luty 2019

Megalodony mogły wymrzeć z powodu białych rekinów

Jak sugerują autorzy najnowszych badań, gigantyczne pradawne rekiny  megalodony mogły zniknąć, nie będąc w stanie wytrzymać konkurencji z mniejszymi „krewnymi" - wielkimi białymi rekinami.

 

Megalodony (Carcharocles megalodon lub Otodus megalodon) to pradawne rekiny żyjące, jak się uważa, w okresach miocenu i pliocenu. Według niektórych naukowców rekiny te mogły osiągnąć długość do 15 metrów i ważyć więcej niż 35 ton. Przyjmuje się, że megalodony wyginęły 2,5-3 miliona lat temu, ale trudno jest ustalić, z czym dokładnie wiąże się wymieranie tych starożytnych morskich drapieżników.

 

W najnowszych badaniach opublikowanych w czasopiśmie Peer Journal autorzy sugerują, że ich mniejsi „krewni” Carcharias Carcharodon, wielkie białe rekiny (te żyjące do dnia dzisiejszego drapieżniki) są winne wyginięcia gigantycznych rekinów. Wielkie białe rekiny pojawiły się, jak sądzą naukowcy, około sześciu milionów lat temu, a rozprzestrzeniły się około dwa miliony lat później.

 

Autorzy pracy opartej na analizie różnych danych sugerowali, że megalodony zniknęły wcześniej niż przypuszczano, tj. około 3,6-4 mln lat temu. Zgodnie z hipotezą naukowców, wyginięcie gigantów morskich jest związane z rywalizacją z dużymi białymi rekinami. Te ostatnie były oczywiście słabsze od dorosłych osobników z Otodus megalodon, ale mogły z łatwością konkurować z młodymi osobnikami i, biorąc pod uwagę zmniejszenie liczby zwierząt stanowiących pokarm megalodonów, zaczęły dominować.

 

 



Trwa drugi szczyt Donalda Trumpa i Kim Dzong Una. Czy coś z tego wyniknie?

Jak skrupulatnie policzył przewodniczący Kim Dzong Un, poprzednie spotkanie jego i prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa miało miejsce 267 dni temu. Od tego czasu nie doszło do szczególnie spektakularnych zdarzeń, ale nie doszło też do eskalacji zagrożeń, co niektórzy postrzegają jako sukces. Wszyscy komentatorzy zadają sobie pytanie co dalej i szczyt w Hanoi może być właśnie pierwszym krokiem do zdefiniowania przyszłej Korei Północnej.

 

Zdaniem prezydenta Donalda Trumpa, pierwszy szczyt amerykańsko-północnokoreański w Singapurze był przełomem, ponieważ poprzednia amerykańska administracja nie była w stanie wypracować jakiegokolwiek porozumienia z władzami Korei Północnej. Nie doszło co prawda do denuklearyzacji półwyspu koreańskiego, ale nie było też kolejnych prowokacyjnych testów broni jądrowej, a stosunki Pjongjangu z Seulem są chyba najlepsze w historii.

 

Donald Trump oświadczył w Wietnamie, że Korea Północna ma przed sobą wielkie perspektywy rozwoju gospodarczego. Może to oznaczać że Stany Zjednoczone podążają w kierunku polityki, która zaprowadzi w Korei Północnej coś na kształt modelu wietnamskiego lub chińskiego. Chodzi o to, że kraje te są formalnie komunistyczne, ale de facto panuje tam kapitalizm, który jest powodem ich sukcesów gospodarczych. Zalążkiem takiego podejścia jest północnokoreański obszar przemysłowy Kaesong.

 

Mimo sankcji, Korea Północna w dużej mierze jest samowystarczalna. Handlowe obostrzenia powodują jedynie, że ludziom żyje się tam jeszcze gorzej. Jedynie fakt, że kraj ten posiada broń jądrową powoduje, że prowadzony jest jakiś dialog. Najlepszym przykładem tego co mogłoby się stać z Koreą Północną pozbawioną takich środków odstraszania jest to co obserwujemy obecnie w Wenezueli.

 

Gdyby Wenezuela dysponowała bronią jądrową nie byłoby zgody społeczności międzynarodowej na takie niemal bandyckie działania w nią wymierzone jakie widzimy obecnie. Fakt, że Kim Dzong Un i Donald Trump siedzą przy stole jak równy z równym bez wątpienia jest spowodowany posiadaniem przez Koreę Północną arsenału nuklearnego.

Nie można również zapominać, że USA jest de facto protektorem Korei Południowej. Stolica tego kraju Seul, nawet bez zastosowania broni jądrowej przez sąsiadów z północy, jest narażona na zmasowany ostrzał artyleryjski ze strony północnokoreańskich pozycji, oddalonych o zaledwie kilkadziesiąt kilometrów. Oznacza to, że jakiekolwiek eskalowanie konfliktu jest bardzo niebezpieczną grą.

