Styczeń 2021

Nepalscy wspinacze jako pierwsi w historii zdobyli zimą przeklętą górę K2

Ostatni ośmiotysięcznik nigdy nie zdobyty zimą - zwany też Górą Gór - został zdobyty przez grupę szerpów z Nepalu. Słynna mordercza góra w kształcie piramidy, pozostawała niezdobyta w zimie i przez to stawała się celem ekstremalnych prób wejścia na jej szczyt między grudniem a lutym, kiedy jest to najtrudniejsze. 

Atak szczytowy z udziałem 10 Nepalczyków rozpoczął się wczoraj wieczorem czasu polskiego. Około godziny 8:00 czasu pakistańskiego himalaiści pokonywali tzw. Bottleneck, czyli słynny kuluar na wysokości ok. 8200 m n.p.m. Po przejściu niebezpiecznego trawersu pod wielkim lodowym serakiem sherpowie znaleźli się już pod samym szczytem

Warunki panujące podczas ataku szczytowego były surowe, ale nie ekstremalne. Mróz sięgał do -39 stopni Celsjusza i wiał wiatr z prędkością ok 20 km/h. Grupę Szerpów, któzy dokonali tego historycznego wejścia zimowego prowadził Mingma Gaylje.

Fakt, że szczyt K2 zimą jako pierwsza w historii zdobyła wyprawa nepalskich szerpów jest symboliczny. Przed szczytem poczekali na siebie, żeby zdobyć go całą ekipą. Wykorzystali w końcu swój niesamowity potencjał po to, by spełnić wreszcie własne, a nie czyjeś marzenie górskie. Wreszcie coś wielkiego osiągnęli oni sami, a nie ludzie, których prowadzą od lat w kierunku szczytu.

 

Wcześniej, w 2018 roku, zimowego zdobycia K2 podjęła się grupa polskich himalaistów działających w programie Polski Himalaizm Zimowy. Niestety tamtą wyprawę zdominował dramat na Nanga Parbat, gdzie podjęto się brawurowej akcji ratunkowej Tomasza Mackiewicza i Elisabeth Revol. Ostatecznie Adam Bielecki i Denis Urubko uratowali Francuskę, ale niestety nie zdołali zdobyć K2 zimą, mimo, że Urubko podjął samotną próbę ataku szczytowego, która zakończyła się niepowodzeniem.

 

 


W Chinach opracowują pociąg zdolny do przyspieszenia do 1000 km/h

Nadprzewodnictwo wysokotemperaturowe umożliwiło opracowanie jednego z najszybszych naziemnych środków transportu. Chiny przygotowują się do zostania jednym ze światowych liderów w transporcie kolejowym. W mieście Chengdu zaprezentowano już prototyp lokomotywy, która potencjalnie może rozpędzić się do 1000 km/h!

 

Uniwersytet Southwest Jiaotong nawiązał współpracę z China Railway Group Limited i CRRC Corporation Limited, aby opracować pociąg wielkich prędkosci typu maglev (lewitacja magnetyczna) wykorzystujący nadprzewodniki wysokotemperaturowe (High Temperature Superconducting  - HTS). Teoretycznie pozwoli to pociągowi rozwinąć maksymalną prędkość do 1000 km/h.

 

Koszt projektu według agencji prasowej Xinhua szacowany jest na 9,3 mln dolarów, ale wraz z rozwojem masowej produkcji niezbędnych komponentów oraz rozbudową sieci kolei dużych prędkości, pociągów i torów z wykorzystaniem technologii HTS, nie będzie to dużo droższe od istniejących torów dużych prędkości i pociągów do nich przeznaczonych.

Prototyp pociągu nie przeszedł jeszcze prób, choć jego prędkość konstrukcyjną deklaruje się na 620 km/h, ale, jak zauważają jego konstruktorzy, w przyszłości prędkość pociągów, jeśli pozwolą na to tory, może osiągnąć 1000 km/h. Na prezentacji pokazano 12-tonową lokomotywę o długości 21 metrów oraz model przedziału pasażerskiego.

Chińskie pociągi typu HTS mają zapewniać kilka klas usług. Podstawowy będzie ekonomiczny z siedzeniami, pojawią się również opcje bardziej luksusowe, w tym rodzaj salonu ze wspólną kanapą po bokach, stołem na środku kabiny i panoramicznym ekranem.

 

Nie podano czasu pojawienia się pociągów opartych na nadprzewodnikach wysokotemperaturowych. Przypomnijmy, że pierwsza komercyjna linia kolejowa typu maglev została otwarta w Szanghaju w 2003 roku i połączyła centrum miasta z lotniskiem Pudong. Nie będzie to więc pierwsza tego typu inwestycja w Państwie Środka.

 

 


Zmarł przywódca grupy najpotężniejszych bankierów Benjamin de Rothschild

Baron Bendamen du Rothschild, szef rodzinnego majątku słynnej grupy Edmond de Rothschild, zmarł w Szwajcarii w wieku 57 lat.

Jego żona i córki powiedziały, że zmarł 15 stycznia br. na zawał serca w ich domu w Szwajcarii. Benjamin był jednym z najbogatszych członków rodziny, chociaż nie miał nic wspólnego z francusko - brytyjskim bankiem Rothschild and Co.

