Maj 2015

Pieniądz papierowy już wkrótce stanie się przeszłością

Wiodący doradca ekonomiczny rządu Niemiec uważa, że banknoty i monety stały się "anachronizmem" i muszą zostać usunięte. Pomysł bezgotówkowego społeczeństwa powraca w najważniejszym kraju Unii Europejskiej.

 

Nie ma wątpliwości, że pieniądz sprawia, że ​​świat się kręci. Ale czym jest pieniądz? Czy to fizyczne banknoty i monety? Obecnie pieniądze to raczej zapisy w systemie bankowym. Więc dlaczego potrzebujemy gotówki skoro teraz prawie każdy ma telefon komórkowy i kartę debetową? Czy nie lepiej byłoby oddać wszystkie pieniądze i przejść całkowicie na system płatności elektronicznych?

 

Debata na ten temat trwa już od kilku lat. Niektórzy uważają, że bezgotówkowe społeczeństwo to remedium na szarą strefę, ponieważ bez niej nie byłoby się rzekomo jak rozliczać bez opodatkowania. Prędzej jednak ludzie wymyślą system barteru niż zaczną grzecznie płacić horrendalne podatki na subwencje partyjne i wystawne kolacyjki kasty rządzącej.

 

Niemieccy ekonomiści dołączyli teraz do tych, którzy przekonują, że wycofanie gotówki jest nieuniknione. Rolf Bofinger, jeden z czołowych doradców ekonomicznych niemieckiego rządu, powiedział w wywiadzie dla tygodnika "Spiegel", że banknoty i monety stały się anachroniczne. Jego zdaniem im wcześniej z nich zrezygnujemy tym lepiej.

 

Czasy kiedy nic nie będzie można kupić i sprzedać bez wiedzy władzy, wydają się być coraz bliższe. Kolejne przełomy technologiczne nie tylko poprawiają naszą egzystencję, ale też ułatwiają sprawowanie nad nami kontroli o której Naziści mogli tylko pomarzyć.

 

 





Liczba ofiar upałów w Indiach wzrosła już do 2237 osób

W ciągu ostatnich 24 godzin w stanie Andhra Pradesz , na skutek upałów zmarło 146 osób, a w stanie Telangane 52 osoby. Setki osób codziennie nie wytrzymują największych od dekady upałów sięgających powyżej 47 stopni Celsjusza w cieniu.

 

Łączna liczba ofiar ciepła w obu wspomnianych stanach wyniosła odpowiednio 1636 i 541 osób. Incydentalne przypadki przegrzania prowadzącego do śmierci odnotowano też w innych miejscach Indii. Najwyższą temperaturę zanotowano w mieście Nagpur, w stanie Maharasztra. Tam słupek rtęci zatrzymał się na 47,1 stopni.

 

W niektórych regionach kraju nadeszły też przelotne deszcze, które jednak nie przynoszą znacznej ulgi, przyczyniając się tam raczej do wzrostu wilgotności, co powoduje upał jeszcze bardziej nieznośnym.

 

Władze dotkniętych wysokimi temperaturami stanów. twierdzą, że, według meteorologów, upały będą trwały jeszcze przez kolejne kilka dni. Potem spodziewane są poważniejsze deszcze, które mogą odmienić życie milionów mieszkańców Indii zmagających się obecnie z ciepłem powodującym topnienie asfaltu.

 

 





Amerykańska policja zastrzeliła w tym roku prawie 400 osób

Dziennik Washington Post ujawnił właśnie szokujące dane z których wynika, że w tym roku policja z USA wręcz nadużywała broń palną podczas różnych interwencji. W ciągu 5 miesięcy zginęło aż 385 osób.

 

Statystyki przygotowane przez dziennikarzy są dość szczegółowe. Najbardziej zwraca się uwagę na fakt, że 180 zastrzelonych mieszkańców USA to były osoby białoskóre, natomiast 105 kolejnych to czarnoskórzy. Co więcej, 80% osób posiadało pistolet, nóż lub inny przedmiot który może zagrozić życiu lub zdrowiu. W pozostałych przypadkach ofiara nie była uzbrojona. Zdarzały się również sytuacje kiedy policja strzelała do osób młodszych, które miały w ręku pistolet-zabawkę.

 

Z danych wynika również, że niemal 25% osób spośród wszystkich ofiar zostało określonych przez policję lub rodzinę jako chorzy psychicznie. Zwrócono uwagę, że w wielu przypadkach funkcjonariusze nadużywali władzy - wiele osób zginęło podczas próby ucieczki. Podsumowując całość, spośród wszystkich przypadków tylko trzech policjantów zostało oskarżonych o popełnienie morderstwa.

 

Były szef policji i dyrektor Fundacji Policji Jim Bueermann powiedział, że liczbę zabójstw nigdy nie uda się ograniczyć, jeśli nie będą gromadzone szczegółowe dane na ten temat. Dziennikarze z Washington Post opracowali swój raport korzystając z wielu źródeł - są to między innymi wywiady, raporty policyjne i wiadomości lokalnych mediów.

 

 

Źródło: Washington Post





Uskok San Andreas - film katastroficzny, który może się stać rzeczywistością

W najbliższym tygodniu na ekrany kin wchodzi film katastroficzny "San Andreas" z Dwayn'em Johnsonem w roli tytułowej. Ze względu na jego imponujące rozmiary uskok San Andreas w Kalifornii uważany jest za jedno z najbardziej niebezpiecznych pod względem sejsmicznym miejsc na Ziemi.



