Pierwsza firma w USA rozpoczęła chipowanie pracowników

Kategorie: 

Źródło: Internet

Wczoraj chipowano zwierzęta, dziś robią to z ludźmi. Chipowanie zdobywa coraz większą popularność na całym świecie. Korporacje przekonują, że chip jest symbolem wygody i bezpieczeństwa, a dzisiejsze karty bankomatowe można łatwo zgubić, co naraża nas na kradzież pieniędzy z konta. Jednak chipy posiadają o wiele więcej zastosowań.

 

Chip pod skórą psa lub kota sprawia, że zagubione zwierzę można bardzo łatwo zidentyfikować i szybko ustalić jego właściciela. Aby zabezpieczyć pupila, właściciel musi również udostępnić swoje dane osobowe. Przekonuje się, że chip wielkości ziarenka ryżu jest bezpieczny i nie stwarza żadnego zagrożenia dla zwierzęcia. Mikroprocesor pozostaje w organizmie do końca życia.

 

Tymczasem różne korporacje zachęcają, aby ludzie również skorzystali z tej technologii i dali się zachipować niczym zwierzę. Najczęściej wspomina się o większym bezpieczeństwie i wygodzie. Chip aplikuje się zwykle w prawej ręce, między kciukiem a palcem wskazującym. Z jego pomocą możemy np. dokonywać płatności w sklepach, ale niektóre firmy polecają swoim pracownikom zachipowanie, aby mogli np. otwierać drzwi lub logować się do komputera.

Źródło: Flickr/Amal Graafstra/CC BY-SA 2.0

Chipowanie ludzi posiada również negatywne strony. Mikroprocesor staje się symbolem kontroli, jaką firmy mogą mieć nad swoimi pracownikami. Choć chip faktycznie uchroniłby nas przed kradzieżą i terrorem to jednocześnie naraziłby nas na terror państwowy. Na dzień dzisiejszy chipowanie nie jest obowiązkowe, lecz gdy spora część populacji ulegnie nowej "modzie" przyjdzie czas, że umieszczenie chipa w prawej ręce lub na czole będzie konieczne, aby np. zrobić zakupy. W świecie bezgotówkowym nieposłusznych obywateli będzie można ukarać właśnie poprzez zablokowanie chipa.

 

Mimo zagrożeń, nowe rozwiązanie jest stopniowo wdrażane przez różne zakłady pracy. Szwedzka firma Epicenter, aby ułatwić pracownikom korzystanie z różnych urządzeń, umieściła w ich organizmach chipy RFID, choć zabieg był całkowicie dobrowolny. Teraz amerykańskie media mówią o pierwszej w Stanach Zjednoczonych firmie, która poszła w tym samym kierunku. Three Square Market z Wisconsin zaoferuje swoim pracownikom chipy, które zwiększą wygodę korzystania z urządzeń w miejscu pracy, a także pozwolą w łatwy sposób zrealizować płatność w sklepie. W tym tygodniu ponad 50 osób zostanie zachipowanych.

Połączenie likwidacji gotówki fizycznej i zachipowania ludzi jest zdecydowanie zbyt wielkim zagrożeniem, aby można było przejść obok niego obojętnie. Niestety opór ludzi na świecie jest zbyt mały a zmiany, które niekoniecznie są korzystne dla nas, nadchodzą wielkimi krokami.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (3 votes)


Komentarze

Portret użytkownika syriues

Dziwia mnie ludzie,ktorzy

Dziwia mnie ludzie,ktorzy wyrazaja sie na tematy prorocze,napisane juz pare tysiecy lat temu zwykla dezinformacja.Dezinformuja ludzi,naganiaja by mscic sie na Bogu.Watpie by czlowiek cokolwiek rozumial z tego wszystkiego.Mamy zbyt wielki ciezar,by pochwycic szczypte tego co stworca posiada.Jestesmy bezrozumni.Chodzimy jak zombie.Udajemy,ze wierzymy w nic,a wierzymy w informacje,pieniadze itp

Droga wolna,jezeli ktos chce niech sie czipa nie boi,

w kazdym badz razie,poprosilbym o zaprzestanie dzialan antyreliginych.Jest to jak z rasizmem.Niby nikt nikogo tak nie nazywa,ale wiecie jak jest

Tylko zdrowy chrzescijanin potrafi zrozumiec,to co sie wydarzy i po co sie wydarzy.Jezeligrzesznicy chca grzeszyc,to nikt im tego nie zakaze.Moze to robic wszedzie oficjalnie i z tolerancja,poniewaz my chcrzescijanie wiemy ,ze w cienu chwasta wyrosnie nawet ziarno,ktore da plony.Wiec po co ta walka?Po co okazywac takie emocje?Badzcie sobie ateistami,protestantami.Wasza wola.