 

Aktywa grupy szacuje się na 173 miliardy franków szwajcarskich (łącznie 194 miliardy dolarów). Edmond de Rothschild Group to marka Edmond de Rothschild Heritage, która sprzedaje doskonałe wina i sery, posiada hotele i restauracje.

 

Benjamin de Rothschild urodził się w 1963 roku w Neuilly – sur - Seine we Francji jako syn Edmonda de Rothschilda. Od 1997 roku zarządza aktywami szwajcarskiego oddziału, a w 2010 roku jego majątek szacowano na ponad 6 miliardów dolarów.

 


W ciągu 30 lat populacja motyli w Europie zmniejszyła się o prawie 40%

Liczebność populacji 17 popularnych w Europie gatunków motyli spadła o 39% od 1990 roku. Do takich wniosków doszli eksperci z europejskiej organizacji ochrony motyli (Butterfly Conservation Europe) z siedzibą w Holandii. Wyniki ich badań zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym PNAS (Proceedings of the National Academy of Sciences - oficjalnego organu Amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk).

W swoich badaniach naukowcy osobno zajęli się sytuacją z populacjami motyli w Holandii i Wielkiej Brytanii. W Holandii populacja tych owadów spadła o 50% od 1990 roku. W tym czasie zmniejszyła się liczebność 25 gatunków, a 16 wzrosła. Ustalono też, że średnia liczba przedstawicieli kolejnych 9 gatunków nie uległa zmianie.

 

W Wielkiej Brytanii populacja motyli spadła o 50% od 1976 roku. Obserwuje się jednak także pozytywne trendy. Około 30% gatunków rozszerza swój zasięg, rośnie też liczba przedstawicieli wielu z nich. Motyle żyją w specjalnych miejscach, które trzeba w określony sposób monitorować, bo inaczej te owady znikną. Z drugiej strony ma to swoje zalety - w przypadku ekspansji ich terytoriów i odpowiedniej opieki nad nimi, motyle raczej tam powrócą.

Według ekspertów przyczyną spadku liczebności motyli w szeregu krajów europejskich było zmniejszenie ich naturalnego siedliska w wyniku rozwoju rolnictwa, zanieczyszczenia powietrza i gleby chemikaliami oraz zmiany klimatu. To prawda, że ​​ten ostatni czynnik również miał pozytywny wpływ, ponieważ umożliwił wielu ciepłolubnym gatunkom motyli rozszerzenie ich siedlisk na północne szerokości geograficzne z powodu przedłużającego się wzrostu średnich rocznych temperatur w Europie. W tym samym czasie owady przyzwyczajone do chłodniejszego klimatu albo wymarły, albo zostały zmuszone do osiedlenia się w górach i wzgórzach.

 

W celu zachowania zagrożonych gatunków motyli w Europie i przywrócenia ich całkowitej liczebności naukowcy proponują bardziej ostrożne obchodzenie się z ich naturalnymi siedliskami, czyli łąkami, pastwiskami, bagnami i lasami. Naukowcy sugerują również konieczność powrotu do bardziej zrównoważonych praktyk rolniczych, a także wsparcia finansowego dla tych rolników, którzy to robią. W szczególności proponuje się stosowanie mniej niebezpiecznych dla motyli i dla środowiska rodzajów nawozów. Ponadto eksperci uważają, że konieczne jest ciągłe dbanie o tereny zielone w miastach i utrzymywanie w nich bioróżnorodności poprzez hodowanie dla motyli dzikich kwiatów .

 

 


92% mikroplastików w Arktyce pochodzi z ubrań, a nie ze śmieci

W ramach najnowszych badań prowadzonych przez naukowców pod kierunkiem Petera Rossa z Kanadyjskiego Stowarzyszenia Ochrony Oceanu przeanalizowano rozprzestrzenianie się mikrodrobin plastiku w Oceanie Arktycznym. Naukowcy pobrali próbki zanieczyszczeń w przypowierzchniowej wodzie morskiej z 71 stanowisk w europejskiej i północnoamerykańskiej Arktyce, w tym na biegunie północnym. Ponadto naukowcy pobrali próbki na głębokości do 1015 metrów na Morzu Beauforta na północ od Alaski i Kanady.

 

Wiemy już, że mikroplastiki można znaleźć prawie wszędzie na Ziemi, ale nadal nie mamy pełnego zrozumienia, jak dokładnie rozprzestrzenia się to zanieczyszczenie. W tym kontekście bardzo ważne jest zrozumienie, skąd maleńkie cząsteczki plastiku dostają się do oceanów - powiedział Peter Ross, specjalista z Canadian Ocean Conservation Association WISE.

 

Autorzy wykorzystali spektrometrię w podczerwieni z transformacją Fouriera, aby potwierdzić, że średnia liczba cząstek mikroplastiku w Arktyce wynosi około czterdzieści cząstek na metr sześcienny wody oceanicznej. Zdecydowana większość mikrodrobin plastiku (92,3%) stanowiły włókna, z czego 73,3% stanowił poliester.

 

Ponieważ we wschodniej części Arktyki znaleziono prawie trzy razy więcej cząstek mikroplastiku niż na zachodzie, autorzy zasugerowali, że nowe włókna poliestrowe mogą dostać się do regionu na wschód, za Oceanem Atlantyckim. Canadian Ocean Conservation Association WISE przetestował pralki i oszacował, że jedna rzecz może uwolnić miliony włókien podczas typowego prania w gospodarstwie domowym, a zakłady obróbki mogą produkować ponad 20 miliardów mikrowłókien rocznie.

