Styczeń 2018

Polska po raz kolejny została uznana za jedno z najbezpieczniejszych państw świata dla kobiet!

Polska może pochwalić się wielkim wyróżnieniem. Zgodnie z raportem "2018 Global Wealth Migration Review", znajdujemy się w czołówce państw najbezpieczniejszych dla kobiet w Europie i na całym świecie.

 

Wyniki badań przeprowadzonych przez firmę doradczą New World Wealth z RPA nie pozostawiają żadnych złudzeń. Polska znalazła się na 6. miejscu pod względem bezpieczeństwa dla kobiet. Raport bierze pod uwagę liczbę ciężkich przestępstw, popełnionych względem płci pięknej w 2017 roku i wskazuje, że bezpieczeństwo kobiet jest jednym z najlepszych sposobów oceny długoterminowego potencjału wzrostu dobrobytu w danym państwie. W pierwszej dziesiątce znalazły się:

  1. Australia
  2. Malta
  3. Islandia
  4. Nowa Zelandia
  5. Kanada
  6. Polska
  7. Monako
  8. Izrael
  9. USA
  10. Korea Południowa

Polska znalazła się na bardzo wysokiej pozycji w rankingu, który uwzględnia wszystkie państwa świata i pozostaje w ścisłej czołówce względem innych krajów Europy - wyżej od nas znalazła się tylko Malta i Islandia. Na samym końcu znalazła się Somalia, Sudan, Irak i Syria.

 

Nie sposób nie zauważyć, że sytuacja ta ma wyraźny związek z islamskimi "imigrantami", którzy panoszą się po całej Europie Zachodniej. Islam jest bardzo represyjny względem kobiet. W Niemczech, tzw. uchodźcy wielokrotnie organizowali masowe gwałty na kobietach. Zaś wielokulturowa Szwecja nie bez powodu określana jest mianem europejskiej stolicy gwałtów.

Warto dodać, że na przestrzeni ostatnich kilku lat wskazywano na Polskę jako najbezpieczniejsze państwo dla kobiet w całej Unii Europejskiej i najbezpieczniejsze pod względem islamskiego terroryzmu. Swego czasu, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii wytypowało Polskę jako kraj najbezpieczniejszy dla turystów. Chciałoby się rzec - oby tak dalej!

 




Żenujące konsekwencje ustawy o zakazie handlu w niedziele. Mięso na stacji paliw i inne sposoby na jego uniknięcie

Jak wiadomo gdy tylko pojawia się jakiś problem socjaliści tworzą pod niego nowe prawo i ewentualnie urząd do jego przestrzegania. Zwykle przekonują nas też, że zmiany w prawie są wprowadzane dla naszego dobra. Podobnie jest obecnie po wprowadzeniu ustawy zakazującej handlu w niedziele.

Ustawa ta zakłada, że od marca dwie niedziele w miesiącu będą pracujące dla części pracowników handlu, a kolejne dwie staną się teoretycznie wolne. W 2019 roku wszystkie niedziele mają być niepracujące. Złośliwi śmieją się, że najobszerniejszy dział podpisanej dzisiaj przez prezydenta Andrzeja Dudę, ustawy wprowadzającej to prawo to tak zwane wyłączenia.

 

Przede wszystkim ustawa zakazująca handlu w niedziele nie dotyczy kin, restauracji, stacji paliw, cukierni i piekarń. Pojawiły się sugestie, że niektóre ze sklepów będą teraz udawać w niedziele piekarnie lub cukiernie. Operator największej sieci stacji paliw w Polsce już szykuje się do hurtowej sprzedaży mięsa i butów. Trudno nie mieć skojarzeń z absurdami PRL wyszydzonymi w "Misiu" Bareji w postaci kiosku Ruchu z mięsem.

Pomysły na poradzenie sobie z socjalistycznym zakazem sprzedaży są zresztą bardzo różne. Na przykład sklepy odzieżowe w galeriach handlowych mogą działać w trybie pokazowym. Oznacza to, że  towar będzie można oglądać, przymierzać, ale nie będzie można go kupić. 

 

Teoretycznie, bo już pojawiają się pomysły, że "oglądającym" można zaoferować specjalną aplikacje na smartfona, która umożliwi zakup oglądanego towaru w sieci (gdzie handel będzie dozwolony). Potem wystarczy tylko wybrać formę dostawy towaru jako odbiór osobisty i można odebrać zakupiony w taki sposób towar.

