luty 2018

Firma Virgin ogłosiła budowę toru Hyperloop, dzięki czemu podróż z Abu Zabi do Dubaju zajmie 12 minut

Brytyjski konglomerat, założony przez Richarda Bransona, ogłosił właśnie rozpoczęcie prac nad prototypem Hyperloop One. Trasa ma przebiegać między Dubajem a Abu Zabi, a pasażerowie Hyperloop będą mogli korzystać z transportu o prędkości 1200 km/h.

 

Zwykle pokonanie trasy o długości 140 km zajmuje około 90 minut jazdy samochodem. Jednak futurystyczny transport Hyperloop One ma znacznie skrócić ten czas, przebywając taką samą trasę w zaledwie 12 minut.

 

Superszybki system transportowy będzie składał się z długiej rury próżniowej oraz umieszczonych w niej kapsuł. Pojedyncza kapsuła może pomieścić 10 pasażerów, co na pierwszy rzut oka nie stanowi imponującej pojemności, jednak biorąc pod uwagę czas transportu, liczba codziennych pasażerów i tak może wynosić ponad tysiąc.

 

Według wstępnych ustaleń firmy Virgin, w ciągu godziny kapsuły będą mogły transportować w obu kierunkach aż 10 tysięcy pasażerów. Podczas jazdy w ogromnej prędkości ludzie zmuszeni będą do siedzenia, chociaż producent informuje, ze skórzane fotele do kolejki Hyperloop zostały wykonane przez samo BMW. Wewnątrz kapsuły nie przewiduje się jednak umieszczenia okien, zamiast tego będzie można korzystać z interaktywnych ekranów komputerowych.

 

Virgin planuje otworzyć do 2021 roku trzy działające systemy Hyperloop, choć konkretna data nie została jeszcze ogłoszona. Kapsuła została już zaprezentowana we współpracy z Dubai Road Transport Authority, podczas Tygodnia Innowacji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

 

 




Stworzono inteligentne okulary, które same czytają

Japońska firma Oton Glass opracowała inteligentne okulary, które potrafią same przeczytać tekst i zamienić go na dźwięk. Urządzenie zostało stworzone z myślą o osobach, które posiadają wadę wzroku lub mają dysleksję.

Inteligentne okulary zostały wyposażone w dwie małe kamery. Połowę soczewki stanowi lustro, odbijające oko człowieka, dzięki czemu jedna z kamer jest w stanie śledzić ruchy gałki ocznej oraz mruganie użytkownika.

 

Okulary nie czytają tekstu automatycznie. Aby tekst zaczął być konwertowany na dźwięk, użytkownik musi na niego spojrzeć i zamrugać. Wówczas urządzenie zrobi zdjęcie, wyśle je bezprzewodowo do systemu, który przeanalizuje tekst, a następnie go przetłumaczy. Jeśli komputer nie będzie w stanie odczytać zarejestrowanego tekstu, istnieje możliwość powtórnego wykonania zdjęcia.

 

Oton Glass rozpoczęło pierwsze prace nad inteligentnymi okularami już w 2012 roku. Obecnie producent uruchomił kampanię crowfundingową, gdzie stara się pozyskać dotacje na ostateczne skończenie swojego projektu. Jeśli znajdzie się wystarczająca liczba osób zainteresowanych wsparciem firmy, w niedalekiej przyszłości w sprzedaży pojawi się bardzo futurystyczny gadżet.

 

 




Ropa naftowa pochodząca z tankowca Sanchi dotarła już do Japonii

Do Japonii zaczyna docierać silnie zanieczyszczona ropą naftową woda. Próbki pobrane u wybrzeży dwóch wysp potwierdzają, że skażenie ma związek z niedawną katastrofą na Morzu Wschodniochińskim, w wyniku której zatonął tankowiec Sanchi.

