Lipiec 2015

Ciemna strona Tajlandii

Tajlandia jest jednym z najczęściej i najchętniej odwiedzanych krajów Azji południowo - wschodniej a jej uroki można by długo wyliczać. Znajduje się tu wielowiekowa kultura i sztuka, której dowodem są między innymi zbudowane z wielkim rozmachem oraz zdobione z ogromnym przepychem rzeźb i ozdób świątynie buddyjskie.

 

Tajlandia to także światowa stolica jednych z najpiękniejszych plaż na świecie, z turkusową wodą, bajkowymi lagunami, rafami koralowymi i palmami kokosowymi, a całość osadzona jest w ciepłym, przyjemnym klimacie. Tajlandia to także ojczyzna thai boxingu, tajskiego masażu, wyśmienitej lecz ostrej kuchni oraz motorowerów na których turyści jeżdżą z jednej wspaniałej plaży na drugą. Można tu przemierzać dżunglę na słoniach, pływać tratwą po rzece, brać prysznic pod wodospadem oraz przemierzać dżunglę aby po dniach marszu odkryć w nich buddyjskie świątynie i mieszkających w nich mnichów.

 

Mimo że jest to kraj bardzo komercyjny to wciąż jednak zachowuje on swoje tradycje i kulturę i pomimo ciągłego napływu Białych daje nam odczuć jaki jest na prawdę, a jest piękny. Bogaty w sztukę i dobrą kuchnię Bangkok jest jednym z najczęściej odwiedzanych miast na świecie, podczas gdy bezpośrednie dochody z turystyki stanowią około 7% GDP a dochody pośrednie powiązane z turystyką prawie 17% GDP. Zrelaksowana atmosfera, błogi klimat, banany i mango zrywane z drzew czy huśtawaki na palmach kokosowych nad ciepłym morzem to atrakcje które umiejętnie zasłaniają ciemną stronę Tajlandii.

banner.jpg

Tajlandia jaką chcemy ją widzieć

Pomimo że wielka część dochodu narodowego pochodzi z prawdziwego przemysłu turystycznego to ogromna część pochodzi też niestety z przemysłu seksualnego, z narkotyków, z handlu częściami ciał zagrożonych gatunków oraz ze znęcania się nad zwierzętami. Tajlandia to kraj gdzie wszystko jest na sprzedaż i gdzie nikt nie uśmiecha się za darmo a przemysł seksualny jest częścią turystyki, tak samo jak hotel czy przejażdżka na słoniach. Oficjalnie prostytucja jest nielegalna choć z drugiej strony nielegalność tego procederu jest sformułowana prawnie w bardzo niejasny sposób, tak aby istniało przywolenie na prostytucyjną żyłę złota. W dużej mierze o tym wszystkim właśnie będzie ten artykuł.

Plaga prostytucji i homoseksualizmu

Jak wspomniałem wcześniej kultura Tajlandii opiera się na buddyźmie, który jak najbardziej stanowi dobre przesłanie, choć są też inne strony obyczajowości tego kraju.

Tajlandia opanowała "plaga pedalstwa" oraz transwestytów "ladyboys", którzy zwłaszcza w wydaniu Tajlandii są wyjątkowo obrzydliwi. Wielokrotnie widziałem mężczyzn przebranych za kobiety, w tym także chłopców szkolnych przebranych w sukienki, z makijażem i z długimi włosami; i niestety istnieje na to duże przyzwolenie społeczne. Dla potrzeb prostytucji chłopcy robią sobie także operacje zmiany płci a potem tańczą przy rurze i sprzedają się turystom. Ladyboys to jednak najczęściej mężczyźni przebrani za kobiety które okupują centra turystyczne obnosząc się ze swoim zboczeniem w celu poszukiwania klientów z Europy. Najczęściej ma to miejsce w barach lecz czasem przejeżdżają przez ulice zakupów na motorowerze krzycząc: „ladyboys”. Czasem przyznają się do tego że są mężczyznami lecz częściej starają się wmówić spragnionym wrażeń turystom że są kobietami. Desperatom radzę się więc powstrzymać gdyż godzina spędzona z „podejrzaną kobietą” może się przerodzić w poważną chorobę lub wiele godzin u psychologa. Radzę też nie brać wszystkiego co się rzuci człowiekowi na szyję gdyż to będzie zawsze przebrany mężczyzna. Radzę też zwracać uwagę na detale, jak ręce oraz jabłko Adama, choć przede wszystkim radzę pojechać do Tajlandii ze swoją kobietą której mężczyzna może ufać i wie że jest jego. Przypominam też, że homoseksualizm jest bezpośrednio powiązany z HIV/AIDS a Tajlandia jest krajem bardzo wysokiego ryzyka.

whores.jpg

Zdjęcie z wieczornego bazaru na Koh Samui gdzie przychodzą też rodziny z dziećmi. Te są przynajmniej kobietami.

Pomimo że tolerancja nie jest moją specjalnością uważam że jeśli para zboczeńców chce się łajdaczyć za zamkniętymi drzwiami bez użycia dzieci, to należy ich zostawić w spokoju. Jednak publiczne obnażanie swojego zboczenia powiązane z utratą godności nie powinno być tolerowane ani zachęcane w imię chorego ultra-liberalizmu. Dla dobra ogółu oraz dla zapewnienia bezpieczeństwa zdrowemu społeczeństwu pewne rzeczy powinny istnieć tylko w cieniu. Spędziłem w Tajlandii wiele miesięcy na przestrzeni kilku lat i uważam że zbyt dużo wolności obyczajowej może się kiedyś okazać szkodliwe. Poza tym temat ten jest bardzo niesmaczny, zupełnie tak samo jak całe ulice żywego towaru na sprzedaż, teraz już także importowanego ze światowej stolicy HIV, z sąsiedniej Kambodży. Ladyboys to według mnie zmora dnia powszedniego, symbol śmiertelnych epidemii oraz upadku moralnych wartości. Uważam że epidemia ta powinna mieć zakaz wypełzania na ulice a tego rodzaju zachowanie powinno być skryminalizowane.

