luty 2020

Homofobi,rasiści i seksiści nie będą obsługiwani przez brytyjską służbę zdrowia

Od kwietnia brytyjski odpowiednik NFZ, czyli NHS, wprowadza nowe zasady obsługi pacjentów. Jeśli służby medyczne stwierdzą, że ktoś jest rasistą czy homofobem to będzie można odmówić mu pomocy medycznej.

 

Już teraz lekarze i ratownicy medyczni mogą odmówić leczenia pacjenta, którego uznają za "agresywnego słownie". Teraz okazuje się, że nie będą musieli podejmować leczenia kogoś kto zostanie przez nich uznany za rasistę, homofoba czy seksistę. 

 

Innymi słowy funkcjonariusze brytyjskiego NHS będą mogli subiektywnie oceniać postawę pacjenta i decydować na tej podstawie czy podejmą się interwencji medycznej. Całe szczęście, że nie mogą tego robić w przypadku sytuacji zagrażającej życiu, ale ocena tego czy mają do czynienia z zagrożeniem będzie w ich gestii. 

 

Jeśli więc ktoś będzie uznany za rasistę, to od brytyjskich medyków będzie zależało czy podejmą się jego ratowania. Co nieco zabawne, ta oczywista dyskryminacja jest przedstawiana jako walka z dyskryminacją. 

 

 

 



Największe tajemnice marsjańskiego księżyca Fobosa

Fobos to jeden z najbardziej zagadkowych obiektów w naszym najbliższym kosmosie. Formalnie to satelita Marsa,  który mierzy 27 na 21 na 18 kilometrów. Jest to, więc relatywnie niewielkie ciało niebieskie, ale za to pod wieloma względami wyjątkowe.

 

Przede wszystkim Fobos zachowuje się zupełnie inaczej niż zwykły satelita. Znajduje się niezmiernie blisko planety, zresztą drugi satelita Deimos również jest bardzo blisko. Ruch satelity po orbicie jest znacznie szybszy niż rotacja planety. W sumie Fobos jest szybszy o 3,4 raza a jego schód i zachód następuje na Marsie, co 11 godzin i 6 minut. Czyni go to bardzo podobnym w zachowaniu do sztucznych satelitów ziemskich. Jednocześnie synchronicznie do ruchu po orbicie Fobos obraca się synchronicznie.

Nauka nie wie jak powstał ten satelita, ale istnieje kilka hipotez, z których najbardziej popularna zakłada, że jest to obiekt pochodzący z pasa asteroidów, który został przechwycony przez grawitację Marsa. Jednak gdyby tak było to należałoby raczej oczekiwać, że Fobos odleci w przestrzeń a tymczasem on spada czy może raczej podlega deorbitacji.

 

Wiele osób zadaje sobie pytanie, dlaczego przestaliśmy się właściwie interesować pobliskim Księżycem a zamiast tego ludzkość z uporem maniaka wysyła na Marsa sondy, z których większość ginie w podejrzanych okolicznościach. Wygląda to tak, jakby jakaś niewidzialna ręka pilnowała, aby się tam nie zbliżać. Jest to szczególnie widoczne w przypadku Fobosa, który do tej pory nie został porządnie zbadany. A byłoby co badać, bo wśród ustaleń na jego temat są na przykład takie, że satelita jest pusty w środku. Takie odczyty dały pomiary wykonane europejską sondą Mars Express. Za to amerykańska sonda, Mars Global Surveyor wykonała bardzo interesujące zdjęcia czegoś, co wygląda jak wystający z powierzchni prostopadłościan. Niektórzy nazywają go monolitem. Wstępne estymacje zakładają, że ów artefakt może mieć ponad sto metrów wysokości. 

Gdy należąca do ESA sonda kosmiczna Mars Express, w związku z korektami kursu, przelatywała w bezpośredniej okolicy Fobosa zdołała wykonać zdjęcia w bardzo dużej rozdzielczości. Internauci do dzisiaj wspominają, że ESA opublikowała je po długim czasie, chociaż zwykle pojawiały się na bieżąco. Wszystko to spowodowało, że pojawiły się plotki jakoby zdjęcia przedstawiały dowód tego, że Fobos jest tworem sztucznym i wymagały profesjonalnej edycji. 

