Czerwiec 2021

Chińscy naukowcy odkryli szczątki największego ssaka jaki kiedykolwiek zamieszkiwał ZIemię

Naukowcy z Chińskiej Akademii Nauk odkryli szczątki gigantycznego przodka współczesnego nosorożca - największego ssaka lądowego, jaki kiedykolwiek zamieszkiwał Ziemię.

Według naukowców to konkretne zwierze zwane po łacinie - Paraceratherium linxiaense - żyło w Chinach 26,5 mln lat temu. Stworzenie osiągnęło 4,88 metra wysokości i 7,92 metra długości. Waga prehistorycznego ssaka wynosiła 24 tony. Osobnik miał głowę o długości ponad jednego metra, umiejscowioną na podłużnej szyi. Jego otwór gębowy był wypełniony dwoma przypominającymi kły siekaczami, a budowa nozdrzy sugeruje, iż zwierzę mogło po części przypominać tapira. 

W przeciwieństwie do współczesnych nosorożców, ich starożytni przodkowie nie mieli rogów, ale mieli siedmiometrową szyję, która pozwalała im dosięgnąć wierzchołków drzew. Rozmiary czaszki i kończyn również znacznie przewyższały parametry innych zwierząt lądowych.

Paleontolodzy uważają, że osobniki Paraceratherium linxiaense z Chin przeszły przez region tybetański, a stamtąd, w epoce oligocenu, dotarły na subkontynent indyjski, gdzie odkryto już szczątki innych gatunków nosorożców olbrzymich.


Amerykanie stworzyli magnes 300 tysięcy razy silniejszy niż pole magnetyczne Ziemi

Amerykańskie prywatne przedsiębiorstwo przemysłu jądrowego, obronnego i aeronautycznego General Atomics, zakończyło montaż centralnego solenoidu, potężnego magnesu, jednego z głównych elementów międzynarodowego reaktora termojądrowego ITER, którego budowę oficjalnie rozpoczęto we Francji w zeszłym roku. Poinformowała o tym służba prasowa projektu ITER.

Przygotowanie i wysyłka pierwszego centralnego modułu elektromagnesu ITER będzie jednym z najważniejszych kroków w kierunku kontrolowanej fuzji. ​​Ponadto jego montaż po raz kolejny potwierdził, że naukowcy i inżynierowie ze Stanów Zjednoczonych są w stanie stworzyć bardzo duże i potężne nadprzewodnikowe magnesy.

 

Centralny solenoid ITER jest największym magnesem stosowanym w prototypowej elektrowni termojądrowej. Składa się z sześciu modułów, których łączna masa wynosi około tysiąca ton, a wysokość i szerokość to 18 i 4,2 metra.

Urządzenie będzie wykorzystywane w ramach ITER do stabilizacji żarnika plazmowego, który pojawia się podczas pracy obiektu, a także do kontrolowania procesu fuzji termojądrowej. Według aktualnych szacunków amerykańskich inżynierów stworzony przez nich magnes jest w stanie generować pola o mocy 13 Tesli, czyli około 300 tysięcy razy większej niż siła pola magnetycznego Ziemi.

 

Pierwszy centralny moduł elektromagnetyczny został niedawno w pełni przetestowany i przygotowany do wysyłki ze Stanów Zjednoczonych do francuskiego centrum badawczego Cadarache, gdzie obecnie budowany jest ITER. Drugi blok zostanie wysłany do Francji w sierpniu, a pozostałe komponenty magnesu zostaną dostarczone na miejsce w nadchodzących miesiącach, gdy zostaną ukończone i przetestowane.

 

Projekt ITER powstał na podstawie międzynarodowej umowy między Chinami, UE, Indiami, Japonią, Republiką Korei, Rosją i Stanami Zjednoczonymi. Reaktor oparty jest na instalacji tokamaka, która jest uważana za najbardziej obiecujące urządzenie do kontrolowanej syntezy termojądrowej. Celem projektu jest wykazanie, że energię syntezy jądrowej można wykorzystać na skalę przemysłową.

 

Pod względem skali ITER można porównać z takimi projektami jak Międzynarodowa Stacja Kosmiczna i Wielki Zderzacz Hadronów. Oczekuje się, że montaż wszystkich tych komponentów zakończy się do 2025 roku, kiedy to uczestnicy ITER spodziewają się uzyskać pierwszą plazmę, co potwierdzi w praktyce operacyjność reaktorów termojądrowych.


