Grudzień 2018

NASA potwierdziła, że sonda Voyager 2 opuściła Układ Słoneczny

Sonda kosmiczna Voyager 2 stała się drugim w historii ludzkości ziemskim urządzeniem, które opuściło Układ Słoneczny. Agencja NASA ustaliła, że statek kosmiczny już 5 listopada przekroczył granicę heliosfery i wkroczył w przestrzeń międzygwiezdną.

 

Naukowcy potwierdzili opuszczenie Układu Słonecznego dzięki danym, pozyskanym z instrumentów pokładowych sondy Voyager 2. W przeciwieństwie do sondy Voyager 1, która przekroczyła heliopauzę w 2012 roku, urządzenia Voyager 2 wciąż działają, dzięki czemu mamy unikalną możliwość zbadania granicy heliosfery.

 

Aktualnie sonda kosmiczna znajduje się ponad 18 miliardów kilometrów od Ziemi. Informacje przesyłane z Voyagera 2 docierają do nas z opóźnieniem, które wynosi około 16,5 godziny. Przekonywującym dowodem na opuszczenie Układu Słonecznego przez sondę są dane z instrumentu Plasma Science Experiment (PLS). Do niedawna, przestrzeń otaczająca sondę była wypełniona plazmą, pochodzącą od Słońca, która tworzy heliosferę. Jednak dane nadesłane z urządzenia wskazują, że 5 listopada nastąpił gwałtowny spadek prędkości cząstek wiatru słonecznego, a od tego czasu, Plasma Science Experiment nie zaobserwował żadnego przepływu plazmy wokół sondy Voyager 2.

Informacje pochodzące z trzech kolejnych instrumentów pokładowych – z detektora promieniowania kosmicznego Cosmic-Ray Subsystem, detektora cząstek naładowanych o niskiej energii Low-Energy Charged Particle Subsystem oraz magnetometra zdają się potwierdzać, że statek kosmiczny jest już poza Układem Słonecznym.

 

Sonda Voyager 2 rozpoczęła swoją misję w 1977 roku. Agencja NASA wykorzystała wyjątkowo korzystne położenie planet, aby statek kosmiczny mógł odwiedzić wszystkie gazowe olbrzymy. W 1979 roku, sonda rozpoczęła obserwacje Jowisza. Dwa lata później dotarła do Saturna. Obserwacje Urana odbywały się w latach 1985-1986, a Neptuna – w latach 1988-1999. Gdy Voyager 2 wykonała wszystkie zadania, NASA postanowiła wykorzystać ją do badań heliosfery. Misja Voyagera 2 trwa nieprzerwanie od 41 lat i szacuje się, że zapasy energii pozwolą na badania do 2025 roku.

 

Wiadomość pochodzi z portalu tylkonauka.pl

 



Światowy Pakt ws. Migracji został podpisany przez zdecydowaną większość państw ONZ

ONZ-owski dokument, który legalizuje migrację, został zatwierdzony podczas konferencji w Marrakeszu. 164 kraje członkowskie przystąpiły do paktu, podczas gdy niewielka mniejszość uznała, że jest on zbyt niebezpieczny.

 

Dyskusje nad Światowym Paktem ws. Migracji odbywały się w dniach 10-11 grudnia w Maroku. Większość członków ONZ podpisała go. Nie zrobiła tego między innymi Austria, Australia, Bułgaria, Czechy, Izrael, Łotwa, Polska, Słowacja, Szwajcaria, Stany Zjednoczone i Węgry. Pakt legalizujący migrację jeszcze bardziej pogłębił podziały między Europą Zachodnią (Unią Europejską) a Europą Środkowo-Wschodnią.

 

Światowy Pakt ws. Migracji to pierwszy taki dokument, który reguluje międzynarodowy przepływ ludzi. Choć jest niewiążący, uznaje wszelką możliwą migrację za prawo człowieka. Ułatwia on współpracę w sprawie migracji i wyznacza 23 cele, które państwa sygnatariusze powinny zrealizować.

