Październik 2020

Kanadyjskie satelity będą monitorować ruch obiektów kosmicznych na orbicie Ziemi

W przyszłości pozwoli to uniknąć kolizji między satelitami i dużymi śmieciami w przestrzeni kosmicznej blisko Ziemi.

Kanadyjska firma NorthStar Earth and Space podpisała kontrakt z francusko - włoskim producentem kosmonautycznym Thales Alenia Space na budowę pierwszych trzech satelitów pierwszego na świecie systemu monitorowania ruchu kosmicznego Skylark.

 

W ramach swojej pracy satelity Skylark będą monitorować ruchy satelitów i odłamków na orbicie Ziemi, informując operatorów statków kosmicznych o możliwym ryzyku kolizji. SpaceX i Amazon są wymieniani jako potencjalni partnerzy projektu, którzy mogą być zainteresowani zapewnieniem bezpieczeństwa swoich systemów satelitarnych Starlink i Project Kuiper.

 

Oczekuje się, że w sumie dwanaście pojazdów zostanie włączonych do sieci systemów obserwacyjnych NorthStar Earth and Space, które będą śledzić ruchy obiektów w przestrzeni kosmicznej częściej i dokładniej niż stacje naziemne mogą to robić obecnie.

 

Wystrzelenie pierwszych trzech satelitów Skylark powinno nastąpić już w 2022 roku, po czym dziewięć kolejnych statków kosmicznych zostanie wysłanych na orbitę Ziemi w ciągu najbliższych dwóch lat.

 


Na Hawajach zaobserwowano dziwne spadające światła

Mieszkańcy Hawajów widzieli na niebie coś niezwykłego. Według ekspertów zjawisko obserwowane nad Hawajami, które miało miejsce 24 października 2020 roku, to nie UFO, ale najprawdopodobniej szczątki rakiety w trakcie deorbitacji.

 

Specjaliści z University of Hawaii uważają, że ​​światła, które wzbudziły duże zainteresowanie w mediach społecznościowych, były prawdopodobnie powrotem zużytego dopalacza rakietowego. Według nich ta konkretna rakieta została użyta w 2008 roku do wystrzelenia wenezuelskiego satelity Venesat-1.

 

Używana rakieta krąży wokół Ziemi od czasu startu, powoli tracąc wysokość z powodu tarcia z rozrzedzoną atmosferą na niskiej orbicie okołoziemskiej. W zeszłą sobotę rakieta nośna dokonała ostatniego przelotu i spadła płonąć w coraz bardziej gęstej atmosferze.

 

W 2017 roku podobny tajemniczy obiekt widziano na nocnym niebie nad Los Angeles. Wtedy został zidentyfikowany jako pozostałości rakiety Atlas V wystrzelonej z kosmodromu w Vandenberg Air Force Base.

 

 


Zrewidowano teorię ewolucji życia na Ziemi

Naukowcy z Uniwersytetu w Utrechcie w Holandii i Instytutu Badań Biomedycznych w Barcelonie, zrewidowali mechanizm powstania pierwszych organizmów eukariotycznych. Okazało się, że ewolucja od prostych komórek bakteryjnych do złożonych komórek eukariotycznych przebiegała inaczej niż wcześniej sądzono. Eksperci przedstawili swoje odkrycia w artykule opublikowanym w czasopiśmie Nature Ecology & Evolution.

 

Według autorów tej pracy naukowej, pierwsza komórka, która uzyskała mitochondria (nazywa się to LECA - czyli „ostatni wspólny przodek eukariotów”) posiadała już strukturę i funkcje komórki eukariotycznej. Wcześniej uważano, że to pozyskanie mitochondriów było kluczowym krokiem w rozwoju złożoności organizmów żywych (wszystkie organizmy wielokomórkowe to eukarionty). Aby dowiedzieć się, jakie zmiany faktycznie przyczyniły się do powstania komórki eukariotycznej, naukowcy przeanalizowali genomy współczesnych gatunków i zrekonstruowali ewolucję DNA.

 

Okazało się, że prokarionty stały się bardziej złożone w wyniku mutacji genetycznych, duplikacji materiału genetycznego i nabywania genów poprzez transfer poziomy, czyli z komórki do komórki. Naukowcy odkryli, że w wyniku duplikacji genom prokariotów podwoił się. Rozszerzyły się rodziny genów i białka pokrywające pęcherzyki wewnątrzkomórkowe. W rezultacie prokarionty nabyły złożoną wewnątrzkomórkową sieć sygnalizacyjną, system transportu pęcherzyków i rozwinięty cytoszkielet.

 

Zgodnie z wynikami badań starożytne archeony, spokrewnione z niedawno odkrytym nadtypem Asgard, stworzyły wewnętrzne symbionty należące do alfaproteobakterii, które później przekształciły się w mitochondria. Zdaniem naukowców to ulepszony cytoszkielet i system transportowy pozwolił komórkom na wchłanianie przyszłych mitochondriów poprzez prymitywną fagocytozę. Z kolei mitochondria dostarczały komórkom nadmiar energii, która była wykorzystywana do dalszego komplikowania żywych organizmów.

 

 


Azja Środkowa może zamienić się w martwą pustynię

Naukowcy odkryli, że 34 miliony lat temu, nagła zmiana klimatu doprowadziła do katastrofy ekologicznej w Azji Środkowej. To wydarzenie na zawsze zmieniło bioróżnorodność regionu. Rozległe obszary Mongolii, Tybetu i północno-zachodnich Chin stały się suchymi pustyniami z niewielką roślinnością. Ziemie te pozostały takie przez prawie 20 milionów lat. Autorzy badania na ten temat przekonują, że wkrótce może się to powtórzyć.

Po zbadaniu pyłku kopalnego z Azji naukowcy doszli do wniosku, że Azja Środkowa przez wiele milionów lat była opuszczona, a zamieszkiwały ją głównie małe gryzonie. Wcześniej naukowcy uważali, że region ten prawie zawsze był pokryty lasami i dopiero z czasem pojawiło się tam kilka pustyń. Jednak autorzy nowej pracy twierdzą, że stan Azji Środkowej jest teraz bardziej efektem odwrotnego efektu, kiedy jałowe pustynie zazieleniły się. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że suche strefy tego regionu mogą się ponownie rozszerzyć.