Jedyny minus .ktory tu zauwazylem,jest kierowany do czlowieka ktory uwielbia gadac o niczym.

1
-1
Portret użytkownika Dr Piotr

Na dzień dzisiejszy i tak

Na dzień dzisiejszy i tak jesteśmy na tyle szpiegowani i monitorowani, że prywatność to iluzja. Najwięcej szkody przyniesie likwidacja gotówki, bo to ostatnia ostoja prywatności i kupienia czegoś incognito. Akceptacja inwigilacji i gadanie w stylu "ja nic złego nie robię, to nic mi nie zrobią" to typowy objaw mentalności niewolnika i braku wolnej woli...bo prowadzi to do akceptacji stanu "my eksperci powiemy Ci, co masz robić i jak się zachowywać".

Płacąc kartą pozostawiamy ślad, stan konta bankowego mówi o naszej zamożności, na ulicach działa videomonitoring, noszona komórka podaje stale gdzie jesteśmy i zostawia rejestrowany ślad, każdy rodzaj korespondecji elektronicznej (rozmowy, smsy, maile, chaty) pozostawia ślad i info o nas, portale społecznościowe dostarczają informacji dodatkowych, wyszukiwarka Google rejestruje co przeglądamy i jakie są nasze preferencje w szukaniu czegokolwiek, odwiedzane strony "rysują" nasz portret osobowy, oglądane programy TV SAT rózwnież, korzystanie z nawigacji pokazuje, gdzie jeździmy i bywamy w dodatku z jaką szybkością...to tak na szybko, a pewnie jeszcze parę rzeczy by można dorzucić. Więc chip będzie tylko dopełnieniem i pomoże to scalić w jeden obraz i polepszyć kontrolę nad nami.

A tak już patrząc od strony technicznej i użytkowej w ostateczności, to pozostaje nam opcja, żeby chipa sobie usunąć i powiedzmy nosić jako wisiorek na szyi lub coś w tym stylu. Jak będę miał potrzebę być trochę anonimowy, to zostawiam go w domu i wychodzę robić coś tam gdzieś tam...ale to słabe jest.

3
0
Portret użytkownika StopNWO

"Dorabianie do pomysłu

"Dorabianie do pomysłu chipowania jakiś Armageddonów, czasów bestii, zniewolenia szatańskiego i innych religijnych pierdół, to bzdura."

Tak? A w co wierzą te "elyty"? To proszę art. z veteranstoday, portalu wetwranów USA i tuba propagandowa armii. No chyba byli wywiadowcy coś wiedzą?               http://www.veteranstoday.com/2017/07/24/world-order/

1
0
Portret użytkownika Dr Piotr

Spokojnie, wiem w co wierzą i

Spokojnie, wiem w co wierzą i czytam o tym sporo...tylko co z tego, że wierzą, skoro idą do piachu jak wszyscy bez różnicy...to jak marnowanie czasu na bezsensowne zajęcia. Nic sensownego im ta wiara nie daje - żadnych nadprzyrodzonych mocy, nieśmiertelności czy czegoś podobnego...ot po prostu dekadenckie pierdoły dla bogaczy i tyle, to pieniędzmi rządzą tym światem, a nie przy pomocy demonów czy duchów. Jedyny problem, że te ich bzdurne wierzenia niosą krzywdę ludziom. Smutne to jest, że wiara w jakieś bożki tak ludziom w głowach miesza i pcha do różnych debilizmów, nakazów, zakazów itd. Ja w żadnego boga nie wierzę, akceptuję coś takiego jak stwórca, który być może istnieje i być może nas stworzył i tyle i nie wymaga on od nas uwielbienia, modlenia się czy czegokolwiek...a w sumie to i tak bez znaczenia, bo dopiero sam po śmierci się dowiem co jest "po drugiej stronie lustra". A te wszystkie relacje i opowieści ludzi o tym co jest po drugiej stronie to niepotwierdzone na 100% bajki i tyle...poczekam, zobaczę i ocenię sam co i jak, jak przyjdzie czas na mnie. Takie podejście daje mi zajebistą swobodę, spokój i dystans do życia i wszystkich jego sfer.

3
0
Portret użytkownika Dr Piotr

Na wstępie zaznaczę, że

Na wstępie zaznaczę, że oczywiście jestem przeciwny i będę walczył do konca z pomysłem chipowania, ale poniżej parę moich przemyśleń.