Pamiętajmy jednak, że każda wyspa oraz każdy ośrodek turystyczny ma część nastawioną na rodziny z dziećmi oraz na prostytucję, nawet Pattaya. Oznacz to że po dopłynięciu na wyspę w porcie należy zapytać o „cichą” lub głośną” część wyspy. W Tajlandii jednak problem jest tak ekstremalny że na wyspie Koh Samui która nie słynie z prostytucji, przy populacji ponad 60.000 jest około 10.000 prostytutek. Wielokrotnie widziałem starych mężczyzn z młodymi Tajkami chodzącymi pod rękę i idącymi razem do pokoju i obserwując te pary docierało do mnie za każdym razem że nie mieli oni sobie zbyt dużo do powiedzenia. Czasem kobiety utrzymują swoje całe rodziny w ten sposób i ma to przyzwolenie społeczne. Rozmawiałem o tym z prostytutkami i powiedziały mi, że zdają sobie sprawę z tego co robią ale są też zadowolone że mogą utrzymywać swoje rodziny. Dodatkowo jest tu także element religijny. Wedle buddyzmu kobiety te wierzą, że sprzedając swoje ciało staremu, nieatrakcyjnemu mężczyźnie lub będąc ich stałymi kochankami za pieniądze lub prezenty zostaną wynagrodzone w przyszłym życiu, gdyż ich dusza powędruje do ciała bogatej osoby. Do prostytucji są werbowane nawet 11-letnie dziewczynki a biznes ten jest w Tajlandii wart od około $6mld rocznie. Obliczono także, że prostytucją w Tajlandii zajmuje się około 300.000 kobiet, choć moim zdaniem są to bardzo optymistyczne dane. Istnieje też prostytucja dziecięca importowana z Kambodży i Laosu oraz tak zwane oportunistki. Mafie wynajmują też dzieci do żebrania w miejscach turystycznych za około $25 miesięcznie które dodatkowo świadczą usługi seksualne.

Wiele Tajek uważa jednak że prostytucja jest dobra gdyż zmniejsza ilość gwałtów i że jest ona częścią społecznych zwyczajów Tajlandii. Myślę, że to chore nastawienie do problemu jest sygnałem na alarm czy za kilka lat w Europie rzeczy takie jak: islam, homoseksualizm czy pornografia w szkołach nie staną się „częścią społecznych zwyczajów Europy”.

faggots.jpg

Opcja dla ekstremalnych desperatów lub dla bardzo pijanych. Przypatrzcie się temu zdjęciu bardzo dokładnie!!!

Tajlandia jest drugim po Malezji najczęściej odwiedzanym krajem Azji południowo - wschodniej gdzie turystyka stanowi około 7% dochodu narodowego, a prostytucja aż 3%. W Tajlandii przemysł seksualny ma tak ogromne przyzwolenie społeczne zarówno wśród turystów jak i Tajów, że około 10% wszystkich dolarów wydawanych przez turystów jest płaconych za seks. Faktowi temu sprzyja bieda oraz ogromny i niepohamowany głód pieniędzy Tajów. Nigdy nie zapomnę gdy jechałem taksówką po Bangkoku i za każdym razem na światłach kierowca wyceniał przechodzące kobiety. Pod tym względem Tajlandia jest straszna i myślę że wątek ten nawiązuje też do zdrowia.

Ogromnym tematem jest tu HIV i AIDS i niestety Tajlandia jest pod tym względem krajem wysokiego ryzyka. Rząd tajski wymierzył wojnę HIV i robi dużo aby obudzić w ludziach świadomość ryzyka tej choroby lecz pomimo to obliczono że ponad 0.5mln Tajów jest zarażonych wirusem HIV. Kobiety pracujące w burdelach i „salonach masażu” są bezpieczniejsze niż te na ulicy gdyż zabezpieczenia i reguralne badania są częścią polisy firmy. Jak we wszystkich krajach rozwijającej się Azji istnieje tu także spore ryzyko zatrucia pokarmowego, lecz w porównaniu z Indiami które przodują w zakresie chorób i zatruć wszelkiego rodzaju nie mamy się o co martwić. Przed przyjazdem do Tajlandii należy się zaszczepić przeciwko wielu groźnym chorobom.

Wielkim problemem jest także, że w związku z Nowym Porządkiem Świata, Trzeci Świat mieszkający w Europie przywozi ze sobą do nas bardzo groźne choroby. Jest to jednak temat do którego lewica nie wie jak podejść gdyż gryzie się on z absurdalną poprawnością polityczną.

 

Koszmar mieszanych związków

Pomijając czystość rasową którą wiele razy opisywałem w swoich artykułach w Tajlandii ma miejsce kolejny, bolesny proceder. Otóż mężczyźni z Europy wyjeżdżają do Tajlandii aby tam znaleźć żonę, co obok programów na temat kursów tajskiego gotowania zaowocowało także takimi tytułami jak np. „Jak stracić wszystko w Tajlandii”. Otóż wedle tajskiego prawa obcokrajowiec nie ma prawa kupić nieruchomości lecz może ją wynająć. Uwiedzeni ciepłym klimatem, smacznym jedzeniem i tanim życiem, oraz początkowo także bezapelacyjnym oddaniem swojej tajskiej narzeczonej Biali mężczyźni po przejściach szukając miłości wpadają w największą pułapkę swojego życia. Cały czas się zdarza, że mężczyźni z Europy budują domy i nawet hotele na nazwisko swojej tajskiej żony, po czym ona występuje o rozwód a tajski sąd deportuje Europejczyka i wszystko zostawia Tajce. Naiwność Białych mężczyzn w Tajlandii nie zna granic, zupełnie tak samo ja chciwość Tajów. Jakby tego było mało Tajki mówią otwarcie, że poszukują mężczyzny który "zbuduje im dom i zapewni dobre życie” i mówią szczerze od serca że jest to dla nich najważniejsza cecha u mężczyzny.