 

Amerykańska strategia wobec Korei Północnej przypomina nieco działania Ronalda Reagana wymierzone w Związek Radziecki. Postawiono wtedy na zagłodzenie reżimu i zmuszenie do negocjacji lub sprowokowanie jego upadku na skutek zapaści ekonomicznej wywołanej sankcjami i izolacją na arenie międzynarodowej. W przypadku ZSRR zakończyło się to jego zniknięcie z map świata. Północnokoreański reżim Kimów usiłuję jeszcze negocjować.

 

Z pewnością KIm Dzong Un zatrzyma się swoim pociągiem, którym przybył do Wietnamu, gdzieś w Chinach, na przykład w Pekinie, gdzie może zdać relację z rozmów z Trumpem. Nie od dziś wiadomo, że Chiny wspierają Koreę Północną, realizując swoją politykę wymierzoną przeciwko USA. Przywódcy Korei Północnej od lat korzystają z tej sytuacji zręcznymi zagraniami dyplomatycznymi, ktore pozwalają im zachować chociaż resztki podmiotowości na arenie międzynarodowej.

 

 

 

 



Na Syberii pada kolorowy śnieg. Wcześniej czarny, teraz zielony!

W grudniu 2018 roku rosyjskie władze zostały skrytykowane za ukrywanie skutków zanieczyszczenia środowiska poprzez malowanie śniegu na biało w okolicach miejscowości Kemerowo. Tym razem na Syberii nie było już żadnych modyfikacji, a mieszkańcy zostali zaskoczeni widokiem czarnego i zielonego puchu leżącego na ulicach.

Dwa tygodnie temu na Syberii pojawił się czarny śnieg, a odpowiedzialnością za zmianę barw obarczono elektrownie węglowe w Kemerowie. W ostatnich kilku dniach pojawiły się z kolei doniesienia o kolejnej anomalii w miejscowości Pierwouralsk na Uralu. Mieszkańcy byli przerażeni, gdy zobaczyli, jak chemikalia wylewające się z fabryki chromu nadają śniegowi kwasowej zielonej barwy.

Źródło: Twitter

Już od listopada wielu mieszkańców Syberii jest zmuszonych do noszenia specjalnych masek, ponieważ grube warstwy smogu z okolicznych fabryk unoszą się w powietrzu. Zanieczyszczenie środowiska doprowadziło do dziesiątek demonstracji, których uczestnicy protestowali przeciwko polityce "zrzucania moskiewskich śmieci na biedniejsze regiony Rosji". 

 

Ekolodzy wezwali rosyjskie władze do zainwestowania w segregację odpadów i recykling. W niedawnym przemówieniu prezydent Rosji, Władimir Putin, niejako zrzucił winę na "podejrzane firmy, które wyrzucają odpady gdziekolwiek i jakkolwiek się da".

 

 



Dziura koronalna może wywołać zorze polarne widziane nawet w Polsce

Mimo, że Słońce pozostaje nadal bez plam i nie doszło też do znaczącego rozbłysku czy koronalnego wyrzutu masy, to mamy właśnie do czynienia z burzą magnetyczną. Wywołuje ją dziura koronalna, która emituje w przestrzeń strumień naładowanych cząstek. Ziemia znajduje się właśnie pod jego działaniem.

 

Z doświadczenia wiadomo, że nad Polską widać zorzę przy poziomie burzy G3 i indeksie fluktuacji magnetycznych przynajmniej Kp 7. Obecnie wynosi on 2 Kp. Obecnie mamy już burze magnetyczną na poziomie G1 i według astrofizyków stan ten potrwa przynajmniej do jutra. 

Większość prognoz nie zakłada wzrostu intensywności burzy, ale zdaniem amerykańskiej agencji NOAA, w nocy z 27 na 28 lutego istnieje prawdopodobieństwo pojawienia się zorzy polarnej nawet nad Polską. Miesiąc temu ta sama dziura koronalna wywołała najintensywniejszą burze magnetyczną od miesięcy dlatego naukowcy prawdopodobnie spodziewają się powtórki i stąd tak optymistyczne przewidywania odnośnie szerokości geograficznych w zasięgu zorzy. 

Zjawisko ma się rozpocząć po godzinie 22:00. O ile dopisze pogoda warto spojrzeć dzisiaj w niebo. Zdecydowanie największą szanse na obserwację zorzy mają z pewnością mieszkańcy północnej części Polski. Zorza polarna będzie najlepiej widoczna w oddaleniu od ośrodków miejskich, gdzie jest mniejsze zanieczyszczenie światłem.

