W Wielkiej Brytanii może powstać trupia farma

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Trupie farmy to rodzaj zewnętrzych laboratoriów, w których eksperymentuje się na ofiarowanych ludzkich zwłokach – badając proces ich rozkładu. Na całym świecie istnieje kilka takich obiektów – jeden w Australii i kilka w Stanach Zjednoczonych. Kolejny ma ponoć powstać w Wielkiej Brytanii.

 

Najsłynniejsza trupia farma znajduje się w Stanach Zjednoczonych w mieście Knoxville, ma powierzchnię jednego hektara i jest szczelnie otoczona drutem kolczastym. Od momentu jej powstania obserwowano tam rozkład ponad 300 ciał.

 

Na dorocznym brytyjskim Festiwalu Nauki w Brighton, który odbył się w tym tygodniu, dr Anna Williams z Uniwersytetu w Huddersfield przedstawiła opinię na temat tego, że trupia farma jest potrzebna dla brytyjskiej nauki.

„Wiele z tego, co wiemy o rozkładzie człowieka, zostało odkryte w amerykańskich obiektach” – powiedziała badaczka – „Wiemy, że sekwencja zdarzeń podczas rozkładu odbywa się tak samo, niezależnie od tego gdzie znajduje się ciało, ale istotną różnicę stanowi wiele czynników: wilgoć, temperatura, występujące na danym terenie owady”. 

 

W brytyjskich eksperymentach zwykło się wykorzystywać ciała zwierząt – a w szczególności świń. Jednak rozkładające się ciała zwierząt były znacznie łatwiejsze do zaakceptowania przez lokalną społeczność niż będą rozkładające się ciała ludzi.

 

Zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Australii znajduje się lista ofiarodawców gotowych po śmierci przekazać swoje ciało dla nauki sądowej. Bardzo możliwe, że podobna lista pojawi się wkrótce w Wielkiej Brytanii.

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (2 votes)


Komentarze

Portret użytkownika Tomasz123

Uczeni i naukowcy oficjalnie

Uczeni i naukowcy oficjalnie uważają, że Biblia to "bajka dla niegrzecznych dzieci" oraz "zbiór mitów i legend",ale cały czas próbują powtórzyć wskrzeszenia, których dokonał Jezus Chrystus z mocą Boga Jahwe.Ale nie tylko.Analizują proroctwa biblijne dotyczące przyszłości Ziemi i wyciagają wnioski.Wiedzą, że temperatura na Ziemi wzrośnie mocno,że wody powierzchniowe staną się niezdatne do picia,dlatego koncerny już dziś wykupują podziemne rezerwuary wody pitnej.Wiedzą że żywność będzie bardzo droga ,więc już dziś wykupują przez podstawione osoby ziemię uprawną.A najlepsze jest to,że przeszukiwali pogranicze Iraku w poszukiwaniu resztek i nasion Drzewa Życia ,które rosło w Edenie(Raju).Ale ogólnoświatowa kampania dyskredytująca Biblię(Pismo Święte) wciąż trwa.

1
-4
Portret użytkownika Arya

Taa, a kolo z Polski wie, że

Taa, a kolo z Polski wie, że szukali jakichś nasion w Iraku. Jeszcze nie jest dla Ciebie za późno.....

3
-2

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Portret użytkownika Anioł Prawdy

no trzeba wiedzieć czy da się

no trzeba wiedzieć czy da się jeszcze cokolwiek zrobić na powierzchni, jak zaczną umierać nie tysiącami, a milionami naraz. Wiecie GMO Chemtrail Fukushima i inne gówna jak Fluor Aspartam, Rtęć... Syf kiła i mogiła, a na koniec: chuj dupa i kamieni kupa.

6
-2
Portret użytkownika syn

koło invernes od 20 lat

koło invernes od 20 lat klonuja świnie i nie tylko..niby kotlety w tesco itd są ok:(

0
0
Portret użytkownika inzynier magister

Zamierzchłe eksperymenty

Zamierzchłe eksperymenty wydają się jednak bardzo skromne w obliczu prób podejmowanych przez XX-wiecznych uczonych. Przykładem może być jedna z najbardziej makabrycznych legend stalinizmu opowiadająca o zagadkowym instytucie w pobliżu osady Inia na Ałtaju, gdzie od 1942 r. przeprowadzano m.in. testy na zwłokach żołnierzy. O tajnej placówce, nad którą pieczę sprawował (nomen omen) Łazar Kaganowicz nie wiadomo jednak zbyt wiele. Dziennikarze z miasta Barnauł twierdzą, że dokonywano tam prób transplantacji ludzkich organów zwierzętom oraz zabiegów neurochirurgicznych. Współczesne legendy mówią, że celem miało być stworzenie ubezwłasnowolnionych "stalinowskich zombie". Choć dopatruje się w tym alegorii radzieckiego społeczeństwa, prawdą jest, że już wcześniej rosyjscy naukowcy interesowali się aktywnie nie tylko kwestią ożywiania martwych ciał, ale również "wzbogacaniem" gatunku ludzkiego. w latach 40. sowieccy uczeni rzeczywiście rozpoczęli serię nietypowych eksperymentów na zwierzętach. W 1940 r. w ZSRR powstał kontrowersyjny film dokumentalny pt. "Eksperymenty z ożywianiem organizmów" (dostępny w Internecie), na którym zaprezentowano serię prób z podłączaniem psów (a także samych ich głów lub narządów) do pierwszych modeli płucoserca stworzonych przez wybitnego radzieckiego uczonego Siergieja S. Briuchonienkę (1890-1960) W XVIII i XIX stuleciu w środowisku uczonych pojawił się spór o to jak długo po zgilotynowaniu głowa skazańca zachowuje świadomość i czy wie, że oddzieliła się od reszty ciała. Przeprowadzono w związku z tym szereg testów, w tym jeden szczególnie osobliwy: w 1880 r. lekarz Dassy de Lignere połączył odciętą głowę mordercy Louisa Menesclou z krwioobiegiem psa. Rezultat, opisany w Le Matin był ponoć szokujący: "Wraz z postępem transfuzji, nagle, przez okres dwóch sekund, usta cicho coś wyjąkały, powieki drgnęły a na twarzy pojawił się wyraz szoku i zdumienia." W 1884 r. eksperyment taki powtórzył dr Laborde, jednak bez rezultatów. Z kolei na początku XX w. Duncan MacDougall (ok. 1866-1920) - lekarz pracujący w zakładzie dla gruźlików w Massachusetts, starał się określić ile waży ludzka dusza. W tym celu skonstruował specjalną wagę, na której kładł umierających suchotników. Jeden z odczytów wykazał, że w chwili śmierci waga ciała spadła o 21 g. i właśnie taką wartość według niego miała "substancja duszy". Kolejne pomiary dały niejasne wyniki. W latach 30. przywracać życie umarłym próbował także amerykański lekarz Robert E. Cornish (1903-1963) - dziecięcy geniusz, który w wieku 18 lat ukończył University of California a jako 22-latek otrzymał stopień doktora. Chcąc przejść do historii jako pierwszy uczony-wskrzesiciel opracował metodę, która polegała na podrzucaniu lub potrząsaniu zwłok przywiązanych do specjalnej machiny przypominającej huśtawkę. Ożywcze działanie miał wywoływać ruch krwi oraz zastrzyki z adrenaliny i leków przeciwzakrzepowych. 

5
0

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Skomentuj