Maj 2018

Przez jedną noc rzeka w Argentynie przybrała krwistoczerwony kolor

Fragment rzeki Parana, biegnącej w okolicy Buenos Aires w sobotę rano stał się krwistoczerwony. Dziwny kolor wody od razu zwrócił uwagę mieszkańców. Zaalarmowane władze lokalne proszą, aby trzymać się z dala od wody aż do dokonania jej pełnej analizy.

Odcinek rzeki poczerwieniał w kolorze krwi zaledwie kilka kilometrów od stolicy Argentyny, Buenos Aires. Eksperci podejrzewali początkowo, że nie jest to skażenie tylko inwazja glonów, a czerwony kolor jest spowodowany tym, że glony kwitną.

Jednak ta hipoteza została odrzucona bo takie organizmy nie zostały znalezione w pobranych próbkach wody. Z tego powodu powrócono do poprzedniej hipotezy podejrzewając, że czerwony kolor jest spowodowany nielegalnym zrzutem odpadów.

 

 



Władimir Putin: „Europa jest zależna od obrony USA. Ale nie martwcie się - pomożemy”

Zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w 2016 roku jest praktycznie od samego początku przedstawiane jako zwycięstwo Władimira Putina. Wielu analityków w podobny sposób podsumowuje dojście do władzy „populistów” w Austrii i we Włoszech, oraz sukcesy partii prawicowych we Francji i w Niemczech. Gdy weźmiemy pod uwagę niektóre ważne decyzje Trumpa to możemy dojść do wniosku, że prezydent USA faktycznie działa na korzyść Rosji i może to nawet robić celowo.

 

Współpraca między Stanami Zjednoczonymi a Europą wyraźnie pogorszyła się po ostatnich wyborach prezydenckich, które wygrał Trump, ale najgorsze przyszło po zerwaniu umowy nuklearnej z Iranem. Nikt za wyjątkiem Arabii Saudyjskiej i Izraela nie stanął po jego stronie. Nawet Europa zadecydowała, że będzie nadal przestrzegać porozumienia nuklearnego z Iranem. Zadecydowało to o izolacji Stanów Zjednoczonych, które przywróciły sankcje na Iran i zagroziły podobnym ruchem wobec Unii Europejskiej. Czy biznesmen Trump zrobiłby to wiedząc, że będzie to niekorzystne dla Stanów Zjednoczonych?

 

Od tego czasu, w Europie obserwujemy zmianę sojuszu. Podczas gdy Unia zmierza do tzw. kompletnej integracji, czyli innymi słowy chce wchłonąć poszczególne kraje, aby stać się superpaństwem, widzimy również chęć nawiązania silniejszej współpracy z Rosją, czego nie można powiedzieć o Polsce. Wpływy USA w Europie Zachodniej słabną, ale są coraz silniejsze w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie powstaje Trójmorze – struktura przedstawiana czasem, przynajmniej oficjalnie, jako konkurencyjna dla Unii Europejskiej.

Jednak Rosja być może będzie miała okazję zrealizować swój pomysł, który obejmuje całą Europę. W 2010 roku pojawiła się propozycja stworzenia „wspólnoty gospodarczej”, która sięgałaby od Władywostoku we wschodniej Azji aż do Lizbony, stolicy Portugalii. Wysunął ją nikt inny jak Władimir Putin, który właśnie kilka dni temu powiedział coś, co powinno nas zaniepokoić.

Europe and Central Asia 2011 | From Lisbon to Vladivostok

24 maja, w Petersburgu rozpoczęło się XXII Międzynarodowe Forum Ekonomiczne. W piątek na posiedzeniu plenarnym, Emmanuel Macron powiedział, że chciałby zbudować francuską politykę zagraniczną opartą o niezależność, ale istnieją kwestie, które są blisko związane ze Stanami Zjednoczonymi, takie jak polityka bezpieczeństwa. Władimir Putin odpowiedział, że Europa i Stany Zjednoczone rzeczywiście mają wzajemne zobowiązania - Europa jest zależna od USA w kwestii bezpieczeństwa. Następnie dodał, że „nie musimy się o to martwić” - Rosjanie nam pomogą i zapewnią bezpieczeństwo.