 

8 lutego, japońska straż przybrzeżna pobrała próbki czarnych grudek ropy na wyspach Okinoerabujima i Yoron, które należą do archipelagu Riukiu. Badania pokazały zgodność próbek z materiałem, który wcześniej pobrano w miejscu katastrofy.

28 stycznia, ropa naftowa dotarła do wyspy Takarajima. Od tego czasu, zanieczyszczoną wodę wykryto w 21 kolejnych wyspach wchodzących w skład archipelagów Riukiu i Okinawa. Jest to potwierdzenie, że pozostała po eksplozji i zatonięciu irańskiego zbiornikowca Sanchi wielka plama ropy naftowej szybko rozprzestrzenia się w kierunku Pacyfiku. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wyciek ropy będzie mieć ogromny wpływ na rybołówstwo w regionie oraz wrażliwe ekosystemy morskie w pobliżu Japonii i Korei Południowej.

Źródło: Transport Ministry of China

Irański statek Sanchi przewoził 136 tysięcy ton wysoce łatwopalnego kondensatu gazowego, tj. około milion baryłek ultralekkiej i łatwopalnej skondensowanej ropy naftowej, a także 1000 ton ciężkiego oleju napędowego. 6 stycznia tankowiec zderzył się ze statkiem handlowym CF Crystal, a po ośmiu dniach zatonął. W wyniku katastrofy zginęło 32 marynarzy. Uważa się, że jest to największy wyciek ropy od 1989 roku, gdy tankowiec MT Exxon Valdez spowodował katastrofę ekologiczną u wybrzeży Alaski - do wód Zatoki Księcia Williama przedostało się nawet 750 tysięcy baryłek ropy naftowej.

 




Małżonek może trafić na 3 lata do więzienia jeśli wydziela pieniądze rodzinie!

Granice lewicowego szaleństwa chyba nie istnieją. Najlepszym dowodem jest najnowszy plan na mieszanie w rodzinach. Ma się to stać za pomocą prawa, które będzie przewidywało sankcję dla męża, lub żony za tak zwaną "przemoc ekonomiczną". Według pomysłodawców z partii Nowoczesna. wydzielanie pieniędzy w rodzinach jest poważnym problem i tego typu "przemoc" jednego małżonka względem drugiego, powinna być według nich zagrożona nawet odsiadką i to na 3 lata!

 

Jeśli tak dalej pójdzie potem nadejdzie ustawa o przemocy spożywczej, za przesolenie mężowi zupy, ustawa o przemocy wirtualnej za ograniczenie dziecku dostępu do komputera i gier oraz ustawa o przemocy świątecznej za nietrafione prezenty. Jeśli ktoś mi wmawia, że żyjemy w najlepszym (bo socjalistycznym) systemie świata, to z reguły wybucham śmiechem, ale to już przekracza wszelkie granice. Jeśli jednak się nad tym zastanowić to wkrótce może nie być nam tak zabawnie. I nie mam tu na myśli propozycji jednego z londyńskich studentów, który chciał zakazu głośnego śmiechu bo dyskryminuje on głuchoniemych - choć ma to pewne powiązanie.


Czy się komuś to podoba czy nie, aktualnie polityka ma wpływ na nasze życie. Niedługo wprowadzamy zakaz handlu, stale płacimy wysokie podatki, kupujemy tylko te towary, które wskaże nam władza czy nawet lecimy odśnieżyć chodnik - to wszystko jest polityką. Ustawa, o której mowa wyżej jest zabawna na pierwszy rzut oka, takie niegroźne bzdury telewizyjne. Tymczasem jest ona przecież bardzo znaczącą ingerencją w życie prywatne Polaków, w instytucję małżeństwa i rodziny.

