Kwiecień 2021

Wstrząsające zdjęcia lwicy z Namibii. Była zbyt głodna by wstać

Media społecznościowe obiegło niedawno wstrząsające zdjęcie wychudzonej lwicy, znalezionej na prywatnej farmie w Namibii. Żyjące tam zwierzęta mierzą, się obecnie z klęskami suszy i głodu, wywołanymi działalnością człowieka.


Obroża na szyi lwicy ujawniła, że jest to zwierze oznaczone przez Desert Lion Conservation zidentyfikowane jako 11-letnia „XPL120”. Badacze z tej organizacji twierdzą, że lwica znalazła się w tym obszarze w poszukiwaniu jedzenia. Wcześniej mieszkała w górach na południe od Sesfontein. Zwierze zdołało dotrzeć aż do zagrody dla kóz nim wreszcie opadło z sił i nie było w stanie nawet się podnieść.  Ministerstwo zapowiedziało również dochodzenie w sprawie incydentu.

Obserwacje wychudzonych lwów są obecnie bardzo częste w północno-zachodniej Namibii, gdzie w ostatnich latach panował głód. Niewielkie opady deszczu w ostatnich latach, a także nieodpowiedzialnie zarządzany wypas zwierząt gospodarskich spowodowały, że w regionie pojawiły się wyjątkowo suche warunki. Siłą rzeczy wywarły one wpływ na lokalne społeczności, hodowców zwierząt gospodarskich i dziką przyrodę.

 

Bez pożywienia dla dzikich zwierząt, drapieżniki walczyły między sobą, o znalezienie wystarczającej ilości zdobyczy. Wiele osobników, takich jak XPL120, przemieszczało się na duże odległości w poszukiwaniu pożywienia. Niektóre ruszyły w kierunku osad ludzkich, powodując liczne incydenty między ludźmi i lwami. Obecnie, stan wielu lwów pogorszył się i albo umarły z głodu, albo zostały uśpione przez Ministerstwo Środowiska.

 


Wieloryby i rekiny zachowują się w niezrozumiały sposób

Na przestrzeni jednego dnia, w trzech odległych od siebie miejscach świata, doszło do identycznych incydentów z udziałem rekinów i wielorybów. Co wywołuje te samobójcze zachowania morskiej fauny?

 

28 kwietnia, media doniosły że ciało płetwala błękitnego, a więc ssaka zagrożonego wyginięciem, zostało wyrzucone na plażę w Namibii w pobliżu portowego miasta Walvis Bay. Ze względu na rany na jego ciele, sugeruje się, iż jego śmierć może mieć związek ze zderzeniem z jakimś statkiem. Świadczy o tym przedewszystkim widoczne poniżej złamanie płetwy. Nie wiadomo natomiast, dlaczego ten olbrzymi ssak, tak bardzo zbliżył się do brzegu.

Tego samego dnia, gmina Mörbilong w Szwecji ostrzegła swoich mieszkańców, aby ci nie zbliżali się do zwłok wieloryba który również został wyrzucony na brzeg. Długopłetwiec oceaniczny, jest już w zaawansowanej fazie rozkładu, a miejscowe władze nalegają aby mieszkańcy i turyści, nie zbliżali się do truchła zwierzęcia.

Nie jest to jednak koniec niespodzianek z ubiegłej środy. Tego samego dnia, na wybrzeżu Irlandii, odkryto dwa martwe rekiny olbrzymie. Pierwszy z rekinów został odkryty jeszcze w poniedziałek, natomiast drugie szczątki odnaleziono w środę. Obydwa rekiny padły martwe po wyrzuceniu na brzeg, jednak biolodzy morscy upatrują się przyczyny śmierci gdzie indziej. Póki co, incydent z Irlandii pozostaje zagadką.

Takie nagromadzenie się incydentów z udziałem morskiej fauny, jest z pewnością nietypowe. Jak wytłumaczyć zachowanie tych zwierząt? Czy jest to ostrzeżenie przed katastrofą naturalną, pochodzącą z głębin oceanu?


Co każdy powinien wiedzieć o NWO - Nowym Porządku Świata

Oto jeden z pierwszych tekstów dodanych na portalu zmianynaziemi.pl 17 stycznia 2011 roku. Po ponad 10 latach od tej publikacji wydaje się ona jeszcze bardziej aktualna niż wtedy gdy taki rozwój wypadków, jaki obserwujemy od półtora roku, wydawał się wszystkim całkowicie niemożliwy. Niestety życie boleśnie zweryfikowało naszą naiwność i stanęliśmy u progu tyranii NWO. Warto zatem przypomnieć czym miał być ów Nowy Porządek Świata.

