Lipiec 2018

Papież przyjął rezygnację amerykańskiego kardynała oskarżonego o pedofilię

Papież Franciszek przyjął rezygnację byłego arcybiskupa Waszyngtonu kard. Theodora McCarrica, oskarżonego o przemoc seksualną wobec nieletniego.

 

Po raz pierwszy od ponad stu lat członek Kolegium Kardynałów Watykańskich (które wybiera papieża Rzymu) dobrowolnie je opuścił. Odtąd McCarrick ma zakaz pełnieni obowiązków i posługi duszpasterskiej.

 

Franciszek polecił McCarrickowi poświęcić się modlitwom w samotności i odkupienia grzechów, podczas gdy Kościół bada zarzuty za popełnienie seksualnej przemocy wobec szesnastoletnich bliźniaków prawie pół wieku temu.

 

Theodore McCarrick, obecnie 88 lat, był jednym z najwybitniejszych dostojników amerykańskiego Kościoła Katolickiego i zanim wybuchł seksualny skandal cieszył się szacunkiem oraz zaufaniem wśród najwyższych kręgów politycznych w Stanach Zjednoczonych.

 

Wcześniej kardynał został oskarżony o popełnienie podobnych aktów przeciwko kilku młodym kapłanom. McCarric twierdzi, że tego nie pamięta. Potem inny człowiek dorzucił kolejne oskarżenie, że McCarric go zbałamucił, gdy ten miał 11 lat.

 



Tykająca bomba w Yellowstone. Erupcja superwulkanu jest bardzo realna

Według naukowców ze stanu Virginia, naprawdę niewiele potrzeba, aby doszło do erupcji superwulkanu, znajdującego się w parku narodowym Yellowstone. Specjaliści uważają, że nawet niewielkie ruchy płyt tektonicznych mogą zainicjować katastrofę.

Science Alert poinformowało o najnowszych badaniach aktywności sejsmicznej w parku narodowym Yellowstone. Ich wyniki nie napawają optymizmem, jako że naukowcy wykryli wielkie zagrożenie.

Uśpiony gigant może w najbliższym czasie się uaktywnić, ponieważ nawet najmniejsze zetknięcie się płyt tektonicznych zapoczątkuje reakcję łańcuchową, która ostatecznie może doprowadzić do wielkich zniszczeń.

Specjaliści ostrzegają również, że wzrost ciśnienia pod wulkanem może doprowadzić do największego wybuchu w historii ludzkości. Podobną teorię wygłosili już wcześniej naukowcy z Teksasu, którzy ustalili, że w płytach tektonicznych powstała ogromna ilość pęknięć, co w najbliższych latach może być bezpośrednią przyczyną wielkiego trzesięnia ziemi.

 

 



Wielka Brytania może opodatkować Facebooka i inne portale społecznościowe

Nad Markiem Zuckerbergiem gromadzą się czarne chmury. Ostatnie afery, dotyczące między innymi udostępniania prywatnych danych użytkowników bez ich zgody innym korporacjom, poważnie zaszkodziły Facebookowi. Firma Zuckerberga straciła ostatnio w ciągu jednego dnia ponad 120 miliardów dolarów – przez skandale i wejście w życie RODO, akcje Facebooka nagle spadły o około 20%. Teraz Wielka Brytania będzie rozważać nad opodatkowaniem tego serwisu społecznościowego.

 

Raport przygotowany przez Komitet ds. Cyfryzacji, Kultury, Mediów i Sportu w Izbie Gmin wskazuje, że Facebook jest potężnym narzędziem, pozwalającym wpływać na przebieg ważnych wydarzeń, np. na wybory czy referenda. Ponadto, platforma społecznościowa jest przesączona ukierunkowanymi wiadomościami politycznymi, fałszywymi informacjami oraz mową nienawiści i w pewnym stopniu przyczyniła się do ludobójstwa Rohindżów – muzułmańskiej grupy etnicznej w Birmie właśnie poprzez umożliwianie rozprzestrzeniania się przesączonych nienawiścią komentarzy.

 

Na tej samej zasadzie, Facebook jest oskarżany o to, że pozwala zagranicznym służbom ingerować w wybory i inne wydarzenia polityczne danego państwa. Wspomniany komitet w Izbie Gmin zaleca, aby rząd Wielkiej Brytanii opodatkował Facebooka i inne firmy, takie jak Google czy Twitter, oraz objął je ścisłym nadzorem.

