Grudzień 2017

Jaki będzie rok 2018? Czy czeka nas dobrobyt czy wojna? 

Rok 2017 dobiega końca i to jest ten czas kiedy można rozpocząć podsumowania ale też przewidywania odnośnie tego co może się stać w nadchodzących dwunastu miesiącach. Czy nadciąga kolejny rok prosperity i pokoju czy wręcz przeciwnie, rok 2018 zostanie zapamiętany jako katastrofalny. Pospekulujmy zatem co może nas spotkać w nadchodzących 12 miesiącach.

Jedno wiadomo z pewnością. W 2018 roku czeka nas olimpiada zimowa w Korei Południowej oraz Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w Rosji. Niektórzy sugerują że właśnie po tej drugiej imprezie nadejdzie zawierucha wojenna. Rzeczywiście Rosjanie mają w zwyczaju rozpoczynać wojny w trakcie olimpiad lub chwilę po nich jak to było w przypadku Olimpiady w Seulu i w Soczi. W pierwszym przypadku doszło do wojny z Gruzją, a w drugim do rosyjskiej interwencji na Ukrainie, która zakończyła się inwazją na Krym.

Znajdujemy się obecnie w takiej sytuacji, że jako Polska staliśmy się krajem frontowym i robimy to dla Amerykanów właściwie nie żądając nic w zamian, a wręcz dziękując im czołobitnie za ich łaskawą okupację przedstawianą jako bratnie wojska stacjonujące na terenie rzekomo suwerennego kraju jakim jest podobno Polska. Amerykanie coraz aktywniej rozgrywają swoje interesy w Europie Wschodniej. Ostatnio robią to i na kierunku polskim i ukraińskim, a to wskazuje na możliwość eskalacji konfliktu ukraińskiego, na przykład poprzez rozpoczęcie walki o odbicie Krymu. Taka awantura może z łatwością rozlać się na inne kraje regionu w tym na Polskę i kraje bałtyckie. Eskalacja wojny rosyjsko-ukraińskiej w 2018 roku jest niestety bardzo realna, bo nadal formalnie jest to konflikt uśpiony, a nie zakończony.

 

Groźba wojny istnieje jednak nie tylko w Europie Wschodniej. Europa Zachodnia będzie w przyszłym roku nadal islamizowana i będzie pozostawać w oparach absurdu multi-kulti, nawet nie zauważając, że jest podbijana. Doprowadzi to z pewnością do zwiększenia zagrożenia terrorystycznego i do zmian stylu bycia, zwłaszcza kobiet. Mało kto jeszcze zauważa, że cały kryzys migracyjny to rodzaj wojny hybrydowej z nieco innego rodzaju "zielonymi ludzikami".

 

Wojna partyzancka prowadzona przez dzihadystów w Europie, jest faktem i poczucie bezpieczeństwa tamtejszych społeczeństw pikue w dół. Nic nie wskazuje na to, że w 2018 roku nastąpi w tym zakresie jakaś poprawa, a wręcz przeciwnie spodziewana jest eskalacja islamskiej przemocy i zwiększenie nacisków na dziennikarzy, aby o postępujacej islamizacji nie pisać, a przestępstwa tej grupy społecznej tuszować z uwagi na cenzurę politycznej poprawności.  

Zresztą w przyszłym roku podbijana będzie nadal również nasza Polska. Po wypchnięciu za granice przez wysokie podatki, kilku milionów Polaków, powstał niedobór rąk do pracy, który niweluje sie zgodą na podmianę populacji z polskiej na ukraińską. WIąże się to z obecnścią wilomilionowej diaspory ukraińskiej.

Biorąc pod uwagę fakt, że banderyzm jest obecnie oficjalną ideologią państwową stosowaną w ukraińśkiej polityce historycznej. Polskę po cichu podbija kraj, który jeszcze niedawno nawet nie istniał i naród, którego mitem założycielskim jest duma z tego jak 70 lat temu ich dziadkowie skutecznie mordowali Polaków. Kto wie do czego w przyszłości może doprowadzić ten lekkomyślny ruch jakim jest przeprowadzana na taką skalę wymiana populacji w Polsce.

