Marzec 2020

Nevada City, pierwsze miasto bez chemtrailsów

Wprwoadzone jeszcze przed trzema laty lokalne prawo, uniemożliwiło pozostawianie przez samoloty smug chemicznych nad Nevada City. Miasteczko zadeklarowało, że będzie strefą wolną od pozostawianych celowo przez samoloty smug chemicznych zwanych chemtrails. 

 

Nevada City, stało się pierwszym miastem na świecie które wprowadziło tego typu prawo. Derrick Packard członek partii zielonych powiedział:

To oczywiste że światowa elita próbuje wszystko kontrolować. Musimy pokazać światu, że harcowanie kończy się na Mieście Nevada.  Jeśli masz wpływ na niebo, masz wpływ na życie.

Zapytany o to jak lokalne rozporządzenie mogłoby się odbić w skali globalnej, odpowiedział

– To polega na małych krokach, myśl lokalnie, działaj globalnie.

W razie konieczności za niestosowanie się do przyszłych przepisów, miasto będzie egzekwowało czyste niebo na drodze sądowej. Oczywiście wizja miasteczka pozywającego lini lotnicze za wydzielanie chemtrailsów może się wydawać absurdalna. Jednak inicjatywa jaką w nim rozpoczęto zdecydowanie zasługuje na szacunek.

 

 


Naukowcy wyjaśniają przyczyny dziwnego wybuchu w Nigerii

Profesor Adekunle Adepelumi z Wydziału Geologii z Laboratorium Trzęsień Ziemi i Meteorologii, Uniwersytetu Obafemi Awolowo w Ife-Ife powiedział, że przez jakiś czas monitorował obiekt kosmiczny, a wszystkie wskazówki wskazywały na jego nieuchronne lądowanie gdzieś w Akure.

 

Kiedy więc usłyszał wiadomość, że wczoraj w Akure doszło do dziwnej, wstrząsającej ziemią eksplozji, wskoczył do samochodu ze sprzętem geologicznym w bagażniku, zabrał członków swojej grupy badawczej i skierował się prosto do Akure.

 

Według prof. Adepelumi po szczegółowej analizie miejsca uderzenia znaleziono krater o średnicy 21 m i głębokości 7,8 m, co sugeruje zjawisko naturalne. Z krawędzi otworu tryskała woda. Przeprowadzono wstępne badania hałasu, sejsmiczności, analizę wody, badania radioaktywności, skał oraz gleby.

 

Eksperci sugerują, że siła rażenia obejmowała promień 1 km od krawędzi krateru. W pobliżu nie znaleziono śladów pożaru ani podpalenia czegokolwiek. W kraterze i jego bezpośrednim sąsiedztwie nie znaleziono dowodów na promieniowanie radioaktywne.

 

Dowody terenowe wskazują na wniosek, że meteoryt z pasa asteroidowego na wielkiej prędkości z przestrzeni uderzył ww. lokalizację w części południowo - zachodniej pod kątem 43 stopni i stworzył ogromny krater.

 

Nie znaleziono dowodów na eksplozję materiałów wojskowych, chociaż otwory lub pęknięcia o różnej grubości od 3 mm do 4 metrów występowały na ścianach większości budynków, ale nie u ich podstawy. W kraterze znaleziono obce skały i dziwne metalowe przedmioty.

 

Świadek Engr Obembe powiedział, że o 12.45 prowadził prywatną rozmowę telefoniczną z żoną, kiedy ta obserwowała trajektorię lotu obiektu, mijającego ich dom z dużą prędkością. Kilka sekund później usłyszał ogłuszający wybuch, który wstrząsnął budynkiem i kilkoma innymi, jakby te miały się zawalić.

 

Relacja naocznego świadka Engr Obembe jest zgodna z ustaleniami prof. Adepelumi i jego zespołu. Obiekt z nieba, poruszający się z dużą prędkością, uderzył o ziemię w Akure, powodując głośny hałas i zniszczenie okolicznych budynków.

 

Incydent miał miejsce w czasie, gdy szkoły, kościoły są zamknięte, a zgromadzenia publiczne zostały tymczasowo zakazane z powodu niszczącego wirusa Covid-19. Gdyby tak nie było, liczba ofiar tego incydentu byłaby bolesna, ponieważ na co dzień jest to obszar mocno zaludniony.

 

 


Rząd Turkmenistanu zakazał używania słowa "koronawirus"

Zgodnie z informacjami pojawiającymi się obecnie w sieci, rząd Turkmenistanu postanowił podjąć walkę z koronawirusem w nieco dziwaczny sposób. Okazuje się bowiem, że władze tego kraju ustanowiły zakaz używania słowa koronawirus w przestrzeni medialnej oraz w życiu codziennym.