Do tego dochodzi jeszcze zakomunikowany ostatnio przez wiele sieci dyskontów handlowych plan wprowadzenia nocnej zmiany zaczynającej się 15 minut po północy z niedzieli na poniedziałek i mamy pełny obraz tego jak rządzący Polską socjaliści "przychylili w ten sposób nieba" swojemu proletariatowi pracującemu w sieciach handlowych. Czy będą z tego powodu zadowoleni mając "wolną niedzielę" z nocną zmianą? Zapewnie ucieszą się oni tak samo jak pracownicy usług, których ustawa nie obejmuje.

 

Co będzie dalej? Oczywiście rządzący nami socjaliści będą usiłowali doprecyzowywać ustawę zabraniając tego i owego, a przedsiębiorcy będą wymyślać kolejne sposoby ominięcia tych absurdów. Ustawa ta uruchamia typową zabawę w kotka i myszkę. Sposób radzenia sobie z przestrzeganiem zakazu handlu można porównac do próby łatania dziurawego wiadra poprzez dociskanie wody od góry ogromym tłokiem. W oczywisty sposób woda znajdzie ujście, ale odpowiadający za to dociskanie urzędnicy i politycy nie rozumieją, że swoimi głupimy zakazami stymulują tylko powstawanie kolejnych absurdów jak te nadchodzące niedługo czasy gdy na stacjach paliw będziemy kupować mięso i obuwie.

 

 

 




Nowy pomysł naukowców na realizację odległych podróży kosmicznych. Czy astronauci będą jeść własne odchody?

Zespół badawczy z Uniwersytetu Stanowego Pensylwania postanowił stworzyć żywność dla astronautów, wykorzystując do tego wyłącznie ich własne odchody oraz specjalnie wyselekcjonowane bakterie. Powstałe substancje mają być pozbawione patogenów i będą mogły być wykorzystywane do produkcji kosmicznej żywności.

Żywienie się podczas podróży kosmicznych jest od zawsze sporą wyzwaniem dla jakichkolwiek misji, więc naukowcy nie przestają poszukiwać rozwiązania dla tego problemu. Szczególne utrudnienia sprawiają długie loty kosmiczne – zapasy muszą być wystarczające, nie zajmować zbyt wiele cennej ładowności, muszą także być wystarczająco odżywcze i proste w konsumpcji.

 

Naukowcy poddali ludzkie odchody procesowi fermentacji beztlenowej, przy zastosowaniu specjalnie wyselekcjonowanych drobnoustrojów. Następnie z rozdrobnionych odpadów pobrano wszystkie cenne substancje odżywcze i przy zastosowaniu reaktora mikrobiologicznego „wyhodowano” z nich nową żywność.

Metan wytworzony podczas fermentacji beztlenowej także znalazł swoje zastosowanie. Podawano go bakterii Methyloccus capsalutus – już używanej przez przemysł do produkcji biomasy, a także pasz dla zwierząt.

 

Pożywienie powstałe z odchodów posiada 52 % białka i 36 % tłuszczu, co może zapewnić astronautom dość dużą wartość odżywczą. W rzeczywistości cały proces produkcji „jedzenia” możemy porównać do przechodzenia odchodów przez szereg różnych filtrów. Podczas podróży tak długiej, jak na Marsa, załadowanie statku kosmicznego wystarczającą ilością pożywienia jest niemożliwe – generowałoby to ogromne koszty w postaci zużytego paliwa rakietowego.

 

Uprawianie żywności poprzez hydroponikę – bezglebową hodowlę roślin – także stanowi opcję, jednak zajmuje znacznie więcej czasu i energii. Dlatego naukowcy sądzą, że to właśnie recykling naszych odpadów będzie najbardziej skuteczną strategią w wyżywieniu astronautów.

 

 




W Egipcie wykopano szczątki nowego dinozaura

Egipscy paleontolodzy dokonali rzadkiego odkrycia. W oazie Dakhla w centralnej części kraju wykopano skamieniałości dinozaura z okresu późnej kredy. Znalezisko to ma dla naukowców bardzo ważne znaczenie.

 

Szczątki należą do Mansourasaurus shahinae - tytanozaura z grupy zauropodów. Jest to najbardziej kompletny szkielet dinozaura z okresu późnej kredy jakiego zdołano dotychczas wykopać w Afryce. Odnaleziono części czaszki, dolną szczękę, kręgi szyjne i kręgosłupa, żebra, większość ramienia i kończyn przednich, fragment tylnej stopy oraz kawałki wyrastających ze skóry płytek.

Źródło: Hesham Sallam/Mansoura University

Skamieliny pochodzą z okresu późnej kredy - mają około 80 milionów lat. Odkopała je ekspedycja składająca się z paleontologów i studentów z Uniwersytetu Mansoura. Naukowcy podają, że długość ciała Mansourasaurus shahinae była zbliżona do autobusu szkolnego, ważył mniej więcej tyle co dzisiejszy słoń afrykański, miał długą szyję i był roślinożercą.

