Maj 2021

Biden otrzymał fundusze od czołowego rosyjskiego lobbysty! Krótko potem zdjął sankcje z Nord Stream 2

Jak donosi NY Post Joe Biden i otrzymał fundusze na kampanię prezydencką, od czołowego rosyjskiego lobbysty w 2020 roku, zaledwie kilka miesięcy przed decyzją o zniesieniu sankcji nałożonych na firmę budującą rosyjski rurociąg Nord Stream 2. Gazprom i jego zachodni partnerzy dążą do ukończenia rurociągu do przesyłu gazu ziemnego pod Bałtykiem. Projekt, został już ukończony w około 95%. 

 

Joe Biden znalazł się pod ostrzałem za zniesienie sankcji nałożonych na firmę, New European Pipeline AG odpowiedzialnej za budowę Nord Stream 2 i zaprzyjaźnionego z Władimirem Putinem, byłego oficera stasi Matthiasa Warniga. Stany Zjednoczone i prezydent Donald Trump walczyli z rurociągiem przez lata, ale Biden ustąpił, rezygnując z sankcji. Tłumacząc swoją decyzję prezydent USA powiedział co następuje:  

„Jest on prawie całkowicie ukończony, numer jeden… i to nie jest tak, że mogę pozwolić Niemcom na zrobienie czegoś lub nie… Kontynuowanie i nałożenie sankcji teraz oznaczałoby, że nasze stosunki europejskie mogą przynieść skutki odwrotne do zamierzonych”.

Jest to nic innego jak ukłon w stronę Niemiec i kompletne porzucenie kwestii bezpieczeństwa energetycznego dla wschodu Europy. Okazuje się zresztą, że decyzja Bidena, mogła nastąpić również z innej przyczyny. NY Post dotarło do danych, zgodnie z którymi zaangażowany w lobbing Nord Stream 2 Richard Burt, przekazał 4000 dolarów na kampanię Bidena i 10000 dolarów na liberalny komitet polityczny Unite the Country w październiku 2020 roku. Kiedy New York Post zaczęło zadawać pytania o darowiznę i następującą po kilku miesiącach decyzję o zdjęciu sankcji, odpowiedziano im, że pieniądze zostały zwrócone.

„Kiedy Richard Burt przekazał darowiznę na rzecz Biden Victory Fund, nie potwierdził, że jest zarejestrowanym zagranicznym agentem i dlatego nie kwalifikuje się do wniesienia wkładu” - powiedział The Post rzecznik Demokratycznego Komitetu Narodowego. „Ponieważ Burt wymienił również innego pracodawcę niż w jego rejestracji [Ustawie o rejestracji agentów zagranicznych], nie został oflagowany podczas naszego procesu weryfikacji”.

Warto abyście wiedzieli, że Burt, wcześniej wspierał Republikanów, ale odwrócił się od nich w 2019 roku. Udzielił wówczas kilku wczesnych rad dla prezydenta Donalda Trumpa wliczając w to jego inauguracyjne przemówienie. Był on wówczas doradcą prezydenta Donalda Trumpa. Sytuacja uległa zmianie wówczas, gdy portal Politico natrafił na dowody, że zarabiał on setki tysięcy dolarów, dzięki promowaniu rosyjskiego gazociągu. Trump był wówczas oskarżany o bycie rosyjską marionetką, lecz biorąc pod uwagę stan mediów w USA, Joe Biden raczej nie stoi przed tym niebezpieczeństwem.


Angela Merkel nawołuje do stworzenia globalnego organu do walki z pandemią

Kanclerz Niemiec, Angela Merkel, wykorzystała okazję jaką jest coroczne spotkanie Światowej Organizacji Zdrowia, aby przedstawić swój pomysł międzynarodowego traktatu pandemicznego. Jej zdaniem, jest to jedyny sposób, na powstrzymanie kolejnej pandemii w zarodku.

 

Wirtualna konferencja miała za cel wytyczenie kursu walki z pandemią oraz zobowiązanie państw do lepszej wymiany informacji. Merkel ostrzegła uczestników spotkania o nowych zagrożeniach związanych z pandemią. Powiedziała również, że jej zdaniem obecna pandemia, nie została jeszcze przezwyciężona i nie będzie ostatnia. Jej apel został został skierowany do przedstawicieli 194 krajów członkowskich WHO. Merkel proponuje powołanie globalnej rady ds. zdrowia pod egidą WHO. Kanclerz Merkel, wtórował również niemiecki minister zdrowia, Jens Spahn, który powiedział, że: 

„Państwa muszą zobowiązać się do współpracy i wdrażania wspólnie ustalonych przepisów.”