USA próbowały zniszczyć program jądrowy Korei Północnej za pomocą wirusa Stuxnet

Korea Północna, podobnie jak Iran, rozwijają własny program nuklearny, który jest potępiany przez Zachód a w szczególności przez Stany Zjednoczone. W 2010 roku, USA i Izrael za pomocą wirusa Stuxnet zniszczyły tysiące irańskich wirówek przeznaczonych do wzbogacania uranu. Jak donosi Reuters, podobnego ataku próbowano dokonać w tym samym czasie w Korei Północnej.

 

Wirus Stuxnet, który najprawdopodobniej został stworzony przez USA i Izrael, pozwolił tym krajom sabotować program jądrowy Iranu. Oczywiście państwa odpowiedzialne za ten atak do dziś nie przyznają się do tego, choć widać wyraźnie, że Zachód chce za wszelką cenę ograniczyć irański potencjał nuklearny i mieć nad nim pełną kontrolę. Zresztą prowadzone obecnie negocjacje na linii Iran-USA przybliżają nas do tego scenariusza.

 

Dziś okazuje się, że w 2010 roku Stany Zjednoczone próbowały dokonać podobnych zniszczeń w północnokoreańskim programie jądrowym, lecz atak ostatecznie zawiódł. Informację taką podały anonimowe źródła z amerykańskiego wywiadu oraz osoby zaznajomione z tajną operacją. Korea Północna uchroniła się przed cyberatakiem dzięki niemal całkowitej izolacji od świata zewnętrznego.

 

Dla porównania, mieszkańcy Iranu mają łatwy dostęp do internetu, natomiast w Korei Północnej panuje rygor. Posiadanie komputera jest podobno możliwe tylko po otrzymaniu odpowiedniego zezwolenia a dostęp do internetu ma jedynie elita. Jedyny dostęp tego kraju do świata zewnętrznego wiedzie przez Chiny. Właśnie ten rygor pozwolił uchronić północnokoreańskie instalacje nuklearne przed sabotażem.

 

 

Źródło: http://www.reuters.com/article/2015/05/29/us-usa-northkorea-stuxnet-idUSKBN0OE2DM20150529





Globalizacja oczami podróżnika

Podróżując po najdalszych zakątkach pięknego lecz i często tragicznego świata zwracam także uwagę na to jak zachowują się podróżnicy lub wczasowicze. Niektórzy pod wpływem otoczenia tracą kontakt z rzeczywistością i zachowują się jakby na prawdę urodzili się w Tybecie i jakby właśnie przechodzili w stan nirvany.

 

Ja stoję raczej twardo na ziemi. Jestem obserwatorem poszukującym przygód lecz pamiętam że jestem Białym mężczyzną oraz Katolikiem. Bazując jednak na przykładzie islamu uważam że religia tak samo jak wódka jest tylko dla mądrych ludzi. Uważam też, że z tego samego powodu dla którego Bliski Wschód powinien być domem dla Arabów a Mongolia dla Mongołów, w celu zachowania równowagi kulturowo-rasowej, poza małymi wyjątkami Europa powinna być domem tylko dla Białych Chrześcijan.

 

Na naszym małym, obleganym kontynencie, ogarniętym epidemią poprawności politycznej i pełnym chorego, czasem nawet perwersyjnego nadliberalizmu, pomogłoby to utrzymać tożsamość narodową i religijną, oraz tak niezmiernie ważną - czystość rasową. Widać to szczególnie w kilku europejskich stolicach gdzie w wielu miejscach Biały Gatunek jest już rzadkością.

 

Mówię to dlatego, że gdy patrzę na przykład na wartości muzułmańskie oraz nieskończenie rosnącą populację Afryki, uważam że ich kultury i rasy przetrwają tysiąclecia a co do europejskiej nie jestem już pewien.

 

W świetle powyższego dociera do mnie bardzo jasno, że każdy Chrześcijanin wypierający się swej kultury oraz każdy Biały człowiek mający nie-Białe dzieci popełnia najcięższą zbrodnię przeciwko naszej pięknej rasie i powinien być za to surowo ukarany. Ja ten proceder nazywam kradzieżą pełnoprawnych narodzin, dlatego że gdy dziecko przychodzi na świat jest ono nie tylko darem dla rodziny ale także darem dla swojego kraju i z tego powodu powinno ono spełniać standardy rasowe tego właśnie kraju.

Europa – piękno tracone. (Narodziny Venus; 1486 jest szczególnym dziełem w sztuce europejskiej). Jeśli Europa będzie dalej kolonizowana przez muzułmanów, wkrótce sztuka europejska będzie zakazana jako przeciwna islamowi. W wielu europejskich krajach islam stał się plagą.

Od lat przemierzam najdalsze zakątki Azji w poszukiwaniu pięknych krajobrazów, fauny i flory, obiektów historycznych, edukacji i wspaniałych przygód lecz podróżuję także w celu poznania innych kultur i ras. Będąc na przykład w Samarkandzie, Kivie i Bukarze, w Uzbekistanie cieszyłem się że mogłem poznać piękną, historyczną architekturę islamską z XIV wieku a będąc w Madurai w Indiach czułem się szczęśliwy widząc kolorowe świątynie hinduistyczne Sri Meenakshi. Spośród wielu osiągnięć kulturowych Azji mam ogromny szacunek do zdumiewająco pięknych, antycznych świątyń Angkor Wat w Kambodży a także do złotych pagód i buddyjskich świątyń Tajlandii i Birmy; oraz do bardzo nastrojowej Złotej Świątyni Sikhów w Amritsar w Indiach.

