Grudzień 2019

Nieznana piąta siła we naturze może rzeczywiście istnieć

Współczesna nauka zna cztery oddziaływania podstawowe – są to oddziaływania grawitacyjne, elektromagnetyczne, słabe i silne. Jednak w ostatnich latach, węgierscy naukowcy donoszą o możliwym odkryciu kolejnej, piątej siły natury. Podczas najnowszych badań odkryto anomalię, która zdaje się potwierdzać jej istnienie.

 

Kilka lat temu, Attila Krasznahorkay i jego zespół z Węgierskiej Akademii Nauk zaobserwował obecność piątej siły natury w rozpadzie izotopu berylu. Teraz ten sam zespół natrafił na kolejny ślad, sugerujący istnienie piątego oddziaływania podstawowego. Jeśli odkrycie zostanie oficjalnie potwierdzone, naukowcy będą mogli lepiej zrozumieć siły rządzące Wszechświatem, a nawet rozwiązać zagadkę ciemnej materii.

 

W poprzednich badaniach sprawdzano, jak niestabilny beryl-8 rozpadał się na pary elektronów i pozytronów. Fizycy obserwowali nietypowy wzrost liczby tych cząstek, oddzielających się przy kącie 140 stopni. Ustalono, że za tą anomalią może stać nowy rodzaj podstawowego bozonu - cząstka o masie 17 megaelektronowoltów (MeV), której nadano nazwę X17.

Attila Krasznahorkay i jego zespół przeprowadził nowe badania, w których skupiano się na zmianie stanu wzbudzonego jądra helu. Naukowcy ponownie obserwowali pary elektronów i pozytronów, oddzielających się pod kątem, który nie pasuje do obecnie akceptowanych modeli. Tym razem, wzrost liczby cząstek został zauważony przy kącie 115 stopni. Zespół obliczył, że jądro helu również mogło wyprodukować krótkotrwały bozon o masie nieco poniżej 17 megaelektronowoltów.

 

Jeśli powstawanie tajemniczej cząstki X17 nie jest dziełem jakiegoś przypadku, może ona wskazywać na piątą siłę natury, która wyraźnie różni się od czterech oddziaływań podstawowych. Potrzebne są dalsze eksperymenty, podczas których może dojść do przełomu, a gdy istnienie cząstki X17 oraz piątej siły zostanie potwierdzone, utoruje to drogę do połączenia materii widzialnej z niewidzialną.

 



Opracowano prototyp statku kosmicznego, który zbada atmosferę Wenus

Naukowcy z University of Buffalo opracowali projekt nietypowego statku kosmicznego, który pewnego dnia może zbadać atmosferę Wenus. Prototyp nosi nazwę BREEZE (Bio-inspired Ray for Extreme Environments and Zonal Explorations) i zakłada eksplorację ekstremalnych środowisk. Przedstawiciele NASA wybrali go jako jednego z 12 finalistów programu NIAC, którego celem jest ułatwienie rozwoju nowych technologii.

Statek kosmiczny BREEZE przypomina płaszczkę i będzie poruszał się w górnej atmosferze Wenus za pomocą skrzydeł, które poruszają się w ten sam sposób, co wodne stworzenia. Umożliwi to urządzeniu „brodzenie” przez górne warstwy atmosfery, bez doświadczania dużych obciążeń mechanicznych i przy zachowaniu wysokiej zwrotności urządzenia. Ponadto urządzenie będzie mogło zmieniać wysokość poprzez nurkowanie w niższych i gęstszych warstwach atmosfery.

 

BREEZE wykona jeden obrót wokół Wenus w ciągu czterech do pięciu dni. Energia będzie pozyskiwania z paneli słonecznych oraz akumulatora pokładowego. Wenus posiada małą prędkość obrotową, więc urządzenie BREEZE powinno być w stanie pracować wystarczająco długo bez dostępu do światła słonecznego. Urządzenie będzie sterowane zdalnie za pomocą sygnałów z Ziemi lub sygnałów z najbliższego załogowego statku kosmicznego.

