Kwiecień 2020

Koniec świata odwołany. Asteroida 1998 OR2 przeleciała bezpiecznie obok Ziemi

Wczoraj, 29 kwietnia, w pobliżu naszej planety przeleciała duża asteroida klasyfikowana jako potencjalnie niebezpieczna. Asteroida znana jako 1998 OR2, znalazła się w odległości 6,29 miliona km od Ziemi. To szesnaście razy więcej niż średnia odległość Księżyca od naszej planety. Jednak w skali kosmicznej jest to dość niewielki dystans.

Asteroida 1998 OR2 została po raz pierwszy odkryta przez NASA w 1998 roku. Została opisana jako „wystarczająco duża, aby spowodować globalną katastrofę”, oczywiście o ile uderzy w powierzchnię naszej planety. Jej średnica wynosi około 4,1 km a prędkość względem Ziemi wynosi mniej więcej 30 tysięcy km/h.

 

Obiekt ten jest uważany przez naukowców za potencjalnie niebezpieczną, ponieważ trajektoria jej lotu może przecinać orbitę Ziemi. Szansa, że asteroida spadnie na naszą planetę jest jednak niewielka, jak jeden do pięćdziesięciu tysięcy. Teraz już wiemy, że wraz z tym przelotem do tego nie doszło, ale to nie znaczy, że nie dojdzie do tego w przyszłości.

 

Korzystając z tego, że to spore ciało niebieskie przelatuje w pobliżu Ziemi, astrofizycy poczynili szerego obserwacji radarowych tego obiektu. Pokazały one jak wygląda kształ tej asteroidy. Co zaskakujące na zdjęciach radarowych 1998 QR2 wykonanych radioteleskopem w Arecibo, wygląda ona jak kosmiczna skała nosząca maseczkę. To bardzo sugestywne w czasie gdy prawie wszyscy ludzie na Ziemi muszą paradować w podobnych nakryciach twarzy. W rzeczywistości jest to tylko złudzenie i po prostu jedna z fotografii, wywołująca taką pareidolię.

Z obiektem znanym jako 1998 QR2 wiąże się również ciekawa teoria spiskowa. Kilka tygodni temu sugerowano, że cała globalna kwarantanna koronawirusowa ma związek właśnie z tą asteroidą i rzekomą jej kolizją. Była to jedna z wielu dzikich teorii, które rozprzestrzeniają się teraz na świecie. Na szczęście po wczorajszym perygeum wiemy, że zagrożenia nie było a obawy okazały się nonsensem.

 

 


Setki martwych ptaków na pokładzie statku wycieczkowego

Członkowie załogi mówią, że po raz pierwszy widzieli takie zjawisko na statku. Obsługa została ostrzeżona, że zabrania się dotykania zwłok. Przyczyna śmierci ptaków pozostaje nieokreślona.

Jeden z członków załogi twierdzi, że ​​ostatniej nocy wiele ptaków latało wokół statku. Gdy okazało się rano, że pokład jest usłany trupami, nikt nie mógł w to uwierzyć. Wszędzie było pełno martwych ptaków. Przypominało to scenerię z filmu grozy Alfreda Hitchcocka.

 

Decyzją kapitana większość załogi pozostała w kajutach. Obawiano się niebezpieczeństwa sanitarnego, a konkretnie wirusa, na przykład ptasiej grypy, który najczęściej odpowiada za takie masowe pomory tych zwierząt.

 


Mieszkańcy Irlandii mieli okazję zaobserwować niezwykłe halo słoneczne

Spektakularny krąg światła pojawił się na niebie nad Bellinkollig w Irlandii. Aureola światła została również nagrana i upubliczniona w sieciach społecznościowych gdzie zyskała sobie spore zainteresowanie.

 

Wygląda na to iż doszło tam do obserwacji zjawiska znanego jako parhelion. Parheliony to złudzenia optyczne towarzyszące wędrówce Słońce po nieboskłonie. Zwykle powstają na skutek pryzmatowania na dużą skalę spowodowanego przez cząstki lodu unoszące się nad rejonami arktycznymi. Ostatnio jednak parheliony stały się powszechne na całym świecie.