Często są to byłe prostytuki które przez całe życie czekały na małżeński interes swojego życia. Oznacza to więc że mieszane związki w Tajlandii są ostatecznie tylko i wyłącznie interesem. Wiele razy w różnych częściach Tajlandii widziałem jak Anglik pracował za barem a jego tajska żona leżała i wydawała mu rozkazy, gdyż w przypadku rozwodu on nie miał żadnych praw za to za co sam zapłacił. (Na marginesie, Azjatki w Europie mają dokładnie tą samą strategię a Biali mężczyźni też są głupi do samego końca). Myślę, że najgłupsi w tym temacie są bez wątpienia Anglicy gdyż oni dają się ograbiać swoim tajskim „żonom” najczęściej. Niektórzy z nich są tak głupi że spełnia największe marzenie swoich tajskich prostytutek. Zabierają je do Europy, potem się z nimi żenią i mają z nimi dzieci a po paru latach Azjatki wystepują o rozwód. Dla odmiany w sądach europejskich Tajka ma w takim wypadku prawo do jego majątku, co oznacza że Anglik traci wszystko co ma, wyprowadza się ze swojego domu a potem musi płacić kredyt za dom z którego został wyrzucony.

Thaimarriage1.jpg

Opowieść o kobiecie rzeźniku w Białej sukni, która postanawia zostać hodowcą Białych świnek. Głaszcze świnkę, dobrze ją karmi a gdy śwince jest już dobrze tajska kobieta rzeźnik „podrzyna jej gardło”. W efekcie tego naiwna Biała świnka traci WSZYSTKO.

Poza tym w nocnym barze Tajki wyglądają jeszcze w miarę dobrze choć też nie zawsze, natomiast przy świetle dziennym są po prostu paskudne i na pewno nie warte tych pieniędzy. Smutne też jest, że Biali mężczyźni mają z nimi dzieci, co sprawia że nasza i tak będąca mniejszością Biała rasa staje się jeszcze bardziej zagrożona. Podróżując po Tajlandii miałem też wrażenie, że tam nikt się nie uśmiecha za darmo a turysta nie jest traktowany jako gość lecz jako chodzący pieniądz. Naturalnie piękne Tajki zdarzają się od czasu do czasu lecz najczęściej można je zobaczyć w internecie po retuszach lub operacjach.

Jako doświadczony podróżnik oraz specjalista od Azji chciałbym dać radę wszystkim romantykom poszukującym miłości oraz desperatom szukającym seksu z Azjatkami;

-Po pierwsze każdy kto ma £20 ma też Tajkę na 1h lub nawet na całą noc a każdy kto ma £100 może mieć ich 5 lub 6 na całe noce, dlatego nie ma powodu aby brnąć w sztuczny związek z kobietą interesu. Z drugiej strony nie trzeba też koniecznie płacić. Znałem podróżnika z Polski któremu Tajki ciągle pchały się na siłę do łóżka i to za darmo, aż miał ich tak dość że w końcu z nich zrezygnował. Jest to moment w którym docenia się piękno Białej kobiety.

-Tym którzy szukają miłości radzę wziąć kobietę z Rosji, Białorusi lub Ukrainy. Są to piękne kobiety bliskie nam kulturowo, łatwe do ułożenia, spełniające nasze standardy rasowe oraz także potencjalne matki naszych Białych dzieci. Ponadto gdyby ten związek rozpadł się przewidujący mężczyzna nie zostanie ograbiony jak to jest w przypadku małżeństw z Tajkami oraz innymi Azjatkami i zostanie też zachowana czysta linia krwi.

Myślę że rozdział ten stanie się przestrogą dla naiwnych i choć pewne zdania mogą brzmieć niesmacznie być może zdołam uchronić kilku naiwnych żądnych wrażeń.

Foreigners-Homeless-in-Thailand.jpg

Co roku w Tajlandii rośnie liczba bezdomnych Białych mężczyzn którzy zostali oszukani i ogołoceni ze WSZYSTKIEGO przez swoje tajskie żony. Niektórzy nie mają nawet za co wrócić do domu i muszą żebrać. Co dziwne Tajki często grają w otwarte karty lecz oni i tak się łudzą na ich uczciwość.

 

Zbrodnie przeciwko przyrodzie

Środowisko naturalne w Tajlandii jest piękne lecz nie znaczy to że jest zadbane. Dużym problemem jest zatrucie wody, zatrucie powietrza i nielegalne wyrębu lasów, choć ten aspekt rząd kontroluje do pewnego stopnia. W latach 60tych zalesienie Tajlandii stało na poziomie około 53% a teraz jest to jedynie około 20%.

Rosnąca populacja oraz rosnący przemysł będący priorytetem dla rządu Tajlandii nieskończenie zatruwa ten piękny kraj. Jednym z wielu problemów jest brak ryb w morzach Tajlandii gdyż ich liczebność spadła aż o 90% a jednym z najbardziej zagrożonych gatunków jest ryba piła (Pristis pectinata), która jest popularna w wielu kulturach. Kłusownicy z kolei zamordowali wiele krokodyli i dużych gatunków kotów a wiele małych zwierząt jest trzymanych jako zwierzątka domowe, co oznacza że matka tego zwierzęcia została zabita.

croc farm.jpg

Zanim krokodyle i inne gady zostaną przerobione na torebki, buty i portfele najpierw są zamęczane w pokazach dla turystów.

