Listopad 2017

Czy nowa technologia rakietowa Korei Północnej może pochodzić z Ukrainy?

Korea Północna dokonała kolejnego skutecznego testu rakietowego. Do tej pory udało im się przetestować rakiety średniego zasięgu ale mieli problemy z rakietami dalekiego zasięgu. Szczególne trudności powodowało precyzyjne ponowne wejście w atmosferę podczas ostatniej fazy lotu, tak aby dosięgnąć określony cel. Ten problem jednak nieoczekiwanie został ostatnio rozwiązany. Pojawiły się sugestie, że pomogli w tym ukraińscy eksperci, którzy podzielili się wiedzą z czasów sowieckich.

Podają bardzo poważne oskarżenia. Wynika z nich że doszło do wycieku technologii Z ukraińskich zakładów Dnipro. To właśnie tam budowano kiedyś elementy silników rakietowych z ery sowieckiej RD-250. Według ekspertów przypominają one bardzo silniki wykorzystywane w najnowszych północnokoreańskich rakietach balistycznych typu icbm, zdolnych do uderzenia celów  na terenie Stanów Zjednoczonych.

 

Gdy sprawa się wydała ukraińskie służby zmontowany dziwny film na którym pokazują rzekomych północnokoreańskich agentów usiłujących dokonać kopii dokumentacji  jakichś elementów rakiet. Wszystko to odbywa się w jakiejś dziwnej szopie i w pewnym momencie Koreańczycy zostają zatrzymani. Fabrykowanie tak dziwacznego nagrania świadczy o tym że na złodzieju czapka gore  I rzeczywiście coś może być na rzeczy w związku z wyciekiem technologii sowieckich do Korei Północnej, do którego miało dojść przez Ukrainę. 

Ukraińskie służby publikując takie filmy zdają się w prymitywny sposób sugerować Amerykanom, że to nie ich wina, że Kim Dzong Un może im teraz realnie zagrozić. Ten zabawny filmik z szopy w zakłądach Dnipro, ma rzekomo sugerować, że nagła zdolność Korei Północnej do wchodzenia w atmosferę swoimi rakietami w ostatniej fazie lotu, nie ma żadnego związku z Ukrainą i tamtejszymi specjalistami czy sprzedanymi sowieckimi technologiami. Wymyślono taką narrację, aby pokazać, że ten oczywisty wyciek technologii to próba jej wykradzenia, a nie sprzedania jej na czarnym rynku.

Podstawowe pytanie w tej chwili brzmi co zrobią z tym Amerykanie. Czy będą się dawali wodzić za nos ukraińskim służbo czy też zmienią swoje podejście do Ukrainy tak jak niedawno, przynajmniej w sferze werbalnej, zrobiła Polska? Uznanie, że to Ukraina sprzedała Korei Północnej technologii umożliwiającą zaatakowanie USA musiałoby iść w parze z zaklasyfikowaniem tego kraju jako państwa bandyckiego. Za mniejsze przewinienia US Army wprowadzała przymusową demokrację w krajach takich jak Irak czy Afganistan. Jeśli nic z tym nie zrobią to będzie dowód na to, że USA musi popierać Ukrainę, nawet w obliczu takich szokujących informacji. Po prostu ktoś potężniejszy od nich im to nakazał. Ciekawe co zrobi z tym Donald Trump, skuli ogon pod siebie czy będzie działał?

 





Bardzo silne i płytkie trzęsienie ziemi w obrębie Grzbietu Środkowoatlantyckiego

Wstrząs wystąpił o 6:32 czasu uniwersalnego. Jego magnituda została określona na 6,7 stopni w skali Richtera. Głębokość wstrząsu to zaledwie 10 kilometrów pod dnem morskim.

 

W promieniu 100 km od epicentrum tego zjawiska nie ma żadnych wysp na których mieszkali by ludzie zatem nawet gdyby doszło do niewielkiego tsunami nie miałoby ono dużego negatywnego wpływu.

 

Tsunami nie jesteś spodziewane dalej oddalonych miejscach takich jak Zatoka Meksykańska Kanada czy Karaiby. Aktywność sejsmiczna w obrębie Grzbietu Środkowoatlantyckiego jest w tym miejscu czymś typowym.

Częścią tego grzbietu jest Islandia a on sam rozciąga się na wiele tysięcy kilometrów aż do Antarktydy.  W obrębie Grzbietu Środkowoatlantyckiego występuje również tak zwana strefa spreadingu. Jest to miejsce gdzie przybywa skorupy ziemskiej poprzez emisję magmy która ze względu na połączenie płyt tektonicznych znajduje się tam wyjątkowo blisko powierzchni.

