Kwiecień 2018

Alfie Evans kontra cywilizacja śmierci. Próba eutanazji chłopca nie udała się

Wczoraj w Wielkiej Brytanii tłumy były pod dwoma szpitalami. Pod szpitalem św. Marii w zachodnim Londynie, gdzie rodziła księżna Kate Windsor i pod dziecięcym szpitalem Alder Hey, gdzie brytyjskie państwo usiłowało zabić dwuletnie dziecko, które skazano na śmierć z powodu jego niepełnosprawności.

 

Dziecko pozostawało na oddechu wspomaganym i szpital oraz brytyjski wymiar sprawiedliwości postanowiły uśmiercić chłopca. To bardzo symboliczne, że mały Alfie Evans został odłączony od respiratora tego samego dnia gdy książę William i Kate powitali nowe dziecko. 

Próba uduszenia Alfiego nastąpiła o 22:17 czasu polskiego. Lekarze sądzili, że dziecko nie przeżyje bez respiratora dłużej niż 3 minuty, ale malec oddychał samodzielnie. Po 2 godzinach samodzielnego oddychania chłopiec zaczął tracić kolor. Rodzina przystąpiła do resuscytacji metodą usta-usta. Szpital cały czas odmawiał podania tlenu. 

 

Dopiero po 6 godzinach w okolicach dziecka podano rurkę z tlenem i pozwolono go napoić. Nowożytni "doktorzy Mengele" i ich poplecznicy, musieli być chyba zawiedzeni, że nie udało się dokonać tej eutanazji. Zrobiono chyba wszystko, aby udało się uśpić chłopca jak psa. Przygotowano nawet stosowne zastrzyki, które miały skrócić jego cierpienia gdy będzie się dusił. Wszystko na nic, malec na złość przeżył.

Sprawa Alfiego Evansa zaczyna bulwersować coraz więcej ludzi. Dążenie brytyjskich struktur państwowych do zabicia chłopca jest zdumiewające. To właściwie nowa forma totalitaryzmu. Państwo twierdzi, że wie lepiej niż rodzice co jest lepsze dla ich dziecka, a rodzice maja karnie czekać aż ono umrze, bo walka o jego życie jest zabroniona prawem. 

 

Trudno powiedzieć skąd ta zapalczywość brytyjskich władz. Pomimo przyznania dziecku włoskiego obywatelstwa i wysiłków włoskiej dyplomacji, podjęto próbę jego zabicia. Nie wiadomo czy chłopiec zostanie wydany rodzicom, aby mogli go wywieźć do kraju, w którym tak zwani lekarze, nie będą próbowali go zabić. 

 

 





W Chinach odnaleziono gigantycznego komara 

Entomolodzy z Chin odkryli insekta, który może być nawet nowym podgatunkiem gigantycznych azjatyckich komarów. Jak widać na dokumentujących znalezisko zdjęciach, jest to komar wielkości dłoni!

Zmierzona rozpiętość skrzydeł to aż 11,15 cm czyli aż 10 razy więcej niż średnica konwencjonalnego komara. Giantyczny komar, przypominający prehistoryczne ziemskie owady został złapany w sierpniu 2017 r.  przez chińskiego entomologa Zhao Li, na górze Qingcheng w prowincji Syczuan w południowo-zachodnich Chinach. 

Komar należy prawdopodobnie do gatunku Holorusia Mikado, którego przedstawiciele zamieszkują Japonię i Chiny. Typowo, rozpiętość skrzydeł komarów Holorusia mikada wynosi około 8 cm, jednak okazało się, że ten był znacznie bardziej okazały. Być może jest to jakiś jego podgatunek.  

 

Według Zhao Li, komary z tego gatunku żyją tylko przez około tydzień. Mimo tak imponujących rozmiarów, komary nie gryzą ludzi. Złapany egzemplarz znajdzie się na wystawie w Muzeum Entomologicznym w mieście Chengdu. 

Gigantyczny komar to nie jedyne takie odkrycie Zhao Li. Wcześniej Chińczyk złapał ogromną samice patyczaka o długość aż 64 cm.

 

 





Potężne wodne tornado siało spustoszenie na Florydzie

Na wodach przybrzeżnych w okolicy Fort Walton Beach w USA, w stanie Floryda, zaobserwowano potężne wodne tornado. Niebezpieczne zjawisko zaobserwowało wiele osób w okolicy.