W 1991 roku liczba dziko żyjących słoni w Tajlandii stała na poziomie około 1900 a teraz jest ich mniej niż 1000 i ciągle nie są one uznawane za zwierzęta zagrożone. Samce słoni są mordowane z powodu kości słoniowej a samice aby ukraść im małe słonie. Cena słoniątka na czarnym rynku to około $7000 a gdy dorosną są one używane albo do pracy albo do przedstawień dla turystów. Słonie w Tajlandii trzymane są w złych warunkach co doprowadza do ran na ciele oraz problemów psychicznych tych zwierząt.

Tajlandia była też niedawno znana jako ostatni bastion dziko żyjących tygrysów lecz dziś żyje ich na wolności tylko około 250 a na świecie tylko około 3000. Kłusownicy polują na nie ze względu na skóry i części ciała (kły, czaszki, pazury) i obecnie w Tajlandii istnieje grupa uzbrojonych strażników którzy zabijają kłusowników. Niestey czasem ofiarą padają tygrysy i gdyby nie ich praca tych pięknych zwierząt już by nie było. Chiny z kolei składają zamówienia na tygrysie penisy za około $1300 od sztuki, które potem są wysyłane to bogatych Chińczyków jako afrodyzjaki, amulety, środki lecznicze oraz są także serwowane w restauracjach. Popyt na części wielu zwierząt w wielu krajach Azji jest szacowany na $6mld dolarów rocznie a zupa z tygrysiego penisa w Pekinie czy Taipei kosztuje około $320. Towar jest oczywiście przesyłany z Tajlandii, choć także z Laosu, Wietnamu i innych krajów.

Przez brutalny proceder kłusownictwa w Tajlandii nie ma już także wolno żyjących gibonów. Dziś można jedynie pojechać na wyspę Phuket gdzie znajduje się ich mały i bardzo skromny park. Krokodyle i węże są natomiast trzymane na farmach gdzie uczestniczą w brutalnych przedstawieniach a potem są przerabiane na skóry i mięso. W nielegalnie wycinanych dżunglach Tajlandii kurczących przestrzeń życiową zwierząt istnieją bambsowe rzeźnie w których codziennie setki jaszczurek i węży jest obdzieranych ze skóry. Popularne są także skorupy żółwi morskich mimo że wszystkie gatunki są zagrożone.

dead-tigers-and-leopards.jpg

Pieniądze za cenę krytycznie zagrożonego gatunku. Tajski rząd robi stanowczo za mało.

Serce krwawi na samą myśl o tym że tajska rządza pieniądza nie zna granic i generalnie rasa Żółta jest najbardziej brutalną i bezwzględną ze wszystkich. Pomimo wprowadzonego zakazu polowania na zagrożone gatunki nadal są bazary w Tajlandii gdzie można kupić części zwierząt krytycznie zagrożonych a jednym z takich bazarów jest na przykład bazar turystyczny na wyspie Koh Samui. Każdego roku na lotniskach są zatrzymywani przemytnicy którzy starają się wywozić z Tajlandii futra tygrysów, skorupy żółwi i skóry gadów i czasem jest to towar wart miliony dolarów. Proceder ten istnieje także w Chinach, w Kambodży, Indonezji oraz w Wietnamie. Ochrona gatunków istnieje lecz w Tajlandii ludzie zjedzą wszystko i byliby w stanie nawet zabić dwugłowego jednorożca gdyby mogli zarobić na jego śmierci.

 

Narkotykowa hipokryzja

Myślę że powinienem zacząć od tego, że za handel narkotykami w Tajlandii przewidziane są kary dożywotniego więzienia lub nawet kary śmierci. Mimo to jednak setki tysięcy turystów jest aresztowanych każdego roku. Przestrzegam więc przed głupotą! Nawet małe używki które w Holandii byłyby legalne w Tajlandii są surowo karane. Pod żadnym pozorem nie należy ich kupować, tym bardziej że często nieumundurowana tajska policja sprzedaje trawę i wlepia astronomiczne mandaty. Silna wola i zdecydowane „nie” na pewno będą nas trzymać z dala od kłopotów. Pomimo że rząd tajski głośno reklamuje swój brak tolerancji do narkotyków obcokrajowcy nie uczą się na błędach. W 2009 roku w Tajlandii zostało aresztowanych 7.258 obcokrajowców z czego 61% zostało skazanych za narkotyki. W roku 2010 za narkotyki poszło za kratki 116.323 i w porównaniu z latami poprzednimi liczby te stale rosną.

Zawsze należy pakować swoje bagaże samemu i nie pozwalać nikomu na ruszanie naszych toreb gdyż były już przypadki podrzucania narkotyków osobom udającym się na lotnisko. Osoba taka jest zwana potocznie „mułem” co oznacza że wiezie heroinę przez międzynarodowe lotniska za ogromne pieniądze, których nigdy nie widzi gdyż idzie natychmiast do więzenia na całe życie. Oprócz samodzielnego pakowania bagaży ważne jest także aby nie zaprzyjaźniać się z nikim na lotnisku lub z kimś kto chce aby mu wyświadczyć przysługę i coś przewieźć. W Tajlandii operują tajskie i afrykańskie gangi, które polują najczęściej na turystów w popularnych centrach turystycznych. Często turystom wydaje się że mogą dobrze zarobić po powrocie do domu ale jest to tylko ich fantazja. W głupocie, która jest najczęściej mocno nakrapiana alkoholem przodują Brytyjczycy i Australijczycy.

