Styczeń 2020

Talibowie zestrzelili amerykański samolot wojskowy. Mógł tam zginąć szef CIA na Bliski Wschód

Jak donoszą media irańskie, we wczorajszej katastrofie lotniczej w Afganistanie, do której doszło na skutek zestrzelenia maszyny należącej do amerykańskiej armii, zginął oficer CIA, Michael D' Andrea, który jest szefem agencji wywiadu na Irak, Iran i Afganistan. Źródła amerykańskie oczywiście nie potwierdzają tej wiadomości. 

 

Wczoraj, w afgańskiej prowincji Ghazni doszło do katastrofy lotniczej. Talibowie twierdzą, że zdołali zestrzelić amerykański samolot wsparcia operacyjnego typu Bombardier E-11A. Krótko potem w internecie pojawiły się nagrania pokazujące miejsce katastrofy, której nie przeżył nikt znajdujący się na pokładzie. 

Amerykanie przyznali, że doszło do katastrofy, ale nie potwierdzili, że samolot został zestrzelony. Nie poinformowano również oficjalnie o ilości ofiar, ale Talibowie twierdzą, że zginęło kilkanaście osób Czy to możliwe, że wśród nich śmierć poniósł również najwyższy rangą oficer wywiadu, Michael D'Andrea? 

 

Jeśli potwierdzą się informacje, że rzeczywiście D'Andrea zginął, będzie to niewątpliwie wielki sukces Talibanu i satysfakcja dla Iranu. To właśnie on był uważany za odpowiedzialny za liczne zamachy przeprowadzane na Bliskim Wschodzie przez amerykańskie drony. Zdaniem Irańczyków, to właśnie Michael D'Andrea stał za zabiciem generała Kassima Sulejmaniego. 

 

Bardzo możliwe, że strącony samolot nie pełnił tylko funkcji wsparcia komunikacji, tylko był czymś w rodzaju mobilnego centrum dowodzenia dla Michaela D'Andrea. Jeśli to się potwierdzi, będzie to oznaczało, że Iran, z wykorzystaniem Talibów ostatecznie wyrównał rachunki z USA. 

 

 



Narządy wewnętrzne każdego człowieka są warte prawie 46 milionów dolarów

Redaktorzy magazynu „Wired” postanowili obliczyć wartość rynkową ponad 50 składników ludzkiego ciała. Konkluzje są dość zaskakujące.

Osoby odpowiedzialne za obliczenia założyły, że 100 procent narządów i składników budujących ludzkie ciała można odzyskać, by je ponownie wykorzystać. W wyliczeniach nie uwzględniły też „kosztów wydobycia surowców z ludzkiego ciała” ani praktyczności takich działań.

Najmniej warte są podstawowe składniki chemiczne. Fosfor zawarty w naszym ciele jest wart 7,12 dolara, potas - 5,95  dolara, a kilkanaście innych substancji jest wartych w sumie około czterech dolarów. Łączna „wartość chemii” w naszych ciałach, to 17,18 dolara.


 

O wiele większa jest wartość ludzkich narządów. ​Nasze płuca są warte 58 200 dolarów za każde, serce 57 000 dolarów, a nerki 91 400 dolarów. Cenniejsze od narządów są płyny ustrojowe, tkanki i białka. I tak, choć wątroba ma wartość rynkową 54 100 dolarów, to jest także źródłem nieco ponad 22 gramów transferyny, potrzebnej organizmowi ludzkiemu do przetwarzania żelaza. Gram transferyny jest wart 18 900 dolarów, a więc jej łączny koszt, to 419 920,20 dolara. Przewyższa ona ponad siedem razy wartość samej wątroby.

Jeszcze wyższą wartość ma ludzkie DNA. Wynosi ona ponad 9 milionów dolarów.  Najbardziej drogocenny jest szpik kostny, wart 23 miliony dolarów.