 

Władza zaczyna brać pod swoją regulację stosunki międzyludzkie, wynikające z uczuć wyższych. Do tej pory takie rzeczy nie przychodziły do głowy nawet krwawym tyranom i cesarzom-wariatom. Najpierw zabrali nam dzieci i wsadzili do własnych szkół, dostosowali ten proceder do systemu prawnego i wmówili obywatelom, że mają coś za darmo. Ubezwłasnowolnili jednostkę, nakazali się ubezpieczyć w ZUSie, zapiąć pasami, nie palić marihuany i grzecznie się nie wychylać bo można dostać po łapach. Teraz nadszedł czas na związki małżeńskie i panujące w nich zasady. Nie zdziwię się, jeśli wkrótce któryś z posłów zaproponuje wprowadzenie "Kodeksu praw dobrego małżonka", z opisem wszystkich zachowań niepoprawnych i wyznaczeniem za nie kar.

 

Za to biorą pieniądze najwyżsi urzędnicy państwowi - za organizowanie nam życia wedle własnego widzimisię i traktowanie nas jak niebezpiecznych durniów. Jako prawicowiec, człowiek, Polak i patriota stanowczo się temu sprzeciwiam i zawsze będę postulował o cofnięcie skutków tego procederu. Lewica pobożna czy bezbożna zawsze myśli, że w jakiś tajemniczy sposób zbawi świat stertami ustaw. Nie tędy droga. To w nas leży rozwiązanie problemu, to w nas drzemie siła do zmieniania świata na lepsze, a nie w tonach przepisów, które mają do tego zmuszać.

 

Drogi czytelniku! Do Ciebie należy głos, który może pomóc w zbudowaniu wspaniałej Polski, która nie wtrąca się w Twoje życie, ale pilnuje, byś mógł się bogacić jeśli tylko masz ku temu wolę! To nie urzędnicy mają decydować o naszym życiu, nie jest też rolą wybranych posłów nas zastraszać karami za nasze decyzje! Mąż i żona, rodzina, mężczyzna, którego stać na jej utrzymanie i dziecko, które może edukować w wybrany sposób - to są podstawy naszego społeczeństwa, które jest obecnie degradowane do roli bezrozumnej masy. Czas przywrócić nam GODNOŚĆ, czas na WOLNOŚĆ!

 

Autor: Michał Świstek / Facebook

 




Rozwścieczeni muzułmanie ogłosili bojkot... pieluch Pampers!

Muzułmanie w Indiach postawili stos z produktów Pampers i podpalili go, ponieważ ujrzeli słowo „Mahomet” w obliczu narysowanego na produktach kota. Mówią, że linie ilustrujące wąsy, nos, pysk i lewe oko wyglądają jak imię proroka w języku arabskim lub urdu. Krytycy nazwali to obrazą dla islamu. Aktywiści z islamskiej grupy Darsgah Jihad-o-Shahadat złożyli oficjalną skargę na pieluchy na posterunku policji Dabeerpura w Hyderabad.

 

W liście do policji grupa stwierdziła, że Pampers, należący do międzynarodowego koncernu amerykańskiego Procter & Gamble, „zranił uczucia" społeczności muzułmańskiej i wezwała do natychmiastowego usunięcia produktów z półek.

„Nawet gołym okiem można ujrzeć imię Proroka w języku urdu lub arabskim" – głoszą aktywiści islamscy. Ich zdaniem to obraza islamu. Podkreślają, że Prorok Mahomet był „świętą osobowością", a „brak szacunku nie może być tolerowany".

Niektórzy użytkownicy mediów społecznościowych poparli wezwanie do bojkotu Pampersów, podczas gdy inni upierali się, że rysunek był tylko niewinnym szkicem kota. Ten cały rzekomy „wpis świętego imienia” jest wyrwany z kontekstu, lecz z jego powodu wielu ludzi wyszło na ulice, aby podpalać stosy z pieluchami.