Jeden ze świadków uwiecznił wszystko telefonem. Na nagraniu widać jak formuje się charakterystyczny lejek trąby wodnej, a potem żywioł przechodzi przez plażę, mierzeji i ponownie wraca nad wodę zyskując siłę, aby zaraz potem runąć znowu na zabudowania. 

 

Według władz lokalnych, na skutek zjawiska, co najmniej pięciu domów zostało poważnie uszkodzonych. Tornado dotknęło północne cześć miasta Florida Molino w hrabstwie Escambia. Do rachunku strat należy również dodać powalenie kilku drzew i zerwanie linii energetycznych.

 

 

 





Na niebie nad Taipei zaobserwowano niezwykłą tęczową chmurę

W okolicach Taipei na Tajwanie zdołano uchwycić niesamowite i bardzo rzadkie zjawisko naturalne znane, jako odwrócona tęcza lub łuk okołozenitalny. W górnych warstwach atmosfery, to zjawisko nie jest rzadkością. Jednak obserwowanie takiej odwróconej tęczy z powierzchni ziemi nie jest wcale takie częste.

 

Rzadkie zjawisko miało miejsce 18 kwietnia bieżącego roku i wystąpiło na niebie nad miastem Xindian. Niezwykły fenomen optyczny udało się uchwycić na zdjęciach. Zjawisko powstaje wtedy gdy dojdzie do jednoczesnego wystąpienia szeregu sprzyjających warunków atmosferycznych. Naukowcy nazywają taki odwrócony efekt tęczy łukiem okołozenitalnym.

 

Co ciekawe zjawisko to do wystąpienia nie potrzebuje deszczu lub chmur niezbędnych do powstania zwykłej tęczy.  Łuk pojawia się nawet na błękitnym niebie. Dzieje się tak dzięki obecności kryształków lodu obecnych w wyższych warstwach atmosfery.

 

Odwrócona tęcza pojawia się tylko wtedy, gdy Słońce znajduje się pod odpowiednim kątem i przyświeca przez cienką zasłonę z chmur typu cirrus znajdujących się na wysokości 6000-7500 metrów. 

 

 





Zamach terrorystyczny w Kanadzie. Dżihadysta rozjechał furgonetką kilkadziesiąt osób, jest 10 ofiar śmiertelnych

W Toronto doszło do kolejnej tragedii na skutek bezmyślnej promocji multikulturalizmu. Rozpędzona furgonetka prowadzona przez muzułmanina wjechała na chodnik pełen ludzi i zaczęła ich taranować. W sumie do tej pory ustalono, że 10 osób zginęło, jest też przynajmniej 15 rannych.

 

Wszystko wskazuje na to, że był to celowy atak terrorystyczny wykonany według dobrze znanego schematu rozpropagowanego przez bandytów z tak zwanego Państwa Islamskiego. Furgonetka została wynajęta i użyta jako broń. 

 

Napastnik, 25 letni Alek Minassian, nie był wcześniej znany Policji. Po zamachu nie chciał się poddać i celował z broni do policjantów krzycząc aby go zastrzelili. Jednak ci odmówili i grzecznie poprosili, żeby położył się na ziemi. Potem zamachowiec został aresztowany.

Alek Minassian/LinkedIn

Ataki na cywilów za pomocą ciężarówek stały się już smutną tradycją społeczeństw ubogacanych przez przybyszów z Azji i Afryki. Mimo to środowiska lewicowe na całym świecie walczą o prawo do nieograniczonej migracji do krajów socjalistycznych takich jak Kanada, która zresztą ma na czele rządu politycznego błazna i superlewaka Justina Trudeau. W reakcji na zamach stwierdził on, że dziękuje wszystkim za dzielność i profesjonalne zachowanie policji. 

 

Teraz pozostaje założyć na zdjęcie profilowe filtr z kanadyjską flagą i chwycić za kredki, żeby odpowiedzieć na ten obrzydliwy akt terroru w zachodnim postępowym stylu. 