Sumując to wszystko wychodzi, że „wartość rynkowa człowieka”, rozpatrywana w tych kategoriach, to 45 618 575 dolarów, czyli prawie 46 milionów.

Dużo to czy mało?



Chłopiec urodził się 4 lata po śmierci swoich rodziców!

Choć medycyna ciągle ma przed sobą ogromną ilość wyzwań, którym nie potrafi sprostać, to jednak niektóre sytuacje oraz przypadki pokazują, jak wielkiego postępu dokonała w ostatnich dekadach.

Jednym z najbardziej dziwacznych zdarzeń odnotowanych w ostatnim czasie w tej dziedzinie wiedzy, było urodzenie się dziecka… 4 lata po śmierci jego rodziców! Jak to możliwe?

 

Państwo Shen Jie i Liu Xi byli małżeństwem z dwuletnim stażem, gdy zdecydowali się na zapłodnienie in vitro. Na pięć dni przed zaplanowanym umieszczeniem jednego z zapłodnionych zarodków w łonie Liu Xi, para zginęła w wyniku wypadku samochodowego.

Rodzice Shena i Liu trzy lata starali się o prawa do czterech zamrożonych embrionów, pozostawionych przez nieżyjące już dzieci. Odbyło się kilka rozpraw sądowych, które ostatecznie przyczyniły się do zdobycia zgody na wykorzystanie tychże zarodków.

 

W nielegalnej agencji surogatek znajdującej się w Laosie, znaleźli kobietę, która wyraziła zgodę na urodzenie dziecka zmarłego małżeństwa.

 

Chłopiec, który przyszedł na świat otrzymał imię Tiantian. Dziadkowie po porodzie musieli jeszcze poddać się testom DNA, które miały udowodnić ich związek z dzieckiem. Było to konieczne, aby zachować nad nim prawną opiekę.

 

Sytuacja ta pokazuje potencjał metody sztucznego zapłodnienia, z którą w Polsce wielu ludzi ma ideologiczny problem.

 

 



Memphis Meats zbuduje pierwszą fabrykę sztucznego mięsa w USA

Produkcja mięsa z probówek może wkrótce osiągnąć poziomy komercyjne, a przemysł mięsnych surogatów roślinnych będzie miał nowego poważnego konkurenta.

 

Kalifornijski producent mięsa z probówek Memphis Meats ogłosił zamknięcie pewnego etapu finansowania o wartości 161 milionów dolarów. Większość funduszy zostanie przeznaczona teraz na budowę pilotażowej fabryki w Stanach Zjednoczonych.

 

Według Quartz oznacza to, że firma jest gotowa zastosować swój model, tj. zwiększyć wielkość produkcji, aby obniżyć koszty dla konsumentów i zdobyć udział w rynku z mięsa roślinnego.

 

Obecnie większość rynku sztucznego mięsa zajmują analogi roślinne, na przykład produkty Beyond Meat i Impossible Foods. Alternatywna technologia, czyli hodowla mięsa z komórek macierzystych, wciąż się rozwija.

 

Przed Memphis Meats tylko izraelska firma Future Meat Technologies ogłosiła budowę fabryki probówek. Fabryka na południe od Tel Awiwu zacznie działać w latach 2021 – 2022. Kolejny startup, JUST, nigdy publicznie nie ogłosił budowy fabryki, ale firma rzekomo rozpoczęła produkcję pilotażową w Kalifornii w połowie 2019 roku.

 

Informacje o przyszłej fabryce mięs Memphis Meats są wciąż bardzo skromne. Nic nie wiadomo ani o jej lokalizacji, ani o wielkości produkcji, ani też o liczbie bioreaktorów. Uma Valeti, dyrektor generalny startupu, stwierdza tylko, że pierwsze produkty firmy, które trafią do sprzedaży, będą w 100% wykonane z tkanek hodowanych.

