaszczepionych. 


Czym jest internet szerokopasmowy?

Czym jest internet szerokopasmowy i jak wybrać najlepszą ofertę? Podpowiadamy.

Szybki i niezawodny internet domowy jest dziś niezbędnym elementem wyposażenia każdego mieszkania. Pozwala efektywnie wykonywać pracę zdalną, ale także korzystać z rozrywki, takiej jak np. telewizja online. Jakość usługi jest niezwykle istotna dla komfortu jej użytkowania. Najlepiej wybrać internet szerokopasmowy w najnowszej dostępnej obecnie technologii światłowodowej. Dlaczego to rozwiązanie jest najbardziej optymalne? Odpowiadają eksperci internetu UPC.

Internet szerokopasmowy – co to jest?

Szerokopasmowy internet stacjonarny to dziś podstawa funkcjonowania w sieci. Starsza technologia (wąskopasmowa, np. korzystająca z modułu telefonicznego) była znacznie bardziej wadliwa i mniej stabilna, a przy tym relatywnie droga. Opłaty naliczano za każdy impuls zużyty do transferu danych, a zaniki łączności były częstym zjawiskiem. Na szczęście od ponad dwóch dekad mamy już nowoczesne rozwiązania, spośród których najnowszym i najbardziej wydajnym jest internet światłowodowy.

Innowacyjność tej technologii polega na transmitowaniu danych za pomocą wiązki światła, a nie – jak dawniej – impulsu elektrycznego. Fala świetlna wykazuje bardzo dużą odporność na wszelkie zakłócenia, a budowa przewodu umożliwia uzyskanie najwyższej możliwej płynności przesyłu informacji. Technologia światłowodowa pozwala nie tylko na poprowadzenie do naszych domów stabilnego łącza internetu domowego, lecz także dostarczenie usług telewizyjnych i telefonicznych.

Czym charakteryzuje się szerokopasmowy internet światłowodowy? Do jego najważniejszych cech należą:

  • wysoka prędkość pobierania danych (nawet do 1 Gb/s),
  • brak limitu pobierania i przesyłania danych,
  • stabilność łącza,
  • optymalizacja kosztów korzystania z usług internetowych.

Internet szerokopasmowy umożliwia niezawodny dostęp do sieci z każdego miejsca w domu czy mieszkaniu. Stabilne łącze światłowodowe (FTTH) sprawia, że jakość sygnału jest niezależna od warunków atmosferycznych, panujących na dworze.

Najszybszy internet domowy bez limitu o zasięgu ogólnopolskim oferuje sieć UPC. Potwierdzają to liczne raporty przeprowadzane cyklicznie przez SpeedTest.pl.

Internet stacjonarny UPC

Internet stacjonarny UPC to szybkie, stałe łącze domowe obsługiwane przez najnowocześniejszy typ Modemów Giga Connect Box o szerokim zasięgu. Urządzenia te mają wbudowaną funkcję automatycznego przełączania się między pasmami 2,4 GHz i 5 GHz, co umożliwia optymalny odbiór internetu w każdych okolicznościach. To także najszybszy w Polsce internet domowy bez limitu – dostępne są pakiety od 300 Mb/s aż do 1 Gb/s.

Internetu UPC można używać przewodowo lub bezprzewodowo. Szeroki zasięg modemu umożliwia optymalny odbiór usługi w całym domu. Do szybkiego internetu światłowodowego dołączany jest dekoder telewizji internetowej UPC TV GO. Za jego pomocą można oglądać filmy, seriale i programy w jakości HD. W ofercie znajduje się do 32 kanałów TV internetowej. Istnieje również możliwość dobrania pakietów dodatkowych:

  • HBO GO,
  • Eleven Sports GO,
  • FILMKLUB.

Wybierając internet stacjonarny UPC, zyskujemy również usługę Wi-Free. Jak ona działa?  Modemy Giga Connect Box tworzą sieć złożoną z 700 tys. rozsianych po całej Polsce hotspotów. Klienci UPC mogą korzystać z nich za darmo wszędzie tam, gdzie nie sięga sygnał ich własnego internetu (np. będąc na wakacjach). Nie ma konieczności instalowania dodatkowej aplikacji – wystarczy skonfigurować połączenie z Wi-Free w swoim urządzeniu mobilnym i cieszyć się nieograniczonym dostępem do sieci!

Wartą uwagi usługą dodatkową jest również Pakiet Bezpieczeństwa UPC. Zapewnia ochronę przed złośliwym oprogramowaniem oraz możliwość bezpiecznych zakupów i prowadzenia bankowości online. W pakiecie otrzymujemy 5 licencji na dowolne urządzenia mobilne i stacjonarne (np. komputer stacjonarny, laptop, tablet, smartfon). Dodatkowym walorem usługi jest darmowy 30-dniowy okres próbny.