Czy to oznacza, że rosyjska struktura gospodarcza od Władywostoku do Lizbony stanie się faktem, a Rosja stanie się dominującym graczem w Europie? Stany Zjednoczone jako supermocarstwo nie zrezygnowałoby dobrowolnie z wpływów w Europie Zachodniej. Zwróćmy również uwagę, że oficjalne przeniesienie amerykańskiej ambasady do Jerozolimy również przysporzyło Izraelowi i Stanom Zjednoczonym więcej kłopotów, niż korzyści. Arabia Saudyjska i Turcja coraz bardziej otwierają się na Rosję, Syria wygrywa wojnę, a wkrótce Trump może dogadać się z Kim Dzong Unem w sprawie rozbrojenia Korei Północnej, czego konsekwencją może być wycofanie amerykańskich sił zbrojnych z Półwyspu Koreańskiego. USA tracą na Bliskim Wschodzie, tracą w Azji, a teraz to samo obserwuje się w Europie. Slogan: „Make America Great Again”, którym nieustannie posługuje się Donald Trump, brzmi coraz bardziej ironicznie. Tylko co będzie z Polską?

 



Naukowcy odkryli, jak powstają potężne dżety na komecie 67P

Posiadająca dość charakterystyczny kształt kometa 67P/Czuriumow-Gierasimienko była pierwszą, na której wylądowały nasze ziemskie instrumenty naukowe. W ramach misji Rosetta, Europejska Agencja Kosmiczna przez niemal dwa lata prowadziła badania na powierzchni tego obiektu. Naukowcy starali się między innymi zrozumieć, w jaki sposób dochodzi tam do fascynujących, gwałtownych eksplozji gazów i pyłu.

 

Z pomocą instrumentu obrazującego OSIRIS, który znajdował się na pokładzie sondy Rosetta, wykonano ponad 70 tysięcy zdjęć komety 67P. Naukowcy analizowali je i przyglądali się nietypowym dżetom, które w krótkim czasie uwalniały ogromne ilości materii z powierzchni komety. Oszacowano, że w ciągu 5-30 minut ich trwania, kometa wyrzucała od 60 do nawet 260 ton gazu i pyłu. Dżety pojawiały się średnio co 30 godzin.

Źródło: ESA/Rosetta/NAVCAM

Ta nieprawdopodobna aktywność na powierzchni 67P powtarzała się za każdym razem, gdy Słońce oświetlało i podgrzewało lodowe regiony komety. Co więcej, potężne dżety występowały zawsze w tym samym miejscu i za każdym razem przybierały taką samą formę.

Dzięki najnowszym badaniom udało się zrozumieć naturę tego zjawiska. Naukowcy z Towarzystwa Maxa Plancka opracowali symulację komputerową, która dokładnie przedstawia ten proces. Niezwykły kształt komety 67P i jej topografia odpowiadają za powstawanie dżetów gazowych. Im mocniejsze naświetlenie, tym większa emisja gazów i pyłu, zaś wgłębienia na powierzchni komety spełniały funkcję soczewek, dodatkowo koncentrując emisję.

Naukowcy potwierdzili, że niezwykłe eksplozje materii na komecie 67P/Czuriumow-Gierasimienko mają związek z jej nieregularnym kształtem. Gdyby wyglądała bardziej standardowo, gaz i pył byłby rozmieszczony bardziej równomiernie, a wtedy emisje nie byłyby tak zauważalne.

 

Artykuł pochodzi z portalu astronomicznego:

 



Chiny planują zdominowanie przestrzeni kosmicznej

W czasie, w którym waży się dalszy los Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, Chiny nie próżnują. Przykładem może być niedawny, znaczący krok chińskich władz, które zapraszają cały świat do ich własnej stacji orbitalnej, która zostanie umieszczona na orbicie Ziemi już w 2022 roku.