W kontekście Polski i 2018 roku nie sposób też nie wspomnieć o konsekwencjach amerykańskiej ustawie 447, która otwiera szansę na przejęcie pożydowskiego mienia bezspadkowego należącego obecnie do polskiego skarbu państwa i przekazania go bliżej niesprecyzowanym organizacjom żydowskim, jakby byli legalnymi spadkobiercami! W naszej obecnej sytuacji gdy stosunki dyplomatyczne z Rosją mamy tak wrogie, że kolejny ich poziom to chyba już wojna, po prostu nie możemy się stawiać Amerykanom i jeśli nakażą nam oddawać organizacjom żydowskim mienie bezspadkowe, ignorując polskie prawo, to proprostu tak zrobimy, bo obecnie po prostu nie mamy innego wyjścia. Kwota jest niebagatelna bo gra idzie o 65 miliardów dolarów.

 

W przyszłym roku na Bliskim Wschodzie spodziewane jest wreszcie ostateczne pokonanie tak zwanego Państwa Islamskiego. Już obecnie istnieje ono tylko symbolicznie i skurczyło się do 2 proc swojej niajwiększej powierzchni. Wszystko wskazuje na to a w przyszłym roku ISIS zostanie ostatecznie zmieciony z powierzchni ziemi jako państwo ale zapewne nie jako organizacja. Komórki ISIS będa nadal działać na Synaju czy w Libii, która po zniszczeniu przez państwa zachodnie stała się mekką dla dżihadystów. Zapewne pozostanie tak również w przyszłym roku i raczej z Libii nie znikną targi niewolników, na których Arabowie sprzedają jak zwierzęta czarnoskórych uchodźców z Afryki. 

Sukces jakim niewątpliwie jest zniszczenie państwa dżihadystów w Iraku i Syrii, może wcale nie być dobrą informacją dla Europy. Już teraz można zacząć się obawiać napływu najemników walczących w tamtej wojnie. Ludzie ci, przeszkoleni w walce iw obozach ISIS, przybywają do Europy w tłumie tzw. uchodźców i będą stanowić ogromne niebezpieczeństwo. Nierozsądne europejskie władze chętnie przyjmują wszystkich nawet pod zmienionymi nazwiskami i bez dokumentów, a nawet aktywnie pomagają w rozlokowaniu ich po całej Europie, co w oczywisty sposób zwiększa tylko ryzyko terrorystyczne na całym kontynencie i ułatwia logistycznie stworzenie siatki terrorystycznej.

 

Kolejny rok zapewne pozostanie pod wpływem ciągłego zagrożenia terrorystycznego. Nauczyliśmy się już żyć w Europie od zamachu do zamachu i makabra to coraz bardziej powszednieje w 2018 roku można się zatem spodziewać większej znieczulicy w stosunku do zamachów bombowych czy śmiertelnych potrąceń przez ciężarówki furgonetki kierowane przez dżihadystów.

 

 

W przyszłym roku może się nagle okazać, że Polska również przyjmie swoją część islamskich imigrantów z rozdzielnika Brukseli. Skoro już zaczyna się o tym wspominać, oznacza to, że kwestia ta stanowi obecnie przedmiot targów między rządem Polski i Komisją Europejską. Przyjęcie przez Polskę 7 tys. Islamskich imigrantów mogłoby być elementem kompromisu jaki polski rząd usiłuję chyba zawrzeć z UE po wprowadzeniu przeciwko naszemu krajowi artykułu 7 traktatu o Unii Europejskiej. Zatem rok 2018 może się okazać przełomowy jeśli chodzi o sprzeciw obecnej partii rządzącej wobec islamizacji Polski, co może być kluczowe dla przyszłosci naszej i naszych dzieci.

 

Uchodźców zresztą należy się spodziewać raczej więcej niż mniej, bo ma Bliskim Wschodzie może dojść w przyszłym roku do poważnych konfliktów militarnych. Czeka nas zmiana na tronie króla Arabii Saudyjskiej, a przyszły młody król Muhammad ibn Salman, to znany zwolennik wojny z Iranem, który prowadzi zresztą rodzaj wojny pośrednie z Teheranem poprzez interwencję w Jemenie. W tym nieuchronnie zbliżającym się konflikcie sunnico-szyickim mogą również wziąć udział siły zbrojne Izraela i USA. Krążą pogłoski, że US Army od jakiegoś już czasu gromadzi w Kuwejcie kolejne transporty wojskowe, które są przeznaczone właśnie na wojnę z szyitami. Czy zatem w 2018 roku czeka nas rozprawa z Iranem?