Używając specjalistycznych instrumentów pokładowych, aparat BREEZE pobierze próbki atmosfery Wenus i przeprowadzi ich szybką analizę chemiczną. Ponadto wyposażenie urządzenia pozwoli na monitorowanie sytuacji meteorologicznej, tworzenie map meteorologicznych i wyszukiwanie śladów aktywności wulkanicznej na powierzchni planety.

 

Badacze uważają, że rewolucyjny projekt BREEZE będzie mógł badać również inne planety o nieprzyjaznym środowisku. Naukowcy jako kolejny cel typują Tytana – satelitę Saturna.

 

 



W Wielkiej Brytanii odkryto najstarsze ludzkie ślady

Badacze odkryli najstarsze ludzkie ślady, jakie do tej pory odnaleziono na kontynencie Europejskim. Odkrycia dokonano w brytyjskim hrabstwie Norfolk. Eksperci określają wiek śladu na niemal milion lat, co czyni je najstarszymi śladami pozostawionymi przez ludzi poza Afryką.

Paul Macro zauważył odciski na plaży w Happisburghu podczas fotografowania regionu w ramach zadania dla londyńskiego studia ScanLAB Projects.

Ślady należą najprawdopodobniej do Homo Antecessora, który był praprzodkiem Homo Sapiens. Gatunek ten żył w okresie od 850 tys. do 950 tys. lat temu. Homo Antecessor miał około 165 centymetrów wzrostu i prawdopodobnie pochodził od gatunku Homo Erectus. Ze względu na brak zachowanych śladów z tamtego okresu, naukowcy wiedzą niewiele o tym gatunku.

„Ślad z Happisburgh opowiada nam o najwcześniejszych śladach człowieka w Wielkiej Brytanii.” – powiedział profesor Simon Lewis z Queen Mary University of London. – „Ówcześni hominidzi mieli używali prostych narzędzi kamiennych. Do tworzenia narzędzi używali przede wszystkim krzemienia. Mamy do czynienia z najwcześniejszymi śladami użycia prymitywnych narzędzi.”

Eksperci mają nadzieję odnaleźć w przyszłości szczątki Homo Antecessora, aby potwierdzić, że ślad mógł należeć do tego gatunku. – „Trwają poszukiwania elementów szkieletu, które mogłyby udowodnić, że Homo Antecessor lub inny gatunek Hominida znalazł się w Wielkiej Brytanii prawie milion lat temu.” – powiedział Jason Gibbons z Norfolk Museum.

Odkrycie to jest kluczowe dla ustalenia pierwszych śladów prehistorycznego człowieka w Europie. Badacze mają nadzieję dowiedzieć się więcej o hominidach oraz o tym jak wyglądała wędrówka pierwotnego człowieka.

 

 



Korea Północna zagroziła wznowieniem programu nuklearnego

Wszystko wskazuje na to, że Korei Północnej kończy się już cierpliwość w sprawie negocjacji, dotyczących jej programu nuklearnego. Tamtejsze władze twierdzą, że Stany Zjednoczone wykorzystują ten temat jedynie do celów wyborczych i z tego powodu nie widać żadnych postępów w rozmowach. Korea Północna ogłosiła, że jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie to negocjacje zostaną zerwane, a program nuklearny może zostać wznowiony.

 

Relacje między Koreą Północną a USA są dobre – tak przynajmniej twierdzi Donald Trump. Jednak Korea Północna jest zupełnie innego zdania. Choć zawiesiła swój program nuklearny i przez pewien czas nie testowała żadnych pocisków, Stany Zjednoczone nie dały jej niczego w zamian. Korea Północna domagała się częściowego zniesienia sankcji w zamian za częściową rezygnację ze swoich ambicji nuklearnych, jednak Trump odrzucił propozycję.

 

Dlatego tamtejszy Wiceminister Spraw Zagranicznych Ri Thae Song powiedział, że USA mają czas na zaakceptowanie propozycji do końca 2019 roku – po tym czasie oferta wygaśnie, a Korea Północna może wznowić prace nad swoim programem jądrowym i rozpocząć regularne testy rakiet balistycznych.