 

Kilka milionów ton plastiku trafia również każdego roku bezpośrednio do oceanów, gdzie z czasem rozpadają się na mikroskopijne kawałki.

 


Lek na cukrzycę trzykrotnie zmniejsza śmiertelność z powodu COVID-19

Efekt zażywania leku utrzymywał się pomimo wieku, płci, otyłości, nadciśnienia i różnych ciężkich chorób przewlekłych. Kiedy naukowcy porównali wyniki z przyjęciem innego popularnego leku przeciwcukrzycowego, okazało się, że nie wpłynęło to w żaden sposób na ryzyko zgonu.

 

Pacjenci z cukrzycą są narażeni na zwiększone ryzyko zgonu z powodu COVID-19. Na przykład w nowym badaniu przeprowadzonym przez amerykańskich naukowców, którzy obserwowali ponad 25 tys. pacjentów z COVID-19, 67% zmarłych miało cukrzycę.

 

Eksperci chcieli się dowiedzieć, czy leki przeciwcukrzycowe wpływają na śmiertelność z powodu zakażenia koronawirusem. Do oceny wybrali dwa najczęściej stosowane leki, tj. metforminę i insulinę. Odkrycia zespołu zostały opublikowane na stronie University of Alabama w Birmingham.

 

Ogólny współczynnik umieralności w próbie 25 236 osób wyniósł 11%, z czego 93% stanowiły osoby w wieku powyżej 50 lat. Zwiększone ryzyko śmiertelności występowało najczęściej u mężczyzn z wysokim ciśnieniem krwi i / lub z cukrzycą.

 

Obserwacje wykazały, że przyjmowanie metforminy przed rozpoznaniem COVID-19 wiązało się z trzykrotnym zmniejszeniem śmiertelności wśród diabetyków. Co najważniejsze, efekt utrzymywał się pomimo wieku, płci, otyłości, nadciśnienia, przewlekłej choroby nerek i niewydolności serca. Kiedy naukowcy oceniali wpływ spożycia insuliny na zmniejszenie śmiertelności, nie znaleźli żadnych pozytywnych zmian.

„Cukrzyca jest niezależnym czynnikiem ryzyka śmiertelności z powodu COVID-19, ale metformina znacznie ją zmniejsza” - powiedział autor badania Anat Shalev. Dodał, że wyniki badań potwierdzają również wcześniejsze obserwacje innych naukowców z Chin i Francji.

Tymczasem naukowcy nie potrafią jeszcze wyjaśnić mechanizmu ochronnego działania metforminy w COVID-19. Prawdopodobnie efekt wynika z działania przeciwzapalnego i przeciwzakrzepowego. Dalsze badania dokładnie to ustalą.

 


Norwegia łączy 13 zgonów ze skutkami ubocznymi szczepionki Pfizer

Wszyscy, którzy zmarli, byli podobno starsi i niedołężni. Dlatego Norweska Agencja Leków naciska na ponowne rozważenie, czy należy szczepić najsłabszych, mimo że szczepionka ma „bardzo niskie ryzyko” szkodliwości.

 

Szczepienie Pfizer / BioNTech rozpoczęło się cztery dni przed Sylwestrem w Norwegii. Odkąd Svein Andersen (67) został pierwszym Norwegiem, który otrzymał zastrzyk w domu opieki Ellingsrudhjemmet, ponad 33 tys. Norwegów otrzymało szczepionkę w następnych tygodniach.

 

Z góry ogłoszono, że szczepionka może powodować skutki uboczne o różnym nasileniu, a teraz Norweska Agencja Leków ustaliła, które z nich wystąpiły w ich kraju. Zgłoszono 29 skutków ubocznych, ale z alarmującym odsetkiem zgonów.

 

„Spośród nich trzynaście to zgony, dziewięć to poważne skutki uboczne, a siedem to mniej poważne skutki uboczne” - powiedział w rozmowie z NRK dyrektor medyczny Norweskiej Agencji Leków Steinar Madsen.

 

W sumie 23 zgony zostały zgłoszone przez Norweską Agencję w związku ze szczepieniami. Jednak jak dotąd tylko 13 z nich zostało poddanych ocenie.

 

Wszystkie zgony miały miejsce wśród osłabionych starszych pacjentów w domach opieki. Wszyscy zmarli mają ponad 80 lat, a niektórzy nawet ponad 90.

 

„Wydaje się, że niektórzy z tych pacjentów mają tak poważne skutki uboczne w postaci gorączki i złego samopoczucia, że może to prowadzić do bardzo poważnej choroby, nawet poważniejszej, która może prowadzić do śmierci”.

 

Jednocześnie Madsen podkreślił, że te przypadki są rzadkie i że wiele tysięcy słabych ludzi zostało zaszczepionych bez śmiertelnego wyniku. „Osłabiony” oznacza pacjentów z ciężką chorobą serca, demencją, przewlekłą obturacyjną chorobą płuc i innymi poważnymi schorzeniami.

 

Madsen powiedział też, że nie niepokoi go zakres potwierdzonych skutków ubocznych.