 

 

 

 





Chorwacki generał popełnił samobójstwo pijąc truciznę podczas rozprawy w Hadze

Chorwacki dygnitarz wojskowy zmarł po tym, jak wypił w sądzie śmiertelną truciznę. Mężczyźnie jakoś udało się przemycić niewielką fiolkę z zabójczą substancją, bezpośrednio na salę sądową.

Generał Slobodan Praljak podczas odczytywania werdyktu, potwierdzającego skazanie go na 20 lat więzienia za zbrodnie wojenne, wypił niewielką fiolkę z trucizną po czym wykrzyknął „nie jestem zbrodniarzem wojennym!”. Proces dotyczył zaangażowania mężczyzny w zbrodnie we wschodznim Mostarze popełnione w czasie wojny w Bośni i Hercegowinie w latach 90. XX w.

 

Serbski prawnik, który często bronił zbrodniarzy wojennych, powiedział, że łatwo jest wnieść truciznę do Trybunału w Hadze. Przed wejściem na salę sądową zabierane są metalowe obiekty oraz telefony komórkowe, jednak zakaz nie dotyczy niewielkich ilości płynów, czy tabletek.

 

Po zażyciu trucizny przez Slobodana Praljaka, jego obrończyni zwróciła się do sędziego słowami – „Praljak wypił truciznę.”. Obrady przerwano, w pomieszczeniu pojawili się lekarze. Kilka minut później, skazany został zabrany z sali. Po godzinie 13:00, informowano, że stan mężczyzny jest ciężki. Przed godziną 15:00, 29.11.2017 roku, chorwackie media przekazały, że mężczyzna zmarł. Przyczyną było zażycie trucizny.

Slobodan Praljak dobrowolnie wstąpił do chorwackich sił zbrojnych. Walczył przeciwko ludności muzułmańskiej w Bośni, a po podpisaniu chorwacko-bośniackiego porozumienia w Sarajewie, jednoczącego obie strony w walce przeciwko Serbom, także z siłami Armii Jugosłowiańskiej i Republiki Serbskiej w Bośni, po czym został mianowany do stopnia generała. Praljak trafił do Hagi w grupie sześciu zbrodniarzy, ich proces zaczął się w 2006 roku i był najdłużej trwającym procesem przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości w Hadze.

Do najsłynniejszych "osiągnięć" Praljaka należy też zniszczenie zabytkowego mostu w Mostarze, który był wpisany na listę dóbr kultury UNESCO.

 

 





Społeczność muzułmańska w Europie będzie powiększać się w szybkim tempie nawet bez imigracji

Najnowsze badania przeprowadzone przez Pew Research Center sugerują, że Europie grozi islamizacja nawet jeśli UE całkowicie powstrzyma zmasowaną emigrację z Afryki i Azji. Każdy przedstawiony scenariusz przewiduje, że w kolejnych dekadach liczba muzułmanów będzie stale rosła, zaś Europejczykom będzie groziła bardzo powolna zagłada.

 

W raporcie zatytułowanym: "Europe’s Growing Muslim Population" dowiadujemy się, że islamizacja przebiega niezwykle szybko a na obecnym etapie nie zostanie zatrzymana nawet gdybyśmy uszczelnili granice Europy. Przy założeniu, że imigracja zostanie całkowicie wstrzymana, do 2050 roku populacja muzułmanów w Europie urośnie z 26 milionów (4,9%) do prawie 36 milionów (7,4%). Jeśli imigracja będzie utrzymywała się na średnim poziomie, za około 30 lat w Europie będzie żyło 59 milionów muzułmanów (11,2%), zaś w najgorszym przypadku, gdy będziemy doświadczać stałej i zmasowanej inwazji nachodźców, do 2050 roku społeczność muzułmańska powiększy się do 75 milionów (14%).

Bez względu na poziom migracji, wielka przemiana populacji będzie najbardziej zauważalna w państwach Europy Zachodniej, Północnej i Południowej. Dotyczy to w szczególności Szwecji, Niemiec, Austrii, Francji, Belgii, Danii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Włoch, Bułgarii i Grecji.

 

Najgorszy scenariusz zakłada, że w 2050 roku muzułmanie będą stanowić ponad 30% populacji Szwecji, niemal 20% populacji Niemiec i Austrii oraz 18% społeczeństwa francuskiego. Co więcej, zgodnie z szacunkami ekspertów Polska pozostanie antyislamska - za trzy dekady muzułmanie przypuszczalnie będą u nas stanowić tylko 0,2% populacji.