 


Obserwacja z Ballinkollig wyglądała dość niecodziennie jak na parhelion, ale trudno o lepsze wyjaśnienie dla tej obserwacji. O wiele łatwiej uwierzyć, że wyjątkowe okoliczności przyrody wpłynęły na przebieg tego zjawiska, niż przyjąć że mamy tu doczynienia z jakimś nowym, nieznanym wcześniej fenomenem przyrody.
 


Koronawirusy żyły w nietoperzach od milionów lat

Duży spis koronawirusów, które zarażają 36 gatunków afrykańskich nietoperzy, pokazał że towarzyszą one tym ssakom przez wiele milionów lat. Naukowcy opublikowali wyniki tego spisu w czasopiśmie naukowym Scientific Reports. Ich zdaniem pomoże nam on przygotować system zdrowia publicznego na nowe potencjalne wybuchy zakażeń koronawirusowych wywołanych przez zwierzęta.

 

Według naukowców wirus SARS-CoV-2, który spowodował globalną pandemię choroby COVID-19, jest bliskim krewnym koronawirusów, które infekują nietoperze podkowate, które żyją w Chinach, Azji Południowo-Wschodniej i Afryce. Jak pokazuje historia ostatniego półwiecza, nietoperze były źródłem wielu innych niebezpiecznych wirusów, w tym Eboli, SARS i zespołu oddechowego Bliskiego Wschodu.

 


Po zbadaniu, jak często te patogeny znajdują się we krwi i innych płynach ustrojowych nietoperzy żyjących na Madagaskarze, Oceanie Indyjskim iw Afryce biolog z Fields Museum of Natural History Stephen Goodman i jego koledzy odkryli, że koronawirusy współistnieją z nietoperzami przez prawie całą historię ich ewolucji. Naukowcy uzyskali podobne dane dla ponad tysiąca nietoperzy z różnych regionów Mozambiku, Seszeli, Mauritiusa, Reunion i kilku archipelagów na Oceanie Indyjskim. Ponad 8% nietoperzy i nietoperzy było nosicielami różnych rodzajów koronawirusów.


Po zbadaniu struktury ich genomów biolodzy stwierdzili, że każdy gatunek, rodzaj i rodzina nietoperzy odpowiada ich własnej różnorodności patogenów. Nie były one podobne do innych szczepów koronawirusów, które infekują resztę afrykańskich i wyspowych nietoperzy. Jak wykazały obserwacje naukowców, wirusy są bardzo rzadko przenoszone między różnymi gatunkami nietoperzy, nawet gdy różne gatunki żyją w tych samych jaskiniach.

 


Biorąc pod uwagę, że wielu przedstawicieli tych rodzin dzieli miliony i dziesiątki milionów lat niezależnej ewolucji, oznacza to, że koronawirusy zaczęły atakować nietoperze w niewyobrażalnie odległej przeszłości. Od tego czasu ewoluowały one wraz ze swoimi nosicielami, dostosowując się do zmian w biologii każdego gatunku nietoperzy i skrzydlatych ptaków. Zdaniem biologów czynnik ten należy wziąć pod uwagę przy poszukiwaniu możliwego źródła koronawirusa SARS-CoV-2.


Rządowa aplikacja ProteGO Safe - Witamy w nowej nienormalności NWO

Nadchodzi "nowa normalność" ogłoszona ostatnio przez złotoustego premiera Mateusza Morawieckiego. Jej cechą charakterystyczną będzie to, że wszystko będzie nienormalne a obywatele będą dzieleni na kategorie i dyskryminowani. Nastąpi z tego powodu coś co bez przesady można nazwać wprowadzeniem apartheidu dla Polaków. 

 

Rządowi nie wystarcza już, że zaczął szpiegować Polaków za pomocą telefonów, co potwierdzają liczne źródła. Po prostu wydano operatorom polecenie i zażądano dostępu do danych, aby walczyć z ogłoszoną epidemią. To już się dzieje, bez żadnych pozwoleń sądów. Uzasadnieniem jest stan wyższej konieczności. Trudno powiedzieć czy śledzeni są tylko ludzie podlegający kwarantannie czy tez inni. Pole do nadużyć jest gigantyczne. Być może lepiej nie nosić ze sobą telefonu jeśli ktoś nie chce być cały czas śledzony.

