Gry Wojenne

250 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Fundamentalna zasada materii

Zamieszczono 08/12/2007

Odkryta została fundamentalna zasada wzajemnych oddziaływań składników i budowy materii. Dotyczy ona oddziaływań między składnikami w tym sensie, że określa charakter wzajemnych przyśpieszeń, a wzajemne nadawanie przyśpieszeń jest równoważne ze wzajemnym oddziaływaniem. Dotyczy ona budowy materii w tym sensie, że określa warunki, które są związane z przyśpieszeniami i decydują o tym, że ze składników mogą powstawać stabilne materialne struktury. Dalej fundamentalna zasada wzajemnych oddziaływań składników i budowy materii będzie nazywana w skrócie fundamentalną zasadą materii.

W fundamentalnej zasadzie materii mieszczą się prawa dynamiki Newtona, prawa mechaniki niebieskiej Keplera oraz inne znane fizyczne prawa i zasady, ale przede wszystkim bezpośrednio z nią związane jest odkryte przez Galileusza prawo swobodnego spadku ciał w polu grawitacyjnym. W przypadku, gdy za podstawę wszelkich zjawisk fizycznych przyjmuje się fundamentalną zasadę materii, to prawa i zasady w prosty i oczywisty sposób wynikają z fundamentalnej zasady materii. Ta zależność jest oczywista, ponieważ fundamentalna zasada materii powstała jako wynik syntetycznego ujęcia i umieszczenia w niej w taki sposób wielu zjawisk fizycznych.

Ale z fundamentalnej zasady materii, oprócz powszechnie znanych, wynikają także zupełnie nowe prawa dynamiki, które na pozór przeczą prawom dynamiki Newtona i innym prawom fizycznym. W rzeczywistości, jak się okazało po szczegółowym zbadaniu nowych związków i zależności, jakie powstały w wyniku odkrycia, nie przeczą one znanym prawom, lecz rozszerzają obszar działania praw dynamiki o nowe prawa fizyczne, w szczególności, o nowe prawa dynamiki. Te nowe prawa funkcjonują w świecie zjawisk fizycznych na równych prawach z prawami dynamiki Newtona.


Wiecej: http://www.eioba.pl/a/1njt/fundamentalna-zasada-materii#ixzz1btd9YOJr 

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

 H I P E R P R Z E S T R Z E Ń- elegancja w wyższych wymiarach

Elegancja teorii fizycznych i odpowiadających im równań matematycznych, to przede wszystkim zwięzłe, oszczędne ale jednocześnie pełne i ścisłe zdefiniowanie jak największego zakresu zjawisk fizycznych. W życiu codziennym podobne wymagania mamy w stosunku do gier: dobra gra powinna posiadać proste ale ścisłe reguły i jednocześnie charakteryzować się dużą ilością wariantów (jak np. w szachach: 10134 !).

"Cechą wielkich umysłów jest wyrazić wiele w kilku słowach, tak jak cechą umysłów miernych jest w wielu słowach nie powiedzieć nic" - La Rochefoucauld   (zobacz w "Ewolucji")

Ideałem byłoby tutaj zawarcie samej istoty materii i energii oraz czasu i przestrzeni w jednym równaniu, z którego można by wyprowadzić wszystkie inne prawa fizyki czy też np. określić charakterystyki cząstek elementarnych, wartości stałych uniwersalnych itp.
Od dziesiątków już lat prace gigantów fizyki, zmierzające do odkrycia takiej Uniwersalnej Teorii Świata, skupiają się na unifikacji czterech fundamentalnych sił przyrody, na pierwszy rzut oka wydających się zupełnie odmiennymi: oddziaływań elektromagnetycznych, silnych i słabych oddziaływań jądrowych oraz oddziaływań grawitacyjnych. Bez stworzenia Jednolitej Teorii Pola, teorii, która wyjaśni naturę i pochodzenie wszystkich znanych sił przyrody nie można mówić o zrozumieniu podstawowej natury materii.

...

 

http://jknow.republika.pl/fizyka/fizyka.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

ZASADY MECHANIKI

 

Przyrodę i jej prawa skrywał nocy cień.Bóg rzekł: Newtonie, bądź. I nastał dzień.

Aleksander PopeManuskrypt O ruchu przesłany Halleyowi w 1684 r. był w zasadzie odtworzeniem wyników uzyskanych kilka lat wcześniej. Rozprawka liczyła zaledwie dziewięć stron i opierała się na dwóch definicjach oraz dwóch hipotezach. Taki był punkt wyjścia najważniejszej książki w dziejach nauki nowożytnej. Zestawienie rozprawy O ruchu z gotowym traktatem ukazuje, jak ogromną pracę wykonał Newton w ciągu dwóch lat. Podał prawa mechaniki w postaci, która nie wyma­gała zasadniczych zmian aż po początek XX wieku. Roz­wiązał wiele szczegółowych problemów mechaniki, których mate­matyczna trud­ność daleko przerastała wszystko, co do tej pory uzyskano w nau­ce. Odkrył wreszcie prawo powszechnego ciążenia i pokazał, jak za jego pomocą można objaśnić ruchy planet. Jedno­cześnie Newton potraktował te osiągnięcia jako wstęp do nowej filozofii przyrody, opartej na jego pojęciu siły jako przyczyny zmian ruchu.

Tytuł Philosophiae naturalis principia mathematica był pole­micznym nawiązaniem do dzieła Kartezjusza Principia philosophiae – jednym z głównych zamiarów Newtona było obalenie zasad fizyki Kartezjusza raz na zawsze.

...

http://www.jerzykierul.toya.net.pl/Newton/24.htm

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

...

Eksperymentalnie dowiedziono, że jeśli rozbijemy te cząstki energii, zwane cząstkami elementarnymi i spróbujemy zobaczyć, jak one się zachowują, to już sama nasza obserwacja wpłynie na ich zachowanie.. To taj, jakby te cząstki zachowywały się zgodnie z tym, czego oczekuje od nich obserwator. Mogą wykonywać ruchy pozornie niemożliwe według znanych nam dotychczas praw : pojawiać się równocześnie w dwóch miejscach, wędrować w czasie w przód i w tył.
Innymi słowy można powiedzieć, że na najbardziej podstawowym poziomie to, z czego składa się nasz świat, wygląda po prostu jak czysta energia, która może ulegać zmianom zgodnie z ludzkimi oczekiwaniami i intencjami i to w sposób, który całkowicie burzy nasz dotychczasowy mechaniczny model wszechświata. To tak, jakby już same nasze oczekiwania czy pragnienia sprawiały, iż nasza energia wypływa na zewnątrz i działa na inne systemy energetyczne.

Mechanika kwantowa lub fizyka kwantowa, jak się ją powszechnie nazywa, jest fizyką królestwa subatomowego[1]. Fizyka kwantowa różni się od klasycznej fizyki Newtona, podobnie jak noc różni się od dnia. Fizycy kwantowi badają zachowanie się cząsteczek subatomowych, takich jak elektrony i protony. Fizycy klasyczni badają obiekty materialne w trójwymiarowym świecie. Jednak taka różnica skali jest niewielka w porównaniu z różnicami w konstruktach teoretycznych. Prawa, które rządzą światem subatomowym są niezgodne z prawami, które rządzą światem makro, światem materialnych doświadczeń.

Przykładowo, jedno z podstawowych praw fizyki klasycznej mówi, że przedmioty poruszają się w sposób ciągły. W ten sposób, jeżeli obiekt porusza się po linii prostej, to będzie stale poruszał się po prostej, chyba że podziała na niego jakaś zewnętrzna siła. To podstawowe prawo ruchu działa dobrze w świecie codziennych doświadczeń. Stąd, powstało przypuszczenie, że cały wszechświat jest constant, czyli stały i przewidywalny. Jest to jednak błędne założenie.

Na poziomie subatomowym cząsteczki nie poruszają się w sposób ciągły. Raczej wykonują one nieoczekiwane i niewytłumaczalne kwantowe skoki[2]. Te kwantowe skoki nie mogą być wyjaśnione w procesie racjonalnej analizy. Na poziomie subatomowym zachowanie cząsteczki nie określa zachowania całości, ale raczej zachowanie całości determinuje zachowanie cząsteczki. Co więcej, cząsteczki subatomowe są zdolne do oddziaływania na olbrzymią odległość w czasie i przestrzeni, dlatego pojęcie określane jako „nielokalna przyczynowość”, interakcje między całością a częściami, nigdy nie zostaną dokładnie poznane[3].

Zdolność cząsteczek subatomowych do oddziaływania w czasie i w przestrzeni na nieznane, nieokreślone i niepoznawalne sposoby przeczy nie tylko prawu ciągłego ruchu Newtona, ale również drugiemu prawu dynamiki Newtona, które twierdzi, że każdej akcji odpowiada taka sama przeciwstawna reakcja.

Drugie prawo dynamiki Newtona umożliwia przewidywanie zachowania obiektów w świecie codziennego doświadczenia. Ponieważ jednak cząsteczki subatomowe posiadają zdolność do oddziaływania nielokalnego, niemożliwe więc staje się przewidywanie ich zachowania[4]. Nie oznacza to, że cząsteczki subatomowe poruszają się w sposób całkowicie przypadkowy, ale oznacza, że nie wprawiają ich w ruch żadne dostrzegalne lokalne przyczyny. Na poziomie subatomowym, pojęcie newtonowskiej przewidywalności musi zostać zastąpione bardziej nieostrym pojęciem statystycznego prawdopodobieństwa[5].

...

 

Wszystko jest wzajemnie powiązaną częścią wielkiej kosmicznej sieci. To, co jest znane całości, jest znane każdej części. A to, co jest znane każdej części, jest znane całości. Wszechświat jest bardziej hologramem niż, jak chciał Newton, wielką przypominającą zegar maszyną[19].

Kwantowe działanie Psychoenergoterapeutów jest zdolnością do działania z taką (tą) świadomością. W szczególności, jest to zdolność do działania z troską o całość – siebie, innych, społeczeństwo, planetę.

 

ps.

W artykule wykorzystałem fragmenty pracy Anny Mazur. Żródło: http://www.neurolingwistyka.com/anna-mazur/

http://www.psychoenergoterapia.pl/psychoenergoterapia-i-teorie-kwantowe/

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

31.08.2011 19:02 123

 

GRAWICAPY LATAJĄ W KOSMOSIE

 

Zapytacie drodzy czytelnicy co to za dziwne słowo w tytule notki. Co to są te grawicapy i gdzie one latają? Grawicapy latają w kosmosie oraz w Rosji. - A czy mają silnik („dwigatiel”)? - Nie mają!

Mają coś, co jego twórcy nazywają „dwiżitiel”, a co po polsku nazwać trzeba „pędnik”. Zresztą wszystko jedno jak to się nazywa, jest to napęd każdej grawicapy. Napęd ten jest oparty na nowych fizycznych zasadach otrzymywania ciągu, powiązanych z grawitacją. W tym pędniku pod działaniem wyładowania wysokonapięciowego zachodzi parowanie roboczego ciała – tworzywa polimerowego teflonu, a ciąg wytwarza się dzięki przemieszczaniu się roboczego ciała po określonej trajektorii, to z przyśpieszeniem, to ze spowolnieniem. Pędnik zapewniający ciągły ruch bez ubytków roboczego ciała i bez wyrzutu jakiejkolwiek masy odrzutowej przeszedł już próby w ziemskich warunkach i jest już testowany w kosmosie. „Podstawą nowego sposobu przemieszczenia staje się ścisłe przestrzeganie prawa zachowania energii i przekształcenia jej z jednej formy w inną z nierównoważnym, ponownym podziałem energii kinetycznej ruchu postępowego między częściami systemu. „W tej dziedzinie fizyki nie zaprzeczam temu, co już jest wszystkim znane. Ale pracuję jeszcze i w tej dziedzinie, gdzie nikomu nic nie jest znane” – wyjaśnia główny twórca grawicapy. Znacie zapewne zbiór facecji łgarskich pod nazwą „Niezwykłe przygody Barona Münchhausena”.Jak podaje autor Erich Raspe, baron Münchhausen zasłynął m.in. z tego, że zdarzyło mu się bowiem zaprzeczając prawom fizyki wyciągnąć się z bagien ciągnąc siebie za własne włosy.31.08.2011 19:02 123 opublikowana w: Czerwono-Zieloni, Media-Watch, Notki Nieuczesane, OKOLICE NAUKI, Salonik Kameralny GRAWICAPY LATAJĄ W KOSMOSIE Zapytacie drodzy czytelnicy co to za dziwne słowo w tytule notki. Co to są te grawicapy i gdzie one latają? Grawicapy latają w kosmosie oraz w Rosji. - A czy mają silnik („dwigatiel”)? - Nie mają! Mają coś, co jego twórcy nazywają „dwiżitiel”, a co po polsku nazwać trzeba „pędnik”. Zresztą wszystko jedno jak to się nazywa, jest to napęd każdej grawicapy. Napęd ten jest oparty na nowych fizycznych zasadach otrzymywania ciągu, powiązanych z grawitacją. W tym pędniku pod działaniem wyładowania wysokonapięciowego zachodzi parowanie roboczego ciała – tworzywa polimerowego teflonu, a ciąg wytwarza się dzięki przemieszczaniu się roboczego ciała po określonej trajektorii, to z przyśpieszeniem, to ze spowolnieniem. Pędnik zapewniający ciągły ruch bez ubytków roboczego ciała i bez wyrzutu jakiejkolwiek masy odrzutowej przeszedł już próby w ziemskich warunkach i jest już testowany w kosmosie. „Podstawą nowego sposobu przemieszczenia staje się ścisłe przestrzeganie prawa zachowania energii i przekształcenia jej z jednej formy w inną z nierównoważnym, ponownym podziałem energii kinetycznej ruchu postępowego między częściami systemu. „W tej dziedzinie fizyki nie zaprzeczam temu, co już jest wszystkim znane. Ale pracuję jeszcze i w tej dziedzinie, gdzie nikomu nic nie jest znane” – wyjaśnia główny twórca grawicapy. Znacie zapewne zbiór facecji łgarskich pod nazwą „Niezwykłe przygody Barona Münchhausena”.Jak podaje autor Erich Raspe, baron Münchhausen zasłynął m.in. z tego, że zdarzyło mu się bowiem zaprzeczając prawom fizyki wyciągnąć się z bagien ciągnąc siebie za własne włosy.

Baron Münchhausen wykorzystał prawa analogiczne do zasady działania grawicapy kilkaset lat wcześniej i wyciągnął sam siebie z bagna!

...

 

http://bezwodkinierazbieriosz.salon24.pl/338033,grawicapy-lataja-w-kosmosie

 

 

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

DZIEJE RELIGII, FILOZOFII I NAUKI
do końca starożytnościśredniowiecze i odrodzeniebarok i oświecenie1815-19141914-1989
jak i z czego studiować filozofięmoje wykładyWittgensteinfilozofowie i socjologowie nauki

Wojciech Sady
CO TO ZNACZY, ŻE COŚ ISTNIEJE?
Studia Filozoficzne nr 11 - 12 (204 - 205), 1982, s. 3-20
{w klamrach numery stron}

Ogół fizyków z końca XIX w niezachwianie wierzył w istnienie eteru. Analizując dzieje fizyki eteru i opierając na niektórych tezach teorii gier językowych późnego Wittgensteina, rozważa się w tym artykule problem istnienia.

Problemy naukowe wytwarzane są przez formalną strukturę programu badawczego. Program badawczy wyposaża adepta nauki w pewien obraz świata, który ukierunkowuje próby budowania modeli badanych zjawisk. System językowy jako całość nie podlega empirycznemu sprawdzaniu, dostarcza jednakże własnych kryteriów poprawności postępowania badawczego.

"Istnieć" to tyle, bo być składnikiem gry językowej, powodującej naszymi myślami i czynami. W naukach przyrodniczych "istnieć" to znaczy - stanowić składnik dostarczanych przez panujący program badawczy modeli. Postulowane niejednokrotnie odróżnianie tego, co istnieje, od tego, co zakłada system językowy, jest w praktyce użycia języka niemożliwe do zrealizowania.

WSTĘP

Podczas odczytu wygłoszonego 20 września 1889 r. Henryk Hertz powiedział: "Czymże jest światło? Od czasów Younga i Fresnela wiemy, że jest ruchem falowym. Znamy prędkość fal, znamy ich długość, wiemy, że są poprzeczne; znamy, jednym słowem, najdoskonalej stosunki geometryczne ruchu. W tych rzeczach wątpliwości już nie są możliwe, obalenie tych poglądów jest nie do pomyślenia dla fizyka. Teoria falowa światła ze stanowiska ludzkiego jest pewnikiem; to, co z niej jako wniosek konieczny wypływa, jest również pewnikiem. Zatem jest też pewnym, że cała nam znana przestrzeń nie jest pusta, lecz napełniona substancją, w której mogą biec fale - eterem" [2, t. 2, s. 320]. Jak to możliwe, że słowa takie wypowiedziane zostały przez jednego z najwybitniejszych fizyków tego czasu? Przecież minęło już parę lat od słynnych doświadczeń Michelsona i Morleya (1881 i 1887), które miały dostarczyć (jak głosi rozpowszechniony obecnie przesąd) ostatecznego świadectwa przeciw tezie o istnieniu eteru. I dodajmy, że już w kilkanaście lat później na nowo odżyła korpuskularna teoria światła. Czy więc Hertz po prostu się mylił twierdząc, że istnienie eteru jest pewne? Ale przecież podobne twierdzenia wypowiadali w tym czasie, i jeszcze przez najbliższych dwadzieścia lat, wszyscy właściwie fizycy. Około 1905 roku "[...] zagadka doświadczenia Michelsona wisiała nad fizykami prawie od ćwierć wieku. {4} Tym nie mniej ani jeden z najwybitniejszych fizyków przed Einsteinem nawet w myślach nie rezygnował z koncepcji eteru. Nawet ci, których prace prawie wcale nie opierały się o koncepcję eteru (dotyczy to np. Heaviside'a), niezachwianie wierzyli w jego istnienie" [l, s. 173].

Chciałbym w tym artykule wykorzystać dzieje fizyki eteru celem rozjaśnienia jednego z najdonioślejszych, bądź co bądź, problemów filozoficznych: problemu istnienia.

...

 

http://sady.umcs.lublin.pl/sady.coistnieje.htm

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Michio Kaku: Inne wymiary i niewidzialni obcy cudotwórcy

 

Dlaczego obcy nie chcą z nami rozmawiać? Być może z tego samego powodu, dla którego my nie rozmawiamy z mrówkami. Mniej więcej taka jest bowiem przepaść między nami, a przedstawicielami cywilizacji III rzędu, którzy mogliby nawet zamieszkać w naszym ogródku, a my moglibyśmy tego nie zauważyć. Równie niesłychana byłaby podróż człowieka przyzwyczajonego do trzech wymiarów w ich wyższe odpowiedniki, które zamieszkiwać mogą istoty posiadające prawie boskie właściwości.

michio_kakuRozmowa z Michio Kaku amerykańskim fizykiem-teoretykiem, doktorem, badaczem teorii strun, popularyzatorem nauki, futurologiem, autorem ponad 70 prac i wielu książek, z których kilka stało się bestsellerami.Obecnie pracuje na Uniwersytecie Nowojorskim, gdzie piastuje funkcję dziekana katedry fizyki teoretycznej. Jego obiektem zainteresowania są związki między oddziaływaniem silnym, oddziaływaniem słabym, grawitacją i elektromagnetyzmem. Interesuje się też fantastyką i gadżetami w niej występującymi (np. miecz świetlny, roboty). Jest prowadzącym program telewizyjny Fantastyka w laboratorium. (Źródło: Wikipedia.pl)

Inne wymiary

Jest pan zwolennikiem teorii strun, która mówi o 11 lub 13-wymiarowym wszechświecie. Jak pan sobie wyobraża te dodatkowe  wymiary?

Żyjemy w trójwymiarowym świecie. Nasze wymiary to długość, wysokość, szerokość oraz wymiar dodatkowy, czyli czas. Każdy, kto mówi o wyższych wymiarach bywa nazywany szaleńcem. Kiedy byłem dzieckiem, często chodziłem do japońskiego ogrodu herbacianego w San Francisco, gdzie w płytkim stawie pływały sobie rybki. Wyobrażałem sobie wtedy, że sam jestem jedną z nich. Mogłem pływać w przód i w tył, na prawo i lewo, jednak nie istniała dla mnie koncepcja tego, co znajduje się nad wodą, ponieważ staw był całym moim  wszechświatem. Wyobrażałem sobie, że będą istnieć naukowcy, dla których świat znad tafli będzie zwykłą bujdą, bo przecież nie ma innych wymiarów niż przód, w tył i boki. Nie istnieje coś takiego, jak świat nad wodą. Jest tylko to, co widzimy. A gdyby tak człowiek chwycił jednego z rybich naukowców i uniósł go ponad wodę do hiperprzestrzenni, co by się wówczas stało? To akurat wiadomo. Ryba znalazłaby się w świecie, gdzie obowiązują zupełnie inne prawa fizyki i gdzie żyją istoty poruszające się bez płetw. Panują też inne prawa biologiczne, gdyż stworzenia te nie potrzebują wody do oddychania. Jak zostałoby to przez nią zrelacjonowane? Dziś wielu fizyków wierzy w to, że ludzie są jak ryby z przytoczonej opowieści. Spędzamy całe nasze życie w trzech wymiarach, a każdy kto mówi o dodatkowych z nich, uważany jest za głupka. Ale to się zmienia. Dowody na 11 wymiarów (jeden to czas, 10 to wymiary przestrzenne) może przynieść Wielki Zderzacz Hadronów, który kosztował 8 miliardów euro. Pracujemy obecnie na obszarze tzw. teorii strun, która sprawiła wiele zamieszania w fizyce. Obecnie zajmuje się nią wielu czołowych młodych fizyków z głównych ośrodków badawczych, ale jeszcze moje pokolenie cierpiało z powodu panującego powszechnie przekonania, że to rozważania rodem z serialu Star Trek. Obecna fizyka dysponuje możliwością zderzania ze sobą atomów, która daje nam dobrą okazję do zrozumienia teorii cząstek i natury materii. Obejmuje to m.in. tzw. Model Standardowy – jedną z najpaskudniejszych teorii, jakie zna nauka. Dlaczego jednak matka natura na podstawowym poziomie zarządza wszystko według niej?

Muzyka kreacji

Czy jest to nadrzędna teoria, którą kieruje się natura? Uważam, że jest to jak zestawianie razem mrównika, dziobaka i walenia,  wymieszanie ich razem i nazwanie uzyskanego organizmu najdoskonalszym tworem ewolucji. Myślę, że znane nam cząstki to nic więcej  jak najniższe oktawy wibrującej struny. Są to szczególne struny, bowiem kiedy wibrują tworzą „nuty” odpowiadające cząstkom, na które natrafiamy we wszechświecie. Możemy dzięki temu wyjaśnić pochodzenie leptonów, muonów, hadronów, fotonów, neutrin i całej gamy innych cząstek, które stanowią dolną granicę wibracji struny. Normalną cechą strun jest także zdolność ich wibracji w 10 wymiarach, a kiedy dodać membrany, wibrują w 11. Uważamy, że tak rozpoczął się Wielki Wybuch. Chodziło o niestabilność w 11-wymiarowej hiperprzestrzenni. Einstein chciał odczytać umysł Boga i to stało się jego życiowym celem. Pragnął stworzyć krótkie równanie, które pozwoli mu odczytać „zamiary stwórcy”. Obecnie mamy kandydata do tego tytułu – symbolicznymi myślami Boga może być kosmiczna muzyka rozbrzmiewająca w 11-wymiarowym wszechświecie.

Czyli Einstein miał rację?

Był na dobrym tropie, ale nie poszedł za daleko.

Płaskostan

Czy niewidoczne dla nas wymiary mogą mieścić w sobie różnego rodzaju paranormalne fenomeny, takie jak obiekty UFO, duchy, psychokineza itp.?

Jeszcze jakieś 100 lat temu, na przełomie XIX i XX wieku, w społeczeństwie brytyjskim pojawiła się koncepcja istnienia wyższych wymiarów. Ludzie zaczęli spekulować odnośnie tych spraw, a następnie zadali sobie proste pytanie: jeśli spojrzysz na świat niższego wymiaru, to jak on spojrzy na ciebie? Ludzie zaczęli uświadamiać sobie, że dla hipotetycznych ludzi mieszkających na płaskim świecie stołowego blatu, trójwymiarowy człowiek wyglądałby jak bóg i byłby zdolny w ich mniemaniu do nadludzkich czynów. Wyobraźmy sobie umieszczenie mieszkańca dwuwymiarowego „płaskostanu” w więzieniu. Jak? Najlepiej narysować wokół niego okrąg. Hipotetyczny mieszkaniec takiego świata nie mógłby się z niego wydostać, za każdym razem uderzając w ścianę. Z naszego punktu widzenia, najlepiej byłoby mu wydostać się górą, jednak przecież w jego świecie nie istnieje takie pojęcie ani wymiar. Ale gdyby tak zwyczajnie unieść jednego „Płaskostańczyka” do naszego świata, to co by zobaczył? W czasie podróży do trzech wymiarów widziałby przekrój naszego świata. Nas zobaczyłby w zupełnie innej formie. Gdyby spojrzał na moją klatkę piersiową, zobaczyłby trzy kule – dwa ramiona i tors. Wraz z podróżą ku górze, kule zlałyby się w jedną – mój kark. Nad moją głową dla Płaskostańczyka kule przestałyby być widoczne. Tak patrzeliby na nas mieszkańcy świata o mniejszej liczbie wymiarów. Mieliby nas za bogów, ponieważ jesteśmy stanie przezwyciężyć bariery, które ich obowiązują. Na początku XX wieku w Anglii zaczęto zadawać sobie pytanie o mieszkańców wyższych wymiarów, to czy mogą przechodzić przez ściany, znikać na własne żądanie i pojawiać się w innych miejscach. Odpowiadano, że taką mocą dysponują jedynie „duchy”. W tym okresie narodził się nawet specyficzny nurt umysłowy, którego przedstawiciele twierdzili, że duchy zamieszkują wyższe wymiary. Włączył się w to także Kościół, umieszczając w jednym z nich Boga (jeden z teologów stwierdził nawet, że cztery wymiary to dla niego za mało, a Bóg powinien „żyć” w nieskończonej wymiarowo przestrzeni). Nic jednak nie da się sprawdzić, ponieważ wymiarów tych nie da się zmierzyć, ani zrobić z nimi nic innego. Brak było także związanej z nimi teorii. Wkrótce jednak pojawił się Einstein, który stwierdził, że czwartym znanym nam wymiarem jest czas.

