Efekt placebo – zaskakująca moc ludzkiego umysłu

Kategorie: 

Źródło: Internet

Efekt placebo wykorzystuje się w medycynie od wieków. Na czym on polega? Przed dwojgiem ludzi leżą identyczne tabletki. Połykają je i po kilkunastu minutach oboje czują się lepiej - a nie powinni, bo jedna z tych osób zażyła tzw. placebo, czyli coś, co nie jest substancją leczniczą, a mimo to daje dobre efekty. Dlaczego?

 

 

Aby spełnić założenia placebo, należy dochować kilku dodatkowych warunków. Chory musi być przekonany, że otrzymał prawdziwe leczenie, a nie placebo. Nie można zatem poinformować go o stanie faktycznym. Dotyczy to również wpływu na podświadomość – dlatego też placebo musi wyglądać i smakować dokładnie tak samo jak prawdziwy lek.

 

Z reakcjami na placebo wiąże się wiele mechanizmów psychologicznych. Wzrost nadziei, pozytywne oczekiwania i spadek niepokoju mogą zmienić nastawienie, które steruje reakcją pacjenta na leczenie. Istnieją poważne dowody na to, że wsparcie i empatia uważnego i troskliwego lekarza mogą poprawić efekty leczenia klinicznego. Pozytywne lub negatywne myślenie zdają się mieć decydujący wpływ na rezultat każdego leczenia – być może większy od interwencji lekarza.

 

Wpływ placebo na reakcje w mózgu

Wygląda na to, że ta potęga wyobraźni ma swoje podstawy w neurobiologii. Niedawne badania dowodzą, że kiedy placebo ma efekt ozdrowieńczy, uruchamia te same neurologiczne ścieżki co aktywne leki. Kiedy pacjent po placebo doświadcza ulgi w bólu, mózg wydziela endogenne opioidy i/lub kannabioidy CB1 – ten sam mechanizm uśmierza ból w przypadku terapii lekowej. Badania w technice obrazowania mózgu dowodzą, że terapia placebo aktywuje konkretne struktury w mózgu, takie jak np. kora przedczołowa. Eksperymenty na pacjentach z chorobą Parkinsona pokazują, że leczenie placebo powoduje wydzielanie endogennej dopaminy w mózgu.

 

W badaniach, w których podawano wyłącznie placebo, wywoływany przez nie efekt zdawał się zależeć od percepcji osoby poddawanej terapii. Na przykład dwie tabletki placebo były lepsze od jednej placebo, większe tabletki były lepsze od mniejszych, a jeszcze lepsze były zastrzyki placebo. Wygląda na to, że do uwarunkowania ludzkiego organizmu na terapię przyczyniają się nie tylko bodźce chemiczne, ale również psychologiczne.

 

Współpraca ciała i umysłu

Efekt placebo jest dowodem na to, że mamy możliwość oddziaływania na otaczającą nas rzeczywistość. Znany amerykański genetyk, dr Bruce Lipton stwierdził, że sama wiara i moc ludzkich myśli może pozwolić na uzdrowienie dowolnej choroby. Medycyna zna bardzo wiele takich niewytłumaczalnych uzdrowień, a z drugiej strony ludzie, którym mówi się, że mają pół roku życia, żyją przeważnie tyle ile powiedzieli im lekarze.

 

Nasze geny odpowiadają za wszystko, czyli wygląd, cechy charakteru czy predyspozycje do chorób. Wydaje nam się też oczywiste, że nie jesteśmy w stanie zmienić swojego kodu genetycznego, jako czegoś danego przez naturę. Z badań dr Liptona wynika jednak, że czynniki wewnętrzne mogą wpływać na geny, znajdujące się w jądrze komórkowym. Co więcej mogą one prowadzić do poważnych zmian w ich strukturze. Naukowiec zaczął badać czy da się wpływać na to za pomocą procesów psychicznych, po prostu mocą myśli.

 

Jego odkrycia potwierdziły, że to wiara, a nie uzdrawiająca moc szamana powoduje zmiany w procesach ustrojowych, które mogą doprowadzić do spontanicznych wyleczeń. Co zabawne nowoczesna nauka wcale nie ukrywa tego, że coś takiego jak efekt placebo istnieje i bada się to nawet podczas każdych testów klinicznych. Gdy jednak ktoś zada pytanie, czym jest to placebo, zwykle kwitowane jest to jako aksjomat bez zagłębiania się w jego istotę.

