Wielka Brytania może opuścić UE pod koniec 2019 roku

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Mieszkańcy Wielkiej Brytanii zagłosowali w referendum o opuszczeniu tego państwa z Unii Europejskiej. Tak zadecydowała większość, która prawdopodobnie liczyła na to, że tzw. Brexit nastąpi w dość krótkim czasie. Jednak wynik referendum nie był wiążący - głosowanie miało charakter wyłącznie opiniodawczy a ostateczną decyzję podejmuje rząd. Co więcej, nowa premier Wielkiej Brytanii, Theresa May, znów może zadecydować o opóźnieniu wyjścia tego kraju ze struktur UE.

 

Jak podaje gazeta The Sunday Times, Londyn jest kompletnie nieprzygotowany na Brexit. Ministrowie podobno nie wiedzą nawet jakie pytania należy zadawać podczas negocjacji z Unią. Uruchomienie artykułu 50 Traktatu Lizbońskiego może zostać odłożone także ze względu na wybory, które mają odbyć się we Francji i w Niemczech w 2017 roku.

 

Władze Wielkiej Brytanii mogą rozpocząć dwuletni proces wyjścia z UE jesienią w przyszłym roku. To oznacza, że faktyczne opuszczenie Unii może nastąpić dopiero pod koniec 2019 roku, choć nawet co do tego nie ma jeszcze pewności.

 

Jak informuje Reuters, brytyjski rząd stworzył dwa departamenty, które mają zająć się Brexitem i handlem międzynarodowym. David Davis, Minister ds. Wyjścia z Unii Europejskiej, oraz Liam Fox, Minister Handlu Międzynarodowego, zatrudnili zbyt mały personel. Nawet dwuletni proces opuszczenia UE może okazać się zbyt krótki a Brexit może przeciągać się wręcz w nieskończoność.

 

Źródła:

http://www.reuters.com/article/us-britain-eu-timing-idUSKCN10O0Y9

http://www.independent.co.uk/news/uk/politics/brexit-date-article-50-eu-referendum-result-...

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)




Komentarze

Portret użytkownika tubylec

I tyle są warte wasze

I tyle są warte wasze referenda i wybory, wyborcy. Elity wam nie pozwolą na to co wybierzecie w wyborach jeśli im się to nie będzie podobało. Zaczynacie już rozumieć że nie tędy droga? Nie poprzez głosowania w ustawionym teatrzyku, petycje, manifestacje .. tak się tych gnid nie pozbędziecie, bo to jest wszystko ustawione przez nich .. żebyście się wiecznie ciągali po sądach, od jednego urzędasa do drugiego i kolejnych, wierzcie mi, to może trwać aż do waszej śmierci .. nigdy się nie doczekacie żeby oni tak zorganizowali wam życie że będziecie zadowoleni. Jak sami nie weźmiecie swojego życia w swoje ręce i sami nie zaczniecie stanowić swoich własnych praw, jak nie przestaniecie brać udziału w tych wszystkich działaniach systemu to zawsze, ale to zawsze będziecie jego niewolnikami którzy mają i tak zawsze gówno do gadania bo to władza stanowi prawo i podejmuje decyzje.

Portret użytkownika Do Tubylca

A Ty jak wziąłeś własne życie

A Ty jak wziąłeś własne życie w swoje ręce i jakie prawa ustanowiłeś, że nie jesteś niewolnikiem systemu? 

 

Wybacz, może brzmi jak atak, ale jest w pełni neutralnym pytaniem. Chce się dowiedzieć co można zrobić, co Ci sie udało jeżeli mówisz w taki sposób. 

Portret użytkownika tubylec

Dobra .. skoro jesteś ciekaw

Dobra .. skoro jesteś ciekaw to w skrócie napiszę, będzie to podsumowanie tego co do tej pory udało mi się osiągnąć, choć nie powiem bym się w pełni uwolnił od systemu .. to proces który ciągle trwa. I nie namawiam nikogo do naśladowania, to moja ścieżka i do łatwych nie należy, można się na niej nieźle poobijać. Ale do rzeczy.

- Porzuciłem szkołę i edukację wg zasad systemu. Nie interesuje mnie wbijanie do głowy podręcznikowych kocopołów, system ocen ani zdobywanie tytułów, doktoratów a potem udawanie wielce wykształconego pawia. To nie znaczy jednak że zamierzam być głupi jak but i niczego się w życiu nie nauczyć .. uczę się tego co chcę i kiedy chcę a nie tego co mi się każe.