 

Szczególnie wytrwali w próbach eksploracji Fobosa są Rosjanie, którzy wysłali tam w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych całą serię urządzeń. Większość z nich nie wykonała swego zadania. Spektakularnie zakończyła się misja Fobos 2 gdzie próbowano zbadać skład chemiczny tego satelity. Ziemski pojazd z sierpem i młotem użył silnego lasera, który spowodował odparowanie części powierzchni, co miało dać możliwość zbadania oparów. Jednak w momencie przeprowadzania kluczowego eksperymentu w kadrze kamery pojawił się ogromny cylindryczny kształt i był to ostatni raz, gdy był kontakt z tą sondą.

Podobny los spotkał sonde Phobos-Grunt, którą Rosjanie wysłali w grudniu 2011. Statek kosmiczny utknął na niskiej orbicie po czym doszło do jego deorbitacji co nastąpiło na początku 2012. Planowo w lutym 2013 roku sonda powinna wyladować na powierzchni Fobosa. Po jej uszkodzeniu doszlo do dziwnego incydentu. Szef rosyjskiej agencji kosmicznej oskarżył USA, że ich satelita został uszkodzony przez "instalację z Alaski". Można tylko podejrzewać, że chodzi o HAARP. Nie wiadomo, czy jest to próba wytłumaczania własnej nieudolności czy tez Amerykanie celowo sabotowali misję wiedząc czym tak naprawdę jest Fobos i jakie zagrożenie stwarzałoby dopuszczenie tam Rosjan.

 

Z dużym prawdopodobieństwem może to być wrak jakiegoś statku kosmicznego, który kiedyś musiał pozostać na orbicie Marsa. To tłumaczyłoby wszystkie anomalie, jakie do tej pory zidentyfikowano. W najnowszym miesięczniku Nieznany Świat znajduje się bardzo interesujący artykuł na temat Fobosa napisany przez pana Marka Żelkowskiego. Warto polecić jego lekturę, jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się jeszcze więcej ciekawostek na temat tego intrygującego ciała niebieskiego.

 

 

 



Na wybrzeżu Nowej Zelandii znaleziono pół miliona zdechłych, ugotowanych małży

Na wybrzeżu Maunganui Bluff należącym do Wyspy Północnej Nowej Zelandii odkryto niepokojące zjawisko w postaci setek tysięcy rozkładających się, martwych małży. Zdaniem specjalistów przyczyna masowej śmierci mięczaków to zbyt wysoka temperatura wody w oceanie, w wyniku której małże ugotowały się na śmierć. Wyrzucone na kamieniste wybrzeże zwierzęta zaczęły już rozsiewać nieprzyjemny zapach zgnilizny. 

Jak komentują świadkowie zjawiska, część muszel małży była pusta, jednak w większości znajdowały się gnijące owoce morza. Wiele z małż wciąż unosiło się na wodzie, będąc sukcesywnie wyrzucane falami na wybrzeże.

 

Masowo ginący gatunek to Perna canaliculus, inaczej nazywany małżą nowozelandzką. Imponujących rozmiarów mięczaki są dla Nowej Zelandii ważnym ekonomicznie dobrem. Na ich bazie przygotowywane są przykładowo różnego rodzaju suplementy wykorzystywane w leczeniu chorób stawów.

 

Choć setki tysięcy martwych małż na wybrzeżu Nowej Zelandii mogą wydawać się zatrważającym zjawiskiem, nie wystąpiło ono po raz pierwszy. Przypadkowi turyści natykają się na nie już od dłuższego czasu. W ubiegłym roku nowozelandzkie Ministerstwo Środowiska przygotowało raport, w którym przedstawiono bieżący stan środowiska morskiego Nowej Zelandii, ze szczególnym uwzględnieniem wpływu zmian klimatu.

 

Raport wykazał, że od 1981 do 2018 roku temperatura powierzchni oceanu wzrastała co dekadę od 0,1 do 0,2 stopnia Celsjusza. Rosnąca temperatura wody w oceanie w znaczący sposób wpływa na życie małż nowozelandzkich, ale nie tylko tego gatunku. W rzeczywistości zagrożone są wszystkie gatunki żyjące w wodach oceanu.