Raport Pew Research Center wskazuje również, że przy zerowej migracji liczba mieszkańców Europy będzie się stopniowo kurczyć. W przypadku imigracji na średnim poziomie populacja będzie utrzymywała się na stałym poziomie, z kolei nieograniczone przyjmowanie przybyszów z Afryki i Azji sprawi, że liczba ludności na naszym kontynencie będzie stopniowo rosnąć. Bez względu na migrację, Europa będzie posiadała coraz więcej muzułmanów i coraz mniej rodowitych Europejczyków.

 

Nie trzeba długo zastanawiać się nad scenariuszem jaki obierze Unia Europejska. Przewodniczący KE Jean-Claude Juncker powiedział kilka dni temu, że przez następne dekady Europa "musi" przyjmować kolejnych imigrantów z Afryki a zamykanie granic nie ma sensu. W podobnym tonie wiele razy wypowiadała się wysoka przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federica Mogherini, a nawet sam papież Franciszek. Przyjęło się, że białego człowieka trzeba zniszczyć i można tego dokonać tworząc wielokulturowe społeczeństwo.

 





Nadchodzi nowa generacja dronów, które będą osiągać niemal prędkość dźwięku

AeroAstro Laboratories z MIT pracują obecnie nad stworzeniem najszybszego jak dotąd drona. Zgodnie z projektem, bezzałogowy statek powietrzny będzie w stanie przekraczać prędkość 0,8 Macha, czyli około 988 km/h.

 

 

Dron nazwany roboczo „Firefly” (ang. świetlik) nie przypomina kształtem obecnie produkowanych dronów, a raczej mini rakietę przypominającą nieco sterowiec. Jego nadrzędnym celem ma być zbieranie danych i zwodzenie systemów wojskowych wroga.

 

Przed inżynierami z MIT stoi jednak nie lada wyzwanie, gdyż przy całej swojej użyteczności i osiąganej prędkości Firefly może mieć długość co najwyżej 48 cm i szerokość 6,3 cm. W przeciwnym razie urządzenie nie sprosta wyśrubowanym wymaganiom sił powietrznych USA.

 

Najpoważniejszym problemem, z jakim muszą zmierzyć się naukowcy jest z pewnością napęd drona. Silnik elektryczny nie pozwala na osiągnięcie zamierzonej prędkości, a silnik odrzutowy jest po prostu za duży i wydziela zbyt wiele ciepła. 


źródło: engineeringdotcom na youtube.com

Drugim poważnym problemem jest zużycie paliwa przez drona. Klasyczna rakieta wielkości Firefly’a zużyłaby całe paliwo w ciągu kilku sekund. Z rozwiązaniem przybył jednak jeden z doktorantów MIT. Zaproponowana przez niego mieszanina nadchloranu amonu i oksamidu działa jak inhibitor. Obniżona temperatura pozwala spalać paliwo na tyle wolno, że silnik drona może pracować przez około 3 minuty. Jest to pozornie niewiele, jednak przy wspomnianej prędkości daje szerokie pole do popisu.

 

Firefly na każdym kroku korzysta z nowinek technologicznych. Jest jedną z pierwszych rakiet tworzonych przy użyciu drukarek 3D i posiada nowe rozwiązania w zakresie spalania paliwa. Choć do pierwszego lotu pozostał jeszcze przynajmniej rok, to eksperci już prognozują powstanie nowej generacji dronów.

 

 

 





Chiny rozpoczynają prace nad pływającą elektrownią atomową

Państwowa firma China Shipbuilding Industry Corporation zakończyła właśnie prace nad projektem technicznym i wkrótce przystąpi do budowy nawodnej elektrowni atomowej. Platforma zostanie oddana do użytku najpóźniej w 2020 roku i będzie wykorzystywana do użytku cywilnego.

 

Pływająca elektrownia atomowa to technologia, którą zainteresowane są nie tylko Chiny, ale także Rosja i Stany Zjednoczone. Wspomniana firma China Shipbuilding Industry Corporation we współpracy z CSIC 719 Research Institute przystępuje właśnie do etapu budowy.