Drugroutemap.gif

Złoty Trójkąt nie jest już sobie w stanie poradzić z rosnącym popytem na heroinę lecz „robi co może” aby sprostać zamówieniom.

Jak na ironię jednak brutalne prawo antynarkotykowe Tajlandii istnieje tylko po to aby nikt nie wchodził w interes tajskiemu rządowi, który jest jednym z największych szmuglerów narkotyków. Generalnie każdy rząd handluje narkotykami. Rząd USA chroni pól narkotykowych Afganistanu a rządy Azji płd-wsch chronią swojego interesu. Do początku XXI wieku Złoty Trójkąt, który jest także ciekawym kierunkiem turystycznym był największym centrum narkotykowym świata oraz największym eksporterem heroiny, lecz potem ten "zaszczytny" tytuł został przejęty przez Heroinistan (Afganistan). Biorąc więc pod uwagę, że Tajlandia zaciekle walczy z narkotykami oraz fakt że wszyscy wiedzą o plantacjach heroiny na północy kraju proceder ten jest chroniony za wszelką cenę. Otóż za pieniądze wszystko można a rzeczy nielegalne takie jak narkotyki i prostytucja stają się „legalne” w wydzielonych rejonach. Otóż Tajlandia co roku produkuje około 500 do 1000 ton opium, które po pracy w laboratoriach przekształcane są w około 50 do 100 ton heroiny. Złoty Trójkąt (Laos, Tajlandia i Birma) przesyła następnie heroinę do innych części świata choć największym importerem południowo wschodniej heroiny są Chiny. Chiny zamawiają 90% heroiny ze Złotego Trójkąta i popyt jest tak ogromny że kraj ten musi uzupełniać niedobory heroiną z Afganistanu.

Na podstawie informacji ONZ w sprawie Narkotyków i Przestepczości (UNODC) oraz Europolu, interes narkotykowy jest wart rocznie około $435mld, w tym sam handel kokainą jest wart $84mld. Poza tym wszystko wskazuje na to że zyski z globalnego interesu narkotykowego (do którego Tajlandia jak najbardziej się przyczynia) będą stale wzrastały i będą też wzrastały aresztowania Australijczyków i Brytyjczyków na tajskich lotniskach. Rzecz też w tym, że mali przemytnicy zawsze wpadają lecz ogromni gracze tacy jak wpływowi polityci, sędziowie czy szefowie biur imigracyjnych nigdy.

„Wiem że narkotyki niszczą świat i szkodzą naszym dzieciom i dzieciom w dalekich krajach ale jest to jedyny sposób abym mógł opłacić szkołę moich własnych dzieci. Gdy sadziłem ryż, sałatę i inne warzywa zarabiałem $500 rocznie a gdy sadzę mak narkotykowy zarabiam minimum $3500 rocznie. Poza tym jest bezpieczniej gdyż gangi chronią moje pola i chronią także moją rodzinę”.

Rolnik z Azji południowo – wschodniej

Obliczono, że rynek kryminalny Tajlandii (prostytucja, narkotyki, fałszywe waluty, podrabiane dóbr, handel ludźmi, piractwo wszelkiego rodzaju) to około $14mld rocznie. Korupcja, handel bronią i hazard to także oprócz pięknych plaż specjalność Tajlandii.

 

 


Zbadano anomalię magnetyczną na Atlantyku - czy ludzkości może grozić nagłe przebiegunowanie?

Na południowym Atlantyku znajduje się anomalia magnetyczna, której istnienie jest dowodem na to, że z ziemskim polem magnetycznym dzieje się coś niepokojącego. Problem polega na tym, że jako takie pomiary ludzkość prowadzi najwyżej od 150 lat, okazuje się, że są sposoby, aby odtworzyć nasze pole magnetyczne w dłuższych okresach czasu. Co ciekawe było to możliwe dzięki lokalnym praktykom z ogniem.

 

Sięgnięcie w przeszłość czegoś co naukowcy nazywają anomalią magnetyczną SAA od ang. South Atlantic Anomaly, wydawało się niewykonalne. Pozostawało gdybanie na temat natury tego zjawiska i jego trwałości. SAA to obszar osłabienia działania pola magnetycznego prawdopodobnie wywołanego jakimiś fluktuacjami w obrębie jądra Ziemi. Skutek tego jest taki, że każdy przelot nad tym obszarem może być bardzo niebezpieczny dla znajdujących się tam samolotów lub satelitów.

 

Okazuje się, że zwyczaj wypiekania gliny praktykowany przez ludy pierwotne zamieszkujące na terenie dzisiejszej Republiki Południowej Afryki, spowodował, że za każdym razem gdy palili oni rytualny ogień dochodziło do zapisania parametrów pola magnetycznego Ziemi i to w regularnych odstępach czasu. Naukowcy zdołali odczytać utrwalone zapisy i sporządzono analizy długoterminowe zmian pola magnetycznego.

Źródło: Nature.com

Uczeni badali to, ponieważ SAA może być zwiastunem nadchodzącego przebiegunowania. Właśnie tak uczeni wyobrażali sobie jego początek. To, że pole magnetyczne Ziemi może zmienić biegunowość jest faktem, a nie przypuszczeniem. Takie zjawiska zdarzają się cyklicznie, a ostatnia znana nam zmiana biegunów magnetycznych Ziemi, to tzw. przebiegunowanie Brunhesa-Matuyamy, które wystąpiło mniej więcej 780 tysięcy lat temu.

 

Jak wynika z nowo pozyskanych danych, anomalia magnetyczna między Afryką, a Ameryką Południową, słabła i rosła w siłę na przestrzeni lat, ale wciąż tam była. Może to wskazywać na to, że nie pojawiła się niedawno i jest ona związana z aktywnością jądra Ziemi.