Przyszły rok z pewnością będzie kluczowy również w kontekście przyszłości ostatniego komunistycznego kraju na świecie, Korei Północnej. Ta atomowa potęga ma całą gospodarkę nastawioną na siłę militarną. Często wiąże się to z głodem panującą wśród normalnych ludzi. Takim kosztem Korea Północna stała się mocarstwem atomowym zdolnym do wystrzeliwania własnych satelitów a nawet rakiet balistycznych ICBM, których zasięg sięga od Rosji i Chin przez Japonię po Stany Zjednoczone. Jest prawie pewne, że mocarstwa światowe coś wkróce postanowią w kontekście reżimu Kim Dzong Una i w 2018 roku może dojść do ostatecznej konfrontacji, która doprowadzi do upadku dynastii Kimów.

Wojna ta niestety prawie na pewno nie będzie łatwa, będzie za to bardzo krwawa i być może dojdzie w jej trakcie nawet do użycia broni jądrowej co byłoby po II wojnie światowej zdarzeniem zupełnie bez precedensu. Siła militarna Korei Północne jest tak duża, że operacja taka jest o wiele trudniejsza niż "demokratyzacja" Iraku czy Afganitanu. Nikt chyba nie chciałby zobaczyć na przykład upadku bomby jądrowej na Seul czy ponownie na któreś z japońskich miast, ale niestety takie zagrożenie w 2018 roku, na skutek rosnącego napięcia w tej części świata, będzie całkiem realne.

Oprócz wojen i konfliktów zbrojnych rok 2018 może zostać też zapamiętany jako rok katastrof naturalnych. Naukowcy już jakiś czas temu stwierdzili że ze względu na pewien cykl spowolnienia rotacji naszej planety rok 2018 może zostać zapamiętany jako rok szczególnie aktywny sejsmicznie. Oznacza to, że może dojść do znacznie większe ilości trzęsienie ziemi niż zwykle z kilkoma trzęsieniami o najwyższej sile zniszczenia, powyżej 8 stopni w skali Richtera. To z kolei zwiększa ryzyko, że przyszły rok zostanie zapamiętany na przykład jakimś tragicznym tsunami.

 

Miejmy nadzieję, że nadchodzący rok 2018 nie zapisze się jednak jako tragiczny, a wręcz przeciwnie, będzie bardzo szczęśliwy. W najgorszym wypadku niech nie będzie się zbytnio różnić od kończącego się właśnie roku 2017, który pod wieloma względami nie był przecież wcale taki zły. Pozostaje życzyć sobie i nam wszystkim abyśmy w nadchodzącym 2018 roku mogli nadal cieszyć się pokojem, dobrobytem, miłością oraz zdrowiem.

 

 


Trwa wyjątkowo ciepła zima w Europie i ekstremalnie mroźna w Ameryce Północnej

Podczas gdy mieszkańcy Europy mogą się cieszyć wyjątkowo ciepło zimą nawet dwucyfrowymi dodatnimi temperaturami jak obecnie w Polsce, po drugiej stronie Atlantyku panuje iście arktyczny krajobraz. Duża część kontynentu amerykańskiego została skuta lodem i od kilku tygodni występują tam rekordowe mrozy.

 

Ekstremalnie niskie temperatury w Ameryce Północnej doprowadziły już do ​​zamrożenia części wodospadu Niagara na granicy USA i Kanady. Turyści przyjeżdżają tam tłumnie, aby nacieszyć się wyjątkowym spektaklem.

W niektórych miejsca w Stanach Zjednoczonych, temperatur powietrza osiągnęła rekordowo niskie poziomy. W stanie Minnesota  temperatura spadła nawet do-40 ° C. Prognozy pogody wskazują, że ekstemalne zimno nie odpuści, a nawet rozszerzy się swoim oddziaływaniem na większą cześć Ameryki Północnej.

Synoptycy zwracają uwagę że obecny atak Mrozu jest niezwykły, ponieważ trwa nadzwyczajnie długo. Już teraz zwraca się uwagę że może to być rekordowo mroźny Sylwester i Nowy Rok w Stanach Zjednoczonych. w pobliżu Wielkich Jezior może dodatkowo spodziewać się śnieżyc.

