luty 2020

Panika koronawirusowa za 3,2,1...

Koronawirus coraz bardziej kształtuje nasze życie i wcale nie trzeba do tego być nim zarażonym. Znajdujemy się w samym środku epidemicznego szaleństwa i sami wkrótce ruszymy do sklepów wykupować żywność. Tak na wszelki wypadek. 

 

Z koronawirusem żyjemy od połowy stycznia, ale dopiero niedawno zauważyliśmy pierwsze symptomy szaleństwa, zawsze towarzyszącemu , zawsze towarzyszącego epidemii. Ludzie, jeśli mogą zginąć, zawsze starają się zabezpieczyć, a ponieważ zabezpieczenie przed ekspansją koronawirusa rozprzestrzeniającego się drogą kropelkową. 

 

Jakkolwiek koronawirus znany jako SARS-CoV-2 nie ma zbyt wysokiej śmiertelności, przynajmniej dla młodszych, to już zaraźliwość jest na wysokim poziomie. Głównie z tego powodu WHO podnosi poziom globalnego zagrożenia w związku z ekspansją koronawirusem na "bardzo wysoki". 

 

Epidemia koronawirusa SARS-CoV-2 coraz bardziej wpływa na cały świat. Wszystkim powoli udziela się panika, a wskaźniki światowych giełd pikują w dół. Wygląda to przerażająco, tak jakby wielki kryzys gospodarczy właśnie się zaczynał. 

 

Warto zwrócić uwagę na to, że niemal wszystkie łańcuchy dostaw są poważnie zagrożone. Zdecydowana większość komponentów powstaje w Chinach, a ponieważ tam fabryki stoją, to nie trzeba być specjalnie profetycznym, żeby wiedzieć, że ze względu na braki komponentów najdalej za miesiąc sytuacja w wielu gałęziach gospodarki stanie się bardzo trudna. Już teraz niektóre fabryki pracują na resztkach zapasów, a wymiana handlowa z Chinami cały czas zamiera.

 

W takich okolicznościach trudno się dziwić, że ludzie zastanawiają się czy dostęp do dóbr, które potrzebują, będzie zapewniony, a skoro nie, to robienie zapasów wydaje się raczej posunięciem roztropnym niż szalonym. 

 

Już teraz, nawet w Polsce, czyli kraju, w którym nie ma potwierdzonych przypadków zakażeń koronawirusem z Wuhan, zaczyna się szaleństwo gromadzenia zapasów. Nie jest to jeszcze na taką skalę jak w Japonii czy we Włoszech, ale wszystko jeszcze przed nami.

 

Masek ochronnych już teraz brakuje i niektóre apteki wywieszają informacje, że masek brak. Zresztą stosowanie masek ma sens tylko w przypadku zakażonych, bo rzeczywiście ograniczają one rozprzestrzenianie się wirusa, ale nue chronią przed jego złapaniem. Aby być chronionym trzeba mieć specjalną maseczkę i gogle, a nawet wtedy ryzyko zakażenia koronawirusem w pobliżu kogoś zakażającego, będzie wysokie. 

 

 


Jasny meteor przeleciał nad Bałkanami

Jasny meteor przeleciał nad środkową Europą. Zjawisko to zaobserwowano około południa w Chorwacji, Słowenii i północnych Włoszech. Mieszkańcy Zagrzebia mówią również o potężnej eksplozji kilka sekund po przejściu ciała niebieskiego.

 


Sejsmolodzy w Słowenii zarejestrowali meteoryt i eksplozję. Obiekt spłonął nad Chorwacją w piątek rano, gdy dostał się do atmosfery. Zostawił za sobą ślad dymu, a jego części rozproszyły się nad Istrii w kierunku Zagrzebia i granicy ze Słowenią - donosi 24sata.

 

Według Vecernji.hr o godzinie 10:30 w Zagrzebiu doszło do silnego dudnienia i wstrząsów. Drżenie było odczuwalne w całym mieście, więc początkowo wszyscy myśleli, że to trzęsienie ziemi.