Trzeba przyznać, że Facebookowi słusznie dostało się za cenzurę i wpływanie na przebieg wydarzeń politycznych, a także za kształtowanie opinii publicznej. Przypomnijmy, że w Niemczech, Angela Merkel chciała, aby Mark Zuckerberg usuwał wpisy krytykujące politykę migracyjną. Na tej samej zasadzie, Facebook cenzurował w Polsce komentarze patriotyczne, w Izraelu pod groźbą kary usuwa wpisy i konta Palestyńczyków, zaś w Stanach Zjednoczonych bierze udział w nagonce na prezydenta Donalda Trumpa.

 



Desant nielegalnych imigrantów na hiszpańskie plaże. Ponad 1200 osób w ciągu dwóch dni!

Imigranci z Afryki zaczynają dosłownie szturmować Hiszpanię. Po ostatniej inwazji około 800 uzbrojonych napastników na ogrodzenie graniczne w Ceucie, nielegalni imigranci zdecydowali się popłynąć wprost do Europy. W piątek i sobotę, ponad 1200 ludzi dokonało desantu na hiszpańskie plaże.

 

Tylko w piątek, prawie 900 Afrykańczyków przepłynęło przez Cieśninę Gibraltarską na około 50 łodziach i dotarło do Hiszpanii. Następnego dnia przybyło jeszcze ponad 330 kolejnych. Media wskazują, że piątek był rekordowy pod tym względem – ostatnie takie zdarzenie miało miejsce 20 lipca, kiedy to na hiszpańskie plaże przybyło 450 ludzi. Nielegalni imigranci docierają do Europy głównie z Maroka.

 

Co zaskakuje, władze Hiszpanii oraz media opisują sytuację bardziej w kategoriach operacji ratunkowej, a nie jako nielegalnej migracji. Co więcej, przepełnione Afrykańczykami łodzie były eskortowane przez straż przybrzeżną. Nikt nawet nie próbował ich powstrzymać. Nielegalni imigranci dotarli do hiszpańskich plaż – między innymi na plażę nudystów w Tarifie. Na szczęście nie było żadnych doniesień o gwałtach.

Jak podała Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji, od 1 stycznia do 25 lipca, do Hiszpanii wdarło się niemal 21 tysięcy imigrantów z Afryki. Co więcej, już nie Włochy, ani Grecja, lecz właśnie Hiszpania stała się głównym celem nielegalnych imigrantów. Tymczasem rząd zapowiedział otwarcie kolejnych schronisk dla nachodźców i domaga się, aby wszyscy członkowie Unii Europejskiej zaczęli sprowadzać tych ludzi do siebie. Na szczęście, w Europie pojawia się coraz więcej przeciwników zmasowanej migracji z Afryki i Bliskiego Wschodu.

 



Ziemia jest cieplejsza niż kiedykolwiek. Rekordy temperatury są bite na całym świecie

Lato w tym roku wydaje się wyjątkowo nieznośne. Słońce grzeje z drobnymi przerwami niemal od maja. Sytuacja nie jest problematyczna tylko w Polsce, ale także w Europie i reszcie świata. Choć część ludzi jest sceptyczna, argumentując tym, że "lato jest przecież gorące", ludzie ci są w błędzie. Meteorolodzy nie mają wątpliwości - na całym świecie termometry biją kolejne rekordy!

Porażające temperatury wypaczają dachy i drogi europejskie, nieprzystosowane do ciągłego gorąca. W Glasgow powietrze rozgrzało się do 31,9 stopni Celsjusza, 32 zarejestrowano z kolei w Shannon, w Irlandii.

 

Nie wydaje się to niczym szczególnym na polskie warunki, ale jest bardzo niebezpieczne dla przyzwyczajonych do chłodu wysp brytyjskich. Dla porównania, w Gruzji termometry pokazywały nawet 40,5 stopnia, a w Armenii - 42.

W podobnej sytuacji znajduje się Ameryka Północna. W Los Angeles Uniwersytet Kalifornijski oświadczył, że temperatura przekroczyła 44 stopni Celsjusza. Piekło nie ominęło także chłodnej zazwyczaj Kanady, gdzie zarejestrowano ponad 36 stopni - najwięcej od 147 lat. Prócz gorąca, ludzie cierpią przez wysoką wilgotność, przez co powietrze przypomina amazońską dżunglę.