 

Obecna ostra zima w Ameryce Północnej może być częścią pewnego cyklu pogodowego. Ostatnio zauważa się pewną przemienność w poziomie dolegliwości zimy w Europie i Ameryce Północnej. Gdy za oceanem jest ciepło Europa staje się skuta lodem i czasami cyklony potrafią się skutecznie blokować pozostając długo nad danym obszarem często skutecznie zmrażając.

 

Skoro większa część Ameryki Północnej doświadcza obecnie bezprecedensowa długo trwającego ataku zimy z siarczystym mrozem i obfitymi opadami śniegu to można podejrzewać, że zima w Europie będzie ciepła. Ale jeśli ten cykl rzeczywiście istnieje i nie jest tylko zbiegiem okoliczności, to przyszłoroczna zima w Europie może być podobna do tej jaką obserwujemy teraz w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie.

 


Korea Północna jest zalewana antyrządową propagandą

Stanom Zjednoczonym zależy na obaleniu północnokoreańskiego reżimu, lecz wywołanie wojny będzie oznaczało wejście w konflikt z Chinami i Rosją. Lepszym i sprawdzonym na przestrzeni dekad rozwiązaniem jest wysłanie agentów i podburzanie społeczeństwa przeciwko władzy.

 

Każdego roku z Korei Północnej ucieka około tysiąc ludzi. Wielu z nich opowiada o fatalnych warunkach życia i decyduje się prowadzić działalność wymierzoną przeciwko Pjongjangowi, aby pomóc uwolnić się swoim rodakom z rąk dyktatury. Angażują się np. w działalność propagandową dostarczając artykuły informacyjne, które w Korei Północnej są zakazane.

 

Amerykańska organizacja Human Rights Foundation prowadzi działalność na rzecz ochrony praw człowieka na całym świecie. Na jej celowniku znajduje się kilkanaście państw, wśród nich jest również Korea Północna. HRF nie ukrywa, że chce doprowadzić do obalenia północnokoreańskich władz. Organizacja współpracuje z uciekinierami, którzy na różne sposoby przemycają antyrządową propagandę.

 

Do Korei Północnej dostarczono w sumie około 10 tysięcy pendrive'ów oraz jeszcze większą ilość ulotek i artykułów prasowych. W nadchodzących miesiącach aktywiści mają zamiar dosłownie zalać kraj swoimi materiałami informacyjnymi. Pjongjang bardzo aktywnie walczy z przemytem i próbuje się upewnić, że mieszkańcy nie otrzymują żadnych wiadomości z zewnątrz. Zachód postrzega mieszkańców Korei Północnej jako główną siłę, która jest w stanie zaprowadzić zmiany w swoim kraju bez konieczności wywoływania wojny, a antyrządowa propaganda ma zmusić ich do myślenia i kwestionowania propagandy Pjongjangu.

 


Na jeziorze Chanka pojawił się lodowy mur o wysokości 20 metrów

Na powierzchni jeziora Chanka doszło do nietypowego zjawiska – pojawił się tam lodowy mur o wysokości 20 metrów i długości kilku kilometrów. Chanka jest przepływowym jeziorem w dalekowschodniej części Azji i leży na pograniczu Rosji i Chin.

 

Chanka jest największym słodkowodnym zbiornikiem na Dalekim Wschodzie – powierzchnia jeziora wynosi ponad 3000 km2, a jego głębokość od 1 do 3 metrów. Do jeziora wpływają 24 rzeki, między innymi Sungacza będąca dopływem Ussuri.

 

Meteorolodzy są zdania, że niezwykła ściana lodu powstała w wyniku długotrwałego okresu niskich temperatur, silnego wiatru oraz prądów wodnych, które przesuwały się wzdłuż powierzchni jeziora. Bryły lodu o różnej wielkości zostały skupione wzdłuż brzegu jeziora w ciągłą linię, która posiada kilka kilometrów długości.

Na nagraniu składającym się z wielu ujęć możemy podziwiać to niezwykłe zjawisko przyrody. Jak widać lodowy mur jest sporą atrakcją, ponieważ wielu ludzi przechadza się w jego okolicy.

 


Iran coraz bliżej wojny domowej. Władze twierdzą, że zagraniczni agenci strzelają do protestujących!

Sytuacja w Iranie pogarsza się z każdym dniem. Wszystko wskazuje na to, że kraj czeka paraliż, a w najgorszym przypadku nawet wojna domowa. W Iranie odbywają się masowe protesty, które stale przybierają na sile i są coraz bardziej agresywne. Zorganizowani demonstranci prowadzą już otwartą walkę na ulicach z siłami porządkowymi.