 

 



Sztuczna inteligencja może zabrać ludziom pracę i uczynić ich zbędnymi masami

Szefowie i akcjonariusze największych firm nigdy nie przyznają się do tego publicznie, ale chcą, by maszyny zastąpiły nas w pracy tak szybko, jak to tylko możliwe. Mamy do czynienia z ukrytym wyścigiem w celu całkowitej automatyzacji siły roboczej, która zapewni maksymalizację zysków. Jak będzie wyglądał świat, w którym człowiek w pracy stanie się zbędny?

W 1970 roku Marvin Minsky w jednym z wywiadów powiedział:

W okresie od trzech do ośmiu lat, otrzymamy maszynę o ogólnej inteligencji przeciętnej istoty ludzkiej. Po kilku miesiącach, maszyna ta osiągnie poziom geniusza. Kilka zaś miesięcy później, jej moc stanie się niemożliwa do oszacowania.

Gdyby prognoza Minsky’ego okazała się w 100% słuszna, od 1973 roku, czyli od 46 lat ludzkość dysponowałaby cyfrową superinteligencją. Jeśli jej moc wzrastałaby w tempie zasugerowanym przez amerykańskiego naukowca, to już w 1973 roku mielibyśmy do czynienia z sytuacją, którą ciekawie opisał Tim Urban:

Potrwa dekady, nim AI zdoła posiąść poziom niskiej inteligencji, lecz w końcu to się staje. Komputer jest zdolny zrozumieć słowa dookoła niego niczym czteroletnie dziecko. Nagle, w ciągu godziny od tego przełomu, system recytuje wielką teorię fizyki jednoczącą teorię względności z mechaniką kwantową, coś czego żaden człowiek nie był w stanie uczynić nigdy wcześniej. 90 minut później, AI zmieniło się w ASI (cyfrową superinteligencję), 170 000 razy inteligentniejszą niż człowiek. […] Jeśli nasze niewielkie mózgi były w stanie wynaleźć Wi-Fi, to coś 100, 1000, lub miliard razy inteligentniejszego nie powinno mieć problemów z kontrolą pozycji każdego atomu w dowolny wymyślny sposób, w każdym momencie. Wszystko uważane za magię, każda moc, którą przypisywaliśmy Bogu, będzie tak zwykłą czynnością dla ASI jak dla nas zapalenie lampy. Wykreowanie technologii do cofnięcia starzenia, leczenia chorób, głodu, a nawet śmiertelności, przeprogramowanie pogody, by chroniła przyszłe ziemskie życie, to wszystko staje się możliwe. Możliwy jest również natychmiastowy kres wszelkiego życia na ziemi. Jeśli chodzi o nas, w razie początku ASI, jest teraz na ziemi Bóg Wszechmocny, a ogromnie ważnym pytaniem dla nas jest: Czy będzie on dobrym Bogiem?

Eliezer Yudkowsky, inny znany badacz sztucznej inteligencji uważa, że nie ma problemów nie do rozwiązania. Wszystko zależy od poziomu inteligencji. W badaniach zdolności intelektualnych wyróżnia się kilka progów: próg Mensy – umożliwiający wstąpienie do Mensy, próg Einsteina – oszacowana wartość IQ Alberta Einsteina, a także próg absolutny – wartość IQ, która teoretycznie zgodnie z rozkładem normalnym Gaussa przypada na mniej niż 1 osobę w całej populacji ziemskiej, która wynosi prawie 8 miliardów. Ten ostatni próg ma wartość od 193 do 247 punktów.

Zdaniem Yudkowsky’ego wystarczy minimalny wzrost poziomu IQ powyżej tego, co uważamy za próg absolutny, aby problemy uważane dotąd za niemożliwe do rozwiązania, stały się oczywiste. Znaczący wzrost powyżej poziomu progu absolutnego, może oznaczać, że wszystkie, nawet najbardziej skomplikowane zagadnienia, staną się niezwykle łatwe do pojęcia i rozwiązania.

Przedstawił on konkretne rozumowanie, pokazujące do czego może doprowadzić stworzenie maszyn dorównujących ludziom:

Aktualnie, dzięki pracy inżynierów, szybkość dostępnych komputerów podwaja się w ciągu dwóch lat. Jeśli zastąpimy inżynierów maszynami, po dwóch latach powstaną ich nowe wersje, pracujące dwukrotnie szybciej. Będą więc potrafiły przyspieszyć pracę komputerów dwukrotnie w ciągu jednego roku. Po upływie tego roku, kolejna generacja będzie już potrafiła podwoić szybkość komputerów w ciągu 6 miesięcy, kolejna w ciągu 3 miesięcy itd. Sumarycznie, po upływie 4 lat prędkość komputerów doszłaby do nieskończoności.