 

Badanie to jest zgodne z prognozami Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), które pokazują, że Azja Środkowa szybko staje się jednym z najgorętszych i najbardziej suchych miejsc na świecie. Zmiana klimatu, taka jak ta zaobserwowana 34 miliony lat temu, może ponownie doprowadzić do nieodwracalnych zmian w ekosystemach i utraty różnorodności biologicznej.

 


Bezzałogowy bolid rozbił się dwie sekundy po rozpoczęciu jazdy próbnej

Wyścig odbył się w ramach zawodów Formuły E, gdzie konstruktorzy bezzałogowych systemów jazdy demonstrują własne osiągnięcia w dziedzinie sztucznej inteligencji i robotyki.

 

Bezzałogowy samochód zespołu Roborace SIT Acronis Autonomous uderzył w ogrodzenie, choć twórcy nie wiedzą, co dokładnie spowodowało wypadek, zakładają, że mogło się to stać z powodu słabej widoczności na torze. Samochód nie wykonywał ostrych zakrętów, a inne samochody mu nie przeszkadzały.

 

Autonomous Racing Graz, rywal zespołu Roborace SIT Acronis Autonomous, również przeszedł na emeryturę od samego początku. Jego system nie był w stanie dobrać prawidłowego ustawienia na torze, dlatego twórcy zdecydowali się wycofać swój pojazd z rywalizacji.

 

Mistrzostwa samochodów robotów odbywają się od 2019 roku na tych samych torach, na których odbywają się prawdziwe wyścigi uliczne. Zespoły otrzymują te same wehikuły, ale każdy musi wyposażyć je we własne autonomiczne systemy jazdy.

 


Niebieskie papugi z bajki Disneya znalazły się na skraju wymarcia

Ara modra to endemiczny gatunek papugi żyjący na terenie Brazylii. Zwierzęta te, są znane z filmu Disneya z 2011 roku pt. Rio. Podczas gdy wersja disneyowska, zakończyła się bardzo pozytywnym akcentem, całkiem niedawno w sieci, pojawiła się dość smutna informacja na temat tych zwierząt.

 

Jak napisano w raporcie BirdLife International, te rzadkie papugi, oficjalnie wymarły na wolności. Wraz z nimi, na liście wymieniono 8 innych gatunków endemicznych, które zostały uznane za wymarłe, bądź podejrzewane o wymarcie. Sytuacja, jest szczególnie smutna w przypadku Ary modrej. Po ponad 150 latach handlu, ze względu na swój niepowtarzalny wygląd, na wolności pozostały tylko trzy papugi z tego gatunku. Z tej trójki, dwie zostały schwytane w celu handlu zwierzętami.


Jedyne pozostałe Ary, są teraz hodowane w niewoli. Na początku tego roku 52 papugi, 26 samców i 26 samic, zostały sprowadzone z powrotem do ich rodzinnego regionu w Bahia. Według Mongabay zbudowano dla nich dwa centra reintrodukcji w Curaçá . Ptaki przechodzą obecnie proces adaptacji i są przygotowywane do wypuszczenia na wolność w 2021 roku po przetrzymywaniu ich na obszarach ochrony.

 


Silne trzęsienie ziemi pod dnem Morza Egejskiego. Wystąpiło też tsunami!

Dzisiaj po południu pod dnem Morza Egejskiego doszło do bardzo silnego trzęsienia ziemi. Było ono odczuwalne w Turcji i Grecji. Są zabici i ranni, doszło też do tsunami.

 

Początkowo informowano, że magnituda wstrząsów osiągnęła około 6,6 stopni w skali Richtera, ale wiele instytutów geofizycznych twierdzi, że wstrząs wynosił 7 stopni. Epicentrum znajdowało się 17 km od tureckiego miasta Izmir, a głębokość wstrząsu to jedynie 10 km pod dnem morza. 

 

Zarówno w Turcji jak i w Grecji wiele budynków zostało uszkodzonych. Według doniesień agencyjnych w samej Turcji nie żyją przynajmniej 4 osoby, a 120 zostało rannych . Pod gruzami mogą się jeszcze znajdować żywi ludzie. 

 

Doszło też do małego tsunami. Doświadczyli go zwłaszcza mieszkańcy greckiej wyspy Samos. Skutkiem fal były podtopienia, do których doszło w obrębie lokalnego portu. Na tej wyspie zawalił się też miejscowy kościół.

 

Od czasu wystąpienia tego silnego trzęsienia, cały czas dochodzi do wstrząsów wtórnych. Niektóre z nich mają ponad 5 stopni w skali Richtera. 

 

 


PiS odwołał Wszystkich Świętych! Od jutra wszystkie cmentarze zostaną zamknięte

Polski rząd wprowadza nowe restrykcje wymierzone w obywateli. Po odwołaniu Wielkanocy właśnie odwołano Wszystkich Świętych. Dzisiaj premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że do poniedziałku zamknięte będą wszystkie cmentarze. 

 

Decyzja rządu PiS powoduje, że Polacy nie będą mogli odwiedzić grobów swoich. Tak dotkliwej restrykcji nie było nawet za czasów stanu wojennego. Zakaz odwiedzania cmentarzy wprowadzono w tym samym czasie gdy po polskich miastach przetaczają się chordy zwolenników aborcji.

 

Można mieć pewność, że ta sama policja, która jest bezsilna w przypadku protestów lewicy, będzie bardzo gorliwie bronić cmentarzy przed ludźmi, mimo , że nie kwapiła się do obrony kościołów atakowanych przez wściekłych proaborcjonistów. Premier Morawiecki publicznie stwierdził, że nie chcą interweniować względem zwolenników zabijania dzieci. 

 

Covidowi eksperci jak profesor Krzysztof Simon z wrocławskiego szpitala zakaźnego na ulicy Koszarowej był łaskaw zauważyć w ciągu dwóch tygodni najpierw, że pełne cmentarze to skrajne niebezpieczeństwo, a potem, że lewicowe masowe protesty to jie jest duże zagrożenie, bo wszyscy mają maski. Na tym etapie rządowej epidemii nikt już nie zawraca sobie głowy takimi detalami jak logika wypowiedzi. 

Jest to naprawdę dziwne, że Polacy nie dostrzegają tego dwójmyślenia, które wprost sugeruje, że skoro policja może nie reagować na protesty skupiające setki tysięcy ludzi, to albo oznacza to, że zagrożenia nie ma, albo władzy zależy na dużej ilości zachorowań i bierność służb porządkowych ma głębszy sens poza obawą o klangor z zagranicy. 