 

Klimat zmienia się na Ziemi w stu procentach naturalnie, jednak tempo zmian w ostatnich dekadach wydaje się jedynie przyśpieszać. Wygląda na to, że będziemy musieli przyzwyczaić się do coraz bardziej tropikalnej pogody. A może to ludzie są problemem, a ziemia za pomocą "gorączki" stara się pozbyć problemu, podobnie jak organizm żywy walczy z wirusami?

 

 



Szwedzkie myśliwce zrzucają bomby na płonące lasy

Szwecja wciąż walczy z pożarami, które są podsycane przez wysokie temperatury i susze. Sytuacja była już tak poważna, że kraj zaczął prosić o pomoc międzynarodową, której udzieliła Polska i inne państwa Unii Europejskiej. Jednak aby ułatwić gaszenie pożarów, szwedzkie siły powietrzne zdecydowały się przeprowadzić nietypowy eksperyment.

 

W środę, dwa myśliwce JAS 39 Gripen zaczęły krążyć nad płonącym lasem i z wysokości 3 km zrzuciły bomby GBU-49 prosto na palące się obszary. Dzięki powstałej eksplozji, ogień stracił dostęp do tlenu i momentalnie zgasnął.

 

Tylko skąd pomysł, aby bombardować lasy? Okazuje się, że pożar pojawił się w lesie w Älvdalen, gdzie znajduje się poligon, a na jego terytorium leży wiele niewybuchów. Strażacy ryzykowaliby życiem, gdyby próbowali gasić ogień w tradycyjny sposób. Wszystkie metody okazały się jak dotąd nieskuteczne.

Zrzucanie bomb na płonące lasy, jakkolwiek to brzmi, okazało się najlepszym rozwiązaniem. Ogień gasił się natychmiast w zasięgu do 100 metrów od eksplozji. Jednak pożary szaleją również w wielu innych lasach na terenie całej Szwecji. Na szczęście, w innych regionach strażacy mają łatwiejszy dostęp do ognia.

 



Roboty zastąpią nurków i będą chronić Wielką Rafę Koralową

Naukowcy z Australian Marine Science Institute testują drony i podwodne roboty do monitorowania Wielkiej Rafy Koralowej. Testy wykazały, że w przyszłości roboty z powodzeniem będą mogły zastąpić nurków i pomóc ratować rafę.

 

W ramach testów, naukowcy z Australii współpracują z Queensland University of Technology. Zmodyfikowany przez nich robot Blue ROV2 może nurkować na głębokość 100 metrów, podążać za linią rafy i monitorować jej stan. Dotychczas zadania te wykonywał zespół doświadczonych nurków.

 

Po dwóch tygodniach testów stało się jasne, że robot radzi sobie lepiej niż nurkowie. Kamera hiperspektralna jest zdolna do przechwytywania 270 pasm informacji o kolorze, co jest zbyt skomplikowane dla nieuzbrojonego oka. Umożliwia to odwzorowanie dna i identyfikację koralowców.

Oprócz tego, że roboty widzą więcej od człowieka, mogą monitorować rafę w nocy. Ponadto, mogą nurkować w niebezpiecznych warunkach dla nurków z powodu krokodyli i rekinów. Roboty będą więc wykonywać pracę, którą dotychczas wykonywali ludzie.



Naukowcy znaleźli nowy sposób na zmniejszenie ilości plastikowych odpadów w glebie

Plastikowe odpady w glebie nie zwracają na siebie tak dużej uwagi ekologów, co zanieczyszczenia oceanu, jednak wcale nie jest to mniejszy problem dla naszego środowiska. Ziemia ubożeje z powodu stosowania folii polietylenowej podczas uprawy roślin. Naukowcy starają się sprostać temu problemowi i dlatego stworzono folię w 100% biodegradowalną.

Folie polietylenowe są wykorzystywane w rolnictwie, mając na celu chronić rośliny przed chwastami, zbyt wysoką temperaturą oraz utratą wody. Problemem jest jednak fakt ciągłego zanieczyszczania gleby plastikowymi odpadami, których nie sposób później usunąć.

 

Zużycie tworzyw sztucznych w rolnictwie stale rośnie i niewielu przejmuje się długotrwałym wpływem, który praktyka ta wywiera na środowisko, ponieważ pozwala ona osiągać wyższe plony. Skoro nie sposób wyeliminować stosowanie folii, specjaliści postanowili zmodyfikować ich skład. Zdaniem badaczy, biopolimery, z których składa się opracowana przez nich folia, mogą być pokarmem dla mikroorganizmów żyjących w glebie, także grzybów.