 

Niewielu ludziom nazwa Nowy Porządek Świata (New World Order – NWO) cokolwiek mówi. Ci którzy mieli do czynienia z tym pojęciem nie potrafią dokładnie powiedzieć co to jest, czym śmierdzi i z czym się to diabelstwo je. Tymczasem idea Nowego Porządku Świata jest de facto głównym nurtem współczesnej polityki (tak samo na szczeblu międzynarodowym jak i lokalnym) przez co nieznajomość zagadnienia może okazać się brzemienna w skutkach.

Tak więc Nowy Porządek Świata można scharakteryzować krótko w dwóch punktach:

1. Władza absolutna dla wąskiej elity.

2. Zatajenie przed światem wiedzy o działaniach władzy i stwarzanie pozorów wolności. 

Ponadnarodowe superpaństwa i globalna administracja

Gwarantem utrzymania dyktatury jest stworzenie jej w skali globalnej. Wtedy nie byłoby żadnego wroga zewnętrznego a wróg wewnętrzny zostałby spacyfikowany przez Globalną Armię. Pierwszym etapem tworzenia Światowego Rządu jest unifikacja poszczególnych regionów w kontynentalne mocarstwa zespolone gospodarczo, prawnie i administracyjnie. Obecnie istnieją już unie kontynentalne:

Unia Europejska, Unia Afrykańska, Unia Narodów Południowoamerykańskich. Jeśli o tych ostatnich słyszysz pierwszy raz to nie masz się czego wstydzić. 90% populacji też nie ma o tym pojęcia.

W najbliższych latach możemy się spodziewać otwartego proklamowania Rządu Światowego stworzonego na bazie ONZ oraz unii kontynentalnych. 


Jowisz zdewastował w naszym Układzie Słonecznym kilka planet, na których mogło być życie

Nadal bardzo niewiele wiemy nie tylko na temat historii rozwoju Uniwersum, ale także jego mikroskopijnie małej części, jaką jest nasz Układ Słoneczny. Najnowsze badania pokazują, że Ziemia wcale nie musiała być jedyną „żyjącą” planetą.

Pomiędzy Marsem a Jowiszem, leży olbrzymi pas planetoid, które potencjalnie mogą być kiedyś obiektami do eksploatacji, w ramach kosmicznego górnictwa. Wiele z nich mogło stać się planetami z kwitnącym życiem, ale Jowisz pokrzyżował ich losy.

Miliardy lat temu, gdy znajdował się w fazie formowania, nie posiadał stałej orbity, lecz przemierzał przestrzeń kosmiczną w nieprzewidywalny sposób. Działo się to w pobliżu nowych, także dopiero formujących się obiektów, które w przyszłości, mogły stać się planetami podobnymi do Ziemi.

Zawierały bowiem wodę, a więc podstawowy czynnik, prowadzący do rozkwitu biologicznego życia. Jowisz zabrał im materiał skalny, dzięki któremu mogły się uformować w „pełnoprawne” planety. Reliktami tych zdarzeń, są planeta karłowata Ceres czy planetoidy Pallas i Hygiea.

Jak na ironię, nieprzewidywalna trasa wędrówek młodego Jowisza sprawiła, że swoją grawitacją przyciągał on miliony komet z rubieży naszego Układu. One zaś przyniosły wodę na Merkurego, Wenus, Ziemię i Marsa. Warto odnotować, że według najnowszych badań miliardy lat temu zarówno na Wenus, jak i na Marsie, panowały idealne warunki do rozkwitu życia.

Zdaniem astronomów, pewne jego formy, mogą występować też na lodowych księżycach Jowisza czy Saturna, Księżyce te uformowały się kosztem wspomnianej planety karłowatej Ceres czy planetoid Pallas i Hygiea.

Zaplanowane na najbliższe lata misje kosmiczne, z pewnością poszerzą naszą wiedzę na ten temat.

 


Naukowcy ujawniają pierwszy obiecujący lek na białaczkę

Badania przedkliniczne wykazały, że lek blokuje nieprawidłową produkcję komórek szpikowych, zabija je i znacznie przedłuża życie zwierząt laboratoryjnych. Są to bardzo obiecujące wyniki w przypadku nowotworów, które zwykle rozwijają się szybko i agresywnie. W ostrej białaczce szpikowej proces hematopoezy jest zakłócony. Szpik kostny zaczyna wytwarzać nadmierne ilości nieprawidłowych prekursorów białych krwinek, tj. komórek szpikowych, które zaczynają się namnażać i szybko gromadzić, zaburzając funkcjonowanie zdrowych komórek.