 

Zamiast zrobić porządek z protestującymi postanowiono zastosować zasadę - silni wobec słabych, słabi wobec silnych - i przystąpiono do tresury staruszków. Ciekawe czy Jarosław Kaczyński znowu zakpi sobie z nas wszystkich jadąc na groby bliskich w myśl zasady - mój ból jest większy niż twój. 

 

 


Wyspy Kanaryjskie przyjmą tylko tych turystów z negatywnym testem na COVID-19

Hiszpańskie Wyspy Kanaryjskie uchwaliły ustawę zobowiązującą turystów odwiedzających hotele archipelagu, do przedstawienia negatywnego wyniku testu na chorobę COVID-19. Ustawa ma za cel zapobieganie infekcjom wśród gości hotelowych i utrzymanie działalności turystycznej.


Jak donosi agencja prasowa Reuters, zgodnie z nowym ustawodawstwem, hotele będą wymagać od gości w wieku powyżej 12 lat, przedstawienia negatywnego wyniku testu na koronawirusa, wykonanego w ciągu 72 godzin przed przyjazdem. Informacja o nowych ograniczeniach pojawiła się w zaledwie tydzień po tym, gdy Niemcy i Wielka Brytania zniosły ograniczenia dotyczące odwiedzania wysp.

Zgodnie ze słowami regionalnej szefowej turystyki, Yaizy Castilla:

„Na razie jest to realne rozwiązanie… dla ochrony wysp, naszych turystów i naszych obywateli”

Jeżeli ktoś jest zdeterminowany aby udać się na wakacje, przeprowadzenie testu na COVID-19, wydaje się niewielkim wydatkiem. Wskaźnik infekcji na wyspach Kanaryjskich, również napawa optymizmem i wynosi on zaledwie 79 przypadków na 100 000. Przewidując rosnące zapotrzebowanie na loty, tanie linie lotnicze Ryanair ogłosiły w piątek, że wprowadzą dodatkowe loty między Londynem a Teneryfą.

 

Być może kolejne kraje pójdą śladem Hiszpanii, a ograniczenia w transporcie zostaną wkrótce zredukowane. Jest to chyba jedyny sposób aby branża turystyczna i transportowa nie doświadczyły zupełnego załamania jako rezultat pandemii koronawirusa SARS-CoV2. Pozostaje żywić nadzieje iż kolejne tygodnie dadzą nam lepszy obraz przyszłości.

 


Aż 15 procent ofiar koronawirusa na całym świecie przypisuje się zanieczyszczeniu powietrza

Około 15% ofiar COVID-19 jest związanych z zanieczyszczeniem powietrza. Jest to szczególnie prawdziwe w przypadku krajów Azji Wschodniej i Europy, piszą naukowcy z Cardiovascular Research.

Kiedy ludzie oddychają zanieczyszczonym powietrzem, maleńkie cząsteczki z niego przenikają przez płuca do naczyń krwionośnych, powodując stan zapalny i stres komórkowy. W rezultacie wewnętrzna powierzchnia tętnic jest uszkodzona, zwężają się i tracą elastyczność. Coś podobnego dzieje się, gdy koronawirus przenika tą samą drogą.

 

Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) około 7 milionów ludzi umiera każdego roku z powodu zanieczyszczenia powietrza różnymi szkodliwymi substancjami. Wielu badaczy uważa, że ​​w rzeczywistości liczba zgonów może być zauważalnie wyższa. Naukowcy nie doszli jeszcze do jednego wniosku, które rodzaje zanieczyszczeń powietrza są szczególnie niebezpieczne dla zdrowia ludzi i zwierząt.

 

Eksperci zastanawiali się, jak duże zanieczyszczenie powietrza wpływa na przebieg zakażenia koronawirusem. W tym celu porównali mapy satelitarne rozpowszechnienia aerozoli w powietrzu głównych miast na świecie z częstotliwością śmierci ich mieszkańców z powodu COVID-19 w pierwszej połowie 2020 roku. W tym celu obliczyli, ile cząstek aerozolu i mikrokropel smogu dostaje się do płuc mieszkańców tych miast i jak ich przenikanie do układu oddechowego może wpływać na prawdopodobieństwo wystąpienia zapalenia. 

 

Lekarze wykorzystali te dane do obliczenia odsetka ofiar COVID-19, na których śmierć wpłynęło zanieczyszczenie powietrza. Okazało się, że wpływ ten był dość duży: np. W Czechach zanieczyszczenie powietrza wiązało się z około 29% zgonów z powodu COVID-19, a w Chinach, Niemczech, Szwajcarii i Belgii od 20 do 25%. W miastach Azji Wschodniej i Południowej wskaźnik ten był jeszcze wyższy i sięgał 35-40%. Najniższe wskaźniki zaobserwowano w Nowej Zelandii, Australii i Izraelu, tam było to odpowiednio 1%, 3% i 6% zgonów z powodu COVID-19, które mogą być związane z zanieczyszczeniem powietrza. 

 

Badania pokazują, że aerozole i cząsteczki zanieczyszczeń, zwiększają aktywność receptorów ACE2 na powierzchni komórek płucnych, które nowy typ koronawirusa wykorzystuje do dostania się do komórek. Dlatego można powiedzieć, że zanieczyszczenie powietrza podwaja ryzyko dla zdrowia człowieka, uszkadzając tkanki płuc i powodując ich więszą podatność na ataki wirusów.

 

 

 


Koronalny wyrzut masy po rozbłyskach słonecznych. Plazma zmierza w kierunku Ziemi

Na Słońcu wreszcie jest jakaś aktywność. Jej przykłądem jest koronalny wyrzut masy (CME) wytworzony po rozbłysku o sile C4.3, który wystąpił o godzinie 06:16 czasu uniwersalnego 27 października 2020 r.

 

 

Wyrzucona w przestrzeń kosmiczną plazma uderzy w magnetosferę Ziemi 1 listopada. Spodziewana jest wtedy silna burza geomagnetyczna i jasne zorze polarne.

 

Źródłem rozbłysku był duży obszar aktywny AR 2778, który 27 października wyprodukował kilka rozbłysków klasy B i C. Tego dnia wystąpiło w sumie 12 rozbłysków klasy B i 4 klasy C (dwa C1.4, C1.5 i C4.3). Również dzień wcześniej, 26 października zaobserwowano 6 rozbłysków klasy B.