 

Ambasador Chin w ONZ oraz innych organizacjach międzynarodowych oświadczył w Wiedniu, że Chińska Stacja Orbitalna nie będzie należeć wyłącznie do Chin, ale także do reszty świata. W kosmicznym projekcie będą mogły uczestniczyć wszystkie kraje, niezależnie od ich wielkości czy statusu gospodarczego.

 

Chińska Stacja Orbitalna to potencjalnie największe zagrożenie dla amerykańskiej oraz rosyjskiej dominacji lotów kosmicznych, która miała miejsce w ciągu ostatnich sześciu dekad. Mimo to władze Chin deklarują pomoc krajom rozwijającym się w tworzeniu ich własnych programów kosmicznych. Jest to zupełnie nowe podejście, ponieważ do tej pory takie współprace były mocno ograniczone.

Już teraz europejscy astronauci, tacy jak Samantha Cristoforetti, która spędziła 200 dni w kosmosie w latach 2014-2015, podróżują do Chin, aby uczyć się tamtejszego języka i współpracować z chińskimi naukowcami. Co więcej, Europejska Agencja Kosmiczna zawarła umowę z Chińską Agencją Kosmiczną, wedle której europejscy astronauci będą mogli odwiedzać chińską stację kosmiczną w latach 2020.

 

 



Niezwykłe konsekwencje opioidowej epidemii w USA

Stany Zjednoczone zmagają się obecnie z prawdziwą epidemią opioidową, wynikającą z zapisywania pacjentom wysoce uzależniających leków przeciwbólowych. W efekcie na testach nowych medykamentów w jednym z amerykańskich miast ucierpiała także okoliczna przyroda, w tym przypadku skorupiaki.  

Tak zwana epidemia opioidowa dotyczy licznych przedawkowań opiatów w środkowo-zachodnich regionach USA. Liczba śmiertelnych przypadków przedawkowania wzrosła tam aż o 70 % pomiędzy lipcem 2016 r. a wrześniem 2017 r.

 

W tkankach małż występujących przy portach Seatlle i Brementon odkryto wysokie stężenie oksykodonu – silnego i uzależniającego opioidu. Na tym jednak nie koniec, w ciałach zwierząt znaleziono przy okazji siedem rodzajów antybiotyków, pięć leków przeciwdepresyjnych, wiele lekow przeciwcukrzycowych i jeden środek chemioterapeutyczny.

Badania przeprowadzili naukowcy z Puget Sound Institute na Uniwersytecie Washington Tacoma. Zdaniem specjalistów małże po prostu wchłonęły wszystkie te substancje z silnie zanieczyszczonej wody, do której odprowadzane są ścieki.

 

Bardzo uzależniający oksykodon został wykryty w małżach żyjących w 3 z 18 miejsc testowych. Naukowcy uspokajają przy tym, że skorupiaki te nie występują w rejonach, w których odławia się je do spożycia. Niemniej jednak, nie wyklucza się, że posiłek z dodatkiem małży nafaszerowanej dziesiątkami leków mógłby mieć negatywny wpływ na ludzkie zdrowie.

 

Opioidy nie wpływają na same małże, które po prostu ich nie metabolizują. W innej sytuacji znajdują się za to ryby, ponieważ niektóre ich gatunki także mogą uzależnić się od biernie przyswajanych substancji.

 

 



W Belgii zaobserwowano dziwną obracającą się chmurę

Na niebie nas Belgią zaobserwowano niezwykłą chmurę, która zwracała na siebie uwagę intrygującym kształtem przypominającym huragan widziany z przestrzeni kosmicznej, co sugeruje, że była ona w ruchu.

Nietypowa obserwacja meteorologiczna stała się lokalną sensacją i w sieciach społecznościowych bardzo szybko zaczęły się pojawiać niesamowite zdjęcia tej formacji chmur.