 





„Wielki człowiek” – ukraińska deputowana pozdrowiła Hitlera w dniu jego urodzin

Deputowana Lwowskiej Rady Miejskiej Mariana Batjuk opublikowała na swojej stronie w sieci społecznej gratulacje z okazji 128. rocznicy urodzin lidera nazistowskich Niemiec Adolfa Hitlera. Jej życzenia zaczynały się od słów, że ideolog narodowy socjalizmu i dyktator „był wielkim człowiekiem, cokolwiek można by o nim powiedzieć". Profil został szybko zablokowany przez Facebook.

 

Ponadto, kobieta w swoim wpisie cytowała książkę Adolfa Hitlera „Mein Kampf" i opublikowała fotografię przywódcy nazistowskich Niemiec. Po nagłośnieniu sprawy Batjuk wydała oświadczenie:

„Jestem w szoku, co się teraz dzieje. Nic nie napisałam i nie zrobiłam. Najwyraźniej ktoś włamał się na moją stronę. Wiem jak i kto zabija mój naród. Ja, jako historyk wiem, że nazizm i komunizm to dwa reżimy – dwa ognie, między którymi walczyli Ukraińcy. Hitler-Przestępca! To moja opinia!”

Warto zwrócić uwagę, że po zwycięstwie zwolenników EuroMajdanu w Kijowie w 2014 roku na Ukrainie rośnie popularność neonazistowskich środowisk. Zwolennicy ideologii Adolfa Hitlera i ukraińskich nacjonalistów są obecni nie tylko w polityce, ale także stali się uczestnikami operacji wojskowych w Donbasie.

 





Wkrótce na Ziemi będzie więcej robotów niż ludzi

Człowiek jest zdecydowanie dominującym gatunkiem na Ziemi, jednak ten stan rzeczy wkrótce ulegnie zmianie. Znany futurolog ogłosił, że już za 30 lat maszyny z pewnością przewyższą ludzi pod względem liczebności. Czy jest się czego obawiać?

 

Dr Ian Pearson twierdzi, że w chwili obecnej na naszej planecie istnieje około 57 milionów robotów. To dosyć niewiele, lecz całkowita liczba maszyn na Ziemi będzie stale rosnąć. Pearson przypuszcza, że z każdym rokiem ich produkcja będzie wzrastała o 20%. W tym tempie, roboty szybko dorównają ludzkości pod względem liczebności.

Futurolog szacuje, że do 2048 roku na naszej planecie będzie istniało około 9,4 miliarda robotów. Ten przełomowy moment może nastąpić znacznie szybciej – być może nawet za 15 lat. Wszystko zależy od popularyzacji maszyn i ich zastosowania w przemyśle. Co więcej, dr Ian Pearson uważa, że wraz z rozwojem sztucznej inteligencji, roboty staną się bardziej ludzkie, zaczną okazywać emocje i będą reagować emocjonalnie niczym człowiek. Według prognostyka, może nastąpić to już za 10 lat.

Warto nadmienić, że wizje Pearsona dotyczące przyszłych postępów technologicznych w zakresie sztucznej inteligencji, protetyki czy podróży kosmicznych sprawdziły się w 85%. Weźmy również pod uwagę, że automatyzacja zawodów prowadzi do wzrostu wydajności i produktywności pracy, dlatego robotów przemysłowych będzie coraz więcej i więcej.

 

Jednak zdaniem wielu ekspertów, roboty wyposażone w zaawansowaną sztuczną inteligencję mogą okazać się nie tylko pomoce, ale także szkodliwe – zwłaszcza jeśli okaże się, że maszyny będą od nas lepsze pod wieloma względami. Według niektórych opinii, inteligentne roboty, w najgorszym przypadku, mogą uznać człowieka za element zbędny lub wręcz szkodliwy dla ich istnienia. Jeśli roboty mają nas przewyższyć liczebnie w ciągu kilku dekad, być może powinniśmy mieć powody do obaw.

 

Wiadomość pochodzi z portalu tylkonauka.pl

 





W Indonezji pływająca wyspa plastiku zablokowała przepływ jednej z rzek

W Bandung, trzecim co do wielkości mieście w Indonezji, ilość zanieczyszczeń z tworzywa sztucznego jest tak gęsta, że ​​powstały wyspy plastikowych śmieci, które blokują główne dopływy i blokując je. Kryzys z plastikowymi śmieciami w Indonezji stał się tak poważny, że na pomoc wezwano wojsko.

