Marzec 2021

Superksiężyc utworzył w Kanale Sueskim nienormalną falę pływową, co uwolniło kontenerowiec Ever Given

Kulisy odblokowania żeglugi w Kanale Sueskim okazały się bardzo zaskakujące. Okazuje się, że w operacji pomógł tzw. Superksiężyc. To właśnie fakt dużego zbliżenia naszego ziemskiego satelity napędzał falę pływową o wysokości 46 cm powyżej normy, co ułatwiło ponowne poruszenie kontenerowca Ever Given, który skutecznie zablokował Kanał Sueski.

W ciągu roku występuje 12-13 pełni Księżyca, ale tylko 6-8 z nich jest w stanie wywołać falę pływową tak wysoką, jak niedzielny superksiężyc, który był pierwszym w tym roku. Często takie pływy są o około 30 cm wyższe niż zwykle w ciągu roku, kiedy Księżyc jest dalej od Ziemi. Nie można wykluczać, że te wysokie fale pływowe były częścią strategii uwolnienia z mielizny tak masywnego statku.

W sobotę Biuro Kanału Sueskiego poinformowało, że przypływ, który się rozpoczął, pomógł zepchnąć kontenerowiec i zwiększa szanse na powrót do normalnych operacji tego kluczowego toru wodnego.

 

W poniedziałek kontenerowiec Ever Given o wyporności 220 tys. ton i długości 400 metrów, należący do japońskiej firmy Shohei Kisen, który 23 marca zablokował jednotorową południową część Kanału Sueskiego z powodu silnych wiatrów i burz piaskowych, został usunięty z mielizny. Statek blokujący kanał kanału stał się przyczyną całkowitego zablokowania żeglugi. W rezultacie około 400 statków było ustawionych w kolejce do przejścia.

 

Przez te wszystkie dni próbowano osadzić statek na mieliźnie. Początkowo próbowali go po prostu odciągnąć za pomocą holowników, których liczba w tych dniach wzrosła z pięciu do 17, a następnie w rejonie dziobu prowadzono prace z wykorzystaniem koparek poszerzających nabrzeże.

Rozładowanie wielkich korków po obu zakończeniach kanału potrwa jeszcze wiele tygodni a skutki tej dziwnej blokady z pewnością odczujemy na skutek nieuchronnego czasowego ograniczenia dostaw towarów transportowanych z Azji.

 


Największa rafineria ropy w Indonezji doszczętnie spłonęła

Największa rafineria ropy naftowej w Indonezji stoi w płomieniach. Lokalne władze informują, że do pożaru doszło po eksplozji spowodowanej uderzeniem pioruna. Płomienie szybko wymknęły się spod kontroli, w wyniku czego 5 osób zostało poważnie rannych. Dokładna przyczyna pożaru jest obecnie nieznana.


Wiadomo jedynie, że tuż przed wybuchem zaobserwowano ulewny deszcz i błyskawice. Stąd też wziął się wniosek, że pożar został spowodowany uderzeniem pioruna. W trakcie ewakuacji okolicznej ludności około 1000 osób musiało uciekać z domu. Zgodnie z doniesieniami jeden z mieszkańców zmarł na zawał serca. W mediach społecznościowych pojawiły się wezwania do dokładnego śledztwa w sprawie przyczyn pożaru.

 

Rafineria Balongan jest jedną z największych rafinerii w Indonezji i państwową spółkę naftowo-gazową. Dziennie przerabiała ona około 125 000 baryłek ropy. Na konferencji prasowej, która odbyła się w poniedziałek, rzeczniczka państwowej firmy Pertamina odpowiedzialnej za te placówkę, stwierdziła że ​​pożar nie naruszył zdolności przerobowych rafinerii. Władze firmy, mają nadzieję, że operacje powrócą do normy w ciągu najbliższych dni.


Polacy uklękną dla Murzynów? Burza przed meczem Anglia-Polska na Wembley

Czarnoskórzy, podobnie jak środowiska LGBTQI+, w ostatnim czasie zaczęli wymuszać na reszcie społeczeństwa zachowania, które przeczą ideom, o które sami walczyli.