Informacja na ten temat, pochodzi z portalu Kroniki Turkmenistanu. Jest to niezależna od rządu organizacja donosząca na temat informacji z kraju. W jednym ze swoich ostatnich tekstów, poinformowali oni między innymi o skandalicznej redakcji ulotek tamtejszego Ministerstwa Zdrowia oraz cenzurze, która uderza w media i zwyczajnych obywateli. Od lutego rozprowadzano tam ulotki informacyjne dotyczące zakażenia koronawirusem SARS-COV2. Rozdawano je w szpitalach, szkołach lub też miejscach pracy. Jednak teraz, z jakiejś przyczyny rząd tego kraju zmienił narrację. Zamiast słowa koronawirus używa on znacznie bardziej ogólnego sformułowania "ostre infekcje wirusowe układu oddechowego".


Ograniczenia dotyczą również krajowych mediów i osób prywatnych. Strona internetowa Radia Azatlyk, opisuje incydenty w których nawet mówienie o koronawirusie może zakończyć się zatrzymaniem nieumundurowanych oficerów policji. Jak donosi korespondent tej stacji, aresztowania mogą mieć miejsce na przystanku, w autobusie lub nawet w kolejkach do sklepu. 

Trudno ocenić na ile wiarygodne są te doniesienia, ale biorąc pod uwagę poruszenie dostrzegalne chociażby na Twitterze, warto przyjrzeć się sytuacji w Turkmenistanie. Informacje dotyczące ulotek są dość proste do zweryfikowania, a fakt, że pochodzą one z zablokowanego tam portalu Kroniki Turkmenistanu zdecydowanie nadaje im dużo wiarygodności. Kwestia masowych aresztowań pozostaje jednak w sferze domysłów.

 


Kolejne drastyczne ograniczenia wolności obywateli. Rząd zamyka ludzi w domach

Polacy już od dwóch tygodni pozostają w swego rodzaju areszcie domowym spowodowanym rzekomą pandemią koronawirusa. Rząd uznał, że obecne obostrzenia nie wystarczą i wprowadzono nowe restrykcje i obostrzenia, które będą obowiązywały już od 1 kwietnia i na początek przez 2 tygodnie. Oto najważniejsze zmiany zapowiedziane przez premiera Mateusza Morawieckiego.

 

 

Wychodzenie z domu 

Od dzisiaj minimalny dystans pomiędzy ludźmi z niewielkimi wyjątkami to 2 metry. Nawet rodzina ma spacerować 2 m od siebie chyba, że idzie rodzic z dzieckiem do 13 roku życia lub z osobą niepełnosprawną.  Wprowadzono również zakaz wyjścia z domu dla osób do 18 roku życia. W przestrzeni publicznej będą oni mogli przebywać wyłącznie w obecności pełnoletniego opiekuna.

Sklepy i usługi

Premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że wszystkie sklepy spożywcze, apteki i drogerie pozostaną otwarte. W punktach usługowych takich jak stacje benzynowe, urządzenia takie jak terminale płatnicze i pulpity mają być dezynfekowane po każdym kliencie. W jednym sklepie będzie mogło przebywać w danym momencie nie więcej niż trzy razy więcej ludzi, niż jest w nim kas. Na poczcie przy okienku będą mogły pozostawać tylko dwie osoby.

Wprowadzono również obowiązek zakładania rękawiczek przed wejściem do sklepu. Nie wiadomo jednak czy to oznacza, że będą one musiały być oferowane przez sprzedawców czy przez ludzi. Jeśli ktoś nie wyposażył się wcześniej w rękawiczki ochronne to może mieć od jutra problem z wejściem do sklepu, a tak się składa, że rękawiczek na rynku nie ma, a nawet jakby były, aby je kupić trzeba przecież wejść do sklepu, do którego nie można wejść bo się nie ma rękawiczek i tu koło się zamyka.

Dodatkowo ogłoszono, że w weekendy zamknięte będą markety budowlane. Ma to zatrzymać nieco tłum kupujących, którzy kwarantannę traktują jako okazję do remontu w domu.

Wprowadzono również specjalne dwie godziny handlu tylko dla osób po 60 roku życia. Od 10:00 do 12:00 sklepy i apteki dostępny tylko dla seniorów. Ma to umożliwić im dokonywanie koniecznych zakupów przy jednoczesnym ograniczeniu ryzyka zakażenia koronawirusem od osób przechodzących je bezobjawowo. Nie wiadomo jednak jak sprawdzany będzie wiek kupujących.

Jeśli chodzi o usługi to wprowadzono zakaz korzystania z rowerów miejskich. Poinformowano też, że salony fryzjerskie i kosmetyczne nadal pozostaną zamknięte. Na czas pandemii odwołane są również wszelkie zabiegi rehabilitacyjne.