Od 4 maja wchodzimy w nowy etap tzw. "odmrażania" gospodarki. Jednym z jego elementów jest otworzenie galerii handlowych. Jednak aby do nich wejść i nie stać pod drzwiami będzie trzeba posiadać specjalną rządową aplikację na telefony komórkowe z systemem Android. Polacy zostaną podzieleni na kategorie ludzi bezpiecznych i niebezpiecznych z punktu widzenia rządu. Nie wiadomo kto będzie dokonywał tej klasyfikacji, ale prawdopodobnie tak jak pisaliśmy na łamach zmianynaziemi.pl kilka dni temu, chorzy na Covid-19 dostaną poziom czerwony, osoby w kwarantannie pomarańczowy, a osoby, które nie miały kontaktu z zakażonymi zielony. Posiadanie poziomu zielonego umożliwi wchodzenie do sklepów poza limitem wejść. 

 

Oto co można przeczytać na ten temat w dokumentach rządowych

Dopuszczalne jest jednoczesne wpuszczenie do danego obiektu o 10% wyższej liczby osób o ile ponadnormatywne osoby posiadają aplikację ProteGO Safe. Takie osoby w razie braku wolnych miejsc w sklepie/lokalu nie otrzymują przywilejów jeśli chodzi o stanie w kolejkach.

Umieszczenie przy wejściu do obiektu urządzenia z zainstalowaną aplikacją ProteGo Safe w celu zarejestrowania przez urządzenie klienta, będącego użytkownikiem aplikacji wchodzącego do obiektu. W wypadku braku możliwości wystawienia takiego urządzenia – wydrukowanie kodu QR wygenerowanego z aplikacji ProteGO Safe do zeskanowania przez wchodzących klientów.

Według stron internetowych Ministerstwa Rozwoju, aplikacja ProteGO Safe docelowo będzie pełnić dwie główne funkcje. Pierwsza to możliwość sprawdzenia czy rząd uważa nas za chorych na Covid-19 i jaki w związkuz tym mamy status społeczny. Druga funkcjonalność wykorzystuje technologię Bluetooth. Aplikacja będzie zbierała informacje o napotkanych przez nas urządzeniach i informowała o spotkaniach z ewentualnymi chorymi. W założeniu będzie ona informowała o potencjalnym zagrożeniu zakażeniem koronawirusem.

Podobne rozwiązanie wprowadzono w Izraelu i widać, że ostatnio rząd z Warszawy bacznie śledzi postępowania tego państwa i wprowadza u nas niemal dokładnie te same obostrzenia jakie nałożono tam. A w Izraelu już dawno postanowiono o śledzeniu wszystkich na podstawie danych komórkowych i potem gdy ktoś zostaje zdiagnozowany na koronawirusa SARS-CoV-2 , analizuje się gdzie delikwent się przemieszczał i jakie telefony logowały się w jego okolicy. Potem wszyscy otrzymują SMS z zaproszeniem do badania, które determinuje co zrobić z takim nieszczęśnikiem i jaki status mu ustalić.

 

Nasza aplikacja ma po prostu pomóc w jeszcze skuteczniejszym szpiegowaniu obywateli dla ich dobra. Jeszcze niedawno narzucono kajdany absurdalnego RODO, a teraz gwałci się je ot tak, stwierdzając, że można to zrobić w wyjątkowej sytuacji. Aplikacja ProteGO Safe po prostu udoskonali szpiegowanie. Trzeba tylko skłonić wszystkich do jej instalacji. I na to również rządzący znaleźli rozwiązanie. Oto jedne z zaleceń dla sklepów w galeriach handlowych.

Umieszczenie w widocznym miejscu materiałów informacyjnych na temat aplikacji ProteGO Safe.

Zalecanie, na przykład poprzez zniżki lub materiały promocyjne, pracownikom i klientom korzystania z aplikacji ProteGO Safe.

Znaczy to tyle, że to sprzedawcy mają namawiać do instalowania aplikacji poprzez system nagród. Aplikacja jest darmowa i rzekomo dobrowolna, ale jeśli rząd będzie obstawał przy tej formie kontroli obywateli to wkrótce stanie się obowiązkowa. Osoby, które odmówią posługiwania się nią będą de facto dyskryminowane. Nasze otoczenie zaczyna niebezpiecznie przypominać ziszczoną dystopię.