Według Geordiego Rose’a, założyciela firmy D-Wave, zajmującej się tworzeniem prototypów komputerów kwantowych, do 2028 roku inteligentne maszyny zdominują ludzi i staną się lepsze w każdej dziedzinie życia.

Warto więc już teraz zastanowić się, jak będzie wyglądało społeczeństwo, w którym żaden człowiek nie będzie w stanie w swojej pracy i ogólnej aktywności dorównać sztucznej inteligencji. Intrygującą wizję wysnuł na kartach książki Świt robotów, jej autor – Martin Ford. W swoim eksperymencie myślowym wykorzystał pojawienie się na Ziemi kosmitów. Skutki ich obecności do złudzenia przypominać będą to, co stanie się z ludzkimi pracownikami w wyniku pojawienia się superinteligentnych maszyn:

Pewnego  dnia  na  Ziemi  pojawiają  się  kosmici.  Początkowo  ludzie  zachowują  dystans, obawiając się nieco tych dziwnych istot, szybko jednak zauważają, że obcy nie mają złych intencji. Wszystko wskazuje na to, że znaleźli się na naszej planecie tylko po to, by dla nas pracować. Nie  interesują  ich  spotkania  z  naszymi  przywódcami,  eksploracja  ziemskich bogactw  naturalnych,  nie  zamierzają  nas  podbić.  Nie  stanowią  zatem,  w  naszym mniemaniu, żadnego zagrożenia. Istoty, które przybyły na Ziemię, odznaczają się wysokim poziomem inteligencji, błyskawicznie uczą się języków obcych, potrafią także rozwiązywać skomplikowane  problemy  i  wykazują  się  nieprzeciętną  kreatywnością.  Do  tego  mają biologicznie  zakodowany  wyłącznie  jeden  imperatyw  –  chcą  pracować.  Tylko  to  może zaspokoić  ich  potrzeby.  Co  ciekawe,  istoty  pozaziemskie  nie  wykazują  również zainteresowania  żadnymi  formami  rozrywki,  nie  wiedzą,  czym  jest  rozwój  duchowy.  Siłą rzeczy  nie  rozumieją  też  naszych  potrzeb,  nie  pojmują  naszego  przywiązania  do  rzeczy materialnych.  Można  by  rzec,  że  nie  mają  żadnych  potrzeb:  jeżeli  są  zmęczone,  śpią  na stojąco  tam,  gdzie  akurat  się  znajdują.  Nie  mają  zmysłu  smaku,  więc  zadowalają  się jakimkolwiek  pokarmem.  Potrzebują  tylko  wody,  by  mieć  siłę  do  pracy.  I  są  to  jedyne koszty  związane  z  ich  utrzymaniem.  Co  więcej,  istoty  te  mnożą  się  poprzez  pączkowanie, więc  nie  tracą  energii  na  zdobywanie  partnera,  przez  co  ich  wydajność  jest  stale  na wysokim  poziomie.  Młode  osobniki  niemal  natychmiast  są  gotowe  do  pracy,  a  w  ciągu zaledwie kilku miesięcy osiągają dojrzałość płciową. Ewolucja wyposażyła obcych również w niezwykle sprawny układ odpornościowy, co powoduje, że nie chorują. Kosmici szybko się aklimatyzują w  ziemskiej  społeczności,  stopniowo  poznają  nasze  zwyczaje, społeczeństwo i  gospodarkę.  Chcą  pracować,  nie  oczekując  w  zamian  żadnego wynagrodzenia. Nic dziwnego, że ludzie chętnie podejmują z nimi współpracę. Zaczynają od przekazywania im rutynowych, łatwych zadań, ale obcy szybko pokazują, że potrafią i chcą wiele  więcej.  Niedługo  później  przejmują  nasze  obowiązki,  nawet  te najtrudniejsze, przekonując do siebie największych sceptyków. Kolejne firmy coraz chętniej widzą u siebie te  dziwne  istoty  w  roli  pracowników.  Początkowo  sytuacja  wydaje  się  idealna.  Z  czasem jednak ludzie spostrzegają, że dali się zapędzić w kozi róg. Obcy  przejęli niemal wszystkie miejsca  pracy  przeznaczone  dla  ludzi.  Ziemianie,  którzy  jeszcze  mają  zatrudnienie,  nie tylko  nie  dostają  podwyżki,  ale  też  coraz  poważniej  obawiają  się  utraty  pracy.  Przez pierwsze  miesiące  bezrobotni  otrzymują  zasiłki, z  czasem  jednak  wsparcie  finansowe kończy się. Pod wpływem narastającej presji społeczeństwa w USA rozpoczyna się wielka debata  dotycząca  przyszłości  kraju.  Demokraci  żądają  wprowadzenia  ograniczeń zatrudniania  kosmitów,  z  kolei  republikanie,  lobbowani  przez  duże,  czerpiące  zyski  firmy, sprzeciwiają się takiemu rozwiązaniu. Spór polityczny trwa, tymczasem ludzie mają coraz większe powody do niepokoju. Sytuacja odbija się również na rynkach, które coraz bardziej ulegają  polaryzacji.  Niewielkie  grupy  złożone  z  właścicieli  firm,  inwestorów  lub  osób  na kierowniczych  stanowiskach  funkcjonują  doskonale,  ponieważ  rentowność  ich przedsiębiorstw  rośnie.  Wzrasta  też  sprzedaż  luksusowych  produktów  i  usług.  Większość jednak  żyje  w  ubóstwie.  Dla  nich  jedyną  szansą  na  przetrwanie  staje  się  ograniczenie wszelkich wydatków. Zmiana sposobu życia z czasem zaczyna się odbijać na zyskach firm. Kosmici są bowiem doskonałymi pracownikami, nie można jednak o nich powiedzieć tego samego  w  przypadku  konsumpcji.  Staje  się  jasne,  że  redukcja  etatów  dla  ludzi  nie  była dobrym posunięciem. Obcy bowiem niczego nie potrzebują, więc też nic nie kupują. Ludzie natomiast ograniczyli swe wydatki tylko do tego, co absolutnie niezbędne. W efekcie wiele firm  oferujących  towary  i  usługi,  bez  których  można  przeżyć,  bankrutuje.  To  wywołuje kolejne  konsekwencje.  Właściciele  domów  nie  mogą  spłacić  kredytów  hipotecznych,  a lokatorów  nie  stać  na  płacenie  czynszu.  Rosną  raty  pożyczek  i  kredytów  studenckich. Znikają wpływy z podatków, a rządowi zaczyna grozić niewypłacalność. Nadchodzi kryzys finansowy i  nawet  najbogatsi  ograniczają  konsumpcję.  Zamiast  kupować  luksusowe towary,  inwestują  w  złoto.  Inwazja  kosmitów  nie  tylko  nie  przynosi  światu  korzyści,  jak początkowo sądzono, ale też staje się poważnym zagrożeniem dla ludzkości.