Zamknięte zostają hotele, hostele i inne miejsca noclegowe, z wyjątkiem tych przeznaczonych na kwarantanny i dla pracowników pracujących na przykład w budownictwie.

 

Zakłady pracy

Zakomunikowano również dodatkowe wymogi w zakładach pracy. Nakazano zachowanie dystansu i zapewnienie środków do higieny i dezynfekcji obowiązkiem pracownikom. W wielu przypadkach może to być bardzo trudne, bo nawet szpitale mają problemy z zaopatrzeniem a co dopiero przedsiębiorcy.

W biurach należy stosować 1,5 metra odstępu biurka od biurka i również muszą być zapewnione środki do dezynfekcji, których dostęp jest ograniczony.

 

Kwarantanny

Mimo, że nadal rząd nie wprowadził stanu wyjątkowego, wprowadzono wątpliwą prawnie rozszerzoną formułę kwarantanny. Od dzisiaj osoby, które zostały jej poddane mogą przebywać w całkowitej izolacji również poza miejscem zamieszkania. Jeśli obywatel naszego kraju wraca z zagranicy i chce odbyć kwarantannę w domu, to automatycznie  zostaną również jego domownicy. Takie odosobnienie potrwa 14 dni.

Przypomniano, że stworzono dedykowaną do kwarantanny aplikację na telefony komórkowe. Za jej pomocą odosobnieni muszą wysyłać regularnie selfie co jakiś czas Od 5 tys do 30 tys kary za łamanie kwarantanny i w niektórych przypadkach kara pozbawienia wolności.

 


Kiedy epidemie obalają imperia?

Co łączy upadek Cesarstwa Rzymskiego a COVID-19? Czy Imperium Rzymskie upadło z powodu chorób i zmian klimatu? Kyle Harper pokazuje w swojej genialnej historii epidemii i klimatu, jak wrażliwe są imperia. Jednak jego teza klimatyczna jest kontrowersyjna.

 

U szczytu wielkości Cesarstwo Wschodniorzymskie zostało przytłoczone niezwykłym wrogiem. Połowa populacji zmarła na zarazę, epidemię wywołaną przez bakterię.

 

Niektórzy naukowcy rysują podobieństwa z tym, co dzieje się współcześnie. Justynian I kierował się jednym głównym celem, tj. rozszerzeniem swoich posiadłości. Rządził Wschodnim Cesarstwem Rzymskim (Bizancjum). Cesarz miał wielu wewnętrznych i zewnętrznych rywali, ale ostatecznie został pokonany przez miniaturowego i nieoczekiwanego wroga w VI wieku naszej ery.

 

Bizancjum roiło się od pcheł i szczurów, które zarażały ludzi. Wielu z nich wciąż umierało z powodu nieznanej epidemii, cierpiąc na gorączkę i kaszel z krwawą plwociną. Sam Justynian został zarażony zarazą. Udaje mu się przetrwać, ale tylko po to, aby jego imperium zginęło. Zdaniem Kyle'a Harpera, profesora z University of Oklahoma, niektórzy historycy sugerują, że epidemia dżumy była spowodowana radykalną zmianą klimatu na Ziemi.

 

W swojej książce pt. „Fatum: Klimat i upadek Cesarstwa Rzymskiego” opisuje związek między zmianami klimatu, chorobami i historycznym rozwojem starożytnych imperiów. Seria erupcji wulkanicznych spowodowała niespotykane tysiąclecia ochłodzenia Ziemi.

 

Patogen bakteria dżumowa Yersinia Pestis, która zabiła prawie połowę bizantyjskiej populacji, rozprzestrzenia się lepiej w chłodne dni, więc zimne lata w tym okresie stwarzały idealne warunki do zakażenia. Globalizacja zwiększa rozprzestrzenianie się infekcji. Budowa wielu dróg w czasach Justyniana I pomaga ludziom podróżować jak nigdy dotąd. Handel rośnie, ale patogeny, w tym malaria, ospa i dżuma, są również szerzej rozpowszechniane.

 

W siódmym wieku, po kilku falach zarazy, populacja Europy zmniejszyła się o połowę. Następnie Arabowie docierają do Morza Śródziemnego, a jako koczownikom udaje się im uniknąć epidemii. Według Harpera, zmiany klimatu, które doprowadziły do różnych epidemii, zwiastowały koniec Cesarstwa Rzymskiego. Znaczenie, jakie Harper przywiązuje do klimatu, jest uważane przez wielu za przesadzone. Jeszcze przed 535 r. Cesarstwo Rzymskie straciło już część swojej świetności i mocy, a rozłam doprowadził do podziału. Klimat „tworzy atmosferę tego, co się dzieje, ale nie wyjaśnia działania”, zauważa w tym względzie Frankfurt Algemine Zeitung.