Źródło: Andrew McAfee/Carnegie Museum of Natural History

Analiza kości wykazała, że Mansourasaurus shahinae był bardziej zbliżony do dinozaurów z Europy i Azji, niż do osobników z Afryki Południowej i Ameryki Południowej. To sugeruje, że niektóre dinozaury z okresu późnej kredy wciąż mogły przemieszczać się między Afryką a Europą.

Źródło: Mansoura University

Odkrycie ma ważne znaczenie dla paleontologów, gdyż w Afryce bardzo trudno jest natrafić na szczątki dinozaurów z okresu późnej kredy. Skamieliny pozwalają lepiej zrozumieć ewolucję dawnych zwierząt w czasach wędrówki kontynentów.

 




Trwa frontalny atak propagandowy Izraela na Polskę. Zdaniem izraelskich polityków to Polacy odpowiadają za Holokaust!

Relacje Polski i Izraela są obecnie chyba najgorsze w historii. Nasz filosemicki rząd od soboty jest odkładany po głowie przez rząd Izraela, który zażądał zmian w polskim prawie i wezwał polskiego premiera do złożenia wyjaśnień izraelskiemu ambasadorowi. Zszokowani polscy politycy zastygli w konsternacji lub rozpoczęli chocholi taniec udając, że nie widzą co się dzieje.

 

Do tej pory można było udawać, że sformułowania typu "polskie obozy śmierci", albo "nazistowska Polska" są dowodem na braki w edukacji ich używających. Potem zaczęto podejrzewać, że to zorganizowania akcja dezinformacyjna promowana przez niemieckich specjalistów od polityki historycznej. Teraz okazało się, że Niemcy nie odważyliby sobie na to, żeby robić coś takiego bez zgody Izraela.

 

Obecna fala wściekłości Żydów na Polaków bierze się z tego, że wprowadzono prawo penalizujące ukraińskich nazistów oraz sformułowania typu "polskie obozy śmierci" mające za zadanie przenoszenie odpowiedzialności za Holokaust z Niemców na beznarodowych nazistów, którzy rzekomo współpracowali z Polakami w mordowaniu współobywateli RP narodowości żydowskiej.

 

Izrael bezczelnie wmawia nam, że jakiekolwiek polskie państwo brało udział w holokauście. Według izraelskiego polityka Yaira Lapida istniały "polskie obozy śmierci" i nawet bezkarnie opowiada w izraelskich mediach, że członkowie jego rodziny byli mordowani przez Polaków! Kłamliwe sformułowanie "polskie obozy śmierci" wydawało nam się dotychczas złośliwym przejęzyczeniem i oczekiwaliśmy wręcz pomocy Izraela w podtrzymywaniu prawdy historycznej. To dlatego właśnie nasi politykierzy filosemici, smagani przez Izrael nie wiedzą co począć. 

"Dlaczego obozy działały w Polsce? Ponieważ Niemcy wiedzieli, że przynajmniej cześć lokalnej społeczności będzie im w tym pomagać" - oświadczył Lapid

Ich świat się zawalił i po żądaniach Izraela okazuje się, kto ma realny wpływ na stanowienia prawa w Polsce, Sejm czy Kneset. Wychodzą nam teraz bokiem wyjazdowe tajne sesje rządu w Izraelu i wyjazdowe obrady Knesetu w Krakowie. Okazuje się, że państwo położone w Palestynie rości sobie względem nas roli nadrzędnej.

Źródło: Kadr z TVP Info

Gdy w TVP Info, w programie publicystycznym „Minęła dwudziesta”, prowadzący Adrian Klarenbach na zarzuty względem Polaków zapytał rabina Szaloma Ber Stamblera o to dlaczego pani ambasador Izraela mówiła tylko o polskich szmalcownikach, a nie wspomniała o kolaboracji z Nazistami w postaci istnienia żydowskich Judenratów i żydowskiej policji w gettach. Klarenbach zapytał, czy byli tacy Żydzi, którzy wydawali innych Żydów, oczekując potwierdzenia, ale za to usłyszał co innego.