Dorabianie do pomysłu chipowania jakiś Armageddonów, czasów bestii, zniewolenia szatańskiego i innych religijnych pierdół, to bzdura. Ot po prostu elity pragną zwyczajnie władzy absolutnej i kontroli nad "swoim" stadem i to wdrażają i to wdrożą bez problemu, czy to kuszeniem wygodą, czy przymusem, ale wdrożą. No bo jeśli nie będzie możliwości funkcjonowania w społeczeństwie bez tego, to jak wyobrażacie sobie życie...wierzycie w dobrą bajkę, że co, wszyscy uciekniemy do lasu, czy w góry? I tam zdechniemy z głodu, bo nawet najprostrzych rzeczy nie będziecie mogli kupić bez chipa...mówię tu o zwykłym nożu, siekierze, gwoździu, kocu, naczyniach itp., a gadanie, że sobie to sami zrobimy możecie między bajki włożyć...ludzi do tego zdolnych, mających wiedzę i umiejętności jest kilka promili w społeczeństwie, więc nie liczyłbym na to, że pomogą wszystkim, a działać trzeba będzie szybko. Ewentualnie buntowników system wyłapie i osadzą ich w obozach jako rebeliantów i dziwaków.

A co do tych religijnych straszeń, to powiem tak, to totalna bzdura...a czemu tak uważam. Otóz Ci wszyscy wielcy czciciele sztana i jego najwięksi wyznawcy i okultyści jakoś śmierci nie oszukali, złota z gówna nie zrobili, nie żyli niewiadomo jak długo, cudów nie czylili...kostucha przyszła po nich, jak po każdego z nas i tyle. Zmarnowali tylko czas na jakieś bzdety i rytuały nie mające żadnego znaczenia i odnośi się to do każdej religii, to tylko strata czasu na bzdury...dobro i bycie dobrym, to sprawy uniwersalne i nie potrzebujące Boga i jego bicza bożego czy nagrody. Jeśli nie umiecie być dobrzy sami z siebie, tylko ptrzebujecie "bożego kija i marchewki", to nie jesteście dobrymi ludźmi.

Aby ten chory system obalić, potrzeba po prostu buntu i konkretnej ostrej reakcji, związanej niestety z wymordowaniem jak największej części tych skurwysynów na górze i innego wyjścia nie ma, bo albo oni nas, albo my ich i to ogniem i mieczem. Myślenie, żę miłość i dobro zwycięży samo, albo że pozytywnym myśleniem zmienimy świat, to właśnie to, co elity chcą, żębyśmy myśleli, bo czyni to z nas stado łątwych do kontroli baranów, a mamy być wilkami, które nie dają się oswoić i zniewolić. Ale patrząc na to jak świat został urobiony i przygotowany, to nie mamy szans, chyba, że na Ziemię spadnie jakiś meteoryt i zrobi globalną rozpierdolkę i to zresetuje ludzkie myślenie i podejście do życia, choć i to jest nierealne, bo zawsze znajdzie się garść cwaniaków, która znowu będzie chciała dla siebie zawłaszczyć kontrolę nad innymi i wykorzystać ten fakt jako idealny moment na "dobrą zmianę".

1
-3
Portret użytkownika Kimbur

Otóż to czipowanie jest

Otóż to czipowanie jest znakiem czasu, który nadchodzi zapowiedziany. I będzie ta "rozpierdolka" w efekcie. Warto więc wiązać ze sobą fakty by więcej wiedzieć.

2
0
Portret użytkownika Dr Piotr

A w temacie bitcoinów, to

A w temacie bitcoinów, to zawsze się dziwię, czemu jeszcze np. Chiny jako posiadacze kilku najszybszych superkomputerów na świecie, nie odpaliły jakiejś koparki bitcoinów...przy takiej potędze obliczeniowej wyorają je wszystkie w kilkanaście dni, potem wymienią wszystkie wykopane bitcoiny na realną kasę i zagrają wszystkim frajerom na nosie...kurde, że też nikt tam na górze na to nie wpadł...przecież to byłby genialny wał na kasie...chwila pracy superkomputera i mamy miliardy $

1
-1
Portret użytkownika Arya

Nie masz pojęcia o czym

Nie masz pojęcia o czym piszesz. Największa kopalnia BTC jest właśnie w Chinach, ale choćby się zesrali to i tak ostatni BTC zostanie wydobyty około roku 2140. Wynika ta z tego, że trudność wydobycia się zwieksza-po więcej informacji odsyłam do wujka google.

4
-1

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Portret użytkownika Dr Piotr

Jeśli tak jest, że kopanie

Jeśli tak jest, że kopanie sięstaje trudniejsze z każdym wydobytym bitcoinem, to OK. Nie interesuję się kryptowalutami, jakoś bardziej wierzęw szarą strefę niż takie rzeczy.