Paralelne wszechświaty

Fizycy zajmujący się teorią strun po 100 latach od tych wydarzeń zaczynają spoglądać na wiele spraw na nowo dochodząc do wniosku, że istnieją inne, wyższe wymiary. Możemy spróbować zmierzyć je dzięki LHC lub przez ciemną materię. Dziś wiemy, że istnieje niewidoczna forma materii, którą właśnie tak nazywamy i która tworzy 23% naszego wszechświata. Jest niewidoczna, ale posiada masę. Mamy nadzieję, że uda nam się znaleźć dowody na jej istnienie, o których mówi teoria strun. Chcemy zdobyć także bezpośrednie dowody na istnienie równoległych wszechświatów. Jeśli te istnieją obok nas, łamane są prawa Newtona. Na Uniwersytecie Colorado wykonano pierwszy eksperyment, którego zadaniem był pomiar grawitacji na małą skalę, w celem przetestowania newtonowskiej teorii grawitacji. Wykorzystujemy tę teorię przy okazji statków lub sond kosmicznych, ale nigdy w zastosowaniu np. do wnętrza pokoju. Eksperyment przeprowadzono kilka lat temu i jego wynik był negatywny, choć dla mnie oznacza to, że nie odnaleziono śladów równoległych wszechświatów w Kolorado. Mogą być one jednak w każdym innym miejscu. 

PSI w laboratorium

A czy pan doświadczył czegoś niezwykłego?

wyjscie_z_cialaRichard Feynman – jeden z ojców współczesnej fizyki, laureat Nobla, zamknięty został kiedyś w komorze hiperbarycznej. Chciał zobaczyć, czy jest w stanie opuścić swe ciało… I udało mu się. Opisał to nawet. Istnieje nawet dość sławny esej dotyczący jego pobytu w komorze, utraty przytomności a następnie uczucia wydostawania się z ciała i oglądania wszystkiego z dystansu. Pozostaje pytanie, co to wszystko oznacza. On sam nie wiedział, o co dokładnie chodzi, choć porównał to ze śnieniem. Nie uznał tego za sen, choć ciało jest sobie w stanie wyobrazić, że wychodzi z siebie. Nie oznacza to zatem realnego stanu, a jedynie swego rodzaju iluzję. Jako fizyk pracuje na materiale, który można zmierzyć, przetestować i zbadać w laboratorium. Obecnie trwają badania nad bardzo poważnymi sprawami. Weźmy na przykład telepatię i psychokinezę. Fizycy podchodzą do tych zjawisk jako czegoś, co można powtórzyć lub zademonstrować w warunkach laboratoryjnych. Dziś wiemy, że przy pomocy skanera MRI możemy „czytać myśli”, prymitywne komunikaty, które tłuką się w naszej głowie. Dla przykładu, w Japonii pokazuje się ludziom obrazki, a następnie czyta wyniki ich badania na MRI. Dzięki nim można odczytać proste myśli będące reakcją na obserwacje prostych obiektów. W przyszłości technika ta będzie się jednak rozwijać. Z kolei w przypadku chipów umieszczanych w mózgu, możemy z czasem opanować możliwość kontrolowania przez ten organ przedmiotów wokół. Będzie to zatem dość prymitywna sztuczna forma psychokinezy. Na Brown University przeprowadzono eksperyment, gdzie do zniszczonego w części mózgu ofiary wylewu podłączono urządzenie komunikujące się z laptopem. Dzięki temu, człowiek ten może poruszać kursorem, rozwiązywać krzyżówki, surfować po sieci i pisać e-maile, choć jest sparaliżowany. Dostęp do ludzkich myśli, który kiedyś był niemożliwy, powoli wyjawia nam swoje sekrety.

Pozaziemski kontakt

A czy uważa pan, że istnieje możliwość poddania nas kontroli myśli poprzez umieszczenie w naszych ciałach implantów?

Jak na chwilę obecną nie, ponieważ jeśli chcemy, aby dana osoba o czymś pomyślała, musimy jej to pokazać. Nie znamy innej formy projekcji myśli do czyjegoś mózgu. Jeśli uda nam się kiedyś skontaktować z pozaziemskimi cywilizacjami, być może one będa w punkcie rozwoju, w którym możliwy jest dostęp do ludzkiego umysłu bez użycia języka. Na razie jednak jest to dla nas raczkująca technika.

Aby przemierzać wielkie kosmiczne dystanse, należy poruszać się z prędkością przekraczającą prędkość światła, używać prowadzących na skróty „dziur robaczych” lub ewentualnie posiąść możliwość podróżowania w czasie. Czy zaawansowane cywilizacje mogły wejść w posiadanie których z tych możliwości podróżowania, czy też może na zawsze pozostaną one domeną fantastyki naukowej?

Po pierwsze, jeśli porozmawia się z przeciętnym uczonym nt. UFO, obcych, podróży międzygalaktycznych i podobnych spraw, spojrzy on w sufit, wzdechnie i zacznie rechotać. Powie, że dystanse między gwiazdami są tak wielkie, że nie istnieją ani UFO ani podróże międzygwiezdne. To jednak tylko punkt widzenia dzisiejszej fizyki. Dziś nie możemy latać do gwiazd, a właściwie nie jesteśmy w stanie dotrzeć nawet do Jowisza. To jednak ocena z punktu obecnego poziomu rozwoju. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę cywilizację trwającą tysiące czy miliony lat, która jest znacznie bardziej zaawansowana od naszej, otwierają się zupełnie nowe fizyczne możliwości. Pamiętajmy, że w skali kosmosu milion lat to prawie nic, niczym mrugnięcie oka. Ja osobiście nie śmieję się, kiedy ktoś mówi mi o pozaziemskich cywilizacjach, ponieważ być może one istnieją, ale to my jesteśmy jeszcze za głupi, aby je dostrzec. Jak podbój kosmosu może rozpocząć cywilizacja galaktyczna? Nie wyśle przecież kosmicznego bohatera na podróż od planety do planety, bo to najgłupsza z możliwych metod na eksplorację galaktyki. Istnieją przecież miliardy planet, a na każdą z nich nie da się wysłać oddzielnego statku kosmicznego. Należy stworzyć system samoreplikujących się sond (tzw. sond von Neumanna – od nazwiska fizyka, który wysunął możliwość ich istnienia), które po znalezieniu odpowiedniego miejsca, będą w stanie stworzyć odpowiednie warunki i infrastrukturę do produkcji milionów swoich kopi, które będą podróżować w inne miejsca i robić dokładnie to samo. Miliony wyprodukują kolejne miliony i tak dalej, a w końcu próbniki wypełnią całą galaktykę.  Skąd znamy podobny mechanizm? Chodzi o wirusy, które demonstrują nam, w jak najszybszy sposób jedna cząsteczka może skolonizować cały organizm w krótkim czasie. Gdzie jeszcze napotkaliśmy podobny scenariusz dotyczący samoreplikujących się próbników? W filmie „2001: Odyseja kosmiczna” – najbardziej realistycznym obrazie ukazującym nam pozaziemską inteligencję. 

Czy możliwy będzie rozwój inteligentnych komputerów, które mogą przejąć nad nami kontrolę?

Dzisiejsze roboty dysponują inteligencją karalucha. Z ledwością rozpoznają wzory. Są zatem… w miarę głupie. Uważam, że „Odyseja kosmiczna" to kwestia nie 2001 a 2100 roku. W XXII w. będziemy mieli być może czynną bazę na Księżycu. Obecnie jesteśmy jeszcze na tak prymitywnym stopniu rozwoju, że nawet w przypadku wizyty obcych, może ona ujść bez echa. Powiedzmy, że na Księżycu znajduje się liczący miliony lat próbnik pozostawiony przez galaktyczną cywilizację, która przejeżdżała w jego pobliżu, albo używała naszego satelity, jako tymczasowej bazy. Czy się o tym dowiemy. Nie, gdyż jesteśmy jeszcze nazbyt prymitywną cywilizacją. Jest jeszcze drugie pytanie. Carl Sagan pytał się kiedyś, czy jesteśmy na tyle wysoce zaawansowani, aby mieć pewność, że w naszym sektorze galaktyki nie ma innych zamieszkałych planet. Załóżmy, że istnieje co najmniej jedna cywilizacja o zasięgu galaktycznym i wiele zamieszkałych planet. Czy o nich wiemy? Odpowiedź brzmi: „Nie”. Powiedzmy, że idziemy sobie leśną dróżką, kiedy nagle widzimy mrowisko. Czy ktoś z nas nachyli się nad mrówkami mówiąc: „Dam wam szkiełka i paciorki, dam wam energię jądrową i życie w raju. Będziecie żyć w mrowiskowej utopii. Prowadźcie do wodza!” Nie. Wręcz przeciwnie, całkiem przypadkowo można kilka z nich zdeptać. Czy budując supernowoczesną autostradę w pobliżu mrowiska sprawimy, że mrówki zadumają się nad naszą myślą techniczną lub będą w stanie wejść w kontakt z pracującymi drogowcami? A może w ogóle nie będą wiedzieć o tym, że tworzą ją ludzie? Nie. Komunikacja również nie wchodzi w grę. Mrówki nie będą wiedzieć, czym jest autostrada, jeżdżące po niej osobówki i ciężarówki. Różnica między nami a mrówkami nie jest w zasadzie taka duża, w porównaniu do naszego obecnego rozwoju a cywilizacji III rzędu. Jeśli więc nawet przedstawiciele podobnej cywilizacji skryją się u nas w ogródku, możemy o tym nie wiedzieć. Oni mogą właściwie już tu być. Mrówki też obserwują autostradę, ale raczej nie zastanawiają się, co to.

Pływanie w rzece czasu

Czy wierzy pan, że kiedyś powstanie machina czasu?

Możliwe, bo zdaje się, że nie przeczy to prawom fizyki. Potrzeba jednak do tego ogromnej ilości energii, porównywalnej z energią czarnej dziury. Einstein mówił, że czas jest jak meandrująca rzeka, jednakże ta może mieć odpływy. Jeśli rzeka czasu dzieli się, być może da się odbywać w niej podróże, bez napotykania się na skomplikowane paradoksy. Jeśli ktoś cofnie się w czasie do okresu, nim przyszedł na świat i spotka swoją matkę, która… się w nim zakocha, to zaistnieje spory problem. Da się go jednak ominąć, jeśli wszechświat otworzy równoległą gałąź rzeczywistości i w takim scenariuszu podróżnik w czasie spotka nastoletnią matkę kogoś innego, która wygląda jak jego matka, ale nią nie jest. Nie ma tu żadnych paradoksów. Nie jest to rozwijanie scenariuszów rodem z dzieł science-fiction. Na wszystkie te sprawy istnieją matematyczne równania. Zaproponowano wiele rozwiązań, z których większość zgadza się z poglądami Einsteina. Problemem pozostaje jednak energia. Aby sfinalizować te projekty, potrzebne są jej ogromne ilości. Aby zakrzywić czasoprzestrzeń potrzeba energii gwiazdy. I właśnie tego na początek potrzeba, aby stworzyć maszynę czasu.

Ten jeden (uciążliwy) procent

Czy ufolodzy wysuwają jakieś przekonujące pana argumenty?

Znam wiele opowieści o UFO, ale 99% z nich da się wyjaśnić jako radarowe echo, obserwacje Wenus, sztucznych satelitów, meteorytów czy anomalii pogodowych. Ale zawsze pozostaje ten jeden procent. Choćby ten słynny przypadek, który relacjonowali piloci JAL (Japan Airlines) nad Alaską. Najtrudniejsze do wyjaśnienia są przypadki obejmujące rejestracje radarowe z równoczesnymi naocznymi obserwacjami licznych świadków, np. załogi samolotu. Ale taki ufologiczny stan rzeczy, jak obecnie, trwać będzie w nieskończoność. Zawsze znajdzie się ktoś twierdzący, że coś widział i ludzie próbujący ustalić, co to było. Potrzebujemy jednak znacznie twardszych dowodów, tj. obcego DNA. Jeśli je pozyskamy, potwierdzi się hipoteza mówiąca, że naszą planetę odwiedzają kosmici. Na razie jednak go nie mamy. Druga sprawa to oczywiście egzemplarz pozaziemskiego statku, który uciąłby wszelkie spekulacje związane z istnieniem kultury obcych, odmiennej od naszej. Niektórzy mówią nawet, że nasza technologia pochodzi od obcych, ale nie da się tego w żaden sposób przetestować…

Technologia wykradziona obcym?

Nie da się tego sprawdzić. Można stwierdzić, że to raczej nieprawda, gdyż istniało wielu uczonych pracujących nad swoimi wynalazkami w cierpliwości i wielkim skupieniu, bez odwoływania się do czytania w myślach. Kiedy jednak mówi się o odwiedzinach obcych, potrzeba twardych dowodów – ich DNA lub pojazdu. Dopóki tego mieć nie będziemy, sytuacja się nie zmieni a ludzie zawsze będą spierać się czy dane UFO to latający spodek czy może zwyczajny meteor.

Niektórzy twierdzą, że kosmici mogą się dobrze maskować.

Może i my niedługo będziemy również móc to robić. W ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat wypracujemy technikę „niewidzialności”. Może rzeczywiście tu są, może są niewidoczni. Na razie tego nie wiemy i być może nigdy się nie dowiemy. Osobiście uważam, że możemy być dla obcych niezbyt interesujący. Być może odwiedzają nas raz na jakiś czas i to na krótko, ale nie wdają się z nami w konwersację. Dlaczego? A czy my rozmawiamy z mrówkami? Cierpimy na megalomanie i uznajemy, że przybędą oni do nas i przekażą nam wszelkie dobrodziejstwa swojej techniki. Ale po co mieliby to robić? Nie jesteśmy dla nich interesujący. Jeśli opanowali oni możliwość podróży od gwiazdy do gwiazdy, są pewnie cywilizacją starszą od naszej o jakieś 2000 lat, a my nie obchodzimy ich zupełnie.

Tłumaczenie i opracowanie: http://infra.org.pl
Źródło: Fate Magazine

Data publikacji: 2011-03-04 | Ilość wyświetleń: 225

Komentarze:

 

http://undiscovered.cba.pl/artykul/11

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Gwiezdne wrota ukryte w słońcu?

Czy jest możliwe przemieszczanie się na odległość setek lub nawet tysiący lat świetlnych w ciągu jednego dnia? W filmie Stargate - Gwiezdne wrota pokazano jak przy pomocy tuneli czasoprzestrzennych bohaterowie "przechodzili" do odległych zakątków wszechświata. Czy to jest tylko science-fiction? A może Gwiezdne wrota istnieją naprawdę? Czy Słońce mogłoby ukrywać w sobie takie przejście?

W dniach 6-7 lipca 2011 roku sondy SOHO i STEREO (http://stereo-ssc.nascom.nasa.gov), monitorujące aktywność słońca zaobserwowały silny wybuch na naszej gwieździe. Pomimo tego, że erupcja nie była skierowana w stronę Ziemi, to i tak miała wpływ na nasze pole magnetyczne. Loty międzykontynentalne (m.in. z Azji do USA) odbywać się miały nie bezpośrednio nad biegunem, aby uniknąć kłopotów komunikacyjnych.

Wielu obserwatorów twierdzi, że widziało obiekty przemieszczające się w czasie wybuchu w stronę do i od Słońca. Eksperci z NASA nie wypowiedzieli się oficjalnie w tej sprawie. Informację o tym incydencie natomiast nie przeszły bez echa w Rosyjskiej Akademii Nauk, która to w swoich publikacjach napisała o możliwym "ukrytym tunelu" w Słońcu (http://www.ras.ru).

Odnoszą się do tuneli czasoprzestrzennych (wormhole), które to są przedmiotem poszukiwań i sporów fizyków oraz autorów powieści science-fiction. Ogólna teoria względnosci Alberta Einsteina dopuszcza bowiem ich istnienie, lecz obecne wyliczenia wskazują na niestabilność takich połączeń uniemożliwiającą przesłanie przez nie czegokolwiek. Z roku na rok pojawiają się coraz nowsze teorie, które zaprzeczają poprzednim. Tunele czasoprzestrzenne łącząc ze sobą oddalone regiony Wszechświata, umożliwiałyby przemieszczanie się w czasoprzestrzeni do odległych jego części z prędkością mniejszą niż prędkość światła. Uważa się, że tunele takie mogą się tworzyć w miejscach o bardzo dużym zakrzywieniu czasoprzestrzeni, takich jak środek czarnej dziury.  Jest to tak zwany punkt osobliwy, w którym niestety znane prawa fizyki zbliżają się do nieoznaczoności (do zera lub do nieskończoności). Istnieje hipoteza, że nasze Słońce wystarczająco zakrzywia czasoprzestrzeń, aby mógł powstać tunel czasoprzestrzenny (zwany też mostem Einsteina-Rosena). Doniesienia o pojawieniu się obiektów w pobliżu słońca w czasie trwania wybuchów mogą potwierdzić istnienie tuneli i ... innych cywilizacji?

Zdjęcia NASA z sondy STEREO:
http://stereo-ssc.nascom.nasa.gov/browse/2011/06/07/behind/cor1/512/

Artykuł w TVN24 nt. wielkiego wybuchu na Słońcu:
http://www.tvn24.pl/-1,1706080,0,1,wielki-wybuch-na-sloncu--moga-byc-klopoty-na-ziemi,wiadomosc.html

Informacje o wybuchu na forum internetowym KodCzasu:
http://kodczasu.pl/viewtopic.php?p=43389&sid=a0dba0d47c1f328e58b83623b92dbd7d

Poniższe zdjęcia przedstawiają piękne widowisko wybuchu na Słońcu w dniu 07.06.2011 roku.

s0630

...

http://undiscovered.cba.pl/artykul/17

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Charlotte D. Shelton, Mindi K. McKenna, John R. Darling

Tłum. Anna Mazur (Uniwersytet Warszawski), Michał Jaksa (Wyższa Szkoła Menedżerska)[1]

 

Organizacje kwantowe:

Budowanie sieci opartych na pasji i celach

 

Wprowadzenie

Atak terrorystyczny 11 września 2001 roku nie tylko skoncentrował uwagę na tak małym kraju, jak Afganistan, ale wydarzenia te zwróciły także uwagę na zdolność słabo ustrukturalizowanych, niezhierarchizowanych sieci do uzyskiwania znaczących efektów przy wykorzystaniu minimalnych zasobów. Sieć al-Kaida bin Ladena charakteryzowała się przede wszystkim rozproszonym przywództwem, co zwróciło uwagę specjalistów na to, w jaki sposób małe grupy ludzi, rozproszone na dużym obszarze geograficznym, mogą się samoorganizować w tak agresywne, a zarazem efektywne organizacje.

Chociaż działania al.-Kaidy były potworne, organizacja sama w sobie jest warta analizy. Ludzie, którzy tworzą al.-Kaidę są członkami nowego typu struktury organizacyjnej – organizacji sieciowej. Sieci są zwykle bardziej zwinne i adaptacyjne niż tradycyjne hierarchie. Richard Hayes, konsultant amerykańskich sił zbrojnych ds. walki informacyjnej jest przekonany, że organizacje hierarchiczne nie są zdolne do wygrania wojny z dobrze zaprojektowanymi sieciami – wojny sieciowej (a netwar). R. Hayes porównuje tradycyjne hierarchiczne struktury wojskowe do zespołów futbolu amerykańskiego, a grupy takie, jak al.-Kaida do zespołów piłki nożnej. R. Hayes komentuje: „Jeśli gracze drużyny piłki nożnej mają wystarczająco dużo destrukcyjnej siły…, mogą opanować boisko, zdobyć punkty, i uciec zanim obrona zdąży zapiąć swoje paski w kaskach[2].

Implikacje, z powyższej analogii do sportu, istotne są zarówno dla korporacji, jak i dla wojska. Przywódcy korporacyjni i teoretycy organizacji mogą wiele nauczyć się o organizacjach sieciowych poprzez badanie al.-Kaidy. Wojna sieciowa, niezależnie od tego, czy jest to prowadzenie kampanii wojskowej czy walka o udział w rynku (w cyfrowym świecie), tworzy nowe strategie organizacyjne, struktury i umiejętności. Można przypuszczać, że bez nowych strategii, struktur i umiejętności organizacje będą postrzegać siebie jako grających w niewłaściwą grę. Wciąż będą pracowicie „zapinać swe kaski”, podczas gdy ich sieciowi konkurenci wykorzystają swoją szybkość i zwinność, żeby ich wyprzedzić.


[1] Za wskazanie ułomności w przekładzie tekstu pragniemy podziękować prof. Piotrowi Swistakowi (University of Maryland), prof. Grażynie Gierszewskiej (Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego) oraz dr hab. Jerzemu Bartkowskiemu (Uniwersytet Warszawski).

[2] T. A. Stewart, 2001, America`s secret weapon, Business 2.0., December, 58-68, s. 60.

Wpis z działu: Organizacje Kwantowe | Komentarze

30th Październik 2008Walka paradygmatów

 

...

 

http://www.neurolingwistyka.com/nlp/hipnoza/autor-anna-mazur/organizacje-kwantowe/

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

ZBIGWIE  |  25.10.2011 21:22 |8

PORTRET PSEUDONAUKI W ROSJI 

 

W Rosji ma miejsce niezwykłe zjawisko. Powstała tam i rozwija się tak zwana „paranauka”. Towarzyszą jej wszelkie struktury związane z nauką. Ze specyficznymi pseudoakademiami nauk włącznie! Obok zasłużonej Rosyjskiej Akademii Nauk (PAH) ze sławnymi akademikami – noblistami

rozwija się Rosyjska Akademia Nauk Przyrodniczych (РАЕН).

RAEN to w zasadzie „związek zawodowy” pseudouczonych – organizacja społeczna zajmująca się propagandą idei antynaukowych oraz utrzymywaniem i koordynacją swojego układu w celu zabezpieczenia możliwości „wymywania” pieniędzy z budżetu pod rzekomy rozwój rosyjskiej nauki

RAEN została założona w 1990 roku i skupia tysiące rosyjskich uczonych. Bardzo dziwnych uczonych. Natrafiłem na takiego akademika tej RAEN już bardzo dawno temu z racji moich zainteresowań osiągnięciami współczesnej fizyki. Przeglądałem kiedyś w Internecie prace znanego amerykańskiego fizyka Franka Tiplera i nagle trafiłem na jakieś sensacje: pola torsyjne! Przeczytałem te rewelacyjne informacje i zainteresowałem się uczonym autorem wypisującym takie naukowe brednie. Okazało się, że jest fizykiem, który ukończył znany Moskiewski Uniwersytet im. M. Łomonosowa. Przeczytałem jeszcze krytykę tego fizyka dokonaną przez rosyjskiego uczonego w zakresie kwantowej teorii pola W. Rubakowa. Skrytykował go również laureat nagrody nobla, wybitny uczony W. Ginzburg.  Gennadij Szypow nie przejął się tą krytyką i sam twierdzi, że posiada stopień naukowy doktora nauk matematyczno – fizycznych. Jego książka o nowych polach fizycznych – tzw. torsyjnych była  w Rosji wydawana dwukrotnie a sam ten „wybitny fizyk” pracuje podobno nad „uogólnioną mechaniką Newtona”. Jest twórcą teorii nowych siedmiu stanów rzeczywistości i ciągle obiecuje stworzenie silnika antygrawitacyjnego i latającego talerza.

 Na swoje badania otrzymywał w przeszłości finansowanie rządowe. Szypow jest także członkiem Akademii Trynitaryzmu, Rosyjskiej Akademii Grawitacji, Międzynarodowej Akademii Biotechnologii i Międzynarodowej Akademii Informatyzacji . Słowo „międzynarodowej” o niczym nie świadczy – takich pseudoakademii w Rosji jest w bród! Organizują je nawet neopoganie i inne sekty. A pseudouczonych jest w Rosji podobno tysiące i wielu z nich jest akademikami tych pseudoakademii. Oto link do tych „uczonych” akademików z tytułami naukowymi: Категория:Академики РАЕН - niestety strona internetowa z wykazem nazwisk została w tym roku zlikwidowana! Są wśród nich nawet członkowie – akademicy państwowej,  Rosyjskiej Akademii Nauk (RAN) – skupiającej poważnych uczonych.

...

 

http://lubczasopismo.salon24.pl/rodzynkizzakalca/post/357711,portret-pseudonauki-w-rosji

 

 

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Przekroczono prędkość światła!

 

wp.pl | dodano: 2011-09-23 (10:38)

Może wydawać się, że to odkrycie obala wszelkie znane nam prawa fizyki rządzące wszechświatem. W szkołach uczą nas, że prędkość światła jest nieprzekraczalną granicą prędkości, jednak nic bardziej mylnego. Albert Einstein już ponad 100 lat temu złożył w swojej teorii względności, że mogą istnieć cząstki poruszające się z prędkością większą niż prędkość światła.

Podzielił on wszystkie istniejące na trzy grupy. Pierwszą grupę tworzą luksony, czyli cząstki, które nie maja masy. Takimi bezmasowymi cząstkami są np. fotony, gluony (cząstki „sklejające” kwarki) i grawitony, które są cząstkami przenoszącymi oddziaływania grawitacyjne. Luksony charakteryzują się tym, że poruszają się cały czas ze stałą prędkością, a dokładniej rzecz biorąc poruszają się właśnie z prędkością światła.

Kolejną grupę tworzą bradiony, czyli cząstki obdarzone masą. Mogą się one poruszać z prędkościami mniejszymi od prędkości światła i są to dobrze znane od lat cząstki, takie jak neutrony, elektrony, czy protony.

Einstein jednak przewidział, że może istnieć trzecia grupa cząstek, które mogłyby poruszać się z prędkościami większymi od prędkości światła. Nazwał je tachionami. W teorii względności zostały one tylko wspomniane, a wszelkie prawa dalej opisywane przez Einsteina dotyczyły praw rządzących cząstkami należącymi do dwóch pierwszych grup.

Tachiony nawet dzisiejszym naukowcom sprawiały wiele trudności. Pomimo stawiania wielu hipotez na temat ich istnienia, nie udało się stworzyć teorii zakładającej ich istnienie i nienaruszającej porządku przyczynowego, który stanowi punkt wyjścia znanych nam praw fizyki. Tachiony jako cząstki poruszające się z prędkością większą niż prędkość światła, odczuwałyby czas odwrotnie niż bradiony. Oznacza to, że z punktu widzenia tachionu przyczyna zamienia się kolejnością ze skutkiem. Na przykład, gdy widzimy zdarzenie polegające na zatrzymaniu samochodu przez policję po tym jak kierowca przejechał na czerwonym świetle, to "z punktu widzenia" tachionu samochód najpierw zatrzymałaby policja, a dopiero potem przejechałby on na czerwonym świetle.

Ciągle opracowywane są teorie pozwalające wyjaśnić jednoczesne istnienie cząstek „odczuwających” czas w przeciwny sposób, jednak większość naukowców odrzucała hipotezę istnienia tachionów, dlatego też w szkole nawet o nich nie wspominano. Dzisiaj jednak po odkryciu, że istnieją cząstki poruszające się z prędkością większą od prędkości światła, możliwe, że teoria o istnieniu tachionów powróci do łask naukowców.