 


NASA potwierdza, że 2 listopada na Ziemię może upaść asteroida

Rok 2020 jest bardzo dziwny, nie dość, że mamy koronawirusa dzięki któremu w kilka miesięcy zostaliśmy pozbawieni niemal wszystkich praw i zaczęliśmy żyć w totalitarnym reżimie sanitarnym, a pętla zniewolenia zaciska się, to jeszcze okazuje się, że na Ziemię może spaść asteroida. Według znanego naukowca Neila deGrasse Tysona, w Ziemię może uderzyć asteroida o średnicy wielkości dużej lodówki. Ma się to stać dzień przed listopadowymi wyborami w USA.

Słynny astrofizyk powiedział, że kosmiczna skała, znana jako 2018VP1, leci w kierunku Ziemi z prędkością 40 000 km na godzinę i 2 listopada na jej drodze może stanąć Ziemia.

„Może przeciąć Ziemię 2 listopada, dzień przed wyborami prezydenckimi ” - napisał na Instagramie .

Naukowiec dodał jednak, że latający obiekt nie jest niczym katastrofalnym, ponieważ nie jest wystarczająco duży, aby spowodować poważne szkody. Może dojść jednak do spektakularnego deszczu meteorów.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀

Amerykańska agencja kosmiczna NASA już wcześniej zidentyfikowała asteroidę 2018VP1, lecącą w kierunku Ziemi, ale oszacowano, że szanse na uderzenie to mniej niż 1 procent. Obecnie prawdopodobieństwo na przedostanie się do atmosfery naszej planety tego ciała niebieskiego wynosi według agencji 0,41%, ale nawet gdyby tak się stało, asteroida rozpadłaby się ze względu na swój niewielki rozmiar.

 


Nowy silnik nuklearny może zapoczątkować regularne loty na Marsa

Amerykańska firma Ultra Safe Nuclear Technologies opracowała koncepcję nowego silnika nuklearnego, który może zrewolucjonizować podróże kosmiczne. Nowa technologia pozwoli przede wszystkim radykalnie skrócić czas lotu z Ziemi na Marsa, a także na inne planety Układu Słonecznego.

 

Powszechnie stosowane rakiety o napędzie chemicznym zbliżają się do teoretycznych granic swoich możliwości, dlatego naukowcy poszukują nowych rozwiązań technologicznych, które pozwolą na bezpieczniejsze i wydajniejsze loty kosmiczne. Szczególnym zainteresowaniem znów cieszy się znana od dekad koncepcja silników nuklearnych, a za sprawą dokonanego postępu technologicznego mamy możliwość wprowadzenia jej do naszej rzeczywistości.

 

Firma Ultra Safe Nuclear Technologies udostępniła agencji NASA projekt nuklearnego cieplnego silnika rakietowego (NTP), który jest bezpieczniejszy i bardziej niezawodny od poprzednich tego typu koncepcji, a także znacznie wydajniejszy od rakiet chemicznych. Wykorzystuje w pełni ceramiczne mikrokapsułkowane paliwo (FCM) z niskowzbogaconym uranem o zwiększonej zawartości izotopu U-235 (HALEU), które jest kapsułkowane w cząsteczki pokryte węglikiem cyrkonu.

Źródło: USNC-Tech

Takie paliwo jest o wiele bardziej wytrzymałe niż konwencjonalne paliwa jądrowe i może pracować przy wysokich temperaturach. To z kolei przekłada się na bezpieczniejsze konstrukcje reaktorów oraz większy ciąg i impuls właściwy, który wcześniej można było uzyskać tylko z pomocą wysokowzbogaconego uranu.

 

Nowy projekt może zapoczątkować powstanie silników nuklearnych, które drastycznie skrócą czas misji kosmicznych. Przykładowy załogowy lot z Ziemi na Marsa mógłby potrwać zaledwie trzy miesiące. To z pewnością zwiększy atrakcyjność tego typu misji, a także zachęci do eksploracji kosmosu, nastawionej na pozyskiwanie surowców pozaziemskich.

 


Chiny legalizują cyfrowego juana i wprowadzą zakaz innych kryptowalut

Rząd chiński przygotowuje się do pełnego wdrożenia kryptowaluty w gospodarce państwowej. Ludowy Bank Chin opracował ustawę mającą na celu zalegalizowanie cyfrowego juana (CBDC) i całkowity zakaz innych kryptowalut, bez względu na to, kto jest ich emitentem. Równolegle z wprowadzeniem cyfrowego juana Chiny wprowadzą zakaz platform internetowych, które używają ich tokenów do promowania hazardu.

 

„Yuan obejmuje formy fizyczne i cyfrowe… Żadna firma ani osoba nie może produkować ani sprzedawać żetonów, kuponów ani cyfrowych żetonów, które zastąpiłyby juana będącego w obrocie na rynku” - czytamy w projekcie dokumentu.

 

Bank centralny zapowiedział, że przyjmie poprawki i uwagi do projektu do 23 listopada 2020 r., po czym zostanie on przekazany ustawodawcom do zatwierdzenia. Chiny planują stworzyć przejrzysty rynek finansowy bez innych walut cyfrowych, aby uniknąć zamieszania w zarządzaniu pieniędzmi, poinformowała Asia Nikkei.

 

Jednocześnie nie tylko entuzjaści używający bitcoin i monero, ale także giganci technologiczni zostaną zbanowani. Przede wszystkim na nowym ustawie ucierpi Facebook, który od kilku lat rozwija kryptowalutę Libra. W przypadku wprowadzenia nowych norm, portal społecznościowy ma gwarancję utraty perspektyw wejścia z Librą na największy rynek.

 

Było to jednak przewidywalne, biorąc pod uwagę całą historię relacji między Chinami a amerykańskim Internetem i usługami społecznymi, których praca jest zabroniona na terytorium Chin kontynentalnych nawet bez krypty.

 

Jeśli chodzi o hazard, Chiny zakazują wirtualnych pieniędzy, które są wykorzystywane przez witryny hazardowe do przesyłania środków do innych krajów. Rząd zobowiąże służby do współpracy z organami ścigania w celu znalezienia sprawców.

