Czerwiec 2019

Na powierzchni księżyca Europa odkryto sól kuchenną!

Na księżycu Europa, gdzie mogą istnieć warunki do przetrwania życia bakteryjnego, dokonano właśnie kolejnego odkrycia. Analiza widma światła widzialnego sugeruje, że na powierzchni tego księżyca znajduje się chlorek sodu, czyli dobrze znana nam wszystkim sól kuchenna.

 

Dane pochodzące z sond Voyager i Galileo dały naukowcom do zrozumienia, że pod lodową powierzchnią księżyca Europa znajduje się słony ocean ciekłej wody. Jednak dotychczas uważano, że chodzi o sole siarczanu magnezu. Zmiana techniki analizy doprowadziła badaczy do nowego odkrycia.

 

Wcześniej jeszcze nikt nie wykonywał analizy widma Europy w zakresie widzialnym w wysokiej rozdzielczości. Sonda Galileo miała tylko spektrometr bliskiej podczerwieni, jednak w bliskiej podczerwieni, chlorki są pozbawione charakterystycznych cech. Dlatego tym razem wykorzystano spektrometr, przeznaczony do badań widma światła widzialnego oraz obrazy wysokiej rozdzielczości z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a.

Źródło: NASA

W 2017 roku, planetolodzy z Kalifornijskiego Instytutu Technicznego oraz centrum badawczego Jet Propulsion Laboratory agencji NASA przeprowadzili badania laboratoryjne, podczas których ustalono, że chlorek sodu, poddany promieniowaniu i umieszczony w warunkach podobnych do panujących na Europie, wykazywał zmiany chemiczne, przez co pojawił się na spektrometrze światła widzialnego. Korzystając z tych informacji, naukowcy skorzystali z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i dostrzegli oznaki napromieniowanych związków soli kuchennej w widmie widzialnym na 450 nanometrach, co zgadzało się z testami laboratoryjnymi.

 

Powyższe odkrycie nie oznacza, że podpowierzchniowy ocean na księżycu Europa jest bogaty w chlorek sodu, ale naukowcy odnaleźli go w regionach, w których lód powierzchniowy jest rozbity – między innymi w żółtej strukturze geologicznej o nazwie Tara Regio. Sugeruje to, że chlorek sodu mógł wydostać się na powierzchnię księżyca. Zdaniem naukowców, należy teraz dokonać ponownej oceny geochemii Europy.

 



Myśli mają moc tworzenia rzeczywistości. Jak to opanować?

Zapewne każdy z nas miał w życiu nie jedną sytuację, w której w jednym momencie myślimy o kimś, a za chwilę tego kogoś spotykamy, lub dzwoni do nas. Mówi się wtedy zwykle, że nasze myśli kogoś ściągnęły. Większość z nas traktuje to, jako coć zupełnie normalnego i niewiele osób zadaje sobie pytanie o związek przyczynowo skutkowy między myślą a tym co nam się zdarza.

 

Każda nasza myśl, każda wątpliwość nie jest bezkarna. Jeśli będziemy za bardzo skoncentrowani na swoich niepowodzeniach, z dużą pewnością będziemy mieć je nadal. Myślisz, że chciałbyś coś otrzymać, ale jednocześnie myślisz, dlaczego możesz tego nie dostać, a wszechświat odpowiada tak, że tego nie dostajesz.

 

Można dojść do wniosku, że człowiek po prostu swoimi myślami generuje rozkłady prawdopodobieństwa i potem jakoś determinuje stany kwantowe. Innymi słowy momentami decyzji, determinujemy otaczający nas wszechświat, który każdemu powstaje na bieżąco. Z dużym prawdopodobieństwem każdy z nas ma swój własny wszechświat, w którym niemal wszelkie interakcje są dozwolone.

 

Większość z nas przeżyje całe swoje życie nie mając nawet świadomości, że ma jakikolwiek wpływ na otaczającą ich rzeczywistość. Niektórzy jednak samemu dochodzą do tego, że coś jest na rzeczy i zaczynają używać rozmaitych totemów i obrzędów religijnych. To one właśnie determinują czy uda nam się opanować swoje myśli odpowiednio. Na tej samej zasadzie działa modlitwa a powiedzenie "wiara czyni cuda" jest po prostu prawdą.