Tymczasem amerykańskie media donoszą, że analiza zdjęć satelitarnych wskazuje na trwające prace w Sohae Satellite Launching Station. Obiekt ten został zamknięty podczas negocjacji Korei Północnej ze Stanami Zjednoczonymi. Najnowsza aktywność sugeruje, że Korea Północna może wznowić testy silników rakietowych, przeznaczonych dla międzykontynentalnych rakiet balistycznych.

 

Im bliżej 2020 roku, tym większe ryzyko, że Korea Północna i Stany Zjednoczone znów zaczną się wzajemnie straszyć atakami nuklearnymi. Z drugiej strony, wojenna retoryka faktycznie nie byłaby na rękę Donaldowi Trumpowi, który będzie walczył o reelekcję.

 



Dzięki sztucznej inteligencji na płaskowyżu Nazca odkryto dziesiątki nowych piktogramów

Naukowcy z Uniwersytetu Yamagata z Japonii zidentyfikowali na Płaskowyżu Nazca w południowym Peru aż 143 nowe geoglify. Tak jak w przypadku poprzednich, odzwierciedlają zwierzęta i innych fantastyczne stworzenia, w tym tajemniczego „potwora” o kwadratowej głowie. 

 

Jak wynika z informacji prasowej opublikowanej na stronie internetowej uniwersytetu, nowe geoglify zostały zlokalizowane głównie w zachodniej części płaskowyżu. Odnaleziono je podczas badań terenowych, a także analiz zebranych danych w 3D. Poinformowano również, że jeden z piktogramów został zidentyfikowany po raz pierwszy za pomocą sztucznej inteligencji.

Niektóre zidentyfikowane rysunki przedstawiają niezwykłe „potwory”, które przypominają ludzi, ale z kwadratową głową, a także coś co uchodzi za dwugłowego węża. Eksperci sugerują, że glify prawdopodobnie powstały w okresie od 100 do 300 lat p.n.e.

Tajemnicze linie i figury na Nazca zostały odkryte już w połowie XVI wieku przez hiszpańskich konkwistadorów, którzy traktowali je jako „znaki drogowe”. Ustalenie, że te linie mają określone kształty nastąpiło dopiero w 1939 roku, kiedy amerykański historyk Paul Kosok zrobił ich pierwsze zdjęcia z samolotu.

Do dzisiaj wśród archeologów i historyków, nie ma konsensusu co do tego, jak przedstawiciele kultury Nazca, którzy żyli na płaskowyżu w połowie pierwszego tysiąclecia naszej ery, były w stanie stworzyć tak gigantyczne rysunki, bez możliwości podziwiania swej pracy z lotu ptaka.

Naukowcy do dzisiaj spierają się o rolę jaką odgrywały te geoglify w życiu Indian. Początkowo linie uważano za elementy systemu irygacyjnego,  potem gdy stało się jasne, że nie są to przypadkowe struktury, zaproponowano, że to jakieś obserwatorium astronomiczne. Jednak te domniemania nie mają silnego umocowania. 

Trudno się zatem dziwić, że tajemnica rysunków z Nazca stanowi do dzisiaj pożywkę dla rozmaitych teorii spiskowych. Niektóre z nich, rozprzestrzeniane przez znanego szwajcarskiego badacza zjawisk paranormalnych i propagatora  paleoastronautyki, Ericha von Dänikena, wskazują na to, że były jakoś związane z odwiedzinami w tej części świata jakichś istot pozaziemskich. Wedle tej teorii to właśnie dla nich, już po ich odlocie z Ziemi, tworzono rysunki, które można zidentyfikować dopiero z lotu ptaka.

 

 



Zbyt późne kolacje mogą szkodzić kondycji serca

W ostatnim czasie pojawiły się nowe wyniki badań, które sugerują, że czas spożywania posiłków w szczególny sposób wpływa na zdrowie kobiet. Jedzenie zbyt później kolacji może skutkować eskalacją stanu zapalnego w organizmie. To z kolei zwiększa ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2 lub choroby serca. Szczegółowe wnioski zaprezentowano podczas konferencji American Heart Assiociation w Filadelfii.

