USA ogłosiła kolejny alert dla podróżujących do Europy - terroryści mogą zaatakować obiekty turystyczne

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

USA rozszerzyły europejski alert o podróżach dla swoich obywateli, ostrzegając, że terroryści nadal koncentrują się na miejscach turystycznych jako celach ataku, a podróżujący na kontynent „powinni zachowywać dodatkową czujność" wokół takich obszarów. W powiadomieniu, wydanym w czwartek, władze zwracają uwagę na ostatnie incydenty we Francji, w Rosji, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Finlandii, dodając, że Departament Stanu „nadal niepokoi potencjał przyszłych ataków terrorystycznych".

 

Panuje przekonanie, że ekstremiści nadal skupiają się na lokalizacjach turystycznych, węzłach komunikacyjnych, rynkach/centrach handlowych i lokalach jako realnych celach.

„Ponadto hotele, kluby, restauracje, miejsca kultu, parki, imprezy masowe, instytucje edukacyjne, porty lotnicze i inne miękkie cele pozostają priorytetowymi lokalizacjami możliwych ataków".

W ostrzeżeniu kładzie się nacisk na to, że obywatele amerykańscy powinni „zachować dodatkową czujność w tych i podobnych miejscach", dodając, że terroryści używają różnorodnych taktyk do ataków, w tym broni palnej, materiałów wybuchowych, pojazdów i ostrych narzędzi, które „trudno wykryć przed atakiem".

 

Przedłużono alert wydano w maju 2017 roki. Obecny ma obowiązywać do 30 listopada, ale i ten może zostać przedłużony. Ostrzeżenie wydano dwa tygodnie po ataku terrorystycznym na popularną ulicę turystyczną w Barcelonie w Hiszpanii, gdzie nawiedzony bandyta islamski zabił 14 osób i ranił 130 kolejnych, wjeżdżając furgonetką na pieszych. Później kierowca uciekł z miejsca zdarzenia i zabił kolejną niewinną osobę.

 

Dziewięć godzin po ataku w Barcelonie pięciu terrorystów wjechało w grupę pieszych w Cambrils, zabijając jednego człowieka i raniąc sześciu. Pięciu niebezpiecznych mężczyzn zostało zastrzelonych przez policję. Zaledwie jeden dzień później dwie osoby zostały zabite i sześciu rannych w ataku islamskiego nożownika w fińskim mieście Turku, a napastnik krzyczał „Allah Akbar". Później okazało się, że sprawca pochodził z Maroka i pozostawał w Finlandii, pomimo tego, że odmówiono mu tam azylu.

 

Europa w ostatnich latach przetrwała wiele ataków napływowych terrorystów lub napastników pochodzenia wędrownego, w tym czerwcowy atak na moście London Bridge w stolicy Wielkiej Brytanii. Akcję zainicjował urodzony w Pakistanie obywatel Brytyjski.

 

W lipcu 2016 r. Tunezyjczyk z francuskim paszportem rozjechał ciężarówką grupę osób świętujących Dzień Bastylii w Nicei we Francji, zabijając 86 osób i raniąc ponad 400. W marcu 2016 r. w Brukseli obywatele marokańskiego pochodzenia zamordowali 32 ludzi i ranili 300.

 

Niemiecka agencja wywiadowcza BfV uznała, iż zagrożenie terroryzmem jest bardzo wysokie, infiltrując środowiska uchodźców na kontynencie. Oni „wchodzą do Europy pod osłoną ruchu migracyjnego". Wielu obywateli Europy doskonale zdaje sobie z tego sprawę i sprzeciwia się polityce otwartych drzwi Angeli Merkel. Niemiecka kanclerz chce w ten sposób rzekomo chronić ludzi „uciekających przed wojną i prześladowaniami”. Dodatkowo należy podkreślić, że nie żałuje ona żadnych decyzji podjętych w tej sprawie.

 

Jednak w kwietniowym raporcie Der Spiegel stwierdzono, że tysiące uchodźców afgańskich, którzy weszli do Niemiec, podczas rozmów z niemieckim Federalnym Biurem ds. Migracji i Uchodźców (BAMF), miało kontakty z niektórymi radykalnymi ugrupowaniami islamistycznymi w Afganistanie lub bezpośrednio walczyło dla ekstremistów. Badanie Pew Research z lipca 2016 roku wykazało, że większość badanych Europejczyków obawia się, iż masowa migracja na kontynent zwiększy ryzyko ataków terrorystycznych.

 

Z kolei w raporcie ONZ z 2016 r. stwierdzono, że „nie ma dowodów na to, że migracja prowadzi do zwiększenia aktywności terrorystycznej" i ostrzega, że „polityki migracyjne, które są restrykcyjne lub naruszające prawa człowieka, mogą w rzeczywistości stwarzać warunki sprzyjające terroryzmowi".

 

Ocena: 

4
Średnio: 4 (1 vote)


Komentarze

Skomentuj