Ford napisał, że bogaci skupią się na inwestycjach w złoto. A co jeśli, sztuczna inteligencja znajdzie sposób na łatwą i tanią eksploatację zasobów asteroid, księżyców czy planet? Pochylił się nad tym problemem Olaf Szewczyk opisując zmiany, jakie wywoła „kosmiczne górnictwo”:
 

Jest rok 2025, słoneczne wiosenne południe. Jeszcze wczoraj nic nie  zapowiadało kataklizmu, który wstrząśnie światowym ładem finansowym w  stopniu większym niż głębokie kryzysy ostatnich trzech dekad. Od rana jednak nowojorski Bank Rezerw Federalnych, największe na  świecie repozytorium złota, w  niepokojącym tempie pozbywa się tego kruszcu. W świecie finansjery rozprzestrzenia się pogłoska, która gotuje krew w  żyłach nawet najbardziej opanowanym bankierom. Podobno jedna z prywatnych firm zajmujących się kosmicznym górnictwem trafiła na dużą planetoidę zbudowaną w dużej mierze ze złota. A to oznacza, że zgodnie z prawami ekonomii cena tego metalu wkrótce spadnie, wskutek zwiększonej podaży, do najniższego poziomu w historii. Na tym nie  koniec. Będzie dalej lecieć na  pysk, w  miarę eksploatacji kolejnych z nieprzebranych skarbów Układu Słonecznego. Pomyślmy chwilę, co taki scenariusz naprawdę oznacza. Otóż banki centralne państw gromadzą część swych rezerw w złocie. Złoto, zachowując wysoką wartość, jest podporą stabilności systemów finansowych. Na przykład Narodowy Bank Polski ma około 100 ton złota, które przechowuje w skarbcu Bank of England. USA mają około ośmiu tysięcy ton złota. A teraz wyobraźmy sobie, że nagle na światowy rynek trafia 10 tys. ton żółtych sztabek. Zapasy okazują się z  dnia na  dzień o  wiele mniej warte. Konsekwencje? Niewyobrażalne. Dramaty ludzi, którzy w złocie lokowali oszczędności życia, byłyby tylko jednym ze  zmartwień, i to –  mówiąc brutalnie –  jednym z mniejszych. Taki scenariusz groziłby głębokim chaosem w całej światowej gospodarce. Czy jest możliwy? Jak najbardziej. Jedna tylko asteroida może zawierać więcej szlachetnych metali, niż mają największe banki i instytucje finansowe świata. Przykładowo, odkryta 26 lat temu asteroida (6178) 1986 DA o średnicy 2,3 km kryje w sobie według naukowców ponad 10 tys. ton złota –  odpowiednik jednej trzeciej łącznych zapasów wszystkich banków centralnych świata. Ale i to jest zaledwie przystawką, bo platyny zawiera owa planetoida aż dziesięciokrotnie więcej niż złota: ponad 100 tys. ton. Do tego należy doliczyć jakieś 10 mld ton żelaza i miliard ton niklu. Wszystko to i wiele więcej lata sobie nie tak nawet daleko od Ziemi i czeka, by ktoś te skarby wziął. A pierwsi kosmiczni górnicy już szykują kilofy. Niech państwo posłuchają życzliwej rady: nie inwestujcie oszczędności w złoto. Ani w platynę. Ani w diamenty czy inny rzadki na Ziemi skarb. To wkrótce może się okazać najgorszą z możliwych lokatą kapitału.