Tego typu wypowiedzi, ze strony jednego z najsilniejszych głosów w Unii Europejskiej, mają prawo niepokoić. Ostatni rok pokazał Polakom dobitnie, jak wielkie straty dla gospodarki, może powodować obdarzenie Ministerstwa Zdrowia zbyt dużą ilością kompetencji. Ruina właścicieli lokali gastronomicznych, hoteli, siłowni, basenów i kin powinna być dla nas najlepszym dowodem na to, że przekazanie tych samych, a być może nawet i większych kompetencji międzynarodowemu organowi, zakończy się tragedią dla wszystkich.

 

 

 


Sky News otwarcie mówi o globalnym cyberataku odcinającym prąd, wodę, paliwo i inne niezbędne rzeczy

Analizowanie posunięć Klausa Schwaba i kierowanego przez niego Światowego Forum Ekonomicznego, nie jest już wyłącznie domeną mediów alternatywnych. Ostatnio otwarcie o planach „elit z Davos” wypowiedział się gospodarz Sky News - Cory Bernardi.

Cory Bernardi powrócił do kwestii symulacji Światowego Forum Ekonomicznego, która dotyczy wielkiego cybernetycznego paraliżu. Jego zdaniem pasuje ona do programu Wielkiego Resetu.

W kilkuminutowym materiale, obnażone zostały działania Klausa Schwaba i Davos. Cory Bernardi był bardzo zdecydowany w swojej krytyce działań tego człowieka:

„Jest dużo pieniędzy do zarobienia i władzy do zdobycia poprzez wzbudzanie paniki. Wygląda na to, że niektóre organizacje się w tym wyspecjalizowały. Oczywiście mają też rozwiązania na te problemy, które - zupełnie przypadkowo - zwiększają ich moc”.

Bernardi podkreślił, że wiele z tych organizacji, nie utrzymuje się dzięki prywatnym darczyńcom, ale dzięki środkom redystrybuowanym przez rządy, pozornie dla dobra obywateli:

„Oczywiście problemy nigdy nie znikają, dostosowuje się je do okoliczności i tylko uzupełnianie ich kont bankowych z czyichś pieniędzy pozwoli na uniknięcie totalnej katastrofy, która czeka nas wszystkich.”

Redaktor Sky News uważa, że poprzez nakręcanie paniki, buduje się politykę i wielki biznes również na tak zwanych „zmianach klimatu”.

Bernardi celnie zauważa, że „hipotetyczne” w wypadku Forum w Davos, bardzo szybko zamienia się w „faktyczne”. Tak było po symulacji pandemii „Event 201”. Tak samo może być i po kolejnej symulacji.

Gigantyczny cyber-atak, symulowany przez „bandę Schwaba”, ma spowodować „wyłączenie światowej gospodarki”, co bardzo przybliży realizację agendy Wielkiego Resetu.

Wyobraźmy sobie, jak szybko rozpadłoby się społeczeństwo, gdyby z powodu cyberataku odcięto prąd, wodę, paliwo i inne niezbędne rzeczy. […] Mielibyśmy nowego zbiorowego wroga, przeciwko któremu moglibyśmy się zjednoczyć, żądając oczywiście, by rząd nas wszystkich uratował.

Bernardi bardzo głośno mówi więc o tym, że ostatecznym celem tych, którzy odpowiadają za zamieszanie z COVID-19, jest globalna centralizacja władzy.

Ciekawe, czy któraś polska telewizja, w końcu przestanie mówić to, co chce rząd, inspirowany przez Davos, a zacznie mówić wprost, z czym możemy mieć do czynienia.

 


Naukowcy opracowują szczepionkę przypominającą opłatek komunii świętej

Zespół naukowców z uniwersytetów w Minnesocie i Teksasie opracował polimerowy „opłatek”, który może stać się szczepionką przyszłości. Ta nowa technologia, w uderzający sposób przypomina hostie, używaną podczas katolickich mszy. W ciekawy sposób pokrywa się to z ostrzeżeniami ze strony arcybiskupa Carlo Marii Viganò, który jeszcze w styczniu wskazywał na pandemię COVID-19 jako zalążek nowej religii.

 

Badanie, opublikowane w recenzowanym czasopiśmie medycznym Journal of Controlled Release, tłumaczy, że błona na spodzie języka bardzo skutecznie pochłaniała leki. Podczas gdy membrana może z łatwością wchłaniać mniejsze cząsteczki, większe cząstki stosowane w szczepionkach i eksperymentalnych zastrzykach, takich jak zastrzyk COVID-19 firmy Pfizer, są zbyt duże. Opłatek zapewni rozwiązanie tego problemu, ponieważ (jak udowodniono), działa wraz z białkami ludzkiego wirusa niedoboru odporności (HIV) i został zaprojektowany z myślą o potencjalnej szczepionce przeciwko HIV. 