 


Edward Snowden ostrzega przed masową inwigilacją ludzkości z powodu COVID-19

Wróg publiczny numer jeden w USA zabrał głos w sprawie bezpieczeństwa ludzkości, które znalazło się w stanie zagrożenia z powodu pandemii koronawirusa i ograniczeń praw wolności jednostek i społeczeństw.

Coraz większe ograniczenia nakładane przez rządy krajów, w związku z rozprzestrzenianiem się SARS-CoV-2, mogą doprowadzić do największego w historii ataku na nasze swobody obywatelskie i nie skończą się wraz z wygaśnięciem pandemii koronawirusa. Pozostaną z nami już na zawsze.

Władze praktycznie wszystkich państw świata mogą wykorzystać pandemię do wdrożenia zaawansowanych technik inwigilacyjnych, które teraz będą miały za zadanie skutecznie pomóc w walce z pandemią, ale w przyszłości będą służyły do swoistego „tresowania” ludności.

Według Snowdena zagrożenie dla naszej wolności jeszcze nigdy nie było tak poważne.  Największe firmy technologiczne na świecie nie tylko będą udostępniać rządom nasze dane o lokalizacji i zniosą szyfrowanie w ich transferze, ale również opracują specjalne narzędzia do represji niepokornych ludzi, którzy nie stosują się do restrykcji narzucanych przez władze. Do tej pory mogliśmy się legalnie bronić przed systemami inwigilacji za pomocą oprogramowania i obowiązującego prawa. Teraz pod przykrywką walki z koronawirusem, permanentna kontrola społeczeństw będzie prawnie umotywowana poprzez różne specustawy, a my nie będziemy mieli żadnych narzędzi obrony.

Już wkrótce każde nasze działanie może zostać potraktowane jako akt terroru i zagrożenie dla zdrowia publicznego. Więzienie będzie groziło każdemu, kto będzie lekceważył obostrzenia, dla których władze będą mogły wynaleźć dziesiątki powodów. Przedstawiciele mediów alternatywnych, którzy do tej pory walczyli o świadomość społeczeństwa w tym zakresie, teraz mogą być karani dla przykładu jako potencjalne zagrożenie dla ludzkich mas.

Były pracownik Narodowej Agencji Bezpieczeństwa USA ostrzega, że rządy mogą wprowadzić narzędzia podobne do chińskiego System Oceny Obywateli, dzięki którym w poszczególnych krajach ma być określany status społeczny poszczególnych obywateli oraz ich swobody.

 


Zarażeni wirusem COVID-19 mogą rozsiewać chorobę nawet tydzień po wyzdrowieniu

Nowe badania sugeruja, że niektóre osoby z łagodną postacią infekcji COVID-19 mogą potencjalnie rozprzestrzeniać chorobę nawet przez osiem dni po ustąpieniu objawów. Chociaż wyniki pochodzą z niewielkiego badania, wskazują one na istotny czynnik, który może prowadzić do coraz większej liczby zarażeń.

Według doniesień z American Journal of Respiratory and Critical Care Medicine, lekarze z Chin przebadali grupę 16 pacjentów zarażonych koronawirusem, którzy byli hospitalizowani, a następnie wypisani do domu pomiędzy 28 stycznia a 9 lutego 2020 r.

 

Okazało się, że okres inkubacji wynosił pięć dni u wszystkich oprócz jednego pacjenta, a średni czas trwania objawów wynosił osiem dni. Badania wykazały, że pacjenci mogli być nosicielami patogneu do ośmiu dni po ustąpieniu objawów choroby, choć nie jest jasne w jakim stopniu było to groźne dla innych.

„Najbardziej znaczącym odkryciem w naszym badaniu jest to, że połowa pacjentów jest nosicielami wirusa w okresie rekonwalescencji. Cięższe przypadki mogą charakteryzować się nawet dłuższym okresem pozbywania się patogenu z organizmu.” – powiedział współautor badania, dr Lokesh Sharma, z Yale School of Medicine.

Wszyscy badani pacjenci mieli stosunkowo łagodne objawy, więc nie jest jasne jak choroba postępuje u osób w cięższym stanie. Niemniej jednak badania te przypominają, że ​​ludzie dochodzący do siebie po zarażeniu COVID-19 powinni pozostawać w izolacji nawet po ustąpieniu objawów.

 

Jest to mniej więcej zgodne z obecnymi zaleceniami niektórych krajowych organów ds. Zdrowia. Amerykańskie Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) oraz Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) sugerują, że osoby z objawami COVID-19 powinny poddać się kwarantannie przez 14 dni po wystąpieniu pierwszych objawów.