Zwolennicy rasistowskiego ruchu Black Lives Matter, zaczęli domagać się, aby biali ludzie klękali w geście pokory, za jakieś rzekome krzywdy wyrządzone ich przodkom.

Pierwsze zwiastuny tego emocjonalnego szantażu, widzieliśmy w trakcie protestów po śmierci George’a Floyda.

31 marca na Wembley, Polacy zagrają z Anglikami w meczu eliminacji do mistrzostw świata - Katar 2022. W Anglii, piłkarze Premier League, przed każdym spotkaniem decydują się klękać w geście solidarności z czarnoskórymi.

Czy Polacy też zdecydują się uklęknąć przed meczem w geście przeproszenia dla czarnoskórych?! Pytanie tylko, za co mielibyśmy ich przepraszać?

Co ciekawe, nawet sami czarnoskórzy zawodnicy nie są przekonani do takich gestów. Jeden z nich - Wilfried Zaha - oznajmił, „że to pusta postawa, a on i jego przyjaciele jak doświadczali rasizmu, tak doświadczają go nadal.”

Kwestia jest problematyczna także dla PZPN. Prezes Zbigniew Boniek zapytany o tę sprawę powiedział:

Czy uklękną? Nie wiem. Na razie na zgrupowaniu ten temat się nie pojawił. […] Ja jestem absolutnie przeciwko takim akcjom. To jest bowiem czysty populizm, bo za tym nic nie idzie. Piłkarze czasem klękną, a jakby się niektórych z nich spytać, dlaczego klęczą, to nawet by nie wiedzieli.

Nie zmienia to faktu, że zmuszanie kogokolwiek do jakichś dziwacznych, wiernopoddańczych gestów, jest dowodem chęci takiej samej supremacji rasowej, z jaką rzekomo te środowiska chciały walczyć.

 

 


Naukowcy zarejestrowali nowy rekord zimna na Ziemi

Nowy rekord zimna wynosi -111 stopni Celsjusza. Najniższa temperatura została zarejestrowana... na szczycie chmury burzowej na Pacyfiku.

 

29 grudnia 2018 roku, około 400 kilometrów na południe od wyspy Nauru w Mikronezji na południowo-zachodnim Pacyfiku uformowała się potężna burza. W tym czasie w okolicy znajdował się satelita NOAA-20, który "obserwował" zjawisko z pomocą czujnika VIIRS.

 

Najnowsza analiza danych, przeprowadzona przez zespół badawczy pod kierownictwem dr Simona Prouda z Departamentu Fizyki Narodowego Centrum Obserwacji Ziemi wykazała, że szczyt chmury burzowej osiągnął wysokość 20,5 kilometrów nad poziomem morza. To oznacza, że chmura sięgała dolnej stratosfery.

Źródło: VIIRS/NOAA/NASA

To właśnie na szczycie tej chmury burzowej odnotowano nowy rekord zimna, który wyniósł -111 stopni Celsjusza. Przy typowych chmurach burzowych, obserwowanych podczas silnych letnich burz czy systemów tropikalnych, temperatura zwykle jest niższa o ponad 30 stopni.

 

Zdaniem naukowców, ocieplenie wód oceanu spowodowane zmianami klimatycznymi może sprawić, że tego typu zjawiska będą występowały częściej. To oznacza, że prędzej czy później może zostać pobity kolejny rekord zimna.

 


W ciągu kilku dni doszło do trzech spektakularnych upadków metorów

W ciągu ostatnich kilku dni, doszło do trzech zarejestrowanych upadków meteorów. WIdziano je na niebie nad Wielką Brytanią i USA. Prawdopodobnie fragmenty żadnego z tych obiektów nie dotarły do powierzchni naszej planety. Niezwykłe jest to, że ta seria obserwacji, zaszła w ciągu zaledwie kilku dni.

 

Pierwszy meteor pojawił się na niebie nad amerykańskim stanem Oklahoma, wieczorem 27 marca 2021 roku. Okoliczni mieszkańcy zdołali uwiecznić jego upadek dzięki przydomowym kamerom minitorującym. W zaledwie dwa dni później w ten sam sposób zarejestrowano meteoryt spadający na niebie nad Los Angeles.