Google wynajęło sztuczną inteligencję do szybkiego projektowania chipów

Google zaczęło korzystać z usług sztucznej inteligencji w projektowaniu chipów nowej generacji. Korporacja wskazuje, że algorytmy tworzą porównywalne lub nawet lepsze projekty od tych stworzonych przez ludzi. Zadanie, które zajmuje inżynierom kilka miesięcy, AI potrafi wykonać w zaledwie kilka godzin.

 

Google od lat próbuje zautomatyzować proces projektowania chipów, jednak przełom w tej kwestii nastąpił dopiero dziś. W najnowszym artykule, który ukazał się w czasopiśmie Nature, wykazano, że sztuczna inteligencja pozwoliła zaprojektować nową generację procesorów tensorowych (TPU).

 

Naukowcy zasilili model uczenia maszynowego danymi zawierającymi 10 tys. układów chipów, a następnie przeszkolili go, korzystając z tzw. uczenia ze wzmacnianiem (reinforcement learning). W każdym projekcie uwzględniono również "nagrody", które AI mogła otrzymać w zamian za spełnienie określonych warunków. Algorytm najpierw ocenił poszczególne elementy projektów, a następnie zaczął generować własne.

Wykorzystanie sztucznej inteligencji pozwoliło przede wszystkim skrócić czas pracy. Nowy model AI korporacji Google potrzebował prawie sześciu godzin, aby opracować złożony projekt, podczas gdy inżynierowie potrzebują na to kilka miesięcy. Google zauważa również, że projekty chipów sztucznej inteligencji są podobne lub nawet lepsze od ludzkich.

 

Najnowszy sukces ma duże implikacje dla branży chipów. Zastosowanie sztucznej inteligencji do projektowania chipów powinno umożliwić firmom szybsze zbadanie możliwej przestrzeni architektonicznej dla nadchodzących projektów i łatwiejsze dostosowanie chipów do określonych obciążeń.

 


W USA wyprodukowano komercyjny hełm do czytania w myślach

Amerykański startup Kernel przygotowuje się do wydania hełmu do analizy aktywności neuronalnej. Jak wyjaśnił założyciel i szef firmy, Brian Johnson, futurystyczne urządzenie pomoże w badaniu procesu starzenia się mózgu, różnych zaburzeń psychicznych, a także pozwoli lepiej zrozumieć ogólnie, jak działa ludzki układ nerwowy. 

W ciągu najbliższych tygodni pierwsze próbki hełmów Kernel trafią do dziesiątek klientów w Stanach Zjednoczonych (głównie instytutów badań mózgu). Pojawią się dwa modele: Flow i Flux, wycenione na około 50 tys. dolarów. Oba ważą kilka kilogramów, zawierają mnóstwo czujników i innej elektroniki, która analizuje impulsy elektryczne z mózgu. Rozwój urządzeń trwał pięć lat z inwestycją wynoszącą około 110 milionów dolarów.

Flow monitoruje natlenienie mózgu (poziom nasycenia tlenem we krwi), wysyłając impulsy laserowe i mierząc światło odbite od tkanek, podczas gdy Flux wychwytuje pola elektromagnetyczne, które powstają w wyniku określonej aktywności mózgu. W szczególności planuje się stosowanie „neuro-hełmów” do monitorowania mózgów osób po udarze lub cierpiących na choroby takie jak choroba Parkinsona. Zbadane zostaną również procesy zachodzące w mózgu, gdy ludzie ponownie uczą się chodzić i mówić.

 

Podstawowa technologia odczytu aktywności kory mózgowej istnieje już od wielu lat, ale potrzebny do tego sprzęt zajmuje całe pomieszczenie i może kosztować miliony dolarów. Według Johnsona startup chce zdemokratyzować technologię, czyniąc swój produkt tak łatwym w użyciu i przystępnym cenowo jak smartfon. Przedsiębiorca ma nadzieję, że urządzenia Kernela staną się powszechne w każdym amerykańskim domu do 2030 roku.


Teleskop Kosmiczny Hubble'a przestał działać. NASA próbuje naprawić usterkę

Agencja NASA pracuje nad restartem Teleskopu Kosmicznego Hubble'a. Awarię spowodował jeden z komputerów pokładowych. Teleskop pozostaje w trybie bezpiecznym.