"Mądrzejsze jest nie wspomnieć o tym bo to wcale nie jest podobne" - oświadczył rabin Ber Stambler

Wygląda na to, że zmasowany atak propagandowy i dyplomatyczny, który przeprowadza Izrael, wręcz się nasila. O ile można zrozumieć argumentację Izraela, nie godzą się oni na to, żeby istniało prawo zakazujące jakiemuś Żydowi oskarżania Polaków o Holokaust, ponieważ tak właśnie jest, ale oficjalnie rząd Izraela przyznaje, że określenie "polskie obozy śmierci" jest oczywiście błędne. Jednak izraelscy politycy w stylu Yaira Lapida mają inne zdanie i widać gołym okiem, że antypolonizm jest wśród izraelskich polityków dość silny.

 

Okazuje się, że to wszystko co od lat opowiadał Stanisław Michalkiewicz nagle stało się prawdą. Bajki o tym, że Izrael jest przyjazny Polsce, skończyły się. Publicyści kręcą się jak g*wno w przeręblu, byle nie używać słowa "żydzi", politycy głupio się uśmiechają i próbują udawać, że bronią interesu Rzeczpospolitej, podczas gdy według Michalkiewicza jakieś decyzje już zapadły i "rząd o czymś wie" i stąd ta ostatnia rozpaczliwa próba, która zakończyła się atakiem dyplomatycznym Izraela.

 

 

 




W Krakowie powstaje największa na świecie wieża antysmogowa

Kraków, podobnie jak wiele innych polskich miast każdej zimy ma poważny problem z jakością powietrza. Dlatego miasto wprowadzi całkowity zakaz palenia węglem i drewnem, który wejdzie w życie już we wrześniu 2019 roku. Jednak zanim to nastąpi, Kraków już dziś prowadzi walkę ze smogiem - zaczęło się od zakazu palenia węglem niskiej jakości, a teraz w mieście powstaje nowoczesna wieża antysmogowa.

 

7-metrowe urządzenie o nazwie Smog Free Tower zostało zaprojektowane przez Daana Roosegaarde'a. Wieża miała swój debiut w 2015 roku w mieście Rotterdam w Holandii, gdzie oczyszczała powietrze i pozwoliła zwrócić uwagę na problem smogu. Rok później identyczna instalacja powstała w Chinach.

Smog Free Tower to największa na świecie wieża antysmogowa, która w ciągu jednej godziny potrafi oczyścić około 30 tysięcy metrów sześciennych powietrza. Konstrukcja jest energooszczędna - pobiera tylko 1400 wat mocy. Co więcej, zawarty w zanieczyszczonym powietrzu węgiel jest poddawany wysokiemu ciśnieniu i wykorzystywany do produkcji biżuterii. Pieniądze uzbierane ze sprzedaży pierścionków są przeznaczane na budowę kolejnych wież.

Źródło: Smog Free Project

Wynalazek holenderskiego projektanta zyskał dużą popularność na całym świecie. Smog Free Tower będzie instalowana w kolejnych państwach. Teraz przyszedł czas na Polskę. Wieża antysmogowa powstaje właśnie w Krakowie w parku Jordana, już w lutym rozpocznie pracę i będzie oczyszczać powietrze przez dwa miesiące. Koszty budowy zostały pokryte przez ING Bank Śląski.

 

Oczywiście konstrukcje takie jak Smog Free Tower nie pozwolą rozwiązać problemu smogu. Powietrze będzie faktycznie czyste, ale tylko w najbliższym otoczeniu. Wieża antysmogowa ma przede wszystkim zwrócić uwagę na ten problem i zachęcić do działań na rzecz czystego powietrza w mieście, jak i w całej Polsce.

 




W Kazachstanie przyszedł taki mróz, że zwierzęta zamarzają na kość w biegu

Kilka dni temu Kazachstan doświadczył ataku zimy. Temperatura szybko spadła znacznie poniżej zera. W niektórych miejscach nawet poniżej -40 stopni Celsjusza. Mróz zaskoczył wiele zwierząt, które dosłownie zamarzły w pozach sugerujących aktywność.

Na szokujących nagraniach widać psa, który wydaje się spacerować w wysokim śniegu. Okazuje się, że tylko wygląda jak żywy, bo jest martwy i zmrożony na kość. Na filmach widać też innego psa, który zastygł w charakterystycznej pozie z uniesioną nogą.

Odnaleziono również zająca, który wygląda jakby zamarzł podczas skoku. Autorzy nagrania w niewybrednych słowach komentują dlaczego nie lubią zimy i na końcu wygłupiają się nawet przedstawiając manekina, który wygląda tak jak z pewnością mógłby wyglądać człowiek, który znalazłby się za długo w takich warunkach atmosferycznych.

 

 




Wyciekł rządowy raport kalkulujący skutki Brexitu!

Wyciekły raporty rządowe, według których każda dostępna opcja Brexitu w jakimś stopniu zaboli Wielką Brytanię!