 

Wiele rzek i kanałów zostało zatkanych gęstą masą butelek, worków i innych opakowań z tworzyw sztucznych. Władze Indonezji są coraz bardziej zdeterminowane w zwalczaniu plastikowych śmieci, które gromadzą się bardzo szybko, stając się społecznym problemem. 

 

Żołnierze, którzy zostali wysłani do opanowania śmieciowego kryzysu korzystają najczęściej z sieci, starając się zebrać w ten sposób jak najwięcej opakowań plastikowych. Jednak ich praca wygląda na syzyfową, ponieważ plastiku stale przybywa.

 

Podobnie jak wiele krajów rozwijających, Indonezja ma problemy z hałdami plastikowych śmieci. Wzrost liczby ludności tego kraju zbiegł się z rozprzestrzenianiem się plastikowych pojemników, które niestety zastąpiły naturalne, biodegradowalne opakowania, takie jak liście bananowca. 

 

 





W postępowej Wielkiej Brytanii rodzice walczą o to aby szpital nie zabił ich dziecka

Jeśli ktoś potrzebuje dowodu na to, że postępowy zachód to już cywilizacja śmierci,  to powinien przyjrzeć się sytuacji małego dwuletniego dziecka, Alfiego Evansa, którego postępowi lekarze postanowili poddać eutanazji. Rodzice protestują, ale władze chcą dzisiaj doprowadzić do odłączenia chłopca od aparatury i zrobią to nawet w asyście policji i protestujących szturmujących szpital Alder Hey Children's Hospital w Liverpoolu.

 

W ubiegłym tygodniu ojciec chłopca, Tom Evans i matka Alfiego, Kate James, którzy pochodzą z Liverpoolu, nie zdołali przekonać Sądu Najwyższego, że Alfie został bezprawnie zatrzymany w Alder Hey. Rodzice chcieli przewieść Alfiego do kolejnej placówki, do rzymskiego szpitala dziecięcego Bambino Gesu, który ma powiązania z Watykanem i
gdzie jego opieka paliatywna byłaby kontynuowana. Odmówiono im tego i zaplanowano coś co właściwie można nazwać eutanazją.

 

Chłopiec cierpi na nierozpoznaną degeneracyjną chorobę mózgu, prawdopodobnie będącą skutkiem negatywnego odczynu poszczepiennego i zatrucia metalami ciężkimi. Rodzice nie chcieli się poddawać i po niekorzystnym wyroku sądu brytyjskiego rodzice prosili o zajęcie się sprawa przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, ale dzisiaj ETPC stwierdził, że nie podejmie sprawy. 

Alfie Evans - źródło: Twitter

Skończyło się na tym, że przed szpitalem doszło do rękoczynów i protestujący przeciwko zabiciu chłopca usiłowali szturmować szpital. Musiała interweniować policja. Szpital jest pełen mundurowych i to przy nich chłopiec zostanie odłączony od respiratora, który wspomaga jego oddychanie. Lekarze twierdzą, że to co robią temu dziecku to nie leczenie tylko uporczywa terapia i domagają się zgonu chłopca, prawdopodobnie z powodu jego uduszenia bez respiratora. Rodzice zaprotestowali, a brytyjski wymiar sprawiedliwości wsparł  dążenia szpitala do odłączenia chłopca od aparatury wspomagającej. 

 

Tom Evans na to co zamierza zrobić szpital mówi po prostu egzekucja. Szpital zamierza wstrzyknął dodatkowo dziecku Midazolam i Fentanyl. Podczas odłączania Alfiego od aparatury, na życzenie szpitala Alder Hey będą mogły być tylko cztery osoby z rodziny. Jego rodziców i dwoje najbliższych członków rodziny. Szpital zaproponował też kapłana.

Sprawa Alfiego wstrząsnęła ludźmi w całej Europie. Niektórzy sugerują, że chłopiec będzie uśpiony jak zwierzątko domowe. Szokuje bezwzględność brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości, który na nowy poziom wzniósł pojęcie, że dzieci są państwowe. No więc chore państwowe dziecko w rzekomo cywilizowanej Europie się usypia jak psa. I pomyśleć, że przypadek Alfiego Evansa ma miejsce w tym samym momencie gdy brytyjskie i światowe media zachwycają się nowy dzieckiem Kate i Williama Windsorów vel Koburg.

