Rosyjska dziura do piekła - najgłębszy odwiert na świecie

18 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Portret użytkownika Roni Tornado
Offline
Dołączył: 2011-05-03
Rosyjska dziura do piekła - najgłębszy odwiert na świecie

Artykuł dedykowany użytkownikowi ZnZ Rahasol'owi

 

W latach 70-tych w północnej Rosji zaczęto drążyć najgłębszą na świecie dziurę w ziemi. Ten gigantyczny projekt o nazwie SG-3, choć miał czysto naukowy cel, wywołał nagle ogólnoświatową panikę. Kiedy przekroczono magiczna granicę 12 km głębokości, natrafiono ponoć na dziwną pieczarę, w której panowała rekordowo wysoka temperatura. Kiedy w dół spuszczono mikrofon zarejestrowano odgłosy, jakich nikt się nie spodziewał. Sowieci mieli bowiem… dokopać się do piekła i nawet nagrać jego dźwięki.

Tak zwana SG-3 (ros. Kolskaja Swierchglubokaja Skważina) to dość oryginalna struktura. Pośrodku niczego na Półwyspie Kolskim, jakieś 150 km na północny-zachód od Murmańska, znajduje się opuszczona placówka z barakami, magazynami i laboratoriami. Gruba warstwa kurzu przykryła dawne ślady ludzkiej obecności, takie jak książki, próbki skał, maszyny i naukowe przyrządy, które wyglądają na porzucone w pośpiechu.

 Pośrodku tego wszystkiego stoi ogromna wieża w siarkowym odcieniu żółci. Wszystko to wskazuje jasno, że mogło tu dojść do czegoś niezwykłego. Budowla przypomina starą rozerwaną przez wybuch wieżę kontroli lotów, jednak związana jest nie z próbą ujarzmienia przestworzy, lecz głębin. Pod nią znajduje się bowiem ogromny otwór – jedna z największych na świecie dziur w ziemi.



 24 maja 1970 r., kiedy trwał wyścig w kosmos między USA a Związkiem Radzieckim, przy granicy z Finlandią rozpoczęła się kolejna rywalizacja, której celem była tym razem podróż do wnętrza Ziemi. Przez dziesięciolecia „super-głęboki odwiert SG-3” pochłaniał miliony rubli, przedzierając się przez setki ton skał, starając się pomóc naukowcom w ustaleniu jak największej liczby informacji. Ekipa obsługująca wiertło pod koniec lat 80-tych wywołała niemały skandal, a sprawa otworu, który sięgał wówczas ponad 10 km w głąb ziemi, nabrała nagle wysoce religijnego znaczenia, łącząc ze sobą razem historię nauczyciela-ateisty i amerykańskiego teleewangelisty.

Krzyki z głębi ziemi.

Prace nad superdziurą rozpoczęły się w pierwszej połowie 1970 r. Do jej stworzenia wykorzystano wiertło Uralmasz-15000, które metr po metrze przewiercało się przez skały Płyty Bałtyckiej. Głównym celem, jaki sobie postawiono było wywiercenie najgłębszego otworu na świecie, który przebiłby głęboką na 9583 m. dziurę o nazwie „Bertha Rogers” w Oklahomie, która powstała po odwiertach ropy naftowej. 6 czerwca 1979 r. projekt SG-3 pobił Amerykanów. Sowieci chcieli jednak drążyć głębiej i ich następnym celem stała się granica 15.000 m.

 

 Jednak po drodze do wnętrza Ziemi, badacze dokonali niezwykłego odkrycia. Od czasu do czasu do ich uszu dobiegały dziwne dźwięki dochodzące z głębi otworu. Na głębokości 3000 m. odkryli oni warstwę skał, która miała identyczny skład, co księżycowe kamienie. Jeszcze głębiej natknięto się na pokłady złota, jednak naukowców czekała także przykra niespodzianka. Im głębiej wiercono, tym bardziej gorące stawało się otoczenie. Szacowano, że na głębokości ponad 12.262 m. temperatura będzie wynosić ok. 100 stopni Celsjusza, jednak w rzeczywistości wynosiła 180, co poważnie utrudniało dalsze prace.