Źródło: China General Nuclear Power Group

Nowa elektrownia jądrowa o mocy 200 MW będzie wykorzystywana do zasilania morskich platform wiertniczych, a także wysp na Morzu Południowochińskim. Konstruktorzy pracują teraz nad pływającą elektrownią atomową, która będzie bardziej narażona na warunki panujące na morzu. W przyszłości mają również zbudować podwodną elektrownię o mniejszej mocy, która z kolei będzie pracowała w bardziej stabilnym środowisku.

Źródło: China General Nuclear Power Group

Pierwsze tego typu platformy będą posiadały zastosowania cywilne. Gdy technologia stanie się bardziej zaawansowana to będzie wykorzystywana również przez okręty wojenne. Amerykańscy eksperci wskazują, że pływająca elektrownia atomowa z pewnością zwiększy potencjał wojskowy Chin i w dodatku będzie funkcjonować na wodach Morza Południowochińskiego, które są przedmiotem sporu międzynarodowego.

 





Bitcoin wart ponad 10 tysięcy dolarów – stał się najbardziej wartościową walutą świata!

Rynek kryptowalut nie przestaje zaskakiwać. Wbrew przewidywaniom ekonomistów, Bitcoin przekroczył wartość 10 tysięcy dolarów. Zaktualizowane prognozy mówią, że w ciągu 5 lat waluta osiągnie pułap nawet 25 tysięcy dolarów za sztukę.

Bitcoin jest obecnie najpopularniejszą kryptowalutą na świecie. Jak większość tego typu walut, opiera się na zdecenralizowanej bazie danych typu blockchain. Rozwiązania tego nie wykorzystuje jeszcze żaden centralny „bank” odpowiadający za obrót walutą. W blockchain, wszystkie transakcje i przepływ informacji oparty jest na architekturze peer to peer (to użytkownicy tworzą sieć, w której rozproszona jest baza danych, co zapewnia odporność na awarie oraz ataki hakerów).  

W ostatnim roku kurs Bitcoina ulegał różnym fluktuacjom. Raz malał a raz wzrastał, ale listopad był dla niego wyjątkowo szczęśliwy. Gdy 20 listopada wszyscy dziwili się nowym rekordem waluty, która osiągnęła wartość 8200 dolarów, nikt nie spodziewał się, że zaledwie 6 dni później osiągnięte zostanie 9000 dolarów i więcej. Warto zaznaczyć, że jeszcze rok temu nawet 1000 dolarów wydawało się kwotą trudną do osiągnięcia. Sensacyjny wzrost wartości Bitcoina sprawił, że znacznie zmieniono prognozy co do jego rozwoju.

Jeszcze niedawno podział Bitcoina na Bitcoin Gold i Bitcoin Cash wprowadził spore zamieszanie na rynku kryptowalut. Niektórzy eksperci zaczęli nawet wieszczyć koniec całemu przedsięwzięciu, jednak dziś sytuacja ma się zgoła inaczej. To właśnie wspomniany podział może być powodem tak gwałtownego wzrostu wartości waluty. Dzięki niemu transakcje miały znacznie przyspieszyć, a sam Bitcoin stał się bardziej dostępny.

 

Jeśli aktualny trend wzrostu waluty się utrzyma, to według części ekonomistów może ona osiągnąć wartość nawet 25 tys. dolarów w ciągu najbliższych 5 lat. Rynek Bitcoina osiągnąłby wówczas 5% wielkości rynku złota!

 

 

 





Eksperyment potwierdził, że dżdżownice mogą się rozmnażać na Marsie!

Holenderscy naukowcy odkryli, że dżdżownice mogą rozmnażać się w warunkach panujących na Marsie. Eksperyment został przeprowadzony w „symulatorze” gleby, który imituje warunki panujące na Czerwonej Planecie. Rezultat może mieć kluczowe znaczenie dla dalszego podboju kosmosu.

Ze słow ekspertów wynika, że byli bardzo zaskoczeni tym co odkryli.

„Na początku eksperymentu, umieściliśmy w glebie jedynie dorosłe dżdżownice, aby sprawdzić, czy przetrwają w trudnych warunkach. Ogromną niespodzianką okazało się zakończenie eksperymentu, kiedy znaleźliśmy dwa młode robaki w symulatorze.” – powiedział Wieger Wamelink z Wageningen University & Research.

Naukowcy wykorzystali świński obornik do nawożenia gleby.

„Dodanie nawozu naturalnego okazało się świetną decyzją. Byliśmy zaskoczeni, że dzięki niemu, marsjańska gleba jakościowo przewyższa ziemski piasek.” – powiedział Wamelink w oświadczeniu wydanym przez uniwersytet.