Dotychczasowe metody zapobiegania chorobom serca u kobiet koncentrowały się przede wszystkim na tym, co jemy i ile jemy. Rzadziej zwracano uwagę na pory spożywania posiłków, argumentując to przede wszystkim faktem, że największe znaczenie ma odpowiedni bilans kaloryczny. Okazuje się jednak, że sprawa nie jest aż taka prosta.

 

Jedno z ostatnich badań wykazało, że spożywanie posiłków we wczesnych porach dnia pomaga w odchudzaniu, natomiast jedzenie o późnych godzinach sprzyja przybieraniu na wadze i spowalnia metabolizm. Inne, podobne badanie przeprowadzone na myszach i ludziach wykazało, że stałe pory posiłków pomagają lepiej kontrolować poziom cukru we krwi. Szczególnie niebezpieczne dla naszego zdrowia jest spożywanie wysokokalorycznych kolacji. Wpływają one negatywnie na zdrowie układu sercowo-naczyniowego kobiet.

W badaniu przeprowadzonym przez naukowców z Nowego Jorku wzięło udział 112 zdrowych kobiet w różnym wieku, jednak średnia wynosiła 33 lata. Na początku i na końcu badania oceniono stan zdrowia układu sercowo-naczyniowego uczestniczek. Do oceny kondycji zdrowotnej kobiet wykorzystano zmienne takie, jak ciśnienie krwi, poziom cholesterolu i cukru we krwi, informacje o aktywności fizycznej, stosowanej diecie, wadze oraz nałogach.

 

Uczestniczki korzystały również z dzienników żywności, które zainstalowano na ich telefonach. Zgłaszały w ten sposób co i kiedy jadły przez kolejne 12 miesięcy. Szczególnie to pomogło badaczom w weryfikacji, jak pory spożywania posiłków wpływają na zdrowie układu sercowo-naczyniowego u kobiet.

 

Wnioski naukowców okazały się zaskakujące. Badanie ujawniło, że kobiety spożywające więcej kalorii po godzinie 18 miały gorsze wyniki zdrowotne. Każdy 1% wzrostu kalorii z żywności zjedzonej po godzinie 18 korelował ze wzrostem ciśnienia krwi i przyrostem masy ciała. Gorzej prezentował się także poziom cukru we krwi, który rósł u uczestniczek ponad normę.

Naukowcy dowiedli, że nawet jeśli jemy tyle samo kalorii w ciągu dnia, mogą one różnie wpływać na stan zdrowia organizmu, zależnie od pory ich spożycia. Konsekwentne zarządzanie porami posiłków może zatem pomagać w zmniejszeniu ryzyka chorób serca. Badacze dodają jednak, że dla pełnej wiarygodności wyników należy powtórzyć badania na większej grupie uczestniczek różnych narodowości, ponieważ 44% próby badawczej stanowiły Hiszpanki.

 



W ludzkich jelitach odkryto bakterie, które generują prąd elektryczny

Naukowcy dokonali zaskakującego odkrycia w ludzkim organizmie. Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley zidentyfikował setki gatunków bakterii jelitowych, które wytwarzają w naszym ciele prąd elektryczny.

 

Bakterie elektrogeniczne odnajdywano dotychczas w specyficznych środowiskach naturalnych, np. w osadach różnych zbiorników wodnych. Zwykle są to środowiska beztlenowe. Jednak teraz, naukowcy po raz pierwszy odkryli setki różnych bakterii, które wytwarzają prąd elektryczny w ludzkich jelitach.

 

Mowa o szerokim zakresie bakterii, począwszy od patogennych, zdolnych do wywoływania chorób, po dobre bakterie probiotyczne. Jednak generują one elektryczność z pomocą zupełnie innego mechanizmu, niż ten, który stosują bakterie z innych środowisk.

Wśród bakterii elektrogenicznych, które zidentyfikowano w ludzkich jelitach, są powodujące zatrucie pokarmowe Listeria monocytogenes, wywołujące gangrenę Clostridium perfringens, oraz Enterococcus faecalis – bakteria paciorkowca kałowego, przyczyniająca się do zakażenia układu moczowego. Jednak energię elektryczna produkują także probiotyki, np. Lactobacillus, które wywierają pozytywny wpływ na organizm człowieka i zwierząt.

