Dziura ozonowa została zredukowana do minimum

Kategorie: 

Źródło: OMI

W połowie września tego roku, wielkość uformowanej nad Antarktyką dziury ozonowej osiągnęła jedynie 18,78 mln kilometrów kwadratowych. Według Japan Meteorological Agency, to rekordowo niski rozmiar w ciągu ostatnich 30 lat! 

 

Według naukowców redukcję warstwy ozonowej obserwowana w poprzednich latach zatrzymała się ze względu na wysokie temperatury w stratosferze, co zapobiega powstawaniu substancji niszczących ozon. Eksperci zaznaczają, że pomimo faktu, iż obszar dziury ozonowej zmniejszył się w 2017 roku, to nadal pozostaje na wysokim poziomie i pozostaje 1,4 razy większa niż Antarktyda. 

Po raz pierwszy dziura ozonowa została zarejestrowana w 1985 roku. Do tej pory największy ubytek ozonu odnotowano w 2006 roku. Wtedy powierzchnia dziury osiągnęła powierzchnię aż 26 mln kilometrów kwadratowych.  Według prognoz Światowej Organizacji Meteorologicznej, jeśli obecne warunki utrzymają się to dziura ozonowa może zniknąć całkowicie do 2050 r.

 

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (3 votes)



Komentarze

Portret użytkownika ramirrez

ktoś tu robi z nas idiotów.

ktoś tu robi z nas idiotów. Jak ma nie powstawac dziura ozonowa nad arktyką, skoro trwa tam noc polarna i nie dociera tam słoneczne UV? Ozon powstaje wtedy, gdy świeci słońce. Gdy go brak, ozonu szybko ubywa.

Robią z was idiotów, drodzy ludzie.

Portret użytkownika lipka

Ozon jest tworzony w czasie

Ozon jest tworzony w czasie burz, nie od dziś wiaomo, że po burzy powietrze jest czyste i pachnie ozonem, nad biegunami nie ma ozonu bo tam nie ma burz, poza tym tam jest on nie potrzebny bo wymiana promieniowania Ziemi i kosmosu też musi się gdzieś odbywać.

Portret użytkownika LordOfTheBots

Ble, ble, ble ble dla

Ble, ble, ble ble dla ciemniaków. Dlaczego nikt nie powie otwarcie, że ozon to potrójna cząsteczka tlenu (O3), która w "normalnych" warunkach zachowuje się jak zwykły tlen (O2). Że do powstania tzw "dziury ozonowej" nie przyczyniły się komunizm i ichne chłodziarki na bazie freonu, a amerykańskie próby jądrąwe w stratosferze oraz, że każde przejście "normalnej rakiety" wynoszącej cokolwiek na orbitę, choćby kolejnego satelitę ulubionej tvsat "wypala" około 600km kw powłoki ozonowej.

Wyliczono, że przerwa w "przebijaniu" stratosfery przez kolejnych 8 lat rozwiązałaby problem dziury ozonowej Czy jednak ktoś wyobraża sobie by przez 8 lat nie wyniesiono na orbitę ani jednego satelity?

Skomentuj