 

Podróżując od chrześcijańskich pozostałości Konstantynopola i piasków antycznej Persji poprzez Himalaje i Wielki Mur Chiński oraz gęste dżungle Borneo zdałem sobie sprawę, że świat powinien mieć swój ustalony porządek. Bez względu na to czy piłem świeżą herbatę z buddyjskimi mnichami pomiędzy herbacianymi polami Sri Lanki czy gdy utkwiłem pomiędzy drzewami cytrynowymi w chaotycznym Bangladeszu, zawsze doceniałem piękno naszej Białej chrześcijańskiej kultury oraz dziedzictwo naszej Białej rasy.

 

Cieszy mnie fakt, że mogę poznawać inne kultury, obyczaje, architektury, rękodzieła oraz wszystkie anioły i demony odległych krajów. Edukując się w ten sposób czuję, że oprócz poznawania atrakcji turystycznych jestem bogatszy mentalnie i bardziej wrażliwy uczuciowo i poprzez podróże jaśniej widzę problemy nie tylko Azji ale także krajów europejskich oraz ich rodowitych mieszkańców. Myślę, że każdy kraj na świecie bez względu na pochodzenie etniczne i kulturowe powinien mieć podstawowe prawo do kontynuowania swojej kultury, wiary oraz także swojej rasy.

 

Przyznaję także, że choć podróżuję z powodu piękna naturalnego, kulturowego i historycznego to moja obecność w tak wielu dalekich, egzotycznych krajach pomogła mi także w bardziej precyzyjnej klasyfikacji rasowej, co także bardzo mnie interesuje. Gdyż właśnie rasa, obok kultury, jest tym co określa pochodzenie i przynależność danego gatunku człowieka do etnicznie odpowiedniej części świata. Prawdą jest zatem, że podróżowanie wzbogaca intelektualnie na wiele sposobów, w którym każdy może wybrać coś dla siebie.

 

Polacy są Białymi Katolikami i takimi powinni pozostać, dlatego stanowczo nie zgadzam się z wyuzdanym, niesmacznym oraz lepiącym się od brudu globalizmem. Z tego właśnie powodu czuję, że kultury i rasy nigdy nie powinny się mieszać ani być masowo importowane do Europy. Proceder jadowitego globalizmu będący niczym innym jak polityką apartheidu przeciwko Białym Chrześcijanom na ich własnych ziemiach prowadzi do bezkrwawego, Białego Ludobójstwa XXI wieku.

 

Także piękne w swoich własnych krajach obiekty religijne Bliskiego Wschodu, w Europie odbieram jako architektoniczne śmieci oraz pomniki prostytucji politycznej naszych przywódców, których Właściciele nie pozwalają wyciągać nauk z historii. Z punktu widzenia podróżnika jest to bardzo przykre, że podróżując po krajach europejskich w imię utopijnej ideologii z wielu obszarów Biali ludzie zostali bezkrwawo eksterminowani, gdyż celem Nowego Porządku Świata jest masowa denacjonalizacja europejskich narodów. Gatunki obce natomiast, którym ideologia ta służy odbieram jako elementy bezwartościowe rasowo i kulturowo gdyż nie są one w stanie przekazać przyszłym pokoleniom czystych genów oraz wartości budujących naszą unikalną Białą rasę.

 

Reasumując, w minimalnym stopniu oraz na określony czas akceptuję wnoszące piękno oraz korzystne społecznie i ekonomicznie mniejszości rasowo-kulturowe w Europie lecz tylko pod warunkiem że będą one na zawsze mniejszościami i pod warunkiem że nie zmienią one rasowo-kulturowego charakteru europejskich krajów.

 

Jadąc np. do Francji nie chcę oglądać 6mln ekstremalnie problematycznych i niezdolnych do asymilacji Arabów oraz ich meczetów lecz Francuzów oraz ich kulturę. Jadąc do Anglii nie chcę oglądać milionów nie przestających się rozmnażać Czarnych oraz ich legendarnej przestępczej i społecznej zarazy ale Anglików oraz ich obyczaje. Jest to jeden z powodów dla których podróżuję po Azji. Jest ona ciągle azjatycka co gwarantuje wspaniałe odczucia podróżnika mojego pokroju.

 

Zastanawiałem się też czy w tak "wolnym" i "demokratycznym" kraju jak Brytania ludzie mieli kiedyś referendum na którym głosowali "za" lub "przeciwko" kompletnej destrukcji ("multi-kulti") własnego kraju i siebie samych???

Cenne ofiary Białego Holocaustu w ultra poprawnie politycznej, skrajnie lewicowej Europie. Rasa, tak samo jak wymarłe gatunki nie może być odbudowana!

Gdy patrzę na Czarną przestępczość i mieszane związki przypomina mi się bajka o Morlokach i Edenach. Edenowie mieszkali na powierzchni ziemi i byli rasą o delikatnej białej skórze, blond włosach i niebieskich oczach. Żywili się nektarem i ambrozją, czytali poezję oraz grali na harfach. Natomiast Morlokowie mieszkali pod ziemią, byli czarni, mieli grube czarne włosy, czarne oczy pozbawione wyrazu oraz czarne puste dusze. Podczas gdy Edenowie byli stworzeni na podobieństwo Boga i ich zadaniem było tworzenie sztuki i kształcenie, Morlokowie byli obrazą dla ludzkości, błędem ewolucji oraz stworzeniami innego gorszego Boga. Czasem jednak Morlokom udawało się wydostać na powierzchnię aby upolować Edena, pożywić się jego delikatnym białym mięsem i poprzez zbrodnię skosztować nieba.