 

Konflikt w Iranie zaczął się w czwartek. Niewielkie tłumy niezadowolone z obecnej sytuacji ekonomicznej państwa, która spowodowana jest między innymi sankcjami gospodarczymi Stanów Zjednoczonych szybko przeobraziły się w wielkie antyrządowe demonstracje. Wszystko zaczęło się dość niewinnie, a teraz widzimy pierwsze oznaki powstającej rebelii.

Uczestnicy marszy antyrządowych nazywają prezydenta Hasana Rouhaniego i najwyższego przywódcy Iranu Alego Chamenei dyktatorami. Wykrzykują na ulicach, że nie chcą islamskiej republiki i klerykałów w rządzie. Palone są flagi przedstawiające ajatollaha Chamenei'ego. W sobotę zamieszki miały miejsce również w samym Teheranie, lecz w godzinach wieczornych policja zapanowała nad sytuacją. W niemal całym kraju dochodzi do licznych podpaleń i zmasowanych ataków na obiekty rządowe i militarne.

 

Zorganizowani ludzie coraz częściej atakują policję i nagrywają reakcje służb porządkowych, które następnie opisywane są jako ataki na pokojowych demonstrantów. Coraz częściej próbują przekonać policję i wojsko, aby pomogły obalić rząd - jak dotąd bezskutecznie. W mediach pojawiają się doniesienia o pierwszych ofiarach śmiertelnych. Irańskie władze stwierdziły, że agenci obcych państw otworzyli ogień do protestujących ludzi w mieście Dorud i zabili kilka osób.

Jakby tego było mało, chaos w kraju spowodował uaktywnienie się sunnickich dżihadystów z irańskiego ugrupowania Ansar al-Furqan, powiązanego z al-Kaidą. W nocy z piątku na sobotę, terroryści wysadzili rurociąg naftowy w ostanie Chuzestan. Do konfliktu mogą przyłączyć się również irańscy Kurdowie z Partii Wolności Kurdystanu (PJAK), którzy wysłali już do Irańczyków sygnał, że popierają ich dążenia w "walce o wolność".

Na demonstracjach coraz częściej wykrzykuje się imię Mohammada Reza Pahlawiego - szacha Iranu, który został obalony w 1979 roku w wyniku rewolucji islamskiej. Od 1953 roku, czyli po obaleniu przez CIA premiera Mohammada Mosaddegha, Pahlawi zaczął wprowadzać twarde rządy - nastąpiła likwidacja opozycji, przeciwnicy polityczni byli zamykani w więzieniach lub zabijani i powstała tajna policja polityczna SAWAK, ale przede wszystkim szach dbał o amerykańskie i brytyjskie interesy związane z irańską ropą naftową. Teraz niektórzy demonstranci wzywają syna Pahlawiego, księcia mieszkającego w Stanach Zjednoczonych, aby przyjechał do Iranu.

 

Tymczasem w zachodnich mediach słychać wyraźne popracie dla demonstrujących i ich starań na rzecz obalenia rządu. "Eksperci" przekonują, że masowe protesty w Iranie są spontaniczne a ludzie wyszli na ulicę walczyć o demokrację i wolność. Niektórzy zachęcają nawet, aby protestujący ludzie przeciągnęli policję i wojsko na swoją stronę oraz przejęli kontrolę nad lokalnymi mediami.

Sytuacja w Iranie wygląda raczej na dobrze zorganizowaną akcję amerykańskiej agencji CIA, która przecież specjalizuje się w takich operacjach. Widać dokładnie taki sam schemat działania, jaki oglądaliśmy już w Syrii, Libii, Wenezueli czy na Ukrainie. Nawet te spontaniczne protesty mieszkańców w pewnym momencie przejmowane są przez agentów-prowokatorów, którzy robią celowe zamieszanie i prowokują służby porządkowe. Do sieci społecznościowych wysyłane są nagrania z miejsca zdarzeń, którymi często próbuje się manipulować odbiorcami a zachodnie media prowadzą zmasowaną kampanię. Nie trzeba przecież przypominać, że Iran od 1979 roku jest największym wrogiem Arabii Saudyjskiej, Izraela i Stanów Zjednoczonych.