Cząstkami, które poruszają się szybciej niż światło, okazały się być neutrina. Są to cząstki ciągle bardzo tajemnicze, cały czas naukowcy badają ich właściwości. Neutrina są cząstkami elementarnymi, podobnie jak protony, neutrony i elektrony, ale mają prawie zerową masę oraz zerowy ładunek elektryczny.

...

http://odkrywcy.pl/kat,111408,page,2,title,Przekroczono-predkosc-swiatla,wid,13818596,wiadomosc.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

06-12-2009 22:59

polx (22 punktów)

 

 

Teorie naukowe na przestrzeni lat.

Czarne dziury, a podróże w kosmos

William Gates w latach 80 twierdził, że "640 KB pamięci wystarczy każdemu, użytkownikom komputerów na następne 50 lat".
Twierdził też że w przyszłości znaczenie internetu będzie marginalne.
Po 27 latach od tej wypowiedzi miałem w komputerze 8Gb RAM,
ale patrząc na tamte lata to w sumie miał rację bo tamtejsze komputery miały
po 48 kb, 64 kb , nawet do 128 kb RAM, więc i tak w swojej wypowiedzi wybiegał w przyszłość,
lecz nie wziął pod uwagę tego, że postęp jest wykresem logarytmicznym, a nie liniowym.
Gdy podsumujemy ilość wynalazków i patentów z ostatnich 100 lat to jest ona wielokrotnie większa niż z poprzednich 2000 lat. To co dzisiaj jest powszechne i normalne, kiedyś uchodziłoby za czary i zapewne byłoby powodem spalenia na stosie. Gigantyczny postęp, to jest to czego dzisiaj nie bierzemy za bardzo pod uwagę przy analizie spotkań z UFO. W/g badań amerykańskich ufologów na podstawie wielu źródeł kosmici wyprzedzają nas technologicznie o ok 1200 lat, więc twierdzenie, że UFO nas nie odwiedza, bo odległości między gwiazdami są zbyt duże, są wyssane z palca ponieważ obrazują tylko że z naszego punktu techniki i nauki jest to niemożliwe. Kosmici mają zapewne takie technologie jakich nie możemy sobie wyobrazić.
Kolejna rzecz to istnienie samego UFO. Ludzie którzy polegają tylko na osądach innych twierdzą jak większość, że UFO nie istnieje. Dla mnie osobiście dowodów na istnienie UFO jest taka masa, że tylko ignorant, który nie pokusił się o osobistą weryfikację faktów będzie twierdził, że to zjawisko to fantazja.
Dla przykładu polecam wywiady z astronautami amerykańskimi, którzy podczas komisji rządowej byli powołani na świadków i tym samym zdjęto z nich obowiązek tajemnicy państwowej jednogłośnie twierdzili, że widzieli UFO.
www.ufoonline.pl/COAMWIDZ.htm

Polecam także testament Haut'a - oficera prasowego z Rosswel, który złożył oświadczenie dla prasy, że na Ziemi rozbiło się UFO, a po kilku godzinach pod presją wojska je wycofał.
foxmulder.(*)/1310721,262146,21.html?145744

I ostatni dla mnie osobiście najbardziej wiarygodny i udokumentowany przypadek obserwacji UFO, a co najważniejsze nieutajniony przez rząd i wojsko mianowicie
CZARNE TRÓJKĄTY NAD BELGIĄ:
www.ndw.v.pl/art.php?nr=626

Racjonalista posługuje się rozumem, a nie tępo przyjmuje to co podsuwają inni ze swoimi teoriami. Po to mamy rozum, aby świadomie analizować fakty, a zbieraniem takich faktów i walką o ujawnienie prawdy o UFO jaka jest w posiadaniu armii USA, zajmuje się ruch DISCLOSURE PROJECT:
video.goog(*)play?docid=808393514949778004#

Ale wracając do głównego wątku.
Na początku powstania kolei żelaznej naukowcy twierdzili, że prędkość maksymalna pociągu nigdy nie przekroczy prędkości 28 km/h, ponieważ powyżej tej prędkości prędkość powietrza wokół pociągu byłaby tak duża, że nie możliwa by była wymiana powietrza wewnątrz i na zewnątrz pociągu, a co się z tym wiąże - lokomotywa parowa, która do procesu spalania węgla potrzebuje tlenu - pobierałaby ten tlen z wewnątrz układu poruszającego się z ta samą co ona prędkością, czyli z wagonów jadących za nią, co z kolei spowodowałoby, że wszyscy pasażerowie wkrótce by się podusili z powodu braku tlenu. To była opinia naukowców, za 200 lat obecni naukowcy ze swoimi teoriami będą tak samo śmieszni, jak dla nas te z minionych epok.
Nauka i postęp gna do przodu i nie da się tego zatrzymać.
Kursujące we Francji od 1981 roku pociągi TGV na co dzień rozwijają prędkość do 320 km/h.
Dzisiaj wiemy, że We Francji rozpoczęły się prace mające na celu pobicie rekordu świata prędkości pociągu. Dotychczasowy rekord, również francuski, wynosi 515 kilometrów na godzinę. Przedstawiciele firmy Alstom, produkującej szybkie pociągi TGV oraz minister transportu Dominique Perben poinformowali, że próba bicia rekordu świata odbyła się na wiosnę 2009 roku na nowej linii między Paryżem a Strasbourgiem. Inżynierowie zamierzali osiągnąć prędkość powyżej 540 kilometrów na godzinę. Zapowiedzieli jednak, że na pewno nie przekroczą progu 600 kilometrów na godzinę.
Kolej magnetyczna, to typ kolei, w której torowisko zostało zastąpione prze układ elektromagnesów wykonanych z nadprzewodników lub konwencjonalnie. Umożliwia to osiąganie prędkości niemal 600km/h dzięki eliminacji tarcia kół (pociąg lewituje nad torem).
Rekord świata w prędkości magleva należy do japońskiej jego wersji. Został osiągnięty 2 XII
2003 i wynosi 581 km/h)
www.youtub(*)5g2djA&feature=player_embedded

Analizując te 2 przykłady możemy tylko stwierdzić, że technologia za 1200 lat jest nie do przewidzenia i nie możemy się tu powoływać na znane nam obecnie prawa fizyki odnośnie niemożliwości podróży międzygwiezdnych w związku z niemożliwością przekroczenia prędkości światła, bo być może wcale go nie trzeba będzie przekraczać, a być może znajdą się rozwiązania, które skutecznie omijają pewne prawa fizyki jak np zderzak Łągiewki (zderzak, którego nie chciano opatentować, ponieważ jego zasada działania przeczy prawom fizyki).

http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,275719

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

GŁOS PRZECIWNY, "SILNIE NACECHOWANY EMOCJONALNIE", dużo "bluzgów"

 

Wysłany: Pon 24 Sty, 2011 03:49    Temat postu: INNE WYMIARY I PODRÓŻE W CZASIE wg.MICHIO KAKU 

 

 

Czym się karmi debili i konfabulantów i ciemny lud...

http://ufo-relacje.phorum.pl/viewtopic.php?p=807

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

MOŻEMY ZNISZCZYC WSZYSTKIE EUROPEJSKIE STOLICE   27.01.2009.

 

    Avigdor Lieberman, przewodniczący ekstremistycznej partii Israel Beiteinu, członek izraelskiego Knesetu, zaproponował 13.01.2009 "rozwiązanie" konfliktu palestyńsko-izraelskiego w strefie Gazy za pomocą uderzenia atomowego.

Tak jak amerykańskie bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki uczyniły zbędnym zajmowanie Japonii przez USA pod koniec II wojny światowej, tak obecnie zdaniem izraelskiego polityka Izrael powinien postąpić w stosunku do strefy Gazy.
    Komentując wypowiedź Libermana Mustafa Barghouthi, sekretarz generalny Palestńskiej Inicjatywy Narodowej, stwierdził, iż pokazuje ona, że oświadczenia izraelskich polityków są również dysproporcjonalne, jak dysproporcjonalna była ich krwawa akcja w Gazie. Stwierdzając wysoki stopień poparcia dla izraelskich działań przeciwko Palestyńczykom ze strony izraelskiej opinii publicznej, Barghouthi powiedział też, że po raz kolejny okazuje się, że Izrael nigdy nie wyciąga wniosków z przeszłości i wywołuje jedną z najkrwawszych masakr w dziejach. Oni nie mają szacunku dla ludzkiego życia - powiedział.
    Idea zastosowania ataku atomowego przeciwko Gazie, może niezbyt dziwić w ustach skrajnego polityka izraelskiego, jednego z wielu przedstawicieli judaistycznego fundamentalizmu w Knesecie, żądających zazwyczaj jak najostrzejszych środków w stosunku do Palestyńczyków i domagających się ich całkowitego wypędzenia z Izraela, terenów dawnej Palestyny. TYmczasem groźba użycia broni atomowej pojawia się także w wypowiedzi przedstawiciela nauki w Izraelu. I to przeciwko... krajom Europy Zachodniej.
    W wywiadzie dla "Jerusalem Friday izraelski historyk wojskowości, profesor Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimię, Martin Van Crevel zasugerował, że Izrael mógłby zniszczyć swą bronią jądrową wiekszość europejskich stolic, prawdopodobnie w akcie odwetu wobec narodów europejskich za zagładę Żydów podczas II wojny światowej. "Posiadamy kilkaset głowic atomowych oraz rakiet i możemy odpalić je przeciwko celom we wszystkich kierunkach, nawet na Rzym. Większość stolic europejskich jest celem dla naszych sił powietrznych - powiedział van Crevel.
    Izraelski naukowiec opowiedział się także za "zbiorową deportacją" Palestyńczyków z Izraela. Jego zdaniem jest to jedyna strategia Izraela w stosunku do Palstyńczyków, mogąca mieć jakieś znaczenie. Van Creveld wskazał, że w Izraelu poparcie dla tej opcji systematycznie wzrasta. O ile dwa lata temu opowiadało się za tym rozwiązniem 7-8 proc. Izraelczyków, to dwa miesiące temu było to już 33 proc. a obecnie 44 proc.
    Van Creveld powiedział także, iż jest przekonany, że b. premier Ariel Sharon pragnąłby obecnie deportacji Palestyńczyków. "Uważam to całkiem możliwe, że on tego chce. Chce eskalacji konfliktu. Wie, że nic innego nie może zakończyć się powodzeniem." Zapytany, czy nie obawia się, że ludobójcza deportacja doprowadzi do tego, ze Izrael zostanie uznany za państwo bandyckie, Van Creveld powiedział, że nie dba o to zbytnio. Przytoczył słowa Mosze Dajana, byłego izraelskiego ministra obrony, że "Izrael musi być jak wściekły pies, zbyt niebezpieczny, aby go zaczepiać."
    Warto w tym miejscu przypomnieć, że powyższe słowa Mosze Dajana o Izraelu jako wściekłym psie cytował Van Creveld już w 2003 r., gdy głosił, że palestyńska Intifada może zagrozić istnieniu Izraela. Przytoczył przy tym słowa z opublikowanej w tym samym roku ksiązki Dawida Hirsta "Karabin i gałąź oliwna": "Uważam to wszystko za beznadziejne w tej sprawie... Mamy zdolność pociągnięcia świata w dół za sobą. I mogę cię/was zapewnić, że zanim Izrael pójdzie na dno, tak właśnie się stanie".
    Oficjalnie Izrael nie przyznawał się dotąd do posiadania broni jądrowej i nie formułował oficjalnej strategii w zakresie swojej broni nuklearnej, przez co polityka izrelska określana bywa mianem "nuklearnej dwuznaczności", a nawet "nuklearnej przewrotności". Tymczasem Izrael może istotnie dysponować ilością głowic, o jakiej nadmienił Van Creveld, bowiem jeszcze w 1976 CIA była przekonana, że Izrael posiada 10-20 takich głowic, ale już w 2002 liczba ta wzrosła do 75-200, natomiast jeden ze specjalitów zachodnich Kenneth S. Brower szacował Izrael na ok. 400 głowic, mogących być odpalanych z lądu morza i powietrza. Daje to Izraelowi możliwość uderzenia odwetowego przeciwko głównym ośrodkom państw uznawanych za nieprzyjaciela, (bez względu, czy są aktualnie agresorami czy nie), gdyby Izrael został przez któreś z nich zniszczony lub opanowany przez przeciwnika - dodajmy - dysponującego zazwyczaj wyłącznie bronią konwencjonalną.
    Należy pamiętać o pogłoskach, jak to podczas wojny Jom Kippur z Syrią i Egiptem w 1973 r. ówczesna premier Izraela Golda Meir miała omal nie wyrazić zgody na wystrzelenie przez Izrael pocisków z głowicami atomowymi w kierunku stolic państw arabskich, czemu miał jakoby w ostatniej chwili zapobiec Henry Kissinger. W rzeczywistości najprawdopodobniej było tak, jak to np. opisał w 1991 r. Hersh M. Seymour w książce "Opcja Samsona: Arsenał nuklearny Izraela i amerykańska polityka zabraniczna" - Izrael wykorzystał nuklearny szantaż, by zmusić Kissingera i Nixona do intensywnych dostaw broni podczas wony Jom Kippur.
    Naturalnie szantaż ten w każdej chwili będzie mógł zostać powtórzony, gdy tylko będzie to służyło dalekosiężnym interesom badź planom państwa żydowskiego.
    Należy także bliżej przyjrzeć się owej zagadkowej Opcji Samsona, zawartej w tytule książki H. Seymoura. Opcja Samsona oparta jest na biblijnym przekazie o Samsonie, który znalazłszy się w sytuacji bez wyjścia obalił filary świątyni filistyńskiej doprowadzając do zarwania stropu, wskutek czego zginął on sam pociągając za soba tysiące Filistynów, którzy przybyli, aby oglądać jego upokorzenie. Strategię tę przyrównuje się do zbiorowego samobójstwa ok. 1000 obrońców Massady, słynnej żydowskiej twierdzy, w chwili zdobywania jej przez Rzymian.
    Elementem kluczowym izraelskiej doktryny wojskowej jest strategia atomowego odstraszania, polegającej w skrajnym przypadku na gotowości do desperackiego aktu odwetowego, niczym biblijny Samson, przeciwko państwom wrogim Izraelowi, gdy państwo to znajdzie się w beznadziejnej sytuacji militarnej.
    Obecnie, Wraz ze wzrostem militarnego potencjału nuklearnego Izraela, a co za tym idzie, wraz ze wzrostem jego zdolności atomowego odstraszania wzrasta jego skłonność do odejścia od atomowej dwuznaczności i przejścia na pozycje pełnej jednoznaczności. Louis René Beres, kierujący grupą doradców ówczesnego premiera Ariela Sharona wzywał do tego w swoim artykule opublikowanym w 2004 r. Zalecał on wykorzystanie Opcji Samsona dla wsparcia "konwencjonalnych akcji zapobiegawczych" przeciwko nieprzyjacielskim zasobom nuklearnym i konwencjonalnym, ponieważ, jak stwierdził, "bez takiej broni, będąc zmuszeni polegać całkowicie na siłach nienuklearnych, moglibyśmy nie być w stanie odstraszyć od wrogich akcji odwetowych w odpowiedźi na izraelski atak wyprzedzający".
    Powstaje w związku z tym zasadnicze pytanie, czy określenie "strategia atomowego odstraszania" jest obecnie adekwatne. Wiele przemawia za tym, ażeby zacząć mówić o izraelskiej strategii atomowego zastraszania, bądź wręcz - atomowego terroru. I to terroru stosowanego w sposób coraz bardziej otwarty wobec całego świata.
    Ujawniony przed kilku dniami przeciek z udziałem izraelskiego ambasadora w Sydney, świadczący o izraelskim zamiarze aktywnego przeciwdziałania poprzez bezpośredni atak na Iran, zdaje się przemawiać za tą właśnie teżą.
    Jak widać z powyższego, biblijne i postbiblijne tradycje żydowskie odzywają z pełną siłą w Izraelu, uważanym przez jednych za trzecią, a przez innych za drugą po USA potęgą militarną na świecie.
    Jerzy Rachowski
    Żródło: Israeli Professor: "We Could Destroy All European Capitals"

 

 

http://www.upadeknarodu.cba.pl/nowy-porzadek.html

***

 

 

 

----------------------------------------------------------------------------


Israeli Professor: 'We Could Destroy All European Capitals' 

By Nadim Ladki
2-6-3

...

 

http://www.sweetliberty.org/issues/israel/destroycaps.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Kto chce jednego rządu na świecie?

Na pytanie: "Kto chce jednego rządu nad całym światem?," można odpowiedźieć, że chce tego rządząca międzynarodowa elita finansowa, tacy ludzie jak Rotschildzi, Rockefellerzy lub Warburgowie. "Będziemy mieli jeden rząd na świecie, wszystko jedno czy się to ludziom podoba czy nie. Pozostaje tylko do wyjaśnienia, czy osiągnie się taki rząd nad światem za pomocą podboju czy pokojowo," w 1933 roku, powiedział komisji senatu do spraw zagranicznych w Waszyngtonie, bankier międzynarodowy James Warburg, rodem z Hamburga, kuzyn architekta banku centralnego USA, czyli Federal Reserve, zalegalizowanego dwadzieścia lat wcześniej, w 1913 roku, dzięki staraniom Paul'a Moritz'a Warburg'a. Faktycznie doszło do narzucenia Stanom Zjednoczonym, wbrew konstytucji USA, prywatnej instytucji, jako banku centralnego, uprawnionego do bicia monety i drukowania banknotów dolarowych -- banku niezależnego od rządu federalnego. Stało się to według planów Paul'a M. Warburg'a i na mocy aktu kongresu z 23 grudnia, 1913 roku pod tytułem Ferderal Reserve Act, podpisanego przez prezydenta Woodrow Wilson'a. Później prezydent Wilson żałował tego i powiedział, że uczynił to zgodnie z obietnicą daną bankierom. Wówczas przekazał on kontrolę nad państwem prywatnej organizacji bankierów. W ten sposób faktycznie oddał on kontrolę nad Stanami Zjednoczonymi małej międzynarodowej elicie bankierów posługujących się systemem kredytu w tradycji Talmudu. Ludzie ci dostali prawo bicia monety przez "Bureau of Engraving" i drukowania banknotów, jak również wprowadzenia "ułamkowej rezerwy" w stosunku depozytów w bankach do udzielanych pożyczek. Czyli dano bankierom władzę do tworzenia fikcyjnych pieniędzy.

Jest to ważne źródło obecnego kryzysu, tak zwanego "szwindlu na trzy tysiące miliardów." Opór przeciwko kontroli elity finansowej stawiał wcześniej prezydent Abraham Lincoln i prawdopodobnie przypłacił to życiem. Wówczas powiedział: "W rezultacie wojny, korporacje zdobyły władzę i korupcja dociera na najwyższe szczeble rządu za pomocą 'potęgi pieniądza,' wykorzystując głupotę ludzi, zdobywa kontrolę nad bogactwem narodowym, co zniszczy USA. Czuję obecnie większą troskę o bezpieczeństwo mojej ojczyzny, niż kiedykolwiek wcześniej nawet, w czasie wojny domowej."

Podobnie jak w 1933 roku USA starało się wyjść z kryzysu pod wodzą nowego prezydenta Frankin'a Roosevelt'a, tak w 2009 roku nowy prezydent Barack Hussein Obama reprezentuje USA na spotkaniu G-20 w Londynie znowu, jako przedstawiciel najpotężniejszego państwa i inicjatora kryzysu światowego. Nie zgodził się on na ustanowienie globalnej kontroli finansowej, ale zgodził się na Komisję Stabilizacji Finansowej, która ma wykrywać zagrożenia globalnego systemu finansowego przez instytucje finansowe. Tymczasem problem usunięcia z obiegu bankowego amerykańskich nieściągalnymi pożyczek hipotecznych nie został rozwiązany. Pożyczki te nazwano "toxic assets" czyli "zatrute papiery wartościowe," które "zatopiły wiele nieruchomości" w USA co po polsku znaczy, że chodzi o obiekty, na które zaciągnięto większe pożyczki, niż ich obecna wartość rynkowa. Chiny ponownie proponują nową walutę rezerwową na miejsce dolara. Sprawa ta nie była poruszana na spotkaniu G-20 w Londynie. Natomiast przedstawiciele Chin i Rosji dyskutowali usunięcie dolara jako waluty rezerwowej i zastąpienie jej walutą Międzynarodowego Funduszu Monetarnego. Na razie USA broni swoich przywilejów i chce nadal korzystać z dolara jako światowej waluty rezerwowej. Odzywają się głosy, że zastój w handlu międzynarodowym, wymaga jasnej definicji wyzysku powodowanego w handlu międzynarodowym hegemonią dolara, jako waluty rezerwowej narzucanej światu przez USA. Premier W. Brytanii, Gordon Brown powiedział, że na spotkaniu G-20 stworzono "nowy porządek świata." Faktycznie kończy się "jedno-biegunowy" prządek na świecie, dominowany przez USA i powoli przetwarza się w "wielo-biegunowy," ale jest jeszcze daleko do skrystalizowania się tego nowego układu sił na światowego.

Przepowiednia James'a Wartburga, że "będziemy mieli jeden rząd na świecie, wszystko jedno czy się to ludziom podoba czy nie." Jest jeszcze daleka do spełnienia się, mimo tego, że USA jest nadal dominowane przez elitę finansjery międzynarodowej, głównie Żydów, którzy nadal w bankach posługują się "ułamkową rezerwą" w stosunku depozytów do udzielanych przez ich pożyczek. Bankierzy nadal mają władzę do tworzenia fikcyjnych pieniędzy i kontrolowania polityki monetarnej USA i W. Brytanii etc. Są oni odpowiedźialni za obecny kryzys, słusznie nazwany "szwindlem na trzy tysiące miliardów dolarów."

 

Za  http://www.pogonowski.com/

 

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

...

Wedlug Huxleya "W naprawdę skutecznym państwie totalitarnym wszechwładna egzekutywa politycznej dyrekcji i jej armia kierowników

kontroluje populacje niewolników, których nie trzeba zmuszac, ponieważ kochaja swoją służalczość"
  

Przyklad Rewolucji Francuskiej
   Rewolucja Francuska, wywolana przez Wielka loże Wschodu Paryza, dala ludziom Tajnego Bractwa wszelka nadzieje, ze pewnego dnia cały świat przekona sie do dobrowolnego niewolnictwa. Wolnomularze i spiskowcy ze Stowarzyszenia Jakobinów skutecznie przekonali społeczeństwo Francji, ze królowie sa jedynie podlymi zerami i wrogami ludu "Demokratycznie" utworzono mala elitarna grupę, nazwana "Komitet Bezpieczenstwa Publicznego", która zaczela przygotowywać liste "Wrogów Ludu".
   W tym samym czasie masoni z Komitetu Bezpieczenstwa Publicznego stosowali techniki masowej hipnozy, prania mózgów, iluzji teatralnej, magii i alchemii, by ukierunkowac przecietnych ludzi ku pozadanym celom.
   Ostatecznie prawie piec milionów Francuzów stracilo życie na gilotynie, kiedy w całym kraju rozpoczela sie barbarzynska orgia upuszczania krwi. Program masowej de-chrystianizacji stal sie cześćia psychologicznej i duchowej wojny prowadzonej przez masonskich wladców przeciwko ludowi, który udalo sie przekonac o demokratycznym procesie wyboru władzy, niosacej ludziom wolność, równość i braterstwo. Podpalano koscioly, toruturowano i skazywano na gilotyne księży, a chrześcijanie byli szykanowani przez tłum.
   Niewinni mężczyzni, kobiety i dzieci byli osmieszani, wyszydzani i obrzucani obelgami. każdy kto smiał modlic sie do Jezusa Chrystusa byl klasyfikowany jako "Wróg państwa". Zrywano ze scian jeszcze nie spalonych kosciolów kurcyfiksy.

Usuwano sila kurcyfiksy z domów, odwrócone wystawiano na ulice, a tłum oddawal na nie mocz.
   Mrok zapanowal nad całym narodem. jeżeli to nie diabel opetal Umysły ludzi z Komitetu Bezpieczenstwa Publicznego, to kto inny ponosil odpowiedźialność za te czyny? jeżeli nie diabel dzialal przez masonskich agentów, których wysublimowane techniki kontrolowania Umysłów umozliwily te zbrodnie, to jak wytłumaczyc, ze istnialy? Jakie zludzenie zaatakowalo Umysły milionów przecietnych chlopów i drobnych handlarzy, ze przekonalo ich do brania udzialu w tak brutalnych aktach terroru przeciwko ich niewinnym sasiadom?

 Planetarne zludzenie
  Z moich studiów nad technikami i metodami kontrolowania Umysłów, jakich przeciwko ludzkości używa obecnie Tajne Bractwo wynika, że

gwałt na Umysłach ludu francuskiego sprzed dwóch wieków, powtarzany jest teraz na światowa skale.

może dzisiaj w jakims biurowcu, zespól "inzynierów społecznych", wynajety przez Bractwo, przygotowuje liste ludzi, których należy oskarżyc jako "Wrogów państwa?"
   Jestem przekonany, ze stare techniki laczone sa teraz z nowymi osiagnieciami psychologii, wiedza o potedze slów (sematyka) i propaganda. Tych okultystycznych systemów używa sie by zniewolic, odurzyc i calkowicie przeksztalcic ludzkie Umysły.
   Tajne Bractwo ma obecnie mozliwości poddawania ludzkich Umysłów masowej halucynacji, formie grupowego szalenstwa i ogólnoświatowej iluzji. Ponadto ludzie Bractwa w pelni rozwineli również pewne okultystyczne i magiczne umiejetności i potrafią używac czarnej magii i czarnoksiestwa aby wywolac w Umysłach calej ludzkości stan zmienionej świadomości.
  

Zmiana paradygmatu: Novus Ordo Sclorum
   Te skuteczne na światową skalę okultystyczne techniki, w polaczeniu z psychologią, kontrola Umysłów i propaganda w szybkim tempie popychaja ludzkość ku niewolnictwu.

Następuje szokujaca zmiana paradygmatu, zmiana w ludzkich Umysłach. Kontrolerzy Umysłów sadzą, że dzieki tej zmianie paradygmatu materia może być cudownie zamieniona w ducha. Nowa świadomość zawladnie ludzkimi Umysłami. wierzą też, ze zmiana paradygmatu sygnalizuje najwyższy sukces w alchemicznym przetwarzaniu ludzkości.
   Wielkie Dzielo - oświecenie ludzkości - jest bliskie spelnienia.

Nowy porządek Wieków (Novus Ordo Seclorum) jest za progiem.
   Ludzie, którzy zamierzaja nami Rządzic nie maja najmniejszej ochoty zmuszac nas do uległosci.