 

Europejskie Centrum Sejsmologiczne EMSC ogłosiło również na swoim profilu na Twitterze, że trzęsienie ziemi było możliwe. Jednak Instytut Sejsmologiczny powiedział Vecernji List, że nie było to trzęsienie ziemi, ale „przerwanie ściany dźwięku”.

 


Czy ludzkość atakują dwa koronawirusy jednocześnie?

Wszyscy już wiemy o śmiertelnym zagrożeniu ze strony koronawiursa CoVID-19. Ale z USA docierają niepokojące sygnały o zupełnie nowym wirusie.

W Kalifornii stwierdzono przypadek koronawirusa „nieznanego pochodzenia”. Wykryto go u kobiety, która nie była za granicą, nie miała kontaktu z osobami chorymi ani powracającymi z zagranicy.

Podobny przypadek odnotowano również w stanie Oregon. Mężczyznę, który mieszkał w hrabstwie Waszyngton, w pobliżu Portland, przewieziono do szpitala, gdzie umieszczono go w izolatce.

W sumie jak do tej pory wykryto trzy przypadki koronawirusa u osób, które nie podróżowały ostatnio za granicę, nie miały żadnego znanego kontaktu z osobą, która powróciła z zagranicy, ani z osobą zainfekowaną

Być może więc jednocześnie atakują ludzką populację dwa koronawirusy. Kiedy wszyscy szukamy recepty na pokonanie pandemii CoVID-19, pojawia się kolejny problem, którego w żadnym wypadku nie można zbagatelizować.

Liczba zakażonych rośnie w szybkim tempie.

W Chinach kontynentalnych zanotowano w piątek 427 nowych przypadków koronawirusa, z czego 423 w prowincji Hubei będącej epicentrum epidemii.

Iran poinformował o 295 nowych zakażeniach oraz 9 kolejnych ofiarach śmiertelnych w ciągu ostatnich 24 godzin.

Korea Południowa zanotowała 219 nowych przypadków, co zwiększa ilość zainfekowanych w tym kraju do 3150 osób. Wcześniej tego dnia potwierdzono wirusa u 594 innych pacjentów. Oznacza to, że sobota jest rekordowym dniem pod kątem liczby zakażeń, odkąd 20 stycznia Korea Południowa potwierdziła u siebie pierwszy przypadek SARS-Cov-2. W sumie w ciągu doby zachorowało ponad 800 obywateli tego kraju.


Odkryto pierwszy organizm nie będący grzybem i funkcjonujący bez tlenu

Wydawałoby się, że każdy organizm wielokomórkowy potrzebuje do przetrwania tlenu. Jednak najnowsze odkrycie zaprzecza tej zasadzie. Naukowcy odkryli pierwsze „zwierzę”, która najwyraźniej nie posiada zdolności do oddychania tlenem.

 

Trifosforan adenozyny (ATP) jest paliwem, napędzającym procesy komórkowe i wykorzystują je wszystkie dotychczas znane nam rośliny i zwierzęta. ATP powstaje z udziałem tlenu w mitochondriach. Każde mitochondrium posiada swój genom, który jest całkowicie niezależny od głównego genomu w jądrze komórkowym.

 

Najnowsze badania naukowców z Uniwersytetu Tel Awiwu skupiały się na pasożytach łososia, Henneguya salminicola, które są spokrewnione z meduzami. Gdy zespół zsekwencjonował DNA, okazało się, że organizmy te w ogóle nie posiadają mitochondrialnego DNA. Naukowcy sądzili, że gdzieś najwyraźniej popełnili błąd, więc przeprowadzili kolejne badania, które tylko potwierdziły to odkrycie.

Źródło: Stephen Douglas Atkinson

Skoro pasożyty H. Salminicola nie posiadają enzymów, niezbędnych do wykorzystania tlenu do produkcji ATP, oznacza to, że organizmy te w ogóle nie potrzebują tlenu do życia. Dlatego naukowcy ogłosili odkrycie pierwszego „zwierzęcia”, które funkcjonuje bez tlenu. Przypuszcza się, że H. Salminicola, pasożytując na łososiach, mogą kraść energię od gospodarza.