 

W 2017 roku naukowcy z Wielkiej Brytanii odkryli, że enzym METTL3 odgrywa kluczową rolę w rozwoju białaczki szpikowej. W niektórych typach komórek jego ekspresja jest dramatycznie zwiększona. Zespół zidentyfikował teraz cząsteczkę STM2457, która może hamować METTL3. Wnioski z pracy są publikowane na stronie internetowej Uniwersytetu Cambridge.

 

Najpierw przetestowano potencjał STM2457 na hodowanych komórkach pacjentów z białaczką i odkryto, że znacznie zmniejsza on wzrost i proliferację złośliwych komórek. Ponadto leczenie spowodowało apoptozę i doprowadziło do ich śmierci. Następnie naukowcy wstrzyknęli myszom ludzkie komórki rakowe i potraktowali je STM2457. Zabieg miał podobny korzystny efekt, a także znacząco wydłużył żywotność gryzoni.

 

„To zupełnie nowy obszar badań nad rakiem i pierwsza tego typu cząsteczka podobna do leku. Wstępne wyniki wyglądają bardzo obiecująco i nie możemy się doczekać rozpoczęcia badań klinicznych w przyszłym roku”- skomentował działania współautor pracy Konstantinos Tselepis.

 

Naukowcy stwierdzili, że strategia celowania w enzymy może być stosowana w leczeniu innych typów raka, ale na razie zamierzają skupić się wyłącznie na badaniu opcji dotyczących ostrej białaczki szpikowej.

 


Zbyt dużo wdychanego dwutlenku węgla powoduje, że ludzie stają się głupsi

Rosnące poziomy CO2 w powietrzu ziemskim od dawna budzą niepokój ekologów. Najgorsze, jak się okazuje, ten proces wpływa tylko na klimat. Według ostatnich badań, zbyt duża ilość dwutlenku węgla dosłownie sprawia, że wszyscy będą głupi. Badanie przeprowadzone w 2019 r. przez naukowców z University of Colorado w Boulder i ich kolegów z innych organizacji naukowych pokazuje, że rosnący poziom CO2 w atmosferze ma nawet bardziej niebezpieczne konsekwencje niż globalne ocieplenie. Eksperci zwrócili uwagę na szereg prac poświęconych funkcjom poznawczym ludzi, którzy od dłuższego czasu przebywają w atmosferze o podwyższonej zawartości dwutlenku węgla.

 

Na podstawie uzyskanych wyników naukowcy zbudowali model ewaluacyjny, aby zrozumieć, jak w przyszłości zmieniający się skład atmosfery wpłynie na całą ludzkość pod względem zdolności intelektualnych. Wnioski są rozczarowujące. Jeśli przyjmiemy pesymistyczną ocenę wzrostu stężenia dwutlenku węgla w powietrzu, to do 2100 roku ludzie staną się znacznie głupsi. Jednocześnie nawet przestrzeganie wszystkich międzynarodowych porozumień środowiskowych dotyczących redukcji emisji gazów cieplarnianych, czyli najkorzystniejszego scenariusza rozważanego przez naukowców, doprowadzi do spadku poziomu inteligencji większości ludzi o kilkadziesiąt procent. Wygląda na to, że Greta Thunberg może mieć przypadkowo nowy, mocny argument.

 

Artykuł jest recenzją, to znaczy nie jest oparty na oryginalnych badaniach, ale zawiera analizę szeregu innych prac naukowych na ten temat. Został opublikowany dwa lata temu w czasopiśmie American Geophysical Union i może być punktem wyjścia do wielu udoskonaleń i testów tej hipotezy. Wstępny wydruk jest dostępny na serwerze EarthArXiv. Podsumowanie jest następujące. Naukowcy od dawna zauważają, że studenci pracujący w dusznych pomieszczeniach wykazują obniżone wyniki w nauce. Zagadnienie to zostało szczegółowo zbadane i istnieją nawet specjalne skale zależności funkcji poznawczych człowieka od zawartości dwutlenku węgla w wdychanym powietrzu.