 

- Porzuciłem religię. Tu mógłbym napisać książkę ale się streszczę. Byłem chrzczony w dwóch religiach i finalnie podziękowałem obu nie wiążąc się z żadną kolejną. To nie dla mnie .. nie potrzebuję pseudopośredników w kontakcie ze stwórcą, nie będę się nikomu spowiadać bo moje ewentualne błędy to moja sprawa a kręgosłup etyczny wybalansuję sobie sam. Tak, wiem, to duża odpowiedzialność ale nikt nie zna go lepiej ode mnie. Moja dusza jest w porządku taka jaka jest i nie jest brudna ani grzeszna, nie czuje że potrzebuje ofiary w postaci czyjejś męczeńskiej śmierci, nie potrzebuje padać na kolana przed drugim człowiekiem, bić się w piersi wmawiając sobie poczucie winy i wielu, wielu innych rzeczy nie potrzebuje.

 

- Porzuciłem pracę na etacie. Nie mam na to czasu ani ochoty, nie będę wstawać o 5 rano po to by użerać się z kolejnym szefem, wysłuchiwać jego fochów, zarabiać za to grosze i jeszcze płacić od tego horendalne podatki na innych pasożytów, bo nic im się z tego tytułu nie należy że ja pracuję i dostaję za to wynagrodzenie. Dzięki temu mam mnóstwo czasu na pracę taką jaką lubię, na tworzenie tego co mi tam z duszy wypływa, na odpoczynek i relaks .. zamiast bycia korpoludkiem i zapieprzania na bliżej nie sprecyzowane cele w kiepskiej atmosferze.

Już samo porzucenie tych trzech powyższych tematów stworzyło w moim życiu tyle wolnej przestrzeni i energii że miałem czas by wielokrotnie przemyśleć sobie co dalej. Pomyśl .. nie studiuję, nie chodzę do codziennej harówy która wysysa ze mnie większość sił i zabiera cały dzień, nie chodzę na żadne nabożeństwa a więc niedziela również jest dla mnie i nie obchodzę żadnych świąt, nie chodzę na żadne pielgrzymki i inne religijne spędy, w te dni robię co chcę a nie to co chce kościół. Nie czytam biblii (bo już ją znam prawie że na pamięć) i nie klepię różańców ani pacierzy i przede wszystkim nie boję się piekła ani kary boskiej. Nie rzucam na tacę. Widzę teraz ile energii mi to wszystko kiedyś zabierało. Ale jedźmy dalej.

 

- Porzuciłem udział w wyborach. No bo nie pasuje żeby człowiek który aspiruje do tego by sam stanowić o sobie wybierał sobie reprezentanta w postaci prezydenta, premiera i zdawał się na ich decyzje .. tym bardziej że wiem że oni nie chcą dla mnie dobrze. Nie potrzebuję polityków, podobnie jak i kapłanów czy papieży. Nikt nie będzie mi stał nad głową i mówił co mam robić a czego mi nie wolno.

 

- Porzuciłem opiekę lekarską. Nie chodzę do lekarzy od kilkunastu lat nawet gdy mi coś dolega, nie chodzę na żadne badania kontrolne, nie kupuję i nie jem leków, nawet witaminy C z apteki. Jeśli czuję ból to czekam aż przejdzie ale rzadko miewam bóle i zazwyczaj szybko przechodzą .. a gdy dzieje się ze mną coś co mnie przerasta to idę z tym do jasnowidza, szamana, kręgarza i jak dotąd zawsze otrzymałem stosowną pomoc. Ale przede wszystkim pamiętam o tym że swoje zdrowie wziąłem we własne ręce więc staram się sobie radzić sam w każdej sytuacji, obserwować swój organizm i wyciągać wnioski. Stąd bierze się moja wiedza o własnym zdrowiu a nie że lekarz powiedział i to jest prawda.

 

- Porzuciłem miasto w którym się urodziłem i przez 40 lat mieszkałem, komfortowe warunki, i wyniosłem się na zabitą deskami wioskę .. dlatego bo uważam że gdy system padnie to tu będzie mi łatwiej przetrwać, także dlatego by być bliżej natury i mieć kawałek ziemi pod opieką, własną studnię i tym samym częściową niezależność a nie tłoczyć się w bloku jak kury w chowie klatkowym i codziennie słuchać jazgotu wiertarek, wyjących alarmów, sąsiada grającego w kółko to samo od lat na pianinie a w nocy odgłosów z burdelu na domówce piętro wyżej.