Wśród nich jest mowa o przyjmowaniu imigrantów i zapewnianiu im możliwości wyboru dowolnego kraju, w którym będą chcieli się osiedlić. Podpisując ten dokument, państwa nie tylko zobowiązują się respektować kulturę, tradycje i zwyczaje imigrantów, ale muszą też promować akceptację różnorodności i zapewnić przyjezdnym „godne życie”. Co więcej, rządy muszą zwalczać wszelką krytykę polityki migracyjnej poprzez zastosowanie cenzury i kary więzienia. Podsumowując - Światowy Pakt ws. Migracji usuwa granice i traktuje krytykę migracji jako przestępstwo.

 

Według Organizacji Narodów Zjednoczonych, dokument ten jest jedynym rozwiązaniem dla globalnej migracji. W rzeczywistości, Światowy Pakt ws. Migracji legalizuje migrację i sprawi, że ludzie jeszcze chętniej będą opuszczać swoje kraje, przy czym nie robi nic, aby zakończyć wojny czy wyeliminować biedę, która napędza migracje. Skoro Europa Zachodnia postanowiła podpisać ten niebezpieczny pakt, w kolejnych latach powinniśmy spodziewać się nasilenia nielegalnej migracji z Afryki i Bliskiego Wschodu.

 



Jutro kluczowe głosowanie w brytyjskim parlamencie. Czy Brexitu jednak nie będzie?

Umowa Brexitu przyjęta niedawno przez UE zdawała się być przypieczętowaniem wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Wiele wskazuje na to, że mimo tego Wielka Brytania i tak może pozostać we wspólnocie. 

Parlament Wielkiej Brytanii, w jutrzejszym głosowaniu najprawdopodobniej odrzuci tę umowę. Konsekwencją będzie zapewne dymisja rządu Teresy May. Potem odbędą się nowe wybory, które ma szanse wygrać partia pracy, co oznacza, że Brexit zostanie cofnięty. 

 

Ewentualnie po odrzuceniu umowy może dojść do nowego referendum z takim samym efektem. Społeczeństwu brytyjskiemu już objaśnia się, że wyjście z Unii jest nieopłacalne i w rezultacie Brexitu czeka ich gospodarczy armagedon.

 

Nie bez znaczenia jest to, że na cofnięcie Brexitu sporą sumę pieniędzy, liczoną w miliardach dolarów, przeznaczył znany spekulant i inspirator rewolucji, George Soros. Biorąc pod uwagę, że znaleźliśmy się w momencie gdy od cofnięcia Brexitu dzieli nas już tylko decyzja parlamentu w sprawie umowy z UE, można powiedzieć, że Soros jest o krok od sukcesu.

 

To, że koniec Brexitu jest blisko potwierdza również werdykt Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który stanowi, że państwo może jednostronnie odstąpić od planu wyjścia z UE. Teraz wszystko zależy od jutrzejszego głosowania w Londynie i jeśli umowa brexitowa zostanie odrzucona to prawie na pewno Wielka Brytania nie opuści Unii Europejskiej.

 

 



Pierwszy polski satelita sfotografował Ziemię

Satelita PW-Sat2, skonstruowany przez członków Studenckiego Koła Astronautycznego Politechniki Warszawskiej, wykonał zdjęcie Ziemi. Jest to pierwsza fotografia naszej planety, która została wykonana przez polskiego satelitę.

 

Studencki satelita PW-Sat2 został wystrzelony 3 grudnia z pomocą rakiety Falcon 9 z bazy amerykańskich sił powietrznych Vandenberg w Kalifornii. Instrument pomyślnie wyniesiono na orbitę. Dwa dni później, PW-Sat2 wykonał historyczne zdjęcie Ziemi. Na fotografii widać gęste chmury, zasłaniające Norwegię, południową Szwecję oraz fragmenty Morza Północnego i Bałtyckiego.

Źródło: PW-Sat2

PW-Sat2 to faktycznie pierwszy polski satelita, który zrobił zdjęcie Ziemi. Nie jest to jednak jedyne polskie zdjęcie planety. Już w 1978 roku, kosmonauta generał Mirosław Hermaszewski sfotografował Ziemię, lecz zrobił to z pomocą ręcznego aparatu.