 

Jak się okazało, nie był to koniec serii a już 30 marca, zarejestrowano kolejny meteo spadający na niebie nad Bristolem. Żaden ze wspomnianych obiektów nie zdołał dolecieć do powierzchni naszej planety. Nagrania z ich przelotów, możecie jednak zobaczyć poniżej.


Eksplozja w Bejrucie wstrząsnęła jonosferą bardziej niż erupcja wulkanu

4 sierpnia 2020 roku, światem wstrząsnęła informacja o tragicznej eksplozji, jaka wydarzyła się w porcie w Bejrucie, stolicy Libanu. Ładunek składający się z 2750 ton azotanów amonu eksplodował, wywołując jedną z największych sztucznych eksplozji niejądrowych w historii. Międzynarodowy zespół naukowców opublikował właśnie wyniki badań szczegółowo opisujące wpływ, jaki podmuch wywarł na ziemską jonosferę.

 

Jonosfera, to zjonizowany region górnej atmosfery Ziemi, rozciągający się na ponad 900 kilometrów. Wszelkie czynniki, które zaburzają jej działanie, wywołują zakłócenia w łączności radiowej. Mowa tu o takich zjawiskach jak burze geomagnetyczne, czy chociażby erupcje wulkanów. Działalność człowieka również wywiera na nią wpływ, czego skrajnym przykładem są testy jądrowe.

Zdaniem badaczy, eksplozja w Bejrucie, wstrząsnęła jonosferą bardziej niż wybuch wulkanu Asama w Japonii w roku 2004. Zespół naukowców, w skład którego wchodzili badacze z Narodowego Instytutu Technologii Rourkela w Indiach, obliczył zmiany całkowitej zawartości elektronów w ziemskiej jonosferze. Jak twierdzi Kosuke Heki, naukowiec z Uniwersytetu Hokkaido i współautor publikacji:

„Odkryliśmy, że podmuch wywołał falę, która przemieszczała się w jonosferze w kierunku południowym z prędkością około 0,8 kilometra na sekundę.”

Naukowcy obliczyli zmiany zawartości elektronów w jonosferze, analizując różnice w opóźnieniach, jakich doświadczają sygnały mikrofalowe przesyłane przez satelity GPS do ich stacji naziemnych. Zmiany zawartości elektronów wpływają na te sygnały, gdy przechodzą one przez jonosferę i muszą być regularnie brane pod uwagę w celu dokładnego pomiaru pozycji GPS.

Eksplozja była spowodowana słabo zmagazynowaną saletrą amonową (używaną głównie jako nawóz i składnik materiałów wybuchowych), która została porzucona w magazynie w 2014 roku. W magazynie, w którym znajdowały się również fajerwerki, wybuchł pożar. Te eksplodowały jako pierwsze z siłą równoważną około 2 tonom trotylu. Około pół minuty później całe złoże eksplodowało z siłą równoważną 1,1 kilotonowi trotylu, podobnie jak w przypadku bomby atomowej o niskiej wydajności.

Eksplozję w Bejrucie słychać było na Cyprze w odległości ponad 240 kilometrów. Została ona zarejestrowana przez United States Geological Survey jako zdarzenie sejsmiczne o wielkości 3,3 i pozostawiła krater widoczny z orbity o średnicy 140 metrów. To druzgocące wydarzenie zabiło 210 osób, zraniło 7500 innych i pozostawiło bez dachu nad głową 300 000 osób.

 


W Wielkiej Brytanii odsłonięto pomnik Grety Thunberg

Kilka dni temu odsłonięto naturalnej wielkości pomnik słynnej osiemnastoletniej działaczki ekologicznej Grety Thunberg. Inwestycja w wysokości 24 tys. funtów pochodzi z budżetu uniwersytetu, a decyzja wywołała duże kontrowersje wśród mieszkańców.

 

Po pierwsze, Greta Thunberg nie ma związku z miastem, a po drugie na stworzenie monumentu przeznaczono znaczną kwotę. Ponadto zawarcie umowy na wykonanie pomnika było niejasne i wywołało napięcie wśród studentów. Aby zwiększyć tę kwotę, uniwersytet nałożył cięcia budżetowe na wydziałową bibliotekę i, co jeszcze bardziej skandaliczne, zmniejszył liczbę etatów, jak twierdzi Jake Simmons, publicysta brytyjskiego The Spectator.