Sa przekonani i oczekuja, ze entużjastycznie przyjmiemy oferowane nam rozwiązania skomplikowanych problemów i kryzysów gnebiacych nasza planete. Butnie wierzą, ze zdesperowana ludzkość zwróci sie do nich o wybawienie.
   Ukryci doradcy nie maja zamiaru zostac nowymi Hitlerami i Mussolinimi. Nie ida sladem chinskiego Mao, rosyjskiego Stalina czy kambodzanskiego Pol Pota. Swoje cele osiagaja przy pomocy welwetowej piesci, satynowej wymowy i magicznego sposobu myślenia. Ich sposób to ukryta persważja, która zmienia i przetwarza ludzkie Umysły.


   Jak pisał hrabia Leon de Poncins w The Secret Powers Behind Revolution (Tajna władza rewolucji):

"Rola wolnomularstwa jest stworzenie rewolucyjnego stanu Umysłu, a nie bezposrednie dzialanie".
   Przypomnijmy sobie Winstona, heroicznego bohatera powiesci Orwella 1984.
   Kiedy odkryto, ze jest buntownikiem, powstancem który mógl odkryc klamstwa Wielkiego Brata i chciał walczyć z ciemiezcami - wojskiem elity. Winston został aresztowany. Zamknieto go w celi i torturowano bezlitosnie. Oprawcy mogli skonczyc z Winstonem jednym strzalem w tyl głowy. Ale postanowiłi tego nie robic.
   Rozpoczeli raczej prace nad jego Umysłem i urabiali jego myśli.

Policyjne państwo Wielkiego Brata doszło do wniosku, ze Winston winien byl "zbrodni myślenia".
   Nalezalo "oczyscic" jego myśli, by znów pokochal Wielkiego Brata, a takze by kochal i szanowal system, jaki Wielki Brat stworzył dla dobra społeczeństwa. Spokój Wielkiego Brata zalezal od tego, czy Winston calkowicie i bezwarunkowo przyjmie panujace zasady, czy jego Umysł czy jego Umysł dokladnie sie oczysci i zmieni.


  W świecie Wielkiego Brata z 1984 Partia złozona z elity uznala za konieczne powolanie Ministerstwa Prawdy.

Urzednicy tego ministerstwa pracowali w olbrzymim, zbudowanym z oslepiajaco bialego cementu budynku,który wznosil sie w ksztalcie piramidy, pietro po pietrze, na 300 metrów.

Na bialej scianie piramidalnej struktury widnialo elegancko wypisane trzy hasla Partii:
  

Wojna jest pokojem

Wolność jest niewolnictwem

Ignorancja jest silą *
  

Obowiazkowy "nowy sposób myślenia"

...

Najwyrazniej Tajne Bractwo ma na wokandzie plan rozniecenia serii krwawych światowych konfliktów o poróznienia róznych grup, które obecnie wystepuja przeciwko Nowemu Porządkowi świata. Już teraz widzimy pierwsze, złowieszcze znaki ostrzegawcze nadciagajacych starć. Tajne Bractwo będzie nadal wykorzystywac mass-media i inna propagandowa bron ze swojego bogatego arsenalu, by rozpalac namietności i tym samym zachęcać Afro-amerykańów i bialych do walki na ulicach naszych miast.

 

W tej chwili zbroją zarówno muzulmanskich Arabów jaki i Zydów w przewidywaniu wojny na Bliskim Wschodzie, która zmiecie resztki opozycji przeciwko Nowemu Porządkowi świata.


   Stawiaja przeciwko sobie fundamentalistów chrześcijanskich, muzulmanskich i zydowskich i tak ksztaltuja społeczeństwo, by pederaści, radykalne feministki, zwolennicy przerywania ciazy i inne społeczne zboczone grupy wystapily we wspólnej, agresywnej walce przeciwko chrześcijanskim (biblijnym) fundamentalistom.


   Równie wymowny jest fakt, ze podzegaja sprzeciw ogólu wobec ludzi, którzy nadal wierzą w swój kraj.
   Tajne Bractwo postanowiło, ze patriotyzm musi zniknac.
   więc będzie coraz skuteczniej tłumic i likwidowac nacjonalistyczne sentymenty.

Należy dac nauczke grupom etnicznym na całym świecie, włączając w to narody nowych, świezo powstajacych państw Europy Wschodniej, które uwolniły sie od komunistycznego ucisku byłego Związku Radzieckiego. Należy zmusić je, by zrozumiały, ze w Nowym Porządku świata nie toleruje sie nacjonalizmu.


   Mozna sie spodziewac, ze aby wymusic takie stanowisko, Bractwo będzie zachecac, a nawet prowokowac konflikty graniczne i nieporozumienia pomiedzy malymi narodami w Europie i starym imperium sowięckim. Byłe republiki radzieckie będą sprzedawac bron nuklearna do Iranu, Iraku, Syrii i innych krajów muzulmanskich.

Bron ta może być uzyta.


   Ekrany naszych telewizorów i gazety wypelnia akty terroryzmu i krwawej przemocy. Tylko wówczas, jak sadzi Bractwo, człowiek w swym cierpieniu oczekiwać będzie światowego Rządu i konca "trujacej" niezalezności i Wolności narodowej, oraz krwawych walk religijnych w etnicznych.
   Tajne Bractwo używa propagandowych określeń, opisujac takie kryzysy i zapalne konflikty. Ich agenci mówia o "wielkim oczyszczeniu", jakie nastapi gdy ziemia wejdzie w Nowy Wiek, te wspaniala ere, która prezydent Reagan opisał kiedys jako "Skapany w sloncu nowy dzien" - Wedlug Tajnego Bractwa, wielkie oczyszczenie będzie rezultatem glebokiego konfliktu pomiedzy "synami światła" i "synami ciemności".
   Po wojnach pomiedzy Synami światła i Synami Ciemności nastanie dla calej ludzkości New Age. ludzkość przetrwa wielkie, wielkie zmiany...naszej planety.
 

  Nadchodzaca planetarna operacja oczyszczenia
   Ci którzy nie mogą dostosować sie do "nowego sposobu myślenia" i odmawiaja udzialu w ogólnoświatowej halucynacji gwalcicieli Umysłów z Tajnego Bractwa, uważani sa za nienormalnych, kalekich i nawet niebezpiecznych dla światowego systemu. To sa plewy, ludzkie odpadki. Trzeba ich wyeliminowac, jeżeli świat ma isc do przodu i spelniac dlugotrwale marzenie tajnych stowarzyszen:
  

- Plód Nowej ludzkości porusza sie Już w Macicy Czasu i ludzkość, tak jak każda matka, musi nauczyc sie wydalac odpadki i trucizny, by odpowiednio odzywiac plód. Inaczej życie tak matki jak i plodu jest w niebezpieczenstwie... Takie sa zadania obecnych, przejsciowych warunków.-

...

W przeszłosci używano ekstremalnych metod oczyszczania ziemi z ludzi, których uznano za niegodnych asymilacji w Nowym Porządku. Takie metody eliminacji będą z pewnościa ponownie zastosowane.

...

http://www.upadeknarodu.cba.pl/nowy-porzadek.html

***

*Można by też inne hasła wygenerować;

 

Debilizm jest mądrością, Mądrość jest debilizmem

Normalność jest nienormalnością, Nienormalność jest normalnością

Polskość jest niepolskością, Niepolskość jest polskością

---

"Tusk uważał, że polskość to nienormalność"W ZYDNYM INNYM KRAJU; CZY TO BEDZIE ROSJA ...(2008-08-19 20:49)
~TOMISKO

czy to będą niemcy, nie mowiąc juz o USA, polityk gloszący takie tezy nie mogłby byc reprezentantem rzadu ....
tylko w polsce ma to swoje wytlumaczenie bo polacy sa nienormali, a polska jak twierdzą zarówno rusy jak i niemcy to nienormalność i chyba cos w tym jest ....
slowa te nie są kierowane do normalnej częsci polakow, ktorym niemiecka i ruska propaganda szerząca w naszym kraju zajadłą politykę antypaństwowa nie wypaliła jeszcze szarych komorek
...

Ale tego ludzie sami chcieli i chcą, gdyż;

"armia kierowników kontroluje populacje niewolników, których nie trzeba zmuszac, ponieważ kochaja swoją służalczość"

 

***

13.02.2011 08:13 14 Zdrada żydów polskich 

Geopolityczne położenie Polski pomiędzy dwoma, okresowo agresywnymi mocarstwami od setek lat stanowi dla nas trudne wyzwanie. Wielokrotnie nie zdołaliśmy temu wyzwaniu sprostać i niezliczoną ilość razy poddawaliśmy je dyskusji, tudzież zażartym niekiedy sporom. Patrząc dziś z emigracyjnej perspektywy, odkrywam, że w tych geopolitycznych rozważaniach brakowało i brakuje nadal ważnego elementu, a mianowicie analizy stosunku żydow polskich do Polski, tzn analizy ich postępowania w okresach dla kraju trudnych.

O ile dobrze rozumiem, zawsze czyniliśmy założenie, ze żydzi polscy to Polacy - że różni nas wyznanie i kultura, ale nie narodowość. Dzisiaj szokuje mnie bezzasadność tego założenia.

Szlachetna myśl o jedności w wielości, o tym, że jesteśmy jednym, wielowyznaniowym narodem, eliminuje potrzebę politycznego analizowania składowych grup tej jedności. Gdy jednak nagle okazuje się, że jedna z tych grup ujawnia ambicje polityczne i ani na grosz nie poczuwa się do polskości, wówczs nieanalizowanie takiej grupy z punktu widzenia jej ewentualnej, wrogosci albo obojętności w stosunku do kraju, wydaje się być daleko posunięta naiwnością. Nikt z moich kolegów, którzy z czasem okazali się żydami, nie dał mi nigdy do zrozumienia, że nie czuje się Polakim. O tym, że oni nie są Polakami i że, tytułem swojej kultury, nigdy nimi nie byli, dowiedzialem się dopiero na obczyźnie, a i to nie od razu.

To, czego w kraju nie widać, a co na emigracji z czasem wręcz rzuca się w oczy, to fakt, że nie istnieje uczciwe połączenie pojęć żyd i Polak. Żydzi, którzy uczciwie przyznają się do polskości, przestali być żydami. Dlaczego? Dlatego, że w pojęciu polskości nie mieści się pojęcie lepszości w stosunku do innych, a to własnie pojęcie - pojęcie lepszości - jest kamieniem węgielnym judaizmu i calej ideologii żydowskiej. Żydzi czują się wybrani przez Boga, co dla nich oznacza lepsi – zdolniejsi, inteligentniejsi, przeznaczeni do kierowania światem - a do tego Stary testament zwalnia ich z lojalnosci w stosunku do wszystkich spoza ich własnej wyznaniowej grupy. Ich pismo święte - tekst, ktory powszechnie akceptują, - w sposób dosłowny zwalnia ich z nakazu uczciwości w imię korzyści dla własnej grupy. Jeżeli zastanowić się nad powyższym, to widać wszak jasno, że rozwój takiej grupy w łonie narodu, musi oznaczać rozprzestrzenianie się nieuczciwości, wzrost konfliktówi i wzrost demoralizacj, czyli rozpowszechnianie wzorców zachowań, które w konsekwencji prowadzą do rozprzężenia społecznego...

Podwójna gra,  manipulowanie prawdą, albo mafijne faworyzowanie członków własnej grupy są typowymi zachowaniami, za którymi stoi przyzwolenie na nieuczciwość. Za najcięższy jednak grzech nieuczciwości żydow polskich uważam ich nie-polskość. Ile pokoleń potrzeba uczciwym ludziom, żeby zrośli się z narodem, w którym żyją? Jak mam rozróżnić czy sąsiad mówiący po polsku jest Polakiem, czy nie? I czy jest ok, że nie mogę tego rozróżnić...? Osobiście obraża mnie istnienie w Polsce, od pokoleń zasiedziałych, polsko-języcznych nie-Polakow. Polskim żydom na obczyźnie jestem natomiast wdzięczny za rozwianie iluzji i pomoc w zrozumieniu, że żydzi, nie mają najmniejszej trudności w żąglowaniu maskami tożsamości narodowej dla kariery albo korzyści, i osobistych i grupowych. Fakt objawienia się tego nieuczciwego stosunku do Polski, tej podwójnej gry, pozwala, być może, inaczej spojrzeć na nasze narodowe „braterstwo”.

Tak się jakoś dziwnie złożyło, że krytyczne dla Polski okresy największego, narodowego zagrożenia, dla dużej części żydów polskich oznaczały okresy robienia kariery w ramach systemów władzy poszczególnych okupantów. Popatrzmy na obszar niemiecko-języczny. Żydzi zaangażowoli się ostatnio w szeroko zakrojoną propagandę lansującą język jidisch jako ich skarb narodowy. A cóż to jest jidisch? Otóż jidisch jest prymitywnym, ulicznym, dialektem niemieckim rozwiniętym przez polskich żydów kolaborujących z Niemcami i Austryjakami w czasie zaborów. Przypomnijmy, że ta kolaboracja żydów polskich miała miejsce w czasach, gdy naród polski bronił się przed aktywną pruską germanizacją. Obecnie jednak wmawia się niedouczonej historycznie Europie, że jidisch jest skarbem kultury żydowskiej i że był to język używany na ziemiach polskich powszechnie i od średniowiecza. Nie, nie powszechnie i nie od średniowiecza - jidisch to nie tylko kłamstwo historyczne, ale również język zdrady – język, przy pomocy którego żydzi porzucali tonacą Polskę i „przeprowadzali się” do niemieckiego zaborcy.

Podobnie rzecz miala się na wschodzie, aczkolwiek nieco później. Nie wydaje się niestety przypadkiem, że tak gigantyczna ilość żydów znalazła się we władzach komunizmu sowieckiego, że polskich żydów ominął los, który spotkał Polaków na Kresach, że mieliśmy tylu żydowskich opiekunów politycznych i żydowskich oprawców w PRL-u, i że do dziś dnia żydowscy właściciele polskich mediów prowadzą w nich politykę, która bardziej sprzyja światowemu żydostwu niz Polsce. Na przestrzeni ostatnich stu lat zaistnialy jedynie kosmetyczne zmiany w tej generalnej skłonności żydow polskich do ponad-polskości : Kiedyś mieliśmy ponadnarodowy komunizm, a obecnie pleni się ponadnarodowy kosmopolityzm i ponadnarodowy kapitalizm, czyli globalizm...

Wyrażam nadzieję, że moje refleksje przesuną dyskusję w kierunku spokojnej i rzeczowej rozmowy na temat roli, znaczenia politycznego i racji bytu nie-Polaków w Polsce. Taka dyskusja jest dla Polski znacznie istotniejsza niż reagowanie na kolejną prowokację żydowskiego karierowicza, któremu, nota bene, wsparcia udzielają przedstawiciele polskiego i światowego judaizmu. Gross, to jeszcze jeden przykład osaczenia Polski przez żydowską nieuczciwość. Ile jeszcze tej żydowskiej nieuczciwości potrzebujemy doświadczyć, zanim w końcu zdecydujemy się rozliczyc tych, w stosunku do Polski, notorycznie nieuczciwych obywateli świata? Polacy muszą się ocknąć. Nie ma niestety takiego narodu, który może rozwijać się konstruktywnie, a jednocześnie przymykać oczy na istnienie ambitnej, silnej finansowo i nieuczciwej grupy wyznaniowej – grupy, którą dobro Polski nie interesuje, i która w swoim działaniu nie czuje się zobligowana zasadami uczciwości. Być może, przyszedł wreszcie czas na przebudzenie z tego koszmaru. Oby!

 

http://refleksje.polskie.salon24.pl/

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Eksperci w USA nawołują do wojny z Iranem

 

PAP | dodane 2011-10-26 (22:05)
 

Do twardej reakcji na irański spisek w celu zamordowania ambasadora Arabii Saudyjskiej w USA, z użyciem siły włącznie, wzywali konserwatywni eksperci podczas przesłuchań w tej sprawie przed komisją Kongresu.

Komisja Bezpieczeństwa Wewnętrznego Izby Reprezentantów wysłuchała opinii na temat irańskiego planu, ujawnionego dwa tygodnie temu przez administrację prezydenta Baracka Obamy. Prezydent nazwał go przejawem "eskalacji" wrogich działań Iranu.

Ekspert z neokonserwatywnego think-tanku Fundacja dla Obrony Demokracji Reuel Marc Gerecht, były oficer CIA, powiedział, że spisek nie powinien ujść Iranowi na sucho. W artykule w "Wall Street Journal" tydzień temu Gerecht wzywał do akcji militarnej przeciw Iranowi w odwecie za plany zamachu.

Podczas środowego przesłuchania emerytowany generał John Keane powiedział o Iranie: "Musimy im położyć rękę na gardle".

Irański plan przewidywał zabicie ambasadora Adela Al-Dżubeira w Waszyngtonie przez płatnego zabójcę z meksykańskiego kartelu narkotykowego. Miał go zwerbować irański imigrant w Teksasie, Manssor Arbabsiar, na polecenie agentów brygad al-Kuds, sił specjalnych Korpusu Strażników Rewolucji.

Arbabsiar wynajął mężczyznę, o którym myślał, że jest członkiem meksykańskiego kartelu, a który był w rzeczywistości konfidentem amerykańskiej Agencji ds. Walki z Narkotykami (DEA). We wrześniu Irańczyk został aresztowany. Zarzuty spisku postawiono także zaocznie funkcjonariuszowi al-Kuds w Iranie.

Iran stał za wieloma zamachami terrorystycznymi przeciw celom amerykańskim w ostatnich 30 latach. Mówiąc o al-Kuds na przesłuchaniu w Kongresie, gen. Keane pytał: "Dlaczego ich nie zabijemy? Zabijamy przecież tych, którzy zabijają innych".

Do powściągliwości wzywał tylko ekspert lewicującego instytutu analitycznego Center for American Progress, Lawrence Korb, były podsekretarz stanu w Pentagonie.

Okoliczności niedoszłego zamachu na ambasadora nie są do końca jasne - nie wiadomo na razie, czy miał on zielone światło ze strony najwyższych władz Iranu. Wątpliwości wzbudziło też mało profesjonalne postępowanie spiskowców.

Arbabsiara doprowadzono w poniedziałek na pierwsze przesłuchanie do sądu, by przedstawić mu zarzuty. Aresztowany nie przyznał się do winy.

(mz)
 

TAGI: iran, zbrojenia, konflikt, agenci, wojna, broń, wywiad, usa, arabia saudyjska, ambasador, zamach  

http://konflikty.wp.pl/kat,1023303,title,Eksperci-w-USA-nawoluja-do-wojny-z-Iranem,wid,13933213,wiadomosc.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

USA wzmocniły wrogów, muszą przemyśleć strategię

 

PAP | dodane 2011-10-25 (12:10)

Ośrodek badawczy Stratfor w analizie strategii USA wobec krajów objętych Arabską Wiosną i tych, gdzie toczy się wojna z terrorem, ocenił, że amerykańskie plany wobec coraz bardziej niestabilnego regionu, od Bliskiego Wschodu po Hindukusz, należy zmienić.
 

Raport, który Stratfor udostępnił na stronach internetowych, nosi tytuł "Od Morza Śródziemnego po Hindukusz: Przemyśleć region".

Zdaniem autorów analizy zapowiedzią zmiany w polityce USA wobec regionu, gdzie szczególnie trudnym przeciwnikiem jest Teheran, była ostra reakcja prezydenta USA Baracka Obamy na "dziwny" irański spisek na życie ambasadora Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie.

Materiały dowodowe na powagę tego spisku "nie zrobiły szczególnego wrażenia" - pisze Stratfor. Ale poparcie dla Saudyjczyków i nietypowa dla Obamy ostra retoryka, w której nie cofa się on przed groźbami, oznaczają, że Waszyngton wysłał na Bliski Wschód ważny sygnał. USA nie zawaha się przeciwstawić Iranowi i stanie po stronie Arabii Saudyjskiej - ocenia Stratfor. Według danych ośrodka, takiej wyrazistej manifestacji Rijad domagał się od USA od dawna wobec wojowniczej postawy Iranu. Może śledztwo ujawni jakieś poważne aspekty irańskiego spisku, ale na razie jest jasne, że USA wykorzystują go, by stworzyć w regionie presję psychologiczną - spekuluje Stratfor.

Terytorium od Bliskiego Wschodu po Hindukusz było areną wojen rozpoczętych przez USA w reakcji na atak z 9 września 2001 roku. Teraz wygląda na to, że niestabilna sytuacja w regionie umocniła Iran i oś Teheran-Pakistan na obszarze, gdzie wielu polityków - nie bez satysfakcji - uważa, iż Ameryka przegrała wojnę z talibami, a plany wycofania wojsk z Afganistanu to odwrót pobitej armii.

Iran cieszy też perspektywa niemal całkowitego wycofania wojsk USA z Iraku. O ten kraj "toczy się teraz główna gra Iranu" - podkreśla Stratfor. Nawet jeśli jakaś część amerykańskiego kontyngentu zostanie w Kurdystanie, siły te nie będą mogły kształtować sytuacji w Iraku. Rozdającym karty będzie Teheran, który również nie może przejąć tam pełnej kontroli. Ma jednak wystarczająco wielu "przyjaciół" w rządzie i poza nim, by nie dało się tam wprowadzić w życie żadnej decyzji politycznej, której Iran nie popiera. Torpedując rząd od wewnątrz bądź organizując społeczne protesty i zamieszki, Iran będzie mógł "kształtować iracki system polityczny". A parcie na Irak, to element gry o rozszerzenie wpływów Iranu na zachód. Na razie wstrząsana protestami Syria jeszcze jest sojusznikiem Iranu, wspiera też Hezbollah w Libanie, a perspektywa wycofania kontyngentu USA z Iraku "otwiera Irańczykom strefę wpływów ciągnącą się wzdłuż południowej granicy Turcji i północnej granicy Królestwa Saudów" - ocenia raport.

Aby Amerykanie mogli wywrzeć presję na talibów, którzy uznają Stany Zjednoczone za zwyciężone, Waszyngton musi zademonstrować, że jest gotów "bezterminowo prowadzić walkę przeciw bojownikom dżihadu, stosując samoloty bezzałogowe i operacje specjalne w Pakistanie, a nawet zacieśnić relacje z Indiami, jeśli Islamabad będzie stawiał silny opór" - rekomenduje Stratfor. Proponuje de facto stałą gotowość wojenną USA w regionie, a po części pełzającą wojnę.

Cały ten region trzeba "ocenić ponownie" - zalecają analitycy ośrodka. Kryzys w stosunkach z Iranem - którego oczekiwano - już nastał i ma zasadniczy wpływ na kalkulacje amerykańskich strategów w sprawie rozwoju sytuacji od Kairu po Islamabad. Rząd w Egipcie może upaść, reżim Baszara al-Asada w Syrii nie przetrwać, nie wiadomo, jak zareaguje na to Turcja i Arabia Saudyjska. Sytuacja w krajach ogarniętych Arabską Wiosną jest w istocie nie do przewidzenia.

USA nie mają jasnego planu działania wobec tych zagrożeń (Iran też nie), ale "intensywna" retoryka Obamy - w związku z domniemanym irańskim spiskiem - jest dobrym ruchem i "ważnym zagraniem psychologicznym wobec Pakistanu", Iranu oraz zapowiedzą twardszego kursu - uznają eksperci Stratforu.

Gra w regionie toczy się o pokój na Bliskim Wschodzie, stabilność roponośnych regionów i powstrzymywanie islamistów, skłonnych sądzić, że wygrali ostatnią rundę konfliktu - konkluduje ośrodek.

(po)
 

TAGI: strategia, stratfor, pakistan, iran, bliski wschód, usa, barack obama, spisek, arabia saudyjska   

http://konflikty.wp.pl/kat,1023303,title,USA-wzmocnily-wrogow-musza-przemyslec-strategie,wid,13926693,wiadomosc.html

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

arimasu napisał:

...  Polacy muszą się ocknąć. Nie ma niestety takiego narodu, który może rozwijać się konstruktywnie, a jednocześnie przymykać oczy na istnienie ambitnej, silnej finansowo i nieuczciwej grupy wyznaniowej – grupy, którą dobro Polski nie interesuje, i która w swoim działaniu nie czuje się zobligowana zasadami uczciwości. Być może, przyszedł wreszcie czas na przebudzenie z tego koszmaru. Oby!

____________________________________     

 Bolesław Prus ”Kronika Tygodniowa” 6 listopada 1909 r.
„Stosunek niektorych grup zydowskich do Polakow jest nie tylko niegodziwy, ale wprost nieprzyzwoity (…) Litwacy odgrywaja role rusyfikatorow u nas, nawet obrazaja nas, a zydzi poznanscy wrecz głosza, ze zawsze walczyli przeciw Polakom w interesie Niemcow.”
Bolesław Prus „Kronika Tygodniowa” 12 listopada 1909 r.
„Ilez to razy wobec Polakow i Rosjan socjalisci zydowscy czy nacjonalisci wykrzykiwali, ze „Polska jest trupem gnijacym, a Polacy „rasa znikczemniala”. Lecz jezeli Polska jest trupem, czymze wy jestesci. Czy nie tym robactwem, ktore wywoluje gnicie?”

 gen. Stefan Rowecki, Dowodca AK, – „Grot”, 25 wrzesnia 1941r.
„Ujawnilo sie, ze ogol zydowski we wszystkich miejscowosciach, a juz w szczegolnosci na Wolyniu, Polesiu i Podlasiu (…) po wkroczeniu bolszewikow rzucil sie z cala furia na urzedy polskie, urzadzal masowe samosady nad funcjonariuszami Panstwa Polskiego, dzialaczmi polskimi, masowo wylapujac ich jako antysemitow i oddajac na lup przybranych w czerwone kokardy metow spolecznych.”

 gen. Nikodem Sulik, Komendant Okregu Walki Zbrojnej AK, 25 lutego 1941r.
„Zydzi, sa dla NKWD nieocenionym wprost biczem przeciw ludnosci polskiej.”

97. Gen. Władysław Sikorski, Wodz naczelny, 11 czerwca 1942r.
„Dlaczego (…) dotad oficjalne kola zydowskie nie potepily jawnej zdrady i innych zbrodni, jakich sie wobec Polakow i polskich obywateli dopuszczali przez caly czas okupacji sowieckiej?”

Dopóki Polską będą rzadzić Żydzi, dopóty nic się nie zmieni na lepsze - lecz będzie coraz to gorzej...