Zespół zauważył, że opłatki mogłyby w przyszłości posłużyć do dostarczania szczepionek na COVID-19. Składają się one głównie z alginianu i karboksymetylocelulozy. W komunikacie prasowym z University of Minnesota, Chun Wang, jeden z autorów badania, wyraził nadzieję, że opracowana technologia, może zrewolucjonizować przyszłość szczepionek.

„To tylko mały krok w tej długiej podróży” - powiedział Wang. „Jeśli będziemy kontynuować tę linię pracy, może to doprowadzić nas do punktu, w którym będziemy mieć szczepionki - mogą być oparte na DNA, RNA, białkach - które można przechowywać bez chłodzenia i łatwo podawać pod językiem. ”

„Będą szybko rozpowszechniane na całym świecie, ponieważ nie polegają na określonym sprzęcie, konserwacji i wielu innych aspektach. Będzie to szczególnie dobre w regionach świata o niskich zasobach, nawet w Ameryce - na obszarach wiejskich, w których brakuje pewnych niezbędnych obiektów i infrastruktury”.

Katolicy komentujący te nową technologię, zwrócili uwagę na jej uderzające podobieństwo do hostii używanej podczas każdej katolickiej mszy. Zgodnie z ceremoniałem, po słowach konsekracji staje się ona Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa. Nie da się ukryć, że opłatek opracowany przez zespół naukowców wydaje się prawie identyczny. Warto przypomnieć, co jeszcze w styczniu br. mówił arcybiskup Viganò, były nuncjusz papieski w Stanach Zjednoczonych. Opisał on plany globalnego przestrzegania autorytarnych środków COVID jako zbliżone do obrzędów religijnych.

Kilka tygodni wcześniej arcybiskup Viganò opisał środki dotyczące COVID-19 jako część „pseudo-zdrowotnego reżimu” rządzonego przez ludzi zarówno w Kościele, jak i poza nim, którzy byli „ludźmi zepsutymi w duszy i sprzedanymi szatanowi”. Arcybiskup był wspierany przez Ettore Gotti Tedeschi, demaskatora watykańskiego i byłego szefa banku watykańskiego. Gotti Tedeschi mówił o sposobie, w jaki społeczeństwo zwróciło się do szczepionek przeciwko COVID, jakby do nowej formy religii:

„Pozornym rezultatem wydaje się być nowa forma scjentycyzmu, reinkarnowana w celu rozwiązania problemu COVID ze szczepionkami, które mają być akceptowane fideistycznie (ze ślepą wiarą) i być może nominowanie siebie na nowy autorytet moralny tego wieku, który wymaga aktu wiary w religię współczesności, naukę ”.

Słowa obydwu mężczyzn są szczególnie ciekawe, jeśli weźmie się pod uwagę ostatnie wypowiedzi papieża Franciszka. Jeszcze pod koniec lutego, opracował on dekret, w którym poddanie się szczepieniu przeciw COVID-19, jest uznawane za „odpowiedzialny wybór”, biorąc pod uwagę ryzyko zakażenia innych osób. Dlatego wszyscy pracownicy Watykanu mogą stracić pracę, jeżeli odmówią przyjęcia szczepionki, bez podania „uzasadnionych powodów zdrowotnych”. 

 


Tajemnicze tsunami chmur w Chile

Wspaniałe wydarzenie pogodowe miało miejsce w czwartek w porcie San Antonio w Chile. Zjawisko wywołało zdziwienie i zaniepokojenie dziesiątek osób. Było to pochmurne „tsunami”, które wyłoniło się z Oceanu Spokojnego i wywołało zaskoczenie oraz strach wśród ludności.

 

Eksperci z Uniwersytetu w Santiago zauważyli, że lokalni mieszkańcy nie powinni się martwić, ponieważ ten widok jest spowodowany tworzeniem się niskich chmur. Ponadto wyjaśnili, że takie osobliwe cuda zachodzą z powodu różnicy między masą ciepłego, wilgotnego i zimnego powietrza, która tworzy tę niezwykłą „niekończącą się ścianę”.

 

Chilijski meteorolog Arnaldo Zuniga wyjaśnił, że zjawisko to było spowodowane pojawieniem się niskich chmur znad morza, wywołanych zimnym układem czołowym. Wyjaśnił również, że chociaż jest to dość częste zdarzenie, tym razem chmury przybrały przerażający kształt niewiarygodnie szybko.

 

Mieszkańcy Chile nie przegapili swojej szansy i zrobili zdjęcia niesamowitego zjawiska, symulujące „chmury tsunami”, a następnie masowo publikowali zdjęcia i filmy w sieci.