Co będzie dalej? Sądząc po rozwoju wypadków z inną rządową aplikacją - Kwarantanna Domowa - była ona dobrowolna aż stała się obowiązkowa. Można zatem przypuszczać, że podobnie będzie i tym razem. W pierwszym etapie jesteśmy proszeni o instalację aplikacji śledzącej, a potem zapewne każdy z nas zostanie jakoś do tego zmuszony. Będzie trzeba nosić telefon, albo wydrukowany swój kod QR i być może wkrótce nie wszędzie nas wpuszczą jeśli nie zeskanujemy go przy wejściu. A gdy okaże się, że nie mamy odpowiedniego statusu społecznego, nie wejdziemy do danej placówki handlowej.

 

Można się tylko domyślać, że w niedługiej przyszłosci w aplikacji znajdzie się informacja o ważnosci szczepienia na koronawirusa i dzięki temu, naszym kodem QR będziemy zyskiwali możliwość odbywania podróży lub zakupów w określonych miejscach. Brzmi to jak segregacja, tylko nie rasowa jak w czasach apartheidu w Republice Południowej Afryki, a medyczna. Każdy będzie mógł znaleźć się na celowniku władzy. Każdego będzie można skierować na badania i wsadzać do miejsca odosobnienia, tylko na podstawie tego, że ktoś znalazł się nie tam gdzie trzeba. Prowadzi to do prostej konkluzji, że chodzenie do miejsc publicznych może być ryzykowne nie tylko ze względu na ryzyko zakażenia, ale też reakcję służb.

 

Polskie władze wspominają też o montowaniu kamer termowizyjnych w galeriach handlowych. Miałoby to na celu odsiewanie osób z podwyższoną temperaturą ciała. W tej chwili na szczęście to nie jest wymóg, ale wszystko zmienia się tak szybko, że nagle możemy się obudzić w świecie, gdzie lepiej nie mieć gorączki w miejscu publicznym bo będzie za to można nawet zostać aresztowanym. Wiadomo, że tak się działo w Chinach, a przecież widzimy, że tamta rzeczywistość przyszła i do nas. Kto wie może tak nas będą zatrzymywać jak na poniższym nagraniu z państwa środka.

W niedługiej przyszłości może się okazać, że aplikacja nie wystarcza, jest niewygodna, bo można zapomnieć telefonu i lepiej dawać się lokalizować za pomocą implantowanego chipu RFID, który będzie mógł być również używany do płatności bezgotówkowych. Tak się składa, że sieć czytników do chipów RFID już jest. Znajduje się w sklepach i punktach usługowych. Każdy z tych czujników "widzi" chipy RFID już z kilku metrów i te dane z pewnością będą pomagały w śledzeniu przemieszczania się ludzi w pomieszczeniach.

 

Taki implantowany chip może też zawierać informacje o naszym zdrowiu i o szczepieniach. Stanowiłoby to ziszczenie się koncepcji cyfrowego certyfikatu, o którym niedawno wspominał Bill Gates. Wygląda na to, że w walce z epidemią podążamy właśnie w kierunku obowiązkowych szczepień i ich poświadczeń w formie cyfrowej. Nadeszła nowa normalność czyli nienormalność.

 

  

 


Wulkan Ebeko zasypał popiołem Siewiero - Kurilsk na Sachalinie

Na wyspie Paramuszyr po erupcji wulkanu Ebeko popiół zasypał miasto Siewiero - Kurilsk. Według RIA Sachalin i Wysp Kurylskich, wiatr zachodni przyniósł mnóstwo czarnego pyłu do centrum. Musiało być tego sporo, bo miejscowi musieli myć solidnie swoje samochody, aby je uruchomić i ruszyć w trasę.

 

Leonid Kotenko, wiodący inżynier Instytutu Wulkanologii i Sejsmologii Dalekowschodniego Oddziału Rosyjskiej Akademii Nauk, powiedział, że o 9:10 rozpoczęła się nieznaczna emisja kolumny popiołu. Trwało to nie dłużej niż trzy minuty.

 

Takie wydarzenie dla aktywnego wulkanu Ebeko są uważane za normę. W ostatnich miesiącach na górze odnotowywano po kilka „wstrząsów” dziennie. W ciągu ostatnich kilku dni jest to druga „inwazja ciemności” na miasto.