Na swojej stronie internetowej Procter & Gamble stwierdza, że Pampers jest największą globalną marką i „od początku swojej działalności na Półwyspie Arabskim „obsługiwała miliony dzieci". Scott Popham, starszy menedżer ds. Komunikacji w firmie Procter & Gamble odpowiedział:

„Jestem świadomy fałszywych i wprowadzających w błąd informacji o rozprzestrzenianiu się Pamperów za pośrednictwem kanałów mediów społecznościowych, takich jak Facebook i YouTube. Wzór na suchych pieluszkach Pampers Baby przedstawia niewinną animowaną reprezentację kota. Pokazuje koci pyszczek i wąsy, tak jak na wszystkich telewizyjnych kreskówkach, oglądanych przez małe dzieci. Zamysł wykorzystania elementów z filmów rysunkowych jest całkowicie niewinny i nigdy nie zamierzaliśmy nikogo obrażać, ani z powodów religijnych ani z powodu przekonań kulturowych".

 




W Chinach przetestowano hipersoniczny bombowiec, zdolny do szybkiego globalnego uderzenia

Silna rywalizacja między mocarstwami nakręca wyścig zbrojeń i przyspiesza prace nad nowymi technologiami militarnymi. Największym zainteresowaniem cieszą się obecnie pociski i samoloty osiągające prędkość hipersoniczną, które potrafią uderzyć w dowolny cel w niezwykle krótkim czasie i przedrzeć się przez systemy obrony powietrznej.

 

Chiny intensywnie pracują nad technologią hipersoniczną. Tamtejsze media podają, że naukowcy z Chińskiej Akademii Nauk przeprowadzili udany test pomniejszonej wersji samolotu w tunelu aerodynamicznym przy prędkościach rzędu 5-7 Mach, czyli od 6120 km/h do około 8600 km/h. I-plane to koncepcja superszybkiego dwupłatowca, który mógłby pokonać trasę Pekin-Nowy Jork w około dwie godziny.

Źródło: China Science Press

Z przeprowadzonych kalkulacji wynika, że hipersoniczny samolot I-plane wielkości Boeinga 737 mógłby przewozić ładunek o masie 5 ton lub 50 pasażerów. Jak powiedział anonimowo jeden z pracowników projektu, I-plane może służyć jako samolot dostawczy, albo hipersoniczny ciężki bombowiec. Co więcej, ten sam zespół badawczy pracuje obecnie nad zaawansowaną bronią hipersoniczną, a przyszłe testy nowego samolotu mogą odbyć się na zewnątrz.

 

Chiny zamierzają zostać światowym liderem w hipersonicznym wyścigu zbrojeń. Głównym rywalem są tu Stany Zjednoczone, które pracują nad podobnymi projektami, np. SR-72. Superszybkie samoloty wojskowe pozwolą dokonać skutecznej penetracji systemów obrony rakietowej. Przy okazji ponownie przekonujemy się, że zaawansowane technologie w pierwszej kolejności są militaryzowane, a dopiero potem przechodzą do cywila.

 

Wiadomość pochodzi z portalu tylkonauka.pl

 




Londyn odnotowuje wzrost liczby zgłoszonych przypadków gwałtu. Policja nie wie dlaczego

Jak wynika ze statystyk policyjnych, w 2017 roku liczba zgłoszonych gwałtów w Londynie była wyższa o 20% w porównaniu do poprzedniego roku. Wzrost ten zaniepokoił władze miasta. Jednocześnie policja stwierdza, że nie ma pojęcia co mogło przyczynić się do wzrostu przestępczości na tle seksualnym.

 

W całym 2017 roku, londyńska policja otrzymała łącznie 7.613 zgłoszeń o gwałcie. Rok wcześniej było to 6.392 zgłoszeń - podaje Biuro ds. Policyjnych i Kryminalnych (MOPAC). Policja ma teraz problem z ustaleniem czy te dane wskazują na wzrost przestępczości, czy też kobiety mają dziś większe zaufanie do służb i częściej zgadzają się złożyć doniesienie o gwałcie.