 

 



Szokująco niskie ciśnienie nad Atlantykiem. Bombogeneza produkuje cyklony nadciągające nad Europę

Pogoda nad Atlantykiem jest w tym roku zdumiewająca. Najlepszym tego przykładem są kolejne cyklony, które powstają na skutek zjawiska zwanego bomobogenezą, występuącego w obszarze między Ameryką Północną a Europą. Kolejne niże są potem wpychane nad kontynent przez prąd strumieniowy, wywołując wiele katastrof naturalnych.

W zeszłą sobotę nad Atlantykiem zanotowano rekordowo niskie ciśnienie wynoszące zaledwie 920 hPa. Taki pomiar odnotowano w obrębie potężnego niżu Dennis. Można już mówić o całej seria cyklonów na Atlantyku po CIarze i Denisie nadchodzi Wiktoria, a to na pewno nie koniec. To co ma miejsce na Atlantyku to tak zwana bombogeneza. Jest to zjawisko występujące wtedy, gdy dochodzi do kolizji ciepłych i zimnych mas powietrza.

 

Bombogeneza to zjawisko gwałtownego spadku ciśnienia o co najmniej 24 hPa w ciągu doby. Jak podaje brytyjski Met-office, w trakcie cyklonu Dennis, ciśnienie atmosferyczne spadło w ciągu 24 godzin o ponad 50 hPa i wyniosło 920 hPa. Było to jedno z najniższych ciśnień atmosferycznych w historii pomiarów na północnym Atlantyku. Absolutny rekord niskiego ciśnienia odnotowano w styczniu 1993 roku w pobliżu Wysp Szetlandzkich wyniosło ono wtedy zaledwie 913 hPa.

Warunki sprzyjające jej powstawaniu występują własnie na Oceanie Atlantyckim gdzie masy powietrza, spychane przez meandrujące prądy strumieniowe w atmosferze, doprowadziły do powstania swoistej "fabryki cyklonów". Ich skutki są od kilku tygodni mocno odczuwalne w całej północnej Europie. Każdy niż przynosi ze soba rzęsiste opady deszczu powodujące powodzie oraz bardzo silny wiatr stwarzający szereg niebezpieczeństw. 

 

 



Analiza mózgów muszek owocówek może spowodować przełom w neurologii

Drosophila, czyli muszki owocowe, są doskonałym materiałem badawczym. Tylko dlatego, że rozmnażają się bardzo szybko, dając potomstwo, a zmiany ewolucyjne można śledzić przez tygodnie, a nie miesiące lub lata. Muchy te przydały się naukowcom badającym mózg.

 

Ponieważ zwoje tych owadów są małe, możesz je zeskanować bez żadnych problemów. Pewnego dnia naukowcy z kampusu Janelia Research opublikowali wyniki swojej dwunastoletniej pracy, czyli najbardziej szczegółową mapę mózgu Drosophila.

 

Kampus Janelia Research jest częścią Howard Hughes Medical Institute. Zespół uniwersytecki poświęcił 12 lat i 40 milionów dolarów na zmapowanie mózgu małej muchy. To 25 tysięcy neuronów i około 20 milionów połączeń między nimi. I nawet to, jak się okazuje,  nie jest cały mózg, ale tylko jedna trzecia, choć najważniejsza. Mieści różne organoidy odpowiedzialne za pamięć, nawigację i uczenie się.

 

Według naukowców połączenie mózgowe (jest to mapa narządu ze wszystkimi połączeniami między nimi) stanie się jednym z podstawowych zasobów dla neurochirurgów i naukowców badających układ nerwowy owadów i innych żywych istot. Rozszyfrowanie mózgu małej muchy pozwala ocenić pracę poszczególnych organoidów, sposób tworzenia połączeń i ogólnie funkcjonowanie mózgu.

 

Nowoczesne technologie wciąż nie pozwalają na stworzenie żadnego szczegółowego połączenia ludzkiego mózgu, dlatego badany jest mózg znacznie prostszych stworzeń. Nawiasem mówiąc, pierwszym żywym organizmem, którego mózg został „rozszyfrowany”, był nicień. Jego węzeł nerwowy składa się tylko z 302 neuronów z 7 tysiącami połączeń między nimi. Nawet ta praca była niezwykle trudna w 1986 roku.

 

Stopniowo eksperci otrzymują coraz więcej informacji na temat pracy mózgu zwierząt i ludzi, ale jednym z najważniejszych zadań jest nawiązanie połączenia. Jest to tak samo ważne jak dekodowanie DNA. Utworzenie połączenia umożliwia śledzenie interakcji poszczególnych organelli i komórek.