 

Satelita PW-Sat2 przeprowadzi na orbicie kilka eksperymentów. Już wkrótce odbędą się testy czujnika Słońca, który służy do określania możliwie jak najlepszej pozycji satelity względem promieni słonecznych celem efektywnego ładowania paneli fotowoltaicznych. Kolejny test będzie związany z rozkładaniem paneli słonecznych. Natomiast w styczniu w przyszłym roku odbędzie się najważniejszy eksperyment – PW-Sat2 otworzy żagiel deorbitacyjny. System ten powstał, aby można było skrócić czas przebywania satelitów na orbicie.

 



Podczas protestów w Paryżu rozwinięto flagę Donieckiej Republiki Ludowej

W Paryżu podczas wiecu żółtych kamizelek dwóch Francuzów rozwinęło flagę nieuznawanej Donieckiej Republiki Ludowej. Zdjęcie zostało opublikowane na kanale Telegram WarGonzo. Widać na nim dwóch Francuzów Fabrice Sorlin i Xavier Moreau.

 

Obaj są zwolennikami prorosyjskich separatystów. Zgodnie z informacjami na stronie internetowej Peacemaker, Xavier Moreau przybył do okupowanego Donbasu, aby uczestniczyć jako obserwator w „wyborach" 11 listopada tego roku. Fabrice Sorlin jest liderem ultraprawicowej organizacji Dies Irae (Dzień Sądu) i fanem idei „rosyjskiego świata". Bezprawnie odwiedzał także okupowane terytoria Donbasu, po czym aktywnie zajmował się krzewieniem prorosyjskich treści we francuskich mediach.

 

Według Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, Moreau jest obywatelem rosyjskim od 2013 roku i członkiem organizacji publicznej East France - Solidarity Donbass. Oczywiście Służba Bezpieczeństwa Ukrainy nie wyklucza, a wręcz już sugeruje, że rosyjskie służby specjalne mogą być związane z organizacją protestów we Francji.

 

Według Ukrainy, prawicowi radykałowie we Francji działają pod nadzorem FSB i GRU.

„Za pokojowym wiecem demonstrantów uciekają się do organizowania niepokojów i aktów przemocy we Francji. Rosyjskie służby specjalne mogą organizować podobne prowokacje w Belgii, Niemczech, Hiszpanii, Bułgarii i innych krajach europejskich” - podała w oświadczeniu Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

„Granice międzynarodowe nie są przeszkodą dla rosyjskiej agresji hybrydowej. Brudnymi metodami Kreml niszczy europejską stabilność, widząc w niej zagrożenie dla siebie"- powiedział Wasilij Gritsak, komentując informacje szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.

Protesty „żółtych kamizelek" we Francji trwają od połowy listopada i wiążą się z planowanym wzrostem podatku od benzyny. Według danych z 8 grudnia 125 tys. protestujących wyszło na ulice kraju, a 10 tysięcy demonstrantów wzięło udział w zamieszkach w Paryżu.

 

Francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych podało, że w więzieniach przebywa już ponad 1,3 tys. manifestantów. Wśród nich, według Christopha Castanera - ministra spraw wewnętrznych, są przedstawiciele zarówno ultraprawicowych, jak i skrajnie prawicowych ruchów politycznych, wzywających do przemocy.

 



W Hamburgu powstanie tunel Hyperloop do szybkiego transportowania paczek

Port w Hamburgu ogłosił plany zbudowania magnetycznego tunelu Hyperloop, który umożliwi przesyłanie ładunków z prędkością 1200 km/h.

Eksperci sądzą, że technologia opatentowana przez Elona Muska, może w przyszłości efektywnie zastąpić ponad 4000 ciężarówek, które każdego dnia przewożą ładunki z portu w Hamburgu. W dalszej perspektywie port miałby zostać połączony z innymi niemieckimi miastami, a towary byłyby transportowane w specjalnych kapsułach z włókna węglowego.

 

Hyperloop został po raz pierwszy zaprezentowany w 2013 roku przez Elona Muska, który wówczas ogłosił światu, że jego wynalazek pokona trasę 610 km (z Los Angeles do San Francisco) w 30 minut.

Trasa testowa tunelu Hyperloop w Hamburgu będzie przebiegać między terminalem kontenerowym a placem znajdującym się 100 metrów dalej. Trasa ładunkowa zostanie natomiast wyposażona w specjalne kapsuły towarowe i rampę załadunkową. Władze uważają, że budowa powinna zostać zakończona do 2021 roku.