 

Bajka ta jednak nic nie wspomina o tym, że Morlokowie mieli wyższe prawa w świecie Edenów niż sami Edenowie dlatego że rolą bajek są szczęśliwe zakończenia.

 

A więc wrogowie prawdziwego człowieczeństwa mówią, że różne rasy powinny się mieszać a ich dzieci byłyby „równe”, lecz z drugiej strony nie jest to rasowo i kulturowo korzystne aby różne gatunki tworzyły hybrydy skoro mogą być czyste rasowo. Z tego powodu uważam, że ludzie powinni się dobierać w taki sposób aby gwarantować sobie czyste rasowo potomstwo. Jeśli jest jakaś kultura, która powinna być chroniona to jest to Biała chrześcijańska kultura zbudowana na fundamentach Hellady. To ta kultura dała oświecenie ludzkości, dała piękną sztukę i edukację i właśnie dlatego nie powinna być ona zastępowana przez żadną inną. Właśnie dlatego, tylko dla ochrony Białego Gatunku w niektórych krajach powinno powstać prawo czystości rasowej choć w innych bardziej zanieczyszczonych obcymi gatunkami przetrwanie zależałoby od tymczasowego Systemu Selektywnego Rozmnażania opartym na dużym przyroście naturalnym rodowitych Europejczyków. W przeciwnym razie Europa i Europejczycy są skończeni.

 

Ktoś mógłby mieć mi za złe, że definiuje ludzi jako inne gatunki a nie tylko rasy lecz moim zdaniem homo sapiens jest tylko ogólnym pojęciem wielu różnych mniej lub bardziej spokrewnionych ze sobą gatunków.

 

Chciałbym podróżować przez całe życie edukując się w ten sposób lecz obserwując świat nie wiem czy wkrótce będzie to możliwe na taką skalę. Z jednej strony mamy Unię Europejską kształtowaną na wzór Związku Radzieckiego gdzie oba organizmy polegają na stworzeniu tyle strachu i paranoi ile tylko się da. W Związku Radzieckim polowali na "wrogów rewolucji" a w Związku Europejskim polują na "rasistów" czyli realnie rzecz biorąc polują na tych samych ludzi.

 

Z drugiej strony mamy też głodne globalnej władzy i globalnej waluty rodziny, które są obecnie w procesie tworzenia sztucznych "zawałów serca" oraz ustawiania świata na zasadzie strategii szachowej. Szachiści nie dbają o to w co pionki wierzą lub jakiego są koloru, aby tylko były tępe, bezbronne i poprzez odpowiednią strategię dawały się kontrolować. Poza tym dla Szachistów każdy pionek ma numer "0" i poświęca się go bez żalu. Mam nadzieję, że dopełnię swoich wypraw.

Śmieszne? Nie sądzę. Przy właściwie destruktywnej propagandzie opartej na strachu i paranoi kobiety by ich „pokochały”.

Na koniec chciałbym też napisać klika słów do ultra-liberalnej lewicy, która rozmnaża się jak plagi egipskie i która wcześniej czy później także przeczyta ten artykuł. Otóż nie każdy musi się zgadzać z moimi poglądami i nie chcę tu wywołać oburzenia lecz widząc świat z tak szerokiej perspektywy dostrzegam wady nie tylko odległych krajów ale przede wszystkim mi najbliższych. Poza tym cały ten akapit zaliczam jedynie do prawd oczywistych lecz przemilczanych przez absurdalnie poprawnie polityczny system. Mówiąc to zdaję sobie sprawę z ewentualnej, drobnej krytyki na którą jestem jak najbardziej otwarty lecz pod warunkiem że ma ona sens i nie przeradza się w bezpodstawny melodramatyzm sztucznie podsycany przez syjonistyczne media. Moje szlachetnie prawicowe poglądy określam jako konserwatywne.

 

Wszystkim którzy przeczytali ten artykuł oraz będą czytać następne życzę dobrej lektury i głębokich przemyśleń, a potem także udanej podróży.

 

 

 





Ekstremalnie głębokie trzęsienie ziemi o sile 8,5 stopni wystąpiło w pobliżu Japonii

Do bardzo silnego i ekstremalnie głębokiego trzęsienia ziemi doszło dzisiaj w okolicy wybrzeża wysp Chchi-shima i Bonin. Początkowo jego siłę oszacowano początkowo aż na 8,5 stopnia w skali Richtera.

 

Ze względu na dużą głębokość zjawiska szacowaną od 590 km do aż 695km, nie ogłoszono ostrzeżenia przeciw tsunami. W promieniu 100 km od epicentrum nie ma siedzib ludzkich i nie są spodziewane straty materialne na skutek tego zjawiska. Ostatecznie siła tego wstrząsu została skorygowana do wielkości 7,8 stopni w skali Richtera.

Warto zaznaczyć, że mniej więcej 43 km na południowy wschód od miejsca epicentrum, trwa erupcja wulkaniczna, która stworzyła opisywaną już na tych łamach wielokrotnie nową wyspę wulkaniczną Nishino-shima.