 

 

 





Polska w niebezpieczeństwie! Ekspresowe głosowanie amerykańskiej ustawy 1226, która nakaże płacenie haraczu organizacjom żydowskim

Polska znalazła się w wielkim niebezpieczeństwie. Już jutro w Kongresie USA będzie głosowana antypolska ustawa 1226, którą forsuje lobby żydowskie w Ameryce, a która zobowiąże Polskę do wypłaty haraczu szacowanego na bilion złotych. Jeśli ustawa zostanie przegłosowana, pozyskanie haraczu, którego oczekują organizacje żydowskie za majątek obywateli polskich narodowości żydowskiej, którzy zmarli bezpotomnie, będzie wspierane przez amerykański rząd.

 

Jeszcze kilka lat temu gdy ktoś w Polsce wspominał o bezspadkowych roszczeniach żydowskich po ofiarach holokaustu, domyślnie dostawał po głowie pałką rzekomego antysemityzmu. Jednak stosunkowo niedawno okazało się, że oczekiwanie zapłaty przez Polskę haraczu organizacjom żydowskim nie jest fantasmagorią oszalałych z nienawiści do Żydów polskich antysemitów tylko faktem.

 

Sprawa jest bardzo poważna, bo chodzi o 300 mld dolarów czyli ponad bilion złotych! W grudniu ustawa znana wtedy jeszcze jako act 447 została przyjęta przez amerykański Senat, a teraz skierowano ją, już pod numerem 1226, do izby niższej amerykańskiego parlamentu, czyli do Kongresu USA.

 

Paul Ryan, przewodniczący Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, zamierza zawiesić normalnie obowiązującą procedurę i zezwolić na głosowanie nie na podstawie własnej wypracowanej w komisjach ustawy 1226, ale na podstawie wspomnianej ustawy senackiej o numerze 447! Oznacza to, że prawo nie będzie nawet dyskutowane w Komisji Spraw Zagranicznych i nie będzie okazji debatować nad jego znaczeniem i konsekwencjami.

 

Zabroniono też składania do niej poprawek, po prostu kopiując treść z dokumentu senackiego i skrócono debatę w Kongresie poprzedzającą głosowanie, do zaledwie 40 minut! Co jeszcze bardziej szokuje głosowanie tej niebezpiecznej ustawy może się odbyć już jutro, 24 kwietnia 2018 roku.

Aby to nowe prawo zwanej przez środowiska żydowskie JUST Act (od justice po ang. sprawiedliwość), stało się prawem, ustawa musiałaby zostać również podpisana przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale chyba nie ma co liczyć na weto prezydenta Trumpa, bo od dawna i jawnie wspiera on jak tylko może diasporę żydowską i Izrael.

 

To niesamowite, że kwestia głosowania ustawy 1226 prawie w ogóle nie jest obecna w polskojęzycznych mediach. Polskie władze udają, że tematu nie ma i bredzą coś o reparacjach wojennych od Niemiec i Rosji, albo rozprawiają o kolejnych smoleńskich hipotezach, a tymczasem kwestia tego, że rząd USA, kraju, którego wojska stacjonują w Polsce, będzie wspierał bezprawne roszczenia żydowskie wysuwane względem Polski, nie przebija się do mediów głównego nurtu. To milczenie to najlepszy dowód na to jak poważna jest ta sytuacja. 

Co więcej polskie władze nie dają nawet żadnego wsparcia Kongresowi Polonii Amerykańskiej, który rozsyła rozpaczliwe maile prosząc wszystkich o informowanie swoich kongresmenów, aby głosowali przeciwko ustawie 1226. Można odnieść wrażenie, że coś zostało w tajemnicy dogadane i właśnie nadchodzi dzień wypłaty dla organizacji żydowskich.

Jeśli ktoś myśli, że jego ta sprawa nie dotyczy, to niech pomyśli jeszcze raz, bo jeśli polskie władze będą oddawały bilion złotych, to albo trzeba będzie sprzedać część Polski czy też oddać nieruchomości w naturze, albo trzeba opodatkować dodatkowo Polaków, którzy spłacaliby ten haracz przez następnych kilkanaście lat.