 

RIA Sachalin i Wysp Kurylskich zauważa, że Siewiero - Kurilsk stale cierpi z powodu pyłu wulkanicznego. Wiosną, kiedy w okolicy intensywnie topnieje śnieg, rzeki zmieniają kolor na szary, a pozostałe zaspy śnieżne zamieniają się w czarno - białe błoto.

 


Zapomniana pandemia grypy AH1N1. Dlaczego wtedy świat nie zatrzymał się po panice WHO?

Światowa Organizacja Zdrowia, WHO, jest ostatnio bardzo krytykowana z powodu reakcji na koronawirusa. Jedni zarzucają im zbyt późną reakcję na chińskie zagrożenie, a inni wręcz przeciwnie, że robi się z igły widły. Okazuje się, że taką panikę jak ta obecnie na świecie, WHO próbowało wzniecić już wielokrotnie, ostatnio w 2009 roku. 

 

Chodzi o pandemię świńskiej grypy, którą w latach 2009/2010 również ogłosiło WHO. Trwała ona 14 miesięcy i według oficjalnych danych pochłonęła 285 tysięcy ofiar. Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła wtedy szósty, najwyższy stopień zagrożenia epidemicznego. Wraz z tym rozpoczęło się szczepionkowe naganianie a niektóre rządy kupowały szczepionki przeciw grypie dla wszystkich mieszkańców.

 

Wśród nich był rząd Szwecji, który do dzisiaj płaci odszkodowania ofiarom szczepień, które nabawiły się w ich wyniku poważnych schorzeń neurologicznych. To zapewne dlatego tym razem Szwedzi nie uwierzyli WHO i poszli własną drogą, ignorując drakonskie obostrzenia. Mimo tego sytuacja u nich nie różni się szczególnie od tej w krajach, w których zwyciężyły metody totalitarne w stosunku do obywateli i nastąpiło przymusowe zatrzymanie gospodarki. 

 

Podczas pandemii AH1N1 nikt nie wpadł na to, żeby zamknąć całą gospodarkę albo szkoły, mimo, że chorowali wtedy głównie młodzi ludzie. Pandemia tzw. świńskiej grypy została ogłoszona przez WHO w czerwcu 2009 roku. Odpowiadał za nią wirus AH1N1, który łączył w sobie geny czterech innych wirusów grypy. Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła wtedy alarm, a dwa miesiące później pandemię. Spodziewano się ogromnej liczby zachorowań AH1N1 i wieszczono miliony ofiar.

 

Argumentowano to tym, że AH1N1 był niezwykłą mutacją i nie istniały na nią jeszcze żadne przeciwciała, po poprzednio przebytych zakażeniach, które mogłyby go powstrzymać. Okazało się, że na tę grypę chorują przede wszystkim dzieci, młodzież i ludzie do 50 roku życia. Co ciekawe uznano też wtedy, że wirus rozprzestrzenia się tak szybko, że nie ma sensu liczyć pojedynczych przypadków zachorowań, dlatego rejestrowano jedynie masowe zachorowania i zgony.

 

Mimo, że WHO straszyła dokładnie tak jak teraz, nikt nie zamykał granic państw i nie wprowadzono żadnych ograniczeń w poruszaniu się. Dzięki temu mimo rzekomej pandemii gospodarka funkcjonowała normalnie. Izolowano tylko zarażonych i nie stosowano żadnych obostrzeń dla całych społeczeństw. Tym razem na skutek pandemii SARS-CoV-2 wybrano zupełnie inną reakcję, ale finał może być podobny, czyli masowe szczepienia.


Rzekoma szczepionka na AH1N1 pojawiła się już w pół roku po ogłoszeniu pandemii, pod koniec 2009 roku. Kupowało ją bardzo wiele krajów za ogromne sumy, idące w miliardy dolarów. Gdy zaszczepić do 10% światowej populacji, pandemia wygasła. Dlatego trudno uwierzyć, że stało się to w wyniku szczepionek, a raczej w sposób naturalny, czyli po prostu populacja wytworzyła odporność.