 

Efekt nocebo, czyli chorzy z przekonania

Efekt nocebo jest odwrotnością placebo, czyli różne złe objawy (np. nudności, bóle głowy czy senność) najczęściej wywołane są przez negatywne nastawienie pacjenta do terapii. Na efekt nocebo najbardziej narażone są osoby ze skłonnością do depresji, lęków i hipochondrii oraz podatne na wpływ negatywnej sugestii. Stan pacjenta pogarsza się w wyniku braku wiary w skuteczność leczenia. Według naukowców, mimo podobnego mechanizmu działania, nocebo działa znacznie silniej od placebo.

 

Podsumowanie

To zaskakujące jak niewiele ludzi ma świadomość tego, że ich myśli mają moc sprawczą. Niektórzy nie odkryją tego nigdy i będą płynąć przez rzekę życia będąc zupełnie nieświadomym tego, że to co dzieje się dookoła nas to wypadkowa naszych myśli i strachów. Mimo potencjału placebo i jego znaczenia dla nowej wizji zdrowia, w której ciało i umysł intensywnie współdziałają, wielu lekarzy traktuje to jako nieistotny błąd systematyczny. 

 

Źródła:

http://project-syndicate.pl/artykul/na-czym-polega-efekt-placebo,344.html

http://innemedium.pl/wiadomosc/moca-mysli-mozna-zmieniac-rzeczywistosc-nawet-wplywac-wlasny-kod-genetyczny

http://pl.wikipedia.org/wiki/Placebo

https://pl.wikipedia.org/wiki/Nocebo

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika Darth Coder

Jak chcecie, to mogę wam

Jak chcecie, to mogę wam opowiedzieć parę ciekawych historii na temat umysłu. Mieszkam w dość sporym mieście, blisko centrum - często muszę przechodzić na światłach. Swego czasu wmawiałem sobie, że ciągle będę trafiał na zielone. Nie zawsze, ale działało. Na tej samej zasadzie udawało mi się przychodzić na przystanek, kiedy akurat nadjeżdżał autobus. Ostatnio jakoś przestało mi zależeć i przestałem wierzyć, że coś takiego jest możliwe i efekt częściowo znikł. Co do tych aut to też muszę się przyjrzeć, choć sam czegoś takiego nie wykryłem.
Czasem bawię się przy karnych, przewiduję gdzie strzeli zawodnik i czy bramkarz obroni. Raz udało mi się zanotować skuteczność w granicach 90%, ale to mógł być fart. Jeszcze inna sprawa - często skoki oglądam, raz zdarzyło się że kamerzysta zaspał, raz była mgła i nie nadążył - w obu przypadkach trafiłem z odległością idealnie. Co ciekawe, jak widzę skok i bawię się w ocenianie odległości, to raczej rzadko trafiam.
Póki co jedynie jestem w stanie w sprzyjających okolicznościach naginać rachunek prawdopodobieństwa. Ludzie "silniejsi Mocą" są z pewnością zdolni do dużo bardziej spektakularnych dokonań. Wystarczy wspomnieć słowa Jezusa: "On zaś im rzekł: Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: "Przesuń się stąd tam!", a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was." //Mt 17,20
Przykład z innej beczki - jest coś takiego jak ogólna synchroniczność zdarzeń. Miałem kiedyś przypadek, że w TV leciał jakiś film, ja siedziałem przy kompie. Gra mi się zawiesiła, ctrl+esc i klikam na pasku "zamknij okno". W tej samej sekundzie babka w filmie mówi... "Zamknij okno". Co do sekundy. Daję słowo. Z pół godziny nie mogłem się otrząsnąć. I to nie był jakiś odosobniony przypadek - podobnych zdarzeń miałem kilka, tylko nie pamiętam ich przebiegu. Zresztą jak interesuje kogoś ten temat, jako ciekawostkę podam linka do artykułu, na który trafiłem wczoraj. Choć całość moim zdaniem dowodzi czegoś innego niż chce autor - te zbieżności są absolutnie niezamierzone przez twórców filmu, a wynikają z fundamentalnej zasady rządzącej światem. Wszystko jest ze sobą powiązane (patrz efekt motyla), więc taka zależność nie powinna nikogo szokować.
https://www.reddit.com/r/pinkfloyd/comments/4537im/the_dark_side_of_the_moon_syncs_perfectly_with/

0
0
Portret użytkownika daw

Ja mam często tak, że jak

Ja mam często tak, że jak słucham radia w aucie i w czasie gdy coś mówią zaczynam nucić sobie jakąś piosenkę, tak o bez powodu i za pare sekund ona właśnie jest puszczana w tym radiu, którego słucham Smile