Doprawdy nie sposób powiedzieć czego można się teraz spodziewać w tym regionie świata po tak ekstremalnie głębokim trzęsieniu ziemi. Zwykle takie zjawiska zwiastują poważne zmiany geologiczne zachodzące bardzo głęboko przez co można to odbierać jako zwiastuny procesów zachodzących w głębi ziemi, które mogą prowadzić do katastrofalnych skutków.


 


 


 


 


 





Zrobotyzowany gepard nauczył się skakać przez przeszkody

Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology (MIT) cały czas udoskonalają czworonożnego robota o nazwie kodowej Cheetah (z angielskiego - gepard). Najnowsza bardziej zaawansowana wersja Geparda jest w stanie rozpoznać i pokonać przeszkody do 40 cm. Urządzenie wykrywa obecność przeszkód wykorzystują tak zwany LIDAR - radar laserowy, podobny do tych, które instalowane są w nowoczesnych bezzałogowych maszynach latających.



Izrael zaprezentował nowe drony typu "kamikadze"

Na międzynarodowej wystawie lotniczej w Le Bourget, która odbędzie się w dniach 15-21 czerwca 2015 roku, zostanie zaprezentowany nowy izraelski samolot bezzałogowy zdolny do "samobójczych" misji militarnych. Konstrukcja zwana WASP jest tak skuteczna, że armia amerykańska już zamówiła te urządzenia.

 

Nowy model drona stworzyła izraelska firma uVision. Pojazd jest stosunkowo niewielki i wygląda jak rakieta, a jego głównym celem jest zwiad. Cały zestaw waży tylko trzy kilogramy i może być umieszczone w plecaku żołnierza. Na pokładzie drona zainstalowano kamery wideo transmitujące obraz do operujących nim żołnierzy. Dzięki temu mogą oni obserwować sytuację w czasie rzeczywistym na ekranie laptopa.

 

Dron jest uruchamiany za pomocą przenośnej wyrzutni pneumatycznej. Wysokość jego pracy to 300-600 metrów, a zasięg lotu do 40 km. Skrzydła w kształcie krzyża zapewniają zwrotność i zdolność do latania nisko nad trudnym terenem. Oprócz funkcji zwiadowczych nowe drony mogą być też wykorzystywane jako broń. Na pokładzie znajduje się głowica bojowa, która można uaktywnić się na żądanie.

Koszt tego zestawu nie jest jeszcze znany, ale podobno jest porównywalny z kosztem niewielkiego pocisku powietrze - ziemia. WASP będzie dostępny aż w 30 różnych wersjach: przeciwko żołnierzom wroga, przeciwko infrastrukturze i przeciwko pojazdom opancerzonym.

 

 





Chcesz kupić mieszkanie? Poczekaj jeszcze chwilę

Stan rynku nieruchomości jest dla wielu z nas bardzo ważny. Cześć z Was zastanawia się czy po latach spadków, a następnie stagnacji jest już dobry moment na zakup wymarzonych czterech kątów. Z myślą o Was przygotowałem kolejny (roczny) raport odnośnie nieruchomości mieszkaniowych. 

 

1. Średnie ceny transakcyjne na przestrzeni 2009 – 2015.

źródło: REAS

Po 6 latach spadków cen z jakim mieliśmy do czynienia w latach 2008 – 2013 przyszedł czas na uspokojenie sytuacji. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat ceny w zasadzie stały w miejscu. Dopiero w ostatnim kwartale 2014 roku nieznacznie wzrosły ceny, gdyż spora ilość kupujących mieszkanie na kredyt chciała rzutem na taśmę skorzystać z 5% wkładu własnego. W roku 2015 minimalny poziom kapitału własnego wynosi 10% i w kolejnych latach będzie podnoszony o 5%, aż do osiągnięcia poziomu 20% w roku 2017.

Jak zaznaczyłem powyżej, w ciągu ostatnich 2 lat ceny uległy stabilizacji a nawet nieznacznie wzrosły pod koniec 2014 roku. Realnie jednak nadal mamy do czynienia z powolnym spadkiem. Jest on bowiem maskowany znacznym podniesieniem standardu wykończenia mieszkań oddawanych przez deweloperów. Sprzedawcy zdecydowanie wolą „dołożyć nam coś w gratisie”, niż obniżyć cenę mieszkania.

 

2. Ceny urealnione o inflację.

Aby dostrzec prawdziwą dynamikę zmian cen powinniśmy porównać obecne ceny do cen w przeszłości, ale z uwzględnieniem inflacji. Niestety do dyspozycji mam wyłącznie dane w oparciu o inflację CPI, która jest sporo niższa od inflacji rzeczywistej. Nie zmienia to jednak faktu, iż obecnie ceny nieruchomości oscylują na poziomach z 2005 – 2006 roku i w zależności od lokalizacji spadły około 30-35% z rekordowych poziomów notowanych w latach 2007-2008.

źródło: NBP


3. Ile m2 możemy nabyć za przeciętne wynagrodzenie?

Odniesienie do danych historycznych pokazujące ile m2 jesteśmy w stanie nabyć za przeciętne wynagrodzenie, jest także jednym z lepszych wskaźników określających czy mamy niskie, czy wysokie ceny nieruchomości.