 

W 2004 r. opracowano technikę analizy obrazów neuronów uzyskanych za pomocą mikroskopu elektronowego. Było to duże osiągnięcie, które czasami przyspieszyło „deszyfrowanie” mózgu, ale nawet w tym przypadku mózg Drosophila wymagał zaangażowania 250 osób - tylu naukowców pracowało nad tym projektem przez 12 lat.

 


Przez cały ten czas technika była ulepszana i finalizowana. W rezultacie okazało się, że obrazy uzyskane za pomocą mikroskopu elektronowego zostały przekształcone w trójwymiarową mapę mózgu. Mózg Drosophili musiał zostać pocięty na cienkie płytki o grubości 20 nm, aby uzyskać obrazy neuronów. To one zostały sfotografowane.

 

Po pojawieniu się sieci neuronowych naukowcy wykorzystali je do opracowania trójwymiarowych map obszarów mózgu ze śledzącymi połączeniami między poszczególnymi komórkami. Komputer nie jest w stanie wykonać jednak wszystkich niezbędnych prac. Konieczne jest zaangażowanie naukowców, zarówno w celu sprawdzenia działania maszyny, jak i wykonywania „ręcznych” zadań, których komputer nie jest jeszcze w stanie poczynić.

 

Naukowcom pomagali programiści z Google, którzy stworzyli systemy analityczne niezbędne dla specjalistów. Ostateczny wynik był niezwykle obszerny - tablica danych „waży” około 100 gigabajtów.

 

Inni uczeni łączący się z Google współpracują z Google, na przykład w ramach projektu badania mózgu śpiewającego ptaka. Mózgi samych ptaków są bardzo złożone, więc w bliskiej dającej się przewidzieć przyszłości mało prawdopodobne jest pojawienie się połączeń. Naukowcy badają pewne aspekty pracy i obszarów mózgu, na przykład te, które są odpowiedzialne za zapamiętywanie piosenek. Ponadto wcześniej analizowano milimetrową sekcję mózgu myszy.

 

Jeśli chodzi o specjalistów, którzy tworzą łącznik mózgowy Drosophila, nadal pracują. Ich celem jest skompilowanie kompletnego połączenia muszki owocowej - zarówno samca, jak i samiczki. Na ten cel przeznaczono budżet w wysokości 5 milionów dolarów.

 



Producenci drobiu w Chinach masowo wybijają kurczaki z powodu niedoborów pasz

W Chinach rolnicy masowo dokonują uboju kurczaków, ponieważ wstrzymanie ruchu na drogach doprowadziło do niedoboru pasz dla drobiu.

 

Rolnicy zabili już co najmniej 100 milionów młodych kurczaków, ponieważ ograniczenia podróży nałożone w celu kontrolowania rozprzestrzeniania się koronawirusa blokowały dostawy pasz dla zwierząt.

 

Chiny powinny zacząć importować żywe kurczaki ze Stanów Zjednoczonych z powodu braku żywności ze względu na fakt, że fermy drobiu w drugiej co do wielkości gospodarce świata zaczęły zabijać milionów młodych ptaków, ponieważ te nie mają nic do jedzenia. Ubój drobiu następuje po masakrze świń w Chinach z powodu afrykańskiego pomoru świń w ubiegłym roku i grozi zaostrzeniem deficytu białka w tym kraju. To już wywołało inflację i wzrost cen mięsa.

 

„Nie ma wątpliwości, że liczba kurczaków w Chinach dramatycznie spadnie w nadchodzących miesiącach” - powiedział Qiu Kong z Jinghai Poultry Industry Group, wiodącego producenta drobiu. „Pisklęta zniknęły, a rolnicy próbują związać koniec z końcem”.

 

Hodowla kurcząt stanowi tylko 1% rocznej produkcji Chin w wysokości 9,3 miliarda i zapowiada się katastrofa w branży, jeśli Chiny nie odblokują ruchu między miastami w nadchodzącym tygodniu.

 

Afrykański pomór świń, który ogarnął Chiny w 2019 r., zabił dwie piąte populacji świń. Hodowcy trzody chlewnej starają się również uzyskać wystarczającą ilość paszy dla swoich zwierząt, zwłaszcza w Hubei, która jest w centrum epidemii.