Na zakończenie warto wspomnieć o eseju Billa Joya - współzałożyciela i głównego naukowca firmy Sun Microsystems, współautora języka programowania Java i systemu Unix, pt. Dlaczego przyszłość nas nie potrzebuje”. Autor napisał w nim:

Ostatecznie możemy osiągnąć taki etap, w którym decyzje niezbędne do utrzymania działania systemu będą tak skomplikowane, że ludzie nie będą w stanie dokonywać ich inteligentnie. Na tym etapie maszyny będą efektywnie kontrolować system. Ludzie nie będą mogli po prostu wyłączyć maszyn od których są zależni, ponieważ wyłączenie ich równałoby się samobójstwu. Z drugiej strony możliwe jest, że ludzka kontrola nad maszynami może być utrzymana. W tym przypadku przeciętny człowiek może mieć kontrolę nad niektórymi z prywatnych maszyn, takich jak samochód lub komputer osobisty, ale kontrola nad dużymi systemami będzie w rękach niewielkiej elity - tak jak to ma dzisiaj miejsce, ale z dwoma różnicami. Ze względu na udoskonalenie technik elity będą miały większą kontrolę nad masami, a ponieważ ludzka praca nie będzie już potrzebna masy będą zbędne, będą niepotrzebnym obciążeniem dla systemu. Jeśli elity będą bezwzględne mogą po prostu podjąć decyzję o eksterminacji ludzi. Jeśli będą humanitarne mogą używać propagandy lub innych technik psychologicznych lub biologicznych w celu zmniejszenia liczby urodzeń, aż do momentu, gdy ludzkość stanie się wymarłym gatunkiem, pozostawiając świat elitom. Albo, jeśli elity będą liberałami o miękkich sercach, mogą zdecydować, że odegrają rolę dobrych pasterzy dla reszty ludzkości. Kierunek ten realizowałby się w zaspokajaniu fizycznych potrzeb wszystkich ludzi, wszystkie dzieci wzrastałyby w warunkach psychologicznie higienicznych, każdy posiadałby zdrowe hobby, aby czymś go zająć, a każdy kto mógłby być niezadowolony przechodziłby „leczenie” jego „problemów”. Oczywiście w takim świecie życie stałoby się tak bezcelowe, że ludzie musieliby przejść proces zmiany biologicznej lub psychicznej albo proces usunięcia ich potrzeb władzy lub ich „uszlachetnienia”, zamieniając je w nieszkodliwe hobby. Tacy zaprojektowani ludzie mogliby być szczęśliwi w takim społeczeństwie, ale z pewnością  nie  byliby wolni. Zostaliby sprowadzeni do statusu udomowionych zwierząt.

Czy opisane powyżej scenariusze nie stanowią wystarczająco przekonujących argumentów za przedefiniowaniem pojęcia „pracy” już teraz, redystrybucją dóbr światowych już teraz i wprowadzeniem tak krytykowanego przez niektórych dochodu gwarantowanego już teraz? Czego krytycy nowej umowy społecznej tak naprawdę chcą? Rewolty na miarę masowych mordów na kapitalistach i arystokracji w stylu Lenina? Śmierci głodowej na ulicy? Bezsensownej wegetacji z nieustannym strachemo jutro, zależne od tych, którzy będą kontrolowali (przynajmniej na początkowym etapie) systemy sztucznej inteligencji zabierające pracę? Depopulacji? Świętego spokoju? Czego…?

 



Pakistan zestrzelił dwa indyjskie myśliwce nad Kaszmirem!

W Kaszmirze zrobiło się bardzo niebezpiecznie. W dniu dzisiejszym, Pakistan zestrzelił dwa indyjskie myśliwce i schwytał jednego pilota. Mniej więcej w tym samym czasie, Indie również zniszczyły jeden pakistański samolot wojskowy. Czy te niepokojące wydarzenia doprowadzą do wielkiej wojny?