0
0
Portret użytkownika Spooky

Poza tym obecne kopalnie

Poza tym obecne kopalnie bitcoinów, na które składają się setki tysięcy, jak nie miliony komputerów z podrasowanymi kartami grafiki, mają kilkukrotnie większą moc obliczeniową, niż wszystkie superkomputery razem wzięte. A trudność wydobycia rośnie nie tylko wraz z wykopanymi BTC, ale także wraz ze wzrostem mocy obliczeniowej całej sieci.

2
0

Nie jestem baranem, nie potrzebuje pasterza

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Portret użytkownika biedny_olo

Widząc dziki pęd młodzieży do

Widząc dziki pęd młodzieży do coraz nowszych modeli smartfonów stwierdzam, że kreatorzy NWO będą mieli ułatwione zadanie.

Stare zgredy jak ja, którym smartfony nie wywołują mrowienia w okolicach intymnych, będą walczyć do ostatniej kropli krwi, aby nie dać się zaczipować smarfonem… bo widzę, że w tym kierunku to idzie…

Swego czasu dużo mówiło się o „znamieniu bestii”, czipowaniu ludzi itd itp. Wywoływały te hiobowe wieści dosyć przerażające wizje siłowego czipowania, przemocy z tym związanej itp.

Nie tak to pójdzie…

To ma być tak, że ludzie wprost będą pragnąć czipów, a to przez „bezpieczeństwo”, a to przez zwykłą wygodę, lub bardziej lenistwo, czy cywilizacyjny pęd do wygodnictwa…

Bo oto Ministerstwo Cyfryzacji ogłasza, że uruchamia system mID, w tym mobilny dowód osobisty dostępny w smartfonie… Czyli będzie można nie mieć przy sobie dokumentów, tylko wystarczy mieć swój „zabijacz czasu” czyli smartfon.

Od 11 maja w trzech miastach, czyli w Koszalinie, Łodzi i Ełku rusza testowy pilotaż gdzie zdigitalizowane zostaną takie dokumenty, jak: dowód osobisty, pakiet podstawowych dokumentów dla kierowców (dowód rejestracyjny, ubezpieczenie, prawo jazdy), kartę studenta i legitymację uczniowską.

Jestem przekonany, że młode pokolenie pójdzie w to jak w dym… przecież już niemal wszystko mogą załatwić swoim smartfonem pykając leciutko swoim paluszkiem nawet wtedy, kiedy korzystają z miejskiego pisuaru.

Tym bardziej, że docelowo w swoim smartfonie będą mieli takie cuda jak: płatności podatkowe, e-policję, realizowanie recept, zakupy on-line, potwierdzenie wieku, usługi pocztowe, kartę parkingowa, e-ZUS, rejestr obecności dzieci w szkole, autoryzację tożsamości w eJob, bilet komunikacji miejskiej, usługi zdrowotne i wszelkiego rodzaju karnety…

Nie ma jak to się wypatroszyć doszczętnie…

Dodam, że tyle informacji o jednostce człowieczej w jednym, małym, płaskim pudełeczku, który ma aktywny (nawet po wyłączeniu) GPS jest czystym szaleństwem.

Facet, który skorzysta z całego pakietu takiego „dobrodziejstwa” musi mieć nieźle zryty beret… jestem przekonany, że przeciętny macher internetowy stojąc obok takiego delikwenta może sciągnać niemal wszystko.

Oczywiście Ministerstwo będzie zapewniać, że poziom zabezpieczeń zdigitalizowanych dokumentów będzie coraz lepszy, a wręcz doskonały, ale jak często się zdarza i branża hakerska rozwija się równolegle. W zasadzie według mojego uznania są to światy równoległe, które są dwoma stronami tego samego medalu.

No i co… nie trzeba czipa wszczepiać pod skórę, przeżywać traumę w związku z wbiciem trochę grubszej igły, coby go tam zainstalować… przecież czasem nawet chłopy mdleją na widok zwykłej igły… co dopiero takiej niestandardowej…

Ale smartfona to każdy weźmie… zerknie na fejsbuka, zerknie na tweetera, zerknie na istagrama, zapłaci za kawę w Wild Bean Kafe, kupi fajki, weźmie kredyt siedząc na ławce w parku… no bo wicie, rozumicie, kto nie ma cashu, to bierze kredyt, bo przecież według przekazu telewizyjnego tylko naiwniak i dziad pospolity, patentowany nie bierze kredytów. A jak se swoje raty skumulujesz w jednym banku to masz dużo lżej, he he he:))…to też przekaz telewizyjny. 

Ale przejdźmy dalej…

Minister rozwoju i niedorozwoju niejaki Morawiecki ma „obżydzenie” do gotówki.