 

Teleskop Kosmiczny Hubble'a nie działa od 13 czerwca. Od tego czasu trwają też prace nad ponownym uruchomieniem aparatury. Problem spowodował komputer pokładowy NASA Standard Spacecraft Computer-1 (NSSC-1), który powstał w latach 80. XX wieku i stanowi część wymienionego w 2009 r. modułu Science Instrument Command and Data Handling. Maszyna odpowiada za sterowanie i koordynację instrumentów naukowych oraz ich monitoring.

Źródło: NASA

Agencja NASA podejrzewa, że usterkę w Teleskopie Kosmicznym Hubble'a mógł spowodować moduł pamięci. Inżynierowie dwukrotnie próbowali dokonać przełączenia na jeden z modułów tymczasowych, lecz bezskutecznie. NASA planuje przeprowadzić testy, aby dokładniej zapoznać się z problemem. Teleskop pozostanie w trybie bezpiecznym, dopóki usterka nie zostanie usunięta. NASA zapewnia jednak, że wszystkie jego instrumenty są w dobrym stanie.

 

Teleskop Kosmiczny Hubble'a prowadzi badania kosmosu od początku lat 90. XX wieku. Ten wiekowy instrument naukowy w ostatnich latach doświadczał różnych awarii. Naukowcy mają nadzieję, że teleskop wytrzyma do czasu rozpoczęcia misji jego następcy, Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, który może zostać wysłany na orbitę pod koniec 2021 r.

 


Internauci ze Starlink narzekają na przegrzewanie się anten satelitarnych

Z każdym dniem rośnie liczba skarg na działanie anten satelitarnych systemu satelitarnego dostępu do Internetu - Starlink. Okazało się, że anteny przegrzewają się w temperaturze około 50 stopni Celsjusza.

Internet od Starlink potrafi ustanawiać rekordy prędkości, ale okazało się, że odmawia pracy w upale. Wraz z nadejściem lata amerykańscy użytkownicy Internetu satelitarnego Starlink zaczęli masowo narzekać na odłączanie od sieci z powodu przegrzania. Na otwartej przestrzeni w bezpośrednim świetle słonecznym antena satelitarna z fazowanym układem antenowym nagrzewa się, a system przestaje działać, dopóki urządzenie nie ochłodzi się do 40 stopni – i tak dalej w kółko.

 

Aby temu zaradzić, użytkownicy Starlink zaczęli budować prowizoryczne zadaszenia nad anteną, a niektórzy podnoszą ją wyżej nad ziemię, aby wiatr mógł chłodzić antenę. Inni nawet projektują automatyczne systemy chłodnicze, ale to też nie pomaga. Po chwili antena znów się nagrzewa i przestaje działać. Z powodu przegrzania antena czasami nie działa przez siedem godzin - zwykle od południa do wieczora.

 

Sprzęt kosztuje użytkowników 499 dolarów, a miesięczny abonament 99 dolarów. Oczywiście nikt nie zwraca pieniędzy, jeśli internet nie jest dostępny z powodu upałów. Wsparcie techniczne Starlink potwierdziło specyfikę działania i wyłączenia płyty w przypadku przegrzania, ale producent nie wyjaśnił, jak optymalnie korzystać z jednostki zewnętrznej Starlink przy takiej pogodzie. Z instrukcji wynika, że ​​zakres temperatur pracy anteny wynosi od -30°C do +40°C.

 

Czasza Starlink zawiera wielowarstwową konstrukcję Phased Array, kabel, odbiornik GPS, pamięć danych i sterowniki H-Bridge używane do sterowania silnikami, płytkę drukowaną z procesorem ARM i pamięcią RAM do obsługi oprogramowania Phased Array. W obudowie wierci się mikroskopijne otwory, aby utrzymać równomierne ciśnienie powietrza, ale obudowa jest nierozłączna.


Duńskie Siły Powietrzne jako pierwsze na świecie otrzymają samoloty elektryczne

Dania będzie pierwszym krajem na świecie, który przyjmie samoloty elektryczne dla Sił Powietrznych. Według Pipistrela, we wrześniu do szkoły lotniczej Karup zostaną dostarczone dwa lekkie dwumiejscowe samoloty Velis Electro.

 

Większość istniejących modeli samolotów elektrycznych to małe samoloty o małej pojemności pasażerskiej. Przeznaczone są głównie do lotów szkoleniowych oraz do użytku prywatnego. Na przykład hrabstwo Fresno w Kalifornii planuje przeprowadzić na nich podstawowe szkolenie pilotażowe. Rozwój elektrycznych samolotów pasażerskich trwa również w Izraelu, Stanach Zjednoczonych i Francji.