 

Bakterie wytwarzają elektryczność podczas metabolizmu. Naukowcy porównują ten proces do oddychania. W środowiskach beztlenowych, bakterie muszą wykorzystywać inne pierwiastki chemiczne. Na dnie jezior posługują się minerałami, takimi jak żelazo i mangan, a prąd elektryczny jest produktem ubocznym. Z kolei bakterie elektrogeniczne, które zlokalizowano w ludzkich jelitach, wykorzystują flawinę – pochodną witaminy B2. Bakterie jelitowe produkują jednak niemal taką samą ilość prądu elektrycznego, co inne bakterie elektrogeniczne, czyli do 100 tysięcy elektronów na sekundę na jedną komórkę.

 

Zdaniem naukowców, to nieoczekiwane odkrycie można byłoby wykorzystać do opracowania alternatywnych, bardziej zróżnicowanych urządzeń, przypominających baterie, oraz mikrobiologicznych ogniw paliwowych.

 



Nad Teksasem zaobserwowano bardzo jasny meteor

Zeszłej nocy we wschodniej części Teksasu zaobserwowano spektakularny upadek meteoru. Jasny błysk na ciemnym niebie dało się zauważyć w czwartek rano przed wschodem słońca.

Amerykańskie Towarzystwo Meteorytowe otrzymał co najmniej 50 zgłoszeń o obserwacji meteoru nie tylko w Teksasie, ale także w Oklahomie i w Luizjanie. Nie ma jednak doniesień aby gdziekolwiek spadły fragmenty meteorytów.

 

W Internecie można znaleźć wiele nagrań tego zjawiska zarejestrowanych za pomocą kamer telewizji przemysłowej. Wszystkie dostępne rejestracje tego zjawiska odnotowują jasny zielony błysk i moment wejścia meteoru w atmosferę.

 



Już od 2021 możliwe będzie kompostowanie zwłok zamiast pogrzebu

Oficjalnie potwierdzono, że wiosną 2021 roku zostanie otwarty pierwszy na świecie zakład kompostowania ludzi. Firma o nazwie Recompose, która ma swoją siedzibę w Seatllte, jako pierwsza zaoferuje przekształcanie ludzkich szczątków w organiczną glebę. Kontrowersyjna metoda utylizacji ciał zmarłych została zalegalizowana w maju tego roku w amerykańskim stanie Waszyngton.  

Już niebawem po śmierci będziemy mogli zostać nie tylko pochowani w ziemi lub skremowani. Kolejna alternatywa to kompostowanie ciała. Powolny proces będzie zachodzić w heksagonalnych kapsułach wielokrotnego użytku. Wypełniono je wiórami drewna, lucerną oraz sianem. Kapsuły są specjalnie napowietrzane oraz ogrzewane do temperatury 49-71 stopni Celsjusza, aby umożliwić rozwój bakterii. Tak wysoka temperatura niszczy jednocześnie czynniki chorobotwórcze.

 

Ciało ulega całkowitemu przekształceniu w glebę w ciągu 30 dni. Część z niej będą mogły zabrać ze sobą rodziny osób zmarłych. Resztą zostaną nawiezione rośliny rosnące w zakładzie. Gleba pozyskana z jednej osoby może wypełnić powierzchnię około 1 m3.

Nietypowy dom pogrzebowy to budynek o powierzchni 1720 m2. Otwarto go miesiąc po tym, jak ustawodawcy zmienili prawo, wprowadzając alternatywę dla dotychczasowych form postępowania z ludzkim ciałem po śmierci. Ustawa wejdzie w życie 1 maja 2020 roku.