 

Zastanawiająca jest jednak cisza ze strony Chin i Rosji. Nawet władze Syrii, Iraku i Turcji nie reagują na wydarzenia w Iranie, z którym zawiązują coraz większą współpracę. Mamy za to reakcje Stanów Zjednoczonych, które popierają przewrót w Iranie. W ostatnim czasie nieustannie rosło zagrożenie wybuchem kolejnej wojny na Bliskim Wschodzie, lecz chyba nikt nie przypuszczał, że tym razem chaos i destabilizacja mogą pojawić się w samym Iranie.

 

Źródła:

http://rojinfo.com/pjak-appelle-peuples-diran-a-se-battre-a-se-soutenir/

http://www.telegraph.co.uk/news/2017/12/30/iranian-students-clash-police-tehran-protests-e...

https://www.almasdarnews.com/article/breaking-iranian-terrorist-group-blows-oil-pipeline-c...

https://www.zerohedge.com/news/2017-12-30/us-state-department-hints-iran-overthrow-are-we-...

https://www.reuters.com/article/us-iran-rallies-casualties-official/iran-blames-foreign-ag...


Naukowcy twierdzą, że do 2030 roku ludzkość pozna 100 % dna oceanów

Aż 71 % powierzchni naszej planety pokrywa woda, a tylko 15 % morskich głębin zostało dokładnie zbadanych. Przytłaczająca ilość niewiadomych stanowi problem w tworzeniu bezpiecznych map nawigacyjnych dla łodzi podwodnych, co uniemożliwia naukowcom pozwanie niezidentyfikowanej lub nawet zagrożonej bioróżnorodności. Badacze nie są z tego powodu w stanie oszacować na przykład skali zmian klimatycznych.

W czerwcu 2017 roku japońska fundacja Nippon ogłosiła projekt mapowania głębin morskich, zastrzegając, że do 2030 roku ludzkość pozna 100 % dna oceanów. W tym celu firma Shell organizuje konkurs o nazwie Ocean Discobery XPRIZE, który zachęca uczestników do tworzenia technologii umożliwiającej szybkie, autonomiczne mapowanie oceanów o wysokiej dokładności. Obecnie o nagrodę 7 milionów dolarów walczy 19 zespołów naukowych. 

 

Poprzednie metody mapowania głębinowego opierały się w większości na dużych i kosztownych pojazdach, jednak młodzi twórcy technologii stawiają na setki tak zwanych „morskich pszczół”, kontrolowanych przez autonomiczny „ul”.

Do tej pory nanoboty były stosowane jedynie w medycynie, gdzie wykorzystywano je do transportowania leków, zwalczania bakterii opornych na antybiotyki i niszczenia komórek nowotworowych. Wszystko wskazuje jednak na to, że niewielkie roboty sprawdzą się także w tajemniczych morskich głębinach, gdzie mają pracować o wiele efektywniej od swoich technologicznych poprzedników.

 

 


Nepal zakazuje samotnej wspinaczki na Mount Everest

Nepal – demokratyczna republika federalna w Azji Południowej, właśnie zakazała samotnej wspinaczki po Himalajach, w tym Mount Everest, w celu zmniejszenia liczby wypadków, do których dochodzi na szlaku. Nowe przepisy bezpieczeństwa zabraniają także wspinania się osobom z amputowanymi kończynami oraz ludziom niewidomym.

Nepalski rzecznik ds. turystyki poinformował, że prawo zostało zmienione po to, aby wspinaczka stała się bezpieczniejsza i zmniejszyła się liczba ofiar śmiertelnych. W tym roku rekordowa liczba wspinaczy próbowała zdobyć szczyt Mount Everest, niestety skutkowało to także rekordową liczbą ofiar śmiertelnych.

Wśród ofiar śmiertelnych znalazł się światowej sławy szwajcarski wspinacz Ueli Steck, a także 85-letni Min Bahadur Serchan, który zginął próbując pobić rekord bycia najstarszą osobą na świecie, która zdobyła najwyższy szczyt pasma Himalajów. 

Zgodnie z nowymi przepisami, zagranicznym wspinaczom, którzy będą chcieli zmierzyć się z Himalajami, zawsze będzie musiał towarzyszyć przewodnik. Władze mają przy tym nadzieję, że nowe prawo stworzy więcej miejsc do pracy dla nepalskich górskich przewodników.

