Październik 2018

NASA oficjalnie zakończyła misję Kosmicznego Teleskopu Keplera, który odkrył tysiące egzoplanet

Po dziewięciu latach badań głębokiego kosmosu, misja Kosmicznego Teleskopu Keplera oficjalnie dobiegła końca. Już od miesięcy zapowiadano, że instrument obserwacyjny operuje na resztkach paliwa, które w każdej chwili może się skończyć. Ten dzień właśnie nadszedł.

 

NASA postanowiła zakończyć misję kosmiczną. Kepler znajduje się na bezpiecznej orbicie wokółsłonecznej, daleko od Ziemi. Był to pierwszy teleskop agencji NASA, przeznaczony do poszukiwań egzoplanet. Z jego pomocą udało się potwierdzić istnienie ponad 2600 planet w innych systemach gwiezdnych.

 

Z najnowszych analiz odkryć, dokonanych przez Kosmiczny Teleskop Keplera wynika, że 20-50% gwiazd widocznych na niebie gołym okiem posiada małą, prawdopodobnie skalistą planetę, która pod względem rozmiaru i odległości od gwiazdy macierzystej przypomina Ziemię. To oznacza, że planety te teoretycznie powinny zawierać wodę w stanie ciekłym, lub inną ciecz.

Kosmiczny Teleskop Keplera odkrył wiele planet, które są większe od Ziemi, ale mniejsze od Neptuna – takich ciał niebieskich nie znajdziemy w Układzie Słonecznym. Kepler zidentyfikował bardzo zróżnicowane układy planetarne. Niektóre z nich zawierają wiele planet skalistych, które gęsto orbitują swoją gwiazdę.

Kosmiczny Teleskop Keplera został umieszczony na orbicie wokółsłonecznej 6 marca 2009 roku i rozpoczął obserwacje 150 tysięcy gwiazd w gwiazdozbiorze Łabędzia. W 2012 roku doszło do pierwszej awarii jednego z czterech kół reakcyjnych, lecz Kepler z powodzeniem zakończył misję. W 2013 roku, agencja NASA ogłosiła nową misję, zwaną K2, która skupiała się na obserwacji ponad pół miliona gwiazd.

 

Instrument obserwacyjny dostarczył ogromnej ilości danych, dzięki którym naukowcy mogli lepiej zrozumieć zachowania i właściwości gwiazd, co z kolei pozwoliło uzyskać więcej informacji o planetach, które je orbitują. Dzięki Kosmicznemu Teleskopowi Kepler zaczęto także zagłębiać się w historię Drogi Mlecznej i analizować eksplozje supernowych.

 

Kepler przeszedł już na emeryturę, jednak dostarczył nam tyle danych, że ich analiza zajmie dekadę lub więcej. Dlatego należy spodziewać się kolejnych odkryć. W kwietniu bieżącego roku, na orbitę okołoziemską wysłano nowy teleskop TESS, który zastąpił Keplera w poszukiwaniach planet pozasłonecznych.

 



We Włoszech tajemniczo zniknęło alpejskie jezioro

Znane alpejskie jezioro, Lago Azzurro, znajdujące się we Włoszech, zniknęło. Dowodzą temu zdjęcia wykonane przez turystę, który niedawno znalazł się w jego okolicy.

 

Jezioro Lago Azzurro, znajduje się w prowincji Sondrio, w Alpach na wysokości 1853 metrów. Jego brak zauważył miejscowy fotograf Marco Pugliese, który wspiął się tam, aby wykonać kilka zdjęć. 

 

Podczas trekkingu pan Pugliese odwiedził również znajdujące się niżej Lago di Como, którego poziom wody również został znacznie uszczuplony. Jednak jezioro Lago Azzurro na skutek ubytku wody praktycznie zanikło.

Włoscy eksperci przypominają, że to wysokogórskie jezioro wysychało już w wyniku suszy w 2005 i 2006 roku. Wtedy sądzono nawet, że zostało utracone na zawsze. Ale w lecie 2007 roku, zostało ponownie napełniony wodą w sposób naturalny. Być może teraz również nie zostało utracone na zawsze.
 

 



Piraci porwali polską załogę u wybrzeży Nigerii

Piraci wdarli się na pokład kontenerowca u wybrzeży Nigerii i porwali jedenastu członków załogi. Ośmiu z nich pochodziło z Polski.

Firma Mid Ocean Ltd poinformowała, że w sobotę rano napastnicy wdarli się na pokład statku MV Pomerania Sky, kierującego się w stronę nigeryjskiego portu w Onne i porwali 11 członków załogi. Przedsiębiorstwo zarządzające statkiem dodało, że 9 osób, które pozostały na kontenerowcu, nie odniosło żadnych obrażeń.