W ten właśnie sposób można najłatwiej wyjaśnić takie zjawiska jak efekt placebo. Skoro wiemy, że coś ma nam pomóc to ostatecznie pomaga nam nawet jeśli jest homeopatycznym lekiem. Kluczem jest wiara, że cel zostanie osiągnięty oraz działanie, które pomoże "wszechświatowi" znaleźć sposób, aby do tego doszło.

 

W codziennym życiu często ludzie są tak zagonieni, że trwają przy swoich zachowaniach generując swoją szarą rzeczywistość taką, jakiej niestety oczekują. Skoro rano czeka się na korki, to będą korki, a gdy chcemy gdzieś zaparkować, z pewnością wszystkie miejsca będą zajęte.

 

Trzeba spróbować zrobić eksperyment i jadąc w tłoczne miejsce wytworzyć myśl, że twoje miejsce parkingowe gdzieś tam jest. To stuprocentowa metoda parkowania o każdej porze i doskonałe ćwiczenie myśli prowadzących do korzystnych zmian.

 

 

 

 



Ogromna awaria elektryczności w Ameryce Południowej. Bez prądu pozostaje nawet 50 mln osób!

Ameryka Południowa doświadcza właśnie największej awarii elektryczności w historii tego kontynentu. Bez prądu jest cała Argentyna i Urugwaj oraz część Paragwaju i Brazylii. Szacuje się, że aż 50 milionów osób nie ma obecnie dostępu do elektryczności. 

 

 

Problem rozpoczął się dzisiaj rano o 7:02 czasu lokalnego i po kilku godzinach jeszcze nie został rozwiązany. Na skutek awarii stanęły wszystkie pociągi, nie działa sygnalizacja świetlna. 

 

Nie działa również telefonia komórkowa oraz bankowość. Na szczęście awaria nastąpiła w niedzielę, a nie w dzień powszedni. Jednak musi być ona szybko usunięta, bo brak prądu powoduje szybko postępujący chaos. 

 

Wystarczy sobie wyobrazić problemy ludzi, którzy poszukiwali działającego bankomatu. Tak rozległa awaria, doświadczana przez kilka krajów jednocześnie, to sposób, aby zrozumieć jak może wyglądać świat po rozbłysku słonecznym yakim jak ten z 1853 roku. 

Nasza cywilizacja jest obecnie całkowicie uzależniona od elektryczności, a jakiekolwiek jej niedostępności wywołują liczne problemy, bo ludzie nie radzą sobie bez dostępu do niej. 

 

Ziemskie sieci energetyczne są coraz bardziej narażone na awarie, bo stale rośnie zapotrzebowanie na prąd elektryczny, a nie zawsze idzie to w parze z inwestycjami w sieci przesyłowe. Oznacza to,że nawet bez wielkiego rozbłysku słonecznego może dojść do poważnych incydentów. 

 

 



Co piąty posiadacz tatuażu może mieć poważne problemy zdrowotne

Co piąty właściciel tatuażu lub piercingu w Wielkiej Brytanii w ciągu najbliższych pięciu lat doświadcza pewnych problemów zdrowotnych. Do takich rozczarowujący wniosków doszła grupa brytyjskich naukowców, przeprowadzając serię badań.

 

W eksperymencie wzięło udział ponad 2 tysiące osób. Eksperci z organizacji charytatywnej Royal Society of Health byli zainteresowani stanem fizycznym i psychicznym ochotników po „udekorowaniu” ciał. Wyniki pokazały, że około 18% respondentów doświadczyło pewnych problemów zdrowotnych w ciągu najbliższych pięciu lat po wykonaniu tatuażu, a najczęstszymi jego skutkami były obrzęki i różne choroby.