0
0
Portret użytkownika Tad

Ja mam podobnie. Mam dośc

Ja mam podobnie. Mam dośc długi kawałek chodnika i bramę przez którą przechodzę. Idąc widzę przed ją przd sobą  i dalej ulicę z przejściem dla pieszych.Patrzę przed siebie i nie ma ruchu,nic nie przejeżdża.Dochodze do ulicy już za bramą i co widzę jedzie z każdej strony 2-3 auta. Niemal na styk do mojego podejścia na pasy.
Kiedyś przystanąłem na dłużej i sprawdzałem telefon tuż przed bramą. Poczym ruszyłem przed siebie i co widzę? : D

0
0
Portret użytkownika puma11

Też to mnam podchodę do pasów

Też to mnam podchodę do pasów i zjawia się pełno samochodów,podjeżdżam do pustego skrzużowania, które jest w jednym momencie zapchane samochodami,pozdrawiam.

0
0
Portret użytkownika ppp

Panie doktorze pan mi zrobi

Panie doktorze pan mi zrobi jeszcze raz to prześwietlenie, tak się po tym dobrze czułam

0
0
Portret użytkownika jaa

to żadne placebo. To zwykły

to żadne placebo. To zwykły przekaz sugestywny. Skoro jesteśmy programem "komputerowym", a posiadanie genów na to wskazuje, to siłą rzeczy bodziec programowy wywołuje jakiś efekt. Ale to też znaczy, że "choroby", to organiczny przejaw skutków różnych sugestii lub innych form oddziaływania na to co nazywamy podświadomością. Pytanie jest, czy gdyby przekaz był taki, że obie tabletki to trucizna, która spowoduje szybką śmierć, to czy osoby poddane ekseprymentowi umarłyby po spożyciu? Oczywiscie musiałby to być dość silny przekaz, tak, żeby nie było wątpliwości, że to rzeczywista trucizna. Albo z innej beczki. Skoro można się "wyleczyć" po spożyciu niby tabletki, to może warto sprawdzić, czy ludziom poddanym w warunkach "laboratoryjnych" pewnym sugestiom zaczną rosnąć nowe włosy. To byłby dobry biznes, gdyby zaczęły rosnąć. Oczywiscie tu też musiałby być dość silny przekaz, ale chyba warto poeksperymentować. Jeżeli podświadomość jest podatna na różne sugestie, to jest tu bardzo duży obszar do "robienia bizesu". A niektóre osoby są jakby naturalnie predestynowane do wywierania wpływu na innych więc łatwo mogłyby się przekwalifikować.

0
0
Portret użytkownika eva11

zycie to nie to samo co

zycie to nie to samo co program komputerowy,
jedynie umysl mozemy do niego przyrownac!
nie my nim jestesmy,a nasz inteligentny umysl to  jest to, co probuja odtworzyc psychopaci,
my jestesmy zyciem!
mozemy stworzyc program,ale nie potrafimy stworzyc calej reszty!
zamkniemy go jedynie w kupie zlomu lub plastiku,a gdy sie zuzyje
przestanie istniec wraz znim,nie bedzie dzilac w tej kupie zlomu jak my w swoim ciele,nie naprawi sie sam i nie zmieni nic w swoim otoczeniu,
program nie usmierci kawalka metalu,
ani nie sprawi,ze jego korozja sie zatrzyma dzieki swojej sugesti!
ludziom sie wydaje,ze odtworzyli zamysl Boga,ale nigdy im sie to nie uda!
a placebo to nasza moc,na tym polega caly sens uzdrawianai,nie leki dzialaja lecz wlasnie my o tym decydujemy,
dlatego wszystko sie tak rozni,wielu drowieje i wielu umiera,
jeden prawdziwy uzdrowiciel tych czasow,nie moge przypomniec nazwiska,powiedzial-ja nigdy nie uzdrawiam swoja moca,a jedynie ludzie przychadzacy do mnie silnie wierza w ozdrowienie i gdy wyzdrowieja przypisuja je mnie,a tak naprawde sami sie uzdrowili!
o tym nauczal Jezus-Twoja wiara Cie uzdrowila!
dlatego tak wiele uzdrowien jest przy niektorych cyrkach z objawieniami,
dlatego ludzie zdrowieja przy obrazach,
dlatego tez tak latwo wielu organizacjom i religiom manipulowac bidokami,
kiedy rodzilam Syna w szpitalu w Dublinie z powodu,ze tu nie podtrzymuja ciazy dostawalam jedynie tabletki co sie okazalao pozniej- przeciwbolowe,
bralam je przez tydzien po cztery dziennie,
na 7 dzien zaczal mnie bolec zab,zapytalam o panadol,przyniesli mi ,zab po dwoch przestal bolec,
bylam lekko zestresowana nie zauwazylam najwazniejszego,a co dopiero wieczorem zrozumialam,gdy przyszla pora na tabletke z powodu skurczy,
ze to byly te same tabletki,przez tydzien dostawalam panadol,
i zab zaczal bolec i nie przestal choc je zazywalam,dopiero kiedy przyniesli mi z powodu bolu,bol ustapil choc te same tabletki bralam od tygodnia,
zadzialal na to w jakim celu je zazylam,a nie lek dal efekt...
pewna jestem,ze gdybym wiedziala iz dostaje panadol od tygodnia a zaczal jednak bolec ,nie powstrzymalabym bolu z ta swiadomoscia,
wiec ja to wiem,
kiedy moj syn lecial do Polski zachorowal na angine ropna,nigdy nie byl przekonany do ziol,nie wierzyl w nie,
a wtedy nie bylo czasu aby czekac na wizyte,
sam mnie poprosil o pomoc,dalam mu srebro col. szalwie do plukania,czosnek z miodem,lecial do Polski po dwoch dniach bez kulek ropy w jamie ustnej,od tamtej pory wierzy w ziola i zbiera zemna czosnek niedzwiedzi,
uwierzyl bo wiedzial,ze jesli nie przejdzie szybko nie poleci!
jesli czlowiek uwierzy nawet chemia go uleczy z raka,ale to juz wielki wyczyn ze swiadomoscia o tej chorobie ,
zwlaszcza w tych czasach slepoty i zaciemnienia swiadomosci,
 
