Dolar leci na łeb. Co dalej?

Kategorie: 

Źródło: www.independenttrader.pl

Od początku roku kurs dolara doznał konkretnego spadku. Na najważniejszym indeksie dolara, określającym siłę amerykańskiej waluty względem koszyka walut, USD stracił prawie 11% w ciągu niespełna 7 miesięcy. Taki spadek w ciągu pół roku można bez wahania określić krachem.

Dolar osłabił się nie tylko w stosunku do najważniejszych walut jak EUR, CHF, GBP, JPY, CNY, ale i wszystkich walut surowcowych oraz polskiego złotego. Mnie osobiście taka zmiana bardzo cieszy, gdyż kształt mojego portfela w znacznej części opierał się na scenariuszu osłabienia dolara, a tym samy wzrostach cen akcji w krajach rozwijających  się oraz surowców.

 

Dziś kiedy, za nami pół roku ucieczki od dolara słychać coraz więcej głosów przemawiających za jego dalszym spadkiem, lecz na początku roku sytuacja była całkowicie odmienna. Praktycznie wszędzie słyszeliśmy, że dolar będzie rósł w siłę, że dolar jest jedyną walutą wartą uwagi, że po przebiciu 100 na USD index teraz będzie piął się na 120 itd. Większość z Was, a zwłaszcza osoby, które czytają blog od lat zdają sobie sprawę, że gdy mamy do czynienia z ogromnym poziomem optymizmu zazwyczaj jesteśmy blisko szczytów. Tak też było ostatnim razem.

 

To że dolar był bardzo drogi względem innych walut to tylko jedna strona medalu. Za taniejącym dolarem przemawiały także inne kwestie często poruszane przeze mnie na blogu czy podczas webinarów:

  • Nadmiernie drogi dolar był problemem dla banków inwestycyjnych z USA, które lekką ręką udzielały kredytów wielu krajom rozwijającym się w okresie taniego dolara. Po blisko 20% umocnieniu się amerykańskiej waluty, wiele przedsiębiorstwz krajów EM popadło w problemy nadmiernego zadłużenia co poważnie zagroziło płynności amerykańskiego sektora finansowego.
     
  • Drogi dolar był także przeszkodą dla dalszych wzrostów czy utrzymania wysokich poziomów cen akcji w USA. Dla nas może hossa / bessa na NYSE jest bez znaczenia, ale dla przeciętnego Amerykanina wysokie ceny akcji oraz nieruchomości oznaczają, że w gospodarce wszystko jest w porządku a więc lecę i wydają pieniądze tym samym stymulując gospodarkę. Czemu kurs dolara ma mieć wpływ na ceny akcji w Stanach Zjednoczonych? Otóż firmy notowane na NYSE mniej więcej w 50% generują przychody poza USA. Przychody w taniejących walutach oznaczają spadek przychodów wyrażonych w USD. Gorsze wyniki to albo taniejące akcje albo silniejsze przeszacowanie wyrażone bardzo wysokimi współczynnikami P/E czy CAPE, a tym samym większe szanse na nagły krach.
     
  • Drogi dolar to także problemy eksporterów oraz wysokie koszty pracy w USA względem innych krajów a ostatecznie jedną z najważniejszych obietnic wyborczych Trump’a było ponowne uprzemysłowienie kraju i rzeczywisty spadek bezrobocia a to liczone europejskimi metodami nadal przekracza 20%. Oficjalne jest poniżej 5% Smile
     
  • Rosnący w siłę dolar doprowadził także do bardzo silnego przewartościowania amerykańskiej giełdy w stosunku do giełd europejskich oraz jeszcze silniejszego większości krajów rozwijających się co docelowo musiało doprowadzić i doprowadziło do migracji kapitału z drogich miejsc (USA) w miejsca tańsze z większym potencjałem (reszta świata).


Powyższe czynniki w połączeniu z bardzo wysokim poziomem optymizmu względem USD sprawiły że dolar osiągnął na początku roku swoje maksimum (104 na USD index) po czym poważnie się osłabił. Poniżej widzicie procentowe zmiany kursów najważniejszych walut względem USD .


Co dalej z dolarem?

W dłuższym terminie moim zdaniem dolar będzie nadal się osłabiał. Przemawiają za tym zarówno czynniki, które omówiłem powyżej jak i działania administracji USA oraz FED. Nim jednak przejdę do ich omówienia muszę zwrócić uwagę na pewną bardzo ważną kwestię.