 

Gdy wirus przestał zarażać, wiele rządów krytykowało WHO za przesadną reakcję z ogłaszaniem stanu pandemii. I wiedząc to wszystko, mając takie doświadczenie z panikującą WHO na dodatek pełną podejrzanych marksistów, rządy niemal wszystkich krajów świata zdecydowały się wysłać na bezrobocie miliony ludzi i zniszczyć swoje gospodarki. Na próżno poszukuje się w tym jakiejkolwiek logiki. Jedyne co pozostaje prawdopodobne to przypuszczenie, że jednym z celów tej operacji jest znowu masowe szczepienie, a to rzuca cień podejrzeń na lobbing karteli farmaceutycznych, czyli globalnych firm, które zarabiają więcej niż wydobywcy ropy naftowej.

 

Słyszymy wciąż, że musimy zostać zaszczepieni i dopiero wtedy skończy się obecna pandemia. Możemy zapomnieć o jednej szczepionce na ciągle mutującego koronawirusa, dlatego będą nas prawdopodobnie przymusowo szczepić co roku albo za każdym razem gdy wykryją nową mutację. Już teraz badania wskazują, że koronawirus z Wuhanu zmutował w co najmniej 30 różnych szczepów. 

Polskie władze też zaczynają naganianie owieczek na obowiązkowe szczepienia twierdząc, że polskie społęczeństwo będzie tresowane bezsensownymi maseczkami w upale tak długo, aż wszyscy dla świętego spokoju pozwolą sobie wstrzyknąć to co każe rząd. Bill Gates, który zyskuje ostatnio upiorną popularność, oświadczył niedawno, że w świecie po koronawirusie nie będzie można podróżować bez cyfrowego certyfikatu szczepienia. Świat, który powstał na skutek ostatnich wydarzeń, określany jako Nowa Normalność, będzie po prostu nienormalny, a ludzie zostaną sprowadzeni do pozycji bydła w oborze. I chyba właśnie o to chodziło konstruktorom tej pandemii, nie bez powodu nazywanej plandemią...



 

USA uznają izraelską aneksję Zachodniego Brzegu i Doliny Jordanu

W Izraelu zakończył się kryzys polityczny poprzez powołanie rządu jedności w obliczu pandemii SARS-CoV-2. Władze nie zapomniały jednak o aneksji nielegalnych osiedli żydowskich, które powstały na Zachodnim Brzegu i w Dolinie Jordanu, a Stany Zjednoczone zamierzają poprzeć zajęcie ziem palestyńskich.

 

Aneksja terenów z osiedlami żydowskimi, które zostały wybudowane podczas izraelskiej wojskowej okupacji, jest elementem „umowy stulecia”, którą w styczniu 2020 roku ogłosił Donald Trump. Jest to rzekomo pokojowy plan, który ma zapewnić pokojową koegzystencję dwóch niezależnych państw – Izraela i Palestyny.

 

Jednak wizja Trumpa wydaje się być kompletnie nierealna. Szczegóły tego planu zostały uzgodnione między izraelskim rządem i opozycją, a władzami Stanów Zjednoczonych. Palestyńczykom nie spodobały się postanowienia umowy, dlatego ją zbojkotowali i z tego powodu nie zostali dopuszczeni do negocjacji. Innymi słowy, „pokojowy plan stulecia” będzie powoli wdrażany bez względu na stanowisko władz Palestyny.

Gdy tylko Izrael powołał rząd jedności narodowej, a premierem ponownie został Benjamin Netanjahu, zapowiedziano aneksję żydowskich osiedli, które powstały nielegalnie na Zachodnim Brzegu i w Dolinie Jordanu. W poniedziałek, rzecznik Departamentu Stanu ogłosił, że USA poprą izraelską aneksję, która jest częścią „umowy stulecia”, ale wezwał również do negocjacji z Palestyńczykami.

 

Oczywiście Izrael może wznowić rozmowy, lecz stanowisko obu stron jest jasne – państwo żydowskie chce przejąć ziemie, na których nielegalnie zbudowano osiedla, natomiast Palestyńczycy całkowicie odrzucają plan Trumpa i chcą państwa w granicach sprzed 1967 roku. Konflikt interesów bardzo łatwo może przerodzić się w konflikt zbrojny.