 Pod sam koniec lat 80-tych zaczęły pojawiać się także pierwsze plotki na temat projektu. Mówiono, że na głębokości 14 km pod ziemią, natrafiono na coś w rodzaju pieczary. Badaczom udało się zmierzyć, że w dole panuje temperatura… 1100 stopni. Do wylotu otworu postanowiono opuścić także mikrofony, które zarejestrowały przedziwne dźwięki [prezentowane kilkakrotnie w amerykańskim programie radiowym Coast to Coast, choć w rzeczywistości były to odgłosy z horroru z 1972 r. - przyp.tłum.]. Według pogłosek, badacze mieli dokonać przerażającego odkrycia. Po analizie hałasów doszli do wniosku, że są to w rzeczywistości ludzkie wrzaski, wydobywające się z gardeł torturowanych ludzi. 

nagranie :

http://www.youtube.com/watch?v=U-iqDeIgGKM

Piekielny anioł ze skrzydłami nietoperza

Nikt nie wie dokładnie, gdzie znajdują się korzenie legendy o dziurze do piekła. Amerykański dziennikarz radiowy, Rich Buhler, postanowił poszukać źródeł tej historii, docierając do fińskiego pisma Vaeltajat, które wspomina się w wielu wersjach tej historii. Redakcja magazynu dostała list opisujący tą sprawę od jednego z czytelników. W Finlandii informacje o tym przekazało także pismo Ammenusastia powołując się na artykuł w gazecie Etela Noumen. Ostatecznie wieści o odkryciu piekła dotarły do sieci TBN (Trinity Broadcasting Network), która była największą religijną telewizją w USA.

 Za rozpowszechnienie tej historii odpowiedzialny był norweski nauczyciel, Åge Rendalen. Tuż przed świętami w 1989 r., Rendalen odwiedził w Kalifornii swego przyjaciela, Ricka Kuykendalla. Obaj panowie studiowali razem teologię i podczas gdy Kuykendall został pastorem, Rendalen stracił żarliwą wiarę. Tak jak w przeszłości, obaj panowie żywo dyskutowali nad sprawami religii. Tuż po jego przylocie do Ameryki, jego przyjaciel opowiedział mu o dziwnych wiadomościach, które podała TBN twierdząca, że grupa naukowców przypadkowo dokopała się do piekła. Kuykendall pokazał wkrótce znajomemu powtórkę materiału, która rozśmieszyła ich obu.

Rendalen wpadł na pewien pomysł, decydując się na wypróbowanie wiarygodności reporterów stacji, którzy byli w stanie zaakceptować niemalże każdą informację. 4 stycznia 1990 r., napisał on do TBN list, w którym przedstawił się jako „specjalny doradca Norweskiego Ministerstwa Sprawiedliwości”, rozszerzając opowieść o kolejne wątki. Jak twierdził w swej fałszywej depeszy, badacze pracujący przy odwiercie mieli w pewnej chwili ujrzeć snop fluoroscencyjnego światła, który wystrzelił z dziury i w którym pojawiła się świetlista postać ze skrzydłami nietoperza. Jako dowód, Rendalen przekazał w swym liście artykuł z lokalnej norweskiej gazety.

– W rzeczywistości tekst mówił o inspektorze budowlanym, który narzekał, iż jego pracodawca ogranicza jego wolność wyrażania się. Wybrałem go ponieważ był on na zdjęciu trzymając sugestywnie palec na ustach. Potem dodałem wymyślone tłumaczenie – mówi.

 Historia mówiła, że Bjarne Nummedal, główny geolog pracujący przy dziurze potwierdzał te rewelacje i mówił o groźbach, jakie rząd radziecki kierował ku geologom.

Przez wrota Belzebuba

Dwa tygodnie po tym, jak Rendalen wysłał swą przetłumaczoną opowieść do TBN, rozpoczyna się cała saga. I choć niemalże od razu Rendalen i Kuykendall przyznali, że wszystko to było fikcją, TBN nie zamierzało podać tego do wiadomości swoich widzów i przesłało informacje do teksańskiego ewangelisty, RW Shambacha. Jak się okazało, list wysłany dla żartu przyczynił się do budowy legendy o radzieckim piekle.

 Historia o odkryciu piekła rozchodziła się jednak z lotem błyskawicy. Zaakceptowali ją także inni kaznodzieje i pisma chrześcijańskie, a także raczej wiarygodne gazety, jak Birmingham News. Brukowa Weekly Word News pisała w nagłówku: „Dowierciliśmy się do piekielnych bram”.

 Legenda nie została zatrzymana nawet przez jej twórców. Rendalen opublikował wkrótce oświadczenie, że była to jedynie prowokacja. Co ciekawe, historia o odwiercie do piekła krąży nadal po Internecie.

 - Jeden z moich uczniów przesłał mi link do nagrania, w którym telewizyjny kaznodzieja, Creflo Dollar, otwiera swoje kazanie z 2009 r. opowieścią o dowierceniu się do piekła. Co ciekawe, twierdzi on, że słyszał tą historię już w 1984 r., a więc na 5 lat zanim powstała! – mówi Rendalen.

 Pomimo, że opowieść o piekle zrobiła zdumiewającą karierę, sam projekt „SG-3” osiągnął znacznie mniejszy sukces. W 1992 r. odwierty zawieszono. Z racji niezwykle wysokich temperatur i wzrastających z głębokością problemów technicznych, zwiększała się także niechęć do finansowania przedsięwzięcia w trudnych czasach przełomu. Przez kilka lat na miejscu na Półwyspie Kolskim przebywała jeszcze niewielka grupa uczonych, którzy zbierali na miejscu dane sejsmiczne i geomagnetyczne. Po kilku latach i oni wyjechali.