 
 

0
0
Portret użytkownika misiek.1006

Odpowiedz dla jaa Witam Mysle

Odpowiedz dla jaa
Witam
Mysle ze jestes lysy i z tad to pytanie o wlosy.Powiem Ci teraz szczerze ze ja tez duzo wloskow nie mam,ale widzialem cos co mozna nazwac tym co sugerujesz.Ze istnieje cos co sprawia ze nasze wlosy odrosna.Nie jestem zadnym wizjonerem czy znachorem ,ale widzialem fakty.Facet po bardzo powaznym wypadku samochodowym odzyskal wlosy.Nie odzyskal do dzisiaj pelni sil ale ma wlosy bardzo gestkie,a przed wypadkiem z tego co widac na zdjeciach byl prawie lysy !!!
Dowiedzialem sie o nim przez gazete ukazujaca sie w Chicago ....jego zona prosila o pomoc na rehabilitacje....wplacilem troche ,pozniej moja mama tez i moje siostry zrobily to samo. Nie chce zeby to odebrano jako reklame dla kogos ,tak ze mowie jasno....to jest dla mnie obcy czlowiek ktorego nie widzialem nigdy na oczy .....
Ale wracajac do tematu pana ,pani jaa
Ten czlowiek byl prawie lysy przed wypadkiem, a na dzien dzisiejszy ma naprawde geste wlosy....(tak widac ze zdjec)

0
0
Portret użytkownika Gocha

Moja znajoma zachorowała na

Moja znajoma zachorowała na raka. Dostawała przez jakiś czas chemię i całkowicie wyłysiała. Po zaprzestaniu chemii włosy zaczęły jej odrastać. Jakież było zdziwienie, że nowe włosy były gęste i kręcone. Przed chorobą miała proste i bardzo rzadkie włosy. Do dziś się ona śmieje, że chorba dodała jej urody.  Gęste kręcone włosy każdemu dodają uroku. Smile

0
0
Portret użytkownika n..