 

Ustalono, że poziom pola magnetycznego pozostawał w obrębie dającego się zdefiniować cyklu do roku 1000. Gdy tylko zaczęło się średniowiecze pole magnetyczne zaczęło słabnąć osiągając minimum około XVI wieku. Potem doszło do stopniowego wzmocnienia magnetycznej osłony, aż do załamania zaobserwowanego pod koniec XX wieku. Od tego czasu ziemskie pole magnetyczne osłabiło się o 7%.

Źródło: Nature.com

Naukowcy nie są zgodni, co do oceny wpływu anomalii magnetycznej SAA na naszą planetę. Gdy zbadano rozmiary SAA ustalono, że następuje ekspansja tej anomalii magnetycznej. Co jest niezaprzeczalnym faktem, dziura w polu magnetycznym powiększa się i jeśli nadal będzie to postępowało w takim tempie wkrótce niebezpieczne promieniowanie będzie jeszcze bliżej powierzchni Ziemi.

 

Uczeni nie są jednak w stanie powiedzieć czego można się spodziewać w przyszłości. SAA może znowu zmienić swoje rozmiary, ale równie prawdopodobne jest to, że stanie się zwiastunem przebiegunowania, które nie koniecznie może trwać tysiące lat i wedle najnowszych ustaleń, następowało również bardzo gwałtownie, na przestrzeni dziesiątek lat, albo i szybciej.

 

 

Zobacz również:

http://zmianynaziemi.pl/kategoria/saa

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/ziemskie-pole-magnetyczne-wykazuje-oznaki-znacznego-slab...

 


Naukowcy z Japonii zbudowali najpotężniejszy laser na świecie

Naukowcy z Uniwersytetu w Osace przetestowali niedawno laser, który jest najpotężniejszy na świecie. Generuje on impulsy o wyjątkowo dużej mocy a jednocześnie zużywa niewielkie ilości energii.

 

Japończycy uruchomili laser LFEX (Laser for Fast Ignition Experiments) o mocy 2 petawatów. Każdy generowany impuls trwa tylko jedną pikosekundę, czyli jedną bilionową sekundy, i zużywa bardzo niewielkie ilości energii, rzędu 200 dżuli. Natomiast sam laser posiada prawie 100 metrów długości.

Źródło: Osaka University/Asahi Shimbun

Junji Kawanaka z Instytutu Inżynierii Laserowej na Uniwersytecie w Osace powiedział dla portalu Gizmag, że choć ich laser jest obecnie najpotężniejszy na świecie, to jego zespół już planuje wprowadzenie pewnych ulepszeń. Ostatecznie laser LFEX będzie posiadał moc aż 10 petawatów.

 

Podobne technologie mają powstać w europejskich i chińskich instytuach badawczych. Lasery mają pomóc w wielu eksperymentach naukowych i mogą prowadzić do przełomów między innymi w nanotechnologii, fizyce cząstek elementarnych i w badaniach nad kontrolowaną syntezą termojądrową.

 

 

Wiadomość pochodzi z portalu tylkonauka.pl

 

 

Źródło: http://tylkonauka.pl/wiadomosc/japonscy-uczeni-opracowali-najpotezniejszy-laser-swiecie


Amnesty International oskarża Izrael o zbrodnie wojenne

Organizacja pozarządowa Amnesty International oskarżyła w środę państwo Izrael o to, że w 2014 roku podczas operacji zbrojnej przeciwko Palestyńczykom ze Strefy Gazy popełniono liczne zbrodnie wojenne. Za pojmanie jednego żołnierza, siły IDF miały rzekomo stracić 135 cywilów, Palestyńczyków.

 

Z raportu pod nazwą "Czarny piątek: rzeź w Rafah" wynika, że "ataki powietrznych i naziemnych sił izraelskich na Rafah, były celowe i przeprowadzone w sposób systematyczny, co powoduje, że można je również uważać za zbrodnie przeciwko ludzkości".

 

Teraz trochę wizualizacji dla osób mniej obeznanych w temacie, bo do tych zindoktrynowanych bądź sympatyzujących z syjonizmem nie przemówią żadne obrazy i dowody.

Nikt logicznie myślący nie ma wątpliwości ,że wspomniane przez Izraelskie MSZ " palestyńskie organizacje terrorystyczne " nie mają praktycznie żadnych zdolności realistycznie zagrozić Izraelowi. ( a od czasu istnienia systemu "żelaznej kopuły" zadać mu jakichkolwiek strat. Poniżej kilka faktów o "żelaznej kopule" i jej działanie na żywo.

Co więcej - oczywistym jest ,że Izrael jeśli by tego chciał to starł by w proch wszystkie te organizacje. Jednak służą one za dobry powód do stopniowego zabierania ziemi Palestyńczykom. Oto mapka obrazująca to zjawisko.

Odbywa się to na przykład poprzez budowanie murów. Niektózy sugerują, że mają one za zadanie odgradzanie ich od wody pitnej. Często niszczysię ich domy pod pretekstem burzenia podziemnych tuneli Hamasu, a co jakiś czas, pod pretekstem wojny z terroryzmem, przeprowadza się tam krwawe kampanie militarne.