 

„To nam nie przeszkadza. Oczywiste jest, że te szczepionki mają bardzo małe ryzyko, z kilkoma wyjątkami dla najsłabszych pacjentów ”- powiedział Madsen.

 

Dziewięciu pacjentów, u których wystąpiły poważne skutki uboczne, skarżyło się na reakcje alergiczne, ciężkie złe samopoczucie i wysoką gorączkę. Siedem mniej poważnych skutków ubocznych obejmowało silny ból w miejscu wstrzyknięcia.

 

Jednak Norweska Agencja Leków ostrzegła władze, aby uważały na procedury szczepień.

 

„Lekarze muszą teraz dokładnie przemyśleć, kto powinien zostać zaszczepiony. Osoby, które są bardzo słabe i u schyłku życia mogą zostać zaszczepione po indywidualnej ocenie ”- powiedział Madsen.

 

Jest to zgodne z wytycznymi opublikowanymi przez Norweski Instytut Zdrowia Publicznego na początku tego tygodnia.

 

Wcześniej sześć osób zmarło podczas próby szczepionki Pfizer / BioNTech, ale tylko dwie z nich faktycznie otrzymały szczepionkę. Pozostałym czterem podano bezpieczny roztwór soli i wody, placebo.

 

Do tej pory firma Pfizer i Centers for Disease Control and Prevention (CDC) badają okoliczności śmierci lekarza, który zmarł po wstrzyknięciu preparatu. 56-letni lekarz z Mount Sinai Miami Medical Center zmarł szesnaście dni po zaszczepieniu, a rozwinęła się u niego rzadka choroba krwi.

 

W Norwegii odnotowano ponad 57 tys. przypadków Covid-19 i ponad 0,5 tys. zgonów.

 


Czy Donald Trump właśnie odtajni wszystkie skandale w Waszyngtonie?!

W sieci pojawiła się lista dokumentów ujawniających prawdopodobnie wszystkie skandale amerykańskich elit. Czy to początek operacji „osuszania bagna”?

WikiLeaks dokonał zrzutu wszystkich swoich plików online. Na długiej liście ujawnionych informacji są dane na temat zamachów na World Trade Center, e-maile Hillary Clinton, dokumenty Johna McCaina, informacje dotyczące strzelaniny w Las Vegas czy też list Steve'a Jobsa dotyczący HIV.

Są informacje dotyczące afery pedofilskiej „PizzaGate”, skandale z  Afganistanu, Syrii, Iranu, dokumenty na temat Grupy Bilderberg, agentów CIA aresztowanych za gwałt oraz pandemii WHO.

Prawdopodobnie rozpoczął się wojskowy przewrót w USA.

Szturm na Kapitol według nowych informacji był wykonany przez Antifę i ruch Black Lives Matter. Stanowił więc element prowokacji, mającej na celu z dyskredytowanie Trumpa w oczach opinii publicznej.

Teraz Donald Trump inicjuje przepływ informacji na temat wszelkich afer w USA.

Plików jest bardzo dużo. Ich wnikliwa analiza zajmie trochę czasu, o ile w ogóle nie zostaną usunięte z Internetu.

Jednak widać pierwsze światełko w tym tunelu…

Źródła:

https://file.wikileaks.org/file/

https://prawy.pl/112356-trump-wlasnie-odtajnil-wszystkie-skandale-w-waszyngtonie/

 

 


Czy Alzheimer, to w rzeczywistości 3 różne choroby!

Choroba Alzheimera, może być bardziej złożona i zróżnicowana, niż dotąd sądzono. Pośmiertne sekwencjonowanie RNA wyróżniło 3 typy choroby na poziomie molekularnym. Każdy z nich wygląda w mózgu inaczej i wiąże się z unikalnym ryzykiem genetycznym.

Ta wiedza pozwoli naukowcom na przewidzenie, kto jest najbardziej podatny na dany rodzaj choroby, jak może ona przebiegać oraz pozwoli dobrać możliwie najlepsze metody leczenia. Odkrycie, że choroba Alzheimera może mieć 3 oblicza, może pomóc wyjaśnić, dlaczego tak trudno jest dobrać najbardziej efektywny lek.

Modele, których dotychczas używali naukowcy są dopasowane tylko do jednego rodzaju choroby pomijając przy tym dwa pozostałe. Niezbędne jest więc dążenie do kategoryzacji pacjentów z chorobą Alzheimera, w celu skutecznej terapii. Sekwencjonowanie RNA pozwoliło na sporządzenie profilu trzem rodzajom Alzheimera. Różnią się one na poziomie molekularnym. Wszystkie są jednak obecne w różnych obszarach mózgu, szczególnie w ośrodku związanym z tworzeniem nowych wspomnień. Tylko jedna trzecia osób ze zdiagnozowaną chorobą Alzheimera wypełniała kryteria zgodne z „typową” wersją choroby.
 


Czy niektóre komety mogą być sondami badawczymi obcych cywilizacji?

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zaobserwowano wiele niezwykłych ciał niebieskich, uważanych za komety, których właściwości i orbity nie wydają się być typowe z punktu widzenia astronomów. Najlepszy tego przykładem był obiekt znany jako Oumuamua 1I/2017 U1, który pojawił się w naszej przestrzeni kosmicznej w 2017 roku. Przy okazji tego przelotu pojawiły się sugestie, że może to byc zakamuflowany statek obcych. Czy to możliwe, że dziwne komety to de facto pojazdy pozaziemskich cywilizacji, kamuflujących się przed nami?