Zanieczyszczenia środowiska plastikiem stanowią poważny problem, z którym warto walczyć w wielu aspektach. Wszystko wskazuje na to, że biodegradowalne polimery mogą stanowić jedno z rozwiązań w tej kwestii. Naukowcy uprzedzają jednak, że efekt, który osiągnięto w glebie, może nie być tak spektakularny w przypadku wody. W środowisku morskim biodegradacja polimerów może zachodzić znacznie wolniej.

 



USA mogą zaatakować Iran już w przyszłym miesiącu, twierdzą australijskie media

Doniesienia z australijskich mediów wskazują, że Stany Zjednoczone są gotowe na wojnę z Iranem i mogą dokonać uderzenia najwcześniej w sierpniu bieżącego roku. Potencjalny atak miałby skupiać się na irańskich obiektach nuklearnych, które rzekomo zajmują się produkcją broni jądrowej. Jeśli wybuchnie wojna, cały Bliski Wschód popadnie w chaos.

 

Stacja ABC News jako pierwsza powiadomiła o możliwym uderzeniu na Iran, powołując się na anonimowe źródła w australijskim rządzie. Stany Zjednoczone podobno przygotowały się do ataku, natomiast Australia ma udzielić niezbędnych danych o lokalizacji irańskich obiektów jądrowych. Z ujawnionych informacji wynika, że USA miałyby raczej dokonać ataku samodzielnie.

 

Doniesienia te zostały szybko zdementowane przez Sekretarza Obrony USA, Jamesa Mattisa. Z kolei premier Australii Malcolm Turnbull nazwał je „spekulacją”. Trudno powiedzieć ile jest w tym prawdy, ponieważ ABC News nie powołuje się na żadne konkretne nazwiska. Anonimowe źródła stwierdziły również, że udostępnianie danych wywiadowczych całkowicie różni się od udziału w operacji militarnej.

Foto: Gage Skidmore

Niepokojące wieści o nadchodzącej wojnie pojawiły się w momencie, gdy Donald Trump domaga się całkowitej izolacji gospodarczej Iranu i grozi sankcjami wszystkim państwom, które nadal będą importować irańską ropę naftową. Kilka dni temu ogłosił, że jeśli Iran wciąż będzie groził Stanom Zjednoczonym to spotka się z konsekwencjami, jakich niewiele państw zaznało w swojej historii.

 

Donald Trump nigdy nie ukrywał swojej niechęci do Iranu. Już w 1987 roku zaproponował uderzenie oraz grabież irańskich pól naftowych. Jeśli informacje podane przez stację ABC News są prawdziwe, Trump będzie mógł wreszcie zrealizować swoje marzenie. Oczywiście oznacza to również zaprowadzenie totalnego chaosu na Bliskim Wschodzie i kto wie, czy decyzja o ataku na Iran nie doprowadzi do zniszczenia Izraela – Iran ostrzegał bowiem, że w razie wojny odpali wszystkie swoje rakiety na państwo żydowskie i bogate kraje arabskie. Z drugiej strony, Izrael od wielu lat proponował atak na Iran, więc sytuacja robi się nieciekawa.

 



Seria erupcji wulkanu Manaro wymusiła ewakuację całej wyspy Aoba na Vanuatu

Wulkan Manaro, który znajduje się na wyspie Aoba w Republice Vanuatu w Oceanii, znów stanowi śmiertelne zagrożenie. W wyniku ostatnich erupcji, władze tego państwa podjęły decyzję o ewakuacji całej wyspy.

 

Wulkan Manaro pozostaje aktywny od września 2017 roku. Jest to już druga masowa ewakuacja mieszkańców z wyspy Aoba. W ostatnich dniach, Manaro zaczął bowiem wyrzucać ogromne ilości popiołu na wysokość do 12 km nad powierzchnię morza. W jego pobliżu, a także na pobliskich wyspach, słychać dźwięki wydobywające się z wulkanu i czuć nieprzyjemny zapach siarki.

Aoba jest zamieszkiwana przez kilkanaście tysięcy ludzi, którzy już są ewakuowani na sąsiednie wyspy. Z powodu ostatnich erupcji, znacznie pogorszyła się widoczność, a liczne drogi stały się nieprzejezdne. Wyspa Aoba jest w większości pokryta popiołem.

 

Departament Meteorologii Vanuatu ogłosił, że poziom zagrożenia erupcją utrzymywany jest na 3 poziomie, natomiast wulkan stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia w promieniu 3 km. Istnieje poważne zagrożenie wzmożeniem aktywności wulkanicznej.