Niezwykła obracająca się chmura była widziana 22 maja. Zdaniem meteorologów, zjawisko to jest spowodowane przez mały obszar wysokiego ciśnienia. Mieszkańcy Belgii, którym dane było zobaczyć anomalię, zgodnie twierdzili, że wcześniej nigdy nic podobnego nie widzieli.

 

 

 



Pazerna władza chce zabrać pieniądze polskim emigrantom! Nadciąga podatkowy eksodus Polaków

Wygląda na to, że w Polsce szykuje się kolejny podatkowy eksodus. Prawdopodobnie wiele rodzin, nie pojedynczych osób ale całych rodzin, opuści Polskę już w najbliższym czasie. Przyczyną tego stanu rzeczy staną się zmiany w prawie podatkowym.


Od 1 lipca 2018 roku wejdzie w życie wielostronna konwencja podatkowa MLI (Multilateral Instrument to Modify Bilateral Tax Treaties), która bezpowrotnie zmieni dotychczasowe reguły fiskalne dotyczące unikania podwójnego opodatkowania. Zmiany będą dotyczyły zarówno zwykłych podatników, jak i krezusów, celebrytów oraz firm. Dla zwykłego Kowalskiego, zarabiającego za granicą, ale posiadającego rodzinę w Polsce, będzie oznaczać zmianę metody unikania podwójnego opodatkowania na mniej korzystną.



Polacy pracujący za granicą, a posiadający związki z krajem (np. żona i dzieci mieszkające w kraju) to tzw. rezydenci podatkowi. Zasady unikania podwójnego opodatkowania dochodów takich osób regulowane są przez umowy międzynarodowe, w których dopuszcza sie dwie metody rozliczeń podatkowych: wyłączenia z progresją i zaliczenia proporcjonalnego. Dotychczas powszechnie stosowana była metoda wyłączenia z progresją jednak od 1 lipca 2018 roku Ministerstwo Finansów planuje zmienić metodę rozliczania we wszystkich umowach międzynarodowych na metodę zaliczenia proporcjonalnego.



Najlepiej zagadnienia podatkowe omawia się na przykładach, a więc przejdźmy do przykładów:

  • W przypadku metody wyłączenia osoba osiągająca dochody tylko w Wielkiej Brytanii, ale pozostająca polskim rezydentem podatkowym ze względu na ośrodek interesów życiowych (np. tu zamieszkuje małżonek oraz dzieci), nie ma obowiązku składania zeznania podatkowego w Polsce. Rozlicza się tylko na Wyspach.

 

  • W przypadku metody zaliczenia proporcjonalnego zawsze trzeba złożyć zeznanie w kraju, w którym uzyskuje się dochody oraz w Polsce wykazując w nim wszystkie dochody. Zaliczenie powoduje też, że jeśli stawka podatkowa za granicą jest niższa od polskiej, różnicę trzeba dopłacić w kraju. Jeżeli wynagrodzenie Polaka jest opodatkowane w państwie A według stawki 15%, a u nas uśredniona stawka podatkowa dla takiego dochodu wynosi 20%, to musi on dopłacić w Polsce pozostałe 5%. Mimo że jest to wynagrodzenie, które w całości uzyskał za pracę w państwie A.


Jak można uniknąć składania dodatkowego rozliczenia podatkowego w Polsce? Bardzo łatwo. Podpowiedź znajdziemy na stronie internetowej Ministerstwa Finansów. Na stronie resortu zapewniono, że Polacy, którzy przenieśli się za granicę razem ze swoimi rodzinami i tam pracują, w ogóle nie są objęci opodatkowaniem w Polsce, ponieważ zgodnie z umowami o unikaniu podwójnego opodatkowania nie są rezydentami dla celów podatkowych w Polsce.