Otóż dolar od kilku dekad jest w tendencji spadkowej. Wynika to z permanentnych deficytów zarówno budżetowych, w handlu zagranicznym, jak również z przyrostu długu. Dolar traci także swoją funkcję waluty rezerwowo - transakcyjnej i najprawdopodobniej po kolejnym kryzysie jego rola będzie silnie zredukowana poprzez dalsze upowszechnienie SDR’ów emitowanych przez MFW.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy dolar stracił naprawdę dużo, ale nie zmienia to faktu że dziś nadal jest na bardzo wysokich poziomach, na których był ostatnio w 2004 roku (13 lat temu). Generalnie najsilniejsze umocnienie amerykańskiej waluty do której doszło miedzy połową 2014, a początkiem 2017 roku wynikało z polityki FED, który w obliczu globalnego niszczenia waluty jako jedyny bank centralny zatrzymał (oficjalnie) dodruk oraz jako jedyny rozpoczął proces symbolicznych podwyżek stóp procentowych.

Dziś świat sobie zdał sprawę, że ewentualne kolejne podwyżki (o ile będą kontynuowane) są już wkalkulowane w cenę dolara oraz że EBC może, podobnie jak FED, poważnie myśleć o podwyżkach. Teraz czas na odświeżenie pamięci. Waluty zyskują nie w momencie, gdy bank centralny podnosi stopy procentowe, lecz wtedy gdy inwestorzy oczekują, że do podwyżek dojdzie w przyszłości. „Kupuj plotki - sprzedawaj fakty.” Nie bez przyczyny w trakcie ostatnich 5 cykli podwyżek stóp procentowych dolar osiągał maksima w momencie pierwszej podwyżki (3 cykle) po czym zaczynał tracić. Jeden raz osiągnął maksimum w momencie pierwszej podwyżki po czym kurs pozostał niezmieniony przez kolejny rok. Jeden raz po pierwszej (ostatni cykl) podwyżce kurs urósł jeszcze 4 % po czym doszło do spadków.

Mamy zatem nadal drogiego dolara, masę globalnych czynników przemawiających za dążeniem do jego dalszego osłabiania, jak i ostatnie sugestie FED. No właśnie, co sugeruje FED?

Do kolejnych podwyżek stóp procentowych dojdzie jeżeli:

a) Inflacja wzrośnie powyżej 2% - obecnie inflacja CPI wynosi 1,4% i spada, ale skoro liczy się ją dobierając dane tak, aby uzyskać z góry założony wynik, to i tak nie ma co do niej przywiązywać uwagi. W ramach ciekawostki dodam, że wzrost cen 500 produktów na które Amerykanie najczęściej wydają swoje dochody wyniósł od 8,1 do 12,9% w zależności od stanu. Więcej na: www.chapwoodindex.com

W każdym razie skoro oficjalna inflacja spada zamiast się rozpędzać, to po co podnosić stopy procentowe. Przy niskich stopach szybciej zdewaluuje się nasz dług chciałoby się dodać.

b) Kreacja nowych miejsc pracy spadnie poniżej 75 tys. tygodniowo - ta zapowiedź mnie rozbawiła, gdyż aby utrzymać poziom zatrudnienia na niezmienionym poziomie w obliczu rosnącej populacji w USA powinno przybywać nie 75 tys. miejsc pracy tygodniowo, lecz około 250 tysięcy. Przyrost nowych miejsc pracy poniżej 75 tys. oznaczałbym prawdziwy eksodus z rynku.

c) Spadki na giełdzie przekroczą 5% - na razie S&P 500 rośnie około 9%. Wynik niezły choć dużo gorszy niż w Europie czy na rynkach rozwijających się, ale FED na tym gruncie FED ma pole do podwyżek.

d) Najważniejsze - USA osiągnie trwały i wysoki wzrost gospodarczy. Na razie wg silnie zmanipulowanych wyliczeń wzrost po pierwszych dwóch kwartałach wyniósł 1,95% co oznacza wynik gorszy od historycznie niskiego 2,03% z połowy 2009 roku.

Wygląda na to, że możemy zignorować wcześniejsze abstrakcyjne zapowiedzi FED nt. redukcji bilansu. Aby bowiem „zredukować bilans” FED musiałby sprzedać pokaźną pulę amerykańskich długoterminowych obligacji rządowych oraz niespłacalnych kredytów zabezpieczonych hipotekami, które odziedziczyli po pęknięciu bańki z 2008 roku. Skoro FED miałby sprzedawać to skąd wziąć kupców w sytuacji w której świat wyzbywa się obligacji USA? Albo zatem FED doprowadziłby do mega krachu na rynku długu wysadzając w powietrze obecny system monetarny albo skupiłby je po cichu inny bank centralny, za świeżo wydrukowaną walutę lub Exchange Stabilization Fund za środki pożyczone z FED (oczywiście nieoficjalnie). Narracja o redukowaniu bilansu była wątpliwa od samego początku, jednakże świat to kupił i na fali oczekiwań utrzymywano silnego dolara aż do początku 2017 roku. Ostatecznie gdyby FED swoimi działaniami doprowadził do krachu, to reakcją byłoby na 90% ponowne obniżenie stóp procentowych do zera lub poniżej oraz uruchomienie kolejnej rundy dodruku.