 Rosyjski rząd zlecił totalną likwidację placówki, jednak i na to nie było wystarczających środków. Po pewnym czasie na miejscu zjawiła się ekipa rozbiórkowa, której prace postępowały bardzo powoli. Udało im się jedynie rozebrać ćwierć wieży górującej nad otworem, który niegdyś był najgłębszą dziurą na świecie…

 

Cała historia opisana została w fińskim czasopiśmie "Ammennusatia"...

Grupa geologów, która dokonała odwiertu o głębokości 14,4km w skorupie ziemskiej twierdzi, że usłyszała ludzkie krzyki. Odgłosy - wg. zeznań świadków - "potępionych dusz" dochodziły z wnętrza odwiertu. Zszokowani naukowcy obawiają się, że pozwolili szatańskim mocom wydostać się na powierzchnię.

"Informacje jakie posiadamy są tak zaskakujące, że obawiamy się tego co moglibyśmy znaleźć tam na dole." powiedział Dr. Azzacov, menadżer projektu na obszarze Syberii."

Odnosząc się do dalszej części tej historii - geolodzy osłupieli. Po tym gdy przewiercono się ledwie kilka kilometrów wgłąb ziemi, natrafiono na pustą przestrzeń (znacząco zwiększyły się obroty wiertła) - wyżłobienie w skorupie ziemskiej.

Kolejną niespodzianką na jaką napotkali badacze była wysoka temperatura na granicy odwiertu. Kalkulacje pokazały, że wynosiła ona 1100 stopni Celsjusza. "To dużo więcej niż oczekiwaliśmy" - powiedział Azzacov.

"Ostatnie odkrycie było najbardziej szokujące dla naszych uszu, tak bardzo, że naukowcy bali się kontynuować projekt. Próbowaliśmy dokonać odsłuchu ruchów tektonicznych przy użyciu superczułych mikrofonów, które zostały wprowadzone do odwiertu. To co usłyszeliśmy uczyniło z tych logicznie myślących naukowców kłębek nerwów. To był dość słaby ale wysoki dźwięk, który jak się z początku wydawało musiał pochodzić z naszego własnego sprzętu" - wyjaśnia Dr. Azzacov.

"Po dostrojeniu i przeprowadzeniu kilku pomiarów zdaliśmy sobie sprawę, że dźwięk pochodzi z wydrążenia. Nie mogliśmy uwierzyć naszym uszom. Słyszeliśmy odgłosy człowieka, krzyczącego z bólu. Przy tym wyraźnym dźwięku słyszeliśmy w tle tysiące innych, a może i miliony krzyków. Po tym koszmarnym odkryciu, połowa naukowców zrezygnowała z dalszych prac. Na szczęście to co jest tam na dole już tam pozostanie." podsumował Dr. Azzacov.

Brzmi niewiarygodnie prawda? To co często pomijane w tej historii to jej dalsza część:

To co prawdziwie wytrąciło Rosjan z równowagi, poza koszmarnymi nagraniami, to fontanna fosforyzującego gazu, który wystrzelił tej samej nocy z odwiertu. Pośród chmury gazu ukazała się świetlna istota o skrzydłach nietoperza, przedstawiająca się słowami (po rosyjsku): "I have conquered".

Incydent ten był całkowicie nierealny. Rosjanie płakali z przerażenia, mówi Bjoerne Nummedal (sejsmolog) - "Później tej samej nocy, widziałem zespoły medyczne zajmujące się obłąkanymi. Kierowca, którego znam powiedział mi, że przekazano mu, aby każdemu podano medykamenty mające doprowadzić do wyczyszczenia pamięci krótkotrwałej. Rosjanie używali takich środków wobec ofiar będących w ciężkim szoku."

Dalsza część historii jest jeszcze bardziej niewiarygodna niż jej początek. Świetlista istota o skrzydłach nietoperza? Myślę, że można było wymyślić coś lepszego.

Badacz takich niewiarygodnych historii Rich Buhler, prowadzący swój własny show radiowy, postanowił sprawdzić czy naprawdę zarejestrowano odgłosy prosto z piekielnych czeluści.