 

Co powyższe oznacza w praktyce? Po pierwsze trzeba będzie zapłacić wyższe podatki, po drugie wiele rodzin unikając płacenia wyższych podatków wyjedzie za granicę. Oznacza to, że może pojawić się nowa fala masowej emigracji ponieważ ludziom pracującym za granicą, a mającym dom lub rodzinę w Polsce, może się nie opłacać płacić podatków za granicą i dopłacić daninę w Polsce. Tym sposobem Polacy aby uwolnić się od polskiego fiskusa będą masowo zabierać swoje rodziny, sprzedawać swoje domy i mieszkania i wyjeżdżać z kraju.

 

Przy dużej podaży ceny nieruchomości gwałtownie pójdą w dół, a kolejna fala emigracyjna przyczyni się do jeszcze większego zapotrzebowania na pracowników z Ukrainy, Białorusi czy Uzbekistanu. W tym miejscu warto wspomnieć o izraelskiej szlachcie oczekującej na swoje odszkodowania i ... mamy komplecik. Wyludniony kraj opuszczony przez Polaków, w ich miejsce wchodzą jako lud pracujący Ukraińcy, Białorusini, Uzbecy i inni, a warstwę zarządzającą zapewnią wzbogaceni odszkodowaniami za mienie bezspadkowe przesiedleńcy z Izraela.

 

Kwitnący kraj przejęty. Cała operacja przeprowadzona bez wojny, bez masowych wysiedleń, bez przemocy za to w białych rękawiczkach metodami presji ekonomicznej i prawnej. Żaden Polak nie będzie mógł czuć pokrzywdzony, czy przymuszony. Po prostu dokonał wyboru zmieniając swoją sytuację życiową. Dla mnie majstersztyk. Miejmy nadzieję, że ta wizja nigdy nie stanie się faktem, ale już niedługo zobaczymy, czy Polacy nie zechcą unikać płacenia nadmiernych podatków po prostu poprzez opuszczenie kraju.

 

Autor: Andrzej P.

 


Źródła:
http://ksiegowosc.infor.pl/podatki/pit/pit/dochody-zagraniczne/782700,2,Zmiana-zasad-unikania-podwojnego-opodatkowania-od-lipca-2018-r-konwencja-MLI.html

http://www.rp.pl/Konwencja-MLI-nie-zagrozi-pracownikom

http://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/1069930,podatek-dochodowy-praca-za-granica.html

https://dorzeczy.pl/kraj/41182/Rzad-chce-sciagac-PIT-od-Polakow-pracujacych-za-granica.html

http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20170002104



Chińską prowincję Jilin nawiedziło trzęsienie ziemi, a potem uderzyło tornado. Żywioł zniszczył tysiące domów

Wyjątkowe nieszczęście dopadło mieszkańców miasta Songyuan w prowincji Jilin. W ciągu jednego dnia doświadczyli silnego trzęsienia ziemi i tornada, które doprowadziło do rozległych zniszczeń. Wciąż nic nie wiadomo o ofiarach śmiertelnych.

 

Płytki wstrząs o magnitudzie 5,7 w skali Richtera wystąpił około 27 km na północny zachód od Songyuan w nocy o godzinie 1:30 czasu lokalnego. Konsekwencją tego zdarzenia było uszkodzenie i zniszczenie ponad 10 tysięcy domów w dzielnicy Ningjiang. Na miejsce wysłano grupę ekspertów oraz pomoc humanitarną dla poszkodowanych. Lokalne media podają, że nie odnotowano żadnych przypadków śmiertelnych i nie ma rannych, co zastanawia biorąc pod uwagę skalę zniszczeń.

Tego samego dnia, około godziny 12:00 czasu lokalnego, Songyuan nawiedziło tornado. Żywioł zniszczył drzewa i uszkodził samochody. Wystąpiły również problemy komunikacyjne. Po trzęsieniu ziemi wystąpiły niekorzystne warunki pogodowe, które sprzyjały powstaniu tornada. Ponownie nie ma żadnych informacji o ofiarach.