 


W Paryżu użyto przemocy wobec katolików bez konsekwencji dla lewackich agresorów

Działacze skrajnej lewicy (A-Fascists) zaatakowali procesję 29 maja zorganizowaną przez Archidiecezję Paryską. Procesja upamiętniła setki księży i zakonnic zabitych podczas Komuny Paryskiej (marzec-maj 1871) przez socjalistycznych przestępców i nienawidzących Kościoła.

 

W okresie terroru Komuny rozpętano prześladowania Kościoła, zajęto świątynie, zamknięto szkoły katolickie, aresztowano i stracono setki księży, zakonnic i mnichów, w tym arcybiskupa Paryża George'a Darboya, który został zastrzelony w więzieniu przez socjalistycznych morderców. Był trzecim arcybiskupem Paryża, który zmarł gwałtownie w latach 1848-1871.

 

W niedzielę socjalistyczni przestępcy ponownie pokazali swoją skłonność do przemocy i nienawiści. Kopali katolików i rzucali w nich szklanymi butelkami, w tym w osoby starsze i w dzieci.

 

Katolicki dziennikarz Sachin Jose opublikował na Twitterze.com zdjęcie mężczyzny rannego w głowę, który otrzymał pierwszą pomoc w karetce.

 

Media oligarchów, które narzekają na „zbrodnie z nienawiści” tylko wtedy, gdy im to odpowiada, nie nagłaśniają tego aktu przemocy.

 

 


Żona wirusologa z Wuhan umarła na COVID-19 przed rozpoczęciem pandemii

David Asher, były urzędnik Departamentu Stanu USA, ujawnił zaskakującą wiadomość, że żona jednego z pracowników laboratorium w Wuhan zmarła z powodu koronawirusa. Kobieta zmarła przed rozpoczęciem pandemii, ale fakt ten został starannie ukryty. W tej sprawie toczy się dochodzenie.

David został poinformowany o tym wydarzeniu przez jednego z pracowników laboratorium. Pracował tam i po długiej ciszy nie mógł tego znieść, postanowił jednak powiedzieć prawdę. Napisał anonimowy list zawierający szokujące fakty. David Asher jest pewien, że oznaki rozprzestrzeniania się choroby pojawiły się na długo przed ogłoszeniem pandemii i blokad na całym świecie.

 

Jak dotąd nic nie wiadomo o wynikach śledztwa. Asher jest pewien, że chińskie władze celowo to wszystko ukrywały. Nadal istnieje wiele tajemnic dotyczących koronawirusa, które nie zostały ujawnione. Większość z nich nigdy nie zostanie upubliczniona przez Chiny. Dlatego bardzo ważne jest, aby nie przerywać, ale sprawdzić wszystkie informacje.

 

Amerykański wywiad, podobnie jak brytyjski, jest przekonany, że globalna pandemia rozpoczęła się z powodu wycieku wirusa z laboratorium. Wiadomo również, że kilku naukowców z laboratorium zmarło również z powodu wirusa COVID-19. Być może ta teoria wkrótce się oficjalnie potwierdzi.

 


Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka grozi UE napływem migrantów i narkotyków

Białoruś zagroziła odwetem za sankcje, które Unia Europejska nałożyła w związku z uziemieniem samolotu linii Ryanair. Prezydent Aleksander Łukaszenka zapowiedział, że Białoruś złagodzi kontrole na granicy w zakresie nielegalnej migracji i przemytu narkotyków.

 

Unia Europejska nałożyła nowe sankcje gospodarcze na Białoruś i rozszerzyła listę sankcyjną na kolejne osoby powiązane z białoruskim rządem i prezydentem Alaksandrem Łukaszenką. Ponadto UE zamroziła pakiet ekonomiczno-inwestycyjny sięgający kwoty 3 miliardów euro oraz zabroniła korzystać białoruskim liniom lotniczym z europejskiej przestrzeni powietrznej i lotnisk, natomiast europejskie linie postanowiły unikać białoruskich lotnisk. Doprowadziło to do sytuacji, w której europejskie linie zmuszone są omijać Białoruś.

 

Wszystko zaczęło się od przechwycenia samolotu linii lotniczych Ryanair tuż przy granicy z Litwą. Piloci samolotu pasażerskiego mieli otrzymać informację o bombie na pokładzie, po czym maszyna w towarzystwie myśliwca MiG-29 została zmuszona do lądowania w Mińsku.

Jednak Białoruś przedstawia inną wersję wydarzeń. Według prezydenta Aleksandra Łukaszenki informacja o rzekomej bombie była na tyle niepokojąca, że Białoruś chciała udzielić szybkiej pomocy. Zresztą Łukaszenka utrzymuje, że myśliwiec MiG-29 wcale nie zmuszał samolotu pasażerskiego do lądowania w Mińsku, a ostateczną decyzję podjął pilot. Oczywiście żadnej bomby nie znaleziono, jednak samolotem podróżował opozycjonista Roman Protasiewicz, który we współpracy z zagranicznymi agencjami szpiegowskimi planował "masakrę i krwawą rebelię" w Białorusi, więc "przy okazji" aresztowano go.