Dwa tygodnie, to czas, który ma kluczowe znaczenie dla pełnej rekonwalescencji. Badacze apelują o pozostawanie w domu, nawet po ustąpieniu choroby.

 

 


Niemiecki minister przytłoczony pandemią koronawirusa, popełnił samobójstwo

Po nagłej śmierci ministra finansów Hesji Thomasa Schäfera premier Hesji Volker Bouffier złożył oświadczenie w związku z trwającym kryzysem koronowirusowym. Bouffier powiedział, że Schäfer czuł się przytłoczony pandemią i bardzo cierpiał z powodu presji. Mówi się, że obawy zmiażdżyły Schäfera, dlatego postanowił popełnić samobójstwo. Annegret Kramp-Karrenbauer była również „zszokowana” nagłą śmiercią członka partii.

 

 

Zwłoki znaleziono na torach kolejowych w zeszłą sobotę. Jak poinformowała policja, ciało 54-latka odkryto na trasie szybkiej kolei ICE w Hochheim w dystrykcie Main-Taunus. „Z powodu ogólnych okoliczności” śledczy przyjęli, że przyczyną śmierci było samobójstwo. Tak przynajmniej podano w komunikacie prasowym.

 

Według informacji z Frankfurter Allgemeine Zeitung  Schäfer zostawił list pożegnalny. Premier landu, Volker Bouffier zareagował na te wiadomości z głębokim smutkiem i wielką konsternacją.

„Wszyscy jesteśmy zszokowani i nie możemy uwierzyć, że Thomas Schäfer zmarł nagle i nieoczekiwanie” - powiedział Bouffier w sobotni wieczór i dodał: „Wszyscy musimy teraz poradzić sobie z jego śmiercią i opłakiwać go z jego rodziną. Nasze szczere kondolencje kierujemy przede wszystkim do jego najbliższych krewnych i życzymy im siły na ten trudny czas”.

Oświadczenie premiera zostało ogłoszone na niedzielę o godz. 12.00 - z powodu kryzysu koronowirusowego za pośrednictwem łącz wideo.

 


Gigantyczny krater spowodował zniszczenie największego wodospadu w Ekwadorze

Wodospad San Rafael, który był jednym z najbardziej fascynujących cudów natury w Ekwadorze, nagle przestał istnieć. Jako najwyższy wodospad w kraju, przyciągał dotychczas dziesiątki tysięcy turystów rocznie. Nagle w rzece Coca kilka metrów do wodospadu powstało duże zapadlisko, które pochłonęło wodę, zwykle spadającą w 150 metrową przepaśc.

Teraz woda spada na trzy odrębne obszary i z mniej stromego zbocza, które nie jest widoczne z obecnych platform widokowych zlokalizowanych wokół oryginalnego wodospadu. Naukowcy uważają, że te trzy strumienie mogą spowodować erozję na początku kanału i stworzyć nowy nurt rzeki, która w ten sposób zmieni topografię całej doliny. 

Powody zapadliska nadal nie są znane.Niektórzy geolodzy uważają, że odkształcenie zachodzi w sposób naturalny, podczas gdy inni badacze podejrzewają, że może to być związane z nową budową elektrowni wodnej w Ekwadorze. Niezależnie od przyczyny, Ministerstwo Turystyki Ekwadoru poinformowało, że nie ma w planach odbudowy wodospadu lub przywrócenia koryta rzeki Coco. Tym samym wodospad San Rafael przeszedł do historii.

 

 


W Syrii znaleziono ślady poprzedniego „końca świata”

Podczas wykopalisk archeologicznych w rejonie syryjskiej osady Abu Hureyra naukowcy natknęli się na dowody globalnej katastrofy, która miała miejsce 12 800 lat temu. Uważa się, że była ona spowodowana eksplozją w atmosferze ziemskiej ogromnej komety, co doprowadziło do potężnego globalnego ochłodzenia, upadku starożytnych cywilizacji i zniknięcia wielu zwierząt, takich jak mamuty.

 

W Abu Hureyra znaleziono niesamowitą warstwę materii sprowadzoną z kosmosu. Bogaty w węgiel i platynę osad, zawiera miliony tektytów, maleńkich kulek powstałych pod wpływem ogromnej temperatury. Przy 2200 stopni Celsjusza gleba zamieniła się w kawałki szkła rozrzucone po okolicy wokół Abu Hureyry, płonęły wtedy nawet najbardziej ogniotrwałe pierwiastki, takie jak krzem.

 

Materiały komet zostały rozrzucone na obszarze ponad 14 tysięcy kilometrów na półkuli północnej i południowej. Jedna z eksplozji części rozkładającej się komety miała miejsce w pobliżu Abu Hureiry, która w tym czasie była zamieszkana przez koczowników, którzy osiedlili się, by uprawiać ziemię. Te same przeszklone próbki stopionej gleby znaleziono podczas wykopalisk w południowym Chile.