Tak pisal święty Maksymilian Maria Kolbe o szowinizmie zydow:
„Przyszedł w ubogiej stajence, zamieszkał w ubogim domku, przez 30 lat był posłusznym w pokorze, uczył, jak żyć, miłościwie przygarniał pokutujących grzeszników, gromił obłudnych faryzeuszów, a wreszcie zawisł na drzewie Krzyża spełniając proroctwa. Człowiek odkupiony.
Chrystus Pan zmartwychwstaje, zakłada swój Kościół na opoce – Piotrze i obiecuje, że bramy piekielne nie przemogą go.Część narodu żydowskiego uznała w Nim Mesjasza, inni, a zwłaszcza pyszni faryzeusze, nie chcieli Go uznać, prześladowali Jego wyznawców i potworzyli mnóstwo przepisów nakazujących żydom prześladowanie chrześcijan. Przepisy te połączone z opowiadaniami poprzednich rabinów zebrał w r. 80 po Chrystusie rabbi Johanan ben Sakai, a ostatecznie wykończył około 200 r. rabbi Jehuda Hannasi i tak powstała Miszna. Późniejsi rabini znowu wiele dodali do Miszny, tak że około r. 500 rabbi Achai ben Huna mógł już z tych dodatków sklecić osobną księgę tzw., Gemara.. Miszna i Gemara tworzą razem Talmud.W Talmudzie nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, gorszymi od Turków, mężobójcami, rozpustnikami nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej postaci, gorszymi od zwierząt, synami diabła, itd. Księży nazywają „kamarim”, tj., wróżbiarzami, i „gałachim”, tj., z ogoloną głową, a szczególnie zaś nie cierpią dusz Bogu poświęconych w klasztorze.Kościół zowią zamiast „Bejs tefila”, tj., dom modlitwy, „bejs tifla”, tj., dom głupstw, paskudztwa.Obrazki, medaliki, różańce itd., zowią „ełyłym”, co znaczy „bałwany”.
Niedziele i święta przezywają w Talmudzie „jom ejd” tj., dniami zatracenia.
Uczą też, że żydowi wolno oszukać, okraść chrześcijanina, bo „wszystkie majętności gojów są jako pustynia, kto je pierwszy zajmie, ten jest ich panem”.Tak więc księgę zawierającą 12 grubych tomów i dyszącą nienawiścią ku Chrystusowi Panu i chrześcijanom wtłacza się w głowy, że to księga święta, ważniejsza od Pisma św., tak że nawet sam Pan Bóg uczy się Talmudu i radzi się uczonych w Talmudzie rabinów.Nic więc dziwnego, że ani przeciętny żyd, ani rabin nie ma zazwyczaj pojęcia o religii Chrystusowej, karmiony jedynie nienawiścią ku swemu Odkupicielowi, zakopany w sprawach doczesnych, goniący za złotem i władzą, nie przypuszcza nawet, ile pokoju i szczęścia daje jeszcze na tej ziemi wierna, gorliwa i wspaniałomyślna miłość Ukrzyżowanego, jak ona przewyższa wszystkie „szczęścia” zmysłowe czy umysłowe, które daje nędzny świat.” -sw. Maksymilian Maria Kolbe – „Rycerz Niepokalanej” 5 (1926) 2-7.

 

 

 

 

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

LUCYFERIAŃSKI PLAN DEPOPULACJI

 

Ideolodzy NWO bez ogródek mówią o konieczności przeprowadzenia depopulacji ludzkości. Kierują się oni zachłannością. Pragną, aby naturalne zasoby Ziemi były dostępne głównie dla nich - samozwańczego narodu wybranego. Przy życiu zamierzają pozostawić do jednego miliarda Gojów, mających pełnić rolę bydła roboczego rasy panów. Reszta ludzkości ma zostać zgładzona. Na tę planowaną i już realizowaną eksterminację dotyczącą co najmniej 80 % ludzkości zbrodniarze ci wymyślili dosyć niewinnie wyglądający eufemizm - depopulacja.

Jednym z głównych narzędzi depopulacji ma być Codex Alimentarius, opracowany przez "specjalistów żywnościowych", mających korzenie w zbrodniczych firmach III Rzeszy. Tworząc Codex A czerpali oni całymi garściami z ich własnych doświadczeń i eksperymentów prowadzonych na więźniach niemieckich obozów koncentracyjnych.

Szyderczo tym zbrodniczym planom patronują Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Światowa Organizacja Żywności (FAO). Obie  je można bez obawy popełnienia pomyłki nazwać światowymi organizacjami chorób, zabijania i depopulacji. Zbrodniarze ci mają specyficzne poczucie czarnego humoru. Jako dzień narzucenia światu zbrodniczego Codexu A wybrali oni Prima Aprilis - 1 kwietnia 2011.

Codex A jest jednym z najważniejszych narzędzi depopulacji. Obok niego stosowane są: chemtreils, GMO, szkodliwe szczepienia,  chorobotwórcza medycyna i trująca farmacja, celowo wywoływane w wielu regionach III świata klęski głodu, celowo wywoływane HAARP-em klęski "naturalne", celowo utrzymywana w wielu regionach świata bieda i zacofanie, podtrzymywanie czy wywoływanie lokalnych wojen i konfliktów plemiennych, religijnych i granicznych, alkohol, narkomania itp. A mówiąc jeszcze krócej - zatrute powietrze, woda, ziemia i jedzenie, "lekarstwa", huragany, trzęsienia ziemi, powodzie, wojny, głód, bieda, stress i strach. Codex A jest metodą na gwałtowne obniżenie stanu zdrowia, skrócenie życia i gwałtowne zwiększenie śmiertelności wśród Gojów. Przeżyją jedynie wyselekcjonowane osobniki młode, najzdrowsze i najsilniejsze. Najprościej byłoby dla zbrodniarzy spod znaku NWO wytruć zbyteczne 80-90% Gojów cyjankaliami, ale otwarte mordowanie mogłoby wywołać światowy bunt przeciwko Klice Globalnych Banksterów. Dlatego zmuszeni są oni stosować metody podstępne, które przy pomocy ichniej propagandy przedstawiane jako pożądane, zdrowe i postępowe.

 

Produkowana zgodnie z zasadami Codexu A żywność będzie to nic innego, jak powoli, ale skutecznie działająca trucizna. Możliwość powszechnego korzystania z medycyny naturalnej czy alternatywnej będzie do minimum ograniczona czy wręcz nieosiągalna.

Gdy populacja dwunożnego bydła roboczego osiągnie zaplanowany przez banksterów wystarczająco niski poziom, masowe jego trucie się zakończy. Prawdopodobnie znikną z powierzchni Ziemi kolorowe rasy Gojów uważane przez rasę panów za gorszy gatunek roboczego bydła. Nastąpi za to ścisła kontrola rozmnażania się pozostałych przy życiu osobników rasy białej. Nie wykluczone, że osobniki męskie i żeńskie trzymane będą oddzielnie. Do kopulacji w celu reprodukcji dopuszczane będą jedynie najbardziej posłuszne i pracowite egzemplarze. Bydło robocze będzie odżywiane tak, aby miało siłę pracować dla swoich panów. Starsze, wyeksploatowane osobniki będzie się usypiać. Osobniki chore,  kalekie i upośledzone będą likwidowane na bieżąco...
 

Źródło: LINK!

 

http://www.vismaya-maitreya.pl/teorie_spiskowe_lucyferianski_plan_depopulacji.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Marian Piłka: upadek Europy. "W obecnym kształcie Unia Europejska staje się blokadą rozwojową naszego kontynentu"opublikowano: 27 Października 2011 21:44:40 | ostatnia zmiana: 27 Października 2011 21:50:25 

W mediach toczy się dyskusja nad kryzysem strefy euro. Pojawiają się dywagacje, czy ta strefa się rozpadnie i jakie mogą być konsekwencje upadku wspólnej waluty, albo przynajmniej jakie będą konsekwencje wyjścia jednego, czy kliku państw z tej strefy. Poczucie kryzysu, zwątpienia w przyszłość, lęku przed konsekwencjami rozpadu Unii, zastąpiły w mediach dominujący do niedawana  urzędowy optymizm.

Frazesy o "solidarności' europejskiej zastępują nacjonalistyczne w swej treści postulaty ratowania za wszelką cenę niemieckich i francuskich banków. Zaś z zapewnień o ratowaniu "wspólnej Europy" wyziera coraz jawniej determinacja utrzymania hegemoni niemiecko-francuskiej na naszym kontynencie. Dla pozostałych zaś państw powstaje pytanie, dlaczego ich społeczeństwa mają płacić koszty, za nie swoje długi i dlaczego ma być utrzymywana wspólna waluta blokująca rozwój ekonomiczny słabiej rozwiniętych gospodarek. Nie ulega wątpliwości, że obecny kryzys dotyka samej istoty zdolności Unii Europejskiej do współzawodniczenia z innymi obszarami gospodarczymi współczesnego świata. Już co najmniej od przeszło dwu dekad, kraje europejskie, nadal bardzo zamożne, nie są w stanie nadążyć za tempem rozwojowym, nie tylko  gospodarek azjatyckich, ale także latynoskich. A w ostatniej dekadzie wyraźnie ożywiły się nawet gospodarki afrykańskie. "Trzeci" świat nie tylko jest już od dawna zdekolonizowany, ale to on teraz  kolonizuje demograficznie i ekonomicznie dawne państwa kolonialne. Europa jako całość  nie tylko  nie nadąża za tempem rozwojowym współczesnego świata, ale obecny kryzys zadłużeniowy wyraźnie degraduje i marginalizuje  jej pozycję w światowym rankingu. W 2050 roku ludność naszego kontynentu będzie liczyć już tylko 5% światowej populacji, ale i to będzie populacja stara i nie zdolna do konkurencji. A pozycja ekonomiczna  naszego kontynentu już się stopniowo dostosowuje do pozycji demograficznej.

Dziś już nie ulega wątpliwości, że obecny kryzys nie jest zjawiskiem cyklicznym, ale jest symptomem upadku naszej cywilizacji. Dlatego warto  refleksję nad obecnym kryzysem  poszerzyć o przemyślenia Arnolda Toynbe`go nad rozwojem i upadkiem cywilizacji,  dokonywane w latach 30-tych i 40-tych  ubiegłego wieku.  Jego wielotomowe dzieło zostało streszczone w "Studium historii "sporządzonym w połowie lat 50tych, a w polskim tłumaczeniu wydanym w roku.2000.  Wydanie tego wiekopomnego dzieła nie spotkało się w polskiej debacie intelektualnej, praktycznie z żadnym zainteresowaniem. A przecież Toynbee analizując zjawisko istnienia człowieka w jego cywilizacyjnym wymiarze, wypracował szereg kategorii intelektualnych pozwalających na  rozpoznanie stanu  rzeczywistości   i jej zdefiniowanie  w kategoriach cywilizacyjnego rozwoju. Toynbee w przeciwieństwie do Oswalda Spenglera nie jest deterministą. Uważa, że to ostatecznie zdolności człowieka  do odpowiedzi na cywilizacyjne wyzwania decydują o charakterze jego społecznego  rozwoju.

Używa on szereg kategorii do opisania powstania, rozwoju i upadku cywilizacji na przykładzie dwudziestu sześciu wyodrębnionych formacji. Gdy pisał swoje dzieło uznawał istnienie ośmiu  jeszcze żywych cywilizacji, z których wszystkie poza cywilizacją zachodniego chrześcijaństwa były w stanie cywilizacyjnej agonii.  W latach 30-tych zadawał pytanie o stan naszej cywilizacji. Uważał, że nie weszła ona jeszcze w etap dezintegracji, bowiem  nie wytworzyła jeszcze własnego państwa uniwersalnego. Dla Toynbee`ego powstanie państwa uniwersalnego, takiego jak na przykład Cesarstwo Rzymskie dla cywilizacji helleńskiej było symptomem upadku, wyrażającym się w zaniku zdolności twórczych. Dla tego autora państwa uniwersalne powstawały po długim okresie walk i zaburzeń. A samo ich powstanie było witane przez społeczeństwa z radością, jako gwarancja  bezpieczeństwa i stabilności. Cesarstwo Rzymskie, które przez wielu historyków było traktowane, jako apogeum rozwoju cywilizacji helleńskiej, dla Toynbee`ego jest symptomem wyczerpania się sił twórczych ówczesnej cywilizacji. Państwo to pozwalało odetchnąć społeczeństwom po wiekach wojen i żyć w spokoju, ale  to uniwersalne państwo jest instytucją cywilizacyjnie defensywną. Nie jest ono w stanie mobilizować do twórczych odpowiedzi na społeczne i kulturowe wyzwania. Jest zdolne co najwyżej do jałowego militaryzmu, terytorialnej ekspansji czy technicznych innowacji. Ale nie jest zdolne  odpowiedzieć na najważniejsze egzystencjalne wyzwania, a w konsekwencji, także w dziedzinach, w których wydaje się konkurencyjne, ostatecznie  ponosi klęskę. Bowiem twórcza mniejszość, która była motorem rozwojowym cywilizacji w okresie jej cywilizacyjnego wzrastania,  zamienia się w mniejszość dominującą, panującą i korzystającą ze swej dominacji, ale już   niezdolną do twórczych odpowiedzi na różnorakie wyzwania. Dlatego ucisk społeczny zastępuje przywództwo, a przeciwko tej społecznej i intelektualnej przemocy rodzi się i rozwija proletariat wewnętrzny, jako siła społeczna delegitymizująca dominującą mniejszość. Pojęcie proletariatu wewnętrznego, którym w Cesarstwie Rzymskim, Toynbee określał chrześcijaństwo, jest, po kategorii państwa uniwersalnego i  dominującej mniejszości kolejna kategorią pozwalająca zdefiniować symptomy upadku cywilizacyjnego. Ostatnią ważna kategorią w definiowaniu  upadku, jest kategoria proletariatu zewnętrznego. W Cesarstwie byli to germańscy barbarzyńcy, którzy ostatecznie zadali śmiertelny cios cywilizacji helleńskiej.

Gdy w latach 30-tych Toynbee pisał swe dzieło, to stwierdził, że nasza cywilizacja jeszcze nie wkroczyła w okres dezintegracji wyrażający się powstaniem państwa uniwersalnego. A zatem twierdził, że znajdujemy się jeszcze w fazie  okresu zaburzeń i walk wewnętrznych. To  także kategoria w jakiej ujmował cywilizacje po okresie wzrostu i wstrzymania rozwoju. W starożytności ten okres ujmował, jako czas pomiędzy wyprawą Aleksandra, a powstaniem Pax Romana w czasach Cesarstwa. Jego twierdzenie  odnośnie  współczesności, jako okresu  jeszcze walk i zaburzeń, potwierdził wybuch samobójczej cywilizacyjnie  II wojny światowej.

Dziś jesteśmy jednak w drugiej dekadzie XXI wieku i możemy kategorie Toynbee`ego zastosować do obecnej rzeczywistości. W przeciwieństwie do lat 30-tych możemy stwierdzić, że nasza cywilizacja stworzyła już państwo uniwersalne. Jest niim Unia Europejskiej, która nie jest zwykłym tylko sojuszem, czy związkiem państw, ale w miarę upływu czasu, coraz bardziej przejmuje kompetencje państw narodowych. Obecny kryzys jest także okazją do nadania tej instytucji kompetencji ściągania podatków i utworzenia "rządu ekonomicznego".

Koncepcja Unii spełnia wszystkie wymogi państwa uniwersalnego w terminologii Toynbee`ego. Wyrazem jego działalności jest bardzo intensywny proces uniformizacji krajów członkowskich  i podporządkowanie ich 'europejskim" standardom. Ta uniformizacja, dla naszego autora będąca wyrazem upadku cywilizacyjnego, jest emanacją władzy dominującej mniejszości. Dla niego bowiem wzrastanie cywilizacji jest związane z  różnicowaniem  jej odpowiedzi na  poszczególne wyzwania, jest tworzeniem bogactwa,  różnorodności i pluralizmu. A upadek jest zmierzchem tej wielokolorowej odpowiedzi na bogactwo społecznych i kulturowych bodźców.

Uniformizacja i standaryzacja jest wyrazem zaniku twórczych zdolności dominującej mniejszości. W państwie uniwersalnym rządząca mniejszość nie ma już zdolności do przewodzenia, do pociągnięcia za sobą społecznej energii mocą samych propozycji rozwiązań cywilizacyjnych wyzwań. Zaś utrzymanie swojej pozycji i władzy wymaga aparatu przemocy i przemocy prawa. Panująca mniejszość  nie tylko nie wyznacza kierunków rozwoju, ale co najwyżej może jedynie manipulować społeczną energią w celu osłabienia jej presji na rządzącą mniejszość. Ale nie ma już tego uroku i powabu jakim cieszą się twórcze mniejszości wnoszące do życia społecznego nowe spojrzenie i nowe rozwiązania i mocą samej swej odwagi intelektualnej pociągają  dynamiczna część społeczeństwa za sobą. Co więcej sama ulega kulturowej wulgaryzacji. Swoje panowanie dominująca mniejszość nie legitymizuje nowatorstwem przywództwa, ale odwołuje się do stabilizacji, spokoju, wygody. A egzekwowanie swej władzy zawierza sile państwowego aparatu. Przywództwo dominującej mniejszości jest już jałowe i nie wnosi niczego twórczego. Jest ono czysto defensywne. Nawet  militaryzm, który jest często jedyną formą ekspansywną upadającej cywilizacji na wyzwania zewnętrze, prowadzi do pogłębienia wyjałowienia społecznego dziedzictwa i tym samym potęguje procesy dezintegracyjne. Militaryzm jest ślepą uliczką i jak nie rozwiązał bezpieczeństwa Cesarstwa Rzymskiego, tak też nie rozwiązał we współczesnej epoce,  problemów Związku Sowieckiego.

Reakcją na upadek cywilizacyjny wyrażający się w państwie uniwersalnym i wyjałowieniu  dominującej mniejszości jest pojawienie się proletariatu wewnętrznego i zewnętrznego delegitymizującego władzę dominującej mniejszości. W Cesarstwie Rzymskim było to Chrześcijaństwo i germańscy barbarzyńcy. W latach 30-tych, gdy Toynbee pisał swe rozważania nie było oczywiście mowy o wyłonieniu się tych zjawisk, ponieważ jeszcze Europa nie tylko nie wytworzyła państwa uniwersalnego, ale sama była jeszcze w fazie zaburzeń. Co więcej, ówczesny świat był skolonizowany przez mocarstwa europejskie. Dziś po przeszło półwieczu dekolonizacji, Europa sama stała się terenem kolonizacji przez ludy dawnych kolonii. Dziś obserwujemy trzecie już w historii, parcie świata muzułmańskiego na nasz kontynent. Tym razem ta ekspansja ma charakter przede wszystkim demograficzny. Państwa są poddawane systematycznej kolonizacji, tak, że jeżeli obecne trendy się utrzymają, to Francja za lat 40 stanie się krajem o większości muzułmańskim, a Belgia i Holandia już za lat 20. To spowoduje że  zachodnia część Europy zmieni swój cywilizacyjny charakter, ale wcześniej pogrąży się w chaosie sporów  etnicznych. Młode prężne wspólnoty muzułmańskie nie będą chciały bowiem pracować na utrzymanie  starzejącej się populacji Europejczyków. Zaś administracyjne metody powstrzymania migracji i dynamicznego przyrostu naturalnego wśród tych wspólnot, nie mają żadnych szans powodzenia. Dziś z całkowitą pewnością możemy zdefiniować kategorie proletariatu zewnętrznego w postaci muzułmańskiej imigracji.

Trudniej do tej pory było zdefiniować kategorie  "proletariatu wewnętrznego". Dobrobyt państw europejskich powodował, że właściwie, poza środowiskami muzułmańskiej imigracji trudno było wskazać jakieś grupy społeczne podważające legitymizację cywilizacyjną naszego kontynentu. Polityka wzrostu gospodarczego, a po spadku tego wzrostu, polityka zadłużania państw dla sfinansowania społecznego dobrobytu, nie była kwestionowana. A Europa żyła na kredyt. Spadające zaś tempo wzrostu gospodarczego w  sytuacji samobójczej polityki demograficznej, nie jest w stanie dłużej zapewnić powszechnego dobrobytu. Tym bardziej, iż polityka globalizacji doprowadziła do radykalnych zmian społecznych. Z jednej strony do niesłychanego wzbogacenia się nielicznych elit ekonomicznych, z drugiej zaś do postępującej pauperyzacji. Obecny kryzys i postępująca pauperyzacja, po raz pierwszy zakwestionowały prawomocność obecnego ustroju gospodarczo-politycznego. Można powiedzieć, że obecny kryzys prowadzi do wyłonienia się właśnie kategorii "proletariatu wewnętrznego" według ujęcia Toynbee`ego.  A zatem mamy do czynienia już ze wszystkimi podstawowymi kategoriami upadku cywilizacyjnego.

Ten kryzys cywilizacyjny jest szerszym tłem dla tego wszystkiego, co się obecnie dzieje w Unii Europejskiej. Podstawowym przejawem obecnego kryzysu jest nieudolność przywództwa niemiecko-francuskiego w odpowiedzi na europejski kryzys. Dobrym przykładem jest tu przykład Irlandii, która tylko dzięki zdecydowanemu oporowi wobec recept serwowanych przez duet Merkel-Sarkozy powoli wydobywa się z zapaści. Bezpośrednią bowiem przyczyną tego kryzysu zadłużeniowego  jest bowiem wspólna waluta, zapewniająca najsilniejszym państwom Unii gospodarczą hegemonię, zaś słabszym  gospodarkom blokująca rozwój. To wspólna waluta jest fałszywą odpowiedzią na wyzwania gospodarcze współczesnego świata, a zwłaszcza fałszywą odpowiedzią na wyzwania gospodarcze stojące przed naszym kontynentem. Powoduje bowiem, z jednej strony osłabienie wzrostu w słabszych gospodarkach, z drugiej strony stwarza pokusę utrzymania wysokiego standardu dobrobytu, kosztem nadmiernego zadłużenia. Próba rozwiązania tego problemu poprzez integracje fiskalną i budżetową oraz tworzenie 'rządu ekonomicznego' jest działaniem  prowadzącym do dalszego obniżenia zdolności rozwojowych gospodarek europejskich i podcięcia możliwości konkurencji ekonomicznej z innymi obszarami gospodarczymi współczesnego świata. Integracja w postaci "rządu ekonomicznego" prowadzi bowiem do ubezwłasnowolnienia poszczególnych państw w walce z kryzysem i wyłączenie patriotyzmu narodowego, jako motywacji przezwyciężenia gospodarczych zagrożeń. Doprowadzi do pogłębienia społecznej apatii. Ta propozycja jest charakterystyczna dla cywilizacji w fazie dezintegracji charakteryzującej się  niezdolnością do skutecznej odpowiedzi na powstające wyzwania. Odpowiedzią na te wyzwania stają się fałszywe recepty, jeszcze bardziej pogłębiające zapaść naszego kontynentu.

Proponowane "reformy" są działaniami tylko pogrążającymi europejska gospodarkę, wpychając ją  w jeszcze  większe pęta zadłużenia i biurokracji. W obecnym kształcie  Unia Europejska staje się blokadą rozwojową naszego kontynentu. Nie znaczy to, że należy odrzucić całkowicie koncepcje Unii. Trzeba odrzucić tą jej wersję, która polega na budowie jednolitego państwa europejskiego, państwa uniwersalnego ze wspólna waluta i wspólną polityka fiskalną. Unia powinna przybrać charakter nie państwa, ale kształt wspólnego rynku, pozwalający poszczególnym narodom na ich własną odpowiedzialność za swój los, stwarzając tym samym warunki do ich wzajemnej konkurencji,  pobudzającej rozwój. Natomiast państwo uniwersalne z jego polityką uniformizacji jest bariera rozwojową. Nie '"pogłębianie " integracji, a wycofanie sie z jej  patologicznych form takich jak pozbawiania suwerenności państwowej,  może zapobiec i ekonomicznej degradacji naszego kontynentu, i cywilizacyjnemu upadkowi.

Jak to już pokazała agenda lizbońska,  Unia Europejska  nie jest zdolna do konkurencji technologicznej z innymi obszarami ekonomicznymi. Ograniczając suwerenność państwową, stwarza mechanizm niszczący nie tylko ekonomiczna efektywność, ale także  jej duchowe źródła rozwoju. Dążenie bowiem do stworzenia państwa europejskiego wyraża się niezwykle silnie w niszczeniu chrześcijańskiej tożsamości naszego kontynentu. A jak pisze Toynbee, to duchowe  dziedzictwo i duchowa tożsamość jest fundamentem zdolności poszczególnych cywilizacji do rozwoju.  Rozwój cywilizacyjny dokonuje się w pierwszym rzędzie w wymiarze ducha. I cała historia człowieka jest dowodem na dominacje sfery duchowej nad materialną. Ideologia prymitywnego materializmu prowadzić może, tak jak w przypadku innego mocarstwa zdominowanego przez materialistyczna ideologię-Związku Sowieckiego, tylko do upadku nie tylko duchowego, ale i materialnego.  To kwestionowanie własnej cywilizacyjnej tożsamości  poprzez rugowanie chrześcijaństwa ze świadomości naszego kontynentu, promowanie feminizmu, aborcji, homoseksualizmu i innych dewiacji, niszczy zasoby, które są źródłem siły duchowej i moralnej pozwalającej  na definiowanie i    przezwyciężanie zagrożeń. W tym wymiarze Unia Europejska staje się promotorem destrukcji naszej cywilizacyjnej tożsamości  i niszczenia zasobów duchowych poszczególnych europejskich narodów.

Obecny kształt Unii jest fałszywą odpowiedzią na cywilizacyjne wyzwania naszego kontynentu i staje się zagrożeniem dla przyszłości europejskich narodów naszego kontynentu. Dlatego sprawą niezwykłej wagi jest określenie polskiej polityki europejskiej. Formuła Marka Jurka: "tyle wspólnych instytucji, ile wspólnych wartości i interesów" jest optymalnym założeniem polskiej doktryny europejskiej. Celem polskiej polityki europejskiej powinno być działanie na rzecz wycofania się Unii z  prób budowania państwa uniwersalnego. Jest to bowiem droga, jak pokazuje doświadczenie innych cywilizacji,  do cywilizacyjnego unicestwienia. Państwo uniwersalne z jego dyktaturą uniformizacji nie jest bowiem w stanie skutecznie odpowiedzieć na najważniejsze wyzwania cywilizacyjne. Unia Europejska powinna stać się wspólnym rynkiem pobudzającym  wzajemny rozwój ekonomiczny, a nie blokującym rozwój słabszych narodów centralizmem brukselskim, za którym z trudem skrywa się nacjonalizm niemiecko-francuski. Polska powinna zdecydowanie się wycofać z planów likwidacji własnej waluty narodowej i  stać się promotorem przekształcenia Unii w płaszczyznę współpracy europejskiej szanującej kulturową  i narodową różnorodność . Unia może mieć przyszłość, jeśli skutecznie odpowie na współczesne wyzwania. Ale to musi być Unia dla narodów, a nie Unia niszcząca narodowe tożsamości i ich podmiotowość. Zapowiedzi polskiego rządu o 'pogłębianiu " integracji i woli wprowadzenia wspólnej waluty, świadczy nie tylko o ekonomicznym szaleństwie obecnych władz,  ale świadczy, że Polska nie ma narodowego przywództwa, zdolnego do przeciwstawienia się zagrożeniom naszej przyszłości.

http://wpolityce.pl/artykuly/17101-marian-pilka-upadek-europy-w-obecnym-ksztalcie-unia-europejska-staje-sie-blokada-rozwojowa-naszego-kontynentu

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Wencel: "Jesteśmy wspólnotą żywych i umarłych, która ma świadomość, że Polska albo będzie silna, albo nie będzie jej wcale"

opublikowano: 27 Października 2011

"Wygrajmy niepodległośc" - rozmowa z Wojciechem Wenclem, Nowe Państwo.