"Po raz pierwszy usłyszałem o tej historii od ludzi, telefonujących do mojego programu radiowego. Było to na początku roku 1990. Fala telefonów była tak duża, że obiecałem słuchaczom zajęcie się tą sprawą. Większość słuchaczy mówiła, że o całej tej historii dowiedziała się z "Trinity Broadcasting Network" - chrześcijańskiej stacji telewizyjnej mieszczącej się w Południowej Kalifornii. Zadzwoniłem więc do TBN z pytaniem o całą historię. Zostałem odesłany do kobiety, która powiedziała: "Tak, to prawda. Posiadamy dokumentację. Historia znajduje się w naszym najnowszym newsletterze." Rzeczywiście, znalazłem cały artykuł na grupie dyskusyjnej powiązanej z tą stacją telewizyjną. Według TBN fiński artykuł o "piekielnych odgłosach" został im przekazany przez ewangelistę z Teksasu - R. W. Schambach, będącego zresztą częstym gościem ów stacji.

Sprawdziliśmy u źródła w biurze R. W. Schambach'a i znowu utwierdzono nas w przekonaniu, że historia ta zdarzyła się naprawdę. Schambach powiedział, że posiada artykuł wprost z "szanującego się naukowego wydawnictwa" fińskiego, podobnie jak posiada list od pewnego Norwega - Age Rendalen'a, który potwierdził całą historię. Rendalen wysłał swój list bezpośrednio do "Trinity Broadcasting Network", a detale jakie przekazał dodały całej historii dodatkowego wymiaru.

Rendalen powiedział stacji telewizyjnej, że był z wizytą w Stanach Zjednoczonych i natrafił na program telewizyjny, w którym przedstawiono historię o koszmarnym odwiercie. Napisał: "Muszę przyznać, że śmiałem się kiedy usłyszałem o tej opowieści. Nie uwierzyłem w ani jedno słowo i komentowałem wtedy całą tę sprawę, mówiąc swoim przyjaciołom, że Amerykanie z pewnością muszą być bardzo łatwowierni wierząc, że piekło może być ulokowane fizycznie w dziurze w ziemi. Nie potrafię wam nawet powiedzieć, jakim szokiem było dla mnie, kiedy wróciłem do Norwegii i znalazłem w gazetach mnóstwo wzmianek na temat tego zdarzenia. Nagle zdałem sobie sprawę, że jeśli tam rzeczywiście było piekło, z pewnością tam skończę. Ogarnął mnie ogromy strach i przez dwie noce śniłem o ogniu i krzykach zanim nie odwróciłem się w stronę Boga i powierzyłem mu swoje życie w jego ręce."

W swoim liście do stacji telewizyjnej Rendalen zachęcał, aby nie pozwolić sceptykom na jakąkolwiek dyskusję na ten temat. Załączył kopię i tłumaczenie artykułu z prasy norweskiej, gdzie znalazły się dodatkowe informacje na temat odwiertu. Właśnie w tym fragmencie znalazła się informacja o świetlistej istocie, która wyłoniła się z kolumny gazu.

Wraz ze swoim zespołem postanowiłem dalej dociekać prawdy. Fińska gazeta - "Ammennusastia", która jest cytowana prawie zawsze gdy mowa o powyższym incydencie, posiada swoją placówkę na obszarze zwanym Levasjoki. Skontaktowaliśmy się z przedstawicielem tej placówki, który poinformował nas, że wydawnictwo to nie jest "prasą naukową" jak nam powiedziano na początku, ale miesięcznikiem grupy fińskich chrześcijan. Opowieść o piekle opiera się na ustnym przekazie innego redaktora, który o całej sprawie wie z fińskiego dziennika "Etela Soumen".

Kolejny kontakt z dziennikiem przyniósł nowe informacje. Okazało się, że artykuł rzeczywiście był publikowany, jednakże w sekcji, która zawierała listy od czytelników. W praktyce, w sekcji tej mógł znaleźć się dowolny tekst, bez pokrycia w rzeczywistości. Postanowiliśmy jednak drążyć ten temat do samego źródła kontaktując się kolejno z autorem informacji w "Etela Soumen" - starszym mężczyzną, który o całej sprawie dowiedział się z chrześcijańskiego newslettera - "Vaeltajat" publikowanego przez fińskich misjonarzy. Przedstawiciel "Vaeltajat" poinformował z kolei, że historia była publikowana już w 1989 roku. Skąd o niej słyszeli? Od jednego z czytelników, który również przeczytał o całej sprawie w innym wydawnictwie "Jewels of Jericho" z Kalifornii. Tutaj ślad się urwał.

Czy zatem cała ta historia to tylko typowa miejska legenda, sensacyjna i niemożliwa do udowodnienia, żyjąca tylko dzięki cytowaniu jej przez kolejne wydawnictwa? Na domiar wszystkiego, Age Rendalen rzekomo przyznał się, że sfabrykował opowieść o świetlistej istocie, tylko po to, aby sprawdzić, czy wydawnictwo dołączy ją do opowieści o odwiercie bez sprawdzenia jej autentyczności.