 

Mid Ocean zapewnia, że ich priorytetem jest jak najszybsze uwolnienie 11 członków załogi, dlatego nawiązano już ścisłą współpracę z lokalnymi władzami. Rodziny porwanych mają być na bieżąco informowane o sytuacji.

Rzecznik nigeryjskiej marynarki wojennej oświadczył, że służby rozpoczęły już śledztwo i akcję poszukiwawczo-ratowniczą. Pomimo, iż Mid Ocean odmówił podania narodowości porwanej załogi, polskie media, powołując się na ministra spraw zagranicznych, Jacka Czaputowicza, ogłosiły, że osiem osób pochodziło z Polski. Narodowość trzech pozostałych członków nie jest znana.

 

 



Polacy są truci metalami ciężkimi. Czy to podstawowa przyczyna epidemii raka?

Ołów, rtęć i kadm, to najczęstsze przyczyny zatrucia metalami ciężkimi. Według naukowców to właśnie jest praprzyczyną epidemii chorób nowotworowych, które dziesiątkują obecnie ludzi w krajach rozwiniętych. 

 

Przełomowe badania w tym zakresie przeprowadzili szczecińscy naukowcy, którzy odkryli, że połowa ich próby badawczej kobiet z chorobą nowotworową jest zatruta metalami ciężkimi. Z badań wynika, że za masowe powstawanie nowotworów odpowiada szczególnie zatrucie rtęcią, ołowiem i kadmem. Z 76 chorych na raka pacjentek aż 74 były zatrute metalami w stopniu znacznym. 

 

Analiza wykonana przez Wojciecha Marciniaka, pod kierownictwem prof. Jana Lubińskiego z zakładu Genetyki i Patomorfologii PUM w Szczecinie może być przełomem w leczeniu nowotworów. Z badań wynika, że u osoby zatrutej metalami ciężkimi ryzyko wystąpienia nowotworu wzrasta o 650 proc. 

 

Zdaniem polskich naukowców, kluczowe w profilaktyce przeciwnowotworowej może być odtruwanie organizmu z metali ciężkich za pomocą wszelkich możliwych terapii oczyszczających. Właśnie tym mają się obecnie zająć szczecińscy naukowcy. 

Przede wszystkim trzeba się jednak zastanowić skąd biorą się te toksyny. Istnieją tylko dwie możliwości. Albo ludzie są na nie narażeni z powodu zatrucia środowiska naturalnego, albo robi się to celowo. Tak czy inaczej każdemu można polecić terapie odtruwające, które mogą zwiększyć nasze szanse jeśli chodzi o onkologiczne statystyki. 

 

Przede wszystkim trzeba zacząć od własnej diety. Z dużym prawdopodobieństwem spora ilość zatruć metalami ciężkimi to skutek spożywania podejrzanej taniej żywności. Warto też zaopatrzyć się w filtr odwróconej osmozy do wody pitnej. Powinien on zatrzymać większość ewentualnych zanieczyszczeń. 

 

To jednak nie wystarczy przy ciężkich przypadkach. Do najbardziej spektakularnych terapii odtruwających warto zwrócić uwagę na możliwość stosowania specjalnych plastrów, które pochłaniają toksyny przez skórę. 

 

Na rynku dostępne są plastry, które przykleja się w różnych miejscach na ciele, a ich skuteczność każdy musi ocenić sam. Bardzo ciekawą technologią detoksykacji są również bioelektrody w formie plastrów, które osiągają niesamowite rezultaty. 

 

Ta technologia powstała na zamówienie armii amerykańskiej. Polega to na stymulacji pewnych punktów ciała za pomocą czegoś co przypomina elektrody. Ze względu na sposób działania, terapia za pomocą bioelektrod nazywana jest też fototerapią. Osoby zainteresowane tematem mogą dowiedzieć się na ten temat więcej pod tym linkiem.

Oczywiście każdy może znaleźć dla siebie inną, skuteczną formą detoksykacji. Być może warto rozważyć tlenoterapię hiperbaryczną? Trzeba mieć po prostu świadomość tego, że w obecnym świecie detoksykacja jest koniecznością, a nie fanaberią i jeśli ktoś chce dożyć swojej emerytury musi wiedzieć na ten temat więcej. 

 

 



Sonda Parker Solar Probe pobiła rekord prędkości i zbliżenia do Słońca

Parker Solar Probe to pierwsza w historii sonda kosmiczna, która „dotknie” Słońca. Próbnik został wystrzelony w kosmos 12 sierpnia i miną lata, zanim misja zrealizuje wyznaczone cele. Jednak sonda już zdążyła dokonać wielkich czynów.