 

Zastępca komisarza Policji Metropolitalnej Craig Mackey twierdzi, że w Londynie dzieje się coś niepokojącego, czego służby nie są w stanie zrozumieć. Z kolei Scotland Yard podaje, że zdecydowana większość gwałtów dotyczy napastników, którzy byli znani swoim ofiarom, ale pojawiają się także przypadki "gwałtów nieznajomych" w rejonie Shoreditch. W zeszłym roku w Londynie odnotowano również wzrost liczby innych przestępstw - było więcej morderstw o 33%, napaści z nożem o ponad 25%, rozbojów o 40%, kradzieży o 33% i ataków "islamofobicznych" o 39%.

Nikt rzekomo nie wie, dlaczego w Londynie popełnia się coraz więcej gwałtów. Nikt nawet słowem nie wspomniał o tzw. uchodźcach z odległych państw afrykańskich i arabskich, którzy jak powszechnie wiadomo sprawiają ogromne kłopoty w Szwecji, Niemczech i we Francji. Zgodnie z zachodnioeuropejską proislamską propagandą, imigranci z Afryki i Azji Zachodniej są pokojowi i uciekają przed wojną, a jeśli fakty zaprzeczają tej propagandzie, tym gorzej dla faktów. Zapewne gwałty, tak jak islamskie zamachy terrorystyczne, są po prostu częścią życia w wielkim mieście i mieszkańcy muszą się do tego przyzwczaić.

 




Skonstruowano pierwszego na świecie robota-strażaka

Naukowcy starają się zbudować robotycznych pracowników do niemal każdej pracy, którą obecnie wykonuje człowiek. Nic więc dziwnego, że nie omija to tak niebezpiecznych dla zdrowia i życia zawodów, jak strażak. Tym razem Włoski Instytut Technologii opracował robota-strażaka o nazwie WALK-MAN, który przeszedł już pomyślnie pierwsze testy w warunkach bliskich prawdziwemu pożarowi.

 

Robot-strażak autorstwa włoskich inżynierów póki co nie porusza się samodzielnie – za jego ruch odpowiada operator, który znajduje się w bezpiecznej odległości od zagrożenia. Konstrukcja robota pozwala na stosowanie szerokiej gamy funkcji do ratowania ludzi: od gaśnicy przeciwpożarowej po topór strażacki.

 

Na „głowie” robota zamontowano skaner laserowy, kilka kamer wideo oraz mikrofon, które zbierają wszystkie dane i przesyłają do operatora. Maszyna porusza się za pomocą 32 silników, umieszczonych w jej różnych częściach „ciała”, w których też zamontowane są czujniki odnotowujące obciążenie mechaniczne.

 

WALK-MAN posiada imponującą wysokość 185 cm i waży aż 102 kg. Maksymalne obciążenie dla jednej ręki maszyny to 10 kg. Po pełnym naładowaniu akumulatorów, robot może nieprzerwanie pracować przez 2 godziny. Wkrótce dowiemy się, czy robotyczny strażak sprosta wyzwaniom, z którymi na co dzień borykają się ludzie, wykonujący ten zawód.




Potężne gradobicie w Arabii Saudyjskiej zraniło ponad 50 osób, zniszczyło wiele samochodów

Arabię Saudyjską nawiedziły silne wiatry, deszcze i burze. Jedna z prowincji doświadczyła również rzadkiego dla tego regionu zjawiska - intensywnego gradobicia.

 

W sobotę, pogoda w saudyjskim królestwie uległa pogorszeniu. Kraj nawiedził deszcz, porywisty wiatr i burze. Odnotowano również spadek temperatury. Na drugi dzień, sytuacja była jeszcze gorsza.

W Medynie i okolicach tego miasta, oprócz silnych opadów deszczu i wiatrów, doszło również do gradobicia. Mieszkańcy zamieścili wiele filmów i zdjęć, które dokumentują to zjawisko. Grad wielkości piłek golfowych spowodował choas w Medynie i zniszczył wiele samochodów. Przynajmniej 50 osób zostało rannych, a wiele zwierząt zostało rannych i zabitych. W regionie wystąpiła również powódź.