Wycinek z amerykańskiej prasy


Broniący historii o koszmarnym odwiercie argumentują, że nie można udowodnić, jakoby cały incydent został zmyślony. Sceptycy odwołują się do faktu powielania historii przez kolejne media - co ma dowodzić braku jednego słusznego źródła i tym samym braku wiarygodności. Warto jednak nadmienić, że autorzy kolejnych publikacji "poszli na łatwiznę" tworząc jedynie przedruki i być może nadmiernie ubarwiając całą historię. Dlaczego nikt nie przeprowadził wiarygodnego wywiadu z ekipą geologów? Dr. Dimitri Azzacov, Bjoerne Nummedal, Y. A. Kozlovsky - te trzy osoby, które jeśli jeszcze żyją mogą powiedzieć co naprawdę zdarzyło się w 1989 roku na Syberii.

Jacques Costeau - słynny podwodny badacz, skończył z głębokim nurkowaniem na jakiś czas przed swoją śmiercią. Mawia się, że w jednej z podwodnych jaskiń jakie badał usłyszał krzyki cierpiących ludzi.

"Jako komunista, nie wierzę w niebo i Biblię, ale jako naukowiec wierzę w piekło" - Dr. Dimitri Azzacov

Czy historia z koszmarnym odwiertem jest prawdziwa?

 

zródła artykułu :

http://odglosyzpiekla.bloog.pl/?ticaid=6e1a4

http://infra.org.pl/wiat-tajemnic/2012-i-teorie-spiskowe/1121-rosyjska-dziura-do-pieka

 

 

Portret użytkownika jotobou
jotobou(nie zarejestrowany)

Pismo Swiete wyraznie mowi ze bedzie placz i zgrzytanie zebow a w tym nagraniu slychac jak do ofiar podchodza kolejni sprawcy niekonczacych sie cierpien. I ten potworny krzyk tych ludzi tuz przed kolejna porcją niewypowiedzianych cierpien . . .masakra mózgu niepojete lecz niestety prawdziwe.

Portret użytkownika Pio'76
Offline
Dołączył: 2012-12-02

Tak prawdziwa jak czarna wołga :D

Rzekome krzyki pochodzą z horroru klasy B z 1972 r. "Baron Blod"

http://strefatajemnic.onet.pl/extra/jak-rosjanie-dokopali-sie-do-piekla,1,5578236,artykul.html

Portret użytkownika Pulsar
Offline
Dołączył: 2011-04-19

Po 1) Skojarzenia, jakie na ogół nasuwa słowo „dusza”, nie są zgodne ze znaczeniem wyrazów hebrajskiego i greckiego, którymi posługiwali się starożytni pisarze Biblii.
Dzisiejsze znaczenie przypisywane na ogół słowu „dusza” wywodzi się nie z hebrajskiej czy greckiej części Pisma Świętego, lecz głównie ze starożytnej pogańskiej myśli religijnej, tj. filozofii greckiej, propagowanej przez między innymi greckiego filozofa Platona, a która to dzięki synkretyzmowi religijnemu przedostała się do nauk Kościoła po III wieku n.e.

W przeciwieństwie do greckiej nauki, według której psyché („dusza”) jest niematerialna, nieuchwytna, niewidzialna i nieśmiertelna, Pismo Święte wykazuje, że zarówno greckie psyché, jak i hebrajskie néfesz w odniesieniu do ziemskich stworzeń oznaczają coś, co jest materialne, namacalne, widzialne i śmiertelne.

Bowiem hebrajskie słowo néfesz najwyraźniej wywodzi się od rdzenia oznaczającego „oddychać” i dosłownie można je przełożyć na „oddychający”, co czyni człowieka i zwierzę istotą żyjącą. Zatem, dusza, której siedliskiem jest krew w zasadzie oznacza żywą istotę (człowieka lub zwierzę), jednostkę, osobę.

Greckie psyché nie oznacza czegoś nieśmiertelnego, niezniszczalnego. W całych Pismach Hebrajskich i Greckich nie ma ani jednego miejsca, w którym do słowa néfesz albo psyché dodano by takie określenie, jak nieśmiertelna czy niezniszczalna. Przeciwnie, mnóstwo wersetów w obu częściach Biblii wyraźnie mówi, że néfesz czy psyché („dusza”) podlega śmierci, co dowodzi iż, dusza, - czyli "żyjące ciało" jest śmiertelna.