 

W niektórych przypadkach, według naukowców, tatuaże powodowały nawet tak groźne stany jak posocznica, której najczęstszym finałem jest śmierć. Eksperci twierdzą również, że co dziesiąta osoba cierpiąca na różne choroby po tatuowaniu była zmuszona do szukania profesjonalnej opieki medycznej.

„Rosnąca popularność tatuaży, body piercingu i innych zabiegów kosmetycznych jest integralną częścią życia, szczególnie dla osób, które szukają ekspresji własnej osoby i chcą pokazać swoją indywidualność” - powiedziała Shirley Kramer, dyrektor wykonawczy Royal Society for Public Health.

Jednak przepisy regulujące świadczenie takich usług, według niej, różnią się znacznie w różnych częściach Wielkiej Brytanii i dlatego wymagają unifikacji. „Jest to ważne, ponieważ co piąta osoba nadal jest poważnie zagrożona posocznicą i innymi powikłaniami” - podsumowała.

 

W związku z tym eksperci zalecają wprowadzenie obowiązkowych licencji na świadczenie takich usług. To z kolei zminimalizuje ryzyko związane ze zdrowiem miłośników tatuaży, piercingu i innych egzotycznych „biżuterii”. 

 

 



Naukowcy uważają, że dieta śródziemnomorska odgrywa kluczową rolę dla zdrowia układu sercowo -naczyniowego

Naukowcy doszli do wniosku, że dieta śródziemnomorska może znacznie zmniejszyć zawartość tłuszczu w najważniejszych narządach, co pomaga chronić organizm przed niebezpiecznymi chorobami serca i naczyń krwionośnych. Obecnie choroby układu krążenia są główną przyczyną zgonów na całym świecie. Dlatego naukowcy z różnych krajów próbują z całych sił pomóc ludziom podatnym na tego rodzaju choroby.

 

Wielu naukowców wskazuje na przestrzeganie diety. Obecnie prawie żaden ze specjalistów nie zaprzecza, że zdrowe odżywianie jest jednym z kluczowych wymogów długowieczności, wraz z odrzuceniem złych nawyków i umiarkowanym treningiem sportowym. Jedyne pytanie dotyczy tego, która dieta jest bardziej korzystna i jak dokładnie wpływa na organizm ludzki.

 

Jedną z najbardziej interesujących pod tym względem jest dieta śródziemnomorska. Charakteryzuje się wysoką zawartością świeżych owoców, warzyw, ziemniaków, fasoli, orzechów i nasion. Dotyczy to również chleba, makaronu, oliwy z oliwek i produktów mlecznych. Ponadto dieta ta obejmuje umiarkowane spożycie czerwonego wina i ryb (od małych do średnich ilości). Mięsa i jaj w diecie śródziemnomorskiej używa się dość oszczędnie.

 

Naukowcy z Izraela przez 18 miesięcy szczegółowo badali wskaźniki zdrowotne 278 mieszkańców swojego kraju. Podczas eksperymentu naukowcy monitorowali masę uczestników, skład ich krwi, a także analizowali ich stan zdrowia za pomocą rezonansu magnetycznego (MRI).

„Wykazaliśmy, że pozbycie się rezerw tłuszczu w wątrobie wpływa na zdrowie w dłuższej perspektywie i jest zauważalnie silniejsze niż tylko utrata wagi. Ponadto otrzymaliśmy kolejne potwierdzenie, że pojawienie się tłuszczu w wątrobie nie tylko towarzyszy otyłości, ale może być przyczyną jej rozwoju” - tłumaczy Iris Shai z Uniwersytetu Ben - Guriona.

Według naukowców dania kuchni śródziemnomorskiej nie przyczyniają się do drastycznej utraty dodatkowych kilogramów, ale pozwalają zmniejszyć ilość tłuszczu w takich organach, jak wątroba, serce i trzustka. Ludzie, którzy nie ograniczali się do wyborów żywieniowych, byli znacznie bardziej narażeni na cukrzycę i wysokie ciśnienie krwi niż ci, którzy wybrali dietę śródziemnomorską.