 

Velis Electro to pierwszy na świecie całkowicie elektryczny samolot, który otrzymał certyfikat typu od Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego EASA. Niniejszy certyfikat potwierdza, że statek powietrzny spełnia przepisy zdatności do lotu prawa lotniczego Unii Europejskiej i nadaje się do lotów w swojej kategorii.

 

Velis Electro bazuje na samolocie tłokowym Pipistrel Virus SW 121. Ma rozpiętość skrzydeł 11 metrów i masę startową 600 kilogramów. Samolot jest wyposażony w siłownię E-811 o mocy 58 kilowatów oraz trzyłopatowe śmigło kompozytowe o stałym skoku. Silnik elektryczny zasilany jest dwoma bateriami litowymi o łącznej pojemności 25 kilowatogodzin z systemem chłodzenia cieczą. Czas pełnego ładowania zależy od temperatury otoczenia i zużycia baterii i może trwać do dwóch godzin. Prędkość przelotowa samolotu wynosi do 180 kilometrów na godzinę, pułap obsługi wynosi 3700 metrów.

 

Dania będzie pierwszym krajem na świecie, który wprowadzi samoloty elektryczne do Sił Powietrznych. W ramach dwuletniej dzierżawy nabyte zostanę dwa samoloty szkoleniowe Velis Electro. Zostaną dostarczone do szkoły lotniczej Karup we wrześniu br. Zakłada się, że oprócz Saaba T-17 Supporter do szkolenia pilotów będzie wykorzystywany samolot elektryczny.

 


Chiny wysłały astronautów na stację kosmiczną Tiangong

Trzech chińskich astronautów poleciało na powstającą na orbicie stację kosmiczną Tiangong, gdzie spędzą trzy miesiące. Jest to pierwsza załogowa misja kosmiczna Chin od niemal pięciu lat.

 

W czwartek rano rakieta nośna Long March-2F wystartowała z kosmodromu na pustyni Gobi w Chinach i wyniosła na orbitę okołoziemską statek kosmiczny Shenzhou-12 wraz z trzema astronautami. Zagraniczne media podają, że tego samego dnia dotarli do stacji kosmicznej Tiangong - po udanym dokowaniu statku Shenzhou-12, Chińczycy weszli do głównego modułu stacji, gdzie będą mieszkać przez trzy miesiące.

Źródło: CNSA

Chiny po raz pierwszy od prawie pięciu lat wysłały swoich astronautów w kosmos. Ich zadaniem jest kontynuowanie budowy stacji kosmicznej. Po trzech miesiącach mają wrócić na Ziemię, a na ich miejscu pojawią się kolejni. Chiny zakładają, że do końca 2022 r. zdołają podłączyć do głównego modułu stacji dwa moduły badawcze.

 

Stacja kosmiczna Tiangong będzie największą infrastrukturą w kosmosie, która zostanie zbudowana tylko przez jedno państwo. Będzie stanowić konkurencję wobec Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), a zarazem bazę wypadową w eksploracji kosmosu, chociaż Chiny zaprosiły pozostałe państwa do współpracy. Państwo Środka jest świadome tego, że w nadchodzących latach program Międzynarodowej Stacji Kosmicznej dobiegnie końca. Jeśli do tego dojdzie, wtedy chińska stacja kosmiczna Tiangong będzie największym sztucznym obiektem w kosmosie.

 


Znaleziono ślimaka, który zginął w bursztynie 99 milionów lat temu

Naukowcy z Myanmaru, badając bursztyn, znaleźli ślimaka z jego potomstwem. Dorosły osobnik i pięć młodych były przechowywane w żywicy przez miliony lat. Ślimak matka i jedno młode wiążą nawet śluz. Spektakl okazał się zarówno ekscytujący, jak i straszny. Bursztyn i szczątki mają około 99 milionów lat.

To nie pierwszy raz, kiedy w bursztynie znaleziono owady i inne organizmy. Żywica doskonale je „konserwuje” i przechowuje przez miliony lat. Ten przypadek jest wyjątkowy, ponieważ ślimak zmarł podczas porodu. Był przedstawicielem gatunku Cretatortulosa gignens. Jak dotąd jest to najstarszy dowód na to, że mięczaki brzuszne były żyworodne.

 

Żywotność nie jest typowa dla ślimaków lądowych. Ten przypadek jest wyjątkiem. To cenny fakt dla biologów badających ewolucję mięczaków. Próbka zostanie przekazana do lokalnego muzeum i każdy będzie mógł ją zobaczyć.