Słusznie, zgadzam się, że

Słusznie, zgadzam się, że "wiara" jest bardzo ważna, a "efekt placebo jest dowodem na to, że mamy możliwość oddziaływania na otaczającą nas rzeczywistość" i kolejnym dowodem niewyobrażalnej mądrości naszego Stwórcy.
W rzeczywistości nasze szczęście w większej mierze zależy od nastawienia niż od sytuacji życiowej i jest to dobra wiadomość, ponieważ swoje nastawienie z pewnością możemy kontrolować.
Jednak żaden "efekt placebo" nie uchroni nas przed nagłą utratą życia! Codziennie śmierć zbiera żniwo w skutek starości i chorób, ale również wypadków, wojen i innych nieszczęść. Pozostają nam wtedy te słowa: "Jezus rzekł do niej: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, ten choćby nawet umarł, ożyje, a każdy, kto żyje i we mnie wierzy, przenigdy nie umrze. Czy w to wierzysz?" (Jana 11:25-26). Prawdziwa wiara "przenosi góry" i nigdy nie opiera się na łatwowierności, fałszu lub fanatyźmie. Dlatego irytują mnie różne dziwne i nieprawdziwe "nauki", albo te zachęty "inżyniera" do modlitw różańcowych i ubóstwiania JP2, niezgodne oczywiście z prawdą biblijną. (ale w tym się różni ten słynny i wyjątkowy portal ZnZ, że każdy może tutaj pisać tutaj wszystko, więc na ogół się nie czepiam). O potrzebie silnej wiary nauczał przedewszystkim Syn Człowieczy i szkoda, że Jego mądre słowa nie zyskują powszechnej aprobaty. Jego zdumiewająco mądre, szczere, i odważne słowa, oraz jeszcze wspanialsze, niezwykłe, pełne miłości i mocy czyny spotkały się nawet z taką nienawiścią, że wiosną 33 roku n.e. Jezus z Nazaretu został stracony. Ponieważ dzisiaj nie wiemy co będzie jutro, to warto przypomnieć sobie tamte ważne wydarzenia (upamiętniane przecież największym świętem): Jezusa fałszywie oskarżono o podburzanie tłumów, bestialsko pobito, a następnie zabito. Zmarł w potwornych męczarniach. Ale Bóg przywrócił mu życie!
Tę niezwykłą relację zawierają cztery Ewangelie wchodzące w skład Chrześcijańskich Pism Greckich, nazywanych Nowym Testamentem. Nasuwa się jednak istotne pytanie: Czy to wszystko naprawdę się wydarzyło? Jeżeli nie, to wiara chrześcijańska nie ma żadnej wartości, a nadzieja na życie wieczne w raju nie jest niczym więcej niż pobożnym życzeniem (1 Koryntian 15:14). Z drugiej strony jeśli wydarzenia te faktycznie miały miejsce, to przed ludzkością otwierają się piękne widoki na przyszłość — przyszłość, która może być też twoim udziałem. Czy zatem sprawozdania ewangeliczne są prawdą, czy fikcją?
W odróżnieniu od legend pisma ewangelistów są nadzwyczaj rzetelne i szczegółowe. Podają mnóstwo nazw rzeczywistych miejsc, z których wiele można zwiedzać do dzisiaj. Opowiadają też o rzeczywistych ludziach, których istnienie potwierdzają świeccy historycy (Łukasza 3:1, 2, 23). Kronikarze z I i II wieku n.e. wspominali również o Jezusie. Co więcej, relacje ewangeliczne są zgodne z faktami i szczere — nie ukrywają nawet niechlubnych momentów z życia uczniów Jezusa (Mateusza 26:56; Łukasza 22:24-26; Jana 18:10, 11). Wszystkie te czynniki dowodzą, że pisząc o Jezusie, ewangeliści byli uczciwi i sumienni.
Chociaż fakt, że Jezus żył i umarł, jest powszechnie akceptowany, to niektórzy kwestionują jego zmartwychwstanie. Nawet apostołowie Jezusa z początku nie dawali wiary doniesieniom, że on znowu żyje (Łukasza 24:11). Jednak wszystkie ich wątpliwości rozwiały się, gdy oni sami oraz inni uczniowie przy kilku okazjach zobaczyli wskrzeszonego Jezusa. Pewnego razu na własne oczy ujrzało go ponad 500 osób (1 Koryntian 15:6).
Mimo groźby aresztowania i śmierci uczniowie Jezusa odważnie głosili o jego zmartwychwstaniu — i to nawet tym, którzy doprowadzili do jego egzekucji (Dzieje 4:1-3, 10, 19, 20; 5:27-32). Czy ci wszyscy uczniowie zdobyliby się na taką odwagę, gdyby nie byli całkowicie pewni, że Jezus naprawdę zmartwychwstał? W gruncie rzeczy to właśnie przekonanie o realności zmartwychwstania Jezusa w znacznej mierze spowodowało, że chrystianizm wywarł i nadal wywiera na świecie tak ogromny wpływ.
Sprawozdania ewangeliczne dotyczące śmierci i zmartwychwstania Jezusa są autentyczne. Jeżeli uważnie je przeczytasz, nie będziesz miał wątpliwości, że opisują prawdziwą historię. Twoje przekonanie jeszcze się wzmocni, kiedy zrozumiesz, dlaczego to wszystko się wydarzyło.
Co byś odpowiedział na pytanie: „Czy chciałbyś żyć wiecznie?”? Większość ludzi zapewne powiedziałaby, że tak, ale że wydaje im się to nierealne. Według nich śmierć jest nieodłącznym elementem życia, naturalną koleją rzeczy.
Przypuśćmy jednak, że pada pytanie: „Czy jesteś gotowy umrzeć?”. W normalnych okolicznościach większość ludzi odpowiedziałaby, że nie. O czym to świadczy? Mimo trudności, jakich doświadczamy, pragniemy żyć. Biblia uczy, że takie pragnienie wszczepił ludziom Bóg. Czytamy w niej, że „nawet czas niezmierzony włożył w ich serce” (Kaznodziei 3:11). Niestety, obecnie nie żyjemy wiecznie. Z jakiej przyczyny? I czy Bóg zrobił coś, żeby naprawić tę sytuację? Odpowiedzi udzielone w Biblii dodają otuchy. Ponadto mają ścisły związek z tym, dlaczego Jezus cierpiał i umarł.