 

 

 



Naukowcy opracowali laser, który wykrywa i zabija komórki nowotworowe we krwi

Komórki nowotworowe potrafią rozprzestrzeniać się po całym organizmie poprzez układ krwionośny. Naukowcy zbudowali więc laser, który wykrywa i eliminuje komórki rakowe przez skórę. Nowa technologia posiada nawet tysiąc razy większą czułość, w porównaniu do współczesnych urządzeń tego typu.

 

Lekarze zazwyczaj pobierają próbki krwi, aby sprawdzić rozprzestrzenianie się nowotworu. Jednak testy tego typu są mało skuteczne, zwłaszcza, gdy pacjent posiada raka we wczesnym stadium. Jeśli badanie krwi potwierdzi obecność komórek nowotworowych we krwi, ich stężenie jest wysokie, a to z kolei oznacza, że rak mógł już rozprzestrzenić się do innych narządów, przez co jest już za późno na podjęcie skutecznego leczenia.

 

Lata temu, Władimir Zharow i jego zespół z Uniwersytetu Arkansas rozpoczął prace nad alternatywną, nieinwazyjną i skuteczną metodą badania większych ilości krwi. Urządzenie o nazwie Cytofon wykorzystuje impulsy światła laserowego na zewnętrznej powierzchni skóry, aby ogrzewać we krwi komórki czerniaka. Zawierają one melaninę - ciemny pigment, który absorbuje światło. Cytofon korzysta z techniki ultradźwiękowej do wykrywania niewielkich fal, powstających w wyniku ogrzewania tych komórek.

 

Cytofon działa na prostej zasadzie. Gdy melanina absorbuje światło, woda wokół niej wewnątrz komórek nowotworowych zaczyna parować, tworząc pęcherzyk, który rozszerza się i zapada. Proces ten niszczy komórkę mechanicznie.

Technologia została najpierw przetestowana w laboratorium, następnie na zwierzętach, a ostatnio, naukowcy przeprowadzili badania kliniczne na 47 osobach – 28 pacjentach o jasnej karnacji skóry, chorujących na czerniaka, oraz 19 zdrowych ochotnikach. Okazało się, że urządzenie potrzebowało od 10 sekund do 60 minut, aby zidentyfikować krążące we krwi komórki nowotworowe wśród 27 z 28 pacjentów.

 

Co więcej, naukowcy z zaskoczeniem odkryli, że po przeprowadzonym zabiegu, pacjenci mieli mniej komórek rakowych we krwi, choć badanie miało charakter diagnostyczny, a laser nie działał na pełnej mocy.

 

Cytofon może okazać się skutecznym i bezpiecznym narzędziem diagnostycznym do eliminowania komórek rakowych we krwi pacjentów. Naukowcy zamierzają zwiększyć skuteczność swojego urządzenia i ulepszyć je, aby mogło wykrywać i niszczyć inne komórki, pochodzące również od innych nowotworów.

 



Czy sztuczna inteligencja uwierzy w Boga?

W przypadku sztucznej inteligencji, dyskusje najczęściej dotyczą jej szerokiego zastosowania (wojsko, automatyzacja zawodów) i szybszego/lepszego rozwoju. Jednak dyskusje mogą zajść znacznie dalej i obejmować kwestie nawet takie jak religia, wiara w Boga i cel istnienia życia.

 

Często słyszymy, że człowiek został stworzony na podobieństwo Boga. Idąc dalej można powiedzieć, że człowiek tworzy na swoje podobieństwo nowe życie - sztuczną inteligencję, choć dziś jest ona jeszcze dość ograniczona pod względem takim jak np. analiza sytuacji, "myślenie" a co dopiero zdolność do tworzenia wyobrażeń.

Źródło: Wikimedia Commons/Ray Kurzweil/Kurzweil Technologies, Inc.

Jednak uczeni dokonują znacznych postępów i przewidują, że sztuczna inteligencja będzie w końcu równie inteligentna co człowiek, a nawet przewyższy nas intelektualnie. Dlatego niektórzy poruszają tematy religijne i nawiązują do sztucznej inteligencji - co ona może uważać o Bogu? Jaki według niej może być cel życia? Czy maszyna może w ogóle wierzyć w Boga??