 

Z drugiej strony oburzenie mieszkańców Winchester wynika z estetyki rzeźby. Wygląda bardziej jak socjalistyczny pomnik niż rzeźba stworzona w XXI wieku, utrwalająca wizerunek osiemnastoletniego eko-wojownika, który chce powstrzymać zmiany klimatyczne.

 

Mimo brzydoty rzeźba jest faktem i jeśli nie będzie zamieszek obrazoburczych, studenci i mieszkańcy Winchester będą musieli przyzwyczaić się do obecności aktywisty w swoim mieście. Innymi słowy, jest oczywiste, że wszędzie na naszej planecie rosną pomniki bez smaku i gustu, co powoduje coraz większe rozłamy społeczne.

 


Nowy eksperyment CERN narusza standardowy model cząstek. Czy odkryto nową siłę przyrody?

Jeden z czterech eksperymentów prowadzonych na Wielkim Zderzaczu Hadronów, wykazał coś co narusza standardowy model fizyki cząstek elementarnych. W nowej pracy badawczej napisanej w ramach projektu LHCb, podsumowano serię obserwacji stanowiących potwierdzenie dziesiątek teoretycznych prac naukowych z laboratoriów z całego świata.

 

Leptony to klasa cząstek, które obejmują elektrony, neutrina i cząstki znane jako miony i tau. Elektrony, miony i cząsteczki tau mogą oddziaływać na siebie poprzez siłę elektromagnetyczną i słabe oddziaływania jądrowe, które są odpowiedzialne za rozpad radioaktywny. Model standardowy zakłada, że leptony powinny mieć identyczne siły słabych oddziaływań elektromagnetycznych. Najnowsze obserwacje wskazują jednak na to, że jest inaczej.

Wyniki ujawniły, że naruszenie istnieje przy poziomie ufności 99,81%. Jest to wysoki poziom, który nadal jest jednak poniżej złotego standardu poziomu ufności (99,99994%) dla takiego odkrycia. Dla porównania, prawdopodobieństwo, że uzyskany w tym badaniu wynik okaże się nieprawidłowy, jest wyższe niż prawdopodobieństwo otrzymania karety w pokerze. LHCb przyjrzał się rozpadowi kwarków pięknych (lub dolnych), które są jednymi z sześciu rodzajów kwarków.

Wszystkie te cząstki definiuje się jako różne „smaki” leptonów. Pomiar dotyczył tego, w jaki sposób kwarki zmieniają się w inny smak kwarków (kwark dziwny). Jest to bardzo rzadki rozpad i może się zdarzyć w wyniku produkcji elektronów lub mionów. Model standardowy przewiduje, że obydwa zdarzenia, zachodzą z prawie takim samym prawdopodobieństwem, jednak eksperyment ukazał coś zupełnie innego. Być może stajemy przed epokowym momentem zmiany w paradygmacie fizyki.

 


Nowe badanie sugeruje, że czarne dziury to klucz do zrozumienia wszechświata

Naukowcy z Instytutu Fizyki i Matematyki Kavli w Japonii, odkryli sposób na udowodnienie istnienia słynnej teorii strun. Jej efekty, powinny być bowiem obserwowalne w pobliżu horyzontu zdarzeń czarnej dziury. Jeśli badacze zdołają to dowieść, mogą przy okazji udowodnić teorię kwantowej grawitacji. Nowe badanie na ten temat, zostało opublikowane w Physical Review D.

 

Fizycy, już od lat rozważali problem, który pojawia się w teorii kwantowej przy opisywaniu zachowania fotonów w pobliżu horyzontu zdarzeń czarnej dziury. Trajektorię cząstek z jednego punktu do drugiego określa funkcja korelacji, jednak płaskiej czasoprzestrzeni istnieje tylko jedna możliwa trajektoria. W tym samym czasie, w zakrzywionej przestrzeni może istnieć wiele trajektorii, co prowadzi do matematycznych osobliwości.