Portal BuzzFeed News miał dotrzeć do rządowego dokumentu, który mówi o wpływie Brexitu na ekonomiczne rozwój Zjednoczonego Królestwa. Nie jest on zbyt optymistyczny, ponieważ nie zawiera on żadnego scenariusza, który nie będzie bolesny w ciągu pierwszych lat od dokonania się wyjścia z Unii Europejskiej.

 

Dokument miał zostać opracowany przez Departament ds. Opuszczenia Unii Europejskiej. W swoim najłagodniejszym scenariuszu zakłada, że wzrost brytyjskiej gospodarki spowolni o 2% w porównaniu do reszty członków wspólnoty i stan ten potrwa około 15 lat. Jest to ponoć mało prawdopodobna opcja.

 

Pozostałe modele pokazują, że wzrost zmaleje od 5% do 8% w ciągu tego samego okresu czasu. Ta kwestia wydaje się być jednak możliwa do szybkiego odrobienia, wyjścia na prostą po okresie 15 lat. Bardziej niepokojące są możliwe krótkodystansowe efekty Brexitu, czyli podważenie pozycji Londynu jako światowego centrum finansowego.

 

Rząd jak dotąd nie skomentował wycieku i, jak donosi BuzzFeed, zdaniem jednego z urzędników pracujących w Departamencie ds. Opuszczenia Unii Europejskiej, nie zrobi tego, ponieważ przeciek raportu „jest żenujący.”  

 

 




Rosja przechwyciła amerykański samolot szpiegowski

Rosyjski myśliwiec Su-27 przechwycił amerykański samolot szpiegowski na terenie Morza Czarnego, co wywołało oburzenie i protesty ze strony Departamentu Stanu, który nazwał ten manewr „niebezpieczną interakcją”.

Jako pierwsza całe zajście opisała rosyjska agencja RIA Novosti, która powołała się na swoje źródła w ministerstwie obrony. Wynikało z nich, że samolot EP-3E Aries II nie naruszył rosyjskiej przestrzeni powietrznej. Miał być on przechwycony w powietrznej przestrzeni międzynarodowej.

 

Departament Stanu USA wydał oświadczenie, w którym możemy przeczytać, że:

 „Rosyjski myśliwiec dokonał niebezpiecznej interakcji z samolotem EP-3E w przestrzeni międzynarodowej zbliżając się do niego na odległość 1,5 metra i przecinając trasę lotu samolotu dokładnie przed nim.”

Stany Zjednoczone przedstawiły tę sytuację jako najnowszy przykład łamania przez Rosję umów i praw międzynarodowych, jednocześnie wzywając do zaprzestania niebezpiecznych akcji tego typu.  

 

RIA Novosti opisało również, że po przechwyceniu amerykańskiego samolotu i zmuszeniu go do zmienienia trasy i oddalenia się od rosyjskich granic, SU-27 spokojnie wróciło do bazy wojskowej.

 




MSZ Rosji: Nie będziemy przestrzegać narzuconych nam przez Waszyngton sankcji przeciw KRLD

Rosyjski Wiceminister Spraw Zagranicznych, Igor Morgulov, zapowiedział, że Rosja nie ma zamiaru uznawać jednostronnych sankcji USA wymierzonych w Koreę Północną, ani się do nich dostosować poprzez wydalanie objętych sankcjami obywateli KRL z Rosji.

 

Od 24 stycznia Stany Zjednoczone postanowiły zwiększyć liczbę sankcji przeciw KRL – w tym objąć nimi szesnastu obywateli Korei Północnej, którzy m.in. pracują w biznesie międzynarodowym. Na tej liście znajduje się również kilku Koreańczyków żyjących na terenie Federacji Rosyjskiej.

Przestrzegamy tylko i wyłącznie sankcji, które nałożyła Rada Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych. Nie będziemy przestrzegać jednostronnych, amerykańskich sankcji i nie mamy żadnych zobowiązań międzynarodowych, które nakładają na nas obowiązek tego typu,” - powiedział wiceminister.

Ostatnimi czasy temat przestrzegania narzuconych na Pjongjang sankcji stał się głośny. W mediach pojawiły się informacje od źródeł wywiadowczych, jakoby Rosja pomagała reżimowi Kim Dzong-Una w ich obchodzeniu. O ile to byłoby nie na miejscu (ponieważ mowa o sankcjach ustalonych przez ONZ), to Rosjanie nie mają najmniejszego obowiązku przestrzegania dodatkowych sankcji wymyślonych przez Waszyngton. Rosja to suwerenne państwo, któremu nie można narzucać czegokolwiek w tej materii.