Agencje kosmiczne planują programy do przeciwdziałania zagrożenia ze strony asteroidów

Kategorie: 

źródło: dreamstime.com

Ze wszystkich niebezpieczeństw czyhających na naszą planetę dwa są szczególnie prawdopodobne. Po pierwsze grozi nam hiperaktywność słoneczna a po drugie zderzenie z asteroidą lub planetoidą. Oba zagrożenia są realne i zdarzenia takie wystąpiły już w przeszłości. Nic dziwnego, że wiodące agencje kosmiczne nie ustają w próbach przygotowania się na tego typu incydenty.

 

O ile z aktywnością słoneczną nie możemy zbyt wiele zrobić to w stosunku do lecących z przestrzeni kosmicznej obiektów istnieje jakiś wachlarz możliwości. Ciała niebieskie przelatujące blisko naszej planety są określanej akronimem NEO (Near Earth Object). Amerykańska agencja NASA prowadzi obserwacje najbliższej nam przestrzeni i wyłapuje oraz kataloguje rozmaite obiekty. Jeśli poczuliście się bezpieczni, bo ktoś inny patrzy za was w niebo to niestety nie jest tak pięknie. Większość obiektów przelatujących w naszej okolicy po raz pierwszy jest zauważana w najlepszym wypadku na rok przed przelotem a w wielu przypadkach na miesiąc lub nawet na kilka dni czy godzin.

 

Nasze zdolności obserwacji obiektów typu NEO można porównać do możliwości wypatrzenia szczegółowych elementów tablicy informacyjnej przez człowieka z okularami o przysłowiowych "denkach od butelek". Niby patrzy, ale co widzi i z jakim wyprzedzeniem? Jeśli chcemy mieć szanse na przeciwdziałanie zagrożeniu z kosmosu musimy znacznie poprawić nasze zdolności poznawcze.

 

Rosyjska agencja kosmiczna planuje umieszczenie na asteroidzie markera radiowego. Rosjanie zwracają uwagę świata na obiekt o nazwie Apophis i otwarcie mówią, że trzeba się przygotować na to, co będzie miało miejsce w 2029 roku i w 2036 kiedy to średniej wielkości ciało niebieskie może wejść na kurs kolizyjny.

 

Takich "apophisów" jest z pewnościa więcej a niektóre z tych skał kosmicznych mają tak dziwne i wydłużone orbity, że wiele z kolejnych ich przejść następuje po raz pierwszy w historii ziemskiej astronomii. Zapowiedzi Amerykanów, że będą się starali nauczyć chwytać asteroidy w celu ich odholowywania na z góry ustaloną pozycję. Można oczywiście przyjmować, że są to plany budowy bazy księżycowej w punkcie libracyjnym, ale odholowywanie asteroidów można traktować, jako plan awaryjny dla Ziemi.

 

Nad tym samym zagadnieniem pracuje również europejska ESA, która uruchomiła właśnie program o nazwie AIDA (Asteroid Impact and Deflection). Zakłada on kooperację międzynarodową w zakresie wypracowania metod obserwacji i unieszkodliwiania asteroidów. Trwa projektowanie pojazdu DART (Double Asteroid Redirection Test). Celem jest celowa kolizja z jedną z pary kosmicznych ciał niebieskich.

 

Za pojazdem DART ma lecieć pojazd AIM (Double Asteroid Redirection Test). Gdy DART będzie uderzał w powierzchnie jednej z podwójnej asteroidy drugi pojazd będzie to śledził i przekazywał dane do dalszych analiz na Ziemi. Eksperyment może pomóc w zrozumieniu jak zachowuje się ruch obrotowy ciała przed i po impakcie. Może to dać szansę na wyliczenie jak uderzyć potencjalnie niebezpieczne ciało niebieskie, aby nadać mu rotacji odpowiedniej do zmiany orbity bez ryzyka koziołkowania tak uderzonego ciała niebieskiego.

 

Naukowcy wchodzą tak naprawdę na niezbadane terytorium. Była, co prawda w przeszłości misja Deep Impact, podczas której po uderzeniu prętem w powierzchnię komety badano jej skład chemiczny. Różnica polega na tym, że cel programu AIDA jest jasno zdefiniowany, jako przygotowanie na niebezpieczeństwo z kosmosu.

 

Nagłe zainteresowanie asteroidami, jakie wykazują ziemskie agencje kosmiczne może niepokoić, ale może tez być powodowane chęcią zachowania dystansu technologicznego i naukowego w stosunku do wiodących ośrodków. Miejmy nadzieje, że nie kryje się za tym jakieś nieprzyjemne drugie dno.

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen


Komentarze

Portret użytkownika TUSK

Największym

Największym niebezpieczeństwem dla polski jest pan TUSK.

0
0
Portret użytkownika MONSTER

Zamiast budowy wszędzie tarcz

Zamiast budowy wszędzie tarcz antyrakietowych, mogli by zbudować system radarowy wykrywający ten kosmiczny gruz. Wpatrują się w odległe galaktyki naukowcy za dychę, a nie widzą że im coś na głowę może spaść.

0
0

Skomentuj