Ilość dziwacznych ciał niebieskich pojawiających się w okolicy Ziemi jest zastanawiająca. Warto wspomnieć kometę Donatiego, odkrytą na wieczornym niebie w sierpniu 1858 roku. Obserwowano gołym okiem od sierpnia do końca listopada. Peryhelium miało miejsce 30 września 1858 r.  Od początku sierpnia do pierwszego tygodnia października "kometa" znajdowała się na północ od Słońca. A więc można ją było zobaczyć zarówno wieczorem, jak i na porannym niebie. 

Kometa Donatiego - wikipedia.org

Na początku września 1858 roku, kometa Donatiego stała się obiektem o jasności gwiazdowej magnitudo 3, a kometa widoczna była z krótkim ogonem. W środku miesiąca magnitudo wzrosło do 2 i warkocz kometarny miał już 4 stopnie wielkości. Pod koniec tego miesiąca jasność komety Donati osiągnęła magnitudo 0 - a więc była bardzo jasna. Według doniesień z epoki kometa szybko przesunęła się na południowy wschód i przeniosła na półkulę południową gdzie była widoczna gołym okiem do końca listopada. W pewnym momencie kometa Donatiego nagle zaczęła się dziwnie zachowywać - mrugać - zmieniając swoją jasność w odstępach 4,6 godziny.

 

Innym obiektem tego typu, który warto wspomnieć jest kometa 41P/Tuttle-Giacobini-Kresak, która w 1973 roku, po przejściu peryhelium z nieznanych przyczyn zwiększyła swoją jasność aż 10 000 razy (!), a następnie w ciągu dwóch tygodni zmniejszyła swoją jasność do poprzedniej wartości. 

Kometa 41P/Tuttle-Giacobini-Kresak - źródło: wikipedia.org

Ale tego typu atrakcje to nie był jednorazowy wypadek. Podobne zjawisko zaobserwowano przy przelocie komety 12P/Pons–Brooks w 1884 roku. Zwiększała ona swój blask 1000 razy co 3 godziny. Te same niewytłumaczalne rozbłyski zostały zademonstrowane w 1927 roku podczas przelotu komety 29P/Schwassmann-Wachmann. Zmieniła ona swoją jasność 600 razy bez wyraźnego powodu.

Kometa 29P/Schwassmann-Wachmann - źródło: wikipedia.org

Badacze już od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku sugerowali, że niektóre złożone cząsteczki, które mogą być obecne w jądrach komet, rozkładając się pod wpływem słonecznych protonów i plazmy, mogą tworzyć związki wybuchowe. Co więcej, astronomowie wielokrotnie obserwowali, że wraz z gwałtownym wzrostem jasności w jądrze komety następowało potężne wyrzucenie kulistej powłoki. 

 

Niektórzy astrofizycy próbowali symulować podobne procesy w laboratoriach. Podjęto próbę wyjaśnienia wszystkich tych skutków wpływem światła słonecznego i ciepła na jądro komety. Gdyby jednak tylko te czynniki działały, wówczas wyładowanie materii następowałoby tylko od strony zwróconej ku Słońcu. W praktyce kilkakrotnie obserwowano jednocześnie wyładowanie na całym jądrze. To wskazywało, że we wnętrzu komety musiał być aktywowany jakiś mechanizm detonacji. Ale to założenie jest tylko hipotezą i wybuchowe cechy komet zostaną wyjaśnione dopiero po dalszych obserwacji i badań.

 

Wiele niespodzianek przyniosła naukowcom słynna kometa Halleya podczas swojego ostatniego podejścia do Ziemi. Francuscy naukowcy stwierdzili gwałtowną zmianę jego jasności z częstotliwością występującą co 24-28 godzin. Podjęto próbę wyjaśnienia tego „mrugania” własnym obrotem jądra komety, ale było dziwne, że w obserwacjach z poprzednich lat nie zaobserwowano okresowych zmian jasności komety Halleya. 

 

Wówczas powstało nowe założenie, że zmiana jasności jest związana z uszkodzeniem powierzchniowej warstwy pyłu na jądrze komety. Ale takie uszkodzenie mogło nastąpić tylko w wyniku silnego zderzenia komety z innym dużym ciałem kosmicznym, w przeciwnym razie skala zniszczenia nie spowodowałaby tak potężnych fluktuacji jasności. Jednak w tym przypadku silne zderzenie powinno było gwałtownie zmienić trajektorię samej komety, okres jej obrotu i w konsekwencji zakłócić czas jej ponownego przybycia - a tak się nie stało. Zgodnie z trzecią hipotezą, zmiana jasności komety Halleya mogła być spowodowana lokalnymi erupcjami gazów z jądra komety. Ale jak zatem wytłumaczyć ścisłą cykliczność tych emisji? 

 

Stwierdzono, że niektóre komety mają cechy w ruchu, których nie można wyjaśnić jedynie przyciąganiem ciał w Układzie Słonecznym. W wielu przypadkach charakter ruchu komety może być postrzegany jako sterowany.