 

Zależności te nie są liniowe, a CO2 wpływa na różne podsystemy naszego mózgu na różne sposoby - gdzieś istotnie, a gdzieś niezbyt bardzo. Generalnie skutki są negatywne i zauważalne, dlatego wymóg regularnej wentylacji pomieszczeń i audytoriów jest w jak największym stopniu uzasadniony naukowo. Niestety dobry system wentylacji lub szeroko otwarte okna nie przydadzą się, jeśli powietrze zewnętrzne zawiera zbyt dużo dwutlenku węgla. Autorzy pracy opierają się na dwóch głównych scenariuszach, tj. gdy nie podejmuje się działań w celu zahamowania globalnego ocieplenia i odwrotnie, wszystkie kraje świata nagle zdecydowały się jednogłośnie pomyśleć o ekologii. W pierwszym przypadku do 2100 roku stężenie CO2 wzrośnie do ponad 930 ppm (części na milion), a w drugim do 625.

 

Obie te opcje budzą poważne obawy. Podany zakres stężeń znajduje się właśnie w „czerwonej” strefie oddziaływania na człowieka. W takiej atmosferze ludzie gorzej zapamiętują informacje, trudniej jest rozpoznać obrazy, a co najważniejsze, zaburzone jest myślenie odpowiedzialne za podejmowanie decyzji. Dwutlenek węgla to drugi po parze wodnej najbardziej wpływowy gaz cieplarniany na klimat Ziemi. Każdego roku jego stężenie rośnie średnio o 2 - 7 ppm. Zmniejszenie emisji CO2 jest jednym z głównych punktów większości programów walki z globalnym ociepleniem.

 


Prawie 10% pasażerów lotów z Indii do Włoch jest zarażonych COVID-19

„Prawie 10% pasażerów i załogi lotu przylatującego do Rzymu z Indii uzyskało wynik pozytywny na obecność COVID-19” - powiedział rzecznik ds. zdrowia włoskiego regionu Lacjum, cytowany przez AFP.

 

„Ostatniej nocy samolot startujący z Indii wylądował na lotnisku Fiumicino z 213 pasażerami i 10 członkami załogi na pokładzie” - pisze AJI Alessio D'Amato.

 

Testy wykazały, że „23 osoby uzyskały wynik pozytywny”, chociaż jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić, czy są zarażeni indyjską wersją COVID-19, ponieważ sekwencjonowanie wirusa nie zostało jeszcze zakończone.

 

D'Amato wyjaśnia, że każdy, kto uzyskał wynik pozytywny i osoby kontaktowe, był zabierany do specjalistycznych obiektów, tj. „hoteli COVID”, gdzie był umieszczany w izolacji.

 

Od niedzieli Włochy zakazały indyjskim pasażerom wjazdu na swoje terytorium, ale nie wstrzymały lotów między dwoma krajami, aby umożliwić obywatelom włoskim, mieszkającym w Indiach, powrót do kraju.

 

Minister zdrowia Roberto Speranza rozszerzył zakaz na pasażerów, przylatujących z Bangladeszu 28 kwietnia br.

 


Szef firmy BioNTech uważa, że znoszenie restrykcji powinno nastąpić dopiero po zaszczepieniu ponad połowy ludności świata

Ugur Sahin, który kieruje firmą BioNTech, znaną z opracowanej w kooperacji z Pfizerem szczepionki na COVID-19, stwierdził bez ogródek, że trzeba będzie przyjmować trzecią dawkę szczepionki przeciwko korona wirusowi, a nawet szczepić się cyklicznie, co roku.

Skuteczność szczepionki Pfizer/BioNTech ma spadać po upływie 6 miesięcy. W związku z tym trzeba będzie się doszczepiać trzecią dawką.

Sahin nie wyklucza, że wymagane będzie też to, aby regularnie wzmacniać odporność organizmu kolejnymi dawkami, przyjmowanymi mniej więcej, co rok.

Sahin „uspokaja” jednak, że obecna generacja szczepionek jego firmy jest odporna na indyjską odmianę koronawirusa.

Szef BioNTech sugeruje, że pandemiczne obostrzenia powinno się znosić dopiero, gdy ponad połowa ludności w danym kraju, zdecyduje się zaszczepić!

Biorąc pod uwagę tempo w jakim dystrybuowane są szczepionki oraz to, że ogromna ilość ludzi ma słuszne wątpliwości co do ich przyjęcia, to gdyby szefowie rządów sugerowali się wypowiedziami Sahina, nie mogliby wprowadzić luzowania restrykcji jeszcze przez wiele miesięcy, a może i lat.