 

We wtorek, Indie przeprowadziły naloty na pakistańską część Kaszmiru, gdzie stacjonuje tzw. Armia Mahometa – islamskie ugrupowanie zbrojne, które podobno otrzymuje wsparcie od samego Pakistanu. W związku ze sprzecznymi doniesieniami trudno powiedzieć, czy tamten atak wyrządził jakiekolwiek straty.

Jednak dziś sytuacja w Kaszmirze znacznie pogorszyła się, gdy pakistańskie lotnictwo zestrzeliło dwa indyjskie myśliwce, które naruszyły przestrzeń powietrzną. Jeden pilot zdołał się katapultować i trafił do niewoli. Media podają, że jeszcze wcześniej, Indie również zestrzeliły jeden wrogi myśliwiec, ale Pakistan temu zaprzecza.

Ponadto, wczoraj doszło do wymiany ognia w pobliżu linii kontrolnej. Zginęło czterech pakistańskich cywilów i 10 zostało rannych, a po stronie Indii, pięciu żołnierzy odniosło obrażenia. Analitycy raczej nie mają wątpliwości, że sytuacja będzie tylko pogarszać się i może dojść do kolejnych niebezpiecznych incydentów, które mogą zapoczątkować czwartą wojnę o Kaszmir.

 

 



Na drukarce 3D wydrukowano pierwszy silnik rakietowy. Czy to przełom w badaniach kosmosu?

Druk 3D może zrewolucjonizować przemysł kosmiczny. Brytyjska firma Orbex zademonstrowała niezwykły silnik rakietowy, który został w całości wydrukowany. Dzięki wykorzystaniu technologii druku przestrzennego, nowy silnik wyróżnia się znacznie lepszą wydajnością od silników o podobnych rozmiarach.

 

Orbex chce wejść na rynek kosmiczny ze swoją rakietą Orbex Prime. Firma umieści w niej silnik rakietowy, który został wydrukowany w jednym kawałku. Ma to istotne znaczenie, ponieważ nie posiada złączeń, dzięki czemu jest bardziej odporny na wysokie temperatury i zmiany ciśnienia.

 

Wydrukowany w drukarce 3D silnik rakietowy jest lżejszy o 30% i wydajniejszy o 20% od innych silników w takich rozmiarach. Co więcej, silnik jest zasilany biopropanem, który emituje nawet 90% mniej dwutlenku węgla od współcześnie stosowanych paliw.

 

Dwustopniowa rakieta Orbex Prime posłuży do wynoszenia nanosatelitów, których masa nie przekracza 10 kg. Coraz więcej firm na świecie skupia się na dostarczaniu na orbitę małych satelitów zamiast dużych, co pozwala zaoszczędzić sporo pieniędzy.

 

Pierwszy start Orbex Prime zaplanowano na 2021 rok. Rakieta zostanie wystrzelona z przyszłego kosmodromu Sunderland w szkockim regionie Highlands i w ramach testu, dostarczy ładunek należący do firmy Surrey Satellite Technology Ltd.

 

 



Kurkumina może być skuteczniejsza w zwalczaniu nowotworów od chemioterapii

Naukowcy odkryli nowy sposób leczenia nerwiaka płodowego – najczęstszego nowotworu złośliwego u niemowląt. Kurkumina zawarta w popularnej przyprawie, kurkumie, wykazała w testach obiecujące rezultaty, niszcząc komórki nowotworowe w przypadkach odpornych na inne leki.

Kurkuma przez długi czas była obiektem badań, w ciągu których zostały potwierdzone liczne pozytywne właściwości zawartej w niej kurkuminy. Tym samym udowodniono, że ta popularna przyprawa posiada silniejsze właściwości lecznicze od wielu syntetycznych leków.

Badania przeprowadzone na zwierzętach wykazały, że kurkuma jest tak samo skuteczna jak prozac i impipramina w przypadku leczenia depresji. Porównanie z aspiryną wykazało, że kurkuma posiada te same efekty przeciwpłytkowe, może również pomagać w walce ze stanem zapalnym stawów.

Kurkuma może być także pomocna dla cukrzyków oraz ludzi, u których prognozuje się cukrzycę. Na podstawie badań wykazano, że kurkumina była do stu tysięcy razy silniejsza w wychwytywaniu glukozy i hamowaniu jej produkcji w wątrobie od metforminy, która jest stosowanym do tego lekiem syntetycznym o nieprzyjemnych skutkach ubocznych.