 

Kolejne badania być może pozwolą wyjaśnić, czy omawiane organizmy faktycznie utraciły zdolność do oddychania tlenem i dlaczego tak się stało. Co ciekawe, wszystkie zidentyfikowane dotychczas organizmy, które są spokrewnione z H. Salminicola, muszą pobierać tlen.

 


Czy papież Franciszek zaraził się koronawirusem?

Tajemnicza choroba papieża Franciszka spowodowała, że odwołano wszystkich jego audiencje w Watykanie. Biorąc pod uwagę fakt, że Włochy zmagają się obecnie z epidemią koronawirusa SARS-nCOV-2 pojawiły się pogłoski, że papież mógł zostać zarażony i przebywa obecnie w izolacji.

 

Papież wyraźnie źle się czuł już podczas mszy w środę popielcową, która odbyła się w Bazylice św. Piotra. Zrodziło to wiele pytań o stan zdrowia 83-letniego przywódcy kościoła. Zapytany wprost o to czy papież nie choruje na COVID-19, rzecznik Watykanu, Matteo Bruni oświadczył, że Franciszek ma tylko lekkie przeziębienie i nie jest to poważna niedyspozycja.

 

Mimo to od środy nikt go nie widział. Odwołano wszystkie audiencje, w tym z prezesami korporacji technologicznych. Zamiast spotkać się z papieżem usłyszeli jego przemówienie odtwarzane z wcześniejszego nagrania. Potem okazało się, że papież nie spotka się też z duchownymi w Bazylice św. Jana na Lateranie. Od środy nikt nie widział go publicznie.

 

Biorąc pod uwagę fakt, że na środowej mszy papież Franciszek wielokrotnie kaszlał i miał widoczny katar, pojawiły się sugestie, że mógł zarazić się koronawirusem. Jak wiadomo we Włoszech zmarło już z jego powodu 21 osób, a kilkaset zostało zarażonych. Z tego powodu nie można wykluczyć, że ktoś rozsiewający wirusa, znalazł się w pobliżu papieża, a jak wiadomo SARS-nCOV-2 jest bardzo zaraźliwy. Jest on też szczególnie niebezpieczny dla osób starszych, jak w przypadku 83 letniego Jorge Bergoglio, bo większość ofiar wirusa na świecie to właśnie starsi ludzie.

 


Przeprowadzono pierwszą na świecie operację przeszczepu kończyny od żywego dawcy

Wietnamscy chirurdzy z powodzeniem przeszczepili mężczyznie nową lewą ręką, którą wcześniej amputowano od innego pacjenta z powodu wystąpienia zgorzeli w stawie łokciowym.

 

Chirurdzy z Centralnego Szpitala Wojskowego Hanoi nr 108 (stolica Wietnamu) przeprowadzili udany przeszczep lewej ręki 31-letniego Phama Van Wonga. Co więcej, kończyna została po raz pierwszy odebrana żywemu dawcy - pisze gazeta partii komunistycznej Nyan Zan.

 

Jak powiedział dyrektor szpitala dr Mai Hong Bang na konferencji prasowej, operacja odbyła się 21 stycznia br. W 2016 r. pacjent został ranny, a lekarze musieli amputować część jego lewego ramienia. Na początku stycznia tego roku do 108 szpitala wojskowego został przyjęty inny mężczyzna, który również ucierpiał w pracy, wpadając pod przenośnik taśmowy i raniąc przedramię.

 

Lekarze próbowali uratować rękę pacjenta, ale trzy tygodnie leczenia nie przyniosły żadnych rezultatów. Gangrena opanowała łokieć, dlatego postanowiono odciąć kończynę. Jednak ręka nie została uszkodzona, a mężczyzna zgodził się dobrowolnie przekazać ją innej osobie.

 

Ramię Wonga (biorcy) poprzednio było długo leczone. Wong przeżył infekcje i martwicę, a lekarze obawiali się, że kończyna od dawcy może się nie przyjąć. Po długich konsultacjach podjęto decyzję o przeszczepie. Ponad miesiąc po operacji, która trwała osiem godzin (lekarze połączyli 36 mięśni, dwie kości i wiele innych tkanek), Wong może samodzielnie poruszać palcami i trzymać przedmioty w dłoni.