Robaki są kluczowe dla utrzymania zdrowej gleby, nie tylko na Ziemi, ale także w przyszłych plantacjach na Marsie lub na Księżycu. Dżdżownice żywią się martwą materią organiczną, m. in. resztkami roślin, które mieszają z glebą, zanim ją wydalą.

Dzięki kopaniu tuneli, dżdżownice napowietrzają i poprawiają strukturę gleby, co uskutecznia nawadnianie roślinności.

Naukowcy stwierdzili, że są w stanie wyhodować ponad tuzin roślin uprawnych w mieszance symulującej marsjańską glebę. Uprawy przeszły również test bezpieczeństwa i zostały spożyte przez ludzi. Jedynym gatunkiem, który dotychczas oparł się ich wysiłkom, jest szpinak.

 

 





Całe Stany Zjednoczone znalazły się w zasięgu najnowszej rakiety balistycznej Korei Północnej!

Niedawny test rakiety balistycznej został okrzyknięty w Korei Północnej jako wielki sukces. Również południowokoreańscy eksperci z dużym zaniepokojeniem przyglądają się postępom swojego sąsiada z północy. Wystrzelony wczoraj pocisk posiada bowiem ogromny potencjał.

 

Korea Północna powiadomiła, że jej najnowsza rakieta to Hwasong-15. Podczas testu osiągnęła maksymalną wysokość niemal 4 500 kilometrów, a po 53 minutach wylądowała 950 kilometrów od miejsca startu. Ta międzykontynentalna rakieta balistyczna potrafi dokonać ponownego wejścia w atmosferę. Choć eksperci z USA niedowierzają, to szacunki Południowokoreańczyków zdają się potwierdzać, że Pjongjang faktycznie osiągnął ogromny sukces w rozwoju technologii balistycznej.

Według obliczeń, potencjalny zasięg Hwasong-15 wynosi ponad 13 000 kilometrów. To oznacza, że całe Stany Zjednoczone znajdują się w zasięgu tej rakiety. Z pomocą najnowszego pocisku balistycznego, Korea Północna mogłaby dostarczyć ładunek nuklearny.

 

Donald Trump tradycyjnie zwrócił się z pretensjami do Chin i zapowiedział kolejne sankcje na Pjongjang. Jedyne, czego możemy być pewni jest to, że żadne sankcje gospodarczne nie poprawią obecnej sytuacji. Korea Północna coraz szybciej rozwija rakiety balistyczne, a Hwasong-15 jest na to wystarczającym dowodem.

 





Najnowsze badania wyjaśniają tajemnicę mitycznego Yeti

Opowieści o tajemniczym stworzeniu żyjącym w Himalajach krążą wśród tubylców przynajmniej od pierwszej połowy XIX wieku. Tzw. człowiek śniegu to prawdziwa zagadka dla naukowców - dotychczas nikt nie zdołał przedstawić jednoznacznego dowodu na istnienie włochatej istoty przypominającej człowieka. Najnowsze badania DNA rozwiązują tę zagadkę.

 

Charlotte Lindqvist z Uniwersytetu Buffalo przeprowadziła analizę w sumie 24 próbek szczątków - 9 z nich rzekomo należy do Yeti, zaś pozostałe pochodzą od lokalnych gatunków niedźwiedzi. Wśród materiałów należących do tajemniczego małpoluda znalazł się ząb, fragmenty futra a nawet kość. Dopiero badania DNA pozwoliły ustalić do jakich zwierząt tak naprawdę należą te szczątki.

 

Okazało się, że 8 resztek zawiera materiał genetyczny żyjących w Himalajach niedźwiedzi brunatnych i niedźwiedzi czarnych. Ostatni przedmiot należał do psa. To zła wiadomość dla zwolenników Yeti, bowiem kolejne badania nie potwierdzają istnienia tego małpiszona i ponownie sugerują, że mieszkańcy Nepalu i Tybetu najwyraźniej widzieli niedźwiedzie, które zostały uznane za tajemnicze stwory.

 

Naukowcy uważają, że istnienie Yeti jako istoty przypominającej wysoką włochatą małpę wydaje się mało prawdopodobne. Zamiast tego skłaniają się ku teorii, według której Yeti jest po prostu krzyżówką dwóch gatunków niedźwiedzi. Badania DNA z 2013 roku przeprowadzone przez Bryana Sykes'a z Uniwersytetu Oksfordzkiego wykazały, że możemy mieć do czynienia z hybrydą niedźwiedzia polarnego z niedźwiedziem brunatnym.