Być może z tego powodu, coraz częściej mowa o tym, że konstytucyjna dobrowolność eksperymentowania na sobie samym, zostanie zamieniona na przymus.

 

Źródło: https://polskatimes.pl/jednak-konieczne-bedzie-przyjecie-trzeciej-dawki-szczepionki-nie-wyklucza-sie-tez-szczepien-przeciwko-covid19-co-roku/ar/c1-15586724


Prezydent Brazylii grozi wysłaniem wojska na ulice, aby znieść lockdown

W Brazylii może wkrótce dojść do kuriozalnej sytuacji. Ten południowoamerykański kraj jest jednym z głównych ognisk epidemii na świecie. Jednak prezydent Jair Bolsonaro zaczął grozić władzom stanowym wojskiem w przypadku utrzymującego się lockdownu.

 

W środę brazylijskie ministerstwo zdrowia powiadomiło, że na przestrzeni ostatnich 24 godzin potwierdzono niemal 80 tys. nowych przypadków zakażenia. Jednocześnie stwierdzono ponad 3,1 tys. zgonów z powodu COVID-19. Pandemia koronawirusa zabiła w Brazylii prawie 400 tys. osób.

 

Jednak prezydent Jair Bolsonaro jest nadal przekonany, że utrzymujący się lockdown wyrządzi gospodarce większe szkody niż sam wirus. Dlatego w ostatnich tygodniach próbował na różne sposoby anulować obostrzenia, które zostały nałożone przez władze stanowe, a w ostatnim wywiadzie telewizyjnym zasugerował, że może znieść lockdown siłą.

Bolsonaro powiedział, że może wysłać wojsko na ulice Brazylii, aby "przywróciło porządek" i podobno jest już gotowy plan takiej interwencji, jeśli władze stanowe nie zniosą obostrzeń.

 

Prezydent Brazylii już wcześniej był krytykowany za jego metodę walki z pandemią. Dotychczas zapewniał, że lockdown byłby niebezpieczny dla gospodarki i ogólnie bagatelizował zagrożenie. Jego przeciwnicy mają teraz obawy, czy w przypadku jego przegranej w wyborach prezydenckich, które odbędą się w 2022 roku, Bolsonaro przekaże władzę następcy.

 


W USA widziano kulę ognistą, która zabłysnęła na niebie w świetle dnia

W Stanach Zjednoczonych doszło do obserwacji jasnej kuli ognia koloru zielonego, która była wyraźnie widoczna mimo tego, że do obserwacji doszło w ciągu dnia.

Meteor był wyjątkowo jasny a wyraźnie widziane zielone zabarwienie może zdradzać obecność niklu. Obiekt był widziany rejonie miasta Gray Court znajdującego się w hrabstwie Lauren w Karolinie Południowej w USA .

 

Upadek tego ciała niebieskiego zarejestrowały niektóre kamery. Być może obiekt należał do roju meteorów znanego jako Lirydy.

 

 


Unia Europejska pozwała firmę AstraZeneca

Pozew Komisji Europejskiej przeciwko firmie AstraZeneca rozpoczął się wczoraj w Brukseli. Pozew dotyczy opóźnień w dostawach szczepionek przeciwko COVID-19. Prawnicy bloku naciskają, na natychmiastowe dostawy dawek ze wszystkich fabryk firmy, w tych w Wielkiej Brytanii.


Szczepionka AstraZeneca została przewidziana jako centralny element europejskiej kampanii szczepień, ponieważ jest tańsza i łatwiejsza w użyciu niż szczepionki produkowane przez Pfizer-BioNTech i Modernę. Okazuje się jednak, że produkująca ją firma nie spełnia warunków umowy z Unią Europejską. Firmie zarzucono brak „rzetelnego” planu zapewnienia terminowych dostaw. 

UE domaga się natychmiastowych dostaw szczepionek ze wszystkich fabryk wymienionych w umowie, w tym tych z Wielkiej Brytanii. W odpowiedzi prawnik firmy AstraZeneca, powiedział na przesłuchaniu, że firma nie ma obowiązku dostarczania szczepionek ze wszystkich zakładów produkcyjnych. Urzędnicy UE powiedzieli agencji prasowej Reuters, że AstraZeneca usprawiedliwia brak dostaw z Wielkiej Brytanii, klauzulą w swoich brytyjskich kontraktach, która uniemożliwia eksport produkowanej tam szczepionki, opracowanej wraz z Oxford University.