Z pierwszych trzech rozdziałów biblijnej Księgi Rodzaju dowiadujemy się, że Bóg otworzył przed pierwszą parą ludzką, Adamem i Ewą, widoki na bezkresne życie. Wyjaśnił im też, co mają robić, by je osiągnąć. Sprawozdanie to wyjawia również, jak ludzie okazali się nieposłuszni Bogu i stracili tę perspektywę. Historia ta jest dość prosta — tak prosta, że niektórzy traktują ją jako zwykłą ludową opowiastkę. Istnieją jednak wyraźne dowody na to, że Księga Rodzaju, podobnie jak Ewangelie, jest zgodna z faktami *.
Jakie były następstwa nieposłuszeństwa Adama? Biblia mówi: „Przez jednego człowieka [Adama] grzech wszedł na świat, a przez grzech — śmierć, i w taki sposób śmierć rozprzestrzeniła się na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli” (Rzymian 5:12). Okazując Bogu nieposłuszeństwo, Adam zgrzeszył. W rezultacie stracił możliwość życia wiecznego i w końcu umarł. Ponieważ jesteśmy jego potomkami, odziedziczyliśmy po nim grzeszny stan. Właśnie dlatego chorujemy, starzejemy się i umieramy. To biblijne wyjaśnienie pozostaje w zgodzie z obecną wiedzą na temat prawa dziedziczności. Ale czy Bóg zrobił coś, żeby naprawić tę sytuację?
Bóg poczynił kroki, aby odkupić to, co zaprzepaścił Adam. Dzięki temu jego potomkowie odzyskali perspektywę życia wiecznego. Jak Bóg tego dokonał?
W Liście do Rzymian 6:23 czytamy: „Zapłatą, którą płaci grzech, jest śmierć”. Oznacza to, że śmierć jest konsekwencją grzechu. Ponieważ Adam zgrzeszył, musiał ponieść śmierć. My również grzeszymy i musimy zapłacić za to swoim życiem. Jednak rodzimy się grzeszni nie z własnej winy. Dlatego Bóg, kierując się miłością, posłał swojego Syna, Jezusa, aby ten zapłacił za nasze grzechy. Na czym miało to polegać?
Śmierć Jezusa otworzyła nam drogę do szczęśliwego bezkresnego życia
Ponieważ jeden doskonały człowiek, Adam, swoim nieposłuszeństwem sprowadził na nas grzech i śmierć, to aby nas od nich uwolnić, potrzebny był inny doskonały człowiek, który okazałby się posłuszny aż do śmierci. Biblia wyjaśnia to następująco: „Jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też przez posłuszeństwo jednego wielu stanie się prawymi” (Rzymian 5:19). Tym „jednym”, dzięki któremu wielu miało stać się prawymi, okazał się Jezus. Opuścił on niebo, urodził się jako doskonały człowiek * i za nas umarł. W rezultacie umożliwił nam osiągnięcie prawości w oczach Boga i zyskanie perspektywy życia wiecznego.
Ale dlaczego w tym celu Jezus musiał umrzeć? Czy Wszechmocny Bóg nie mógł po prostu wydać postanowienia, że mimo wszystko pozwoli potomkom Adama żyć wiecznie? Oczywiście miał władzę, aby tak zrobić. Jednak w ten sposób zlekceważyłby ustanowione przez siebie prawo, według którego zapłatą za grzech jest śmierć. Prawo to nie jest błahą regułą, którą można odrzucić lub zmienić dla własnej wygody. Stanowi ono fundament prawdziwej sprawiedliwości (Psalm 37:28).
Gdyby w tym wypadku Bóg odłożył sprawiedliwość na bok, ludzie mogliby się zastanawiać, czy nie zrobi tak również w innych kwestiach. Na przykład czy będzie sprawiedliwy, decydując, komu pozwoli żyć wiecznie? Czy można wierzyć, że dotrzyma swoich obietnic? Fakt, że Bóg trzymał się sprawiedliwości, ustalając sposób naszego wybawienia, upewnia nas, że zawsze będzie robił to, co słuszne.
Poprzez ofiarną śmierć Jezusa Bóg otworzył przed nami drogę do wiecznego życia w raju na ziemi. W Ewangelii według Jana 3:16 znajdujemy słowa Jezusa: „Bóg tak bardzo umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby nikt, kto w niego wierzy, nie został zgładzony, lecz miał życie wieczne”. Śmierć Jezusa jest wyrazem nie tylko niezawodnej sprawiedliwości Boga, ale przede wszystkim Jego wielkiej miłości do ludzi.
Czy jednak było konieczne, żeby Jezus cierpiał i umarł w tak okrutny sposób, jak to opisano w Ewangeliach? Szatan wysunął twierdzenie, że człowiek w obliczu prób nie dochowa Bogu lojalności. Ale Jezus, pozostając wierny w skrajnie ciężkich warunkach, raz na zawsze je obalił (Hioba 2:4, 5). Twierdzenie to mogło wydawać się uzasadnione po tym, jak diabeł nakłonił doskonałego Adama do grzechu. Jednak Jezus — doskonały odpowiednik Adama — pozostał posłuszny Bogu mimo dotkliwych cierpień (1 Koryntian 15:45). W ten sposób dowiódł, że Adam również mógł pozostać posłuszny Bogu, gdyby tylko tego chciał. Swoją wytrwałością w próbach Jezus pozostawił nam wzór do naśladowania (1 Piotra 2:21). Bóg nagrodził swego Syna za doskonałe posłuszeństwo i obdarzył go nieśmiertelnym życiem w niebie.
Tylko dzięki Jezusowi, ta "wąska droga" do niekończącego się życia jest dla nas nadal otwarta, i to jest naprawdę bardzo pozytywna wiadomość!