źródło: NBP

Powyższy wykres obrazuje jasno, iż w relacji do przeciętnego wynagrodzenia  możemy dziś kupić mieszkanie o 60% większe niż na szczycie bańki w 2007 roku. Nadal jednak nie zbliżyliśmy się do poziomów sprzed 2005 roku. Metodologia, na której bazuje NBP ma jednak sporą wadę. Bazuje bowiem na wynagrodzeniu brutto uwzględniającym składki na ubezpieczanie oraz podatek dochodowy, w efekcie czego zawyża znacznie naszą realną siłę nabywczą. Aby przedstawić możliwie jak najlepszy obraz sytuacji umieściłem poniżej podobne opracowanie przygotowane przez REAS, ale bazujące na wynagrodzeniu netto. Niestety dane kończą się na roku 2013.


4. Podaż vs popyt.

W roku 2012 na rynku dostępna była rekordowa ilość niesprzedanych mieszkań. Na rynek weszły mieszkania, których budowę rozpoczęto 2-3 lata wcześniej licząc na niekończące się eldorado. Obecnie podaż mieszkań nadal utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie wynoszącym 47 tys. mieszkań (6 głównych miast), czyli mniej więcej tyle, ile znajduje nabywcę w ciągu całego roku.

 

Rok 2014 był jednak dość przełomowy. Na fali spadających cen materiałów budowlanych oraz kosztów robocizny i stabilizacji cen, deweloperzy ponownie zwiększyli ilość nowo rozpoczynanych inwestycji. W odniesieniu do roku 2013 rozpoczęto o 16% więcej nowych inwestycji. Z kolei liczba pozwoleń wzrosła o 13%. Na przestrzeni 2015 – 2016 roku możemy zatem znowu spodziewać się wzrostu ilości mieszkań w ofercie deweloperów.


 

Jeżeli chodzi o ofertę w poszczególnych miastach oraz średni czas, po którym mieszkanie na rynku pierwotnym znajduje nabywcę, to sytuacja przedstawia się następująco:


5. Ceny ofertowe vs ceny transakcyjne.

Analizując ofertę zarówno dewelopera, jak i z rynku wtórnego musimy koniecznie mieć na uwadze znaczne dysproporcje pomiędzy cenami ofertowymi a transakcyjnymi. 

źródło: NBP

W przypadku rynku wtórnego sytuacja jest klarowna. Ceny transakcyjne są od 10 – 22% niższe od cen ofertowych. Uważam jednak, że różnice są trochę niższe niż wynikało by to z danych. Część osób kupujących mieszkanie za gotówkę zapewne deklaruje w akcie notarialnym trochę niższą kwotę, by w ten sposób obniżyć koszty transakcyjne (2% PCC) lub ewentualny podatek dochodowy płacony przez sprzedawcę.

 

Na rynku pierwotnym sytuacja jest dość dziwna. W przypadku mniejszych miast 10M (wyjaśnienie poniżej) dysproporcje sięgają aż 20%, co może świadczyć o ekstremalnym niedopasowaniu cen do realiów ekonomicznych. Zastanawiający jest jednak fakt wyższych cen transakcyjnych niż ofertowych w Warszawie w latach 2006 – 2012. O ile w fazie bańki było to zrozumiałe, o tyle w latach 2010 – 2012 jest raczej dziwne. Być może cześć deweloperów w zamian za dodatkowe fundusze zgodziła się dodatkowo wyposażyć mieszkanie tak, by wkład własny kupującego był możliwie jak najniższy. Są to jednak wyłącznie moje przypuszczenia.

 

Miasta wchodzące w skład:

6M: Gdańsk, Gdynia, Kraków, Łódź, Poznań, Wrocław

10M:  Białystok, Bydgoszcz, Katowice, Kielce, Lublin, Olsztyn, Opole, Rzeszów, Szczecin, Zielona Góra


6. Sytuacja finansowa kupujących.

Rok 2014 był ostatnim rokiem, w którym udzielano kredytów z 5% wkładem własnym. Zgodnie z rekomendacją ”S” minimalny wkład własny w 2015 wyniesie 10% i z każdym rokiem będzie wzrastał o 5%, aż do osiągnięcia 20% w roku 2017. Rok 2014 był kolejnym rokiem, w którym liczba nowych kredytów na zakup nieruchomości była niższa niż rok wcześniej. Po kilku latach sporych spadków sytuacja jednak zaczyna się stabilizować.

 

Generalnie duża część społeczeństwa zdała sobie sprawę, że lepiej poczekać na niższe ceny, niż pochopnie zaciągać kredyt na kolejne 25 lat czy dłużej. Co więcej, stabilizację osiągnęliśmy mimo historycznie niskich stóp procentowych, które bardzo poprawiły zdolność kredytową Polaków oraz programów stymulacyjnych jak Mieszkanie dla Młodych. Ostatecznie mimo wielu zachęt na rynku widać coraz większy rozsądek wśród kupujących.

Lepiej wygląda także sytuacja jeżeli chodzi o wkład własny. Przed rokiem kredyty na powyżej 80% wartości nieruchomości stanowiły 56% wszystkich udzielonych kredytów. Na koniec 2014 roku współczynnik ten spadł do niecałych 49%. Coraz więcej osób stara się zaoszczędzić kapitał w pierwszej kolejności aby zaciągnąć możliwie jak najniższy kredyt.

Wśród nowych kredytów ciągle dominują niestety kredyty zaciągane na 25 lat i dłużej. Stanowią one ponad 63% wszystkich zaciągniętych kredytów. Nadal głównym kryterium przy wyborze kredytu jest wysokość miesięcznej raty.