 

29 października, Parker Solar Probe zbliżyła się do Słońca na odległość około 43 milionów kilometrów. Poprzedni rekord został ustanowiony przez misję Helios 2 w 1976 roku. Co więcej, Parker Solar Probe w tym samym czasie pobiła kolejny rekord, osiągając prędkość heliocentryczną niemal 250 000 km/h i również pod tym względem pokonała sondę Helios 2.

 

Próbnik Parker Solar Probe, należący do agencji NASA, będzie w przyszłości ustanawiał kolejne rekordy. Misja kosmiczna zakłada bowiem wykonanie bardzo bliskiego przelotu w pobliżu Słońca. Sonda ma wykonać pomiary wewnątrz korony słonecznej. W 2024 roku zbliży się do Słońca na odległość nieco ponad 6 milionów kilometrów i w tym czasie rozwinie prędkość około 700 000 km/h.

Misja kosmiczna agencji NASA potrwa do 2025 toku. Parker Solar Probe wykona łącznie 24 zbliżenia do naszej gwiazdy i 7 razy skorzysta z asysty grawitacyjnej Wenus. Z każdym przelotem, sonda znajdzie się coraz bliżej Słońca.

 

Naukowcy opracowali ją w taki sposób, aby mogła przetrwać skrajnie wysokie temperatury, sięgające do 1400 stopni Celsjusza. Parker Solar Probe otrzymała specjalną osłonę termiczną, wykonaną z kompozytu węglowego. Część tej tarczy, zwrócona w kierunku Słońca, została pokryta specjalną warstwą koloru białego, która będzie odbijać promieniowanie cieplne. Całkowity koszt misji pochłonie 1,5 miliarda dolarów.

 



Turcja zagroziła szybkim zniszczeniem Grecji w potencjalnej wojnie

Władze Turcji znów zaczęły formułować groźby pod adresem swojego sąsiada. Yigit Bulut, doradca prezydenta Erdogana powiedział w lokalnej stacji telewizyjnej, że jeśli Grecja zechce pójść na wojnę, Turcja zniszczy ją w ciągu 3-4 godzin.

 

Między Grecją a Turcją już od dłuższego czasu narasta konflikt. Dotyczy on między innymi spornych wysp na Morzu Egejskim. W grę wchodzą także surowce, do których oba państwa roszczą sobie prawo. Jednak Turcja przy każdej możliwej okazji stosuje argument siły.

W centrum zainteresowania obu państw są podmorskie złoża gazu ziemnego. Dwa tygodnie temu, turecki statek Barbaros Hayreddin Paşa wykonywał badania sejsmiczne w ramach poszukiwań surowców. Działo się to jednak w spornym regionie. Statek został przechwycony przez grecką fregatę, po czym Turcja wysłała na pomoc swoje okręty wojenne i zablokowała grecką jednostkę.

 

Władze Turcji regularnie grożą Grecji, choć oba państwa są członkami NATO. Erdogan ostrzegał już, że okręty wojenne i siły powietrzne są gotowe interweniować na Morzu Egejskim, jeśli Grecja zechce przejąć kontrolę nad surowcami. Tymczasem Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg uważa, że konflikty między Grecją i Turcją „nie są problemem dla NATO” - wystarczy, że kraje rozwiążą między sobą spory w sposób dyplomatyczny. Problem w tym, że Turcja nie jest zainteresowana dyplomacją.

 



Krakatau podczas erupcji wygenerował spektakularne pioruny wulkaniczne

Indonezyjski wulkan Krakatau dostarczył nam niebywałej rozrywki. Podczas intensywnych erupcji udało się zarejestrować tzw. wulkaniczne pioruny, przypominające typowe wyładowania atmosferyczne, które można zobaczyć w trakcie burzy.

 

Błyskawice zaczęły powstawać, gdy wulkan wyrzucał lawę i gęsty czarny dym. Jest to możliwe przy odpowiedniej temperaturze lawy i rozmiaru chmury. W grę wchodzi wiele różnych czynników, jednak naukowcy do końca nie wiedzą, jak powstają wulkaniczne błyskawice.

Zjawisko tego typu można było zaobserwować podczas ostatnich erupcji Krakatau, który znajduje się na Indonezji. To ten sam wulkan, którego erupcja w 1883 roku doprowadziła do globalnej zimy wulkanicznej.

 



Loty testowe autonomicznych latających taksówek rozpoczną się już w przyszłym roku

W przyszłym roku w Singapurze odbędą się loty testowe autonomicznych latających taksówek. Niemiecka firma Volocopter poinformowała we wtorek, że przeprowadzi loty testowe w Azji w drugiej połowie przyszłego roku.

Niezwykła innowacja ma pomóc ominąć ogromne korki, które utrudniają ruch w kraju. Miliony osób dojeżdżających do pracy musi codziennie walczyć z gigantycznym ruchem ulicznym.