 

Ślimak matka zamarł w nietypowej pozycji. Samica zobaczyła zbliżające się zagrożenie i wyciągnęła macki w górę. Zmarła przy porodzie. Opowiedziała o tym biolog ewolucyjny z Instytutu Senckenberga, Andrienne Jochum. Zwykle bursztyn jest używany w biżuterii, ale mało kto chce wisiorka z tak naturalnym zjawiskiem.

 


Astronomowie odkryli tajemnicę nagłego zaciemnienia jasnej gwiazdy Betelgezy

Szczegółowa analiza zdjęć wykonanych przez Very Large Telescope (VLT) należący do Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO), pozwoliła astronomom zrozumieć przyczynę tajemniczego „wielkiego zaciemnienia” Betelgezy. Naukowcy odkryli, że gwiazda w tym czasie była częściowo ukryta przez obłok pyłu. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie Nature.

Astronomowie byli zaskoczeni, gdy Betelgeza, jasna pomarańczowa gwiazda w konstelacji Oriona, pociemniała nagle o dwie trzecie na przełomie 2019 i 2020 roku. Niektórzy naukowcy spekulują, że jest to znak, że gwiazda niedługo wybuchnie jak supernowa. Ale do kwietnia 2020 r. nieoczekiwanie Betelgeuza wróciła do swojej normalnej jasności.

 

Autorzy badania porównali zdjęcia wykonane przez VLT w styczniu i marcu 2020 r. oraz styczniu i grudniu 2019 r. i prześledzili dynamikę zmian powierzchni gwiazdy, zauważając przede wszystkim jej zauważalne ciemnienie na półkuli południowej, która stała się dziesięciokrotnie ciemniejsza niż zwykle. Co więcej, szybko zmieniał się kształt i intensywność ciemnej plamy.

Według naukowców gwałtowne zaciemnienie spowodowane zostało uformowaniem się chmury gwiezdnego pyłu. Gdy gigantyczne bąbelki gazu poruszają się, kurczą i pęcznieją w gwieździe, zmienia się jej powierzchnia. Autorzy doszli do wniosku, że jakiś czas przed zaciemnieniem gwiazda wyrzuciła w wyniku pulsacji duży bąbel gazu, który wkrótce potem ostygł. To chłodzenie było wystarczające, aby cięższe pierwiastki, takie jak krzem, skondensowały się w stały pył w chmurze gazowej.

 

Odkrycia te są poparte obserwacjami za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, który zarejestrował oznaki gęstej, gorącej materii poruszającej się w atmosferze gwiazdy w okresie poprzedzającym zaciemnienie. Naukowcy ustalili, że materia przemieszczała się z powierzchni gwiazdy do jej zewnętrznej atmosfery z prędkością ponad 300 tysięcy kilometrów na godzinę. Gdy bąbel gazowy znalazł się miliony kilometrów od gorącej gwiazdy, ochłodził się i utworzył obłok pyłu, który tymczasowo blokował światło gwiazdy.

 


WHO proponuje zakazać kobietom spożywania alkoholu

WHO znalazło się pod ostrzałem, po publikacji pierwszego szkicu "Globalnego planu działania dotyczącego alkoholu". Wielkie wzburzenie lewicowych mediów, wywołała propozycja, aby powstrzymać kobiety w wieku rozrodczym od picia alkoholu, niezależnie od tego, czy planują założenie rodziny.

 


W projekcie sprawozdania stwierdza się, że „należy zwrócić uwagę” na potencjalne szkody, jakie alkohol może wyrządzić dzieciom jeszcze w łonie matki, i stwierdza, że ​​w celu zmniejszenia skutków, prawie wszystkie kobiety – nie tylko te w ciąży – powinny być zakaz picia. Stanowi to zaledwie sugestię dla ustawodawców różnych krajów, jednak i to wystarczyło, aby wywołać olbrzymi gniew wśród wielu kobiet. Uważają one, że jest to przykład „seksizmu, paternalizmu i ograniczenia ich wolności”.

Plan WHO ma na celu podniesienie świadomości na temat szkód związanych z alkoholem i jego szkodliwego wpływu. Biorąc pod uwagę łatwą do przewidzenia reakcję opinii publicznej, ze szczególnym naciskiem na środowiska lewicowe, WHO będzie musiało przemyśleć te strategię. Ograniczenia w spożyciu nie dotyczą zresztą tylko kobiet. Propozycje WHO sugerują wprowadzenie „światowego dnia lub tygodnia bezalkoholowego”, aby zachęcić wszystkich ludzi do rezygnacji z alkoholu.