 


Po 2) Słowo „piekło” stanowi chybiony odpowiednik oryginalnych terminów biblijnych dlatego, że nie oddaje ich sensu. Jak podaje Słownik języka polskiego pod red. M. Szymczaka, „piekło” to w dzisiejszym rozumieniu to „według niektórych religii: miejsce czasowej lub wiecznej kary, na którą skazane są dusze zmarłych; siedziba złych duchów i dusz potępionych”.
Tym czasem biblia uczy, że "piekło" jako odpowiednik hebrajskiego słowa Szeol ze Starego Testamentu oraz greckiego Hadesu z Septuaginty i Nowego Testamentu, oznacza po prostu miejsce pobytu zmarłych, bez podziału na dobrych i złych, co może być wyrażone jako wspólny grób wszystkich ludzi w odróżnieniu od pojedynczego grobowca czy grobu. Zatem słowo ‚piekło’, tak jak się je dziś pojmuje, nie jest najtrafniejszym tłumaczeniem biblijnych słów 'hades' i 'szeol', gdyż te nie oznaczają miejsca wiecznych mąk, a raczej zwykły grób, do którego chowa się zmarłych.

Błędne rozumowanie powstało przez to, iż tłumacze Biblii w pierwszych wiekach n.e. uporczywie oddawali hebrajski wyraz Szeol oraz greckie Hades czy Gehenna przez ‚piekło’, co spowodowało sporo zamieszania i nieporozumień. Przyczynił się do tego coraz powszechniejszy synkretyzm religijny, który to mieszał nauki pogańskie z biblijnymi.



Zatem, skoro dusza jest śmiertelnym ciałem, to nie może cierpieć wiecznych mąk w piekle, które de facto oznacza zwykły grób, a nie miejsce potępienia. Dlatego też uważam tę historię z dziurą do piekła, za wyssaną z palca.

 

 


 

Portret użytkownika Roni Tornado
Offline
Dołączył: 2011-05-03

Pulsar,

-"Zatem, skoro dusza jest śmiertelnym ciałem, to nie może cierpieć wiecznych mąk w piekle, które de facto oznacza zwykły grób, a nie miejsce potępienia. Dlatego też uważam tę historię z dziurą do piekła, za wyssaną z palca"

Zupełnie nieistotna jest pierdoła zkąd pochodzi nazwa : 'dusza'. Ważne jest czym ona tak na prawdę jest. Nie myl ciała materialnego-skafandra biologicznego z duszą-energią. Dusza jest bytem czysto energetycznym. Zbyt zagłebiasz się w nieistotne szczegóły przez co nie dostrzegasz całości.

 

 

Portret użytkownika Pulsar
Offline
Dołączył: 2011-04-19

@Roni Tornado
I tu się mylisz.
Bardzo istotne jest pochodenie i znaczenie tego słowa.
Pogląd w jaki wierzysz jest całkowicie pochodzenia pogańskiego.
Ja opieram się na Biblii, a w językach oryginalnych słowo "dusza" to ma całowicie odmienne pojmowane znaczenie niż dziś by wielu sądziło.
Biblijna "dusza" [nefesz] to połączenie tchnienia oddechu [neszamáh] z duchem tj. siłą czy energią życiową [rúach], która działa nie tylko w ludziach, lecz także i w zwierzętach.
Sam oddech nie zapewnia życia, bowiem potrzebna jest jeszcze jakaś energia życiowa, którą to oddech podtrzymuje. Oba te składniki połączone w ciele materialnym dają nam biblijną duszę - tj. ożywione ciało materialne.

Natomiast „duch”, czyli owa siła życiowa (rúach), nie ma charakteru osobowego. Można go przyrównać do innej niewidzialnej siły — elektryczności, która „ożywia” rozmaite urządzenia: powoduje, że piece grzeją, wentylatory dmuchają powietrze, komputery dokonują obliczeń, w telewizorach pojawiają się obrazy, głosy i inne dźwięki; ale sam prąd elektryczny nigdy nie przybiera cech charakterystycznych żadnego z tych sprzętów. Tak samo „duch”, czyli owa siła życiowa (rúach), nie posiada cech osobowościowych danej istoty żywej, a tym samym nie posiada świadomej inteligencji. Jest to zatem czysta bezosobowa energia. Dlatego słowa (rúach) nie wolno mylić z duszą nieśmiertelną, tak jak to pojmuje większość religii.

Wszelkie formy nauki o nieśmiertelnej duszy mają podłoże czysto pogańskie, a w takiej formie ta nauka nigdy nie występowała w Biblii.

Tyle co do tego jak ja to widzę.

 

 


 

Portret użytkownika Roni Tornado
Offline
Dołączył: 2011-05-03

Pulsar, ja się nie trzymam kurczowo dogmatów z Biblii ani też z innych religii. Zupełnie nie ważne są dogmaty religijne, w większej mierze są one wymysłami ludzkimi. Dogmaty zostały wymyślone po to aby ludzie ślepo w nie wierzyli nie zastanawiając się nad nimi i nie pozyskiwali samodzielnie wiedzy. Najważniejsze jest to jaka jest rzeczywistość na prawdę, a nie to jak by chcieli ją widzieć ludzie.