On zrobi wszystko, aby gotówki było jak najmniej, bo ma do wykonania „miszyn impasiboł”, czyli wszystkie diengi społeczeństwa przewalić przez banki komercyjne, z odpowiednią marżą oczywiście.

Przecież nie na darmo porzucił banksterskie dolary na rzecz rządowych orzechów (już to kiedyś wspomniałem). Wystarczy poczytać Program rozwoju obrotu bezgotówkowego w Polsce na lata 2014 – 2020 (pod linkiem, kliknij).

No dobra… smartfony, bezgotówkowe transakcje, ale przecież pykaniem w smartfon nie spowodujemy, że gotówka na konto wpłynie. Przecież wszyscy wiemy, że z pustego i Salomon nie naleje, a z pełnego każdy nawet pan Morawiecki.

Oczywiście to następny etap, aby zagonić ludzi do niewolniczej pracy w korporacjach, które to pewnie według takich tuzów jak ten powyżej są szczytem rozwoju.

Niewolnik w korporacji ma nie myśleć za dużo, ma nie mieć czasu na głupoty… ma mieć wypełniony czas na maksa, aby po pracy pykał sobie do woli smartfonem płacąc za żarcie z Biedronki.

Ale przejdźmy dalej…

Pojawiają się głosy, że jest alternatywa, czyli posługiwanie się kryptowalutami. Jest to temat dla mnie świeży i tak w zasadzie przedstawię mój punkt widzenia. Wszelkie komentarze pod tekstem uzupełniające dotyczące kryptowalut mile widziane…

Bitcoin, bo to w zasadzie chyba najbardziej znana kryptowaluta jest przez niektórych uznana za alternatywne dobrodziejstwo, które w razie krachu pomoże zbolałej ludzkości pozbierać się do kupy.

Jest ponad 300 kryptowalut, obracanych na tzw kryptogiełdach. Nie będę ich wymieniał, bo nie oto chodzi.

Czyli mamy finanse oficjalne, banksterskie, dmuchane i kreowane z powietrza i finanse krypto, czyli też dmuchane i kreowane i też z powietrza zapisane w elektronicznych plikach, które „właściciel” może ze swojego portfela zapisanego w chmurze wyłuskać i zapłacić choćby za kubeł czikenów w KFC.

Nikt nie wie, kto wymyślił bitcoina, społeczność posługująca się bitcoinem uważa, że pod tym pseudonimem kryje się grupa naukowców, matematyków i kryptografów. Były doniesienia, że ojcem bitcoina jest australijski biznesmen Craig Wright, który sugerował, że to on jest twórcą kryptowaluty bitcoin, czyli tajemniczym Satoshi Nakamotą, ale nie jest to do końca pewne.

Tak w zasadzie każdy może sobie stworzyć własną kryptowalutę. Polski odpowiednik nazywa się polcoin.

W zasadzie nic by nie stało na przeszkodzie, abym sobie sam też stworzył własną kryptowalutę np trybcoin. Gdybym był kryptologiem, biegłym informatykiem byłaby szansa, ale czy wtedy byłbym całkiem incognito?

Czy byłbym niewidzialny przez oficjalny system banksterski?

Raczej nie wierzę…

To światy równoległe… teraz pytanie.

Czy w przypadku, kiedy oficjalny system banksterski rypie oficjalnie i w biały dzień zwykłego zjadacza chleba, to czy anonimowy system obsługujący kryptowaluty jest bardziej godny zaufania?

Tym bardziej, że nie ma oficjalnych danych co do obsługujących.

Oczywiście ktoś powie, dlatego jest pewny, bo oficjalny, banksterski rypie w biały dzień i trzeba zejść do podziemia. Koło się zamyka, ale czy nie lepiej i prościej byłoby wyrypać zjadacza chleba kasując w odpowiednim momencie bez śladu w sieci 21 milionów bitcoinów (bo taka jest stała i niezmienna ich liczba) zostawiając zjadaczy chleba nawet bez przysłowiowych gaci na rzyci?

Oczywiście jest cień nadziei, że konkurencja w kryptowalutach jest duża i jest opcja, że każda będzie konkurować i walczyć o zaufanie klienta, ale jest szansa, że ktoś może się połakomić na rozbicie całego banku.

To jest moja autonomiczna ocena…

W tym tekście nie będę udowadniał, że kryptowaluta jest alternatywą i że jest perfekcyjna.