 


Żart z hakerem w tle

Sardoniczny śmiech na sali wśród widzów teatrzyku politycznego mogła wywołać reakcja premiera komunikującego konieczność zwołania tajnego (bo niejawnego) posiedzenia 465 łotrów. Tajność ogłoszona publicznie jest tak samo nielogiczna jak jej powód. Oto określany mianem harcerza minister obwieścił atak hakerski na skrzynkę pocztową jego i żony. Miała w niej rzekomo znajdować się informacja dotycząca kolegi zasłużonego dla bezpieczeństwa państwa, a adresowana do premiera.

Przynajmniej od trzech dekad użytkownicy cudeniek łączności wiedzą, że telefony ludzi na wysokich stanowiskach są podsłuchiwane, choć szyfrowane najnowocześniejszymi zdobyczami krainy silikonu. Stale doskonalone pozwalają śledzić kontakty premierów, prezydentów takoż maluczkich bez wyjątku. Z doniesień medialnych wiadomo, że służby Obamy i Bidena kontrolowały telefony prezydenta Macrona, kanclerz Merkel i wielu innych przywódców. Informacje tego rodzaju podawane co jakiś czas uzmysławiają jak uderzenie pioruna, kto tak naprawdę rządzi. Nikt jednak nie czuje się poszkodowany z tego powodu, nie rozlicza z pożytku jaki owo śledzenie przynosi. Ba, nie czuje się ugodzony potraktowaniem go jak przestępcę, którego kroki muszą być znane służbom.

Analiza owych wyładowań informacyjnych nazwanych atakiem hakerskim zbiega się zazwyczaj z przemeblowaniem sceny politycznej z jednej strony, a z drugiej stanowi pretekst do wprowadzenia legislacji w dziedzinie, gdzie kaganiec jeszcze wydaje się zbyt luźny. Upolitycznione służby specjalne służące partii rządzącej wykorzystają zatem medialnie rozdmuchane zdarzenie, by wprowadzić nowe zasady (czytaj – ograniczenia) w dostępie do informacji. Ceną jak zawsze będzie wyłudzanie danych użytkowników chcących skorzystać z dowolnego portalu, encyklopedii, słowników itp. Czyżby spis powszechny nie przebiegał zgodnie z oczekiwaniami?

Prezydent George Bush dla ogłoszenia wojny z terroryzmem potrzebował zdarzenia jak grom z jasnego nieba, które skutkowałoby wprowadzeniem drakońskiego prawa wobec własnych obywateli. Stworzono pretekst i zrobiono to na czym władzy zależało, a więc wszcząć wojnę i podporządkować kongres stosowną legislacją gwarantującą środki. Wyborcza kloaka rywalizacji między Donaldem Trumpem i Hillary Clinton obfitowała w sensacje związane z upowszechnieniem treści prywatno-państwowych maili. Skutkiem – ułatwienie roszady personalnej.

Z polskiego teatrzyku sensacje podejrzane i podsłuchane „U Sowy” przysporzyły ciosów konkurentom w walce o dobrze płatne stołki. Jeśli to zabawa ekipy rządzącej w walce o „poszerzanie bezpieczeństwa”, a w istocie kompetencje władzy, to nikt nie zapłaci utratą stanowiska. Zadowolony premier zapowie, że już teraz żaden haker nie umknie uwadze wiernych służb, a szpitalnik Dworczyk naganiać będzie zastraszonych do nakłuwania się dla dobra statystyki i poczucia, że władza zdaje egzamin. Chyba tylko z bicia rekordu absurdów. Jeżeli natomiast bardziej wpływowe są służby, to za wsypanie kolegi, jak to bywa na wojnie, nastąpią zmiany personalne. Innymi słowy, polecą głowy.

Autorstwo: Jola
Źródło: WolneMedia.net


Nastolatka, która nagrała śmierć George’a Floyda telefonem, otrzymała najważniejszą nagrodę dla dziennikarzy

Odkąd istnieją telefony komórkowe z funkcją aparatu i kamery oraz media społecznościowe, bardzo mocno zatarła się granica między prawdziwym dziennikarstwem, a „łowieniem okazji”. Trzeba przyznać, że werdykt jury, przyznającego Nagrody Pulitzera, tylko to potwierdza.