„Przeszczep ręki jest obarczony wieloma problemami ze względu na złożoną strukturę ludzkiej dłoni, w tym przypadku musieliśmy podjąć środki, aby zapobiec wtórnej infekcji gangreną, ponieważ ramię dawcy zostało zainfekowane w łokciu. (…) Ponadto tkanka mięśniowa ramienia biorcy w miejscu przywiązania przeszczepu prawie nie była używana przez cztery lata. To również stało się dla nas poważnym wyzwaniem”- wyjaśnił Nguyen Thee Hoang, zastępca dyrektora szpitala i jego główny chirurg, który kierował operacją.

Według chirurgów przed tym przypadkiem w latach 1998 – 2020 na całym świecie przeprowadzono 89 przeszczepów kończyn, jednak wszystkie z nich otrzymano od dawców z martwym mózgiem. Zatem przełomowe osiągnięcie lekarzy ze szpitala w Hanoi otwiera nowy rozdział w transplantologii, a także daje nadzieję tysiącom pacjentów (przynajmniej w Wietnamie), którzy chcieliby otrzymać nową kończynę w zamian za utraconą.

 


Turcja może pójść na wojnę z Rosją w Syrii

Syria aktywnie prowadzi ofensywę, aby odzyskać utraconą na rzecz „rebeliantów” muhafazę Idlib. Jednak zbrojna opozycja, współpracująca z islamskimi ekstremistami, uzyskuje coraz większe wsparcie ze strony Turcji, która zaczęła grozić nie tylko Syrii, ale też Rosji i Unii Europejskiej.

 

W wyniku walk, które rozpoczęły się w połowie grudnia 2019 roku, Turcja straciła 33 żołnierzy, a podczas wymiany ognia podobna zabiła 309 syryjskich wojskowych. Gdyby nie wsparcie Turcji, syryjska armia prawdopodobnie byłaby już blisko zwycięstwa i odzyskania kontroli nad Idlib.

 

Obecnie władze Turcji stale wzmacniają swoje siły w tym rejonie i atakują siły zbrojne Syrii. Jednocześnie mają pretensje do Rosji o to, że nie powstrzymuje, a wręcz uczestniczy w tej ofensywie. Co więcej, pojawiają się doniesienia, że tureckie wojska podobno strzelają do rosyjskich i syryjskich samolotów wojskowych z ręcznych wyrzutni rakietowych. Turcja obwinia Rosję o naloty, podczas których giną tureckie wojska. Ta z kolei utrzymuje, że tureccy żołnierze blisko współpracują z terrorystami, a nalotów dokonuje Syria.

Sytuacja w Idlib może zaognić się w każdej chwili. Pamiętajmy, że Turcja w przeszłości zestrzeliła rosyjski samolot wojskowy nad Syrią. Gdyby ta sytuacja się teraz powtórzyła, z pewnością mielibyśmy do czynienia z otwartym konfliktem zbrojnym między Rosją a Turcją. Co więcej, USA otwarcie poparły Turcję i ogłosiły, że udzielą jej pomocy. Wygląda to tak, jakby Amerykanie chcieli udzielić wsparcia, powołując się na artykuł 5. traktatu północnoatlantyckiego, który mówi o indywidualnej lub zbiorowej samoobronie podczas ataku na członka NATO. Jednak rzecz w tym, że to Turcja jest agresorem i wspólnie z „rebeliantami” atakuje wojska syryjskie na terytorium Syrii, a nie na odwrót.

 

Jakby tego było mało, Turcja próbuje wciągnąć w ten konflikt Unię Europejską. Władze ogłosiły, że nie będą już więcej przetrzymywać u siebie uchodźców. Uciekinierzy z syryjskiej muhafazy Idlib będą mogli od teraz swobodnie przejść przez Turcję, aby przedostać się do Europy. Straż graniczna oraz straż przybrzeżna podobno otrzymały już instrukcje, aby nie zatrzymywać migrantów na granicy. Podsumowując, Rosji i Turcji znów grozi kryzys w relacjach, a Europie może przyjść się zmierzyć z kolejną falą imigrantów.