Czarne dziury mają niezwykle silne pole grawitacyjne, które zakrzywia czasoprzestrzeń do teggo stopnia, że fotony mogą zostać „uwięzione”, owijając się kilkukrotnie wokół sfery Schwarzschilda. Rezultatem tego procesu, jest sfera fotonowa - jasne halo wokół cienia czarnej dziury widoczne na zdjęciu wykonanym przez Teleskop EHT i opublikowanym w 2019 roku. W przypadku wielokrotnych zwojów fotonów wokół czarnej dziury, te osobliwości zaczynają stanowić problem dla mechaniki kwantowej.

Naukowcy doszli do wniosku, że teoria strun pozwala pozbyć się osobliwości, ponieważ rozważa foton nie w postaci cząstki punktowej, ale w postaci struny. Oddziaływanie pływowe wywołane grawitacją czarnej dziury, powoduje rozciągnięcie struny, a gdy uwzględni się ten efekt, zachowanie cząstek zaczyna spełniać oczekiwania fizyków. Zdaniem naukowców dalsze badania czarnych dziur i uzyskanie bardziej szczegółowych obrazów potwierdzą przewidywania teorii strun oraz niejako dowiodą istnienia światów równoległych. Być może słynna fizyczna teoria "wszystkiego" pojawi się jeszcze za naszego życia.

 

 


Australijskie dwumilionowe miasto Brisbane ogłasza lockdown z powodu kilku zakażeń koronawirusem

W Brisbane, stolicy stanu Queensland, ogłoszono lockdown po wykryciu siedmiu przypadków zakażeń koronawirusem. Mieszkańcy miasta nie mogą wychodzić z domów bez wyraźnej potrzeby.

 

Lockdown w Brisbane, dwumilionowym mieście położonym w zachodniej Australii, rozpoczął się w poniedziałek o godzinie 17:00. Drastyczne obostrzenia zostały wprowadzone na trzy dni, aby nie dopuścić do dalszych zakażeń.

 

Na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy, w mieście Brisbane wykryto bardzo niewiele przypadków lokalnych zakażeń. Epidemia w stolicy stanu Queensland rozpoczęła się w sobotę, gdy potwierdzono pojedyncze przypadki zakażenia koronawirusem. W poniedziałek wykryto cztery kolejne przypadki.

Trzydniowy lockdown w Brisbane oznacza, że mieszkańcy tego wielkiego miasta mają obowiązek pozostać w domach. Władze zamknęły m.in. szkoły, zakłady pracy, biurowce, kina, teatry, muzea, galerie i stadiony. Wprowadzono również ograniczenia dotyczące zgromadzeń w domach. Mieszkańcy mogą opuścić swoje mieszkania, aby pójść do pracy (jeśli nie mogą pracować z domu), zrobić niezbędne zakupy, sprawować opiekę nad inną osobą lub uprawiać sport.

 

Miasto Brisbane wprowadziło podobne obostrzenia na początku stycznia 2021 roku. Lockdown również obowiązywał przez trzy dni. Mimo to, jak wynika z doniesień lokalnych mediów, mieszkańcy masowo ruszyli do sklepów jeszcze przed wejściem w życie restrykcji, aby zrobić zapasy.

 


Fale wyrzuciły na brzeg w Islandii ogromne lodowe diamenty

W połowie marca Islandia ponownie otworzyła swoje granice dla turystów już zaszczepionych przeciwko COVID-19. Pierwsi podróżnicy, którzy odwiedzają ten kraj, pędzą na Diamentową Plażę, pięć godzin jazdy od Reykjaviku, aby zobaczyć naprawdę niesamowity widok. To miejsce w lagunie lodowcowej Jökulsarlon jest uważane za jedno z najpiękniejszych na wyspie.

 

Tutejszy lodowiec szybko się cofa, a laguna dosłownie rośnie na naszych oczach. Jökulsarlon podwoił swoją wielkość w ciągu ostatnich 15 lat. Przezroczyste bloki, które oderwały się od lodowca, ustawiają się w tak zwanej „widmowej procesji gór lodowych”, a mniejsze fragmenty są przenoszone na brzeg.