Joanna Lichocka: Jednym z głównych elementów propagandy rządowej jest teza o „wykorzystywaniu tragedii smoleńskiej do walki politycznej” i wykpiwanie żałoby smoleńskiej. Pan twierdzi, podobnie jak Jarosław Marek Rymkiewicz, że 10 kwietnia zrodziła się wspólnota wolnych Polaków. To oznaczałoby przywrócenie podziału znanego z PRL – my, naród (wspólnota), oni, władza.

Oczywiście, że funkcjonuje dziś ten sam konflikt wartości, który istniał w PRL.

„My jesteśmy tu, gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO.”

Z jednej strony mamy łaknący prawdy, godności i wolności naród, z drugiej zakłamaną, dbającą o własne interesy władzę, jej medialnych funkcjonariuszy, aparat bezpieczeństwa i wyborców wyznających ideologię świętego spokoju. Przynajmniej podział znów jest czytelny, jak w poezji Herberta. Albo stajesz po stronie dobra, albo po stronie zła.

Nie ma już miejsca na wątpliwości.

Politycy i sympatycy Platformy Obywatelskiej prywatnie mogą mieć szereg cnót moralnych, np. szczerze kochać rodzinę albo łożyć na hospicja, ale dopóki podtrzymują system kłamstwa, ponoszą współodpowiedzialność za upodlenie Polski.

Podział, o którym mówimy, wziął się między innymi z tego, że rządzący uznali pamięć o Smoleńsku za swojego osobistego wroga. Właściwie nie powinno to dziwić – słusznie dostrzeżono, że był to moment odradzania się narodu, jego ducha. Niestety, Donald Tusk i Bronisław Komorowski zinterpretowali to wydarzenie ściśle politykiersko, jako moment, który może zostać wykorzystany przez PiS do przejęcia władzy. Mnie takie partyjne myślenie o jednej z największych tragedii w dziejach Polski nie mieści się w głowie, ale rządzący nie mieli z tym problemu. W imię cynicznej gry partyjnej wypowiedzieli wojnę polskiej duszy. Środki zaradcze powzięte przeciwko spontanicznemu, głębokiemu przeżywaniu narodowej żałoby są dowodem strachu Donalda Tuska.

JL: Czego boi się premier?

Mitu Lecha Kaczyńskiego, jego zwycięstwa po śmierci. To z tego strachu wynikają próby zbagatelizowania rangi katastrofy smoleńskiej. Także te podejmowane przez główne media, polegające na wyśmianiu, wyszydzeniu ludzi, dla których Smoleńsk stał się wydarzeniem formacyjnym. To neutralizowanie rodzącego się mitu do pewnego stopnia się powiodło.

Rządzący wmówili Polakom, że nie ma innej polityki niż brudna gra o władzę i pieniądze.

Własną praktykę ukazali jako prawo obowiązujące w każdej partii.

Taka propaganda umożliwiła sugestię, że „PiS wykorzystuje katastrofę smoleńską do własnych celów”. W tę mistyfikację dała się wciągnąć nawet część osób o poglądach konserwatywnych czy po prostu zdroworozsądkowych. Przyjęli oni jako pewnik, że czczenie pamięci bohaterów – uczestników misji smoleńskiej, którzy pojechali oddać hołd oficerom pomordowanym w Katyniu i zginęli na służbie państwu – jest efektem partyjnej mobilizacji, a nie spontaniczną reakcją polskiej duszy. Nie wiem, jak można uwierzyć w takie brednie.

(...)

Od tego, czy wspólnota wolnych Polaków, dzisiaj zepchnięta na margines, odzyska realny wpływ na sprawy państwa, zależy polska niepodległość.

JL: Czemu?

Bo to wolni Polacy są spadkobiercami tradycji niepodległościowej, kierują się instynktem narodowym, szybciej niż inni wyczuwają symptomy zniewolenia i są gotowi im przeciwdziałać.

Jesteśmy wspólnotą żywych i umarłych, która ma świadomość, że Polska albo będzie silna, albo nie będzie jej wcale.

...

Nie wiem, czy Donald Tusk, który naraził Polskę na taką sytuację, jest cynicznym zdrajcą, czy tylko dużym chłopcem, jednak w sprawach bezpieczeństwa narodowego nie ma miejsca na empatię. Tak czy inaczej premier będzie musiał kiedyś ponieść konsekwencje swoich politycznych decyzji. Naród go osądzi.

JL: Czemu Smoleńsk tak nami wstrząsnął? Rozmiar tragedii był przytłaczający, ale czemu u części przynajmniej Polaków ma to tak wielkie znacznie?

Do Smoleńska pojechali w większości ludzie, którzy w swoim życiu wybierali trudną drogę, służyli pewnej idei. Myślę tu o Lechu Kaczyńskim, o Annie Walentynowicz, o Januszu Kurtyce, ale też o mniej znanych przedstawicielach środowisk patriotycznych. To byli ludzie, którzy całym swoim życiem próbowali świadczyć o ciągłości i wielkości Polski i przez to narażali się nieustannie na kpiny mediów. Kiedy dowiedziałem się o katastrofie, pomyślałem, że ich biografie zostały uwiarygodnione poprzez śmierć w Smoleńsku. Zostały logicznie domknięte. Lecha Kaczyńskiego niszczono od początku jego prezydentury. To była cena, jaką płacił za polskie myślenie, reprezentowanie polskich interesów. Myślę, że większość polityków, którzy zginęli w Smoleńsku, różniła się tym od członków rządu Tuska, że oni nie realizowali własnych interesów czy interesów jakichś wąskich grup społecznych. Wsłuchiwali się w myśli, idee czy potrzeby egzystencjalne, krążące w narodzie od dziesięcioleci. W ten sposób byli wyrazicielami wspólnoty. Weźmy jako przykład koncepcję federalizmu z krajami, które – podobnie jak my – po upadku ZSRS wydostały się ze strefy sowieckich wpływów. Lech Kaczyński kontynuował starą polską ideę, o której pisał Mickiewicz, a która później powracała choćby u Piłsudskiego czy Giedroycia. To nie był idealizm, tylko twarda, realistyczna koncepcja wzmocnienia pozycji Polski i zabezpieczenia jej niepodległości. Naiwne jest to, co robią Donald Tusk i Radek Sikorski, którzy wymyślili sobie infantylną politykę wobec Rosji. Wydaje się im, że historia się skończyła i już nikt nie realizuje swoich narodowych interesów, bo wszyscy świetnie się bawią. A tak nie jest.

JL: Dlaczego właściwie katastrofa smoleńska zrodziła nową wspólnotę narodową?

Zagłada niemal całej polskiej elity politycznej jest wielkim wydarzeniem historycznym.

Za 100 lat Smoleńsk będzie wymieniany obok Chrztu Polski, unii Korony z Litwą, rozbiorów, powstań narodowych, Katynia, pontyfikatu Jana Pawła II czy Solidarności. Wszystko to są wielkie wydarzenia, które zmieniały bieg dziejów.

Katastrofa smoleńska zmieniła bieg dziejów w Europie.

Choćby dlatego, że położyła kres naszej polityce międzynarodowej, w sposób spektakularny wzmacniając Rosję.

Jeżeli więc ktoś pyta, jaki interes mogliby mieć Moskwa w doprowadzeniu do tej katastrofy,

niech porówna rozkład sił w Europie przed i po 10 kwietnia.

...

Nie widzę innej takiej partii poza PiS-em. Każde inne głosowanie w wyborach po tym, co zdarzyło się 10 kwietnia, odbieram na poziomie zdrady polskich interesów. Nie przekonują mnie żadne argumenty  – religijne czy gospodarcze – bo teraz gra nie toczy się o to, jakie ustawy będziemy mieli w tej czy innej sprawie,

tylko czy w ogóle będziemy mieli państwo.

JL: Pan także uważa, że Polska nie jest suwerenna?

Dla mnie jest oczywiste, że dzisiejsze państwo polskie nie jest demokratyczne.

Z drugiej strony, nie jest też w pełni totalitarne. To taka mini Rosja z mini Putinem, ale jednak państwo, w którym wolność została dotkliwie ograniczona przez rządowe media, służby publiczne, sądy (dość wspomnieć procesy polityczne Jarosława Marka Rymkiewicza czy Krzysztofa Wyszkowskiego). I to nie wolność dotycząca dowolnych spraw, tylko prawo do wyrażania patriotyzmu. Nam się uniemożliwia mówienie, że Polska powinna być Polską. Czyli krajem opartym na fundamencie prawdy, tradycji, pamięci narodowej, z polskimi bohaterami i poetami.

(...)

Cały wywiad Joanny Lichockiej w miesięczniku "Nowe Państwo".

Bar, źródło: www.panstwo.net

http://wpolityce.pl/artykuly/17069-wencel-jestesmy-wspolnota-zywych-i-umarlych-ktora-ma-swiadomosc-ze-polska-albo-bedzie-silna-albo-nie-bedzie-jej-wcale

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

27.10.2011 22:28 7opublikowana w: Notki Nieuczesane, Parada Oszustów !  Z życia umysłowego dzikich

I jak tu nie przyznać racji prof. Zybertowiczowi, gdy mówi o społeczeństwie postkolonialnym? Ja bym tylko dodał, że dojrzeliśmy właśnie do powtórnej kolonizacji.

I. „Tylko bez polityki proszę!”

Podczas jednego ze spotkań pod namiotem Solidarnych 2010 prof. Zybertowicz przyrównał znaczną część tubylczego społeczeństwa do niektórych ludów prymitywnych, które nie widzą związku przyczynowo-skutkowego między seksem a pojawianiem się dzieci. Uczynił to omawiając scenkę z warszawskiego Dworca Centralnego podczas pamiętnego paraliżu kolei zafundowanego przez ministra Grabarczyka w szczycie świąteczno-noworocznym za pomocą zmian w rozkładzie jazdy. Mamy oto zdezorientowany, wściekły tłum przelewający się peronami i nagle ktoś rzuca: „głosowaliście na Tuska, więc teraz macie”. Na to jakiś MWzWM, jakby dźgnięty ostrogą, odpowiada podniesionym tonem: „tylko bez polityki proszę!”. Morał? Ten inteligencik cacany najwyraźniej z całej mocy postanowił nie dostrzegać związku między wrzuceniem do urny kartki wyborczej a funkcjonowaniem infrastruktury za którą odpowiada wszak bardzo konkretny minister z konkretnego rządu będącego emanacją konkretnej partii politycznej.

Kilka miesięcy temu pisałem już notkę zahaczającą o ten psychologiczno-socjologiczny fenomen widzenia wszystkiego osobno, ale że od tego czasu nic się nie zmieniło, warto sobie odświeżyć ten ogląd „strasznych tubylców” z Lechistanu, gdyż mechanizm rządzący umysłami naszych rodaków nie przestaje mnie zadziwiać.

II. Jest źle ale dobrze

Oto, jak pokazuje comiesięczne badanie OBOP-u (przeprowadzone 13-16 października 2011), 51% Polaków uważa, że sprawy w kraju idą w złym kierunku, a 59% twierdzi, że gospodarka znajduje się w kryzysie (w tym 17% uważa, że kryzys jest głęboki). W tymże badaniu 35% uważa, że sprawy w Polsce idą w dobrą stronę, podobnie 35% sądzi, że gospodarka się rozwija (w tym 2% ocenia, że rozwija się „dynamicznie” - sądzę, że to pracownicy firm windykacyjnych, bo oni mają żniwa zważywszy na postępującą niewypłacalność Polaków zadłużonych na jakieś 700 mld zł).

Interesujący jest trend nastrojów, wskazujący, że liczba pesymistów maleje: w porównaniu z wrześniem odsetek osób źle oceniających kierunek spraw zmalał o 4%, a w porównaniu z lipcem – aż o 10% (wtedy było 61% ocen negatywnych co do kierunku spraw w kraju)! Co ciekawe – nie zmienia się znacząco odsetek respondentów twierdzących, że gospodarka znajduje się w kryzysie – w lipcu twierdziło tak 60%, w październiku zaś 59%.

Co wynika z tego galimatiasu? Polacy generalnie trzeźwo oceniają stan gospodarki, jednak z jakichś zupełnie irracjonalnych powodów 10% z nich zaczęło uważać, że będzie lepiej, a przynajmniej „sprawy” nie ulegną pogorszeniu. Czyżby kampania wyborcza z tuskobusem i „Polską w budowie” dała aż takie efekty?

Żeby było jeszcze ciekawiej, 37% badanych twierdzi, że warunki życia w ciągu najbliższych trzech lat nie zmienią się, a 22% twierdzi że sytuacja materialna wręcz się polepszy (przeciwnego zdania jest 35%)! 37+22=59. Trochę to dziwne, bo 59% to ci, którzy uważają, że w Polsce mamy kryzys. Zarazem 49% to ci od uważania, że sprawy idą w dobrą stronę (35%) lub nie mają zdania na ten temat (14%). Czyli jakiś odsetek jednocześnie uważa, że jest kryzys, ale sprawy idą w dobrym kierunku, zaś ich sytuacja materialna mimo kryzysu się nie pogorszy, bądź nawet ulegnie poprawie.

No i hit: w stosunku do września w tym samym badaniu, jak podałem wyżej, zmalał wprawdzie o 4% odsetek źle oceniających „kierunek spraw”, ale jednocześnie zwiększył się o 3% odsetek osób negatywnie oceniających stan gospodarki (!). Oznacza to, że według nich gospodarka dołuje, ale sprawy idą w dobrym kierunku...

Czy w tej sytuacji może dziwić ów leming z Centralnego nie widzący związku między polityką a stanem infrastruktury kolejowej?

III. Straszni tubylcy

No dobrze, jedźmy dalej. Nadal ten sam październikowy, już powyborczy sondaż OBOP-u. Oto 42% ma dobre zdanie o pracy rządu, a 49% źle ocenia pracę gabinetu Tuska. Jednocześnie 51% badanych twierdzi, że Tusk dobrze wypełnia obowiązki premiera (negatywne oceny – 40% respondentów). Dorzućmy do tego jeszcze preferencje partyjne: PO - 42%, PiS - 24%, Ruch Palikota - 11%, SLD - 8%, PSL – 6%. Zwróćmy uwagę: PO z PSL otrzymują łącznie 48% głosów, czyli o 6% więcej, niż tworzony przez te partie rząd, a notowania premiera w ogóle odstają od czegokolwiek. No i jak się to ma do wyników wyborów, które odbyły się ledwie kilka dni przed badaniem OBOP-u (PO - 39,18%, PiS - 29,89%, Ruch Palikota - 10,02%, PSL - 8,36%, SLD – 8,24%)?

Wynika z tego, że nasi rodacy nie widzą związku między parlamentarną większością, a wyłonionym przez tę większość rządem, ba – jakoś nie przebija się do ich świadomości zależność między pracą rządu, a oceną premiera! Jeśli dołożymy kurioza z poprzedniej części, gdzie pokazałem ocenę stanu gospodarki i kierunku „spraw” w kraju, to wyjdzie nam, że ci sami respondenci jednocześnie wskazywali, że:

- głosują na PO;

- źle oceniają pracę rządu tworzonego przez PO;

- dobrze oceniają premiera z PO;

- uważają, że sprawy w Polsce idą w dobrym kierunku;

- ale zarazem w Polsce jest kryzys;

- w ciągu trzech lat nie zmienią się ich warunki materialne.

Trochę uskrajniam oczywiście, ale taki z grubsza wyłania się obraz: totalnie zagubionych autochtonów z dzikiego interioru w sercu Europy, dla których nic z niczego nie wynika i którym nic z niczym nie zazębia się w jakiekolwiek związki przyczynowo-skutkowe. I jak tu nie przyznać racji prof. Zybertowiczowi gdy mówi o społeczeństwie postkolonialnym? Ja bym powtórzył tu konstatację z lipcowej notki „Straszni tubylcy w Lechistanie AD 2011”, że dojrzeliśmy właśnie do powtórnej kolonizacji.

Jak to podsumować? Chyba tak, że generalnie rzecz biorąc powiodła się wielka operacja pijarowska przeprowadzona na tubylczych mózgownicach, mająca wtłoczyć do głów przekonanie, że rząd nie odpowiada za „kierunek spraw” w kraju, „kierunek spraw” nie ma związku z gospodarką, zaś premier Donald Tusk nie odpowiada generalnie za nic – w tym za jakość pracy rządu na którego czele stoi.

Utwierdza mnie w tym przekonaniu przytoczona przez Budynia78anegdota:

Kilka miesięcy temu w sklepowej kolejce byłem świadkiem solidarnego narzekania na rosnące ceny, które skończyło się, gdy jedna pani zaczęła winić za drożyznę rząd. Wówczas druga uznała za punkt honoru obronę władzy - "Czy pani myśli, że to rząd odpowiada za kryzys? Za ceny?". Zapytana, po cholerę nam rząd, który za nic nie odpowiada szybko wyszła ze sklepu.

Jak pięknie koresponduje to z okrzykiem: „Tylko bez polityki proszę!” - nieprawdaż?

I jeszcze na zakończenie: bardzo żałuję, że OBOP w swych comiesięcznych badaniach asekurancko nie zadaje respondentom jednego, podstawowego pytania: „Kto według Pani/Pana odpowiada za sytuację w kraju?”. Przypuszczam, że padłyby szalenie interesujące odpowiedzi.

Gadający Grzyb

http://pod-grzybem.salon24.pl/358293,z-zycia-umyslowego-dzikich

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

SEAMAN  | 23.10.2011 20:04 |78

notka również w lubczasopismach: !Bez Znieczulenia!, Na tropie, Parada Oszustów !, POLITYKA, Stary Salon  Nasz czarodziej finansów w Brukseli

 

Zelektryzowała mnie czołówka informacji z "Rzeczpospolitej", że nasz premier Donald Tusk przybył do Brukseli na szczyt UE i weźmie udział w rozwiązywaniu kryzysu zadłużeniowego. A przypomnę, że mamy do czynienia z szefem rządu, który w Polsce zwiększył deficyt budżetowy w ciągu trzech lat(2007-2010) coś około 180%.

Nie można się wprost opędzić od skojarzenia z lisem, którego zaangażowano do sprzątania kurnika.

Tymczasem w świecie uchodzi za mistrza gospodarności.

Przemija postać świata, chciałoby się powtórzyć za klasykiem, czyli Hanną Malewską.

Jest to jednak widomy znak, że Unia podjęła rozpaczliwą próbę przerobienia greckiego archipelagu na jedną zieloną wyspę.

Moim zdaniem Unia o jakieś dwa i pół roku za późno zwróciła się o pomoc do Tuska.

Była taka realna szansa dla Greków w pierwszej połowie roku 2009, kiedy to ówczesny premier Karamanlis wykazywał czarno na białym, że nie ma u nich żadnej recesji, a nawet wręcz przeciwnie.

Wtedy właśnie trzeba było Unii pójść po rozum do głowy i poprosić Tuska z Rostowskim,

żeby wpadli tam chociaż na parę tygodni. To by im wystarczyło.

Tymczasem Unia wtedy nie zrobiła nic, licząc, że Grecy, jako naród bystry i bynajmniej nie w ciemię bity,

sami sobie z deficytem poradzą.

Ci tymczasem popełnili drugi błąd, który nałożył się na zaniechanie Unii – zachciało im się wyborów.

Zamiast trzymać się Karamanlisa, który idąc w zaparte w sprawie zadłużenia, reprezentował jedynie słuszną linię, wybrali sobie Papandreu. Ten nie potrafił utrzymać języka za zębami i teraz cała Europa ma klops.

Ale mało tego, że się wygadał o deficycie, to jeszcze rozgłosił ambitny plan naprawy finansów. To dobiło Greków,

gdyż bankierzy mogą dużo wytrzymać, nawet stratę, ale nie ścierpią porządku i jasności w finansach.

No i mleko się rozlało.

Dlatego uważam, że wysyłanie Tuska dzisiaj już nic nie pomoże, bo on jest dobry w działaniach zakulisowych,

a nie na oczach całego świata.

Widać to po naszym kraju, który ma rekordowe zadłużenie, rozgrzebany jest od Tatr do Bałtyku

i po wyborach nie ma nawet rządu, a wszyscy mówią, że Polacy wybrali normalność.

Jednak jakoś nie widać fali migracji z zewnątrz ani masowych powrotów z emigracji.

 

To może świadczyć, że reszta świata wybrała nienormalność.

 

Tusk, skoro tylko przybył do tej Brukseli, to oczywiście od razu zabrał głos. Jednym niemal tchem wygłosił dwa zdania.

Najpierw oświadczył, że nie jest zasadne, żeby Polska wspierała Grecję, bo kraje spoza strefy euro nie powinny zastępować strefy euro.

Natomiast już w drugim zdaniu bardzo zgrabnie sobie zaprzeczył, deklarując, że Polska zrobi oczywiście wszystko, żeby ratować strefę euro.

Tym sposobem uradował wszystkich zebranych, zarówno zwolenników, jak i przeciwników ratowania strefy euro, a w szczególności Grecji.

Jak z tego widać, nasz premier utrzymuje wyśmienitą formę od czterech lat. Gdyby Unia wykazała refleks w 2009 roku i wykorzystała jego umiejętności,

dzisiaj Grecja byłaby zieloną wyspą na mapie Europy obok Polski i przewodniczący Barroso mógłby się szczycić

dwoma zielonymi wyspami naraz.

Obok Tuska największą aktywność i formę w ratowaniu strefy euro wykazuje prezydent Francji, który wyraźnie pozazdrościł Tuskowi i próbuje ze swojego kraju zrobić wyspę, chociaż taką bardziej sztuczną. Najpierw rzucił pomysł, żeby pogonić te wszystkie niezależne agencje ratingowe i założyć jedną a dobrą, czyli unijną. Bo według Sarkozy`ego to ich czarnowidztwo było przyczyna obecnych kłopotów. Tymczasem unijna agencja będzie publikowała jedynie słuszne ratingi i Unia może spać spokojnie.

Drugi pomysł francuskiego mistrza finansów jest stary jak świat, a nawiązuje do znanych wydarzeń w Kanie Galilejskiej. Z tym że nie chodzi o wino, lecz o pieniądze. Fundusze dotychczas zgromadzone na ratowanie strefy euro mają posłużyć jako gwarancja na zaciąganie następnych kredytów w bankach.

W ten sposób fundusz może się rozmnożyć bardzo obficie. Ktoś może się oczywiście zapytać – a dlaczego od razu nie dodrukować kilku wagonów banknotów, zamiast się fatygować z jakimiś bankami i gwarancjami? Oczywiście, że nie można. Tak prostackie rozwiązanie mogłoby zaniepokoić elektoraty w poszczególnych krajach Unii.

Dlatego w Brukseli jest teraz dobry czas dla finansowych czarodziejów. Tylko w takim razie, po co było Grekom wywalać Karamanlisa?

Przecież czarno na białym widać, że w inżynierii finansowej on jest lepszy od Tuska i Sarkozy`ego razem wziętych.

 

http://lubczasopismo.salon24.pl/nieuczesane/post/357117,nasz-czarodziej-finansow-w-brukseli

 

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

LEM  | 26.10.2011 12:14 |14notka również w lubczasopismach: 123Baba Jaga Patrzy, Bez Pardonu!, Debaty o Polsce, Dla Polski, Dość KOMUNY!, Media-Watch, Notki Nieuczesane, NOTKI PRZEWROTNE, PL 24, Polska znika!!!, Pulpitum Odium PO RP, Totalitaryzm   

Agonia Unii Europejskiej.

 

Na naszych oczach," kołchoz" europejski wpada w drgawki agonalne...

Kanclerz Niemiec Angela Merlel i Prezydent Francji Sarkozi, przejawiają coraz większą nerwowość.

Nie mają pomysłu na gwarantowany manewr, który uzdrowi Grecję, Włochy, Hiszpanię i Portugalię przed bankructwem i nie spowoduje rozpadu UE. Aby uzdrowić finanse tych państw aktualnie potrzebne jest 2 bln euro.  Jest to olbrzymia kasa, ktora nawet na warunki europejskie nie jest łatwa do zgromadzenia, bez uszczrbku dla poszczególnych państw. Aby ratować strefę euro, Francja i Niemcy  ciężar tej pomocy chcą rozłożyć na wszystkie państwa Unii.

Przy tym należy pamiętać, że nie ma gwarancji, że pomoc ta zażegna kryzys w państwach zagrożonych i nie wywoła podobnej zapaści finansowej w państwach pomagających.

Tusk, jak ćma, ktora leci na ogień, już we wstępnych negocjacjach wyraża akceptację udziału w tej finansowej integracji. Czym to może grozić Polsce, każdy zdrowo myślący obywatel , może sobie wyobrazić.

Już w tej chwili brak jest w kasie państwa na wypłaty rent i emerytur ok. 65 mld zł.

Jest pytanie co z inwestycjami drogowymi .....co z wykończeniem stadionów na Euro 2012....co z innymi rozpoczętymi budowami, ktore były tak rozdmuchane w kampanii wyborczej PO ?

Czy Tusk zgłaszając swój akces w tej pomocy ratowania euro, nie wpędzi Polski na równię pochyłą bankructwa ? 

Uważam, że środowiska dziennikarskie powinne wykazać swoją dojrzałość i dopóki jest czas, bić na alarm i szukać ratunku przed nieodpowiedzialnymi czynami rządzących naszym państwem polityków. Swój apel kieruję również do blogerów, szczególnie tych, którzy na codzień mają kontakt z wpływowymi politykami okołorządowymi. 

Ponawiam hasło PiS-u  "Polska Jest Najważniejsza".

