Budowa muru obiecanego przez Trumpa rozpocznie się w styczniu 2018 roku

Kategorie: 

Źródło: Internet

Zaangażowane w sprawę prywatne firmy oraz funkcjonariusze Urzędu Celnego i Ochrony Granic (CBP) Stanów Zjednoczonych informują, że od stycznia 2018 roku w Santa Ana Wildlife Refuge – rezerwacie przyrody w południowej części Teksasu rozpocznie się budowa pierwszej części muru, obiecanego przez Donalda Trumpa.

 

Według oficjalnych planów, CBP planuje zbudować 18-metrowy mur, który będzie ciągnął się przez prawie 5 kilometrów. Betonowy mur ma być dodatkowo wyposażony w stalowy płot, przypominając mur zbudowany niecałą dekadę temu w pobliżu meksykańskiego stanu Hidalgo. 

W wyznaczonym terenie rozpoczęto już prace przygotowawcze, oceniając między innymi stan gleby. Według informatorów, w budowę muru zaangażowała się między innymi globalna firma inżynierska Michael Baker International.

Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego wybrał Santa Ana Wildlife Refuge jako pierwszy obszar na budowę muru granicznego, ponieważ jest on własnością rządu federalnego, co pozwala uniknąć przepychanek prawnych z prywatnymi właścicielami gruntów. Tymczasem co najmniej 95% przygranicznych ziem jest własnością prywatną, w wielu przypadkach toczą się już sprawy sądowe.  

 

Ocena: 

1
Średnio: 1 (1 vote)


Komentarze

Portret użytkownika staom

połączcie fakty wybudowanych

połączcie fakty wybudowanych już na terenie USA obozów z plastikowymi trumnami i z wybudowaniem muru na granicy USA. Teraźniejsza budowa jest pod przykrywką emigrantów z Meksyku itp., lecz patrząc w przyszłość może to być początek odzielenia. porównać to można np do któregokolwiek z Gett tylko na skalę Państwa. teraz taki mur ma 5km ale kiedyś może mieć 500km. płot nie służy tylko do tego aby na dany teren nie wkroczono ale również żeby z niego nie wyjść. Taka oto myśl mi przyszła właśnie do głowy i dziele się nią z wami. 

Portret użytkownika Zenek ;)

Igrzyska Śmierci i walka

Igrzyska Śmierci i walka dystryktów o jedzenie czyli to co autorka Pottera wieszczyła jako los swoim czytelnikom...

Skomentuj