 

Kawałki, lśniąc w słońcu, przypominają rozproszenie ogromnych diamentów. Turyści udostępniają najciekawsze zdjęcia z Jökulsarlon w mediach społecznościowych.

 


Czy Elon Musk wszczepi nam do mózgów nową religię i ogłosi się… bogiem?

Stworzenie interfejsów łączących ludzkie mózgi z innymi mózgami, superkomputerami, Internetem i chmurami obliczeniowymi, może mieć zupełnie nieoczekiwane konsekwencje dla światowych religii i naszego podejścia do kwestii wiary.

Technologia opracowywana przez firmę Neuralink, pozwoli oczywiście na bezpośredni dostęp do wszystkich informacji zawartych na wszystkich nośnikach danych, całkowicie przekształci system szkolnictwa, a być może spowoduje nawet jego koniec.

Jaki będzie bowiem sens wtłaczania wiedzy, która będzie dla każdego natychmiast do dyspozycji? Przecież wszyscy wiemy, że szkoły nie uczą kreatywności i praktycznych umiejętności, a są trwającą kilkanaście lat „pamięciówką”, po zakończeniu której 99% „wykutej” wiedzy i tak znika z naszych mózgów.

Jeżeli interfejsy staną się tak powszechne, jak smartfony, to rewolucja dokona się również na rynku pracy, bo nagle każdy stanie się na tym rynku konkurencyjny i nie będzie już faworytów w procesach HR.

Jeżeli rządom wszystkich krajów zależy na jak najbardziej owocnym kształceniu na potrzeby innowacyjnej gospodarki, jasnym powinno być ustanowienie takiego prawa, które nakazuje wszystkim przesyłanie swoich umiejętności wszystkim chętnym na ich posiadanie. Jeżeli więc ktoś chce znać kung fu, to prawo powinno wymagać od każdego znawcy kung fu, udostępnienie wiedzy o tej sztuce walki. To samo dotyczy innych umiejętności, od budowy rakiet, przez konstrukcję elektrowni, po programowanie. Każdy będzie więc uczył się w tempie Neo z kultowego „Matrixa”.

Jednak jest też inny aspekt sprawy - religia.

Jak wiemy, wielu ludzi modli się, gdy jest im w życiu źle, w myśl klasycznego powiedzenia „jak trwoga to do Boga”.  Osobom, którym się dobrze wiedzie w życiu, raczej nie jest tak prędko do odwiedzania kościołów. Czy zatem wyrównanie statusów miliardów ludzi, spowoduje radykalne zmniejszenie motywacji do wiary i modlitwy?

To jednak nie wszystko. Jeżeli wszyscy ludzie na świecie będą korzystali z interfejsów mózg-chmura, to powstanie jedna globalna Świadomość, na wzór cywilizacji Borg ze „Star Treka”.

Jeżeli nagle każdy otrzyma dostęp do wszystkich możliwych na ten moment poglądów na temat rzeczywistości, to z czasem ten jeden „planetarny Umysł”, stworzy dla siebie zupełnie nowe paradygmaty myślowe i być może nową religię.

Ten „globalny Mózg” stanie się w istotnym sensie nową formą „Boga”.

Jeżeli jednak na czele tej technologii będzie stał Elon Musk, to może podjąć decyzję, aby zaprogramować ludzi z interfejsem w taki sposób, by zaczęli samego Muska postrzegać jako Boga. Brzmi to na ten moment trochę niedorzecznie, ale wcale nie jest wykluczone, że po cichu krążą Muskowi i ludziom jego pokroju tego typu pomysły i ambicje.


W czeskim laboratorium odkryto nieznaną wcześniej mutację COVID-19

Pracownicy laboratorium Elisabeth Pharmacon w czeskim Brnie odkryli wcześniej niezarejestrowaną mutację koronawirusa - powiedział na Twitterze szef laboratorium, znany epidemiolog Omar Shera.

 

Zdaniem eksperta nowa mutacja koronawirusa nie jest groźniejsza niż mutacja brytyjska, która rozprzestrzeniła się w republice. Ponadto dwa tygodnie temu premier Andrei Babish zapowiedział pojawienie się w Czechach pierwszych pacjentów z południowoafrykańską mutacją COVID-19.