 

Oczywiście decyzje nepalskiego rządu już spotkały się z ostrą krytyką – dyskryminowane czują się przede wszystkim osoby z amputowanymi kończynami, a także ludzie niedowidzący. Wielu amatorów wspinaczki deklaruje na mediach społecznościowych, że będą zdobywać szczyt, nie stosując się do nowych wytycznych.

 

Od 1920 roku ponad 200 osób zginęło podczas wspinaczki na Mount Everest, przy czym zdecydowana fala zgonów nastąpiła po 1980 roku. Himalaiści umierają z wielu powodów, jednak ponad 20 % przypadków dotyczy wychłodzenia, lawin, upadków oraz choroby wysokościowej.

 

 

 


Miliony szpaków nad algierską stolicą niemal zmieniły dzień w noc

Nad miastem Algier w Algierii zaobserwowano wielkie zgromadzenie szpaków. Stada składające się z niezliczonych ptaków latały tworząc różne formy wyglądające niemal jak żywy organizm.

Oglądanie stada składającego się z milionów szpaków to niezwykły widok. Mieszkańcy dzielnicy Harrach mogli zaobserwować to niezwykłe zjawisko rankiem 28 grudnia 2017 r.

 

Wielu świadków było zdumionych tym co widzą, a niektórzy twierdzili, że gdy ptaki latały nad ich głowami w dziwacznym transie, było ich tak wiele, że dzień niemal zmienił się w noc.

Powód takiego dziwacznego tańca szpaków nie jest dokładnie znany. Jedna z hipotez sugeruje, że gatunek ten ma mechanizmem obrony przed drapieżnikami takimi jak jastrzębie i sokoły. Inna teoria mówi, że szpaki zbierają się w wielkie stada, ponieważ im więcej jest ptaków tym jest im cieplej.

 

 

 


Postęp w Niemczech. W kilku miastach wprowadzają na Sylwestra specjalne strefy dla molestowanych kobiet

Po licznych skandalach związanych z powszechnym molestowaniem seksualnym jakiego dopuszczali się tak zwani uchodźcy, władze Niemiec postanowiły temu przeciwdziałać. Masowe napaści na kobiety, która pojawiły się wraz z inwazją przybyszów z innego kręgu kulturowego, stały się normą wszystkich niemieckich zabaw sylwestrowych. Zaproponowano zatem pomoc psychologiczną dla ofiar.

 

Państwo niemieckie ulega zdumiewającym przeobrażeniom. Trwa tam regularna podmiana populacji, która jest uzasadniana potrzebą empatii względem milionów ludzi przybywających do nich po pieniądze z Afryki i Azji. Doprowadziło to też do eksplozji przestępstw, w tym seksualnych. Nie brakuje szalonych lewaków tłumaczących, że takie zachowania są częścią "kultury" przybyszów i oczekiwanie aby tego nie robili jest względem nich dyskryminujące. 

Można więc założyć że Europa Zachodnia pogodziła się z tym że kobiety nie będą mogły czuć się już bezpiecznie. Postanowiono zatem aby stworzyć tzw. „Strefy Bezpieczeństwa Kobiet”, które podczas zabaw sylwestrowych mają być schronieniem dla kobiet, które nie chcą być molestowane seksualnie. Strefy Bezpieczeństwa Kobiet będą w charakterystycznych białych namiotach. 

Przed każdym z nich będzie stało dwóch pracowników ochrony  gotowych do udzielenia pomocy uciekającym kobietom. Wewnątrz namiotów będzie czekał przeszkolony psychologicznie personel. Niemieckie media donoszą, że pomysł stworzenia centrów pomocy dla molestowanych kobiet został już z powodzeniem przetestowany w Monachium podczas święta Octoberfest. Podobno z pomocy skorzystało wtedy 200 kobiet. 


 


Muzułmański burmistrz Rotterdamu wywołał zamieszanie przyznając, że jest salafitą i dżihadystą!

Muzułmanie przypominają wilki w owczej skórze - wykorzystują naiwność Europejczyków omamionych lewacką propagandą i oszukują ich twierdząc, że są umiarkowani i pokojowi, a w rzeczywistości dążą do uzyskania kontroli nad tym kontynentem. Jest to wręcz zaskakujące w jak prosty sposób wyznawcy islamu zdobywają zaufanie w Europie Zachodniej i zajmują coraz wyższe stanowiska polityczne.