 

Łukaszenko zapowiedział już odwet - Białoruś m.in. złagodzi kontrole na granicy w zakresie nielegalnej migracji i przemytu narkotyków do Europy. Premier Raman Hałouczenka zapowiedział możliwość wstrzymania dostaw zachodnich ładunków przez Białoruś, a minister spraw zagranicznych Uładzimir Makiej zagroził wystąpieniem kraju z unijnej inicjatywy Partnerstwa Wschodniego.

 


IKEA opracowuje pojazd elektryczny do samodzielnego montażu

Ikea nawiązała współpracę z Renault, aby zaprezentować niesamowitą koncepcję zestawu do samodzielnego montażu pojazdu elektrycznego. Okazuje się, że po samodzielnym złożeniu mebl,i można także złożyć swój samochód! To projekt szwedzkiego giganta meblowego Ikea, który we współpracy z Renault stworzył Ikea Höga, pierwszą koncepcję zestawu do montażu pojazdów elektrycznych.

 

Ikea Höga to wciąż tylko koncept, ale niedługo może trafić do sprzedaży. Ten mały, w pełni elektryczny samochód miejski ma 2,3 metra długości i 1,8 metra wysokości i może pomieścić jedną osobę na pokładzie. Jednak przed jazdą Höga trzeba będzie samodzielnie złożyć pojazd elektryczny.

 

Samochód składa się z 374 części, które należy złożyć i to jest chyba główna wada tej koncepcji. Jeśli półka trochę się chwieje, to nie ma znaczenia, ale jeśli jakakolwiek część tego samochodu zostanie zainstalowana nieprawidłowo, może to stanowić realne zagrożenie na drodze.

 

Dlatego przed sprzedażą Ikea Höga musi zostać zatwierdzona zgodnie z przepisami obowiązującymi w różnych krajach na całym świecie. Trudno sobie wyobrazić, że ten pojazd mógłby być autoryzowany w obecnej postaci, ale Höga może przyjechać częściowo zmontowany, aby zapewnić optymalne działanie niektórych części, takich jak silnik, układ hamulcowy lub akumulator.

 

Wstępna cena Ikea Höga wyniesie 5300 euro, nieco mniej niż u głównego konkurenta Ikei, tj. Citroën AMI. Jednak ten ostatni jest dostarczany w pełni zmontowany.

 


„Nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy” - nowy model życia już wkrótce?

Za nami ponad rok pandemii COVID-19, której skutki społeczno-ekonomiczno-zdrowotne, będziemy odczuwali jeszcze długo. Przed nami jednak kolejne odsłony realizacji projektu „Wielkiego Resetu”. Cyberatak, „nowe łady”, UFO… Czy to wszystko jest po to, aby ostatecznie rzeczywiście wprowadzić jakąś dystopijną wersję utopii komunizmu?

Punktem wyjścia jest dziwna wizja Idy Auken, która w swoim manifeście przedstawiła wspieraną przez Światowe Forum Ekonomiczne ideę świata, w którym ludzie nie będą niczego posiadać na własność, a wszystko będzie jedynie usługą wypożyczenia. Przy tym, każdy nasz ruch, każda myśl i każde marzenie, będą zapisywane i wykorzystywane do zarządzania całym systemem życia społecznego:

Nic nie mam. Nie mam samochodu. Nie jestem właścicielką domu. Nie mam żadnych urządzeń ani żadnych ubrań. Wszystko, co wcześniej było uważane za produkt, obecnie stało się usługą. Jedna po drugiej, wszystkie z tych rzeczy stały się darmowe, więc przestało dla nas mieć znaczenie, by wiele posiadać. Kiedy czysta energia stała się darmowa, wszystko przyspieszyło. Drastycznie spadły ceny transportu. Przestało mieć sens posiadanie samochodu, ponieważ w ciągu kilku minut mogliśmy wezwać samojeżdżący samochód lub latający samochód do dłuższych podróży. […] W naszym mieście nie płacimy czynszu, ponieważ ktoś inny korzysta z naszego wolnego miejsca, gdy nie jest nam potrzebne. Mój dzienny pokój jest wykorzystywany do spotkań biznesowych, kiedy mnie tam nie ma. Raz na jakiś czas chcę coś dla siebie ugotować. To proste - niezbędne wyposażenie jest dostarczane do moich drzwi w ciągu kilku minut. Ponieważ transport stał się darmowy, przestaliśmy zbierać te wszystkie rzeczy w naszych domach. Dlaczego przetrzymywać maszynę do robienia makaronu i kuchenkę w naszych szafach? Możemy po prostu zamówić je, gdy ich potrzebujemy. […] Zakupy? Nie mogę sobie przypomnieć, co to jest. Dla większości z nas, zostało to przekształcone w wybór rzeczy do użycia. Czasami wydaje się to zabawne,  a czasami po prostu chcę, by algorytm zrobił to za mnie. On teraz zna mój gust lepiej niż ja. Gdy sztuczna inteligencja i roboty przejęły tak wiele z naszych prac, nagle mam czas, by dobrze zjeść, dobrze spać i spędzać czas z innymi ludźmi. Koncepcja godzin szczytu nie ma już dłużej sensu, ponieważ praca, jaką robimy może być wykonana w dowolnym momencie. I naprawdę nie wiem, czy można to nazwać pracą. To jest bardziej jak czas myślenia, tworzenia i rozwoju. […] W sumie, to jest dobre życie. Znacznie lepsze niż ścieżka, w której stało się tak oczywistym, iż nie możemy kontynuować tego samego modelu wzrostu. Działy się te wszystkie straszne rzeczy: choroby cywilizacyjne, zmiany klimatyczne, kryzys uchodźców, degradacja środowiska, całkowicie zatłoczone miasta, zanieczyszczone wody, zanieczyszczone powietrze, niepokoje społeczne i bezrobocie. Straciliśmy zbyt wielu ludzi, zanim zdaliśmy sobie sprawę, że możemy robić rzeczy inaczej.