 


Czy erupcja superwulkanu Toba spowodowała wyginięcie większości ludzkości ?

Erupcja superwulkanu Toba, znajdującego się na terenie dzisiejszej Indonezji, do której doszło 74 tysiące lat temu, była dotychczas uważana za zjawisko naturalne, które niemal doprowadziło do wyginięcia ludzkości. Naukowcy z Niemiec zdobyli dowody, które nie potwierdzają tej apokaliptycznej teorii naukowej.

 

Eksperci z niemieckiego Instytutu Maxa Plancka, odkryli, że na Półwyspie Indyjskim, ludzie zdołali jakoś przetrwać tą katastrofę. Z badań, które zostały opublikowane w biuletynie internetowym Phys.org wynika, że odkryto tam ślady obecności ludzi na terenie dzisiejszych północnych Indii. Świadczą o tym narzędzia, które odkopano w pokładach sprzed 70 tysięcy lat.

Oznacza to, że ludzie nie wyginęli na znacznej części Ziemi, co sugerowano poprzednio. Poprzednio uważano, że gigantyczna erupcja wulkanu Toba, spowodowała wulkaniczną zimę, która trwała 6 do 10 lat. Miała ona wywołać załamanie rolnictwa i w konsekwencji śmierć głodową starożytnych przodków ludzi.

Ochłodzenie ziemskiego klimatu na skutek tego zdarzenia miało trwać kilka tysięcy lat! Naukowcy sadzili, że homo sapiens przetrwał wtedy tylko w Afryce. Najnowsze odkrycia przeczą tej teorii.  Konkluzja niemieckich specjalistów jest taka, że ta erupcja superwulkanu Toba, była mniej katastrofalna niż uważano dotychczas. Ludzka populacja z pewnością przetrwała w Indiach i prawdopodobnie również w innych miejscach na świecie. 

 

 


Szczepionka przeciw koronawirusowi zostanie dopuszczona do użytku za około 18 miesięcy

Firma biotechnologiczna Moderna wysłała eksperymentalną szczepionkę przeciw koronawirusowi naukowcom rządowym do testów sześć tygodni po rozpoczęciu prac nad jej stworzeniem. Wstępne próby nowej szczepionki mogłyby rozpocząć się w kwietniu.

Moderna zakomunikowała, że pierwsza partia szczepionek przeciw nowemu koronawirusowi została wysłana do Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID) w Stanach Zjednoczonych. Zanim jednak szczepionka zostanie dopuszczona do użytku, może minąć nawet 18 miesięcy.

 

Badania kliniczne mogą rozpocząć się jeszcze przed końcem kwietnia. Dwie dawki szczepionki zostaną przetestowane na maksymalnie 25 ochotnikach, by sprawdzić, czy preparat wywoła odpowiedź immunologiczną, która chroni przed wirusem.

 

Szczepionka przeciw koronawirusowi została zaprojektowana tak, aby celować w białko znajdujące się na jego powierzchni, które odpowiada za infekowanie ludzkich komórek. Również chińska szczepionka będzie gotowa do przeprowadzenia prób klinicznych już pod koniec kwietnia. Kalifornijska firma Vaxart pracuje z kolei nad doustną szczepionką w postaci tabletek. Pozostaje mieć nadzieję, że od tego czasu wirus nie wyrządzi globalnej populacji nieodwracalnych szkód.

 

 


Niebo na Marsie zabłysło dziwnym blaskiem

Specjaliści z NASA potwierdzili, że niebo na Marsie jaśnieje w nocy. Ich zdaniem to skutek reakcji fotochemicznej zachodzącej w atmosferze tej planety. Odkrycie opisano w artykule opublikowanym na łamach czasopisma Nature Geoscience. Analizy zjawiska dokonał prof. Don Banfield z Cornell University.