 

Hamburg ma nadzieję, że pewnego dnia Hyperloop będzie w stanie dotrzeć w szybkim czasie do dowolnego miejsca w Niemczech, lecz z pewnością nie są to tanie zabawki. Średni koszt budowy 1 km toru wynosi około 20 milionów euro. Władze są jednak przekonane, że zwiększyłoby to przepustowość portu oraz ograniczyło miejskie korki.

 

Warto przypomnieć, że w niedalekiej przyszłości Hyperloop może służyć również jako środek transportu dla ludzi. W październiku firma Hyperloop Transportation Technologies zaprezentowała swój pierwszy zestaw do przewożenia pasażerów, który może zostać uruchomiony już w 2019 roku. Ważąca 5 ton i długa na 30 metrów kapsuła, została zbudowana z włókna węglowego i pomieści od 28 do 40 pasażerów.



Polski rząd chce ściągnąć ponad 100 tysięcy imigrantów z Filipin

Polska poważnie rozważa możliwość zatrudnienia ponad 100 tysięcy pracowników z Filipin, aby pomóc w pokryciu rosnącego niedoboru siły roboczej ze względu na starzejące się społeczeństwo.

Zdaniem gazety The Filipino Times, Wiceminister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej RP, Stanisław Szwed, przyznał, że Filipiny i Polska są w trakcie formułowania porozumienia w sprawie przyjęcia do naszego kraju pracowników z Azji.

 

Szwed poinformował, że Filipińczycy mieliby znaleźć zatrudnienie tam, gdzie Polska ma największe braki, a więc na produkcji, w rolnictwie i technologii informacyjnej. W dalszej kolejności imigranci mogliby zostać przyuczeni do fachu murarzy, cieśli, betoniarzy, tynkarzy, operatorów maszyn czy inżynierów w polskich projektach infrastrukturalnych.

 

Szacuje się, że w 2030 roku w Polsce będzie przebywać jedynie 4 mln czynnych pracowników. Będzie to konsekwencją dalszej emigracji siły roboczej oraz niżem demograficznym. Nietrudno się domyślić, że w ostatnich latach głównym źródłem zatrudnienia imigrantów w Polsce była Ukraina. Czas pokaże, czy Filipiny nawiążą walkę z naszymi wschodnimi sąsiadami. 

 

Filipińczycy są w zdecydowanej większości katolikami, ale należy zwrócić uwagę, że żyje tam też spora liczba radykalnych muzułmanów, którzy na dodatek wspierają Państwo Islamskie.Ich rebelia była krwawo tłumiona przez wojsko filipińskie. Miejmy nadzieję,że nie przyjadą do nas właśnie ci islamiści.

 

 



Toyota przedstawiła robota, który może być kontrolowany za pomocą sieci 5G

Toyota przedstawiła światu robota T-HR3, który jest w stanie naśladować ruchy podłączonego do niego człowieka. Bot został przedstawiony światu w ubiegłym roku, jednak teraz został usprawniony i może być kontrolowany za pomocą sieci 5G.

Korzystając z technologii bezprzewodowej, dana osoba może zdalnie sterować robotem z odległości do 10 kilometrów. Demo, w którym pokazano jak porusza się T-HR3 zostało stworzone za pomocą tradycyjnego połączenia przewodami.

Toyota uważa, że w obecnym świecie, gdzie technologię wprowadza się na każdym kroku, robot będzie mógł być używany do wielu zadań. Przede wszystkim wyróżnia się sektor medyczny, który z powodzeniem będzie mógł stosować zdalnie sterowane roboty.

Jak widać sieć 5G może być wykorzystywana nie tylko przez smartfony i komputery. Najnowsza technologia telekomunikacyjna wykracza poza tradycyjny obszar stosowania. T-HR3 oraz możliwości sieci 5G zostaną zaprezentowane na konferencji Docomo w Tokio na początku przyszłego roku.

 

 



Wielki cyberatak w Europie – 8 banków padło ofiarą hakerów

Gangi cyberprzestępców ukradły dziesiątki milionów dolarów z co najmniej ośmiu banków w Europie Wschodniej. Hakerzy zastosowali taktykę, zwykle widzianą tylko w hollywoodzkich produkcjach.