 

Władze lokalne sprawdzają stan bezpieczeństwa kluczowej infrastruktury. Pojawi się również konieczność zabezpieczenia i naprawy wszystkich zniszczonych mieszkań.

 



Potężne opady gradu we Francji zniszczyły tysiące hektarów winnic

W miniony weekend, południowo-zachodnią część Francji nawiedziły gwałtowne burze, którym towarzyszyły potężne gradobicia. Choć zjawisko trwało bardzo krótko to przyczyniło się do ogromnych zniszczeń. Pogoda zdewastowała tysiące winnic.

 

Silne opady gradu odnotowano w sobotę około godziny 12:00 w departamentach Żyronda i Charente-Maritime. Setki winiarzy z Bordeaux i Cognac w ciągu około 10 minut straciło tysiące hektarów zbiorów.

Źródło: Twitter

Grad zniszczył przede wszystkim winnice. Nie odnotowano żadnych innych strat materialnych i nikt nie został ranny. Jednak niektórzy farmerzy stracili całe swoje zbiory i grozi im bankructwo. Rząd zapowiedział już, że udzieli pomoc winiarzom.

 

Wciąż trwa liczenie strat. Przypuszcza się, że gradobicie mogło zniszczyć nawet kilkanaście tysięcy hektarów winnic. Dodajmy do tego, że poprzedni rok był rekordowo niekorzystny dla tamtejszych farmerów. Z powodu mrozów, zbiory były mniejsze aż o 40%, co przyczyniło się do wyraźnego wzrostu cen wina.

 



Co dalej ze szczytem USA-Korea Północna? Trump znowu zmienił zdanie

Zachowanie Donalda Trumpa jest trudne do zrozumienia. Po sprowokowaniu Korei Północnej, Stany Zjednoczone odwołały spotkanie z Kim Dzong Unem, a na drugi dzień wznowiły przygotowania do szczytu. USA i Korea Północna znów współpracują ze sobą zupełnie tak, jakby nic się nie stało.

 

24 maja, Trump oficjalnie odwołał spotkanie. W niedzielę natomiast potwierdził, że do Korei Północnej przybyła delegacja USA. Wygląda na to, że wszystko przebiega zgodnie z planem, a szczyt w Singapurze, zaplanowany na 12 czerwca mimo wszystko odbędzie się. Donald Trump stwierdził, że Korea Północna ma wielki potencjał i pewnego dnia stanie się silnym gospodarczo i finansowo państwem.

Tymczasem w sobotę odbyło się tajne spotkanie przywódców Korei Północnej i Południowej. Kim Dzong Un i Moon Jae-in zgodzili się przestrzegać podpisanej w kwietniu deklaracji, która mówi o współpracy i pokoju między Koreami. Kim powiedział również, że nadal chce spotkania z Trumpem i całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.

 

Szczyt USA-Korea Północna nieoficjalnie ma się odbyć zgodnie z planem. Bez względu na to, Pjongjang ma zamiar pozbyć się swojej broni nuklearnej, lecz według własnego harmonogramu. Ostatnie oburzenie północnokoreańskich władz wynikało między innymi z tego, że Stany Zjednoczone chciały już w ciągu 6 miesięcy otrzymać część arsenału jądrowego i balistycznego.

Korea Północna na naszych oczach przekształca się z mocarstwa nuklearnego w potęgę gospodarczą. Zatem zrealizuje odwieczny postulat USA, który mówi o oddaniu broni nuklearnej, ale w zamian będzie z pewnością oczekiwała trwałego zawieszenia manewrów wojskowych, wycofania wojsk amerykańskich z półwyspu i przede wszystkim zniesienia sankcji gospodarczych. Dla Korei Północnej, Chin i Rosji będzie to korzystne rozwiązanie, ale czy Stany Zjednoczone dobrowolnie zrezygnują z tak strategicznego regionu, jakim jest Półwysep Koreański?