 


Departament Obrony USA potwierdził autentyczność słynnych nagrań UFO

Jeszcze wczoraj 27 kwietnia 2020, sieci społecznościowe obiegła informacja, zgodnie z którą Departament Obrony USA wreszcie upublicznił pełne wersje słynnych nagrań UFO. Mowa tu o relacjach wideo z pościgu pilotów marynarki wojennej za niezidentyfikowanymi pojazdami znanymi jako FLIR, GOFAST i GIMBAL.

Informacją o ich upublicznieniu podzielił się między innymi znany ufolog i były pracownik Brytyjskiego Ministerstwa Obrony Narodowej Nick Pope. Podczas pracy w brytyjskim MONie, Pope zajmował się analizami raportów o UFO. Pracował nad tą tematyką w latach od 1991 do 1994 roku. Jak sam mówił publicznie wielokrotnie, gdy zaczynał przeglądanie doniesień o UFO zgłaszanych przez pilotów i stacje radarowe był bardzo sceptyczny, ale potem przekonał się, że to poważna sprawa i to się dzieje na prawdę a same obiekty mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.


Publikacja tych nagrań stanowi ostateczne przyznanie się Departamentu Obrony USA do tego iż są to autentyczne filmy. Jednocześnie wojsko przyznało iż obiekty z nagrań pozostają sklasyfikowane jako niezidentyfikowane. Warto wspomnieć, że udostępniony folder zawiera nie tylko same filmy ale i zestaw dokumentów dotyczących całego zajścia. Część z nich mówi również o potrzebie stworzenia lepszej technologii, która pozwoli na "precyzyjniejsze namierzanie" co może sugerować, że Stany Zjednoczone są zaniepokojone ich niepowodzeniami w śledzeniu tych kulistych pojazdów.

 

Nagrania są obecnie w domenie publicznej i każdy kto ma na to ochotę może je pobrać i na własne oczy zobaczyć co takiego widzieli piloci amerykańskich myśliwców. Ostatnie lata przyniosły wiele nowych danych na temat tych incydentów, ale dopiero oficjalne pojawienie się tych nagrań na stronie Departamentu Obrony, można chyba uznać za jej ostateczne domknięcie. Tym samym dysponujemy pierwszym zweryfikowanym przez wojsko przypadkiem niezidentyfikowanego obiektu latającego.

 


Donald Trump zapowiedział, że pozwie Chiny na miliardy dolarów za straty w wyniku koronawirusa

Stany Zjednoczone, które w pierwszej kolejności oskarżają Chiny o wywołanie epidemii, zamierzają złożyć pozew. Donald Trump zapowiedział, że będzie żądał od Pekinu „bardzo znaczącej kwoty” jako rekompensaty za straty gospodarcze.

 

Wszystko tak naprawdę zaczęło się od artykułu, który jakiś czas temu pojawił się na łamach niemieckiego tabloida Bild. Wyliczono w nim, że Chiny powinny zapłacić Niemcom kwotę 160 miliardów dolarów, aby pokryć straty spowodowane pandemią koronawirusa. Tym samym Chiny zostały oskarżone o wywołane pandemii.

 

W poniedziałek podczas konferencji prasowej, Donald Trump powiedział, że Stany Zjednoczone prowadzą dochodzenie, aby ustalić pochodzenie koronawirusa SARS-CoV-2 i dlaczego Chiny nie odizolowały go. Na podstawie rezultatów śledztwa, USA mogą pociągnąć Chiny do odpowiedzialności. Trump stwierdził, że wniosek o rekompensatę może zawierać znacznie większą kwotę, niż zasugerował tabloid Bild.

Kwestia koronawirusa i poniesionych strat może pogłębić amerykańsko-chińską wojnę handlową, a także relacje Chin z innymi państwami. Władze Australii i Niemiec kwestionują chińską wersję wydarzeń i chcą śledztwa, sądząc, że koronawirus mógł powstać w laboratorium w Wuhan i celowo bądź przypadkiem opuścić ten obiekt badawczy.

 

Jest bardzo mało prawdopodobne, aby Chiny zostały zmuszone do zapłaty wielomiliardowych odszkodowań za straty gospodarcze innych państw. Wciąż jednak nie wiadomo, czy wybuch pandemii miał szkodzić Chinom, czy też wynieść je na pozycję światowego lidera, degradując Stany Zjednoczone.