 

Jednym z ważnych zadań produkcji pilotażowej jest uzyskanie zielonego światła od organów regulacyjnych. Obecnie żaden kraj na świecie nie wydał zezwolenia na komercyjną sprzedaż mięsa z probówki. Jednak Memphis Meats ma nadzieję, że produkcja zostanie wysoko oceniona przez urzędników.

 



Jarosław Kaczyński grozi Putinowi reparacjami dla Polski

Ostatnie „popisy” Władimira Putina skłaniają do jakiejś riposty ze strony naszego kraju. Za taką na pewno można uznać słowa Jarosława Kaczyńskiego.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości udzielił wywiadu niemieckiej gazecie „Bild”. Powiedział w nim między innymi o tym, że Polska nie pogodzi się z tym, że  nie otrzymała od Rosji reparacji za zniszczenia wojenne.

Zdaniem historyków Polska ma zdecydowane prawo zwrócić się o takie odszkodowanie.

Należy nam się ono za agresję sowiecką na nasze państwo 17 września 1939 roku, która nie była przez nas niczym sprowokowana. Pogwałciła ona cztery międzynarodowe umowy obowiązujące wówczas także Związek Sowiecki i Polskę. Te umowy to „Traktat ryski” z 1921 r., układ o nieagresji z 1932 r. - przedłużony w 1934 r. do 1945 r., Pakt Brianda-Kellogga oraz Konwencję Londyńską.

Reparacje są konieczne także, a może przede wszystkim za szkody materialne i straty ludzkie. W wyniku agresji Sowietów zginęło około miliona Polaków. Oprócz Katynia są to także deportacje obywateli II Rzeczypospolitej. Prawdopodobnie to Kremlowi należy też przypisać niejasną śmierć Sylwestra Kaliskiego, geniusza, który rozwijał polski projekt budowy bomby jądrowej. Gdyby mu się udało, pozycja Putina (lub każdego innego prezydenta Rosji czy jakiegokolwiek innego kraju) nie byłaby dziś taka bezpieczna i nikt nie mógłby sobie pozwolić na bezczelną arogancję wobec naszego narodu.

Potrzebny jest dokument wyliczający straty spowodowane przez Związek Radziecki podobny do tego, który tworzony jest pod kątem reparacji od Niemiec. Co więcej, część historyków jest zdania, że odszkodowanie od Rosji powinno być nawet wyższe niż to od Niemiec, a trzeba przypomnieć, że od naszych zachodnich sąsiadów domagać się będziemy co najmniej biliona dolarów, nie wliczając w to odsetek. Mówi się nawet o 6 bilionach.

Jarosław Kaczyński daje Putinowi bardzo wyraźny sygnał. Polska nie jest już „chłopcem do bicia”. Nikt nie będzie już nigdy fałszował historii naszym kosztem.

 



NASA ostrzega, że do Ziemi zbliża się potencjalnie niebezpieczna asteroida

Według NASA za dwa tygodnie do Ziemi zbliży się potencjalnie niebezpieczna asteroida. Średnica tego obiektu to od 440 do 990 metrów. 

 

Ciało niebieskie oznaczone numerem 163373, zbliży się na minimalną odległość od naszej planety już 15 lutego. Będzie to 15 razy więcej niż średnia odległość między Ziemią a Księżycem.

 

Asteroida ta została odkryta po raz pierwszy w 1995 roku. Należy ona do grupy Apollo, a jej trajektoria przecina orbitę Ziemi. Z tego powodu jest wymieniona jako potencjalnie niebezpieczna. Następnym razem asteroida 163373 przeleci obok naszej planety dopiero w 2075 roku.



Czy Bill Gates przewidział epidemię w Chinach?

Bill Gates przewidywał wybuch wirusa w Chinach rok temu, zauważając, że 33 miliony ludzi na całym świecie może umrzeć w ciągu pierwszych sześciu miesięcy. Założyciel Microsoftu ostrzegł, że nasza planeta jest zagrożona z powodu szybko rozprzestrzeniających się superpatogenów i powinniśmy się przygotować na wojnę z nimi.