 

Trudno ocenić, czy walka unijnych biurokratów przyniesie jakikolwiek wymierne korzyści dla mieszkańców Europy. Pragnę przypomnieć, że UE walczy o dostęp do preparatów, które, są już zakazane w wielu krajach naszego kontynentu. Rządy Danii, Włoch, Austrii, Estonii, Litwy, Łotwy, Luksemburga, Norwegii, Islandii i Rumunii zakazały używania tych szczepionek ze względu na groźne dla życia skutki uboczne ich przyjmowania. Jednym z najgorszych negatywnych odczynów poszczepiennych jest koagulacja krwi, wytwarzająca skrzepy, które potem wywołują nagłą śmierć zaszczepionych.

 

Europejska Agencja Leków (EMA) w końcu przyznała zresztą, że zakrzepica jest niepożądanym odczynem poszczepiennym po przyjęciu preparatu przeciw COVID-19, firmy AstraZeneca. Jednak specjaliści z EMA są zdania, że korzyści przewyższają ewentualne ryzyko. Nadal nie wiadomo co z tematem szczepionki AstraZeneca zrobią polskie władze, ale dotychczas szły w zaparte powtarzając jak mantrę, że szczepienia są bezpieczne i skuteczne. Prawdopodobnie będą dalej przekonywać, że EMA stwierdziła, iż zyski są większe niż ryzyka i będą nadal aplikować te preparaty kontynuując obecną politykę wobec klasyfikowania negatywnych odczynów poszczepiennych polegającą na rytualnym nie dostrzeganiu związku przyczynowo-skutkowego między ewentualnym NOPem a szczepieniem.

 


Turcja kupuje 50 milionów dawek szczepionki Sputnik V

Turecki minister zdrowia Fahrettin Koca ogłosił, że Turcja podpisała umowę na zakup 50 milionów dawek szczepionki Sputnik V w ciągu sześciu miesięcy, podała turecka telewizja CNN-Turk.

 

Pierwsze dawki szczepionki zostaną dostarczone w maju. Nastąpi również transfer technologii do produkcji tej szczepionki między obu krajami, powiedział Koca po spotkaniu tureckiej Centrali ds. Walki z Koronawirusem.

 

Turecki minister zdrowia poinformował również, że w Stambule zarejestrowano pięć przypadków zakażenia ludzi indyjskim wariantem koronawirusa.

„Po raz pierwszy w kraju odnotowano przypadki zakażenia indyjską wersją COVID-19. Zarażeni są izolowani i monitorowani” - cytuje Koca, anatolijska agencja prasowa.

Do tej pory w kraju zaszczepiono prawie 22 miliony osób, z czego 13,5 miliona otrzymało pierwszą dawkę.

„Przygotowania do trzeciego etapu testów rozpoczną się w najbliższych dniach. To ostatni etap testów – ujawnił Koca.

 

Turecki minister zdrowia zapowiedział, że druga dawka szczepionki Pfizer zostanie podana 6 - 8 tygodni po pierwszej. Koca mówił również o produkcji inaktywowanej szczepionki przeciwko koronawirusowi w Turcji.


 


Czy przepłacani prezesi powinni zostać zastąpieni przez sztuczną inteligencję?

Społeczeństwo zawsze miało w swoim gronie tzw. „święte krowy” - ludzi, którym z uwagi na piastowaną pozycję, dochody i koneksje, wydawało się, że są nie do ruszenia. Pandemia tylko ten proces elitaryzacji pogłębiła. Czas więc zadać pytanie: jak długo jeszcze „szare masy” będą to tolerować?

Pandemia COVID-19 przyspieszyła i tak już nieuchronne procesy automatyzacji różnych sektorów gospodarki. Od lat mówi się o tym, że najbardziej zagrożeni są pracownicy niskiego szczebla, wykonujący powtarzalne czynności, których jest przecież najwięcej. Już teraz mogą zastąpić ich algorytmy.

Jednak jest też druga strona tego medalu.

Okazuje się, że zautomatyzowanie kadry zarządzającej, zamiast najgorzej opłacanych pracowników, może pomóc zaoszczędzić jeszcze więcej pieniędzy firmom, które się na to zdecydują.

Dedukcja jest banalna: jeśli gaża prezesa jest tak kosztowna jak „jałmużna” dla tysięcy pracowników, to właśnie prezes powinien być głównym kandydatem do zwolnienia przez roboty.