 

Kilka dni temu w Shenzhen zakończył się kolejny etap testowania cyfrowego juana. W ramach testów rząd przekazał 1,49 miliona dolarów 5 tys. mieszkańcom miasta w postaci kryptowaluty, a 3389 sklepów zaczęło przyjmować płatności za pośrednictwem nowego systemu. W ciągu sześciu dni, od 12 do 18 października, uczestnicy programu pilotażowego z sukcesem wydali 1,31 mln dol. w cyfrowej walucie. Nie wykryto awarii systemu.

 

Pełne uruchomienie chińskiej państwowej kryptowaluty zaplanowano na luty 2022 r. Oficjalne wprowadzenie odbędzie się tuż przed Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie.

 


Anty antyaborcyjna rewolta czyli o Sorosie, kontrrewolucji i propagandzie

Po drugiej wojnie światowej polityka Stanów Zjednoczonych wobec Niemiec była prosta: naród niemiecki trzeba zderadykalizować (czyt. zdenazyfikować) natomiast państwo niemieckie trzeba remilitaryzować, aby stanowiło "tamę" dla ewentualnego potoku Armii Czerwonej, która wobec lewicowych i pacyfistycznych nastrojów w powojennej Europie, mogła by pokusić się o szybkie przebicie się przez plantacje żyta i pszenicy w jaką chcieli Niemcy zamienić żydowscy rewanżyści, doradcy Franklina Delano Roosevelta.

Głównym czynnikiem, który był zaangażowany w niedopuszczenie do sytuacji w której Anglia byłaby "przykuta do martwego ciała" jak mawiał Winston Churchill była jednak Wielka Brytania. To Brytyjczycy wciąż dzierżyli w swoich szponach władzę nad potężnym Imperium Kolonialnym i, jak robili to przez ostatnie kilkaset lat, nie chcieli dopuścić aby na obszarze Europy wyrosła siła polityczna, która objęła by swoimi wpływami cały obszar od Władywostoku do Lizbony.

 

Aby pogodzić te dwie koncepcje (zapewne choć nie mam na to dowodu) zdecydowano się przekształcić Niemcy w ową tamę dla czerwonego komunizmu a jednocześnie urobić niemieckie społeczeństwo na posłuszną, lewicową masę tak, aby zniszczyć w narodzie niemieckim jego dążenia do europejskiej supremacji.

W tym też celu zrzucono na teren RFN byłych nazistów, aby sklecić z nich nowe niemieckie tajne służby, jednocześnie zrzucając lewicowych ideologów, popłuczyny po szkole frankfurckiej, aby Ci zajęli się marksistowską obróbką niemieckiej młodzieży, wykorzystując ją wedle ideologii Herberta Marcusego jako narzędzie nowej rewolty. Pech jednak chciał, że pokolenie '68 wyhodowane zostało w szczycie chwały izraelskiego militaryzmu, kiedy to reżim syjonistyczny miał swoje "pięć minut" glorii po wygranej wojnie sześciodniowej.

 

Od tamtej pory wywodzący się głównie z niemieckiej klasy średniej, niechętne wobec ciężkiej pracy albo pracy w ogóle (patrz Francja i tamtejsze hasła lewackiego Ruchu 22 marca w stylu "Nie będziemy nigdy pracować") lewicowcy zaczęli atakować amerykańskie placówki dyplomatyczne kamieniami oraz podpalać miejsca kultu religii żydowskiej.

 

W ten oto sposób żydowscy inżynierowie społeczni, opłacani przez tajne służby USA (oraz zapewne Izraela) wyhodowali sobie pokolenie lewackich "antysemitów", którzy zamiast "demokratyzować" niemieckie społeczeństwo i pozbywać się z niego "antysemityzmu", zaczęli stosować antysyjonistyczną retorykę oraz solidaryzować się z Palestyńczykami a nawet współdziałać z nimi w zbrojnych atakach na Żydów.

Adorno, Horkheimer, Marcuse i inni ideologiczni dewianci wpadli w popłoch... Jak tak może być żeby nas Żydów atakować... Kissinger nazwał lewacką rebelię bardziej nazistowską niż NPD.

I na nic się zdała propaganda Axela Springera (którą również lewacy zwalczali m.in. organizując palenie gazet należących do tegoż niemieckiego wydawnictwa, które w swojej deklaracji ma wpisane popieranie Izraela oraz działania na rzecz dobrych stosunków niemiecko-żydowskich) i głośne apele lewackich indoktrynerów, aby zostawić biedne Juesej w spokoju (patrz 6 czerwca 1967 kiedy Horkheimer chciał spacyfikować niemieckich studentów z SDS, którzy za pomocą granatów dymnych dezorganizowali obchody tygodnia przyjaźni niemiecko-amerykańskiej). Lewacy byli nieugięci w zwalczaniu "Syjonizmu" i "amerykańskiego imperializmu".

Jednak każda rewolta będąca w dużej mierze rewoltą spontaniczną (a nie jak głosiła zachodnia propaganda finansowaną przez wschód) musi się kiedyś skończyć. Bo przecież ileż można bezmyślnie rzucać kamieniami w policję. Wiedzą o tym nie tylko zachodni lewacy ale również "nasze" pookrągłostołowe  "elity", które zaczynały swoją karierę polityczną od organizowania na polecenie marcowego żydostwa rozruchów na ulicach Warszawy i innych polskich miast również w 1968 roku.

Różnica pomiędzy Polską a zachodem była jednak znacząca - w Polsce robotnicy stanęli do stronie rządu, natomiast zachodnim lewakom udało się pociągnąć do buntu całe spektrum społeczne.

Po 1989 roku a może zapewne i wcześniej ktoś musiał jednak pójść do rozum do głowy i przemyśleć: jak tutaj w tej Europie Środkowo-Wschodniej, tak bojowo nastawionej wobec wszelakich okupantów tak przemielić masie mózgi, aby Ci nigdy nie powtarzali wyczynów swoich kolegów z zachodu, których kraje były okupowane przez US Army już od połowy lat 40-tych.

Pierwszym i najważniejszym elementem było zapewne powiązanie Juesej, Izraela i Polski "wspólnotą ideologiczną" tak, aby zminimalizować ryzyko wybuchu rewolucji w tym regionie świata o zabarwieniu czerwonym, zielonym, różowym czy wszelakim innym, która nie sprzyjała by realizacji przez nadwiślańskim politykierów interesu amerykańsko-izraelskiego. I tutaj znajdujemy właściwie chyba jedyny pozytyw okupacji Polski przez anglosasko-syjonistyczne elity wpływu - zachowanie oraz promocja konserwatywnej ideologii, jak tej przewodniej w Państwie Polskim.