 

Ten niezwykły efekt świetlny został wcześniej przewidziany teoretycznie, ale dotychczas nie udawało się tego potwierdzić. Stało się to możliwe dzięki sondzie Insight, tej samej, która pomogła w potwierdzeniu występowania marsjańskich trzęsień ziemi.

 

Znajdująca się na jej pokładzie kamera jest w stanie wykonywać ujęcia w ciemnościach i w związku z tym udało jej się uchwycić ten niezwykły blask czerwonej planety. Eksperci mają nadzieję, że dzięki sondzie Insight uda się pogłębić szczątkową wiedzę na temat marsjańskiej atmosfery i procesów w niej zachodzących.

Profesor Banfield uważa, że aktywność sejsmiczna na Marsie może być jakoś związana ze zjawiskami atmosferycznymi. Jego zdaniem można zakładać jakiś rodzaj interakcji, która zmienia się w czasie. Według niego więcej dowiemy się o tych procesach mniej więcej za rok, gdy sonda Insight zbierze więcej danych.

 

 


Gwiazda Betelgeza znowu stała się jaśniejsza

Betelgeza, jedna z najjaśniejszych gwiazd na ziemskim niebie, nagle zaczęła gasnąć. Astrofizycy sugerowali, że to może oznaczać, że wkrótce rozbłyśnie jako supernowa. Teraz odkryto, że gwiazda znowu stała się jaśniejsza. Co to może oznaczać?

 

Jeszcze niedawno całe środowisko astronomiczne ze zdumieniem patrzyło na rozwój wypadków z czerwonym olbrzymem zwanym Betelgezą. Jej nagła utrata jasności skłoniła wielu ekspertów do sugerowania, że wkrótce gwiazda ta stanie się supernową. 

 

Gdyby do tego doszło, Betelgeza będzie wyglądać na naszym niebie jak drugie słońce. Powinna być widoczna nawet za dnia. Sytuacja jednak uległa zmianie i nie wiadomo czy faktycznie zobaczymy to za naszego życia.

Symulacja wyglądu nocnego nieba po eksplozji Betelgezy

Astronomowie z Uniwersytetu Villanova dokonali pomiarów, które sugerują, że Betelgeza znowu zyskuje na jasności. Zasugerowano, że niezwykłe przygasanie jej jasności może mieć związek z naturalnym 430 dniowym okresem jej aktywności.

 

Krzywa jasności Betelgezy zmierzona w okresie od 7 co 13 lutego sugeruje, że gwiazda przestała już gasnąć. Astronom Edward Guinan z Villanova University, jest zdania, że epizod utraty jasności tego ciała niebieskiego się skończył.

Zdjęcia tego czerwonego olbrzyma wykonane za pomocą europejskiego teleskopu VLT, zlokalizowanego w Chile, pokazały, że jedna połowa Betelgezy gaśnie bardziej niż druga. Skłoniło to astrofizyków do konkluzji, że przygasanie może być związane z tym, że gwiazda wyemitowała dużo pyłu, który w formie chmury przysłonił ją z naszej perspektywy. Powracająca jasność Betelgezy może potwierdzić tą teorię. 

 

 


Tylko 12 państw jest przygotowanych na pandemię wywołaną przez „chorobę X”

Raport Global Health Security (GHS), pokazuje, że ogromna większość krajów na świecie miałaby gigantyczny problem z obroną w przypadku wystąpienia masowej epidemii.

„Choroba X”, to wirus, którego istnienia jeszcze nie stwierdzono, ale który już wpisano na listę chorób po to, by przygotować świat na zagrożenia epidemiologiczne. Były szef WHO uważa, że następny śmiertelny patogen układu oddechowego zabije około 50-80 milionów ludzi. Do tej pory żaden kraj nie uzyskał statusu pełnej gotowości na wybuch „choroby X”.

W rankingu GHS aż 60% krajów (czyli ponad 100) o wysokim dochodzie na mieszkańca uzyskało średni wynik niewiele lepszy od 50 punktów na 100 możliwych. Średni wynik dla wszystkich państw, to 40 punktów.