MagazynNew Statesman” donosi, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni zarządy takich firm, jak BAE Systems, AstraZeneca, Glencore, Flutter Entertainment oraz London Stock Exchange, mogą spodziewać się buntu akcjonariuszy w związku z płacami kadry zarządzającej, które będą dyskutowane, podczas zbliżających się dorocznych walnych zgromadzeń.

Prezesi zarządzający w czasach pandemii, nie mogą przypisywać sobie zasług za bodźce rządowe, które utrzymały firmy na powierzchni. Z jakiej więc racji przyznają sobie milionowe premie? To nie ich geniusz utrzymał ich firmy na powierzchni, ale praca wszystkich podatników, z pieniędzy których wypłacane są rozmaite „premie”.

Teraz, gdy koncerny dążą do automatyzacji tak wielu stanowisk, warto zadać sobie pytanie, czy firma w ogóle potrzebuje dyrektora generalnego?

Z raportu Economic Policy Institute z 2020 roku, dotyczącego wynagrodzeń prezesów wynika, że przeciętny amerykański prezes zarabiał 320 razy więcej niż typowy pracownik.

Taka skala zarobkowych dysproporcji, to naprawdę wystarczająco mocny argument za tym, aby zastąpić kadrę kierowniczą stosunkowo tanią sztuczną inteligencją. Usunięcie prezesów i wyręczenie się algorytmami SI, może być znacznie bardziej opłacalne. Spowoduje też, iż biznes będzie bardziej zrównoważony.

Pracę takich algorytmów, może oceniać zespół ludzi, a nie jeden członek zarządu, co umożliwi większą kulturę współpracy oraz  skłoni do bardziej rozsądnych działań.

Czy to może się udać?

Tak, bo już w 2004 roku system transportu zbiorowego w Hong Kongu, powierzył odpowiedzialność za harmonogram konserwacji właśnie algorytmowi SI. Obecnie jest tam jeden z najlepiej zarządzanych systemów tranzytowych na świecie, który został uwolniony
z podatnych na błędy ludzkich rąk.

Zatem prezesi, najwyższy czas, abyście zajrzeli do „pośredniaka” i poczuli, jak to jest.


Szokujący opis Nowej Normalności w zaszczepionym Izraelu. Czeka nas sanitarny terror z paszportami szczepień!

Media wszystkich krajów świata, w tym Polski, trąbią nieustannie o sukcesach akcji masowego wyszczepiania obywateli na COVID-19. Podkreślają, że to jedyna szansa na „normalność”. Tymczasem Izrael - światowy lider szprycowania - przedłużył stan wyjątkowy. Nie widać, by tam wracała normalność. Zatem media i rządy po raz kolejny budują fałszywą narrację o rzeczywistości czasów pandemii.

Mieszkanka Izraela i prawnik - Gal Gur - ujawniła w mediach społecznościowych, jak naprawdę wygląda „sukces” akcji szczepień w jej kraju. Napisała między innymi:

Chcę przekazać światu pilną wiadomość: wbrew temu, co wam powiedziano, Izrael w żaden sposób nie wrócił do normalności. […] Gdyby sytuacja w Izraelu powróciła do rutyny dzięki zdumiewającemu sukcesowi szczepionek, to stan wyjątkowy nie trwałby dalej. W rzeczywistości od początku projektu szczepień, było tylko więcej zastraszania na wiele sposobów - mimo że zamknięcie zostało zniesione, znacznie więcej przymusu. […] Podstawowe czynności, takie jak praca, edukacja, zdrowie i rekreacja - stały się luksusem tylko dla osób zaszczepionych.

Ludzie żyją tam ponoć „pod narastającym przymusem, dyskryminacją, oznaczaniem i podziałem na dwa społeczeństwa obywatelskie - zgodnie z zieloną przepustką”.

Według przekazanych przez nią informacji, tylko w części miejsc respektowane są negatywne wyniki testów na COVID-19, ważne przez 72 godziny. Jednak ci, którzy wybiorą taką drogę, sami ponoszą koszt zrobienia takiego testu.

Według niej, Izrael nie jest już demokracją przestrzegającą prawa. Jest to już w jej opinii dyktatura.

Gal Gur dotyka kwestii fundamentalnej:

Albo szczepionki są skuteczne i wówczas wszelkie restrykcje muszą zostać zniesione - albo szczepionka jest nieskuteczna i tak czy inaczej nie ma uzasadnienia dla zależnych od niej ograniczeń.

Podkreśla, że Izrael jest w kwestii szczepień na COVID-19 królikiem doświadczalnym i jeśli uda się przekonać ludzi, że państwo to odniosło w tej materii sukces, to wtedy cały świat podąży tą samą drogą.