Jednak w każdym społeczeństwie znajduje się element rewolucyjny, który nie będzie chciał się dostosować do reguł cywilizacji zachodniej, które wciąż jeszcze jako tako panują w Polsce. I dla nich trzeba stworzyć jakąś alternatywę, tzn. jakiegoś wroga z którym będą mogli sobie powalczyć. Oczywiście ich walka będzie polegała na spacerowaniu sobie ulicami miast tudzież rzucaniu bezmyślnie elementami infrastruktury drogowej w wybrane przez siebie cele, gdyż taki aspołeczny element nic innego w swoim ograniczonym do minimum rozmiaru mózgu nie jest w stanie wymyśleć.

Oczywiście dla ukrytych władców Polski najlepiej byłoby jakby wcale nie myśleli a tylko jedynie podążali za ideologią, którą podrzucą im koncesjonowani kontestatorzy systemu.

Jeden z czołowych polskich dziennikarzy śledczych, znający osobiście takie tuzy syjonistycznych elit bezpieczniackich jak Juval Aviv, dowódca Kidonu (szwadronu śmierci Mossadu), który likwidował terrorystów z Czarnego Września powiedział w wywiadzie przeprowadzonym z nim przez jednego z czołowych polskich dziennikarzy "niezależnych" i "niepokornych" że aby zająć się na serio działalnością polityczną w Polsce trzeba mieć na to koncesje bezpieki. Krótko mówiąc: wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciwko państwu - jak mawiał minister edukacji w rządzie Benito Mussoliniego.

Jeżeli wiemy że bezpieka po roku 1989 jest szkolona przez naszych obecnych sojuszników znad Potomaku oraz znad Morza Martwego, możemy domyśleć się że owe oczy i uszy naszego kraju z polecenia swoich "instruktorów" zapewne nie będą zainteresowane dawaniem koncesji na działalność, która mogła by zagrozić amerykańsko-żydowskiej dominacji nad Polską.

Tak więc nowi lewaccy kontestatorzy systemu muszą sobie znaleźć wroga (który według nich sprawuje piecze nad znienawidzonym przez nich konserwatywnym systemem) gdzie indziej a nie tam gdzie on rzeczywiście jest.

W ciągu ostatnich kilku lat różni dziennikarze i inni "oficerowie polityczni" związani z finansowaną przez amerykański rząd Gazetą Wyborczą znaleźli sobie chłopca do bicia - mianowicie Rosję.

Oczywiście nie można przecież napuszczać lewaków na złego Władimira Władimirowicza i jego "konserwatywny" kraj, odwołując się jedynie do okupacji przez prorosyjską proxy armię wschodniej Ukrainy czy też anektowanego Krymu.

Aby więc znaleźć mocniejszy argument do uzasadnienia tezy, iż wrogiem numer 1 polskiego (albo raczej polskojęzycznego), zniewieściałego lewactwa jest Rosja, stosując przy tym metody amerykańskiej lewicy, uknuto teorię, że Prawo i Sprawiedliwość doszło do władzy w 2015 roku dzięki rosyjskiej ingerencji. Dokładnie ten sam zabieg zastosowano w Ameryce w stosunku do Donalda Trumpa. Ponieważ nie wolno głośno mówić, że jego kampanię dofinansowali żydowscy miliarderzy a izraelska bezpieka za pomocą Facebooka przeprowadziła kampanię za Trumpem i przeciwko Hillary Clinton, poczęto pisać całe encyklopedie, w których na siłę udowadniano, że przeciętny ex-KGB-ista wprzęgnął wszystkie złowieszcze siły w swoim kraju: FSB, GRU, SWR, MO, MSW, OMON, SPECNAZ ... aby to jego kandydat został prezydentem Stanów Zjednoczonych. I pal licho, że z rosyjskim oficjelami spotykali się głównie żydowscy współpracownicy Trumpa, którzy sondowali kwestię Iranu i Izraela i stosunek Putina do niej. Najważniejsze było, że spotykali się z Rosjanami. A jak się spotykali to znaczy że już pracują dla FSB czy innego SWR. No bo przecież tylko Barack Obama może iść na lunch z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem do waszyngtońskiego fast foodu...

Wracając jednak do Polski.

Od kilku lat kilku zawodowych propagandzistów związanych ze środowiskiem A. Michnika, swego czasu stałego bywalca rezydencji ambasadora USA w Polsce pisze książki jak to Władimir Putin usadowił na tronie w Polsce Jarosława K. i przekształca kraj na wzór "konserwatywnej" Rosji Putina, przesuwając ją jednocześnie z zachodu na wschód.

Jak widać po latach tej nachalnej i durnej propagandy dla swoich wyznawców Polska nie tylko nie stała się częścią Unii Eurazjatyckiej a wręcz została bazą wypadową CIA, US Army i wszelkich innych atrybutów zachodniego Imperium do rozszerzania rewolucji neokonserwatywnej (neotrockistowskiej) na obszar poradziecki. Czego najlepszym dowodem jest ustanowienie z Polski siedziby dla białoruskiego (pseudo) demokratyzmu.

 

Jednak ponieważ artykuł jest o czarnych marszach, czarnych poniedziałkach, czarnych wtorkach i innych lewackich spędach, sprowokowanych przez pewną prawicową fundację, naciskającą pisowski rząd na przepychanie Polski w prawą stronę, zajmę się ich organizatorami, a konkretnie jedną z nich.

Mowa o niejakiej K. Suchanow, działaczce tzw. Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, która idąc z głównym nurtem gazetowyborczowego ścieku, postanowiła na ponad 600 stronach swojej paplaniny zwanej "To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze" udowodnić, że fundacja Ordo Iuris, stojąca za prawicową kontrrewolucją, którą stara się przepchnąć w polskiej legislaturze, jest powiązania z Kremlem oraz osobiście z Władimirem Władimirowiczem Putinem, który tak dba religijność w swoim kraju, że aż Rosja przoduje we wszelkich statystkach mordowania nienarodzonych dzieci.