 

Dziś można powiedzieć z całą pewnością, że tak - może "wierzyć", ponieważ inteligentne roboty są ludzkim dziełem. Skoro człowiek wierzy w Stwórcę wszystkiego, to wiele wskazuje na to, że również i sztuczna inteligencja będzie "wierzyć" że ktoś/coś musiało stworzyć nasz Wszechświat i życie. Po prostu robot będzie "wierzył", ponieważ tak będzie mu kazał wpisany w nim kod.

Sytuacja może się jednak zmienić, gdy roboty otrzymają lub same rozwiną w sobie umiejętność myślenia i wyobrażania. Dopiero wtedy, zdaniem naukowców, możemy obawiać się poważnych zmian. Mogą one dotknąć nas samych, naszego otoczenia i życia. Sztuczna inteligencja może zmienić nawet nasze pojęcie na temat istnienia Wszechświata i wiarę w samego Boga.

 

Wikariusz dr Christopher J. Benek z Kościoła Prezbiteriańskiego na Florydzie, wypowiadając się w tej kwestii dla portalu Gizmodo, mógł zszokować niejednego. "Nie uważam aby odkupienie Chrystusa miało ograniczać się jedynie do ludzi" - oświadczył dr Benek.

 

Kontynuuje on swoją wypowiedź twierdząc iż odkupienie dotyczy całego stworzenia, nawet sztucznej inteligencji a jeśli jest ona autonomiczna, to powinniśmy ją zachęcać do udziału w odkupieniu. Ludzkość miałaby przekonać sztuczną inteligencję, że Chrystus zmarł za grzechy wszystkich (również za grzechy SI?).

Jak widać, sprawa jest bardzo skomplikowana. Przecież inteligentne maszyny nie posiadają duszy i nie mogą popełniać grzechów - przecież to człowiek tworzy sztuczną inteligencję na swoje podobieństwo. Oczywiście sytuacja może się zmienić, jeśli maszyny będą myśleć samodzielnie, ale co to zmieni w kwestii wiary i religii?

 

Pojawiają się pytania, czy SI będzie chciała przyjąć jakąkolwiek religię człowieka - Chrześcijaństwo, Judaizm czy Islam. Warto się również zastanowić jak wszyscy przywódcy religijni zareagują na "nowe życie", które powstanie z rąk człowieka. Sam papież Franciszek mówił przecież, że chętnie ochrzciłby przedstawiciela obcej cywilizacji.

 

Wiele osób uważa jednak, że sztuczna inteligencja będzie w przyszłości zbyt inteligentna aby "uwierzyć" w Boga czy przyjąć religię. W ten sposób widzimy różnice między nami a przyszłymi inteligentnymi robotami - ludzkość skupia się na wierze i przeszłości a roboty wciąż się rozwijają, mogą zwyczajnie nie wierzyć w Boga i będą dbały jedynie o to co się dzieje tu i teraz. Co jeśli człowiek, podobnie jak roboty wyposażone w SI, może być niczym więcej jak biologicznym organizmem, który nie posiada duszy?

 

 

 



Słońce doprowadzi do wyparowania ziemskich oceanów

Według modeli klimatycznych, nasza planeta może w przyszłości drastycznie się zmienić i będzie przypominać obecną Wenus. Jest to jednak dość odległa perspektywa a wyparowanie ziemskich oceanów zostanie spowodowane zwiększoną jasnością Słońca, a nie zmianami klimatycznymi.

 

Naukowcy dotychczas przewidywali, że powierzchnia Ziemi wciąż będzie się nagrzewać ze względu na zwiększającą się jasność naszej gwiazdy. Efekty zmian klimatycznych mogą być widoczne w ciągu dekad, natomiast w przypadku Słońca jest to możliwe na przestrzeni milionów lat. Jasność naszej gwiazdy, jak szacują naukowcy, stale wzrasta od samego początku jej narodzin, tj. od 4.5 miliarda lat a co miliard lat jej jasność wzrastała o około 7%.