Śnieżyce w Ameryce Południowej zszokowały mieszkańców

Kolejna fala wyjątkowo mroźnej pogody dotarła do Argentyny, Urugwaju i Brazylii. Mieszkańcy tych krajów byli bardzo zaskoczeni nietypowymi w tej szerokości geograficznej opadami śniegu jakie towarzyszyły tej zimowej aurze.

Od kilkunastu dni Ameryka Południowa zmaga się z mroźną i śnieżną zimą. W ostatnich godzinach opady śniegu wystąpiły w miejscach, w których pojawienie się białego puchu jest wydarzeniem bardzo nietypowym.

 

Opady śniegu odnotowano w co najmniej 13 miastach w brazylijskim stanie Rio Grande do Sul, co jest wyjątkowo rzadkim wydarzeniem w regionie. Śnieg odnotowano w miastach takich jak Pelotas, San Francisco de Paula, Gramado, Carlos Barbosa, Baghe, Erval, Piratini, Caxias do Sul, Marau i Farroupilla.

 

Wraz ze śniegiem występują też mrozy, które sieją spustoszenie w uprawach kawy i cytrusów. Już teraz dochodzi do wzrostu cen tych produktów ponieważ na horyzoncie pojawiły się możliwe niedobory żywności produkowanej w tym rejonie świata.

 


Prestiżowe medyczne czasopismo Lancet zostało oskarżone o współudział w pandemii

Jedno z najbardziej znanych i renomowanych czasopism medycznych, The Lancet, zostało uznane za sprawcę pandemii i oskarżone o ukrywanie faktów o niebezpieczeństwie koronawirusa z Wuhan.

 

Brytyjski badacz medyczny i dyrektor Wellcome Trust Jeremy Farrar napisał w swojej książce, że wydawnictwo miało dostęp do badań potwierdzających transmisję z człowieka na człowieka od wczesnych dni koronawirusa w Wuhan. Redakcja w tych warunkach, według Farrara, działała nieprofesjonalnie: nie publikowała danych chińskich naukowców i nie zwracała się do sławnych lekarzy o opinię. Zdaniem krytyka, dziennikarze nie opublikowali tych artykułów, ponieważ byli pod presją władz chińskich.

 

Autor książki przypomniał, że już w grudniu 2019 r. chińscy naukowcy mówili o skrajnym niebezpieczeństwie COVID-19 ze względu na to, że mogą go przenosić osoby bez objawów. Farrar jest pewien, że szybkie działanie i odpowiedzialność redakcji mogły uratować świat przed pandemią.

 

Z badaczem zgadza się brytyjski polityk Bob Seeley. 

„W czasach, gdy liczyła się każda sekunda, The Lancet polegał wyłącznie na ekskluzywnych informacjach o nieznanym wirusie, zamiast upubliczniać je tak szybko, jak to możliwe” – dodał. „Musiał jak najszybciej poinformować światowych naukowców, lekarzy i pracowników służby zdrowia”.

Pod koniec marca Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała raport na temat wyników podróży do chińskiego Wuhan w celu ustalenia pochodzenia koronawirusa. Raport mówi, że pandemia najprawdopodobniej nie jest wynikiem wycieku laboratoryjnego. Coraz więcej faktów wskazuje jednak na to, że to nie jest prawda, wirus wyciekł z laboratorium a WHO uczestniczyło od początku w ukrywaniu tych informacji.


Na największym księżycu Układu Słonecznego odkryto parę wodną

Astronomowie po raz pierwszy zdobyli dowód na istnienie pary wodnej w atmosferze Ganimedesa, księżyca Jowisza. Analiza danych pozyskanych z pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wskazuje, że para wodna powstaje, gdy lód obecny na powierzchni tego księżyca zamienia się z ciała stałego w gaz.

 

Już wcześniejsze badania sugerowały, że Ganimedes, największy księżyc Jowisza, a zarazem największy księżyc w całym Układzie Słonecznym, zawiera więcej wody niż wszystkie ziemskie oceany razem wzięte. Jednak panujące tam temperatury są na tyle niskie, że woda na powierzchni jest zamarznięta. Ocean Ganimedesa może ukrywać się na głębokości około 160 km pod powierzchnią, dlatego, jak wskazują naukowcy, obecna w atmosferze para wodna nie może pochodzić z tego zbiornika.

Źródło: NASA

Naukowcy przeanalizowali właśnie dane Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, które pozyskano w 1998 roku i porównali je z danymi z 2018 roku. W ten sposób odkryli, że obecny na powierzchni Ganimedesa lód ulega sublimacji, czyli następuje przejście ze stanu stałego w gazowy.

 

Najnowsze odkrycie wspomoże przyszłe misje kosmiczne na lodowych księżycach, które organizują agencje ESA i NASA. Misja JUICE, skupiająca się na Ganimedesie, Kallisto i Europie, największych księżycach Jowisza, rozpocznie się już w 2022 roku, natomiast misja Europa Clipper, która zajmie się badaniem Europy, została zaplanowana na rok 2024.