Zawód reportera ogólnie jest specyficzny. Prawda jest bowiem taka, że ktoś wyrusza na wojnę, by robić zdjęcia z konfliktów, które potem są nagradzane i czynią autora kimś sławnym w środowisku dziennikarskim.

Jedyne, co usprawiedliwia przyznawanie tego typu nagród, to faktyczny wysiłek fotoreporterów, którzy rzeczywiście ryzykują zdrowiem i życiem, będąc w centrum napięć.

Tymczasem śmierć George’a Floyda, która stała się początkiem ekspansji ruchu Black Lives Matter, to nic innego, jak wielka propagandowa machina, dzięki której dziś obserwujemy piłkarzy, którzy przed meczem, składając hołd czarnoskórym, klękają na murawie stadionu.

Wszystko zaczęło się od amatorskiego filmiku, nagranego przez 18-letnią Darnellę Frazier. To ono stało się rzekomym dowodem na rasizm białych i początkiem wielkiej zadymy kulturowej nie tylko w USA, ale i na całym świecie, w czasie której dochodziło do licznych rabunków, dewastacji i morderstw.

Ta nagroda jest wybitnie poprawna politycznie. Komentujący jej przyznanie twierdzą, że gdyby w miejscu zdarzenia nie stała czarnoskóra nastolatka z telefonem w ręku, to zamiast niej, Pulitzera otrzymałaby kamera monitoringu albo ktoś, kto odpowiadał za jej zamontowanie.

Śmierć Floyda rozdmuchano jako dowód supremacji białych nad czarnymi, ale nikt specjalnie nie promował nagrań, na których przed interwencją policji, przykłada on broń do brzucha kobiety w ciąży.

Według komisji konkursowej, Darnella Frazier, dokonała „odważnego nagrania morderstwa George’a Floyda i stworzenia wideo, które wywołało protesty przeciwko brutalności policji na całym świecie. To z kolei, „podkreśla kluczową rolę obywateli w dążeniu dziennikarzy do prawdy i sprawiedliwości.”

Trudno o bardziej jaskrawy przykład podwójnych standardów.


Odkryto kilka leków na nieuleczalny typ raka wątroby

W zdecydowanej większości przypadków rak włóknisto-blaszkowy dotyka dzieci i młodzież bez związanego z tym ryzyka i przewlekłej choroby wątroby. Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych to kilku naszych obiecujących kandydatów do walki z tym typem nowotworu.

 

Wszystkie są już zatwierdzone do stosowania u ludzi przeciwko innym chorobom, więc wkrótce mogą rozpocząć się badania kliniczne. Zespół Uniwersytetu Rockefellera natychmiast rozpoczął analizę istniejących leków, które byłyby skuteczne w walce z rakiem włóknisto-blaszkowym, rzadkim rodzajem raka wątroby.

 

W ostatnich latach naukowcy zidentyfikowali konkretne geny zaangażowane w rozwój tego guza, ale jak dotąd nie opracowano żadnej obiecującej terapii. Naukowcy przeanalizowali ponad pięć tysięcy związków i znaleźli kilka wariantów, które niszczą komórki nowotworowe podczas testowania leków na modelach myszy i komórek ludzkich.

„To naprawdę ekscytujące wyniki, ponieważ w końcu mamy kilku obiecujących kandydatów do badań klinicznych” – skomentował Michael Ortiz, współautor pracy, onkolog dziecięcy.

 

Ich praca wykazała również, że jeden etap testowania nowych leków przeciwnowotworowych może zostać prawdopodobnie wyeliminowany. Tak więc wyniki na komórkach hodowanych na myszach były podobne do wyników dla komórek ludzkich uzyskanych przez biopsję guza, ale pierwszy etap trwał kilka miesięcy, a drugi tylko trzy dni.

 

Autorzy twierdzą, że może nie być konieczne badanie przesiewowe pod kątem nowych leków na wyhodowanych komórkach przed przejściem do próbek ludzkich. Ogólnie rzecz biorąc, ich prace badawcze mają na celu optymalizację poszukiwań nowych leków przeciwnowotworowych, a wyniki dotyczące raka włóknisto-blaszkowego potwierdzają skuteczność obranej strategii.

 


Ogromne zawirowanie nad Polską ! - czy wyciekłe maile to zasłona dymna przed czymś większym ?!