 

Na skutek eksplozji temperatura powierzchni Ziemi pod spodem była tak duża, że mogła stopić stal i to w ciągu zaledwie jednej minuty. Nawet przy nowoczesnej technologii bardzo trudno jest osiągnąć takie temperatury, a zwłaszcza na tak dużych obszarach. Nie obserwuje się tego nawet podczas uderzeń pioruna, ani erupcji wulkanicznych. Stopiona masa pojawiła się na zbrylonej powierzchni ziemi, która po ochłodzeniu zamieniła się w tysiące szklanych fragmentów. Zbliżona do tego temperatura występuje tylko podczas wybuchów jądrowych.

 

Może się to zdarzyć tylko wtedy, gdy Ziemia zderza się z kosmicznym ciałem niebieskim wlatującym z dużą prędkością w atmosferę. Zeszklona gleba okazała się też bogata w minerały i metale. Stwierdzono obecność chromu, żelaza, niklu, siarczku, tytanu i irydu. Wszystko to zostało również sprowadzone na Ziemię przez kometę. Skutki tej kolizji były odczuwalne na obu półkulach naszej planety. Ta starożytna katastrofa to ostrzezenie dla ludzkości, że można się spodziewać powtórki takiego kataklizmu. Chociaż trzeba przyznać, że nawet przy takiej katastrofie ludzkości udało się przetrwać i dostosować do nowych warunków.

 

 


Wulkan Stromboli wypluwa pierścienie dymu

Włoski wulkan Stromboli zadziwił obserwatorów. Z krateru zwykle emitowany jest lawa oraz popiół i gazy wulkaniczne, tym razem żywioł wyprodukował duże, prawie idealne pierścienie z dymu. 

Pióropusz popiołu i gazów unoszący się nad kraterem wulkanu Stromboli, to częsty widok, bo pozostaje on bardzo aktywny od starożytności. Jednak niekiedy jego emisje potrafią zaskakiwać.

 

Teraz okazało się, że wulkan umie też puszczać gigantyczne kółka z dymu, jak palacz fajki. Mają one prawie idealny okrągły kształt i dużą średnicę, może nawet 100-200 metrów. 

 

Oprócz tego niesamowitego zjawiska aktywność wulkanu w poprzednich tygodniach była umiarkowana.Ten włoski wulkan jest jednym z najbardziej aktywnych na świecie, a słabe erupcje są tam na porządku dziennym. Najsilniejsze erupcje wulkanu Stromboli miały miejsce w 1919, 1939 i 1986 roku.

 

 


Odkryto nowe objawy zakażenia koronawirusem

Wraz ze wzrostem liczby nowych pacjentów z COVID-19 lekarze odkrywają również nowe objawy infekcji. Do tej pory lista objawów zakażenia koronawirusem jest szeroko rozpowszechniona, w tym kaszel, gorączka, ból gardła, głowy, mięśni i utrata węchu.

 

Amerykańscy okuliści uzupełnili go o nowy objaw, tj. o zapalenie błony śluzowej oczu.

„Czerwone i łzawiące oczy mogą być wczesnym objawem zakażenia koronawirusem. Świadczy o tym rosnąca liczba skarg zakażonych pacjentów na zaczerwienienie, swędzenie i łzawienie”- tłumaczą lekarze.

Amerykańscy okuliści przyznają, że koronawirus może dostać się do organizmu oczami i dlatego zaleca ochronę nie tylko ust i nosa, ale także oczu.

„Zapalenie błon śluzowych oczu niekoniecznie oznacza zakażenie koronawirusem, ale wraz z innymi objawami, takimi jak kaszel i gorączka, mogą sygnalizować chorobę” - ostrzegają eksperci.

Wcześniej informowano, że podrażnienie nosogardzieli może być również objawem infekcji.

 


Naukowcy twierdzą, że energia odnawialna może zagrażać różnorodności biologicznej

Według wyników nowego badania instalacje wiatrowe, słoneczne i wodne stanowią zagrożenie dla ważnych obszarów różnorodności biologicznej, w tym rezerwatów przyrody.

 

Zespół naukowców z University of Queensland w Australii przeanalizował lokalizację 12,5 tys. źródeł energii odnawialnej pozyskiwanej z zasobów naturalnych, tj. energii słonecznej, wiatrowej i wodnej. Jak się okazało, ponad 2 tys. takich obiektów może mieć negatywny wpływ na różnorodność biologiczną obszarów, na których są zbudowane. Jednocześnie około 169 z nich znaleziono na specjalnie chronionych obszarach naturalnych.