 

Obecnie w dziesięciomilionowych Czechach koronawirusem jest zarażonych 173,5 tys. osób, z czego 7,3 tys. jest hospitalizowanych. Ogółem w okresie pandemii w kraju zachorowało 1,515 mln osób, wyzdrowiało 1,315 mln, zmarło 25,8 tys.

 

Stan wyjątkowy w kraju ograniczył życie publiczne do minimum. Działają tylko sklepy z artykułami spożywczymi i AGD oraz apteki. Wiodące przedsiębiorstwa przemysłowe kontynuują swoją działalność, gdzie wszyscy pracownicy są testowani dwa razy w tygodniu.

 

Przemieszczanie się obywateli między regionami kraju jest zabronione bez uzasadnionego powodu, obowiązuje godzina policyjna od 21:00 do 05:00.

 

Jak powiedział w niedzielę szef resortu zdrowia Jan Blatny, w związku z pewną poprawą sytuacji epidemiologicznej w kraju w ostatnich tygodniach władze mogę rozważyć złagodzenie niektórych restrykcji po świętach katolickiej Wielkanocy (2-5 kwietnia br.). W szczególności istnieje możliwość otwierania przedszkoli i wznawiania zajęć w niższych klasach szkół.

 


Apokaliptyczne niebo nad francuskimi Pirenejami

Takie dziwne chmury zaobserwowano na niebie nad Circus w Gavarnie. Jest to kocioł polodowcowy znajdujący się w środkowych Pirenejach, w południowo-zachodniej Francji, w pobliżu granicy z Hiszpanią.

Tęczowe chmury są raczej rzadkim zjawiskiem optycznym. Niektóre obłoki oświetlone silne promienie słoneczne niekiedy są zabarwione na kolory spektralne. Zwykle te kolory są pastelowe, blade, ale w pewnych warunkach mogą być bardzo jasne. Zjawisko to nazywa się iryzacją i jest to najpowszechniejszy rodzaj atmosferycznych zjawisk optycznych związanych z dyfrakcją światła na kropelkach przechłodzonej wody w chmurach i tworzeniem się kolorowych kręgów wokół Słońca.

Obecnie aktywnie badane jest zjawisko opalizacji nienormalnie wysokich i zimnych chmur Cirrus, składających się z kryształków lodu. Chmury te znajdują się w pobliżu tropopauzy (wąskiej warstwy atmosfery oddzielającej troposferę i stratosferę), ich temperatura wynosi około –70 do –75 stopni Celsjusza. Wielkość cząstek lodu znajdujących się tam to zaledwie 2 do 5 mikronów.

 


Kanał Sueski został odblokowany. Kontenerowiec został zepchnięty z mielizny

Po niemal tygodniu udało się wreszcie poruszyć kontenerowiec Ever Given, który utknął w Kanale Sueskim. Statek został uwolniony z mielizny. Żegluga w kanale ustała niemal na tydzień. Wszyscy zadają sobie pytanie czy odczujemy skutki tego zdarzenia.

Statek, który 24 marca utknął w Kanale Sueskim, mógł go zablokować na kilka dni, a nawet na miesiąc. Obawiano się, że niski poziom wody nie pozwoli na uwolnienie jednostki. Na szczeście stało się inaczej ale korki jakie powstały po obu stronach kanału są już monstrualne i rozładowanie tego potrwa wiele tygodni.

 

Blokada Kanału Sueskiego uświadomiła wszystkim jak łatwe jest zerwanie łańcuchów dostaw z azjatyckich fabryk. Oczywiste wydaje się teraz dążenie do uruchomienia drogi północnej przez Arktykę. Żegluga z tej strony jest możliwa przez wiele miesięcy w roku bez konieczności stosowania lodołamaczy.

 

Z punktu widzenia Chin, które stały się fabryką świata, blokada kanału dowodzi jak bardzo ważne jest rozwijanie lądowych dróg zaopatrzenia zwanych umownie nowym jedwabnym szlakiem. Bez takiej alternatywnej drogi może się okazą, że opanowanie Cieśniny Sundańskiej i Kanału Sueskiego skutecznie odetnie Europę od dostaw ropy i towarów, od których jest ona uzależniona.