W tej intrygującej wizji, jedno bardzo zastanawia. Najbogatsi i najbardziej wpływowi ukrywają całe swoje bogactwo w rajach podatkowych, zakopują je, jak niegdyś Pablo Escobar, tworzą dziwaczne mechanizmy finansowe, jak derywaty, mają też w nosie krańcową malejącą użyteczności pieniądza.

Jeżeli jakaś firma posiada na własność kilkadziesiąt tysięcy apartamentów, a jakiś książę ponad 2000 samochodów, to co w ich kontekście oznacza manifest Idy Auken? Jaką mamy gwarancję, że oni będą skłonni porzucić własną pozycję i pęd ku permanentnej supremacji?

Czy elity naciskające na całkowitą likwidację własności prywatnej, zamierzają oddać swój majątek? Czy może ich celem jest jedynie scentralizowanie kontroli nad całym bogactwem i zasobami planety w swoich własnych rękach?

Spójrzmy na to od strony ewentualnej redystrybucji światowych dóbr. Gdyby wszystkie te tajne majątki, te superpojemne sejfy, zapisy na kontach w bankach centralnych, po prostu uwolniono i rozdzielono na całą populację ludzką, to po pierwsze, okazałoby się, że każdy jest co najmniej milionerem, jeśli nie miliarderem, a po drugie, jeśli uwolnione zostałyby stłumione technologie i zablokowane patenty takich ludzi, jak chociażby Nikola Tesla, to jasne stałoby się to, że faktycznie nie są już potrzebne pieniądze ani obecny system społeczno-ekonomiczny, bo praktycznie w 100% zastąpią go inteligentne technologie, które uczyniłyby nas wolnymi od obecnych problemów.

Może więc pora zacząć zadawać na głos pytania dotyczące tego, co przed nami ukryto, skoro na końcu tej drogi i tak jest realizacja wizji Idy Auken?

 


Teoria o wirusie SARS-CoV-2, który uciekł z laboratorium nie jest już spiskowa. Facebook pozwala już o tym mówić

Facebook poinformował, że nie będzie już dłużej zwalczał teorii o wirusie SARS-CoV-2, który uciekł z laboratorium w Wuhan. Do tej pory cenzorzy Internetu domyślnie oznaczali takie twierdzenia jako fake news.

 

W dzisiejszych czasach niemal każda tzw. teoria spiskowa w pewnym momencie się "odspiskowuje". Jednak zanim się tak stanie jest gorliwie zwalczana przez nową formę cenzury zwaną - weryfikatorami treści. Mamy kolejny dowód wskazujący dobitnie, że celem tych samozwańczych cenzorów nie jest dociekanie do prawdy tylko rugowanie z przestrzeni publicznej tego o czym zdaniem możnych tego świata, mądrzej nie wspomnieć. 

 

Jednym z takich zagadnień było sugerowanie, że wraży wirus, który doprowadził do największego globalnego kryzysu od czasów II wojny światowej, powstał w laboratorium, a nie przeniósł się spontanicznie na człowieka, który zjadł zupę z nietoperza. 

 

Od początku tej pandemii padały sugestie, że skoro w Wuhan, które było pierwszym ogniskiem epidemii, znajduje się jedno z kilku na świecie laboratoriów zajmujących się niebezpiecznymi wirusami, to nie można wykluczyć tego, że wirus ten celowo, lub przypadkowo, wydostał się stamtąd i zawojował cały świat.