 

Kompostowanie ciała nie stanowi najtańszej metody pochówku. Obecnie wyceniono je na 5500 dolarów – co w Stanach Zjednoczonych kosztuje więcej niż kremacja, ale mniej od pochowania zmarłego w trumnie. Choć usługi prowadzone przez Recompose póki co są legalne wyłącznie w Waszyngtonie, mogą korzystać z nich mieszkańcy innych stanów, a nawet krajów na całym świecie, którzy są w stanie zorganizować transport ciał zmarłych. Jedyne obostrzenie to okoliczności śmierci zmarłego. Jeśli umarł on w wyniku niebezpiecznej choroby zakaźnej, wówczas nie może kwalifikować się do kompostowania.

Dotychczas kompostowane ciała pochodziły od sześciu dobrowolnych dawców. Wstępne ustalenia badawcze sugerują, że kompostowanie ciał to najbardziej ekologiczna metoda pochówku. Naukowcy uważają, że jedno skompostowane ciało przełoży się na zaoszczędzenie tony dwutlenku węgla. W ten sposób minimalizowane są także odpady, a wody gruntowe nie są zanieczyszczane płynami balsamującymi.

 

 



Śmieciowy armagedon w Polsce, opłaty poszły do góry nawet o 400%

Sytuacja w branży śmieciowej po wymuszonych kilka lat temu zmianach, staje się coraz gorsza dla klientów. W konsekwencji dziwnych decyzji tworzących lokalne monopole w zakresie odbioru odpadów, doprowadzono do kilkuset-procentowej podwyżki opłat za śmieci. Co gorsza w przyszłym roku nadciągają kolejne wzrosty opłat. 

 

Historia śmieciowego szwindlu zaczyna się za rządów Platformy Obywatelskiej. Bez wyraźnego powodu zlikwidowano konkurencję w tej branży i powrócono monopole, uniemożliwiając klientom wybór odbiorcy odpadów i narzucając go dla danego obszaru. Ta pseudo-reforma stanowiła kamień węgielny pod obecną hucpę.

 

Przerzucenie zadania zbierania śmieci z prywatnych firm na gminy zapoczątkowało lawinę gigantycznych podwyżek. Niektórzy obecnie płacą nawet 400 proc. więcej niż przed reformą! Na dodatek już się zapowiada, że w ciągu kolejnych dwóch lat klienci mogą zapłacić nawet o 100 proc więcej niż obecnie po podwyżkach!

 

Sytuacja w jakiej się znaleźliśmy obecnie nie jest spowodowana tylko indolencją naszych władz. Jest to wynik zobowiązań jakie nakłada na nas Unia Europejska. Jako kraj niesuwerenny i podległy zarządowi z Brukseli, po prostu musimy wdrażać wszystkie te pseudo-reformy mimo tego, że zmiany te doprowadziły do znaczącego pogorszenia jeśli chodzi o jakość usług i ich ceny.

Przed "ulepszeniami" polityków śmieci były odbierane raz w tygodniu, a po ich udoskonaleniach są odbierane co dwa tygodnie i kilkukrotnie drożej. W niektórych gminach opłata za śmieci jest w dziwaczny sposób związana ze zużyciem wody. Właściwie wszędzie tresuje się też mieszkańców każąc im segregować śmieci w kilku pojemnikach. Każdy kto nie segreguje zostaje ukarany bezzasadną karną opłatą dodatkową.

 

W niektórych miejscach, jak w Łodzi, w ogóle wykluczono taką możliwość jak dostarczanie śmieci zmieszanych. Skutkuje to tym, że jeśli nawet jeden z lokatorów nie segreguje to wszystkie śmieci z danego bloku lub nawet kilku bloków, są klasyfikowane jako zmieszane, co wiąże się z karą dla wszystkich.

 

Paranoja z segregowaniem śmieci jest o tyle absurdalna, że jest to powszechnie wiadome, że i tak wszystkie frakcje śmieci trafiają na śmieciarkę i są w niej od razu zmieszane. To w oczywisty sposób wskazuje na to, że ta całą segregacja ma na celu tresowanie ludzi tak jak przymusowa zmiana czasu dwa razy w roku. 

 

Końca śmieciowej epopei nie widać, a na horyzoncie można dostrzec tylko zapowiadane pogorszenie w tej materii, które jest oczywistą konsekwencją ustanowionego pod przymusem monopolu.