W tym tekście chce sprowokować dyskusję, w której ktoś, kto się super zna na kryptowalutach przekona mnie, że faktycznie jest alternatywą dla banksterskiego złodziejstwa…

źródło: https://tajemnice.robertbrzoza.pl/nwo/nwo-mlode-pokolenia-wpadna-w-pulapke-niewolnictwa/

 

5
-1
Portret użytkownika mistycznylowca

Mówi się że kryptowaluta jest

Mówi się że kryptowaluta jest stworzona przez osoby prywatne, jakiś tam hakerów. A co jeśli to wszystko pic na wodę i za np najbardziej popularną kryptowalutą BitCoin stoi sztab informatyków z goldmansack's? Wydaje się być to mniej prawdopodobne od np finansowania 2 stron konfliktu w jakiejś globalnej wojnie? Wszystko zależy od tego co łykną ludzie, a łykną bardzo wiele. Przekonaliśmy się o tym już nie raz.

Gdyby BitCoin był szkodliwy dla banków już dawno jego Twórcy zostali by wyeliminowani.

Jeśli chcesz grać tutaj na wysokim poziomie, to sprawa wygląda tak że sam do końca nie możesz być pewny swojego własnego znaczenia. Potwierdziło się to zaganiając ludzi do niewolniczej pracy za przysłowy okruszek chleba.

Mam komputer i telefon, ale co z tego jeśli tyrając cały miesiąc praktycznie nie stać mnie na nic. Nie oglądam telewizji, ale ze wsząd atakują mnie bilbordy czy reklamy w internecie, drogich samochodów, telewizorów, wycieczek wszystkiego all inclusive, a ja patrzę się na to jak jakiś głupi. Komputer i tak mi się sypie, telefon mam najtańszy markowy. Nie będę o sobie opowiadał za wiele, ale codziennie naprawiam jakieś 12 i więcej telefonów komórkowych i ledwo stać mnie na jedzenie. Połowa ubrań w mojej szafce to ciuchy po bracie, gdyby nie to to nie wiem jak mógłbym sobie poradzić.

Ogólnie to jest ze mnie taka żałosna pizda. Dopiero sobie to uświadomiłem, ale dobrze mi z tym bo w końcu wiem kim jestem, teraz wszystko nabiera sensu i pasuje. Wtedy kiedy nieszczęścia chodzą parami. Myślę sobie, to pasuje do takiej żałosnej pizdy jak ja. Przynajmniej wiem na czym stoję. Za kilka dni idę do dentysty wyrwać sobie zęba, bo nie stać mnie na jego leczenie. Kasę na wyrwanie będę musiał pożyczyć. Kilka dni temu pękły mi oprawki w moich okularach, eh... ktoś mi bliski zabrał mi je i powiedział że odda do naprawy, pomimo mojej odmowy. Gdyby było mnie stać żeby je naprawić to na pewno nie w tym roku.

Mógłbym dodać całą listę, przeciwności losu które mnie spotkały np martwica kolana, która poszła na biodro i żebro, albo ech... no wszystkiego nie chcę też zdradzić bo jeszcze nie jest na to pora.

Ale takie właśnie jest dla mnie życie. No i w tym całym biegu koleś który w teście państwowym na intelekt z wynikiem 180IQ został zepchnięty na brzeg szachownicy jak czarny skoczek któremu zostało tylko jedno pole do zajęcia.

System jest stworzony tak by nie faworyzować ludzi którzy mogli by dokonać pozytywnych zmian. Ludzi takich jak ja nie ciągnie do władzy, tylko do pomocy ludziom.

Ludzie psychicznie chorzy np socjopaci mają cholernie silną motywację w osiągnięciu swojego celu, o wiele silniejszą niż zwykły ciuracz. Dlatego państwowe wakaty które zapewniają władzę i kontrolę nad innymi okupowane są zazwyczaj przez ludzi którzy działają na szkodę innym.

Niestety testy psychologiczne także napisane są tak by osoby zdrowe były odsuwane od takich stanowisk. Podam może jeden przykład. Chyba taki najprostrzy jaki się dzisiaj stosuje, nie wiem już ile pytań. Jest tam np coś w stylu:

1. Czy darzysz zaufaniem placówki państwowe, urzędy itd.

2. Czy szkoła kojarzy Ci się pozytywnie bla bla bla...

Jeśli nie ufasz organom państwowym wg psychiatrów jesteś chory psychicznie, tak samo tyczy się szkoły.

A dziś do mojej firmy przyjeżdza dyrektor, będzie on przedstawiał plan jak wycisnąć z nas więcej za te same pieniądze.

W każdym razie nie jest jeszcze tak źle. Niebo jest ładne, szlachetne i rośliny są naprawde pięknymi istotkami.

0
0
Portret użytkownika Isabella

Na te pytania odpowiada sie

Na te pytania odpowiada sie tak jak oni tego chca a nie jak ty myslisz,

inaczej nie dostaniesz pracy ! To tak samo jak w szkole.