 

Szybko jednak okazało się, że oficjalnie uznano, że covidek miał swój początek na targu w Wuhan, a sugestie jakoby tamtejsze laboratorium mogło odpowiadać za uwolnienie SARS-CoV-2, potraktowano jako fałszywą informację, gorliwie zwalczając tych, którzy ośmielali się o tym wspominać.

 

Nagle po półtora roku okazuje się, że ten trop wymaga rzetelnego zbadania i teoria spiskowa stała się realną hipotezą. Jest ona wciąż trudna do weryfikacji, bo rząd chiński nie współpracuje w zakresie dostępu do informacji czego doświadczyła chociażby delegacja WHO badająca ten wątek.

 

O sztucznym pochodzeniu SARS-CoV-2 wspominał też prezydent Donald Trump, który był z tego powodu wyszydzany. Teraz okazuje się, że ta teoria spiskowa odspiskowała się jak kiedyś Klewki i Talibowie lądujący na Mazurach. A skoro Facebook wspaniałomyślnie pozwoli już o tym rozmawiać, to można się spodziewać kolejnych rewelacji w tym zakresie.

 

 


NASA publikuje nowe zdjęcie "asteroidy apokalipsy" Bennu

Na pokładzie należącej do NASA sondy kosmicznej Osiris-Rex znajduje się pojemnik z 60 gramami gruntu, którą lądownik zebrał z powierzchni potencjalnie niebezpiecznej dla Ziemi asteroidy Bennu. Zaprezentowano również nowe zdjęcia tego ciała niebieskiego. 

Bennu to małe ciało niebieskie z grupy Apollo, które zostało odkryte dopiero w 2013 roku. Asteroida została nazwana na cześć ptaka Bennu, symbolu zmartwychwstania starożytnego egipskiego boga Ozyrysa.

 

Eksperci uważają, że Bennu należy do klasy asteroid węglowych. Oznacza to, że w jej skałach zachowało się wiele pierwiastków chemicznych, które istniały 4,5 miliarda lat temu. Właśnie w tym czasie pojawiły się pierwsze planety układu słonecznego i Słońce. Dlatego naukowcy zaplanowali pobranie i dostarczenie próbki skały Bennu do laboratoriów naziemnych w celu ich zbadania.

 

Należy zauważyć, że Osiris-Rex poleci na naszą planetę w sposób nie do końca bezpośredni. Najpierw sonda przeleci kilka razy wokół Słońca, pokonując tym samym 2,3 miliarda km, a dopiero potem zbliży się do Ziemi.

 

Gdy tylko sonda znajdzie się w wymaganej odległości, pojemnik ze skałami i pyłem odepnie się i ze spadochronem spadnie na poligon w Utah. Oczekuje się, że nastąpi to 24 września 2023 r.

Średnica Bennu wynosi 510 metrów. Tą asteroidę NASA klasyfikuje jako potencjalnie niebezpieczną. Chociaż jego szanse na zderzenie się z Ziemią w ciągu następnych 200 lat szacuje się jako mało prawdopodobne, nadano jej już kilka „śmiercionośnych” przezwisk. 

 

Naukowcy obliczyli, że gdyby spadła na Ziemię, jego prędkość zderzenia wyniesie 12,86 km/s co z pewnością wywołałoby regionalną katastrofę. Ale do tej pory nikt nie jest w stanie przewidzieć dokładnych konsekwencji takiego zderzenia. 

 


Eksperyment Krugmana, czyli jak telewizja wpływa na mózg

Wielu traktuje oglądanie telewizji jako główną rozrywkę w wolnym czasie. Bezrefleksyjnie ufając tym, którzy to medium tworzą, narażamy się jednak na rzeczy, o których nikt w telewizji wprost nie powie…

W 1969 roku niejaki Herbert Krugman, postanowił sprawdzić, co dzieje się z fizjologią mózgu człowieka, podczas oglądania przez niego telewizji. Przeprowadził serię eksperymentów, w których brała udział 20-letnia sekretarka.  

Wielokrotnie powtarzane próby wykazały, że w ciągu 30 sekund mózg przełącza się z  fal beta, oznaczających aktywny, czujny i świadomy tryb jego pracy, na fale alfa, wskazujące na fazę snu REM, relaks lub przebudzenie ze snu: to znaczy stan bezcelowej fantazji i marzeń poniżej progu świadomości.

Gdy obiekt badań zaczął czytać gazetę, niemalże od razu ponownie pojawiły się fale beta, oznaczające wyjście mózgu z fazy snu na jawie.

Testy Krugmana wykazały, że lewa półkula mózgu, która przetwarza informacje w sposób logiczny i analityczny, wyłącza się w czasie, gdy osoba ogląda telewizję. To wyłączenie umożliwia prawej półkuli mózgu, która przetwarza informacje emocjonalnie i afektywnie,  działać w sposób nieograniczony.