Ale ponieważ Nowy Car stara się wykreować siebie na renowatora carskiego Imperium, zachodni lewacy wykorzystują jego prawicową retorykę do wynajdowania sobie wroga, z którym w swojej narkotyczno-alkoholowej matni będą mogli sobie powalczyć, uznając się za bohaterów walki z "faszyzmem".

Oczywiście sami by na to nie wpadli. A zachodnie lewicowe elity nieżydowskie (Zbigniew Brzeziński stwierdził że woli Rosję białą - nacjonalistyczną niż czerwoną) jakoś niespecjalnie chętne są do zwalczania byłego czekisty, dzięki któremu zachodni kapitał może wyprowadzać z Rosji ponad 100 mld dolarów rocznie.

Stąd też nie powinno nikogo dziwić, że to lewicowe elity o etnicznym, żydowskim charakterze wykorzystują Władimira Putina jako kozła ofiarnego dla tajnych machinacji izraelskiej bezpieki i lobby żydowskiego w USA, które to najmocniej optują za prawicowymi rządami w Stanach Zjednoczonych czy też w Polsce.

Wracając jednak do pani z tzw. Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. W swojej książce, jeżeli można doszukiwać się motywu przewodniego jej, będzie to niewątpliwie powiązanie znienawidzonej przez siebie organizacji Ordo Iuris z paramilitarną organizacją katolicką z Brazylii TFP.

Owa organizacja była przybocznym organem junty wojskowej, zainstalowanej w Brazylii przez CIA w 1964. Junty, która nie tylko zyskała poparcie Stanów Zjednoczonych oraz Izraela ale która była uzbrajana i szkolona przez reżim syjonistyczny. Oprócz dostarczania Brazylijczykom m.in. pistoletów Uzi Izrael podpisał z Brazylią pakt o współpracy w zakresie broni nuklearnej. Ponadto Brazylia stała się partnerem Izraela w "walce z terroryzmem" (czyt. z lewicowym radykalizmem).

Według książki pt: "Porządek Światowy i Religia" wydanej przez Uniwersytet Stanowy w Nowym Jorku organizacja TFP (Tradycja, Rodzina i Własność) była finansowana przez CIA. Oto jej fragment:

Na przykład w Brazylii CIA sfinansowała ugruntowaną od dawna i ultrakonserwatywną grupę „Tradycja, rodzina i własność”, której neo-mccartyyckie metody obejmowały publikowanie list wywrotowego duchowieństwa i zamieszczanie ogłoszeń w lokalnej prasie, okređlajczch niektóre osoby jako nie patriotyczne.

Na Wikipedii możemy przeczytać:

Ordo Iuris zalicza się do grup interesu artykułujących postulaty Kościoła katolickiego. Jest powiązana z brazylijską organizacją pozarządową Tradycja, Rodzina i Własność (TFP) działającą w wielu krajach świata.

Tak więc 5 minut internetowego śledztwa obala kilka lat "żmudnej" pracy propagandzistów z Gazety Wyborczej jakoby za Ordo Iuris stała Rosja i Władimir Putin. Otóż za Ordo Iuris stoją przede wszystkim tajne służby Stanów Zjednoczonych, które założyły i sfinansowały organizację "Tradycja, Rodzina i Własność", która to według pani Suchanow utworzyła Ordo Iuris.

Ale pani autorka owej pracy wspomina również o tajemniczym finansowaniu organizacji prawicowych w Europie przez American Center for Law and Justice, na czele którego stoi niejaki Jay Sekulow. A ponieważ ACLJ ma swoją filię także w Moskwie, to autorka ów propagandy zaliczyła ją w poczet "pomocnych dłoni Kremla".

Sekulow stoi również na czele European Center for Law and Justice, które to jest europejskim oddziałem ACLJ i organizacją partnerską Ordo Iuris. ACLJ miało tylko w 2014 roku wytransferować do Europe prawie 1,5 mln dolarów. W sumie według śledztwa pani S. od 2008 roku ACLJ razem z Alliance Defending Freedom wytransferowało do Europy ponad 20 milionów dolarów. Przypomnijmy że mowa o amerykańskich organizacjach prawicowych (które autorka nazywa fundamentalistycznymi), które powiązane są z Ordo Iuris.

 

No dobra,  skończmy już z tą paplaninę i zajmijmy się wreszcie szefuniem ACLJ, ECLJ oraz SCLJ (Slavic Center for Law and Justice) a więc Jay'em Sekulowem. Już samo nazwisko mówi nam jakiej jest on narodowości (bynajmniej nie chodzi mi o narodowość amerykańską).

Aby nie rozpisywać się zbytnio o tej osobistości zacytuję fragmenty książki tego zagorzałego Syjonisty oraz obrońcy państwa Izrael pt. "Przeklęty sojusz: Agenda Iranu, Rosji i dżihadystów w podziale podboju świata" (już sam tytuł sugeruje stosunek autora do Rosji):

Ta książka bada przyczyny i konsekwencje niebezpiecznego wzrostu siły i agresji Iranu, który reaguje na malejącą obecność Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie i korzysta z przychylnego traktowania, jakie zapewniła Iranowi umowa nuklearna. Ujawni rolę Iranu jako eksportera terroru na całym świecie i jego ostateczną ambicję wypełnienia apokaliptycznych proroctw szyickiego islamu o przejęciu Jerozolimy na przybycie Mahdiego. Zbada implikacje islamu, jego dogmaty i sposoby myślenia, a także przedstawi przegląd prawa szariatu, które kontroluje umysł radykalnego muzułmanina, niezależnie od tego, czy jest on Wielkim Ajatollahem Iranu, czy piechurem w armii dżihadystów ISIS. Ostatecznie jednak celem tej książki jest ujawnienie istnienia, natury i niebezpieczeństwa bezbożnego sojuszu, który powstał między Iranem, Syrią, Rosją i organizacjami terrorystycznymi na całym świecie.

I kolejny fragment naszego agenta Kremla - Sekulowa (według gazetowyborczej propagandzistki):

Iran chętnie kupuje najbardziej zaawansowane rosyjskie czołgi i myśliwce.  Podczas tej samej wizyty Dehghan spotkał się z rosyjskim ministrem obrony Siergiejem Szojgu, który następnie stwierdził: „Jestem przekonany, że nasze spotkanie przyczyni się do wzmocnienia przyjaznych stosunków między siłami zbrojnymi Rosji i Iranu”.  To jest tworzenie bezbożnego sojuszu, w którym liczni wrogowie wolności łączą się, by walczyć z Ameryką i naszymi sojusznikami.