 

W poniedziałek Pekin ogłosił, że pozwoli na import żywych ptaków ze Stanów Zjednoczonych w celu zwiększenia dostaw. Ten krok polegał na całkowitym zniesieniu zakazu sprowadzania mięsa drobiowego ze Stanów Zjednoczonych, który Pekin wprowadził po wybuchu ptasiej grypy w 2015 r.

„W ciągu najbliższego miesiąca lub dwóch będą ograniczone dostawy mięsa” - powiedział Darin Friedrichs, analityk towarowy w Szanghaju w INTL FCStone.

Dodał, że ceny mięsa prawdopodobnie pozostaną „stosunkowo wysokie”, nawet po otwarciu dróg i linii kolejowych.

 

W Jinghai, które kupowało paszę dla drobiu w sąsiednich prowincjach, ciężarówki z przyczepami albo utknęły w punktach kontrolnych, albo kierowcy musieli spędzać godziny próbując uzyskać pozwolenie na wjazd, co opóźniło dostawy.

 

Według pana Qiu Konga, niewystarczająca podaż paszy od końca stycznia doprowadziła do tego, że 30 tys. kurczaków umiera z głodu każdego dnia. „Mamy problem z prowadzeniem normalnej działalności, ponieważ naszym kurczakom brakuje karmy” – powiedział Qiu.

 

W Jinghai może być konieczne zabicie do 10 milionów kurczaków lub 10 procent rocznej produkcji, jeśli problem będzie trwał przez kolejne dwa tygodnie. Kłopoty dotknęły również producentów pasz dla zwierząt z powodu braku kukurydzy i soi, czyli ich głównych składników.

 

Dyrektor Charoen Pokphand Group, wiodący producent pasz dla zwierząt, powiedział, że jego fabryki w Hubei zostaną zamknięte za dwa tygodnie, a mniejsi lokalni kooperanci już za kilka dni.

„Transport ładunków w Hubei załamał się” - powiedział dyrektor. „Wszędzie są blokady”.

Wiele chińskich miast zakazało także transportu żywych zwierząt na duże odległości, obawiając się, że może to rozprzestrzenić wirusa. Naruszało to standardowy model branżowy, w którym wylęgarnie dostarczają kurczęta do ferm drobiu, które następnie wysyłają hodowane kurczaki na rynek.

 

Według CnAgri, chińskiego konsultanta ds. rolnictwa, 15 procent kurczaków w Chinach idzie do rzeźni, a reszta jest sprzedawana do restauracji lub na targach.

 

Ograniczenia w transporcie doprowadziły również do przepełnienia na fermach drobiu. Pojawiają się doniesienia, że ptaki są grzebane żywcem. Według lokalnego stowarzyszenia zwierząt gospodarskich od końca stycznia w południowym mieście Yulin trzynaście dużych ferm drobiu zabiło od końca stycznia 6,7 miliona kurczaków, czyli cztery piąte ich całkowitej populacji.

 

Hodowcy z Hubei poinformowali, że zabijają wszystkie swoje pisklęta, podczas gdy farmy w Guangdong planują zacząć zakopywać pisklęta żywcem, jeśli sytuacja się nie poprawi.

 

Oficjalne dane na temat liczby zgonów i zakażeń w Chinach z powodu śmiertelnego koronawirusa COVID-19 gwałtownie wzrosły 13 lutego po tym, jak władze zmieniły metody liczenia, wywołując obawy, że epidemia jest znacznie poważniejsza niż głoszono pierwotnie.

 



Czy z Ukrainy nadciąga technologiczna rewolucja na skalę światową?

Choć Ukraina od lat jest targana konfliktem z Rosją, nie przeszkadza to tamtejszym naukowcom w rozwijaniu awangardowych rozwiązań z zakresu nanotechnologii.

Pół roku temu fizyk jądrowy - dr Aleksander Woźny - przeprowadził interesującą rozmowę z dyrektorem generalnym Instytutu Nanotechnologii Akademii Nauk Ukrainy Vyacheslavem Nedbayem. Dotyczyła ona technologii rozwijanych przez zespół badaczy pod jego kierownictwem. Wszystkie mają związek z fizyką kwantową.