 


Naukowcy potwierdzają, że zanieczyszczone powietrze dramatycznie zwiększa ryzyko demencji

Wiele badań wielokrotnie wskazywało na związek między złą ekologią a demencją, ale wyniki były trudne do zastosowania w praktyce w celu zapobiegania neurodegeneracji. Naukowcy przedstawili teraz dane pokazujące, w jaki sposób konkretna poprawa jakości powietrza zmniejsza ryzyko chorób, niezależnie od wieku i lokalizacji. Ich wyniki powinny stać się przewodnikiem po działaniach w miastach i krajach o ubogiej ekologii.

Z wcześniejszych badań wiadomo, że długotrwałe narażenie na zanieczyszczenia powietrza wiąże się z nagromadzeniem toksycznych blaszek w mózgu człowieka, czyli objawów choroby Alzheimera i innych chorób neurodegeneracyjnych. Istnieją dowody na to, że zanieczyszczenie powietrza przyczynia się do rozwoju objawów demencji, nawet u dzieci i młodzieży. Najbardziej prawdopodobnym powodem jest to, że w powietrzu, którym oddychają ludzie, znajdują się mikroskopijne ciała stałe.

 

Potwierdza to najnowsze opracowanie zaprezentowane na Międzynarodowej Konferencji Association for the Study of Alzheimer's.

 

Dobrą wiadomością jest to, że wysiłki na rzecz poprawy jakości powietrza szybko wpływają na zdrowie publiczne. Tym samym spadek zawartości drobnych cząstek (PM 2,5 lub cząstek o średnicy poniżej 2,5 μm), a także poziomu tlenku azotu w powietrzu tylko o 10% obecnego standardu bezpiecznego powietrza, spowodował zmniejszenie ryzyka demencji i spowolnienie spadku zdolności poznawczych odpowiednio o 14% i 26% przez dziesięć lat. Dane te, analizowane wśród mieszkańców Stanów Zjednoczonych, nie zależały od wieku i miejsca zamieszkania osób, a także od historii chorób układu krążenia.

 

W przeciwieństwie do tego, długotrwałe narażenie na zanieczyszczenie powietrza wiąże się z wyższymi poziomami beta-amyloidu. Podobne wyniki uzyskano we Francji. Tam spadek stężenia PM 2,5 zmniejszył ryzyko demencji i choroby Alzheimera, w szczególności odpowiednio o 15% i 17%.

„Wiedzieliśmy, że zanieczyszczone powietrze jest szkodliwe dla naszych mózgów, ale teraz widzimy dowody, które faktycznie zmniejszają ryzyko demencji poprzez zmianę jakości powietrza” – wyjaśniła współautorka Claire Sexton.

Ekspertka dodała, że są to ważne wyniki dla władz federalnych i lokalnych, a także dla firm dążących do zmniejszenia emisji do powietrza. Ciekawe rozwiązanie na zmianę sytuacji w krótkim terminie przedstawili niedawno inżynierowie Biotlab. Opracowali maskę, która oczyszcza powietrze z patogenów i cząstek stałych, zanim powietrze dostanie się do ludzkich płuc.

 


Niech ten Marian Banaś w końcu ujawni wszystkie brudy PiS-u…

Ostatnie wydarzenia wokół szefa Najwyższej Izby Kontroli - Mariana Banasia - pokazują, że wewnątrz środowisk rządowych trwa wojna o wpływy. Dobrze by było, gdyby Banaś nie poszedł w ślady Assange’a i Snowdena.

Sprawa wygląda tak, że Banaś ma ponoć dowody na afery PiS-u, a PiS chce Banasia utrącić, zanim „szambo wybije”. Szef NIK zamiast jednak wywalić „kawę na ławę”, bawi się w zapowiadanie sensacji i mówi „zostańcie Państwo z nami”.

 

My już to przerabialiśmy, gdy szef WikiLeaks - Julian Assange - zapowiadał bomby informacyjne, które miały wstrząsnąć opinią publiczną. Na to samo liczyliśmy w przypadku Edwarda Snowdena. Oczywiście działania rządu PiS i jego afery, to nie jest ta sama skala, co afery z udziałem rządu USA, ale podobieństwo w opieszałości Banasia, przypomina to, co działo się z nigdy nie ujawnionymi sensacjami zachodnich renegatów.

 

Banaś niby oskarża, a nie oskarża; niby są skandale, a ich nie ma. No tak się z PiS-em nie wygra. Albo szef Najwyższej Izby Kontroli tak wszystkie działania partii rządzącej skontrolował, że ma niezbite dowody na machlojki ekipy Kaczyńskiego, albo tylko szuka poklasku. Jeśli ma Pan te haki, to czekamy. I prosimy o mniej kunktatorstwa.