 

Do grupy najlepiej przygotowanych państw należą: USA, Kanada, Wielka Brytania, Francja, Szwajcaria, Dania, Szwecja, Finlandia, Słowenia, Tajlandia, Korea Południowa i Australia. Najgorzej przygotowane są kraje afrykańskie.

 

Raport GHS pokazuje, że lepsze warunki bezpieczeństwa epidemiologicznego nie zależą od zamożności kraju. W grupie najlepiej przygotowanych nie ma np. Niemiec i Japonii. Raport pokazuje także, iż nawet w przypadku istniejących procedur nie ma mocnych dowodów na to, że kraje przetestowały swoje możliwości na wypadek kryzysu.

 

 


Chiny potwierdzają bezobjawową transmisję koronawirusa wywolującego COVID-19

Chińscy lekarze potwierdzili przypadek bezobjawowego przeniesienia nowego korona wirusa. Dwudziestoletnia kobieta z Wuhan przekazała go pięciu członkom rodziny, wszyscy zachorowali, ale ona sama nie wykazywała objawów choroby.

 

Przez miesiąc pozostawała bezobjawowym nosicielem wirusa, zarażając innych. Nowa funkcja koronawirusa SARS-nCov-2 może zniweczyć wszelkie wysiłki lekarzy i władz w celu powstrzymania epidemii.

 

Przypadek Chinki był pierwszym udokumentowanym i w pełni potwierdzonym przypadkiem bezobjawowego przeniesienia nowego koronawirusa. Teraz kobieta jest odizolowana i znajduje się pod nadzorem lekarzy w Szpitalu Piątego Ludu w Anyang. Nadal nie ma u niej żadnych objawów choroby, chociaż wirus jest w jej ciele od kilku tygodni.

 

Ona sama mieszka w Wuhan, gdzie wybuchła epidemia. Zaraziła się gdzieś w Wuhan przed 10 stycznia, kiedy pojechała do krewnych w Anyang, gdzie rozmawiała z pięcioma członkami rodziny. Tydzień później, 17 stycznia, u pierwszego z nich wystąpiły objawy choroby układu oddechowego, bólu gardła i gorączki. Tydzień później wszyscy pozostali czterej członkowie rodziny również zachorowali, do 26 stycznia wszyscy zostali hospitalizowani w Szpitalu Piątego Ludu Anyang.

 

U wszystkich zdiagnozowano koronawirusa. Jedyną osobą, z którą rozmawiali z Wuhan, głównego obszaru infekcji, była ich dwudziestoletnia krewna. Nie miała ona żadnych objawów choroby. Co więcej, podczas hospitalizacji rodziny, lekarze przetestowali ją na koronawirusa za pomocą testu ekspresowego. Wyniki były negatywne. Tomografia komputerowa również nic nie wykazała.

 

Tylko badanie krwi, które nastąpiło w ciągu jednego dnia, wykazało, że dziewczyna ma wirusa w ciele, chociaż nadal nie miała żadnych objawów. Chinka była odizolowana i od tego czasu jest monitorowana. Do 11 lutego kobieta nadal nie miała gorączki, kaszlu, bólu gardła ani zaburzeń żołądkowo - jelitowych (jest to również jeden z objawów początkowych objawów infekcji). Po 11 lutego nie ma danych na temat jej stanu zdrowia. Przez dwa tygodnie lekarze otrzymywali zgody władz na publikowanie informacji o tym bardzo niepokojącym precedensie.

 

W tej chwili bezobjawowe przenoszenie wirusa przez tę kobietę wygląda jak anomalia, ale eksperci ds. zdrowia udokumentowali inne przypadki, w których ludzie testowani na obecność wirusa nie mieli żadnych objawów. Chińskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom przeanalizowało zapisy wszystkich przypadków koronawirusa zarejestrowanych w Chinach od 8 grudnia do 11 lutego i stwierdziło, że 1,2% pacjentów z potwierdzoną infekcją nie miało objawów.