 

Przy ostatnim artykule na temat islamizacji Europy wymienialiśmy islamskich polityków, którzy mogą pochwalić się zajmowanymi ważnymi stanowiskami. Przykładowo burmistrzem Londynu po raz pierwszy został muzułmanin Sadiq Khan. Ministrem Kultury i Demokracji Szwecji jest Alice Bah Kuhnke - pół-Gambijka. Natomiast Sekretarzem Stanu Berlina jest Sawsan Chebli, córka palestyńskich imigrantów. Łączy ich to, że są zwolennikami przyjmowania muzułmańskich imigrantów, przedstawiają ich w jak najlepszym świetle i dążą do utworzenia wielokulturowego społeczeństwa. Co więcej, Sawsan Chebli nie ukrywała w przeszłości, że jest zwolenniczką prawa szariatu, zaś Szwecja udziela pomocy nawet islamskim terrorystom.

 

Zwróćmy uwagę, że tolerancja wobec ludności o innej kulturze i religii działa tylko w jedną stronę. Europejczycy mają mieć dobre zdanie o przyjezdnych muzułmanach, muszą ich respektować i pozwalać żyć po swojemu. Imigranci nie integrują się ze społeczeństwami w Europie i zamiast tego próbuje się wymusić tę integrację na Europejczykach, czyli to my mamy dostosować się do obcej kultury. Takiej tolerancji nie zobaczymy jednak w Afryce czy na Bliskim Wschodzie. W krajach, gdzie dominuje islam nie wolno publicznie ujawniać swojego wyznania, bo to "prowokuje" muzułmanów.

Podczas gdy islamizacja Europy postępuje, muzułmanie zachowują się coraz śmielej i można wręcz stwierdzić, że niektórymi prowokacyjnymi komentarzami sprawdzają reakcje Europejczyków. Tak przynajmniej można zrozumieć niedawne oświadczenie burmistrza Rotterdamu, Ahmeda Aboutaleba. Muzułmanin publicznie ogłosił, że jest salafitą i dżihadystą.

 

Na antenie publicznego radia holenderskiego NPO Radio 1 polityk niespodziewanie stwierdził, że każdy muzułmanin jest przynajmniej w pewnym stopniu salafitą. Przypomnijmy, że salafizm to ruch religijno-polityczny, który dąży do odrodzenia islamu i powrotu do pierwotnych źródeł. W Europie Zachodniej, w szczególności w Niemczech jest wielu zradykalizowanych salafitów, którzy stwarzają poważne zagrożenie dla społeczeństwa i obecnego ustroju. Z kolei holenderska agencja wywiadowcza AIVD uznaje rozpowszechnianie się salafizmu za niepożądane, ponieważ zawiera w sobie "nietolerancyjne, izolacjonistyczne i antydemokratyczne przesłania".

 

Ahmed Aboutaleb wywołał oburzenie twierdząc, że salafitów można spotkać wśród chrześcijan. Następnie w nietypowy sposób wyznał, że jest dżihadystą, gdyż wstaje codziennie rano, aby zrobić coś dobrego dla Rotterdamu. Według niego, dobre uczynki to "dżihad w najczystszej formie". Jego słowa brzmią dla nas niejednoznacznie, gdyż dżihad oznacza opiekę nad rodem, troskę o rodzinę, walkę o przeżycie, dążenie do realizacji wielkich celów, ale także walkę zbrojną z niewiernymi.

 

Żyjący w Europie muzułmanie próbują przedstawiać siebie jako ludzi pełni tolerancji wobec wyznawców innych religii. Jednak zamachów terrorystycznych prawie za każdym razem dokonują właśnie muzułmanie. Co więcej, w islamie istnieją dwa terminy, które są szczególnie warte naszej uwagi. "Takijja" pozwala muzułmanom ukrywać swoją wiarę i okłamywać niewiernych w żywe oczy, jeśli ma to pomóc uniknąć prześladowań i zrealizować wyznaczone cele. Na podobnej zasadzie działa "Ketman", czyli mówienie półprawdy. Burmistrz Rotterdamu Ahmed Aboutaleb ewidentnie zastosował tę taktykę, aby wprowadzić Europejczyków w błąd, wywołać nieco zamieszania i sprawdzić reakcje, podczas gdy islamizacja naszego kontynentu przebiega sprawnie i bez zakłóceń.