Holenderski pilot uchwycił moment wystrzelenia rakiety z terytorium Chin

Kategorie: 

Źródło: youtube.com

„To, co jawiło się, jako niezwykłe, jasne miejsce na horyzoncie, stało się ogromnym balonem”. Christiaan van Heijst regularnie rejestruje rzadkie widoki z kokpitu samolotu towarowego Boeing 747-8, którym lata. Ostatnie zdarzenie opisał, jako „przytrafiające się raz w życiu”.

 

Christiaan Van Heijst pracuje jako starszy pierwszy oficer na pokładzie Boeinga 747 dla firmy Cargolux. 22 lipca Holender leciał nad Himalajami z Hongkongu do Baku w Azerbejdżanie, kiedy ujrzał rakietę nad chmurami.

„To, co zaczęło się nieoczekiwanie i było niezwykłym jasnym punktem na horyzoncie, szybko zmieniło się w pęcherzyk w kształcie kropelek, które rozrosły się pod względem wielkości i wysokości", powiedział 33-letni pilot. "Kilka minut później, gazy wyrzutowe rakiety zaczęły tworzyć jasno zakrzywiony szlak, któremu towarzyszyły różne świetlne plamy na ciemnym niebie, wyróżniające się kolorem i kształtem".

Van Heijst mówi, że całe wydarzenie trwało nie więcej niż 12 minut. Wizualny spektakl był zaskoczeniem dla pilota, który nie był ostrzegany o jakiejkolwiek aktywności w okolicy, ale wiedział, że w pobliżu jest ograniczona przestrzeń powietrzna. Van Heijst zrobił kilka zdjęć, a później stwierdził, że inni musieli widzieć to samo z powierzchni Ziemi.

„Moja wiedza na temat ultrasonograficznych wstrząsów i zachowania gazów spalinowych w górnej atmosferze jest bardzo ograniczona, ale patrząc na zdjęcia wydaje mi się, że rakiety były wystrzeliwane jedna po drugiej”.

Nie po raz pierwszy Van Heijst dostrzega niezwykłe zjawiska. W 2014 roku rzadki i dziwny widok nad Oceanem Spokojnym przyniósł mu uznanie na całym świecie, kiedy leciał z Hongkongu na Alaskę. Z rozmów prowadzonych z innymi pilotami, dotyczących sterowania ruchem lotniczym dowiedział się, że w San Francisco i Chile miało miejsce trzęsienie ziemi, a na Islandii doszło do erupcji wulkanu.

„Nagle, daleko przed nami pojawił się intensywny błysk, pochodzący z ziemi tuż za horyzontem. Wyglądało to jak błyskawica w dalekiej burzy, ale było znacznie intensywniejsze i znacznie krótsze, jak gdyby coś eksplodowało".

Po przyciemnieniu lampek kokpitu Van Heijst postanowił zrobić zdjęcia tak zwanego „ziemskiego blasku", widocznego na całej półkuli północnej. Do dziś nie wyjaśniono pochodzenia „czerwonego światła” nad Oceanem Spokojnym, które było jego następstwem. Blask stawał się bardziej intensywny, gdy samolot zbliżał się do światła.

„Chmury pod nami były w strasznej pomarańczowej poświecie. Wyglądało to tak, że na Ziemi szaleje ogromny pożar”.

Sprawa nigdy nie została wyjaśniona. Przytaczane są różne hipotezy na temat tego zdarzenia. Mówi się o bioluminescencyjnym planktonie, działalności wojskowej, a nawet UFO.

 

Ocena: 

5
Średnio: 4.7 (3 votes)


Komentarze

Skomentuj