 

Możliwość bezobjawowego przeniesienia koronawirusa znacznie komplikuje kontrolę powstrzymywania epidemii. Do tej pory lekarze wychodzili z faktu, że wszyscy zarażeni prędzej czy później wykazują objawy choroby, nawet w łagodnej postaci, co pozwala na ich identyfikację, testowanie na obecność wirusa w ciele i podejmowanie działań w celu izolacji. Precedens z dwudziestoletnią Chinką całkowicie odwraca strategię walki z chorobą. Nosiciele wirusa mogą zarażać przez tygodnie i miesiące innych, ale i tak nie będą w centrum uwagi medycznej.

 

Nie mniej niepokojący jest fakt, że u znacznej części osób, które przeżyły chorobę, układ odpornościowy albo nie wytwarza stabilnej odpowiedzi na tego wirusa, albo nie można go zabić w ich ciele, a wirus przez pewien czas przechodzi w utajoną formę istnienia, a następnie budzi się ponownie. Władze Wuhan potwierdziły, że lekarze wykryli 195 przypadków ponownego zakażenia. W niektórych przypadkach infekcja wystąpiła kilka godzin po tym, jak wirus został zabity w ciele poszczególnych pacjentów i uzyskali oni czyste wyniki testu.

 


Wielkie fale uderzyły w brazylijską plażę. Plażowicze myśleli, że to tsunami

Turyści i miejscowi byli zszokowani, gdy wielkie fale uderzyły w brazylijską plażę. Woda unosiła ludzi i zamiatała wszystko co znalazło się na jej drodze.

 

Mieszkańcy i turyści byli bardzo zaskoczeni, kiedy 23 lutego 2020 r., podczas plażowania na wybrzeżu Atlantyku, nadciągnęły duże fale. Według doniesień niszczące fale docierały na plaże w brazylijskim regionie São Paulo. Wielu zdezorientowanych plażowiczów sądziło, że to tsunami.

 

Rzeczywiście można było dojść do takiego wniosku. Niebezpieczna sytuacja jaka powstała na skutek wdarcia się wody, skłoniła władze do wydania ostrzeżenia o falach dochodzących nawet do 3,5 metra, które mogą wystąpić zupełnie nieoczekiwanie.

 

Jak widać na poniższym nagraniu, nie wygląda to na typowy przypływ. Ludzie byli w szoku gdy fale zaczęły się wdzierać na ląd. Niektórzy popadli w panikę i próbowali rozpaczliwie uciekać z zalanej plaży. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

 


Janusz Korwin-Mikke uważa, że koronawirus to „polepszenie puli genetycznej narodu i ludzkości”

W momencie, gdy cały świat zastanawia się nad tym jak bardzo szalejący wirus zaszkodzi społeczeństwu, polski polityk wydaje się czerpać satysfakcję z tego, że Natura pokazuje ludziom, kto tu rządzi.

Zdaniem Janusza Korwin-Mikkego, śmiercionośny wirus to powód do... radości, bo w związku z rozprzestrzenianiem się zarazy „umierają najsłabsi i najmniej przezorni”, a sam koronawirus to „nie broń biologiczna, lecz środek na polepszenie puli genetycznej narodu i ludzkości”. Co zrozumiałe, słowa posła Konfederacji wywołały burzę.

 

Jego kontrowersyjny wpis na Twitterze sprowokowany był opinią dr Doroty Gałczyńskiej-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie, która w rozmowie z dziennikiem „Rzeczpospolitą” stwierdziła, że „koronawirus to biologiczna III wojna światowa”. Korwin-Mikke zarzucił lekarzom niski poziom wykształcenia i podkreślił, iż wirus zabijający 10% zarażonych nie może być bronią biologiczną.

 

Korwin-Mikke nie po raz pierwszy daje się poznać jako arogancki bufon, któremu wydaje się, że z każdego jest w stanie zrobić durnia. Szkoda, że swoją bezkompromisowość wykorzystuje w taki tabloidowy sposób. Nic dziwnego, że politycy Konfederacji starają się go „chować”, bo to co mówi i pisze, wpływa na wyborcze poparcie, a raczej jego brak.


Używasz Adblock? Blokujesz reklamy, ale podoba ci się to co tu czytasz? Wpłać cegiełkę na utrzymanie portalu, albo odblokuj reklamy na ZnZ