Z wypowiedzi dr hab. Nedbaya wynika, że pracują oni nad technologią, która pozwoli budować wieżowce do 50 pięter wysokości w ciągu 25 dni, a koszt jednego metra kwadratowego ma wynieść zaledwie 178 dolarów, czyli nieco ponad 700 złotych! Gdyby rozwiązanie to stało się standardem, koszt mieszkania o powierzchni 50 metrów kwadratowych wyniósłby około 35 tysięcy złotych, a nie tak jak obecnie 250-300 tysięcy.

Mało tego, dzięki dalszemu doskonaleniu otrzymywanych materiałów możliwe stanie się projektowanie wieżowców osiągających nawet 5 kilometrów wysokości.

Przy użyciu tej nanotechnologii w rolnictwie będzie można wykorzystywać zaledwie 20% obecnych zasobów ludzkich w pracach rolniczych oraz 20% obecnie zużywanego paliwa. Do zbioru plonów wystarczy tylko 20% wykorzystywanej obecnie techniki rolniczej, zatem zaoszczędzi się 80% środków potrzebnych do produkcji tejże techniki. Przy tym wszystkim będzie osiągać się 2-3 razy większą wydajność od tej uzyskiwanej obecnie wykorzystywanymi metodami.

Technologie, o których opowiada Nedbay mają ponadto bardzo pomóc w całkowitym wyleczeniu cukrzycy, chorób onkologicznych, chorób układu sercowo-naczyniowego oraz chorób związanych z niewydolnością kończyn. Pomogą również znacząco zahamować proces starzenia się organizmu.

Proces odmładzania ma się odbywać poprzez nanoszenie „matrycy energo-informacyjnej” młodego człowieka w wieku 18-25 lat na organizm osoby starszej. Ma to spowodować odmłodzenie starszego organizmu nawet o 40 lat.

Rozwinięto także metody regeneracji tkanek. W doświadczeniach ucięto kurom łapy, a następnie naniesiono na nie tzw. „matrycę ediomorficzną” połączoną ze specjalną mieszanką gazową. Dzięki temu w ciągu 45 dni kurom odrastały łapy.

Na rosnącą na doświadczalnym polu kukurydzę nanoszona była „matryca” pszenicy i na kolbach kukurydzianych zamiast kukurydzy pojawiały się ziarna pszenicy. Po zebraniu plonów z tej „kukurydzo-pszenicy” i wsadzeniu jej nasion ponownie w ziemię, w kolejnym roku wyrastała już właśnie „kukurydzo-pszenica”, a nie pierwotna kukurydza.  Zachowywały się więc wszystkie właściwości nowej matrycy naniesionej na tę kukurydzę.

Przeniesiono ponadto matrycę informacyjną z jaja kaczki na jajo kury. Powstała z tego „kaczko-kura”. Kura miała bowiem na swoich łapach przepony kaczki oraz kacze uszy. Ta nowa informacja genetyczna zachowywała się w następnych pokoleniach.

Podobny mechanizm nanoszenia matrycy jednej struktury na inną, może być zastosowany chociażby w celu tworzenia nowych metali o niespotykanych dotąd właściwościach.

Nedbay oraz naukowcy z jego instytutu przygotowują się do eksperymentów na ludzkich ochotnikach potwierdzających skuteczność proponowanych przez nich rozwiązań. Mają one potrwać około dwóch lat.

Pozostaje mieć nadzieję, że nie jest to tylko propaganda sukcesu i technologie te ujrzą światło dzienne z korzyścią dla całego świata.

Całość rozmowy dostępna jest pod poniższym linkiem:

 

 



W Kanadzie odkryto szczątki nieznanego dinozaura spokrewnionego ze słynnym T-Rexem

Naukowcy z Kanady odkryli nowy gatunek dinozaura, który był blisko spokrewniony ze słynnym Tyranozaurem Rexem. Co ciekawe, ten był prawdopodobnie najstarszym członkiem rodziny tyranozaurów i żył około 80 milionów lat temu.

 

Szczątki Thanatosa (Thanatotheristes degrootorum) zostały znalezione w kanadyjskiej prowincji Alberta przez zespół badawczy z Uniwersytetu w Calgary i Królewskiego Muzeum Paleontologicznego Josepha Tyrrella. Jego oficjalna nazwa oznacza w języku polskim „Żniwiarza Śmierci”.