 

Żółta przyprawa wykazała także doskonałe wyniki w obniżaniu cholesterolu, zwalczania stanów zapalnych oraz redukcji stresu oksydacyjnego. Badania przeprowadzone na zwierzętach wykazały, że kurkuma jest tak samo skuteczna jak prozac i impipramina w przypadku leczenia depresji. Porównanie z aspiryną wykazało, że kurkuma posiada te same efekty przeciwpłytkowe, może również pomagać w walce ze stanami zapalnymi i w terapiach nowotworowych.

Nowa metoda leczenia raka za pomocą dużych dawek kurkuminy jest bezpieczniejsza i mniej toksyczna, co jest szczególnie ważne w przypadku leczenia dzieci. Może ona stanowić alternatywę dla chemioterapii, na którą nowotwory takie jak nerwiak płodowy są często odporne.

 

Stosowanie kurkuminy do zwalczania raka nie jest nowym pomysłem, jednak do tej pory trudno było poradzić sobie z niską rozpuszczalnością substancji oraz jej słabą stabilnością. Tymczasem badania wykazały, że kurkumina powoduje znaczną śmierć komórek nowotworowych nerwiaka płodowego, przy niewielkim wpływie na zdrowe komórki. Używanie dawek terapeutycznych kurkuminy może być bardzo obiecującą alternatywą dla inwazyjnych metod zwalczania nowotworów. 

 

 

 



Prezydent Filipin twierdzi, że Kościół Katolicki upadnie w ciągu 25 lat

Prezydent Filipin Rodrigo Duterte po raz kolejny wypowiedział się na temat Kościoła katolickiego. Jego zdaniem, w niedalekiej przyszłości ta organizacja religijna upadnie ze względu na liczne skandale pedofilskie.

 

Rodrigo Duterte, przemawiając w poniedziałek w Manili stwierdził, że ludzie nie zapomną grzechów, których dopuszcza się Kościół. Stale nagłaśniane przypadki pedofilii oraz korupcja mogą spowodować, że ludzie odsuną się od tej instytucji, a w ciągu 25 lat nastąpi jej upadek.

 

Wypowiedź została później sprostowana przez jego rzecznika, Salvadora Panelo. Ten powiedział, że prezydent Filipin nie zamierzał uderzać w cały Kościół i nawiązywał jedynie do konkretnych przypadków, co uznał za „zdrową krytykę”.

Pod koniec 2018 roku, Rodrigo Duterte wywołał niemały skandal, gdy ogłosił, że księża to w 90% bezużyteczni homoseksualiści. W tej samej wypowiedzi nawoływał ludzi do zabijania katolickich duchownych.

 

Na Filipinach, ponad 80% mieszkańców przynależy do Kościoła katolickiego. Rodrigo Duterte bardzo często negatywnie wypowiada się na temat Kościoła, który krytykuje jego walkę z narkotykami.

 



Sonda Hayabusa-2 pobrała próbki z planetoidy Ryugu

Naukowcy z japońskiej agencji kosmicznej JAXA ogłosili, że sonda Hayabusa-2 pomyślnie wykonała manewr lądowania na odległej asteroidzie Ryugu, z której pobrała materiał do badań, po czym natychmiast uruchomiła swoje silniki. Hayabusa-2 ma dostarczyć próbki na Ziemię.

 

Przypomnijmy, że japońska sonda kosmiczna została wystrzelona w czerwcu 2018 roku i po zbliżeniu się do planetoidy Ryugu wypuściła na powierzchnię trzy urządzenia, które zbadały asteroidę z bliska. Kolejny etap misji zakładał pobranie próbek.

 

Naukowcy z JAXA mieli małe problemy ze znalezieniem bezpiecznej lokalizacji do lądowania, dlatego operacja została przełożona o kilka miesięcy. Ostatecznie wybrano miejsce, które spełniło większość wymogów.

Źródło: JAXA

Sonda Hayabusa-2 pomyślnie wylądowała na asteroidzie Ryugu 22 lutego w nocy czasu polskiego. W momencie lądowania, sonda kosmiczna wystrzeliła w kierunku planetoidy specjalny pocisk, a zrobotyzowane ramię powinno było pobrać materiał. Po tej operacji, Hayabusa-2 natychmiast uruchomiła swoje silniki i oddaliła się od asteroidy.

Źródło: JAXA

Według agencji JAXA, wszystko wskazuje na to, że proces pobrania próbek zakończył się powodzeniem, lecz na ostateczne potwierdzenie musimy poczekać aż naukowcy otrzymają zdjęcia z kamery, umieszczonej na ramieniu.

 

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Hayabusa-2 powinna dotrzeć na Ziemię pod koniec 2020 roku i wtedy zrzuci kapsułę z próbkami do atmosfery. Sonda kosmiczna wciąż będzie posiadała odpowiednio duże zapasy paliwa, aby naukowcy z JAXA zadecydowali o rozpoczęciu kolejnej misji eksploracyjnej.