0
0
Portret użytkownika zap

znaczy to, że po odkupieniu

znaczy to, że po odkupieniu grzechów Adama przez  śmierć Jezusa ludzie rodzą się bez grzechu pierworodnego? czemu więc nie ochrzczone dzieci (np. nowordki) grzebie się bez obrządku K.K.

0
0
Portret użytkownika leszekswd

Swietne 100/100.Podnosi

Swietne 100/100.Podnosi człowieka z kolan czasòw obecnych.Pozdrawiam.

0
0
Portret użytkownika jaa

przekonanie do czegoś to

przekonanie do czegoś to jedno, a drugie, to siła przekonywania. Jeżeli kogoś, kto wyrażał wątpliwości, dopadała szybko śmierć, to przekaz był taki, że ci, którzy wątpią, szybko umierają. A wtedy od razu było wielu chętnych żeby wyrazić gotowość wiary.

0
0
Portret użytkownika eva11

bardzo na czasie artykul i

bardzo na czasie artykul i jestem wdzieczna za optimistyczne choc raz przeslanie,
dodam,ze wiedza ta  byla dostepna na dlugo przed ta wiedza naukowa ,choc czlowiek nawet nie mial laboratorium!
 
a tak po za tym,moze dlatego wlasnie faszeruja nas toksynami,aby ludzie przestawali uzywac tego co maja w sobie....
a teraz czipy mysle nasila ta epidemie otumanienia,
czy widzieliscie jak to sprytnie dziala?
jeszcze chip nie jest przymusowy,nawet nie oferowany przez rzady,
ale za to znalezli idiotow i najemnikow,ktorzy rozprowadzaja to cholerstwo po swiecie,
wprowadzaja mode na to,a gdy odpowiednia ilosc ,,chorych umyslowo,,sie zachipuje wtedy oglosza ,ze dla wygody lub ,ze juz sa wszedzie
kaza Nam je przyjac aby pracowac czy posiadac konto,,
wiem,ze strona nie lubiana ale czasami mozna,
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/apokalipsa-transhumanisci-jak-demony-2016-02