W ciągu ostatniego roku wzrosła także ilość czynnych umów kredytowych, jak i całkowity poziom zadłużenia z tytułu kredytów na zakup nieruchomości.

W Polsce mamy obecnie 13,7 mln mieszkań. Liczba czynnych umów kredytowych wynosi 1,86 mln. Oznacza to, że 13,5 % nieruchomości w Polsce objętych jest hipoteką. Jeszcze 10 lat temu wskaźnik ten był o połowę niższy. Średnia wysokość zadłużenia wynosi niecałe 190 tys. zł. Mimo, iż od kilku lat kredyty udzielane są wyłącznie w PLN, to kredyty walutowe (głównie CHF) nadal stanowią 47 % wszystkich kredytów.

 

W 2014 roku w Polsce wybudowano 143 tys. mieszkań (deweloperzy, spółdzielnie, budownictwo indywidualne). Jednocześnie ilość umów kredytowych zwiększyła się o 41 tys. Oznacza to, że budowa lub zakup nieruchomości w 28% przypadkach finansowany był kredytem bankowym.

 

7. Dostępność kredytu a ceny nieruchomości.

Nie jest żadną tajemnicą, że ceny nieruchomości w dużym stopniu zależą od kosztów kredytu, a te obecnie są na rekordowo niskich poziomach. Wiele osób rozważając zakup mieszkania porównuje wysokość raty kredytowej z kosztem wynajmu. Jest to duży błąd, zwłaszcza w sytuacji, w której stopy procentowe są na ekstremalnie niskich poziomach, podobnie jak i wysokość rat kredytowych. Generalnie rok 2014 był bardzo łaskawy dla kredytobiorców. Stopy procentowe spadły bowiem do nienotowanych wcześniej poziomów. 

Załóżmy, że mamy kredyt w wysokości 200.000 PLN zaciągnięty na 25 lat. Przy odsetkach na poziomie 3,88% rocznie płacimy 1042 zł raty. Nie jest źle. Co jednak, jeżeli stopy procentowe wzrosną nam do poziomów zaledwie sprzed 2 lat (6,65%)? Otóż nagle wysokość naszej raty wzrośnie do 1369 zł. Niby mało, ale jest to wzrost o 30%. Kalkulatorów obliczających wysokość rat w zależności od długości spłaty czy wysokości stóp procentowych jest mnóstwo.

 

Jeden z nich znajdziecie pod poniższym linkiem: http://www.bankier.pl/narzedzia/kalkulator-kredytowy.

 

Dodatkowym problemem w przypadku nowych kredytów są relatywnie wysokie marże banków. Wysokość rat kredytowych determinowana jest przez dwie składowe. Pierwszą są stopy procentowe zmieniające się w zależności od inflacji. Obecnie mamy historycznie niskie stopy procentowe i docelowo powrócimy na wyższe poziomy. 

Drugim czynnikiem jest wysokość marży banku, która pozostanie niezmienna przez cały okres trwania kredytu. Jak widać poniżej nie należą one obecnie do najniższych. 


8. Programy ratunkowe dla deweloperów.

Programy jak „Rodzina na swoim” czy „Mieszkanie dla młodych” nie są niczym innych jak tylko ratunkiem dla deweloperów. Dopłaty do kredytów stymulują dodatkowy popyt skutecznie przeciwdziałając dalszym obniżkom cen. W 2014 roku kredyty preferencyjne MDM stanowiły 7% wartości wszystkich nowo udzielonych kredytów. Dla porównania w pewnym momencie kredyty z dopłatą w ramach programu „Rodzina na swoim” odpowiadały za 22% wszystkich nowych kredytów. Przyczyna niskiej popularności leży w niedopasowaniu cen maksymalnych do realiów rynkowych.

W Krakowie dla przykładu zaledwie 10% transakcji kwalifikowało się do dopłat, podczas gdy w Łodzi współczynnik ten sięgnął 75%. W najbliższym roku limity te mają zostać nieznacznie podniesione aby dostosować je do realiów rynkowych.

 

9. Demografia w Polsce to największy wróg inwestycji w nieruchomości.

Obecnie największą grupę ludności stanowią 31-latkowie (665 tys. osób). W najbliższych latach ilość osób w tej grupie wiekowej będzie dramatycznie spadać. W roku 2020, czyli już za 5 lat liczba osób w wieku 30 lat spadnie do 535 tys. Oznacza to prawie 20 % spadek. Zważywszy, że kredyty hipoteczne najczęściej zaciągają osoby w wieku 25-34, przełoży się to na drastyczny spadek popytu na nieruchomości.

Nieruchomości nie kupuje się oczywiście na 5 lat lecz na dłużej. Po roku 2020 roku sytuacja będzie się jednak dalej pogarszać. Winny jest oczywiście niski wskaźnik dzietności wynoszący w Polsce 1,32. Aby utrzymać populację na niezmienionym poziomie wskaźnik powinien oscylować w okolicy 2,1 dziecka na kobietę. Problem niskiej dzietności dotyczy nie tyle samej Polski, lecz całej Europy.

Sytuację demograficzną dodatkowo pogarsza ucieczka młodych osób w poszukiwaniu lepszego życia poza Polską. Mimo, iż jesteśmy jednym z nielicznych krajów, w których rzekomo rozwija się gospodarka, to ilość osób wyjeżdżających za granicę rośnie nieprzerwanie od 4 lat. Obecnie szacuje się, że z kraju wyjechało już 2,8 mln osób. Są to zazwyczaj osoby w wieku 25-35. Wg prognoz Daegel liczba osób mieszkających w Polsce spadnie w ciągu najbliższych 10 lat do 35 mln, czyli o kolejne 3 mln lub 8%.
 