 

Przemawiając na konferencji w Massachusetts, Gates powiedział, że jest optymistą, ale jest jeden obszar, w którym świat „nie robi dużych postępów, a jest nim gotowość na pandemię”, donosi The Sun.

 

„W przypadku zagrożeń biologicznych nie ma poczucia natychmiastowej reakcji. Świat musi przygotować się na pandemię, tak jak przygotowuje się do wojny" - powiedział.

 

Podczas swojego przemówienia miliarder - filantrop przedstawił obszerne badanie, które pokazało, jak szybko może rozprzestrzenić się nowa choroba. To wyjaśnia, jak niepostrzeżenie wirus może rozprzestrzenić się na cały świat i zabić 33 miliony ludzi.

 

Rok później, kiedy stajemy w obliczu prawdziwego zagrożenia, liczba dotkniętych krajów prawie podwoiła się w ciągu jednej nocy. Wstępne badania dowodzą, że koronawirus został przekazany ludziom przez węże na targu rybnym w Wuhan.

 

Według Światowej Organizacji Zdrowia prawie 3/4 potwierdzonych przypadków zgłoszono u osób w wieku powyżej 40 lat. Eksperci ostrzegają, że koronawirus może być równie zabójczy jak hiszpańska grypa, która pochłonęła 50 milionów istnień ludzkich.

 



Co musisz wiedzieć o chińskim koronawirusie 2019-nCoV?

Co kilka lat na planecie pojawia się poważna choroba, o której wielu mówi. Najgłośniejsze to m. in. ptasia grypa, świńska grypa, Ebola i wiele innych. Zdarzają się przypadki, gdy przechodzą poważne epidemie i nie wyrządzają żadnej szkody ludziom, ale czasem pojawia się nowy typ wirusa i zaczynamy szukać sposobu na uratowanie przed nim życia ludzkiego.

 

Na szczęście nie dzieje się tak zawsze, ale koronawirus 2019-nCoV, który pojawił się nie tak dawno temu w Chinach, może stać się czymś bardziej niebezpiecznym. Istnieje wiele informacji o tym wirusie, ale wszystkie są powierzchowne. Spróbujmy zrozumieć to bardziej szczegółowo i zadajmy pytanie, czy warto się bać.

 

Po pierwsze, spójrzmy ogólnie na to, czym jest koronawirus - słowo, które tak często pojawia się nie tylko w rozmowach na temat epidemii, ale po prostu w artykułach medycznych. Co to jest koronawirus?

 

W rzeczywistości wszystko jest proste, a wirusy o tej nazwie są po prostu łączone pod jedną nazwą, która jest uzyskiwana dzięki wizualnemu podobieństwu wirusa do korony. Podobieństwo to osiąga się dzięki kolczastym procesom, które rozciągają się od membrany w różnych kierunkach. Coronaviruses (łac. Coronaviridae) to rodzina obejmująca od czerwca 2019 r. 37 rodzajów wirusów, połączonych w dwie podrodziny, które zarażają ludzi, koty, ptaki, psy, bydło i świnie.

 

To znaczy, jak widzimy, wirus atakuje nie tylko ludzi, ale także zwierzęta, z którymi najczęściej styka się w życiu codziennym i w swojej działalności gospodarczej. Zwierzęta w tym mogą stać się nosicielami wirusa, jak miało to miejsce w przypadku H5N1. Szczególnie niebezpieczne w tej sytuacji są ptaki ze względu na ich zdolność przenoszenia wirusa na duże odległości.

 



80 000 Polaków ma pracować dla Putina i trollować w Internecie

W lutym 2019 roku w niektórych mediach pojawiła się sensacyjna informacja o tym, że Kreml opłaca 80 tysięcy obywateli Polski, aby zamieszczali w Polsce wpisy zgodne z linią ideologiczną Rosji.