Komentarze do notki

;  @lemA ja całą tę "administrację" uważam za strukturę okupacyjną, sterowaną przez zagraniczne wywiady (od rosyjskiego, przez amerykański i izraelski, po niemiecki). Całe ich "rządy" i "programy" oraz personalne przetasowania, są tylko wynikiem - wypadkową - aktualnego układu sił i wpływów między tymiż obcymi wywiadami - nawet jeżeli ustalanie tych wpływów odbywa się po części "demokratycznie", czyli poprzez podstawianie bezmyślnemu motłochowi pajaców wystruganych z banana przez owe wywiady, którzy tutaj robiąc za "polityków", pełnią rolę adminstracji okupacyjnej, na wzór administracji renegatów w dawnych państwach kolonialnych.
To mieszanina skrajnych kanalii i ewidentnych gangsterów (ci którzy mają najbliższy kontakt z zagranicznymi mocodawcami), oraz zwykłych Dyzmów i Kuników, którzy może nawet nie zdają sobie sprawy w czym biorą udział - oni chcą tylko jeść i rosnąć na koszt podatników.Ale łączy ich jedno - to pasożytniczy okupant sterowany przez obce wywiady.
Kiedyś się do takich strzelało - dziś motłoch się do nich onanizuje - co za upadek...GEE.WREBEEL 18 33  | 26.10.2011 19:21

 

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Młodzi do odstrzału: kryzys i wojna

 

Państwo - Bezpieczeństwo

piątek, 28 października 2011 07:54 źródło/autor http://www.ruchwig.pl/)">Ruch Wolność i Godność, Tomasz Urbaś Email Drukuj

Udostępnij 0

karta mobilizacyjnaPozbawią młodych mieszkań. Pozostawią z niespłaconymi długami. Zwolnią z pracy. Ograniczą dostęp do żywności. Zabiorą oszczędności. Ogłuszą rozrywającym głowę dźwiękiem, porażą prądem o napięciu 50 tys. wolt i olśnią oślepiającym błyskiem. A na koniec wręczą kartę mobilizacyjną, i na front.



 


Kryzysowe ciosy

Kryzys godzi w mieszkania młodych Polaków. Ich wartość spada po sztucznie wywołanej bańce spekulacyjnej. Obsługa kredytów hipotecznych za to rośnie i tych w złotówkach (stopy procentowe) i w walutach (kursy). Kryzys godzi w pracę dla młodych Polaków. Rozchwiane światowe rynki oraz fiskalizm wywracają do góry nogami opłacalność tysięcy przedsiębiorstw. Kryzys godzi w dostęp do żywności. Spekulacyjne wyczyny na rynkach żywnościowych zmniejszają osiągalność jedzenia dla najbiedniejszych. Kryzys godzi w  oszczędności. Zagrożone poważnym spadkiem wartości są akcje, obligacje, a nawet depozyty w bankach, w tym gromadzone pod przymusem państwowym środki na cele emerytalne.

Kryzys godzi w bezpieczeństwo. Aparat przymusu nabywa takie środki przymusu bezpośredniego, przy którym pałowanie niezadowolonych to łaskotki. Kryzys ugodzi w największą wartość człowieka: życie. Pozostała ostatnia recepta gospodarcza i polityczna. Wojna, na którą wyślą młodych Polaków. Po ograbieniu z mieszkań, pozbawieniu pracy, oszczędności, głodnych i złych.


Druga fala

W 2010 r. politycy stwarzali wrażenie, że świat wyszedł z kryzysu gospodarczego dzięki sztuczkom monetarno-fiskalno-księgowym.

Nie wszyscy byli przekonani o cudownym ozdrowieniu. Na początku  2009 r. w „O naturze kryzysu” przewidywano wystąpienie drugiej fali kryzysu po ustąpieniu iluzji monetarnej i utracie zaufania do polityków. Ocena została podtrzymana rok później w „Sumie wszystkich strachów”, gdzie dodatkowo zwrócono uwagę na zainfekowanie banków centralnych toksycznymi aktywami i manipulacje statystyczne.

...

Za ten stan odpowiadają zarówno bankierzy, którzy kreują pieniądz oraz politycy odpowiedzialni za ostrożnościowe normy prawne. Trzymając władzę postanowili zataić straty poprzez machinacje księgowe oraz zobowiązać do ich pokrycia podatników. To jeszcze ratuje im skórę. Tymczasem inwestycje w upadające banki z natury są obarczone dużym ryzykiem. Tym większym, im ratujący inwestor używa więcej kapitału obcego zamiast własnego. Tymczasem politycy nie dysponuję jakimikolwiek istotnymi rezerwami pieniężnymi. Podatnicy zostali obciążeni przez polityków długiem. Rozmiar rosnącego zadłużania podatników zachwiał stabilnością finansów publicznych, wpędzając państwo po państwie w spiralę zadłużenia. Toksyczne aktywa banków zaraziły banki, a toksyczne banki przerzuciły zarazę na podatników.

W efekcie politycy i bankierzy doprowadzili do zainfekowania całego systemu finansowego świata od systemów bankowych po systemy finansów publicznych.

Brak zaufania dotyka bank po banku, państwo po państwie. Dociera do dużych gospodarek Hiszpanii i Włoch. Wstrząs zmierza również do Francji i Niemiec, których banki utopiły kapitał w poprzednich ogniwach łańcuszka.

Klasyczne antycykliczne instrumenty polityki monetarnej (niskie stopy procentowe teoretycznie nakręcające emisję pieniądza i popyt) oraz polityki fiskalnej (wzrost długu publicznego i popytu kreowanego przez rząd) są zniszczone i nieskuteczne. Co pozostaje?


Wojna

Pozostał już tylko jeden instrument utrzymania władzy i pobudzenia gospodarki. Wydatki rządowe w warunkach mobilizacji gospodarki. Instrument sprawdzony w analogicznych warunkach po Wielkiej Depresji 1929 r.

Zapalnik wojny został uruchomiony. Porozumienie budżetowe w Stanach Zjednoczonych z lipca 2011 r. obejmuje żądane przez Republikanów cięcia wydatków. Oszczędności mają być dzielone po równo pomiędzy wydatki cywilne i wojskowe. Oznacza to bilionowe cięcia w wydatkach na żołd, uzbrojenie i amunicję. A tym samym zmniejszenie dochodów koncernów zbrojeniowych. Wystarczy „mała” prowokacja, aby w blasku patriotyzmu ten trend natychmiast odwrócić. Półwysep Koreański? Tajwan? Iran? Świat Arabski?

...

Zawodowa armia to trup. Wbrew szumnym deklaracjom Wojsko Polskie nie jest zawodowe, a obowiązek zasadniczej służby wojskowej nie został ustawowo zniesiony. Na podstawie art. 55 ust. 3 ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej Komorowski nawet bez upoważnienia Sejmu może z miejsca zarządzić obowiązkowe powołania do zasadniczej służby wojskowej kierując się ogólnikową oceną „stopnia zagrożenia bezpieczeństwa państwa”.

Czy to wszystkie trupy w polskiej szafie?

W szafie znajduje się najbardziej cuchnący trup. Największy przekręt finansowy tzw. wolnej Polski przy którym afera FOZZ to drobiazg. Prawdziwy finansowy majstersztyk. Orżnięcie wszystkich Polaków na grube miliardy i uczynienie z nich dojnych krów, z dodatkową funkcją niewolniczej siły pociągowej. Transfery o trudno wyobrażalnych dla przeciętnego Polaka kwotach. Nałożenie na Polaków podatku, o którym nie ma informacji w systemie finansów publicznych. Manipulacja danymi o PKB Polski mająca na celu ukrycie recesji w Polsce. Lokajstwo elit władzy wszystkich opcji wobec obcych rządów.

Aby ten trup nie wypadł z szafy trup ściele się gęsto. Andrzej Lepper próbował publicznie otworzyć drzwi i tej szafy. Elity zrobiły z niego głupka, został wyśmiany i zaszczuty. Na śmierć. Ale twarde dowody istnieją. Daty. Kwoty. Tytuły.

 Kopa w tyłki

A czym się zajmują leśne dziadki w Sejmie i Senacie?

Wyborcy dziesiątki razy dawali im szansę. I co? I ciągle to samo. W najłagodniejszym wydaniu: chocholi taniec, tematy zastępcze i dupa Maryni. Zero pasji w spełnianiu marzeń Polaków. Zero zmysłu strategicznego. Zero nowoczesnych rozwiązań dla pomyślnej przyszłości Polaków. Cała perspektywa to fotele pod tyłkami i koryta przed ryjami.

Nie ma innej metody na dumę z bycia Polakiem, wypracowanie szacunku, uznania międzynarodowego i samorealizację Polaków niż odesłanie wszystkich zgranych polityków na zieloną trawkę i twórcze rozwiązywanie problemów Polski przez młode pokolenie.

Rozpoczyna się bunt młodych. Młodzi Polacy stanowią tak wielką demograficzną siłę, że struposzałe elity zostaną zmiecione. Nieuchronnie.

Ruch Wolność i Godność wkrótce poinformuje opinię publiczną o skrywanym przez elity złym stanie polskiej gospodarki, który na co dzień odczuwają miliony rodaków, a który jest wynikiem gigantycznej defraudacji publicznych funduszy Polaków. Jednocześnie wezwiemy wszystkich młodych mających dość obecnego stanu Polski do pokojowego protestu w Warszawie. O terminie i pozostałych szczegółach będziemy informować w szczególności na profilu Ruchu na Facebooku: http://www.facebook.com/ruchwig. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do zagwarantowania sobie natychmiastowej bieżącej informacji poprzez „polubienie” tego profilu. Prosimy o informowanie przyjaciół, znajomych oraz o zamieszczania informacji na forach internetowych.

Jeżeli nie chcesz dostać karty mobilizacyjnej na ich wojnę o ich kapitały kosztem krwi młodych Polaków wzywamy do wspólnej realizacji marzeń o silnej i nowoczesnej Polsce.

 Najnowsze

http://wolnapolska.pl/index.php/Bezpiecze%C5%84stwo/2011102814783/modzi-do-odstrzau-kryzys-i-wojna/menu-id-312.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Cechy charakterystyczne leminga

 

Publicystyka - Blogi

poniedziałek, 17 października 2011 06:09 źródło/autor niepoprawni.pl, KP Email Drukuj

Udostępnij 4

 Triarius, niepoprawni.pl

Lemmingi | źródło: Triarius, niepoprawni.pl

Kontynuuję temat lemingów, jakoś nie mogę przejść obojętnie obok tego fascynującego społecznego zjawiska, tym bardziej, że ostatnio zauważyłem niepokojące obawy w gronie rodzinnym. Mnie osobiście najbardziej rzucają się następujące cechy tych żyjątek:

1. Nienawiść. Leming polski nienawidzi przede wszystkim Kaczyńskiego (wcześniej Kaczyńskich) i pisowców czyli wszystkich których podejrzewa o patriotyzm i poczucie obywatelskiej odpowiedzialności. Nienawiść do Kaczyńskiego jest bezwarunkowa i całkowicie irracjonalna, bo leming nie interesuje się ani zjawiskami politycznymi ani tym bardziej biografią Kaczyńskiego. Leming nie wie czym i kiedy zajmował się którykolwiek Kaczyński, jakie Kaczyńscy podejmowali decyzje. Dla leminga Kaczyński jest tym samym, czym Żydzi byli dla nazistów, albo Emmanuel Goldstein dla bohaterów powieści "1984" Orwella. Nienawiść lemingów do Kaczyńskiego i pisowców jest więc swoistą polską odmianą rasizmu / antysemityzmu. Wszystko co złe kojarzy się lemingowi z Kaczyńskim, bez względu na to że od 4 lat rządzi już Tusk.

Nienawiść jest także najważniejszą potrzebą polskiego leminga. Normalni ludzie nie potrzebują nienawiści do egzystencji. Normalni ludzie, aby żyć potrzebują jedzenia, picia, poczucia bezpieczeństwa. Natomiast u leminga potrzeba nienawiści zastępuje wszystkie podstawowe potrzeby. Leming polski zaakceptuje głód i każde upokorzenie ze strony władzy, dopóki będzie miał kogo nienawidzić.

Ponadto leming polski nienawidzi wszystkich którzy przypominają mu o tym że jest lemingiem, czyli wszystkich aktywnych obywateli a także tych którzy chcą jego własnego dobra.

2. Infantylizm. Leming bezkrytycznie ufa mediom głównego nurtu i władzy, czyli tym którzy nim jako lemingiem pogardzają i manipulują. W ogóle leming polski tym bardziej komuś ufa, im bardziej ten ktoś lemingiem pomiata i pogardza. Leming jest jak domowy psiak, który nie rozumie znaczenia słów swojego pana, tylko reaguje na ton głosu. Można więc leminga obrażać do woli, byle tylko robić to w miły sposób. Poza tym zazwyczaj leming jest także dziecinnie szczery, nie potrafi budować skomplikowanych kłamstw, ani myśleć logicznie. Postrzeganie świata leminga kończy się na zaspokojeniu jego podstawowych potrzeb, takich jak potrzeba nienawiści (patrz wyże), więc leming nie potrafi rozumować w złożony sposób. Leming który jest ordynarnie okłamywany i oszukiwany przez władzę, wierzy tej władzy na takiej samej zasadzie jak dziecko wierzy swoim rodzicom. Dziecko nie zastanawia się na logiką tego co mu mówią rodzice, po prostu są jego rodzicami więc wierzy. A jeśli lemingowi coś w otaczającej go rzeczywistości zaczyna nie pasować (na przykład musi zapłacić za przejazd obwodnicą, o której premier Tusk przed kamerami mówił że jest darmowa), to reaguje tak samo jak dziecko: wścieka się, płacze i wali na oślep zaciśniętymi piąstkami, czasami spazmatycznie krzycząc że winny jest Kaczyński.

3. Ignorancja. Nie chodzi nawet o to, że leming nie wie co się wokół niego dzieje, ale przede wszystkim o to że leming tego NIE CHCE WIEDZIEĆ. Leming nie chce wiedzieć, że polskie finanse publiczne są na skraju katastrofy.A jeśli lemingowi coś w otaczającej go rzeczywistości zaczyna nie pasować (na przykład Tusk obiecał obniżenie podatków, a je podwyższył) to reaguje na zasadzie infantylnej (patrzy wyżej). Poza tym leming jest ze swojej głupoty i niewiedzy bardzo dumny i chętnie podkreśla te cechy publicznie. Leming krytykuje książki których nigdy nie przeczytał, ale jednocześnie z dumą przyznaje się że ich nie przeczytał i przeczytać nie zamierza.

4. Dwójmyślenie. Leming do perfekcji opanował sztukę jednoczesnej wiary w dwie lub kilka sprzecznych informacji lub wersji wydarzeń. Leming nie widzi żadnej sprzeczności w tym, że jego ulubiona gazeta przez ponad rok twierdziła że prezydent Kaczyński zmuszał pilotów do lądowania w Smoleńsku a następnie sama zaprzeczyła swoim własnych tezom twierdząc, że prezydent Kaczyński jest winny katastrofie ponieważ nie naciskał na pilotów, a powinien naciskać. Ten sam leming nie widzi sprzeczności między twierdzeniem swojej ulubionej gazety na pierwszej stronie że rząd Tuska jest najlepszy dla Polaków, a twierdzeniem na drugiej stronie że za rządów Tuska Polacy są najbardziej inwigilowanym narodem w Europie. Leming nie widzi sprzeczności między twierdzeniem że Jarosław Kaczyński jest politycznie skończony a straszeniem że Jarosław Kaczyński jest potężny i w każdej chwili może wrócić do władzy. Leming nie widzi nic idiotycznego w tym że pięćdziesięcioletni dziadziuś jest w telewizji przedstawiany jego idol młodzieży. Leming potrafi we wszystkie te sprzeczne informacje wierzyć jednocześnie i nie zwariować.

5. Instynkt stadny. Leming najpewniej czuje się w stadzie, bo sam jest tchórzliwą gnidą. Leming sam nie odważyłby się przypalać papierosem modlących się ludzi albo nasikać na znicze, ale chętnie dołącza do grupy która to robi, widząc że grupa ta jest ochraniana przez policję i straż miejską.
Poza tym przynależność do stada rekompensuje lemingowi jego kompleksy i niskie poczucie własnej wartości, a jako że leming nie ma własnych poglądów, to stado jest także częścią jego własnej, zaburzonej tożsamości.

Poprzednia część: http://www.niepoprawni.pl/blog/5209/o-milosci-lemingow-do-platformy-obywatelskiej

 

http://wolnapolska.pl/index.php/Blogi/2011101714731/cechy-charakterystyczne-leminga/menu-id-304.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Nowa Platforma Obywatelska – już żyło się lepiej...

 

Humor i satyra - Satyra

środa, 20 lipca 2011 07:44 źródło/autor http://www.nowyekran.pl)">Nowy Ekran, Pluszak Email Drukuj

Udostępnij 29

Donald Tusk - same konkretyKomisja Wyborcza nadwiślańskiego kraju, pod specjalnym protektoratem ONZ zaprasza na Wybory Parlamentarne 2019.

Komisja Wyborcza nadwiślańskiego kraju, pod specjalnym protektoratem ONZ zaprasza na Wybory Parlamentarne 2019.

Donald Tusk, oficjalny kandydat na gubernatora Okręgu Nadwiślańskiego: „...Tym razem same konkrety, obiecuję:

 

1. Wybudujemy lodowiska w każdej gminie.
2. Zmniejszymy biurokrację i uwolnimy przedsiębiorczość Polaków.
3. Obniżymy VAT do 24%.
4. Wznowimy wypłacanie rent i emerytur.
5. Zniesiemy akcyzę na cukier i sól.
6. Odbudujemy polski przemysł.
7. Wybudujemy autostrady.
8. Rozważymy przywrócenie wolności słowa i internecie.
9. Sprowadzimy wrak Tupolewa oraz czarne skrzynki do Polski (ujawnimy aneks do raportu Millera).
10. Niezależna Prokuratura sprawnie dokończy śledztwo w sprawie afery „Euro 2012".
11. Szybko zakończymy zwycięską misję w Afganistanie i rozważymy rozejm z Iranem.
12. Rozpoczniemy bezwzględną walkę z handlem wymiennym, oraz rekinami podziemia gospodarczego.
13. Radykalnie zmniejszymy liczbę podsłuchów.
14. Rozważymy zniesienie obowiązku wszczepiania czipów RIFD.
15. Rozpoczniemy realizację planów wyjścia z trzeciej fali kryzysu według wskazówek ministra Roztowskiego.
16. Doprowadzimy do wypełnienia warunków wycofania wojsk koalicji i sił stabilizacyjnych ONZ z Polski."

Nowy bilbord Nowej Platformy Obywatelskiej

Znalezione w sieci :)

Komentarze....17. Utworzymy Autonomię Polską
18. Zbudujemy kartonowe slumsy dla mniejszości polskiej (na obrzeżach miast)Lidka , 17 wrzesień 2011

http://wolnapolska.pl/index.php/Satyra/2011072014247/nowa-platforma-obywatelska-ju-yo-si-lepiej/menu-id-205.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

"Spontaniczne obchody Hołdu Ruskiego w Warszawie - 29 października o godzinie 12.00"

 

opublikowano: 27 Października 2011 20:31:23 "Hołd Ruski" - obraz Jana Matejki 

Spontaniczne obchody Hołdu Ruskiego w Warszawie - 29 października o godzinie 12.00

Wszystkich chętnych zapraszam obchody rocznicy 400 lat Hołdu Ruskiego w Warszawie w dniu 29 października o godzinie 12.00

W dniu 29 października 1611 r. na Zamku Królewskim w Warszawie, przed królem Zygmuntem III Wazą, car Wasyl IV Szujski wraz z braćmi: Iwanem i Dymitrem złożył czołobitny hołd, przysięgając posłuszeństwo królowi i nienaruszalność granicy polsko-rosyjskiej. Wydarzenie to poprzedził triumfalny wjazd zwycięskiego hetmana Stanisława Żółkiewskiego, który przez Krakowskie Przedmieście w Warszawie, przywiódł królowi cara wraz z jego braćmi. Hołd Ruski był następstwem zwycięskiej bitwy stoczonej 4 lipca 1610 r. pod Kłuszynem (między Smoleńskiem a Moskwą) gdzie nieliczna polska jazda, w ilości niespełna 7 tysięcy ludzi, dowodzona przez hetmana Żółkiewskiego, rozbiła rosyjsko-szwedzką armię kniazia Szujskiego (brata carskiego) liczącą ponad 35 tysięcy. Wojska polskie zajęły wówczas Moskwę ponownie, a car został uwięziony i przewieziony do Polski.

Fakt ten został upamiętniony na Kolumnie Zygmunta - gdzie na tablicy zawieszonej w 1644 r. po zachodniej stronie cokołu możemy przeczytać łacińską inskrypcję, informującą (w wolnym tłumaczeniu) iż: "Zygmunt III na mocy wolnej elekcji król Polski, z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa - król Szwecji, w umiłowaniu pokoju i w sławie pierwszy pomiędzy królami, w wojnie i zwycięstwach nie ustępujący nikomu, WZIĄŁ DO NIEWOLI WODZÓW MOSKIEWSKICH, STOLICĘ I ZIEMIE MOSKIEWSKIE ZDOBYŁ, WOJSKA ROZGROMIŁ, ODZYSKAŁ SMOLEŃSK, złamał pod Chocimiem potęgę turecką, panował przez czterdzieści cztery lata, w szeregu czterdziesty czwarty król, dorównał w chwale wszystkim i przyjął ją [chwałę] całą".

Jako więzień króla polskiego, car został najpierw umieszczony w rezydencji na Mokotowie, a potem wywieziono go do Gostynina, gdzie zmarł w roku 1612. Król polski pochował cara w Warszawie, w okazałym mauzoleum: dwupiętrowym, kamiennym oktogonie. Carski grobowiec został wzniesiony tam, gdzie dziś stoi Pałac Staszica, siedziba Polskiej Akademii Nauk, a wtedy, u bram Warszawy, na początku Krakowskiego Przedmieścia. Odtąd każde poselstwo, a zwłaszcza moskiewskie, które przybywało do Warszawy, było prowadzone koło tego symbolu polskiego triumfu. Po wielu latach próśb władców Rosji, car spoczął w Soborze Archangielskim w Moskwie, lecz zostało puste Mauzoleum, które zostało zniszczone dopiero w XIX w.

ZAPRASZAMY WSZYSTKICH  - DO SPONTANICZNEGO WSPÓLNEGO ŚWIĘTOWANIA.

Przejdźmy się spacerem, od Pomnika Staszica aż do Kolumny Zygmunta, lub na odwrót, trasą, jaką zdążał w 1611 roku hetman Stanisław Żółkiewski wiodąc pojmanego cara Wasyla IV Szujskiego wraz z jego braćmi. Na spacer przyozdóbmy się w element patriotyczny: przypiętą do klapy płaszcza czerwono-białą wstążeczkę czy wyciętą z papieru czerwono-białą baretkę, zakładając szalik w barwach narodowych, czapkę lub też przystrajając swój strój jakikolwiek innym narodowym akcentem, jakim - pozostawiamy to już Waszej inwencji. Można też trzymać w ręku biało czerwone kwiaty albo małe chorągiewki.

Mamy szansę wspólnie przeżyć wspomnienie wielkiej, narodowej chwały.

DLATEGO - PRZYJDŹ !

http://pomniksmolensk.pl/index.php

http://wpolityce.pl/artykuly/17095-spontaniczne-obchody-holdu-ruskiego-w-warszawie-29-pazdziernika-o-godzinie-1200

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Niemcy obronią nas przed faszyzmem?

 

opublikowano: 28 Października 2011 10:52:58 | ostatnia zmiana: 28 Października 2011 17:32:41

Wczorajsza Rzeczpospolita informuje, że do rozbicia Marszu Niepodległości antypolskie organizacje wzywają na pomoc niemieckich bojówkarzy:

"Prawicowo-konserwatywny rząd i Kościół katolicki od lat utrzymują w Polsce klimat rasistowski, antysemicki, homofobiczny (...). Chcielibyśmy zwrócić uwagę na ów problem i wezwać do wspierania naszych polskich towarzyszy w Warszawie 11 XI 2011" – apelują. Na ulicach Berlina i Wiednia wiszą plakaty wzywające do blokady Marszu Niepodległości.

– Możliwe, że grupa z Niemiec weźmie udział w naszej kontrdemonstracji. Niemieccy anarchiści to grupy bardzo mobilne, jeżdżą po świecie. Polscy anarchiści też byli w Dreźnie – mówi "Rz" Mateusz Mirys ze stowarzyszenia Młodzi Socjaliści, współtworzącego Porozumienie 11 Listopada m.in. z Federacją Anarchistyczną, stowarzyszeniem Nigdy Więcej i pismem "Krytyka Polityczna".


Pierwsza myśl jaka przyszła mi po przeczytaniu tej informacji to refleksja historyczna.

 

Może Hitler i jego wojsko także przyjechało nas wyzwolić spod panowania ksenofobicznych i faszystowskich endeckich rządów?

Rozpadające się po śmierci Piłsudskiego państwo polskie wymagało ochrony przed faszystowską zarazą?

Polskie ciemne siły w charakterystyczny dla totalitaryzmu sposób szybko zorganizowały faszystowskie bojówki znane pod nazwą Armia Krajowa, które działały nawet kilkadziesiąt lat po przegranej przez Niemców wojnie.

O ile Niemcy chronili nas przed faszyzmem w ukryty i pokrętny sposób, dla zmylenia przeciwnika twierdząc oficjalnie, że kultywują faszyzm, o tyle całkowicie otwarcie z faszyzmem walczyli żołnierze z innego wyzwoleńczego ruchu. Stalinowskie wojska i ich miejscowe wsparcie pod czerwonymi sztandarami z sierpem i młotem skutecznie zlikwidowały na jakiś czas ogniska faszystowskiego ruchu oporu. Żółta gwiazda na sztandarach pozostała zresztą do dzisiaj, zmienił się tylko kolor sztandaru postępu i cywilizacji z czerwonego na niebieski, co jest widoczne nawet w kolorystyce nocnego podświetlenia PKiN. Siły antyfaszystowskie nie mogą ustawać w swoich wysiłkach albowiem faszystowska hydra znowu podnosi głowę.

Kto wiatr sieje ten burzę zbiera. Co chciał osiągnąć Andrzej Wajda deklarując na przedwyborczym spotkaniu Bronisława Komorowskiego, że w Polsce mamy wojnę? Wtedy interpretowano te słowa jako metaforę. Jednak po zeszłorocznym brutalnym pobiciu, jadących na warszawska manifestację członków ONR, do dzisiaj nie znaleziono sprawców. Policja jest bezradna, czy chce sprowokować ONR do znajdowania sprawców takich incydentów na własną rękę? Co chce osiągnąć policja aresztując Starucha wracającego w tłumie kibiców z Kopca Powstania Warszawskiego? Ktoś usilnie stara się sprowokować Polaków do bardziej zdecydowanych działań. Polacy są mądrzy i znoszą cierpliwie coraz brutalniejsze prowokacje. Jak długo?

Marsz Niepodległości, Warszawa, Pl. Konstytucji, dnia 11.11.11, godz. 15:00.