 

Z przeprowadzonych analiz wynika, że Thanatos, starszy kuzyn Tyranozaura Rexa, to najstarszy znany nam obecnie tyranozaur z Ameryki Północnej. Jest także pierwszym nowym gatunkiem tyranozaura, zidentyfikowanym w Kanadzie od 50 lat. Jego spokrewnienie rozpoznano na podstawie fragmentarycznej skamieliny, składającej się z części czaszki oraz górnej i dolnej kości szczękowej. Dinozaury z tego gatunku miały około osiem metrów długości i najwyraźniej były drapieżnikami - polowały na wielkie dinozaury roślinożerne.

Źródło: Julius Csotonyi/The University of Calgary/Royal Tyrrell Museum

Thanatotheristes degrootorum i jego dwaj bliscy krewni, Daspletosaurus torosus i Daspletosaurus horneri, zostali zaliczeni do jednej grupy dinozaurów – Daspletosaurini. Stworzenia te charakteryzowały się dłuższymi, głębszymi pyskami i większą ilością zębów w górnej szczęce niż tyranozaury, których szczątki znajdowano w południowych Stanach Zjednoczonych.

Nowo odkryty gatunek dinozaura żył 79 milionów lat temu i jest kluczowy dla zrozumienia okresu kredy późnej. Odkrycie daje nam nowe spojrzenie na ewolucję tyranozaura i tego, w jaki sposób zwierzęta te oddziaływały z ekosystemem.

 



Rukola z hodowli może być pełna rakotwórczych azotanów

Sałatka z rukoli od pewnego czasu stała się niezbędnym składnikiem zdrowej diety. Jednak eksperci odkryli, że te zielone liście często przekraczają bezpieczne stężenie azotanów stymulujących wzrost roślin, ale tez mających działanie kancerogenne.

 

W ostatnich latach zapotrzebowanie na rukolę stale rośnie w wielu krajach świata, ponieważ ta pachnąca roślina nazywana jest jedną z podstaw zdrowej diety. Brytyjska Agencja Norm Żywności stwierdziła, że w 10% liści rukoli uprawianych w Anglii jest przekroczona maksymalna dopuszczalna dawka azotanów. Od pewnego czasu poziomy azotanów w zielonych liściach jadalnych są ściśle regulowane, ponieważ udowodniono związek między tymi chemikaliami a rakiem.

 

Rukola jest bogata w witaminy C, K i A. Wyraźny pieprzny smak sprawia, że zioło to jest bardzo popularnym składnikiem zdrowych sałatek. A teraz okazuje się, że chociaż poziomy azotanów stale spadają w innych zielonych warzywach liściastych, przeciwnie, wzrastają w rukoli. Podczas uprawy, bardziej aktywne są nawozy sztuczne. Jest to szczególnie często praktykowane zimą w dużych szklarniach. Przy niskich stężeniach azotany są przydatne (nawet obniżają ciśnienie krwi), ale Światowa Organizacja Zdrowia ustaliła limity dla tych substancji.

Badanie wykazało, że rukola „hiperakumuluje” azotany z gleby, a substancje te są szczególnie niebezpieczne ze względu na ryzyko rozwoju nowotworów układu pokarmowego. Eksperci wyciągnęli wnioski na podstawie analizy ponad tysięcy próbek zielonych warzyw liściastych i sałaty. Przekroczenie bezpiecznych wartości azotanów stwierdzono w 4,76% importowanych próbek rukoli i 9,21% uprawianych w Wielkiej Brytanii.

 



W Kalifornii zaobserwowano niezwykłą chmurę

Chmura w kształcie latającego spodka byla widziana nad górą Shasta. Unosiła się nad stożkiem tego wulkanu jakby coś ją tam utrzymywało.

​​​​​

Zdjęcia tej niezwykłej obserwacji poczynionej o wschodzie Słońca zostały udostępnione przez naocznych obserwatorów tego fenomenu w wielu serwisach społecznościowych. Wszędzie stały się niezwykke popularne.

Dziwny kształt chmury może być związany z samą górą, która będąc przeszkodą terenową, wpływa na zjawiska pogodowe kumulując prądy atmosferyczne przepływające nad okolicą. To wplywa na powstawanie tak niezwykłych formacji chmur.