Podsumowanie.

Do roku 2003 mieliśmy w Polsce niskie ceny nieruchomości. Za przeciętne wynagrodzenie netto mogliśmy kupić około 0,65 m2, dziś o 21% mniej. Jednocześnie nieruchomości generowały nam około 8% dochodu netto z wynajmu. Zdecydowana większość nieruchomości była kupowana za gotówkę, gdyż wysokie stopy procentowe stanowiły poważną barierę. 

 

Po 2003 roku wiele się zmieniło. Łatwo dostępne i „tanie” kredyty frankowe sprawiły, że każdy nagle mógł sobie pozwolić na zakup mieszkania. Efektem był drastyczny wzrost popytu na nieruchomości przekładający się na wzrost cen. Wszystko skończyło się typową bańką spekulacyjną i jej pęknięciem w latach 2007 – 2008 roku. Dla wielu „frankowców” był to tragiczny okres. Dziś wartość wielu kredytów mimo 7 lat spłaty przekracza poziom z dnia zakupu nieruchomości.

 

Od czasu pęknięcia bańki ceny nieruchomości spadły do dziś o 15-20 % w cenie nominalnej lub 40%, jeżeli uwzględnimy inflację. Mimo tak ogromnej przeceny nieruchomości nadal są drogie w odniesieniu do zarobków, a za przeciętne wynagrodzenie nadal możemy nabyć mieszkanie o 24% mniejsze niż w 2003 roku.

 

Czy zatem przyszedł już czas na zakup nieruchomości czy może lepiej poczekać?

Do dalszych spadków cen nieruchomości, moim zdaniem, dojdzie wtedy, gdy zaczną się zawirowania na globalnych rynkach finansowych. Typowanie dokładnego czasu jest jedną z najtrudniejszych rzeczy, ale uważam, że problemy zaczną się w trzecim lub czwartym kwartale tego roku.

 

Jeżeli mam rację, to kapitał zacznie uciekać z rynków wschodzących m.in. z Polski, w efekcie czego ceny walut zaczną rosnąć. Utrata wartości polskiej złotówki wymusi na Radzie Polityki Pieniężnej podniesienie stóp procentowych. Efekt będzie taki, że gwałtownie wzrośnie wysokość rat kredytowych zarówno tych złotówkowych (wyższe stopy procentowe), jak i walutowych (wyższy kurs walut) stanowiących ciągle 47 % wszystkich udzielonych kredytów. 

 

W takim otoczeniu kolejne 6 - 18 miesięcy będzie dobrym czasem na poszukiwania okazji, ale wyłącznie dla osób dysponujących gotówką. O kredyt bankowy będzie bowiem bardzo ciężko. Rok 2014 był najgorszym rokiem od prawie 10 lat pod kontem liczby udzielonych kredytów (174 tys. kredytów na kwotę 36,8 mld PLN) i to mimo rekordowo niskich stóp procentowych.

 

W sytuacji wyższych stóp procentowych oraz problemów z płynnością w bankach uzyskanie kredytu może być ekstremalnie trudne. Jednocześnie jest to dobry czas dla osób chcących tanio kupić nieruchomości za gotówkę. Prawdziwe okazje, których cena stanowi nie więcej niż 65-70% wartości rynkowej znikają z rynku w ciągu 48 godzin. Liczy się gotówka. Tu i teraz. Nie za miesiąc czy dwa, gdy może dostaniemy kredyt.

 

Zmiany na rynkach nieruchomości zachodzą jednak dużo wolniej niż na rynkach finansowych. Jeżeli wejdziemy w okres wyższych stóp procentowych, to ceny będą nadal spadać, ale dynamiki zmian nie sposób obecnie przewidzieć. Osoby, które znają rynek lokalny na pewno będą w stanie znaleźć nieruchomości stanowiące wartość inwestycyjną, ale nie będzie to proste, niemniej wyższe stopy procentowe czy tymczasowe wstrzymanie kredytowania bardzo pomogą w znalezieniu tanich nieruchomości. 

 

Patrząc jednak z długoterminowej perspektywy demografia w Polsce jest nieubłagana. W zastraszającym tempie kurczy nam się społeczeństwo, zwłaszcza młode i prężne. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, to w perspektywie kolejnych 10 lat nieruchomości w Polsce mogą zacząć przypominać dawne NRD, w którym ceny przez lata utrzymywały się na bardzo niskich poziomach w efekcie ogromnej nadwyżki lokali nad ilością chętnych do zakupu. Być może polski rynek zostanie wsparty napływem emigrantów z Ukrainy, której gospodarka szybko się nie podniesie, ale nie jest to czynnik, który może odwrócić negatywną perspektywę dla rynku w Polsce.

 

Na chwilę obecną na pewno nie kupiłbym nieruchomości mieszkaniowej pod wynajem. Jeżeli jednak dojdzie do kilkumiesięcznego załamania na rynkach, to może być to dobry okres na zakupy, zwłaszcza w perspektywicznych lokalizacjach. Gotówka będzie wówczas w cenie. 

 

 

Trader21

Źródło: Independent Trader – Niezależny Portal Finansowy

http://independenttrader.pl/358,chcesz_kupic_mieszkanie_poczekaj_jeszcze_chwile.html