Kometa C/1969 Y1 (Bennett) - źródło: Zdj. Obserwatorium w Cerro Tololo

Dokładnie tak zachowywała się kometa C/1969 Y1  - Bennett, odkryta w 1969 roku. Ta kometa była wyraźnie nieobojętna na planety w Układzie Słonecznym. Zbliżyła się do Ziemi, Marsa, udała się na orbitę Wenus, a następnie Jowisza. Odnosiło się wrażenie, że kometa nie zobowiązała się szczególnie do ścisłego przestrzegania grawitacyjnych praw ruchu, a jedynie używała ich zgodnie z własnymi „planami” stosując asysty grawitacyjne tak jak nowożytne ziemskie statki kosmiczne.

 

Podobnie robiła wcześniejsza kometa 72P/Denning-Fujikawa z 1881 roku. Zachowanie tego obiektu było pod wieloma względami niezwykłe. Nie zbliżyła się do Słońca, praktycznie nie emitowała warkocza za to w swojej podróży przez Układ Słoneczny zbliżyła się bardzo blisko w skali kosmicznej do Ziemi bo jedynie 6 mln km, a następnie zbliżyła się do Marsa na 9 mln km. Wenus kometa ta minęła o zaledwie 3 mln km.

 

Taka dokładna trajektoria nie mogłaby powstać przez przypadek. Okazuje się jednak, że kometa z 1881 roku nie była najbardziej „ciekawa” w stosunku do naszej planety. W maju 1983 roku kometa C/1983 H1 (IRAS-Araki-Alcock) minęła Ziemię w odległości 5 milionów kilometrów, a kometa Lexel w 1770 r., bijąc wszelkie rekordy spotkań międzyplanetarnych, przeszła dosłownie o włos od Ziemi, bo znalazła się w odległości 2,26 mln km. 

 

Interesujące było też zachowanie komety Brooks-2 z 1886 r., która w ruchu orbitalnym najpierw dogoniła Jowisza, ryzykując zderzenie przelatując zaledwie 100 tys. km od jego powierzchni, następnie przekroczyła orbitę tej gigantycznej planety i wykorzystując jej potężne przyciąganie, została wyrzucona. Ten manewr grawitacyjny został wykonany tak mistrzowsko, że liczne księżyce Jowisza nie wpłynęly na przejście komety! 

 

Jednak nie wszystkie komety zachowują się w ten sposób. Jeśli kometa C/1975 V1 West, w lutym 1976 r. okrążyła Słońce w odległości 150 mln km, nie wypuszczając nawet warkocza niezbędnego w tym przypadku na skutek oddziaływania gwiazdy. A kometa C/1963 R1- Pereyra z 1963 r. przeszła zaledwie 60 tys. km od Słońca. Z kolei Wielka Kometa Południowa z 1887 r. przeszła przez wewnętrzną koronę Słońca podgrzewaną do wielu milionów stopni Celsjusza. Taka stabilność termiczna komet w żaden sposób nie pasuje do „lodowej” koncepcji ich budowy, którą kiedyś zaproponowano. Przecież lód powinien był natychmiast wyparować, ale z jakiegoś powodu tak się nie dzieje. A może te komety w ogóle nie były zrobione z lodu?

 

Takich dziwactw jest jednak więcej. Na przykład kometa Arenda-Rolanda, która została odkryta w 1956 roku. Warkocz tej komety pojawił się 22 kwietnia 1957 roku, a na samym początku maja nagle zniknął. A nawet wcześniej takich ogonów jak w tym przypadku w ogóle nie obserwowano w kometach. Wraz ze zwykłym ogonem, skierowanym, zgodnie z oczekiwaniami, z dala od Słońca, kometa miała bardzo wąski ogon w kształcie włóczni, który był skierowany w stronę Słońca, co generalnie naruszało wszelkie wyobrażenia o dynamice gazowej komet. 

Kometa Arenda-Rolanda - źródło: wikipedia.org

dy kometa Arenda-Rolanda zbliżyła się do Ziemi, zaczęła się nagle obracać, a jej warkocz w kształcie włóczni zamienił się w rozszerzającą się wiązkę. Widmo tego anomalnego warkocza  również było niezwykłe. Jeśli komety ze zwykłym warkoczem pyłowym mają widmo ciągłe, to widmo Arenda-Rolanda było dyskretne, nieciągłe. Niezwykłe było również to, że anomalny warkocz pojawił się i nagle zniknął, jakby był „włączany” i „wyłączany”.

 

Kolejną tajemnicą komety Arenda-Rolanda było odkrycie 10 marca 1957 roku przez amerykańskich badaczy promieniowania krótkofalowego o długości fali 11 m (27,6 MHz). Natężenie tego promieniowania oscylowało w granicach +/- 30%, a jego źródło znajdowało się w warkoczu głównym, w znacznej odległości od jądra. Począwszy od 20-21 kwietnia, czyli tuż przed pojawieniem się anomalnego warkocza, źródło to zaczęło oddalać się od Słońca w kierunku promieniowym. Ale 9 kwietnia w Belgii zarejestrowano kolejne źródło emisji radiowej z tej niesamowitej komety, pracującej na długości fali 0,5 m (600 MHz).