 

 

Portret użytkownika Dasen
Offline
Dołączył: 2012-04-16

Tyle że Pulsar pisze mądrze. A większość chociaż nie trzyma się domatów chrześcijańskich, to trzyma się domatów buddyjskich/ezoterycznych. Kwestia zrozumienia tego co Pulsar przytoczył, w Biblii jest dużo prawdy, prawie nikt jednak jej nie rozumie i z óry uważa za bzdury, bo tak wszyscy 'ezoterycy' piszą.

Survival z duchem

Portret użytkownika Santiago88
Offline
Dołączył: 2012-01-17

Roni Tornado napisał:

 

Zupełnie nieistotna jest pierdoła zkąd pochodzi nazwa : 'dusza'. Ważne jest czym ona tak na prawdę jest. Nie myl ciała materialnego-skafandra biologicznego z duszą-energią. Dusza jest bytem czysto energetycznym. Zbyt zagłebiasz się w nieistotne szczegóły przez co nie dostrzegasz całości.

 

 

Skąd wiesz, Roni, czym jest dusza? Uświadomiłaś ją sobie, czy gdzieś przeczytałaś i uwierzyłaś czyjemuś słowu? Jeżeli to drugie, to nie mów, że Pulsar trzyma się jakichś dogmatów, bo drzazgę widzisz w jego oku a belki w swoim nie dostrzegasz ;-)

 

Poza tym nawet ten "skafander" jakim jest ciało to energia. 

Portret użytkownika Roni Tornado
Offline
Dołączył: 2011-05-03

Sant88, Doświadczyłam tego, że sama jestem duszą a moje ciało jest skafandrem biologicznym potrzebnym do działań w tym wymiarze. W duchy też nie wierzyłam ale teraz wiem, że istnieją ponieważ zetknęłam się z nimi na żywo. Swiat jest owiele bogatszy niż nam wszystkim się wydaje.

 

 

Portret użytkownika Pulsar
Offline
Dołączył: 2011-04-19

Roni Tornado napisał:


Pulsar, ja się nie trzymam kurczowo dogmatów z Biblii ani też z innych religii. Zupełnie nie ważne są dogmaty religijne, w większej mierze są one wymysłami ludzkimi. Dogmaty zostały wymyślone po to aby ludzie ślepo w nie wierzyli nie zastanawiając się nad nimi i nie pozyskiwali samodzielnie wiedzy. Najważniejsze jest to jaka jest rzeczywistość na prawdę, a nie to jak by chcieli ją widzieć ludzie.



@Roni Tornado
Nie wiem czy wiesz, ale ja nie opieram się na dogmatach.
Dogmat – to twierdzenie przyjęte bezwarunkowo i niepodlegające podważaniu.  
Ja wysuwam swój pogląd, który to nie opiera się na bezwarunkowym twierdzeniu, że to ja mam rację. Każdy pogląd, - w tym i mój, - podlega dyskusji.  
Ale masz słuszną rację, - ludzie dziś nie zastanawiają się nad tym w co wierzą. Ślepo zawierzają tradycji ludzkiej, przekazując ją z pokolenia na pokolenie, co powoduje że nie pojmują właściwego sensu wartości religijnych. Kosciół Katolicki zadbał o to przez wieki, by samodzielne poszukiwanie wiedzy było zakazane i wyparte z ludzkiej mentalności.
Dlatego ludzie dziś nierozumieją rzeczywistego świata, który ich otacza. Przykładowo, - proroctwa biblijne, nie od dziś, bo od wieków przepowiadały jaka czeka nas rzeczywistość. To tak jakby mieć mapę przed sobą, ale nie uwzględniać wskazówek z legendy tejże mapy. I dokąd zaprowadzi nas mapa, którą po swojemu interpretujemy ?    

Dasen napisał:


Tyle że Pulsar pisze mądrze. A większość chociaż nie trzyma się domatów chrześcijańskich, to trzyma się domatów buddyjskich/ezoterycznych. Kwestia zrozumienia tego co Pulsar przytoczył, w Biblii jest dużo prawdy, prawie nikt jednak jej nie rozumie i z óry uważa za bzdury, bo tak wszyscy 'ezoterycy' piszą.



Jakbyś czytał w moich myślach. :)

Santi88 napisał:


Skąd wiesz, Roni, czym jest dusza? Uświadomiłaś ją sobie, czy gdzieś przeczytałaś i uwierzyłaś czyjemuś słowu? Jeżeli to drugie, to nie mów, że Pulsar trzyma się jakichś dogmatów, bo drzazgę widzisz w jego oku a belki w swoim nie dostrzegasz ;-)

Poza tym nawet ten "skafander" jakim jest ciało to energia.



W sumie to "Santi88" masz rację.
Skoro bomba atomowa zamienia materię na energię, a akcelerator z energii  tworzy cząstki materii,...  to wynika z tego, że samo ciało materialne jest zbudowane z enrgii, która jest budulcem tej materii.