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)


Komentarze

Portret użytkownika Dominus

Te fachowiec od finansow,

Te fachowiec od finansow, independent trader, czy jak ci tam ... widzisz spotkalem w zyciu calkiem spora grupke takich fachowcow od finansow jak ty, wszyscy bez wyjatku chcecie uczyc innych jak robic pieniadze.  Jest tylko jeden maly problem, zaden z was nie smierdzi nawet groszem, he, he ... 

0
-3
Portret użytkownika kulfon

w ktorym miejscu w tym

w ktorym miejscu w tym artykule trader chce Cie uczyc jak robic pieniadze? to sa jego poglady makroekonomiczne i prezentacja wiedzy, ktora wynika z doswiadczenia i obserwacji rynku. co ciekawe - najczesciej sa to spostrzezenia trafne. np jakbys sie znal na ekonomii wiedzialbys, ze nie jest mozliwa redukcja bilansu fed, albo to ze w usa falszuje sie dane makroekonomiczne, np miejsca pracy sa mnozone przez dwa. to nie sa tylko poglady tradera, ale wielu prawdziwych ekonomistow, a nie takich manipulantow  jak balcerowicz, kolodko, belka itp... nalezy docenic, co pisze, bo pisze prawde i oswieca ludzi - ale jak widac nie kazdy rozumie mimo uzycia prostego jezyka.

jakbys cos nie wiedzial, to pytaj, ja to rozumiem, ze nie kazdy jest w stanie zrozumiec o co chodzi we wspolczesnej ekonomii.

2
0
Portret użytkownika peterek68

Jak to co dalej? Znowu trzeba

Jak to co dalej? Znowu trzeba rozpoczac gdzies wojne zeby podreperowac budzet, te same sprawdzone metody od lat.

0
0
Portret użytkownika Chrobry1

Zgadza sie mam psychoze ,jak

Zgadza sie mam psychoze ,jak czytam wpisy takich nieudacznikow jak ty ,  ale nie ma sie co dziwic jak sie czyta wpisy takich paczesniakow jak ty ,  wiele dat  bylo zaplanowanych ale nie weszly w zycie bo  internet chuczal o nich i musieli zaniechac swoich planow ,to sa illuminaci poczytaj sobie jak dzialaja , a wtedy zabieraj glos , to dobrze ze ludzie nie zapominaja o Chrobrym . 

0
0
Portret użytkownika Chrobry1

To nie teoria ,amerykanie

To nie teoria ,amerykanie planuja zrobic zamach z wykorzystaniem bomby atomowej w celu obarczenia Iranu zeby rozpoczac wojne  totalna , bo przegrywaja na Bliskim Wschodzie , i nie maja kasy przeznaczyli ogromny  budzet na armie czyli postawili wszystko na jedna karte ,musza toczyc wojne za wojna , trzymaaj tak potezne wojsko ze mogli by bic sie z kilkoma krajami na raz ,okupuja mase krajow , ale nie sa w stanie jzu tego utrzymywac i kontrolowac, pewni ludzie chca doprowadzic do upadku USA katoliccy rzymianie i musza spowodowac ,cos zeby zdestabilizowac najwieksza sile w regionie i pzreciwnika Zydow i hamerykanow czyli Iran chodzi o Sunnitow , z Syria nie udaje sie , bo wypieraja ich terrorystow , wiec planuaj pzreprowadzic atak  ktory  bedzie na miare 911 , a wg konstytucji USA jezeli ktos zaatakuje bronia atomowa ich kraj moga natychmiast odrazu bez zradnej zgody , prezydent moze zaatakowac kraj ktory  to zrobil (znaczy oni twierdza ze to zrobil , USA nie maaj czasu i kasy dlatego tak twierdza ,ponoc ma byc jakis szwindel z tym samolotem co zginal z radarow malezyjskim 370 3,5 roku temu ale nei wiem o co z tym chodzi bo usuneli jzu linki goscia i strone ktory ot ym pisal po angielsku usuwaja iz acieraja slady . 

2
0
Portret użytkownika Montezuma

Człowieku przestań sypać tymi

Człowieku przestań sypać tymi datami z rękama ..... Myślałeś, że ludzie cie  zapomnieli ? Sypniesz urojeniami a potem znikniesz na półroku albo dłużej żeby ludzie o tobie zapomnieli, żeby znowu sypnąć "objawioną" datę ...... Ty masz jakies problemy, psychozę, albo natręctwa ? Jak coś piszesz i podajesz daty z dokładnością co do dnia to daje 100%, że masz urojenia i nie masz pojecia o czym piszesz, bo jakbyś coś wiedział to napisałbyś chociaż dlaczego, podał jakiś argument, bo tak to tylko ciśnienie podnosisz ....

3
0

Skomentuj