 

Oczywiście metody terrorystyczne stosowane przez Palestyńczyków nie są godne pochwały, ale czy ludzie zadają sobie pytanie jakie są ich motywy? Odpowiedzialność zbiorowa stosowana przez Izrael za najmniejsze nawet akty terroru mówi sama za siebie. Jeśli rząd izraelski daje sobie od kilkudziesięciu lat prawo, żeby zabierać palestyńczykom ich ziemię, niszczyć i podkopywać ich na dziesiątki sposobów to ma też siłę żeby odwrócić całą tą sytuację ,zakończyć ten długotrwały konflikt i zapewnić Palestyńczykom godne warunki życia. Jednak jedynymi działaniami jakie przeprowadza Izraelski rząd są represje. Spirala wzajemnej nienawiści nigdy w ten sposób się nie skończy.

 

Kiedyś w szkole uczono mnie, że organizacje takie jak OWP, Hamas, Hezbollah to terroryści i były stawiane w jednym rzędzie np. z Al-Kaidą. Pamiętajcie, że w czasie II wojny światowej, przy drogach prowadzących do lasów często widniały takie oto tabliczki.

Źródło: odkrywca.pl

Pamiętajcie, że w tamtych czasach z perespektywy np III Rzeszy partyzanci również byli terrorystami i należało ich eksterminować, a jednak dziś pamiętamy o polskim podziemiu niepodległościowym ( i słusznie ) jako o bohaterach. Nie porównuję oczywiście Armii Krajowej do Hezbollahu, ale ta analogia ma wam uzmysłowić że z perespektywy Palestyńczyków oni również są bohaterami, a Żydzi okupantami. Pamiętajcie - historię piszą zwycięzcy. 

 

Proszę obejrzeć czy oni wyglądają dla tamtejszej ludności na terrorystów? Czy ukrywają się przed nią po krzakach i tunelach? Czy może są witani jak wybawiciele?

Doszło nawet do sytuacji, która nam Polakom może kojarzyć się bardzo źle, ponieważ daje aluzje do pewnych wydarzeń z czasów II wojny światowej.

http://www.tvp.info/10293973/informacje/swiat/izrael-autobusy-tylko-dla-zydow/

Na szczęście ostatecznie nie zostało to wprowadzone, ale sam zamysł już o czymś świadczy.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Nie-bedzie-segregacji-Palestynczykow-w-autobusach-Premier-Izraela-sie-nie-zgodzil,wid,17552070,wiadomosc.html?ticaid=115505&_ticrsn=5

To nie pierwszy raz kiedy organizacje międzynarodowe zwracają uwagę na to co robi Izrael. Oto przykładowe artykuły z przed paru lat. Internet jest ich pełen:

http://www.dziennik.pl/swiat/article294720/ONZ_oskarza_Zydow_o_masowy_mord.html

http://www.theguardian.com/world/2009/mar/23/israel-gaza-war-crimes-guardian

Teraz parę zdań o antysemityzmie - nigdy nie dajcie sobie wmówić ,że jakakolwiek krytyka żydów , Izraela czy ich wspólników równoznaczna jest antysemityzmowi. Czy jeśli krytykuję polski rząd, bądź tych z Polaków którzy odpowiedzialni są za nędzę w której dzisiaj żyją ludzie w tym kraju to jestem antypolonistą? Przyjrzyjmy się bliżej samemu słowu "antysemityzm". Z etnicznego punktu widzenia semitami są nie tylko biblijni Żydzi  ,ale również arabowie jak np Palestyńczycy czy Syryjczycy.

Słowo to jest używane w takiej formie, ponieważ ma pejoratywny wydźwięk. Po drugie ma znaczenie etniczno-rasowe - czyli każdemu komu nie podobają się jakieś działania żydów przypisana jest łatka rasisty

Przez co można wyciągać dalsze konsekwencje prawne, jak zresztą robią na świecie całe sztaby prawników na usługach różnych organizacji.

 

Na koniec dodam ,że nie należy wrzucać wszystkich żydów "do jednego worka" ponieważ wśród nich tak jak i wśród wszystkich narodów istnieją podziały. Judaizm nie jest równy syjonizmowi. Nie wszyscy żydzi są syjonistami, tak jak nie wszyscy syjoniści są żydami. Syjoniści pod przykrywką swej religii dążyli i dążą  ( często rękami swych pomagierów ) do różnych celów politycznych, manipulacji świadomością ludzi, historią, kreowaniu rzeczywistości dla mas i to właśnie o nich w tym artykule jest mowa. Oficjalnie syjonizm był ruchem powstałym w XIX wieku dążącym do ustanowienia żydowskiego państwa w Palestynie i na tym miał się skończyć. Prawda jest jednak taka ,że wtedy dopiero się zaczął na poważnie. Ale to tylko moje drobne dygresje i nie będę ich poruszał w tym artykule. 

 

Jak będzie wyglądała przyszłość stosunków Palestyńsko-Izraelskich? Tego nie wiem. Jednak w Polskich mediach nigdzie nie mogę się doszukać informacji na temat tego ,że 15 września 2015 roku zacznie się Walne Zgromadzenie ONZ na którym być może podjęta zostanie decyzja o przyszłości Palestyny. O tym co nas czekać może we wrześniu postaram się napisać jeszcze w najbliższym czasie.

 

Pozdrawiam wszystkich czytelników.

 

El Capitan

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Zatrzymany w Korei Północnej pastor "przyznał się", że współpracował z USA i chciał obalić rząd

Na początku tego roku, służby Korei Północnej aresztowały pastora Hyeon Soo Lima, głowę Koreańskiego Kościoła Prezbiteriańskiego z Toronto. Podczas niedawnej konferencji prasowej "przyznał się", że działał na szkodę państwa a jego ostatecznym celem było obalenie północnokoreańskich rządów.


Trzęsienie ziemi w Turcji o sile 5,2 stopni wystąpiło zaledwie 140 km od elektrowni jądrowej w Akkuyu

W Turcji w basenie Morza Śródziemnego w Zatoce Mersin 30 lipca br. o godzinie 01:00 czasu lokalnego miało miejsce trzęsienie ziemi o sile 5.2 punktów w skali Richtera zaledwie 140 km od elektrowni jądrowej w Akkuyu.