Sprawę jako pierwszy nagłośnił dziennikarz Radosław Kietliński, informując, że „rosyjski portal Polit.ru jest w posiadaniu listy 80 tysięcy polskich obywateli, którzy mają zarabiać na trollowaniu w Sieci na zlecenie Kremla i wkrótce ją ujawni”. Lista miała zostać podana do publicznej wiadomości w ciągu kilku dni.

Jednak sprawa z jakiegoś powodu ucichła. Do ujawnienia listy nie doszło. Trudno mówić o zwyczajnej „kaczce dziennikarskiej”, gdyż Kietliński jest uznanym dziennikarzem, pracującym dla Polsatu i nagradzanym za swoje wojenne reportaże. Raczej wątpliwe, by kwestionował swój autorytet w branży poprzez puszczanie takich niesprawdzonych przecieków.

Wiele więc wskazuje na to, że taka lista rzeczywiście istnieje. Jeśli to prawda, będziemy mieli do czynienia z największą aferą ostatnich lat. Polacy opłacani przez Kreml mają tworzyć w Internecie fałszywe wiadomości i siać świetnie przemyślaną propagandę po myśli władz Rosji. Celem jest zadbanie o dobry wizerunek tego kraju na świecie, skłócenie Polaków np. z Ukraińcami, a także ujawnianie afer, które związane są z polską polityką wewnętrzną i zagraniczną.

Publikacja tej listy byłaby nawet większą sensacją niż „lista Wildsteina”. Być może Putin czeka na lepszy moment, by te materiały ostatecznie zostały ujawnione. Nie ulega wątpliwości, że to on nadaje tej sprawie bieg.



Amerykański satelita może eksplodować w przestrzeni kosmicznej

Należący do AT&T, amerykański satelita telekomunikacyjny Spaceway-F1 może wkrótce eksplodować na orbicie okołoziemskiej. Urządzenie uległo uszkodzeniu w grudniu 2019 roku. Doszło do przegrzania baterii co zagroziło poważnymi konsekwencjami z wybuchem satelity na orbicie włącznie.

 

Ten satelita został uruchomiony w 2005 roku za pomocą rosyjsko-ukraińskiej rakiety Zenit-3SL, zrealizowany w ramach projektu Sea Launch. Satelita został wyprodukowany i opracowany przez korporację Boeing, a jego okres działania przewidziano na co najmniej 12 lat. Po wystąpieniu uszkodzenia satelity, operator satelitarny DirecTV w pośpiechu rozpoczął wycofywanie Spaceway-F1 z orbity geostacjonarnej na wysokości 35 786 kilometrów, na której działa najwięcej satelitów telekomunikacyjnych. Istniały poważne obawy , że satelita wybuchnie z powodu uszkodzenia pokładowych baterii.

 

Według Boeinga satelita rzeczywiście może zostać zniszczony. Najprawdopodobniej stanie się to podczas następnego ładowania. Zdaniem ekspertów rzeczywiście może dojść do wybuchu satelity Spaceway-F1. Obecnie satelita jest zasilany tylko przez panele słoneczne, ponieważ jest oświetlony przez Słońce, ale pod koniec lutego Spaceway-F1 znajdzie się w cieniu Ziemi i będzie musiał włączyć akumulatory. A właśnie tego należy obecnie szczególnie unikać.

 

Zanim dojdzie do deorbitacji Spaceway-F1 może się jeszcze dużo wydarzyć. Gdyby rzeczywiście doszło do eksplozji na orbicie, będzie to oznaczało spore problemy, ponieważ wytworzy to chmurę szczątków, które zaczną stwarzać zagrożenie dla innych satelitów lub załogowych stacji kosmicznych. Posprzątanie skutków takiego wybuchu nie będzie proste i nawet obecnie nie posiadamy obecnie technologii umożliwiającej nam posprzątanie przestrzeni kosmicznej.