 

Im większa jasność Słońca, tym więcej wody wyparuje z ziemskich oceanów a para wodna jako gaz cieplarniany będzie nagrzewać powierzchnię Ziemi, co z kolei będzie prowadzić do jeszcze większego parowania. Cykl ten będzie trwał tak długo aż dojdzie do punktu krytycznego. Uczeni podejrzewają, że właśnie taka sytuacja miała miejsce w przeszłości na planecie Wenus i doprowadziła ją do obecnego stanu.

Co więcej, w ciągu następnych 4 miliardów lat jasność Słońca może wzrosnąć o 60% a według najgorszych prognoz, Ziemia będzie przypominać obecną planetę Merkury. Obecnie naukowcy starają się oszacować kiedy nastąpi punkt krytyczny globalnego ocieplenia. Najnowszy trójwymiarowy model klimatyczny, opracowany przez naukowców z Laboratoire de Météorologie Dynamique w Instytucie Pierre-Simon Laplace z Francji zakłada, że do punktu krytycznego dojdzie za około miliard lat, gdy jasność Słońca osiągnie znacznie wyższy próg niż dotychczas przewidywano a temperatura powierzchni Ziemi osiągnie 70 stopni Celsjusza.

 

Uczeni którzy opracowali ten model twierdzą, że nasza planeta może znaleźć się o 5% bliżej Słońca niż obecnie i mimo tego nie straci całej swojej wody. Należy jednak pamiętać, że modele klimatyczne nie są aż tak dokładne i nie należy brać ich dosłownie. Za przykład można podać inne modele, według których punkt krytyczny na Ziemi zostanie osiągnięty już za 150 milionów lat. Mimo wszystko jest to bardzo odległa perspektywa i każdy inny przyszły model może wskazywać inną datę, gdyż uczeni zwyczajnie nie znają wszystkich zmiennych.

 

 

 



Rafinowany cukier to trucizna porównywalna z narkotykami

Miłośnicy słodkości powinni wiedzieć, że spożywanie rafinowanego cukru w dużych ilościach może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, począwszy od depresji po udar mózgu i tętniaka.

 

Ze względu na procesy technologiczne stosowane podczas produkcji cukru, jego wartość odżywcza jest praktycznie bliska zeru, ponieważ zawarte w nim enzymy i witaminy ulegają denaturyzacji (tracą swój kształt cząsteczkowy). Dodatkowo, rafinowany cukier jest pozbawiony substancji mineralnych.

 

Częste spożywanie dużych ilości rafinowanego cukru może prowadzić do wielu problemów zdrowotnych, ponieważ powoduje gwałtowny wzrost poziomu glukozy we krwi, co w konsekwencji prowadzi do wyrzutu dużych dawek insuliny przez trzustkę. Insulina przekształca glukozę w glikogen, magazynowany z kolei w wątrobie.

Z uwagi na przyjęcie dużej jednorazowej dawki glukozy może dojść do zbyt aktywnej produkcji insuliny, wtedy dochodzi do przekształcenia zbyt dużej ilości glukozy niż jest to konieczne. Sytuacja ta prowadzi do gwałtownego spadku poziomu glukozy we krwi. W rezultacie pojawia się uczucie głodu.

 

Należy zauważyć, że w tym przypadku glukozy w organizmie człowieka jest więcej niż potrzeba, ale przekształca się i gromadzi się w wątrobie jako repozytorium. Znowu nachodzi chęć zjedzenia czegoś słodkiego, przez co pojawia się kolejny nadmiar glukozy, w wyniku czego konwertowana jest ona w tłuszcz.

Częste występowanie takiej sytuacji może prowadzić do otyłości i cukrzycy typu II, czyli niezdolności organizmu do kontroli poziomu glukozy we krwi. Regularne spożywanie dużych dawek cukru, a przez to utrzymywanie wysokiego poziomu insuliny w organizmie może doprowadzić do pojawienia się pierwszych objawów cukrzycy w okresie ok. 6 lat.