Żeby nie zanudzać już ostatni fragment jednej z najnowszych prac politycznych sojusznika Ordo Iuris oraz "kremlowskiego reżimu":

Aby zrozumieć ten konflikt w Syrii, trzeba zrozumieć wewnątrz-muzułmański konflikt między muzułmanami sunnickimi a szyickimi. ISIS wyznaje dżihadystyczną sunnicką stronę islamu, podczas gdy Asad jest alawitą, sektą należącą do szyickiego islamu. W dalszej części tej książki omówię te gałęzie bardziej szczegółowo, wyjaśniając, w jaki sposób konflikty te doprowadziły do ​​wojen zastępczych, nieprawdopodobnych koalicji, a ostatecznie do bezbożnego sojuszu między Iranem a Rosją. W ten sposób staje się jasne, że wycofanie się Ameryki z Bliskiego Wschodu dało Iranowi, Rosji i ISIS szansę na wzrost w siłę i rozszerzenie kontroli nad regionem. To z kolei doprowadziło do wzrostu i rozprzestrzeniania się terroryzmu we wszystkich częściach świata.

Dodam tylko że owe fragmenty pochodzą tylko z pierwszych stron książki naszego "ruskiego propagandzisty". Cała praca jest zwyczajnym ściekiem prosyjonistycznych, antyrosyjskich i antymuzułmańskich brednii, pisanych, jak się wydaje, przez co najmniej tajnego współpracownika tajnych służb Izraela. Oczywiście to tylko moja teoria, według mnie bardzo prawdopodobna.

W każdym bądź razie obalenie tez zawartych w pracy naszej anty antyaborcyjnej aktywistki, która pracowała nad nią, jak twierdzi przez kilka lat zajmuje średnio 10-15 minut relaksującego przeglądania prostych internetowych witryn, takich jak googlebooks czy Wikipedia.

Jeżeli już ustaliliśmy z jakim ściekiem propagandy mamy do czynienia ze strony anty antyaborcyjnych propagandzistek, zastanówmy się dlaczego... Dlaczego tak ważne jest aby to Rosja i Władimir Putin stali się kozłami ofiarnymi wykreowanymi przez zachodnioeuropejskie (w tym polskie) lewactwo na tych, którzy wspierają wzrost znaczenia organizacji oraz partii politycznych o charakterze prawicowym i religijnym (jak mawia pani S. - fundamentalistycznym).

Otóż tak jak już wcześniej wspomniałem, ponieważ kluczową rolę w rozmontowywaniu zachodnioeuropejskiego lewackiego Imperium zwanego Unią Europejską (co widać na przykładzie Polski) pełnią tajne ośrodki władzy USA i Izraela, a więc obecnych stróżów porządku politycznego w Polsce, koncesję na działalność w naszym kraju mogą uzyskać jedynie takie organizacje i środowiska polityczne, które będą działać w ramach tegoż systemu, tzn. nie będą zwalczać naszych "protektorów". A ponieważ jak mawiał znany dziennikarz śledczy Witold G. koncesje na działalność polityczną w Polsce przyznaje rodzima bezpieka, więc aby się załapać na jakiś stołek albo co najmniej być chociaż przez chwilę "gwiazdą" polskiej sceny politycznej, trzeba tańczyć w rytm Gwieździstego Sztandaru. A chór przygrywający do tańca z pewnością nie życzy sobie, aby ktoś zakłócał dominację nad Polską oł sej ken ju si...

Pani S. w swojej książce pisze:

Mówienie o Bogu jakoś naturalnie i gładko łączy się u członków organizacji, o których piszę, z żyłką do biznesu. Dlatego do biednych nie należą, choć ich członkowie nieustannie przywołują tego okropnego Sorosa, który podobno sponsoruje kolorowe rewolucje, homoseksualne lobby itp. Również mnie zarzucano, że to on mnie finansuje. Soros miał też finansować Strajk Kobiet. Gdziekolwiek się obrócisz, mówią ci, że to on cię utrzymuje, choć wciąż nie dostałaś ani grosza.

Kiedy uprawia się politykę w ten sposób, zapewne trudno uwierzyć, że mogą istnieć społeczeństwa, gdzie niekoniecznie KGB, CIA czy nieszczęsny Soros urządzają ludziom protesty. To jakby a priori pozbawić wszystkich ludzi woli i szlachetnych odruchów. Ta sama narracja często pojawiała się również w polskich prorządowych mediach. W każdym razie nikt z nas kasy od Sorosa nie dostał.

Otóż George Soros sam się przyznał, że dokonał zamachu stanu na Słowacji w 1998 roku, w Chorwacji w roku 1999 oraz w Serbii w roku 2000. Przyznał to w swojej książce "Bańka amerykańskiej supremacji". Czy finansuje on protesty polskojęzycznych aborcjonistek - nie wiem. Wiem natomiast, że pani S. wydała swoją antyrosyjską (albo raczej antyputinowską) i antyprawicową książkę w wydawnictwie Agora, które zostało "odratowane" przez pana Gyorgy'ego Schwartza znanego jako Soros, który wpompował w spółkę Agora  13 mln dolarów.

 

Tak więc to Soros jest właścicielem organu propagandy, dzięki któremu pani S. ma swoje pięć minut i może zatruwać umysły lewaków swoją paplaniną o rosyjskiej kontroli polskiej prawicy tak, aby Ci nigdy nie wyszli na ulicę protestować przeciwko okupacji Polski przez amerykańska armię, agentów amerykańskich służb porozmieszczanych w całym spektrum sceny politycznej oraz (jeżeli sytuacja z koronawirusem się pogorszy) przez Wojska Obrony Terytorialnej, których dowódcy są szkoleni na pustyni Negew a zamiast tego bezmyślne atakowali kościoły oraz Polaków mających inne poglądy niż oni tylko po to, aby rozbijać i skłócać społeczeństwo, odwalając tym samym brudną robotę dla bandziorów z tajnych służb i innych trudnych do określenia struktur politycznych, które od 30 lat budują sobie w Polsce przyczółek dla realizacji swoich partykularnych interesów, które niemal w każdym aspekcie są sprzeczne z polskim interesem narodowym.