Meteorolodzy przepowiadają kolejne burze, silne wiatry i deszcz na następne dni. Istnieje także ryzyko kolejnego gradobicia, w które w tej części świata jest rzadkie, aczkolwiek bardzo intensywne.

 




Lądowanie na Jowiszu - czy to jest możliwe?

Planety skaliste to doskonałe obiekty dla misji lądowych, czego niestety nie można powiedzieć o planetach gazowych. Jowisz, Saturn, Uran i Neptun to ciała niebieskie, które nie posiadają stałej powierzchni. Jednak co by było, gdybyśmy mimo wszystko spróbowali tam wylądować?

 

Jowisz składa się głównie z wodoru i helu. Wylądowanie na tej planecie byłoby niczym lądowanie na chmurach na Ziemi, czyli po prostu niewykonalne. Jednak czy możliwe jest, aby statek kosmiczny wszedł w atmosferę Jowisza i wyleciał z drugiej strony tej planety? Niestety nie.

 

Zacznijmy od początku. Atmosfera gazowego giganta nie zawiera tlenu, więc załoga musiałaby się w niego zaopatrzyć, a także przygotować na drastycznie wysokie temperatury. Już na samym wejściu, pojazd kosmiczny osiągnąłby prędkość około 177000 km/h ze względu na potężne przyciąganie grawitacyjne i po chwili napotkałby na gęściejszą warstwę atmosfery, w którą uderzyłby niczym w ścianę.

 

Po około trzech minutach lotu, załoga pojazdu znalazłaby się na głębokości 250 km. Tam napotkałaby na potężne wiatry wiejące z prędkością ponad 480 km/h. Nieco niżej, na głębokości 370 km ciśnienie jest niemal 100 razy wyższe niż na powierzchni Ziemi. Właśnie na tym poziomie, w 1995 roku uległa zniszczeniu sonda Galileo, która w ten sposób zakończyła swoją misję badawczą.

 

Na głębokości około 700 km ciśnienie jest około 1150 razy wyższe niż na powierzchni Ziemi. Astronauci mogliby przetrwać takie warunki, gdyby ich statek kosmiczny przypominał legendarny batyskaf Trieste. Był to pojazd załogowy, który w 1960 roku jako pierwszy dotarł do najgłębszego punktu na Ziemi - Głębi Challengera, osiągając głębokość niemal 11 km. Jednak na tym poziomie, ze względu na gęstość jowiszowej atmosfery, kosmonauci utraciliby kontakt z Ziemią.

Źródło: NASA

Na głębokości około 4000 km, temperatura wzrasta do ponad 3300 stopni Celsjusza, gdzie nawet wolfram - metal o najwyższej temperaturze topnienia, zacząłby się topić. Astronauci mieliby za sobą przynajmniej 12-godzinny lot, choć nie byliby nawet w połowie swojej podróży.

 

Dopiero na głębokości 21000 km, statek kosmiczny dotarłby do najgłębszej warstwy atmosfery Jowisza, gdzie ciśnienie jest 2 miliony razy wyższe niż na powierzchni Ziemi, a temperatury wyższe niż na powierzchni Słońca. Warunki na tym poziomie powodują powstawanie metalicznego wodoru o gęstości skały. Zatem gdyby statek kosmiczny zanurzał się głębiej to napotykałby na coraz większą siłę wyporu. Ostatecznie siła grawitacji i siła wyporu wyrównałaby się, a astronauci i ich pojazd utknęliby w piekielnych warunkach we wnętrzu Jowisza.

 

Żadna sonda kosmiczna, a co dopiero załoga kosmonautów nie będzie w stanie przetrwać takiego lotu. Dlatego jedynym rozwiązaniem, aby zbadać wnętrze Jowisza, są sondy orbitujące wokół planety.

 

Wiadomość pochodzi z portalu tylkonauka.pl