0
0
Portret użytkownika 5PN

Placebo to efekt

Placebo to efekt samozdrowienia organizmu, który mamy od zawsze. 30 lat temu niemiecki lekarz odkrył biologiczne prawa, którymi rządzi się życie na Ziemi, każda żywa istota podlega tym prawom, każda żywa istota rodząc się na Ziemi zostaje zaopatrzona w „biologiczne kody”, które mają umożliwić jej przetrwanie.
Dzięki 5 Prawom Natury możemy zrozumieć biologiczny sens chorób i przestać się ich bać. Te prawa wyjaśniają jak działa placebo, jak naprawdę działają leki i jaki jest mechanizm spontanicznych uzdrowień. To wiedza, która kompleksowo tłumaczy przyczynę oraz proces powstawania chorób zarówno fizycznych jak i psychicznych. Dzięki niej jesteśmy nie tylko w stanie dowiedzieć się dlaczego i jak powstają choroby, ale możemy wreszcie uzyskać odpowiedź na pytania: Dlaczego teraz? Dlaczego ja?
Na YT jest o tym film pt. "5 Praw Natury - Trzecia rewolucja w medycynie".

0
0
Portret użytkownika And

Moje życie jest takie

Moje życie jest takie złośliwe, że zacząłem czuć, że wszyscy są agentami jak we filmie Truman Show.
Gdy wychodzę na chwilę na dwór, to w momencie otwarcia zawsze ktoś przejeżdża aktem, mimo, że to jest ulica prawie zamknięta i coś jeździ co godzinę. Jakby robili to, żeby mnie wkurzyć.
Gdy przychodzę do komputera to niemal zawsze widzę, jak gaśnie mi monitor przed nosem (jakbym miał gdzieś wyliczone pół godziny). To, że ludzki umysł coś potrafi to akurat jest prawda, ale nie, żeby jednostka kreśliła wszystko wokół, bo to by się kłóciło z innymi silnymi jednostkami, które mają inne cele.
 

0
0
Portret użytkownika magi74

 A wiesz? Mnie tez to sie

 A wiesz? Mnie tez to sie zdarza. Naprawde czesto. Kiedy np. parkuje na pelniutkim parkingu, gdzie ktos akurat laduje sie do samochodu? Przy moim. Moja corka tez zwrocila juz na to uwage. 
  Co jednak bardzo mnie zawsze zastanawialo, ze ilekroc pomyslalam o osobie, ktorej nie widzialam dlugi czas, czasem nawet dobre kilka lat- nagle spotykam ja. 
  Skomplkowane te nasze zlacza. Ale bardzo chetnie dowiedzialabym sie kiedys na jakiej zasadzie to dziala. A co z déjà vu?
  

0
0
Portret użytkownika eva11

deja vu to chyba cos co

deja vu to chyba cos co stworzylismy w naszym umysle i w przyszlosci sie ziscilo,
ja w wieku 14 lat ogladajac film o Irlandii,powiedzialam do Mamy -
kiedys pojade do Irlandii i jestem tu...
jedni potrafia bardzo latwo nawet bezwiewnie uzeczywistniac swoje mysli,inni slabiej...
za bardzo chcemy zmieniac nasza przyszlosc iz nie czujemy sie dobrze w tym co mamy ,wtedy umysl przewaznie tworzy zle wizje i bardzo szybko nasz swiat jest programowany w tym kierunku,
pewnie mozesz cos odkryc ,ale nikt Cie tego nie nauczy,musisz szukac,
moze byc tysiace teori i tysiace nauczycieli,wiele z tego nas laczy,ale kazdy i tak wybiera to co dla niego jest najlepsze,
dlatego nikt nigdy nie moze miec racji,bo kazdego racja jest inna,
ale pewne jest ,ze nasz umysl potrafi wiele lecz nie zawsze idzie w dobrym kieruku,najlepiej jesli go uciszymy,wtedy to cos wazniejszego i posiadajace wieksza moc dochodzi do glosu,
to jest wszystko bardzo skaplikowane,ciezko ubrac to w slowa,a nawet jesli to nie zawsze jest to tym- czym chcemy aby bylo,
lecz ja wierze ,ze jest Ktos i nie potrafi mnie odwiesc od tego juz setki teori czy mistykow,wszelkie religie i poglady tak rozne,
ze jest to Ktos,a nie energia,wszechswiat,jazn czy bostwo w nas...
ze ten Ktos jest przy mnie i jedynie On moze mi pomoc znalezc droge,ale jedynie dac sile,podpowiedziec
nie nakazac czy zastraszyc jak tu wielu nam wmawia,
w Nim nalezy szykac prawdy!

0
0

Strony

Skomentuj