Gdy nauczycielka zadaje ci pytanie odpowiadasz jej to co ona chce uslyszec a nie to co ty myslisz ! Inaczej dostaniesz LUFE !

0
0
Portret użytkownika Dr Piotr

Tu masz całkiem dobre

Tu masz całkiem dobre wyjaśnienie, że Bitcoin i każda inna kryptowaluta to bzdura. Skopiowałem posta jakiego ktoś wstawił na jednym z portali dla wyjaśnienia Tobie:

BITCOIN to OSZUSTWO !!! Nie rozumiesz, czym jest Bitcoin !!! Dlaczego popełniasz tak oczywiste błędy i wprowadzasz w błąd miliony oglądających Cię ludzi !!! Stręczysz nieświadomym ludziom OSZUSTWO !!! Poniżej wyjaśniam kolejno Twoje błędne tezy i dobrze by było, żebyś to sobie przemyślał i w niedługim czasie opublikował filmik "Bitcoin to OSZUSTWO". Pomyśl sobie, że będziesz współwinnym czegoś podobnego do stworzenia afery AMBER GOLD. Chcesz brać na siebie taką odpowiedzialność ? (a przy okazji kompromitację intelektualną) 1. DODRUK. Otóż to, że nie można dodrukować Bitcoina nie oznacza, że nie można zrobić innych bitkojno-podobnych punktów. Tak więc następuje inflacja tych elektronicznych programików. 2. PULA dla pomysłodawcy. Przecież to logiczne, że pomysłodawca na początku ma nie jakąś "pulę", tylko 100 % ! I może sobie trzymać na wielu portfelach np 10, 15 albo 50% i hodować "swoją" walutę za pomocą reklamy w mediach itp. Tego się NIGDY nie dowiemy, jednak jest logiczne, że im więcej wpuści w obieg, tym większa szansa, że ludzie zaczną się tym bawić i uda mu się ukraść jak najwięcej pieniędzy. Trudno powiedzieć, gdzie jest punkt maximum, ale pewnie dałoby się zrozumieć różne symulacje i określić, czy jest to bliżej 1% czy 15%. Ważna jest też strategia promocji tego oszustwa. Trzeba stworzyć wrażenie, że ta zabawka jest "nowoczesna", że "mugole nic z tego nie rozumieją", że to "dla wtajemniczonych" itp. itd. Dokładnie taką strategię promocyjną zastosowano przy wprowadzaniu na rynek usługi gmail.com oraz facebooka. 3. Czy jest PIENIĄDZEM ? OCZYWIŚCIE, że bitkojn NIE JEST PIENIĄDZEM. Jest to zwykła zabawa w punkty, jak np dziecięca gra w karty "kuku", albo cokolwiek innego. Jeżeli ktoś zechce sprzedać swoje sny z ostatniej nocy, a ktoś inny zapłaci za nie, to czy od razu ogłaszamy, że czyjeś sny stały się "krypto-pieniądzem" ? Czy raczej kierujemy kupującego i sprzedającego oraz wszystkich, którzy się tą durnotą fascynują, tam, gdzie ich miejsce, czyli do szpitala dla obłąkanych ? A tak dokładnie powinniśmy zrobić z tymi wszystkimi, którzy dali się nabrać na to intelektualne oszustwo. I zauważ, że nie ma tu NAJMNIEJSZEGO ZNACZENIA fakt, że ktoś rzeczywiście zapłacił prawdziwymi pieniędzmi (albo innymi fizycznymi dobrami) za te sny ! Tak naprawdę mamy tutaj do czynienia z DAROWIZNĄ ! I tak należy interpretować wszelkie transakcje, gdzie ktoś w zamian za pieniądze otrzymuje bitkojny (czyli NIC). Obdarowany powinien uiścić podatek PCC lub inny zależny od lokalnego prawa i tyle. Oto, czym jest pieniądz: otóż pieniądz jest ZABEZPIECZENIEM WARTOŚCI. Oddajemy komuś efekty naszej pracy, w zamian otrzymujemy jego ZOBOWIĄZANIE do odpracowania dla nas. Oczywiście on nie odpracowuje dla nas, tylko daje nam poświadczenie, że znajdzie się ktoś w społeczeństwie, kto dla nas za niego odpracuje. Aby taki system zobowiązań działał, pieniądz musi spełniać jeden z DWÓCH warunków: - musi mieć WARTOŚĆ UŻYTKOWĄ - musi mieć WARTOŚĆ PRAWNĄ WARTOŚĆ UŻYTKOWA jest intuicyjnie zrozumiała. Może to być złoto, diament, worek soli itp. Coś, co większość ludzi albo wykorzysta, albo w miarę łatwo znajdzie kogoś innego, kto to wykorzysta. WARTOŚĆ PRAWNA. Aby powstała wartość