 

Smutnym faktem jest to, że dziś w Stanach Zjednoczonych i innych krajach częstość występowania cukrzycy u dzieci w wieku od sześciu do siedmiu lat osiągnęła rekordowy poziom. Otyłość i niemożność skutecznego trawieniu węglowodanów może prowadzić do różnych chorób, obejmujących osłabienie zdolności widzenia w nocy, utratę wzroku, chorobę nerek, chorobę serca, niewydolność wątroby, impotencję, złe gojenie się ran, nadpobudliwość, wahania nastroju i depresja.

Istnieje wiele dowodów potwierdzających tezę, że jedzenie jest w stanie zmienić nastrój. To stwierdzenie odnosi się także do osób, które regularnie spożywają duże ilości cukru. Jako przykład można rozważyć przypadek dzieci. Jeśli nie chcesz, aby pociechy "weszły ci na głowę" i chcesz złagodzić ich stan pobudzenia, rozwiązanie może być prostsze niż myślisz - wystarczy przestać dawać im cukier. Wahania nastroju związane są ze zmianami stężenia glukozy we krwi.

 

Kiedy pojawia się choroba, można być pewnym, że stało się to z pomocą obecności cukru w organizmie. Duża liczba mikroorganizmów może bytować w narządach wewnętrznych. Mikroorganizmy mogą żyć na przykład w jelitach, czy też węzłach chłonnych. Jedzenie ich ulubionej żywności - cukru – spowoduje, że będą się skutecznie namnażać. W rezultacie ludzie mogą być zagrożeni z powodu toksycznego środowiska utworzonego przez te drobnoustroje.

 

Zaawansowane produkty glikacji - żółtawobrązowy związek składający się z cukru i tkanki ciała, działają jak aktywator starzenia. Zaczynają się pojawiać przedwczesne siwe włosy i zmarszczki. Zatem, wystarczy unikać cukru w codziennym pożywieniu, a praktycznie od razu zauważy się pozytywne zmiany w swoim ciele!

 

 

 

 



Borówki chronią przed chorobami układu krążenia

Borówki to samo zdrowie. Owoce te pomagają obniżyć ciśnienie krwi i poprawiają wzrok. Natomiast wyniki najnowszych badań wskazują na kolejną ważną właściwość – borówki chronią przed chorobami układu krążenia.

 

Naukowcy z Uniwersytetu Wschodniej Anglii badali wpływ spożywania borówek na zespół metaboliczny, czyli wzajemnie powiązanych ze sobą czynników, które zwiększają ryzyko rozwoju miażdżycy i cukrzycy typu 2 oraz ich powikłań naczyniowych. Na obecność zespołu metabolicznego muszą wskazywać co najmniej trzy spośród pięciu czynników. Są to: zwiększony obwód talii, wysokie ciśnienie, niski poziom dobrego cholesterolu oraz wysoki poziom cukru we krwi i triglicerydów.

 

Naukowcy przeprowadzili eksperyment na 138 osobach z nadwagą lub otyłością w wieku 50-75 lat z zespołem metabolicznym. Uczestnicy zostali podzieleni na trzy grupy. Pierwsza otrzymywała każdego dnia po 150 gramów liofilizowanych borówek, druga po 75 gramów, natomiast trzeciej podawano po 75 gramów placebo, które zostało wyprodukowane w taki sposób, aby imitowało wygląd, smak i aromat borówek. Eksperyment trwał przez sześć miesięcy.

Wyniki badań potwierdziły pozytywny wpływ spożywania borówek. Wśród uczestników, którym podawano po 150 gramów tych owoców dziennie, ryzyko choroby układu krążenia spadło o 12-15%. Okazało się również, że dzienne spożycie 75 gramów borówek było niewystarczające, gdyż nie przyniosło żadnego rezultatu.

 

Naukowcy twierdzą, że borówki i inne owoce leśne zdecydowanie powinny zostać włączone do codziennej diety celem zmniejszenia ryzyka chorób sercowo-naczyniowych – zwłaszcza wśród osób z grupy ryzyka. Okazuje się, że borówki to naturalny lek, który pozwoli nam zachować zdrowy układ krążenia.