 

Przypominające helikopter elektryczne taksówki Volocoptera startują i lądują w pozycji pionowej. Innowacyjne pojazdy opierają się na technologii używanej do produkcji dronów i mogą przewozić dwie osoby na odległość do 30 kilometrów.

Rzeczniczka firmy powiedziała, że ​​Volocopter może być kontrolowany przez pilota za pomocą joysticka, bądź zdalnie z ziemi. Firma przygotowuje się do wprowadzenia pierwszych stałych połączeń w miastach.

 

Oprócz lotów próbnych, Volocopter planuje utworzyć centrum inżynieryjne w Singapurze, aby wesprzeć plany ekspansji innowacyjnego produktu.

 

 



Miasto w Belgii zastąpi jarmark bożonarodzeniowy „zimowym festiwalem”, aby nie urazić muzułmanów

Grudzień zwykle kojarzy się ze świętami Bożego Narodzenia i jarmarkami bożonarodzeniowymi. Jednak w Europie Zachodniej, za wszelką cenę próbuje się usunąć religijny podtekst tych wydarzeń i wprowadza się „zimowe festiwale” - oczywiście w imię tolerancji dla odmiennych kultur i wyznawców innych religii.

 

Belgijskie miasto Brugia, słynne z licznych chrześcijańskich zabytków, już przygotowuje się do świąt festiwalu. Postanowiono zastąpić jarmark bożonarodzeniowy zimową imprezą, która będzie cechowała się neutralnością religijną. Wzięto bowiem pod uwagę, że jarmark bożonarodzeniowy kojarzy się z chrześcijaństwem, a jak doskonale wiemy, Belgia stała się państwem wielokulturowym.

Decyzja ta nie spodobała się mieszkańcom. Ich zdaniem, wprowadzenie „zimowych festiwali” jest atakiem na belgijskie tradycje i kulturę. Usuwając kontekst religijny, a konkretniej chrześcijański, próbuje się dogodzić między innymi wyznawcom islamu. Na przestrzeni ostatnich lat można było zauważyć, że muzułmanom nie podobają się jarmarki bożonarodzeniowe oraz publiczne obchodzenie świąt w Europie – często dochodziło do krwawych ataków, jak ten, który miał miejsce w Berlinie w grudniu 2016 roku, gdy islamista dokonał zamachu z użyciem ciężarówki, zabijając 12 osób i wywołując ogólne przerażenie na naszym kontynencie.

Warto dodać, że już w zeszłym roku w całej Europie Zachodniej likwidowano jarmarki bożonarodzeniowe i wprowadzano „zimowe festiwale”, „zimowe parady” i „zimowe przyjemności”, aby nie drażnić muzułmanów. Madryt poszedł o krok dalej i zastąpił obchody świąt Bożego Narodzenia „Międzynarodowymi Targami Kultur”. Jeszcze większy szok wywołało świętowanie narodzin „proroka Mahometa w oczekiwaniu na narodziny Jezusa” w anglikańskim Kościele Wszystkich Świętych w Kingston nad Tamizą, gdzie zaczęto odmawiać islamską modlitwę. Więcej w tym artykule: [link].

 

W tym roku należy spodziewać się kolejnych działań ku neutralizacji, a nawet islamizacji świąt chrześcijańskich w Europie Zachodniej. Niestety nie można zagwarantować, że tegoroczne święta przebiegną spokojnie – bez islamskich zamachów.

 



Niebezpieczny tajfun Yutu uderzył w Filipiny, wywołując groźne osuwiska ziemi

Kilka dni temu, supertajfun Yutu 5 kategorii wywołał spustoszenie na Marianach Północnych na zachodnim Pacyfiku. Od tego czasu, żywioł wyraźnie osłabnął, ale wciąż przemieszcza się na zachód i teraz nawiedził Filipiny.

 

Tajfun wywołał liczne osuwiska w północnej części kraju, które spowodowały śmierć co najmniej sześciu osób. Tysiące ludzi musiało ewakuować się z wiosek, które wciąż dochodzą do siebie po zeszłomiesięcznym potężnym sztormie.

Pojawiają się również niepotwierdzone doniesienia, że jedno z osuwisk kompletnie zasypało budynek rządowy w Mountain Province, który był w trakcie budowy, wraz z ponad 20 osobami. Zablokowane drogi uniemożliwiają służbom dotarcie na miejsce.

Tajfun Yutu, znany na Filipinach jako Rosita, wszedł na ląd w prowincji Isabela. Wiatry wiejące z prędkością 150 km/h powaliły liczne drzewa oraz uszkodziły dachy domów i sklepów. W regionie brakuje również prądu. Sztorm przedarł się przez wyspę Luzon i po opuszczeniu prowincji La Union trafi do Morza Południowochińskiego. Meteorolodzy przewidują, że za kilka dni, tajfun Yutu dotrze do Chin.