„Oprócz ponad 2200 obiektów energii odnawialnej działających już w ważnych obszarach różnorodności biologicznej, kolejne 900 jest w budowie. (...) Obiekty energetyczne i otaczająca je infrastruktura, na przykład drogi i wzmożona aktywność człowieka (ludzie pracujący w takich obiektach, czasami budują w pobliżu osady) może powodować niewiarygodne szkody dla środowiska. Wydarzenia te są niezgodne z wysiłkami na rzecz ochrony różnorodności biologicznej”- tłumaczy Jose Rebane, główny autor badania opublikowanego w Global Change Biology.

Autorzy pracy zauważają, że przejście od paliw kopalnych, tj. ropy naftowej, węgla, łupków naftowych, gazu ziemnego, torfu, a także innych palnych minerałów i substancji wydobywanych pod ziemią lub metodami otwartymi - do energii odnawialnej, której źródła, zdaniem człowieka, są niewyczerpane, służy jako podstawowy czynnik spowalniający obecne antropogeniczne zmiany klimatu.

 

Naukowcy podkreślają jednak, że liczba „zielonych” obiektów energetycznych potroiła się w ciągu ostatnich 20 lat i często zamieniają się one w obszary intensywnie użytkowane, a także mogą wpływać na obszary chronione. Takie obiekty najczęściej przewyższają te same elektrownie na paliwa kopalne i wymagają dziesięciokrotnie większej powierzchni do wytworzenia tej samej ilości energii.

„Cały zespół zgadza się, że tej pracy nie należy interpretować w przeciwieństwie do energii odnawialnej, ponieważ ma ona kluczowe znaczenie dla zmniejszenia emisji dwutlenku węgla (...). Kluczową kwestią jest to, że obiekty energii odnawialnej powinny być budowane w miejscach, w których nie będą szkodzić bioróżnorodności”- dodaje dr James Allan, również biorący udział w badaniu.

Autorzy wzywają rządy, przemysł i organizacje do unikania budowania obiektów energii odnawialnej na obszarach ochrony i rozważają dla nich alternatywne lokalizacje. Jeśli większość z tych obiektów w Europie Zachodniej i innych krajach rozwiniętych znajduje się już na obszarach o bogatej różnorodności biologicznej, wtedy jest jeszcze czas, aby zrezygnować z budowy takich obiektów w Azji i Afryce oraz ponownie rozważyć ich lokalizację.

 


Czy polski rząd zakazuje wypowiadać się w sprawie COVID-19 i ukrywa liczbę zgonów?

Ostatnia decyzja ministra zdrowia, prof. Łukasza Szumowskiego jest bardzo kontrowersyjna. Zdaje się, że Polacy mają usłyszeć o pandemii tylko tyle, ile politycy chcą im przekazać.

Do wojewódzkich konsultantów medycznych wpłynęło oficjalne pismo z Ministerstwa Zdrowia. Z niego dowiedzieli się, że nie mają prawa wypowiadać się publicznie o koronawirusie i COVID-19!

Komunikat z Ministerstwa Zdrowia brzmi następująco:

W związku z pojawieniem się w przestrzeni publicznej różnych opinii wydawanych przez konsultantów wojewódzkich dotyczących koronawirusa SARS-CoV-2, odpowiedzialnego za epidemię COVID-19, proszę o zobowiązanie konsultantów wojewódzkich w reprezentowanych przez Państwa dziedzinach do zaprzestania samodzielnego wydawania wyżej wymienionych opinii. […] Opinie na temat sytuacji epidemiologicznej, zagrożenia dla przedstawicieli kadr medycznych w danych dziedzinach medycyny czy w obrębie danej grupy zawodowej, jak również sposobów zabezpieczenia osobistego przed zakażeniem, powinni wydawać jedynie Państwo jako konsultanci krajowi po wcześniejszej konsultacji z Ministerstwem Zdrowia oraz Głównym Inspektorem Sanitarnym.

Nie jest tajemnicą, że polskie szpitale mają ogromne problemy ze sprzętem, ilością pracowników i przyjmowaniem pacjentów z podejrzeniem koronawirusa. Placówki nie są odpowiednio wyposażone w zabezpieczające kombinezony, maseczki i gogle.

Nasuwa się podejrzenie, że rząd może chcieć zatajać informacje o faktycznym rozwoju sytuacji w naszym kraju. Oficjalne Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że chodzi jedynie o zapobieganie dezinformacji. Takie działanie ma zapewnić przekazywanie informacji merytorycznie prawidłowych, jednolitych oraz minimalizować nieuzasadnione wzniecanie niepokoju w społeczeństwie.