 

Wysoka stabilność tego promieniowania, zarówno pod względem częstotliwości, jak i amplitudy, zaprzeczała założeniu o sporadycznym promieniowaniu w plazmie warkoczy kometarnych. Emisję o długości fali 11 metrów obserwowano przez ponad miesiąc i osiągnęła maksimum w okresie od 16 marca do 19 kwietnia, czyli w przeddzień pojawienia się anomalnego warkocza. Ponadto intensywność wysyłanych sygnałów z dnia na dzień rosła. Mechanizmów tej emisji radiowej nie można wyjaśnić ani termicznym, ani żadnym innym znanym procesem naturalnym. 

 


Polacy masowo wygrywają w sądach z Sanepidem, a to dopiero początek!

Polski rząd zaczyna zbierać owoce „stanu nadzwyczajnego bez stanu nadzwyczajnego”. Sanepid przegrywa w sądach z Polakami ukaranymi mandatami za nieprzestrzeganie nielegalnie wprowadzonych covidowych restrykcji.

 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie pomiędzy 12 a 14 stycznia unieważnił 21 decyzji Sanepidu o ukaranie obywateli za łamanie obostrzeń.

Osoby, które zostały ukarane mandatami otrzymają zwrot opłaconych kar, jak również zwrot kosztów postępowania sądowego.

Większość spraw dotyczy pierwszych miesięcy pandemii w Polsce. Są to naruszenia nakazu przemieszczania, nieprzestrzeganie obowiązku kwarantanny oraz konieczności zasłaniania ust i nosa.

Forum Obywatelskiego Rozwoju spodziewa się, że w najbliższych tygodniach i miesiącach dojdzie do lawinowego wzrostu liczby orzeczeń sądu, które będą kwestionować wprowadzone przez rząd nakazy i zakazy.

Oznacza to, że przez wiele miesięcy Sanepidy w całym kraju marnowały czas swoich pracowników, którzy musieli zajmować się postępowaniami, o których wiadomo było z góry, że z prawnego punktu widzenia są nie do obrony.

Należy przypomnieć, że do 2 grudnia 2020 roku, a więc do momentu podpisania ustawy covidowej przez prezydenta Andrzeja Dudę, obowiązek zasłaniania ust i nosa w miejscach publicznych był wprowadzony nielegalnie, to znaczy nie posiadał odpowiedniej podstawy prawnej.

Polacy masowo pozywali inspekcję sanitarną za bezprawne nakładanie na nich kar.

 

 

Teraz sądy czeka druga fala pozwów -  tym razem o swoje prawa zawalczą przedsiębiorcy

Sędziowie Sądu Okręgowego w Warszawie już ostrzegają, że zmasowane procesy przedsiębiorców mogą doprowadzić do całkowitego zablokowania funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Pamiętać też trzeba o tym, że konstytucja gwarantuje rozpatrywanie spraw bez nieuzasadnionej zwłoki.


Szokujące propozycje nowych ograniczeń w Wielkiej Brytanii: zakaz rozmów na ulicy i wychodzenie z domu raz na tydzień!

W związku z nową mutacją koronawirusa, która jest dużo bardziej zaraźliwa niż dotychczasowa odmiana, władze Wielkiej Brytanii mogą być zmuszone do jeszcze bardziej totalitarnych restrykcji.

Wielka Brytania notuje rekordy zakażeń i zgonów z powodu COVID-19. Dziś dobowa liczba zgonów mocno przekraczająca 1000, jest już normą.

Mówi się o tym, że lockdown na Wyspach potrwa do kwietnia. Jednak restrykcje narzucone na obywateli mogą być jeszcze bardziej drastyczne.

Pojawia się pomysł, aby wyjście z domu było możliwe tylko raz na tydzień! Na ulicy oraz w pomieszczeniach, takich jak sklepy, będzie zakaz rozmów!

Według władz Wielkiej Brytanii najbliższe tygodnie będą najgorszym czasem od początku pandemii COVID-19.

Pytanie brzmi, jak dalece politycy posuną się w swoich pomysłach dotyczących rzekomego tłumienia pandemii. Ile krajów pójdzie w ślady Wielkiej Brytanii? I czy w tym gronie znajdzie się Polska?

Wiele wskazuje na to, że im bliżej spotkania elit w Davos, na którym ustalone zostaną szczegóły dotyczące tzw. „Wielkiego Resetu”, tym bardziej społeczeństwom dokręcana jest śruba covidowych absurdów.

 


Naukowcy opracowali nowy „żyjący materiał”

Nowy rodzaj „żyjącego materiału” został opracowany przez naukowców z Londynu. Powstał poprzez ulepszenie podstawowych składników kombuchy – popularnego, fermentowanego napoju herbacianego.

Napój składa się z fermentowanych razem kultur bakterii symbiotycznych i drożdży. Baza, z której powstaje kombucha potrafi zrobić więcej, niż nadać trunkowi kwaśny smak. Poprzez modyfikację mieszanki kultur bakterii, naukowcy byli w stanie wytworzyć „żyjący materiał”. Taki rodzaj materiałów może być wykorzystywany do tworzenia np. ogniw fotowoltaicznych, samoregenerujących się materiałów czy czujników. Badacze twierdzą również, że takie materiały będzie można łatwo stworzyć w domu, zupełnie jak zakwas.