Taktyka cyberprzestępców polegała na odwiedzaniu placówek i potajemnemu pozostawianiu złośliwych urządzeń, podłączonych do sieci banku. Firma Kaspersky Lab, która została wezwana do zbadania incydentów, potwierdziła, że znalazła 3 typy urządzeń: laptopy, minikomputery Raspberry Pi oraz pamięci USB.

 

Hakerzy pozostawili urządzenia podłączone do komputerów banków, a następnie łączyli się z nimi ze zdalnej lokalizacji za pomocą sieci bezprzewodowych i wykorzystywali je do kradzieży funduszy z kont. Raspberry Pi oraz pamięci USB to bardzo małe urządzenia, które łatwo ukryć w gąszczu kabli i przewodów.

Eksperci z Kaspersky Lab przyznali, że włamania miały miejsce w 2017 i 2018 roku, lecz nie ujawnili nazw poszkodowanych banków, ze względu na klauzule prywatności zawarte w umowach. 

 

Wbrew pozorom umieszczenie złośliwych urządzeń w sieci banku może nie być aż tak skomplikowane, ponieważ kurierzy, kandydaci do pracy oraz przedstawiciele klientów i partnerów biznesowych są zwykle wpuszczani do biur, więc przestępcy mogli się pod nich podszywać.

 

 



Przebieg protestów w Paryżu to dowód na to, co nas czeka gdy zaczniemy się buntować w Polsce

Zgodnie z przewidywaniami w sobotę doszło do kolejnej fazy zamieszek we Francji. Biali, pracujący Francuzi, po raz kolejny zaprotesowali z powodu traktowania ich jako dawców kapitału rozdawanego niepracującym imigrantom, których przybywa w zastraszającym tempie.

 

Bilans sobotnich zamieszek jest ponury. Tysiące osób zostało aresztowanych. Francuskie władze brutalnie tłumiły sprzeciw społeczeństwa wobec ich samobójczej polityki. Co ciekawe w związku z ekscesami we Francji, w kierownictwie UE nie pojawił się pomysł aby zapytać o poziom praworządności we Francji. Pałowanie obywateli protestujących przeciwko lewackiej polityce rzadu, eurolewacy uważają za odpowiednią reakcję. 

 

Świadczy to o tym, że dokładnie takie są plany w kontekście tłumienia protestów krajów członkowskich UE. Przyjrzyjmy się uważnie temu, co dzieje się w Paryżu, bo czeka nas to samo, o ile zdobędziemy motywację do buntu. 

 

Prawdopodobnie to właśnie po to była potrzebna polska ustawa 1066, zezwalająca na udział obcych wojsk w pacyfikowaniu ewentualnych protestów w naszym kraju. Wezwania do stworzenia europejskiej armii trudno jest odbierać inaczej niż zapowiedź takich praktyk w przyszłości. 

 

Jednak obecne protesty społeczne we Francji to zdecydowany zwrot akcji. Lewacy i globaliści są w kłopocie, bo mieszkańcy kolejnych krajów Unii Europejskiej budzą się z letargu i zaczynają zdawać sobie sprawę z tego co się z nimi robi. Nie podoba im się to, że są dawcami kapitału, który jest marnotrawiony na socjalistyczne rozdawnictwo i irracjonalne projekty takie jak zwalczanie globalnego ocieplenia za pomocą podatków. 

 

Ze strony rządzącej lewicy brak jest jakiejkolwiek refleksji. Ludzie ci nie dopuszczają do siebie koncepcji, że ich pomysł na urządzenie życia Europejczyków jest po prostu niemoralny i utopijny. 

 

Gdy społeczeństwo wreszcie połapało się, że trwa grabież ich środków,jedyna konkluzja z ich strony to oskarżenia o ksenofobię, rasizm i faszyzm. To jest jedyny ich sposób na to, aby wyjaśnić sobie, że to nie oni, a protestujący są problemem. 

 

Niewiara w to, że to oni sami sprowokowali kryzys prowadzi do tego, że ludzie zaczynają tworzyć absurdalne teorie, jakoby protesty były inspirowane przez USA lub Rosję. Zresztą znamy to dobrze, bo do złudzenia przypomina to ostracyzm jakim traktowano zwolenników prawicowej opozycji w postaci lewicowej partii PiS.