Tyle, że rząd rzeczywiście może ograniczać dostęp do informacji o kolejnych ofiarach COVID-19. Pojawiły się już doniesienia o zaniżaniu statystyki zgonów wywołanych koronawirusem SARS-COV-2. Ofiar koronawirusa w Polsce może być już dużo więcej, niż podają oficjalne dane Ministerstwa Zdrowia i GIS.

Skoro większość zgonów to przypadki pacjentów z tzw. „chorobami współistniejącymi”, to dlaczego część osób, które również miały takie choroby, ale miały też COVID-19, nie jest wliczana do ogólnej liczby ofiar? Skąd te dziwne podwójne standardy? Jeśli ktoś umiera i ma COVID-19 oraz „choroby współistniejące”, to w każdym wypadku powinien być uwzględniany w statystyce zgonów wywołanych przez pandemię. Inaczej za chwilę okaże się, że nikt nie umarł w wyniku SARS-CoV-2 i że w zasadzie nie ma pandemii, bo wszystkie zgony są z innych powodów.

Rząd bardzo chce przeprowadzić wybory 10 maja. Liczba zakażeń i ofiar może być zaniżana po to, aby wzbudzić w społeczeństwie przekonanie, że sytuacja w Polsce jest pod kontrolą, a władza znakomicie poradziła sobie z pandemią, stojąc na czele światowej awangardy. Jeśli jednak potwierdzą się te przypuszczenia i faktycznie dowiemy się o ukrytych zgonach, to społeczeństwo straci zaufanie do prezydenta, premiera i ministra zdrowia. A to może oznaczać jeszcze większy chaos.

 

 


Według danych z Voyagera2 atmosfera Urana ucieka w przestrzeń kosmiczną

Badając dane historycznego spotkania statku kosmicznego Voyager 2 z Uranem, które miało miejsce w 1986 r., naukowcy po raz pierwszy odkryli obecność plazmoidu. Mowa tu o kieszeni materiału atmosferycznego kierowanego z Urana przez pole magnetyczne planety. Okazało się wówczas, że atmosfera Urana przenika do kosmosu, ale także demonstruje dynamikę niezwykłego skręconego pola magnetycznego tej planety.


W rzeczywistości „nieszczelne” atmosfery nie są tak rzadkim zjawiskiem. Na przykład w ten sposób Mars przekształcił się z dość wilgotnej planety w zakurzone jałowe pustkowie. Wenus przepuszcza wodór w kosmos, podobne zjawiska znaleziono w satelicie Jowisza Io i na Księżycu Saturna, Tytanie. Nawet Ziemia traci około 90 ton materiału atmosferycznego dziennie.


Istnieje kilka mechanizmów, dzięki którym może się to zdarzyć, a jednym z nich są plazmoidy. Są to duże cylindryczne bąbelki zjonizowanego gazu, połączone liniami pola magnetycznego emanującymi ze Słońca. Jony z atmosfery są kierowane wzdłuż pola magnetycznego do regionu zwanego "ogonem". Kiedy wiatr słoneczny rozbija pole magnetyczne po stronie skierowanej w stronę Słońca, zgina się i ponownie łączy w ogon, wyrywając obracające się plazmoidy. 

 


Niektóre jony „odbijają się” z powrotem na planetę (na Ziemi prowadzi to do powstawania zorzy), a plazmoid odbija się w przeciwnym kierunku, odbierając jony atmosferyczne. Problem polega na tym, że podczas gdy pole magnetyczne Ziemi jest mniej więcej zgodne z orientacją planety, cały Uran jest odwrócony w bok, a bieguny magnetyczne znajdują się tam pod kątem 59 ° względem biegunów geograficznych. 

Istnieją powody, by sądzić, że pole magnetyczne Urana otwiera się w nocy i zamyka w ciągu dnia. Właśnie ten bałagan pola magnetycznego przyciągnął uwagę astronomów Giny DiBraccio i Dana Gershmana z NASA Goddard Space Flight Center. Wierzą oni, że ta cecha atmosfery Urana będzie dobrym powodem do wysłania misji kosmicznej na te planetę.

 

Po przestudiowaniu danych zebranych przez magnetometr Voyager 2 zauważyli błysk w polu magnetycznym. Po przetworzeniu informacji naukowcy doszli do wniosku, że ten przypływ był plazmoidem o długości około 204 000 kilometrów i średnicy 400 000 kilometrów. Prawdopodobnie był wypełniony zjonizowanym wodorem, odsuwającym się od planety. Ponieważ dane Voyagera mają ponad 30 lat, badacze uważają, że najlepszym sposobem, aby dowiedzieć się więcej o plazmoidach i magnetosferze Urana, jest wysłanie kolejnej sondy na planetę.

 

 


Używasz Adblock? Blokujesz reklamy, ale podoba ci się to co tu czytasz? Wpłać cegiełkę na utrzymanie portalu, albo odblokuj reklamy na ZnZ