W czerwcu 2021 pojawiła się jakoby w Polsce medialna sensacja, nastąpił "wyciek" maili jednego z polskojęzycznych oficjeli. Czy jest to rzeczywiście sensacja, czy może zasłona dymna jakiejś innej rzeczy, o której mamy zapomnieć, nie pamiętać ?! Kilka dni temu szef kancelarii premiera Michał Dworczyk poinformował o ataku hakerskim na jego skrzynkę mailową, wykorzystywaną przez niego w celach służbowych.Niedługo potem zaczęły pojawiać się w sieci dokumenty, niby pochodzące z tej, lub innych e-skrzynek. m.in. korespondencja z premierem Morawieckim. Jeśli nie dowiemy się czegoś ciekawego w sprawie zaplanowanej przez globalne elity plan-demi, to będzie to oznaczało zasłonę dymną, której zadaniem jest odwrócenie uwagi od sprzedania Polski przez "amerykańską" administrację Bdena - Rosjanom !

Już wiemy, że rurociąg Nord Stream II zostanie ukończony, co sprawi, że zostaniemy, kolejny raz, zdradzeni przez państwa, uznawane za "cywilizowane" i chrześcijańskie, a w rzeczywistości, przeobrażone w nowe konstrukty cywilizacji śmierci, jak o nich mówił święty Jan Paweł II ! Jeśli z maili polskojęzycznych polityków nie dowiemy się czegoś na prawdę interesującego, np. o "doświadczalnych preparatach bilogicznych", wstrzykiwanym niczego nieświadomym ofiarom, to można uznać te jakoby "wycieki" za typową akcję "smutnych panów" z podziemnych baz.

Nie od dziś wiadomo, że Rosjanie i Chińczycy mają wszystkich w cybernetycznej garści wiec medialne bicie piany na temat jakiegoś "hakowania emaili" jest tylko i wyłącznie odwracaniem uwagi od potwornej sytuacji Polski i Polaków. Państwo jest w ruinie, rząd pana Morawieckiego musi płacić gigantyczne pieniądze za uzbrojenie z USA, jest to ogromny haracz jaki jest z nas odciągany, można go nazwać "odsysem energii życiowej", co doprowadzi do kolejnych gospodarczych zapaści, a te zrujnują nas już całkiem po kolejnyhch lockdownach. Niestety ruina gospodarcza w wielu miejscach pociągnie za sobą upadek umysłowy Polaków, nie wspominając o chorobach wywołanych wstrzyknięciami doświadczalnego preparatu !

Jeśli do tego dodamy możliwe zamknięcie polskiego górnictwa i zaoranie gospodarki energetycznej, po podpisaniu tzw. "Zielonego Ładu", to wydaje się prawdopodobne całkowite rozbicie państwowości i oddanie suwerenności obcym, inaczej nazywane "Rozbiorem Polski"! Czy to nie jest jakiegoś rodzaju de-javu ? Jako chrześcijanie musimy być silni wiarą w Jezusa Chrystusa i wytrwać to, co nam szykuje administracja Joe Bideana razem z Niemacami i Rosjanami ! Sprawy duchowe, jak się okazuje, odgrywają tu ogromną rolę.

Nie zapominajmy, że Rosja ma w swoim godle hybrydę dwugłowego orła, tego samego który widnieje jako główny symbol tajnych bractw i nosi nazwę "Ordo ab Chao" ! Tym bardziej w tak niebezpiecznej sytuacji, bo przecież Joe Biden razem z Niemcami przewodzi globalnej rewolucji, działaniu na szkodę Polski, należy prosić Króla Wszechświata Chrystusa Zbawiciela o ratunek dla naszej ukochanej Ojczyzny, ale i dla Polaków.

W tym celu ksiądz Natanek, nasz narodowy kapłan i patriota rozpoczyna przygotowania do prawdziwej intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski, co może odwrócić zdarzenia na całej planecie! Jeżeli uda się naszemu prawdziwemu prymasowi: Natankowi - to ogromne dzieło, możemy zostać ocaleni i wywyższeni w Potędze i świętości, jak o tym pisała święta Faustyna ! Prosimy odsłuchać tą audycję, w której prawdziwy prymas Polski Ks. Natanek to opisuje co przygotowuje i należy zrobić by potwierdzić królowanie Jezusa Na Polską i Polakami.

Polska została zaatakowana przez szatańskie duchy czeluści loży 666 - super kazania księdza Natanka

https://youtu.be/HjO6j9kjUbQ