prawna musi istnieć państwo, które potrafi wymusić egzekucję prawa. W praktyce istnienie państwa powoduje, że trzeba płacić podatki, a spłatę zobowiązań podatkowych państwo ma obowiązek przyjąć w swojej walucie. Dzięki temu nawet jeżeli nikt od nas nie chciałby odkupić waluty fiducjarnej, to zawsze możemy spłacić tym pieniędzmi nasze zobowiązania podatkowe, lub możemy znaleźć kogoś innego, kto takie zobowiązania posiada i odkupi od nas te pieniądze, żeby móc je spłacić. Tak więc jest POTWORNYM BŁĘDEM stwierdzenie, że "pieniądz fiducjarny jest pozbawiony źródła wartości i że jego wartość zależy wyłącznie od jakieś magicznej "wiary w wartość". Otóż jest to KOMPLETNA BZDURA. Wartość pieniądza fiducjarnego wynika wprost z faktu, że można nim spłacać zobowiązania podatkowe, których spłaty nie da się uniknąć i ich spłatę państwo potrafi wymusić siłą. I ten fakt (i TYLKO TEN FAKT !!!) nadaje wartość pieniądzowi fiducjarnemu !!! W przeciwnym razie jego wartość byłaby równa ZERO !!! A jako dowód na to przedstawiam TRYLIARD walut fiducjarnych, które nie są wspierane przez system prawny żadnego państwa i ich wartość wynosi DOKŁADNIE ZERO: - waluta "gdhtr6492d8" - waluta "tsetsetsetse5674" - waluta "572940" - waluta "&^$#*&^$" itd itp. Zgodzisz się chyba ze mną, że nigdy w historii świata nie doszło do transakcji tymi walutami i że zawsze będziemy mogli wskazać kolejny tryliard innych walut, które też nie mają zabezpieczenia prawnego i też ich wartość wynosi zero. I teraz: - bitcoin nie posiada ani wartości użytkowej (bo nie ma formy fizycznej i po prostu nie istnieje) - nie ma przymusu prawnego, a więc nie ma nikogo, kto BYŁBY ZOBOWIĄZANY od odkupienia od nas bitcoina !!!!!! To stwierdzenie jest KLUCZOWE i BARDZO WAŻNE !!! Otóż to, że w ogóle ktoś za te zabawkowe punkty coś płaci nie wynika z rozliczania zobowiązań, ale z wolnej woli płacącego ! Jeżeli nie znajdziesz nikogo, kto by za BTC chciał zapłacić, to będziesz miał ZERO. A zapewniam Cię, że tak naprawdę nikt nie ma powodu, żeby posiadać BTC. Równie dobrze może wygenerować własną zabawkę i używać ją do rozliczeń np w ramach grupy mafijnych chińskich triad itp. 4. KOSZTY TRANSAKCJI - PREMIA. Premie za obsługę systemu w postaci wydobywania BTC zostaną w przyszłości zastąpione po prostu napiwkami potrącanymi od kwoty transakcji i w ten sposób będą wynagradzani ci, którzy utrzymują system. Oczywiście z czasem źródełko wyschnie, koszty transakcji zaczną rosnąć, aż w końcu nieszczęśnicy posiadający zbyt dużo BTC zorientują się, że zostali zrobieni w bambuko, między innymi przez takich, jak Ty Konrad ... 5. KUPOWANIE "za bitkojna". Jest to jedna z najśmieszniejszych rzeczy w internecie: ludzie naprawdę myślą, że "płacą bitkojnami". Oto, jak NAPRAWDĘ wyglądają transakcje z użyciem tych śmiesznych punktów: - najpierw klient zgłasza w sklepie sprzedającym realne dobra chęć zapłaty w BTC - następnie podpięte oprogramowanie blokuje środki i wstrzymuje transakcję do czas znalezienie chętnego do nabycia Twoich BTC za USD - gdy już do tego dojdzie, to wtedy Ty tak naprawdę masz już DOLARY !!! - teraz następuje przelanie tych Twoich dolarów do sklepu internetowego i potwierdzenie transakcji - a Ty cieszysz się jak dziecko, że "zapłaciłeś bitkojnami" ... ŻAŁOSNE ...

1
0
Portret użytkownika Arya

Częściowo prawda, ale to

Częściowo prawda, ale to napisał ktoś kto ma tylko teoretyczne pojęcie o funkcjonowaniu sieci bitcoin. Temat jest znacznie szerszy i sugeruje wlasne poszukiwania.

4
0

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Strony

Skomentuj