 

Korzenie badań nad „żywymi materiałami” sięgają roku 2014, kiedy to naukowcy z MIT opracowali go z bakterii E. coli. Badania pokazały, do czego zdolna jest taka materia, jednak w skali mikoskopijnej. Wyzwanie polegało na odtworzeniu tego w większej skali, co doprowadziło do wykorzystania kultur bakterii, które tworzą kombuchę.

 

To dopiero bardzo wczesne etapy badań. Jednak ten rodzaj materiałów może być w przyszłości wykorzystywany do tworzenia „inteligentnych” materiałów, które bardziej pomogą w gospodarstwach domowych, niż w wielkich fabrykach.


Opracowano pierwszą uniwersalną szczepionkę przeciwko wszystkim koronawirusom

Badacze nie czekali na nową epidemię z innym patogenem i stworzyli szczepionkę, która pobudza produkcję przeciwciał nawet przeciwko tym koronawirusom, których składniki nie zostały „zakodowane na stałe” w leku. Badania przedkliniczne dają bardzo obiecujące wyniki. Szczepionka prawdopodobnie zapobiegnie przyszłym pandemiom, takim jak COVID-19.

 

Wirus SARS-CoV-2 to tylko jeden z wielu w rodzinie koronawirusów. Pandemia COVID-19 pochłonęła już życie prawie 2 milionów ludzi. Wcześniej inne koronawirusy SARS i MERS również wywoływały epidemie, ale przy znacznie mniejszej liczbie ofiar. Naukowcy z California Institute of Technology postanowili opracować wszechstronną szczepionkę przeciwko szerokiej gamie pokrewnych koronawirusów, z których wiele krąży w populacjach zwierząt, aby zapobiec przyszłym epidemiom.

 

Nowa szczepionka składa się z nanocząstek białek mozaiki, które zawierają 60 podjednostek ośmiu różnych koronawirusów. Oznacza to, że szczepionka zawiera fragmenty białek kolczastych koronawirusa (najważniejsze „narzędzia” infekcji), które mogą wiązać się z odpowiednimi białkami w komórce w celu wytworzenia odpowiedzi immunologicznej.

 

Nowa szczepionka została przetestowana na modelach mysich, a wyniki są obiecujące. Szczepienie wywołało zróżnicowaną odpowiedź przeciwciał, które między innymi zareagowały na pokrewne szczepy koronawirusów, których fragmentów nie było w szczepionce.

 

Oznacza to, że proces uczenia się ma miejsce, gdy układ odpornościowy otrzymuje kilka różnych wariantów fragmentów koronawirusa. Układ odpornościowy uczy się rozpoznawać wspólne cechy koronawirusów i w efekcie reagować na zupełnie nowego koronawirusa, którego organizm ludzki jeszcze nie zna.

 

„Jest mało prawdopodobne, aby SARS-CoV-2 był ostatnim koronawirusem, który wywołał pandemię, więc potencjał nowej szczepionki jest bardzo ważny dla ochrony ludzi” - wyjaśniają autorzy.

 

Eksperci badają cały mechanizm leżący u podstaw tego zjawiska. Następnym krokiem jest ocena skuteczności odpowiedzi immunologicznej w zapobieganiu infekcji lub zmniejszaniu objawów infekcji.

 

Oczywiste jest, że nowe podejście ma potencjał nawet w przypadku SARS-CoV-2, chociaż opracowano już szczepionki o wysokim stopniu ochrony przed nim. Pod koniec ubiegłego roku pojawiły się dane o nowym, bardziej zakaźnym szczepie koronawirusa, przeciwko któremu nowe szczepionki mogą nie działać. Został on już odkryty w Europie, Rosji i Australii.

 


Czy Joe Biden może zostać postawiony w stan oskarżenia już 21 stycznia?!

Ze Stanów Zjednoczonych docierają coraz bardziej frapujące informacje. Tym razem nie chodzi o impeachment Donalda Trumpa, ale Joe Bidena!

Członkini Izby Reprezentantów - Marjorie Taylor Green ogłosiła gotowość przedstawienia projektu rezolucji w sprawie odwołania Joe Bidena 21 stycznia, dzień po jego zaprzysiężeniu na 46-ego prezydenta USA.

Motywacją Marjorie Taylor Greene jest przeświadczenie, że w Stanach Zjednoczonych nie może być prezydenta, który nadużywa swoich uprawnień, a do tego może być podatny na korupcję ze strony innych rządów.

Greene nie wyjawiła o jakie dokładnie chodzi zarzuty, ale jeden z nich ma dotyczyć jego biznesowych działań na Ukrainie.

Od pewnego czasu krążą też informacje o tym, że Chiny mają dowody na przestępstwa syna Bidena - Huntera. W związku z tym Joe Biden ma być szantażowany. Jeśli nie będzie wykonywał poleceń Pekinu, te informacje oficjalnie ujrzą światło dzienne, a to będzie oznaczać koniec kariery całego obozu politycznego, który wspiera Bidena.

 

 

Źródło:https://thehill.com/homenews/house/534178-marjorie-taylor-greene-says-she-will-introduce-impeachment-articles-against


Używasz Adblock? Blokujesz reklamy, ale podoba ci się to co tu czytasz? Wpłać cegiełkę na utrzymanie portalu, albo odblokuj reklamy na ZnZ