 

- Porzuciłem okłamywanie samego siebie we wszystkich tematach. Interesuje mnie tylko prawda, nawet jeśli jest trudna i boli to i tak staram się do niej dotrzeć. Innych też staram się nie okłamywać choć czasem są sytuacje że jest to wymagane. Najbardziej bawią mnie sytuacje kiedy mówię prawdę a wszyscy myślą że to żart .. niestety zdarza się to często bo wszyscy żyjemy w morzu kłamstwa. Nieważne jednak co inni sobie pomyślą, zreszta i tak nie mam na to wpływu .. ważne bym sam przed sobą nie mataczył i krok za krokiem budował mocne ogniwa swojego świata.

 

To na razie tyle z ważniejszych rzeczy .. jak widać moja ścieżka na porzucaniu polega, na odejmowaniu sobie z garba tego co zajmuje czas większości ludzi i co zabiera mnóstwo energii. Przede mną jeszcze wiele do porzucenia ale już mi o niebo łatwiej bo to co porzuciłem nie zajmuje mi już czasu ani energii.

Portret użytkownika Odważniak

Od siebie dodam o

Od siebie dodam o nieposiadaniu telewizji od 25 lat, i z zasady unikanie komercyjnych stron w coraz mniej wolnym necie. Albo coraz wolniejszym, przynajmniej u mnie Smile
Kompletne uodpornienie na komercje. Czasem reklamy oglądam z ciekawości, jak są zrobione, ale jeszcze nigdy nie zdażyło mi się kupić cokolwiek reklamowanego. Kupuję tylko to, co jest potrzebne i szukam przedmiotów jak najmniej opakowanych, bo taszczenia śmieci w te i we w te, na własnym garbie nie chcę. Zwykle mam rzeczy używane, bo nie trzeba ich odpakowywać, nieraz poświęcając pół dnia, narażać się na rany cięte, i nie jedzie plastikiem przez pół roku, są już wywietrzone i wyprane z chemii. Po prostu skręca mi kiszki na widok zatowarowanego kolorowym badziewiem  magazynu, zapchanego po sam sufit. Obłęd. Byle co ślicznie zapakowane. Jakież marnotrawstwo! Śmieci, śmieci, śmieci. Żyjemy na wielkim śmietniku. Dziękujemy wam, przodkowie, że sprdoliliście nam zasoby, i teraz my, nowe pokolenie musi materiały wygrzebywać ze śmietnika. Przeraża mnie łatwość i bezmyślność, z jaką wyrzuca się do śmieci coś, co jest, co było życiem kogoś innego. Papier, ropa naftowa... Ciach, potrójny papierek z cukierka do śmieci i po problemie. Chcą, żebyśmy byli jak te bakterie w jelicie, zamknięci w, jak to Kolega powyżej ujął, w kurniku przemysłowym.

Marzę, żeby nie było klatek, masówy. Żeby rzemieślnik mógł żyć z pracy rąk tworząc uduchowioną sztukę użytkową zamiast martwej nadprodukcji, podszytej cierpieniem niewolnika, i niech kura, co znosi dla mnie jajka, która oddaje mi siebie, niech robi to, co lubi, niech wolna wydziobuje sobie kamienie, "chwasty - niechciane kwiaty", i ziarenka szczęśliwe od Słonka, niech miesza mikroelementy kosmiczne w swoim dzielnym ciałku. Niech zapanuje spokój, niech woda, którą piją moje kwiaty przestanie jechać chlorem..

Niech skończy się terroryzm warczących silników, są jak wściekłe psy atakujące przechodnia wzdłuż płotu, warczą z każdego zakątka, wibrują warcząco, i nie jest to już oznaka postępu, wybaczcie, moi państwo, to już jest przestarzała śmieszność, głupota. Zauważcie, dzieciaki wolą łapać pokemony, niż cieszyć się światem, który tak spierdoliliście warczeniem. Wolą świat wirtualny od świata śmieci i warków, gdzie wszystko, rzekomo, jest trujące. Ech. 

Ostatnio funkcjonuję nocą, żeby jak najmniej mieć kontaktu ze światem, który tak zaśmieciliście. Reklamami, wypranymi mózgami, dźwiękami, których nie chcę, i nie mam nic do krakania wron, mam problem z galopującym zdziczeniem obyczajów, z bezmyślnym darciem japy z byle powodu, lub bez powodu zupełnie, z powodu tego, że się myśli, że ma się jakieś prawa do świata. Zabawne, jedno zwarcie i lewatywa gotowa, biedne jelitowe bakterie wypłukane do kibla historii.

Chcę odzyskać mój georadar ziemski.

Skomentuj