To wtedy dochodzi do szturmu na naszą podświadomość. Dlatego korporacje wykorzystują w reklamach perswazję podprogową, za pomocą której wyrabiają u nieświadomych niczego ludzi oglądających telewizję, konkretne potrzeby konsumenckie i nakręcają spiralę sztucznie wytworzonych mód i trendów, do których tak wielu próbuje się potem dopasować.

Dlatego zachęcamy do większej ilości spacerów lub dobrej lektury z kubkiem kakao.


Największy protest anty-pandemiczny w Londynie został przemilczany przez wszystkie media

Tysiące brytyjczyków wyruszyło dziś na ulice Londynu. Ich demonstracja stanowi reakcję społeczeństwa, na trwający w kraju pandemiczny totalitaryzm oraz pomysł stworzenia paszportów szczepionkowych. Pomimo setek tysięcy uczestników, demonstracja została zignorowana przez krajowe oraz zagraniczne media.

 

Tysiące demonstrantów z organizacji KillTheBill, oraz zwykłych londyńczyków, wyszło na ulice stolicy Wielkiej Brytanii. Ich obawy dotyczą trwającego pandemicznego totalitaryzmu, projektu paszportów szczepień, które mają ograniczać przemieszczanie się ludzi oraz pomysł nowej ustawy o policji, przestępstwach, wyrokach i sądach. Zawarte w niej przepisy, obejmują określenie czasu rozpoczęcia i zakończenia protestów oraz ograniczenia hałasu.


Źródło: @sara_stone87 (Twitter)


Źródło: @duffykkk (Twitter)

Ustawa rozszerza również uprawnienia do zatrzymania i rewizji za przestępstwo „celowego lub lekkomyślnego powodowania uciążliwości dla społeczeństwa”. Tego typu ustawodawstwo ma prawo wywoływać niepokój obywateli, ponieważ bezpośrednio uderza ono w wolność do zgromadzeń oraz niebezpiecznie rozszerza uprawnienia policji. Władze Wielkiej Brytanii, podobnie jak ich odpowiednicy z innych państw świata, konsekwentnie zwiększają swoje uprawnienia, kosztem wolności obywateli. Sprzeciwianie się temu procederowi, nie pierwszy raz spotyka się z obojętnością ze strony mediów głównego nurtu.

Metropolitan Police Events, odpowiedzialna za zarządzanie wydarzeniami w Wielkiej Brytanii, wystosowała list otwarty do organizatorów i uczestników marszu. Policja wezwała ich do przestrzegania ograniczeń, które mają zastosowanie do dużych zgromadzeń. Ostrzeżono również przed konsekwencjami prawnymi związanymi z łamaniem przepisów pandemicznych, wliczając w to surowe kary grzywny.


Źródło: @ReformUK_EA (Twitter)

Szczególnie ciekawe w kontekście tej demonstracji, są dysproporcje w podawanej liczbie uczestników. Podczas gdy nieliczne relacje medialne mówią o kilku setkach demonstrantów, nagrania z mediów społecznościowych ukazują tłumy złożone z tysięcy osób. Sami demonstrujący utrzymują, iż jest ich przynajmniej 500 tysięcy. Niedoszacowywanie, jest jednym z głównych narzędzi socjotechnicznych wykorzystywanych w tworzeniu narracji medialnych. Umniejsza to znaczenie demonstracji i pomaga w wygaszaniu niewygodnych władzom ruchów społecznych.


W Kanadzie na terenie dawnej szkoły znaleziono szczątki setek dzieci

Szczątki 215 dzieci, znaleziono na miejscu zamkniętej szkoły z internatem - jednej z instytucji, w której przetrzymywano dzieci zabrane z rodzin w całym kraju. Szkoła indiańska Kamloops działała od 1890 do 1969 roku i była największą placówką w kanadyjskim systemie szkół z internatem.

 

Rosanne Casimir z organizacji Tk’emlups te Secwépemc First Nation, powiedziała w komunikacie prasowym, że szczątki zostały odkryte w zeszły weekend za pomocą radaru. Niektóre z dzieci, które zmarły, miały zaledwie po trzy lata. Nie jest to jednak koniec poszukiwań, a na terenie dawnej szkoły jest znacznie więcej obszarów do przeszukania.

Według raportu Komisji Prawdy i Pojednania co najmniej 3200 indiańskich dzieci zmarło w tych placówkach z powodu maltretowania i braku opieki podczas funkcjonowania internatów. Premier Kolumbii Brytyjskiej John Horgan powiedział, że był „przerażony i załamany”, gdy dowiedział się o odkryciu, nazywając je tragedią „niewyobrażalnych rozmiarów”.