Dania rozpocznie kampanię informacyjną aby odstraszyć imigrantów

Nowy rząd w Danii jakiś czas temu zapowiedział że rozpocznie walkę z islamizacją kraju, tzn. ograniczy napływ imigrantów, sprzeciwiając się jednocześnie polityce narzucanej przez Unię Europejską. Obecnie najwięcej mówi się o specjalnej kampanii, która ma zniechęcać migrantów do przyjazdu do tego kraju.

 

Duński rząd planuje rozpocząć zmasowaną kampanię informacyjną w zagranicznych gazetach. Specjalne reklamy będą "zniechęcały" migrantów przed przybyciem do Danii. Minister ds. integracji Inger Støjberg wyjaśniła, że migranci decydują się na wyjazd do danego kraju biorąc pod uwagę warunki życia, jakie tam panują. Oczywisty jest fakt, że w pierwszej kolejności analizowane są finanse.  

 

Dania chce przede wszystkim ograniczyć świadczenia socjalne dla imigrantów nawet o 45%. Reklamy w zagranicznych gazetach będą zawierały tę informację wraz ze wszystkimi innymi ograniczeniami, jakie będą wprowadzane dla uchodźców. Støjberg uważa, że informacje na ten temat zostaną szybko rozpowszechnione między innymi za pomocą mediów społecznościowych.

 

W ostatnim czasie sporo mówiło się o rozporządzeniu Unii Europejskiej, które mówi o tym że kraje członkowskie powinny przyjąć część migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki. Inger Støjberg oświadczyła niedawno, że do kraju przybyło już sporo uchodźców i nie mają zamiaru przyjmować kolejnych.

 

 

Źródła:

http://www.thelocal.dk/20150724/denmark-anti-refugee-advertisements-asylum

http://www.thelocal.dk/20150720/denmark-declines-to-take-part-in-migrant-relocation


Na wyspie Reunion odnaleziono coś co przypomina fragment skrzydła zaaginionego Boeinga 777

Tajemnicze zaginięcie należącego do Malaysian Airlines Boeinga 777 Boeinga 777 numer lotu MH370 do dzisiaj nie zostało wyjaśnione. Nie znaleziono też żadnych szczątków maszyny. Tymczasem na francuskiej wyspie Reunion znajdującej się na Oceanie Indyjskim znaleziono fragment, który może być częścią zaginionego Boeinga.

 

Według ekspertów odnaleziony element, będący prawdopodobnie klapolotką z jakiegoś samolotu, pozostawał w wodzie przynajmniej przez rok. Jednak do tej chwili nie ma stuprocentowej pewności, że część ta należy do zaginionego samolotu. Emocje studzą przedstawiciele linii lotniczej, którzy przypomnieli, że potrzebne są jeszcze dokładne badania.

 

Nieoficjalnie wiadomo, że część ta faktycznie może być fragmentem klapolotki z Boeinga 777. Mają o tym świadczyć rzekomo wybite numery, które znajdują się na części wyrzuconej przez ocean. Można założyć, że klapolotki nie pływają bez powodu w oceanie, więc jeśli potwierdzi się to co się przypuszcza, to będzie to pierwszy dowód na to, że lot MH370 zakończył się katastrofą.

Źródło: twitter

Boeing 777, lecący z Kuala Lumpur do Pekinu, zniknął z radarów w nocy z 8 marca 2014. Na pokładzie było 12 członków załogi i 227 pasażerów z 14 krajów. Większość z nich to Malezyjczycy i obywatele Chin, ale byli wśród nich także Hindusi, Indonezyjczycy, Kanadyjczycy, Amerykanie, Francuzi, Holendrzy, Irańczycy i Nowozelandczycy. Przyjmuje się, że do katastrofy doszło w południowej części Oceanu Indyjskiego.

 

 

 


W nadchodzących latach Indie staną się najludniejszym krajem na świecie

Organizacja Narodów Zjednoczonych zmieniła swoje prognozy wobec Indii. Ten drugi najludniejszy kraj świata może wyprzedzić pod tym względem Chiny w ciągu najbliższych siedmiu lat, czyli aż o sześć lat szybciej niż dotychczas przewidywano.

 

Na dzień dzisiejszy liczba ludności w Chinach wynosi około 1,4 miliarda osób, natomiast w Indiach - około 1,25 miliada. Różnica jest zatem niewielka i stale zmniejsza się z roku na rok. Według najnowszych prognoz, Indie staną się najludniejszym krajem na świecie już w najbliższych latach. 

 

ONZ zwraca również uwagę na Nigerię. Jest to obecnie najludniejszy kraj na kontynencie afrykańskim, w którym populacja rośnie w bardzo szybkim tempie. Uważa się, że do 2050 roku Nigeria może stać się trzecim pod względem liczby ludności krajem świata, wyprzedzając tym samym Stany Zjednoczone.

 

Z raportu wynika, że obecnie na Ziemi żyje około 7,3 miliarda ludzi. W 2030 roku liczba ta wzrośnie do 8,5 miliarda, w 2050 roku wyniesie już 9,7 miliarda a pod koniec obecnego wieku - 11,2 miliarda ludzi. Wzrost liczby ludności przewidywany jest w wielu krajach świata, lecz prognozy dla Polski wypadają dość niekorzystnie - z roku na rok, nasz kraj będzie się stopniowo wyludniał.

 

 

Źródło: http://economictimes.indiatimes.com/news/politics-and-nation/india-to-surpass-china-in-population-in-seven-years-united-nations/articleshow/48271847.cms