 

Roni Tornado napisał:

Sant88, Doświadczyłam tego, że sama jestem duszą a moje ciało jest skafandrem biologicznym potrzebnym do działań w tym wymiarze. W duchy też nie wierzyłam ale teraz wiem, że istnieją ponieważ zetknęłam się z nimi na żywo. Swiat jest owiele bogatszy niż nam wszystkim się wydaje.

 

A wiesz czym są te duchy ?

Biblia jednoznacznie opisuje z czym mamy do czynienia.

Opisuje też co potrafią i jak te ich czyny odbijają się na ludziach.

 

 


 

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

Witajcie File 31473

Chciałam się zapytać - czy jest Devoratus ?

Devciu, jeśli jesteś, bardzo Ciebie proszę - napisz do mnie na maila...

Mam pewien osobisty dylemat, który zupełnie nie nadaje się do poruszania na forum...

 

Pozdrawiam File 30878

Ja bedąc tworem Boga, jestem Dzieckiem Boga Doskonałego.

Portret użytkownika devoratus
Offline
Dołączył: 2011-06-12

Nie da się do piekła "dowiercić", bo piekło nie jest fizycznym miejscem - choć podobno rzeczywiście istnieje, ale w innym wymiarze duchowo/energetycznym.

IB Image

 

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

devoratus napisał:
Nie da się do piekła "dowiercić", bo piekło nie jest fizycznym miejscem - choć podobno rzeczywiście istnieje, ale w innym wymiarze duchowo/energetycznym.

_________________________________________

Można by - Twoje Devciu słowa podsumować krótko:

I to by było na tyle w kwestii "piekła" ale...

Osobiście dodałabym do tego jeszcze krótkie wyjaśnienie, a mianowicie, że...

... piekła..., które każdy z nas stwarza sobie sam, poprzez własne przekonania, własne postępowanie i własne myśli pielęgnowane w swoim wnętrzu oraz wysyłane w przestrzeń File 31107

Po Zdrówka File 30878

Ja bedąc tworem Boga, jestem Dzieckiem Boga Doskonałego.

Portret użytkownika jotobou
Fanka1(nie zarejestrowany)

Już za życia mamy przykłady, że cierpienie wcale nie musi byc fizyczne, bo może być też cierpienie duchowe - emocjonalne, choć człowiek fizycznie jest zdrowy. To się nazywa uczucia (pozytywne jak i negatywne), takie jek rozpacz po stracie kogoś bliskiego - że go więcej się nie zobaczy, tęsknota za kimś dla nas drogim który nas porzycił, zazdrość bo komuś się udało a mnie nie, współczucie istocie cierpiacej, żal gdy zrobiło się coś czego już nie można odwrócić i naprawić błędu, poczucie opuszczenia - samotności, poczucie doznanej krzywdy moralnej, poniżenia, niesłusznego oskarżenia. Można to mnożyć. To mały przedsmak piekła, choć nie wiemy jakie są tam cierpienia. 

Portret użytkownika Roni Tornado
Offline
Dołączył: 2011-05-03

Pulsar,

-"A wiesz czym są te duchy ?

Biblia jednoznacznie opisuje z czym mamy do czynienia.

Opisuje też co potrafią i jak te ich czyny odbijają się na ludziach."

No i znów trzymasz się tylko tej Biblii. Kiedyś ludzie mieli niższy poziom wiedzy i rozumowali też w inny sposób. Wiedz, że nie ważne co jest napisane w Biblii ani w innych świętych księgach, najważniejsze jest to aby zagadnienie samodzielnie zbadać w sposób obiektywny. Ja jestem taka, że nie potępiam demonów(istoty o niższych wibracjach) ani nie gloryfikuje aniołów(istoty o wyższych wibracjach), traktuje je jako równych sobie i jest o.k.

 

 

 

 

Portret użytkownika jotobou
axxx(nie zarejestrowany)

Kiedyś zapytano Mistrza, jak należy korzystać z Pisma Świętego. Ten opowiedział o czasach, gdy był nauczycielem w szkole i zadał uczniom następujące pytanie: - Jak zmierzylibyście wysokość budynku barometrem aneroidowym? Jeden zdolny młodzieniec odparł: - Opuściłbym barometr na sznurku, a następnie zmierzył długość sznurka. - Pomysłowy w swej niewiedzy - Brzmiała opinia Mistrza. Po czym dodał: - Taka jest pomysłowość i niewiedza tych, którzy odwołują się do rozumu, chcąc zrozumieć Pismo Święte.

Portret użytkownika sad
sad
Offline
Dołączył: 2013-10-18

Do pewnych niewiadomych rzeczy podchodzimy, jak rycerz średniowieczny do samolotu.