Tyle tylko, że ta droga nie będzie miała żadnego związku z prawdą, faktycznym poszanowaniem praw obywatelskich i rzeczywistą troską o zdrowie i życie ludzi.

 

Źródło: https://nczas.com/2021/04/29/tak-wyglada-nowa-normalnosc-w-praktyce-obywatelka-izraela-ujawnia-szokujace-fakty/


Kwiecień 2021 roku będzie najchłodniejszy od niemal stu lat. Co się stało z globalnym ociepleniem?

Przywykliśmy już do klimatycznej propagandy, wedle której Ziemi grozi tak zwane globalne ocieplenie. Z tego powodu od dłuższego czasu jesteśmy tresowani za pomocą rozmaitych klimatycznych inicjatyw, które mają rzekomo na celu ratowanie klimatu na skutek antropogenicznych emisji gazów cieplarnianych. Okazuje się jednak, że w tym roku jest zdecydowanie zimniej niż w latach poprzednich. W niektórych krajach europejskich był to najzimniejszy kwiecień od stu lat. Czy to możliwe, że globalne ocieplenie się kończy?

W całej Europie tegoroczny kwiecień zostanie zapamiętany jako wyjątkowo zimny. Europejczycy nie doświadczyli tak zimnego i śnieżnego kwietnia od 100-letniego minimum  z lat 1880-1920.W niektórych krajach niesprzyjająca aura wywołała spore straty w rolnictwie, jak na przykład we Francji. Kraj ten, słynący z produkcji znakomitych win, został dotknięty wyjątkowo mroźną pogodą, która przyszła po chwilowym ociepleniu gdy wegetację rozpoczęły winorośla. To niewątpliwie odbije się na ilosci wyprodukowanego trunku z roku 2021.

 

Z kolei w Anglii był to najzimniejszy kwiecień od 1922 roku. Mimo szeroko rozpowszechnionej propagandy „globalnego ocieplenia”, na Wyspach Brytyjskich zrobiło się rekordowo zimno. Brytyjskie Biuro Meteorologiczne, Met Office wykazało, że druga dekada XXI wieku była de facto chłodniejsza niż pierwsza. Jest to naukowy fakt, który przeczy całej klimatycznej logice promowanej przez ONZ zakładającej, że średnie temperatury będą rosły „liniowo”, zawsze w górę, bo mamy zawinione przez człowieka globalne ocieplenie, co doprowadzi nas do katastrofy, jeśli nie zostaną podjęte „globalne działania na rzecz redukcji CO2 w atmosferze”.

 

Anglia jest dobrym przykładem na badanie cykli pogodowych, bo w regionie Midlands w Anglii zbiera się dane meteorologiczne od 1659 roku. Jest to najdłuższa miesięczna seria obserwacji temperatury na świecie. Średnie temperatury w kwietniu 2021 r. to tylko 5,8 ° C - czyli 1,5 ° C poniżej średniej z lat 1961-1990, czyli standardowego okresu odniesienia dla danych klimatologicznych używanych przez ONZ. Okazało się zatem, że był to najzimniejszy kwiecień od 1922 roku i 18 najzimniejszy od czasu rozpoczęcia rejestracji 362 lata temu!

Ale zimno jest też na kontynencie. Niemcy to kolejny kraj gdzie jest zauważalnie chłodniej. Ze średnią temperaturą zaledwie 4,5 ° C, Niemcy radziły sobie nawet gorzej niż Anglia. Według niemieckiego krajowego serwisu pogodowego DWD był to drugi najzimniejszy kwiecień od ustanowienia rekordu w 1881 roku i najzimniejszy od 1917 roku. Ponadto jest to również jeden z najbardziej śnieżnych kwietniów w historii Niemiec - najbardziej śnieżny od 1986 roku.

 

Klimatyczni aktywiści i sprzyjający im politycy muszą spoglądać na te dane z niepokojem. Warunki pogodowe na półkuli północnej tej wiosny wyraźnie zaprzeczają powszechnemu przekonaniu, że ekstremalne zimno i śnieg należą już do przeszłości. Zamiast tego rzeczywistość odpowiada warunkom Minimum Słonecznego z nadchodzącym globalnym ochłodzeniem i wszystkim, co następuje w konsekwencji tego procesu. Alarmiści klimatyczni już zaczynają przekonywać, że jest chłodniej bo jest cieplej i nie wolno mylić pogody z klimatem.