 

http://wpolityce.pl/artykuly/17126-niemcy-obronia-nas-przed-faszyzmem

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

dziś wszystko wskazuje na to, że zwyczajnie daliśmy się nabrać, że obietnice o końcu historii były ułudą

opublikowano: 28 Października 2011 17:31:21

Odkąd tylko pamiętam, wpajano nam przeświadczenie, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów. Mówiąc ‘nam’– mam na myśli moje pokolenie, generację od ściany do ściany, zachwycającą się masowo raz sympatycznym papieżem od kremówek, a raz wulgarnym bimbrownikiem z Biłgoraja.  Miała to być rzeczywistość bez wojen i wydarzeń, które odwracają bieg historii, ale za to z panującą wszędzie i po wieczne czasy liberalną demokracją, która zapewnić miała spokój i stabilne życie.

Słowem – krótkie streszczenie „Końca historii” Francisa Fukuyamy.

I przez pewien czas tak było. Najpierw marsz ku NATO, później ku Unii Europejskiej, czego ukoronowaniem miało być przystąpienie do strefy euro, dogonienie w rozwoju Niemiec i Francji, a przynajmniej stworzenie drugiej Irlandii i stanie się tygrysem Europy. Trochę – wraz ze znajomymi – zazdrościliśmy przeszłym pokoleniom. Nawet nie tyle wojen i biegania z karabinem, ale pewnej świadomości, że oto na naszych oczach dzieje się historia i wydarzenia o których będą się uczyć w szkołach nasze dzieci i wnuki. Nam pozostało tylko zbieranie plonów osób, które na naszych oczach schodziły z tego świata: żołnierzy drugiej wojny, bohaterów z czasów stalinizmu czy wreszcie ludzi „Solidarności”.

Oczywiście, byli ludzie, którzy narzekali i marudzili. Ostrzegali przed czymś, co w ich teoriach nazywało się wielkim państwem europejskim, którego Polska będzie województwem, a decyzje będą zapadać w Brukseli. Nie przejmowaliśmy się tym, bo nic nie wskazywało na to, że mają rację. Nie przejmowaliśmy się też, gdy bliżej nieokreśleni eksperci ostrzegali, że wielka unia walutowa zwyczajnie nie zda egzaminu, bo łączy państwa o zupełnie różnych poziomach rozwoju i specyfice gospodarczej. W końcu zapewniano nas, że kryteria z Maastricht zrównoważą te różnice, a premier obiecując wprowadzenie euro w 2011 roku, wiedział co mówi. Nie przejmowaliśmy się wreszcie wyliczeniami, że żyjemy na spory kredyt i w końcu będzie trzeba za to zapłacić. Wszystko nam to umykało w szkolnej nauce „Ody do radości” i akademiach na których coraz częściej obok biało-czerwonej  wieszaliśmy lazurową flagę z dwunastoma gwiazdkami.

Dziś wszystko wskazuje na to, że zwyczajnie daliśmy się nabrać, że obietnice o końcu historii były ułudą. Podobnie zresztą jak koniec idei polityki na serio. Chciałbym być dobrze zrozumiany. W końcu nie takie głowy jak moja polemizowały z teorią Fukuyamy, którą może i obalili, ale na pewno nie dali rady jej skutkom.

Dalej w przeświadczeniu mnóstwa ludzi polityka skończyła się w roku 1989, a od tej pory niepodzielnie panuje mniej lub bardziej udana współpraca między narodami. Współpraca w której nie ma już niechęci, rywalizacji i sprzeczności interesów, a których miejsce zastąpiła solidarność  i wzajemna pomoc, jeśli nie na całym świecie, to przynajmniej na terenie Unii Europejskiej. I tylko fakty się nie zgadzają, choćby te pierwsze z brzegu. Jakże dobitnie mówi o tym budowa gazociągu północnego, złapanie w Niemczech rosyjskich szpiegów, jakże wreszcie istotnie o tej współpracy międzynarodowej i dobrych intencjach świadczy sprawa śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej. Ale to tylko fakty. Tym gorzej dla nich.

Pamiętam też jaki – oprócz przerażenia - śmiech nas ogarniał, gdy w gimnazjum, liceum i na wszelakich spotkaniach (bo gwoli ścisłości, na komunizm w szkole zawsze poświęcony był czerwiec, gdy trzeba było dbać o oceny końcowe, a nie o naukę) uczono nas o świecie komunistycznym. Nie mogliśmy pojąć jak można było święcie wierzyć w te dyrdymały o przyjaźni polsko – sowieckiej, w pocałunki Jaruzelskiego z Breżniewem, w tę konstytucję z ‘przewodnią rolą partii’… A jednak można było wierzyć. Albo przynajmniej udawać, że się wierzy. Mamy wraz ze znajomym (a daleko mu do definicji klasycznego pisowca), gdy zapętlimy się już w politycznej dyskusji, niezłą zabawę – mianowicie wyobrażamy sobie co z dzisiejszych wielkich, nośnych i niezwykle istotnych tematów pozostanie za dwadzieścia albo pięćdziesiąt lat. I niespecjalnie nam wesoło na myśl o tym, co przyszłe pokolenia będą twierdzić o rządzie, który oddał za darmo śledztwo w sprawie śmierci prezydenta swojego kraju. Co napiszą satyrycy o tym, że narzucało się nam (bez naszej reakcji) absurdalne i kosztujące miliardy złotych pakty klimatyczne, że ustalano gdzieś w Brukseli granice wydobywania węgla i gazu, marchew uznano za owoc, a także opisano dopuszczalną krzywiznę banana. Co w swoich pracach naukowych opiszą historycy w sprawie odpuszczenia gazociągu północnego, przytakiwania każdej decyzji, która zapadła w Berlinie czy Paryżu i nazywania tego przez ministra spraw zagranicznych ówczesnym celem polityki, co wreszcie napiszą o hołdowaniu komunistycznych oprawców w wolnej i niepodległej Polsce.

A może nic nie napiszą? Przecież historię piszą zwycięzcy.
 

Marcin Fijołek

 

http://wpolityce.pl/artykuly/17148-fijolek-dzis-wszystko-wskazuje-na-to-ze-zwyczajnie-dalismy-sie-nabrac-ze-obietnice-o-koncu-historii-byly-uluda

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

24 Październik 2011Izrael i Ameryka deklarują wojnę totalną wobec PersjiFiled under: Polityka,Wydarzenia bieżące,Świat wokół nas — iza @ 12:22
Tags: , , , , ,

Saman Mohammadi
The Excavator
23 października 2011 13:16 CDT
Izrael i Ameryka deklarują wojnę totalną

To niebezpieczne czasy.

Reżimy państw terrorystycznych – Izraela, Arabii Saudyjskiej i Waszyngtonu – wściekle prą do trzeciej wojny światowej na Bliskim Wschodzie. Poprowadzona do samego końca, wojna ta doprowadzi do upadku wielu narodów. Izrael, Ameryka i Iran zostaną zniszczone.

Ameryka zginie z powodów ekonomicznych, a Izrael i Iran będą tak długo wymieniać ciosy, aż oba padną. W tym momencie, kiedy wszystkie narody są sprowadzone na kolana i krwawią, nowy globalny rząd autorytarny, dzierżąc w ręce miecz światowego pokoju, jednym cięciem odetnie im głowy. Flaga nowej ery zostanie zatknięta na ruinach zarówno cywilizacji Zachodu, jak i cywilizacji islamskiej.

Jeśli przez całe życie oczekiwaliście na Armagedon, wstrzymajcie dalsze przewidywanie i zacznijcie przygotowywać się na to, co przed nami. Coś się naprawdę wkrótce stanie. Nasi szaleni przywódcy i koncern medialny ciągną nas wszystkich po stoku kłamst wprost do piekła. I nie ma od tego odwrotu.

Jak się to odbywa? Jak opinia publiczna urabiana jest do nowej wojny? Tym razem mamy lepsze pojęcie, co się dzieje, bowiem przygotowania do wojny w Iraku wciąż są świeże w pamięci.

Najważniejsze, by zauważyć, że w tej wojnie psychologicznej Izrael, Waszyngton i Arabia Saudyjska codziennie pompuje do globalnego umysłu publicznego pewne nowe elementy.

Oto niektóre z kluczowych punktów:

1. „Iran dąży do zamachu na amerykańskiego sojusznika na amerykańskiej ziemi.”
2. „Ameryka i Izrael muszą działać, w przeciwnym razie reżim będzie się umacniał.”
3. „Irański rząd jest szalony. Nie chce pokoju. Prowadzi wojnę z Ameryką od 1979 roku.”
4. „Izrael nie ma wyboru i musi się bronić, oraz zapobiec nuklearnej zagładzie.”
5. „Prezydent Obama nie może dać się zastraszyć i pozwolić Iranonowi na przejęcie kontroli nad Irakiem, mordowanie amerykańskich sojuszników i zabijanie amerykańskich żołnierzy.”

Stara historia jest przepisywana na nowo, a nowa historia tworzona jest z powietrza. Zniszczenie Iraku przez Waszyngton jest oceniane jako sukces, a zbrodniarze wojenni zajęci są za kulisami wymyślaniem nowych wymówek do ataku na następny kraj na neokońskiej / izraelskiej liście uderzeń – Iran.

I trzymają się tego samego schematu, który zadziałał ostatnio – oskarżają i oczerniają Iran, w prasie zachodniej cenzurują sceptycyzm i fakty, wzywają do odwetu wobec Iranu, propokojowe głosy nazywają sprzyjaniem ajatollahom, wymyślają tyle propagandy, ile się tylko da, i w końcu atakują Iran w imię obrony cywilizacji przed barbarzyństwem, terroryzmem i fanatyzmem religijnym.

Twierdzenie, że irański rząd chciał zamordować ambasadora Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie, jest totalnym absurdem. Nie większym jednak niż twierdzenie, że ​​Al-Kaida była odpowiedzialna za ataki z 11 września. Albo że Irak posiadał broń masowej zagłady, kiedy nie posiadał. Dowody dotyczące ataków z 9/11 wskazują na cień Mossadu i cień CIA.

Wszystkie te kłamstwa ożywają po powtórzeniu ich tysiąc razy przez nieuczciwych urzędników państwowych, ich asystentów oraz media.

Pieczenie umysłu społeczeństwa jest jak pieczenie świni na otwartym ogniu. Nad zamkniętym ogniem mitów, opinii publicznej musi być konsekwentnie aplikowany żar propagandy, aż kolektywny umysł zostanie całkowicie ugotowany. Wtedy jest on gotowy do pokrojenia i zjedzenia przez wilki wojny.

Przedstawiciele rządu i propagandyści, dążący do wojny z Iranem, muszą być silni i bezpośredni. Szum informacyjny musi trwać, nawet jeśli to tylko żart. Pokazanie słabości jest grzechem. Przyznanie czasu antenowego przeciwstawnym opiniom doprowadzi do zlinczowania cię przez syjonistów i neokonów. Ci szaleńcy są zdecydowani na rozpoczęcie na Bliskim Wschodzie totalnej wojny.

Celem ostatniego ataku w tej wojnie psychologicznej jest osiągnięcie pozytywnego obrazu Ameryki, winnej zbrodni wojennych, popełnionych w Iraku i Libii, oraz negatywnego wizerunku Iranu, winnego nigdy nie popełnionych zbrodni wojennych, które są kompletnie zmyślone.

Zbrodniarz wojenny David Ignatius pisze w Washington Post, że stary konspirator i zbrodniarz wojenny Ahmed Chalabi, wybrany przez neokonserwatystów na zbawcę Iraku, „nie żałuje podżegania USA do wojny z Irakiem”.

W Wall Street Journal zbrodniarz wojenny Emanuele Ottolenghi mówi, że rząd irański „należy zmusić do zapłacenia wysokiej ceny” za zbrodnie, na popełnienie krórej – czy choćby planowanie – rząd USA nie ma żadnych dowodów.

Byli analitycy CIA, Paul R. Pillar i Ray McGovern, ostrzegają naród amerykański i świat, aby nie dać się ponownie wciągnąć w to szaleństwa.

Dan Simpson, były oficer Służb Zagranicznch i felietonista w Pittsburgh Post-Gazette, kwestionuje motywacje prezydenta Obamy w swoim artykule „We don’t need a war with Iran” (Nie potrzebujemy wojny z Iranem).

Może syjoniści, globaliści i neokoni będą ukarani za swoje grzechy przeciwko prawu i zdrowy rozsądek zwycięży. Ale to mało prawdopodobne.

Zdrowy rozsądek nie zwycięży, dopóki podżegacze wojenni, którzy szerzą kłamstwa w telewizji i prasie nie zostaną śmiało skonfrontowani i oskarżeni o zbrodnie wojenne. Wpływowi eksperci i dzienikarze prasowi, radiowi i telewizyjni, którzy używają platformy publicznej do powtarzania oficjalnych kłamstw i uzasadniania trzeciej wojny światowej, muszą czuć gniew ludzi z całego świata.

źródło: Israel And America Declare Total War on Persia
Przekład: PRACowniA

http://pracownia4.wordpress.com/2011/10/24/izrael-i-ameryka-deklaruja-wojne-totalna-wobec-persji/

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

19.10.2011 18:10 3 komentarzeTo już prawie pewne: Tarcza w Rumunii

Rząd Rumunii uchwalił projekt ustawy zezwalającej na umieszczenie na terenie państwa elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej.

 

Według dostępnych informacji ustawa ma zostać uchwalona do końca tego roku.

We wrześniu rządy Rumunii i Stanów Zjednoczonych podpisały porozumienie zakładające, że elementy tarczy znajdą się w dawnej bazie lotniczej Deveselu przy granicy z Bułgarią. Instalacje, które mają powstać w Rumunii stanowią drugą z czterech części planu stworzenia systemu obrony antyrakietowej, który przedstawiła w 2009 roku administracji prezydenta Obamy.

Założeniem tego krytykowanego przez Moskwę planu jest zwalczanie pocisków balistycznych krótkiego i średniego zasięgu. Według administracji Obamy, obecnie realizowany system będzie skuteczniej zapobiegać zagrożeniu ze strony rakiet irańskich niż proponowana za prezydentury George’a Busha tarcza z użyciem stacjonujących w Polsce antyrakiet dalekiego zasięgu.

KOMENTARZE
  • Można odetchnąć z ulgąDzięki Bogu, że nie udało im się zrobić tarczy z Polski. (Dwie bomby i po kraju.) 20.10.2011 02:44:12
  •  

  • W razie czego Amerykanie wsiądą w śmigłowce i zwieją do BułgariiRumunia wystawi się na cel nr 1 w Europie i to nie tylko w sensie wojennym, na cios atomowy itd ale na cały pakiet umilania życia ze strony osi radziecko-niemiecko-francuskiej. Nie będzie pomiłuj. Terroryzm? Etniczne walki? Wszystko jest w arsenale. Raczej samolot rządowy nie spadnie, ale może tak z generałami... kto wie jako ostrzeżenie.

    Czy to oznacza że Rosja zacznie przygotowywać scenariusz wojny lądowej na Rumunię, południe Europy żeby przepędzić Amerykanów którzy wg mnie spierd... bez walki? Taka "duża" Gruzja" nawet na terenie kilku państw. I co wtedy Polska zrobi? Wyślemy Rosomaki w bój? No ciekawa kwestia. Moim zdaniem wyślemy i wtedy Rosja nas zaatakuje bez miłosierdzia.

    Jesteśmy w śmiertelnej pułapce jako członek III kategorii w NATO, UE. Nas nie ma jak w 1939. Tak to jest planowane. Tarcza bez wojsk NATO rozmieszczonych w sąsiednich krajach jest zagrożeniem. Tak by było z nami. Musimy sami zbudować sobie tarczę i doprowadzić do rozmieszczenia wojsk USA u naszych sąsiadów, ale nie u nas - na tym polega ta skomplikowana gra. Nie wolno dopuścić do wycofania wojsk USA z Niemiec, ale powinny być też u Czechów, na Słowacji, u Bałtów... co jest szczególnie ciekawe. Mogą tam być nawet pokojowe wojska ONZ, ale wojska, a nie żandarmeria.

    Zobaczymy jak na tym Rumunia wyjdzie z sąsiadami, żeby to ocenić trzeba być może długiej perspektywy, nawet pokoleń. Jeżeli Rosja będzie sprzymierzona z islamem i Chinami, to południe Europy ma przerąbane. Tak się może stać. Nikt nie będzie bronił Rumunii, chyba że romantyczna Polska w ramach Międzymorza. Turcja wyjdzie z NATO, nie są zbyt kochliwi do Europy, a mają sąsiadów których lekceważyć nie mogą w razie powstania jakiejś osi islamskiej z atomowym Pakistanem w składzie. link 22.10.2011 22:47:21
  •  

http://blogersek.nowyekran.pl/post/30625,to-juz-prawie-pewne-tarcza-w-rumunii

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

17.03.2011 22:03 2 komentarze Wizja Sił Zbrojnych RP - 2030, czyli new world order i ZDRADA - finał  

PO i w ogóle system UE, mafia new world order rzadko tak otwarcie odsłania swoje oblicze jak w tym oficjalnym dokumencie. Gdybym był agentem Niemiec, Rosji itd, to właśnie taki dokument stworzyłbym i bajdurzył w nim bez końca, wielokrotnie o zagrożeniach nieregularnych, o konieczności tworzenia małej, lekkiej armii na misje zagraniczne poza Europą, a pomijałbym groźbę klasycznej wojny z wielkimi armiami agresorów, czy ryzyko kampanii eksterminacyjnej, której celem jest po prostu unicestwienie Polski, Polaków. To alibi rzekomego braku klasycznych zagrożeń militarnych (chociaż Rosja nam bezpośrednio wygraża) powoduje iż można redukować armię do mikroarmii ekspedycyjnej, najemnej żandarmerii policyjnej, bo przecież "nie ma zagrożenia" jak w 1939. Niestety jest i to większe niż w 1939 roku, ale jeszcze go tak nie widać, a kiedy się zacznie... będzie już dla nas za późno na cokolwiek. Mamy zatem jawną, niesłychaną zdradę i zdrajców, którzy być może nie całkiem sobie z tego zdają sprawę jako bezwolne, nieraz tępe trybiki o statusie leninowskich pożytecznych idiotów, albo konformistów co nie będą się wychylać, ryzykować kariery, utraty pracy, nawet życia... Jednak tacy jak dr Grzegorz Kwaśniak piszą od lat krytycznie o armii, piszą prawdę i ja do nich skromnie dołączam jako zwykły obywatel. Wolno mi. Na razie wolno. Jeszcze mi wolno. 

 Czytam kolejne strony tego dokumentu i zdumienie mnie nie opuszcza, a rośnie. Bzdura na bzdurze. Banały. Ogólniki. Praca na poziomie liceum, a przecież "czuć" tam profesorskiego gen Kozieja, ja go czuję po słowach, frazach, poglądach. Taka praca napisana np przez dr hab Romualda Szeremietiewa wyglądałaby całkiem inaczej.  To nie jest opis zagrożeń Polski i wizja obrony Ojczyzny, ale zapowiedzi brutalnej rekolonizacji Afryki, Azji, Bliskiego Wschodu. Najpierw brudną robotę zrobią silniejsi np USA swoją armią operacyjną, a później wkraczają cieniasy, murzyny od stabilizacji, czyli z udziałem III RP międzynarodowe siły "pokojowe" i mniejsza o status, czy jako ONZ, NATO, UE czy inne diabelstwo nwo, żandarmeria korporacji, najemnicy na rzecz interesów mocarstwa i globalnej układanki. To może kusić nasze zepsute elyty, ale wszystkie te brednie skończą się w dniu kiedy to MY zastaniemy zaatakowani mocniej niż Gruzja w 2008, gdzie niewielki przecież spór lokalny o regiony graniczne przynależne Gruzji... właściwie przerodził się w sowiecki szturm Tbilisi, w wojnę krajową imperium neosowieckiego z niepodległym, małym, niezależnym państwem aspirującym do NATO, UE. Gruzję naprawdę uratował śp Lech Kaczyński, to była misja która mogła się zakończyć wojną światową w razie zestrzelenia "wypadkiem" tego samolotu z prezydentami, ale Rosja odpuściła na KILKA lat, nie byli wtedy jeszcze gotowi na finałowe starcie o świat. Już są dużo bliżej finału. Wiele znaków na to wskazuje, największy optymista nawet nie wskaże więcej niż dekadę pokoju. Tyle NAJWYŻEJ mamy czasu, ale wojna może ruszyć już jesienią TEGO ROKU. ...

http://marekkajdas.nowyekran.pl/post/7028,wizja-sil-zbrojnych-rp-2030-czyli-new-world-order-i-zdrada-final

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

 26.10.2011 19:10 28 komentarzy R. Szeremietiew: "Czy armia jest jeszcze Polsce potrzebna?" (video)...

KOMENTARZE
  • @TorinMusi być fortyfikowanie miast, gmin przynajmniej co do schronów, magazynów podziemnych, kanałów komunikacji, wrażliwych systemów jak zaopatrzenie w wodę, żywność, zbrojownie które nie mogą wylecieć od jednej pieprzonej ciężkiej bomby czy ich grona.

    Można też wprowadzić takie specyfikacje budowania niektórych budynków że nie będą ich mury przebijane wkm 12.7mm czy działkami małokalibrowymi. Wtedy pojazd klasy Rosomaka nie przejedzie sobie bezkarnie ulicą szatkując tysiące obrońców i cywilów w piwnicach.

    Miasto wypalonych już ruin bywa skuteczniejsze do obrony od palącego się, walącego na łeb. Artyleria i tak będzie dokuczliwa, plus oczywiście rakiety dalszego zasięgu, samoloty, śmigłowce. Tylko że nimi mają się zająć NASI na tyłach wroga. Mają przeczekać przejście obcych wojsk, obserwować, meldować i wkroczyć do gry na rozkaz czy bez rozkazu w przypadku ewidentnej okazji zniszczenia czegoś cennego np zgrupowania artyleryjskiego.

    Wrócą do gry stare ziemne schrony, ale muszą być głębsze, znacznie lepiej zamaskowane niż kiedyś, znacznie lepiej. Żeby się tego nauczyć trzeba wiedzieć jakie dane wróg z powietrza, radarów, nasłuchu wyciąga. Taki georadar namierzy pod ziemią konstrukcje z drewna, kamienia bez gwoździa nawet. Poza tym na etapie budowy schronów będą nas już mieli... zatem... trza wykorzystać samotne domki, wiaty, budki leśników itd i budować od środka. link 28.10.2011 13:07:12

  • @Marek KajdasGminę trudniej zbombardować!(to nie znaczy, że się nie da!) W przypadku rozrzuconego fortyfikowania gminy, mogę się ostrożnie zgodzić.:)
    Poza tym nie mogę się oprzeć wrażeniu, że opisuje Pan zdecantralizowaną infrę obronną, a nie fortyfikowanie i jego skutki. Tu też moge się zgodzić.:)

    Miejsce które kiedyś było miastem istotnie ma walory obronne, dobrze, żeby to było cudze miasto:p

    W wypadku zajęcia miasta będę uparty, że okupant ma mieć poczucie kontroli nad nim. Najlepiej mylne, narzucone. Tak aby nie myślal o jego porzuceniu i zniszczeniu. Takie miasto się stosunkowo długo buduje nowe.:D link 28.10.2011 13:39:40
 

 

http://carcinka.nowyekran.pl/post/31325,r-szeremietiew-czy-armia-jest-jeszcze-polsce-potrzebna-video#comment_262026

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

20.10.2011 17:10 2 komentarze Czołowe demokracje Świata - w imię zbrodni - po złoża

 

Jakieś chyba 2 lata temu została w Polsce wydana książka John Perkins – “Hitman. Wyznania ekonomisty od brudnej roboty

Opisuje w niej Perkins ze szczegółami sposoby jakie stosowały dość dawno temu korporacje amerykańskie by zawłaszczyć całe narody. Najpierw propozycje kredytów dla rządów wybranych państw  z nimożliwościa ich spłacenia. Potem proba przejęcia terytorium poprzez łąpówki dla decydentów. Gdy to nie skutkowało zabijano skrycie decydentów, jeśli i to nie pomagało (a pomagało czesto) - atakowano takie kraje - wcześniej poprzez siły specjalne i wywiady doprowadzając do różnych aktów, prowokac ji, wewnatrz tych krajów - które miały sprowokować szanowane w świecie kraje demokratyczne, by zanieść im demokrację, ustanowić pokój itp bzdety. Zawsze chodziło albo o złoża naturalne albo inny wielki biznes.

Upłynęło sporo czasu od tego, kiedy Perkins zaangażowany byl w zaborcze działania korporacji dla których pracował.

Mimo, ze coraz więcej wiadomo o przyczynach napaści "demokratycznych państw walczących o prawa człowieka, demokrację i rzekomy pokój - sic"działania ich się potęgują.

Irak, Afganistan, teraz Libia. Setki tysięcy zabitych niewinnych ludzi a i żołnierzy z "demokratycznych państw".

Argumenty jakoby wskazujące na potrzebe ingerencji militarnej po jakimś czasie okazują sie kłamstwem propagandowym. Nikt za te kłamstwa nie odpowiada.

Kto się tym przejmuje?

Światowe, opiniotwórcze media są w łapach tych zbrodniarzy. Niby cywilizowanych ludzi, często katolików.

W Polsce ukazują się artykuły i ksiązki informujące wprost i przedstawiające dowody choćby do do innych niż oficjalne, przyczyn katastrofy Tu-154. I milczenie wielkich mediów.

Dwoch naukowców z USA próbuje naukowo udowodnić, że przyczyną katastrofy nie bylo zderzenie z brzozą.

Jeśli to są oszczerstwa, to dlaczego autorzy tych informacji nie są oskarżenie o kłamstwa? Gdzie prokuratura i sądy?

Milczenie - największa Hańba - jeśli się wie.

W Libii pracowałem od 1982 do 1984, w Akademii Wojskowej. Zarobiłem niezłą kasę, państwo polskie 2 razy więcej. Zaobków tych nie mogę włączyć do swojego kapitału emerytalnego. A dlaczego?

Betarycze na portalu NE przedstawia prawdę o życiu Libijczyków.

http://beatrycze.nowyekran.pl/post/29603,prawda-o-libii

Owszem, Kadafii popełnil sporo błędów - ale w końcu się "ustatkował" - popłacił odszkodowania - i sankcje wobec Libii zostały zniesione. On sam jeszcze niedawno spotykał się z "wielkimi tego Świata - sic".

A ludziom się w tym kraju żyło dobrze.

Cała ta "wiosna wolności w krajach arabskich" - wydaje się być długo przygotowywanym działaniem.

Dzisiaj pisze się o tajnym układzie Francji z "wyzwolicielami narodu libijskiego" za 35 % praw do eksploatacji zasobów libijskiej ropy.

A gdzie reszta? Przecież nie tylko Francja zaangażowała się militarnie w "wyzwolenie Libii" ?

Zobaczymy jak się to skończy za rok, dwa.

Każdy kto mieszka daleko od  krajów, gdzie ludzie walczą i cierpią, tracą życie w setkach tys lub milionach - ma to w nosie.

Czemu więc my Polacy mamy pretensje do Anglii i Francji, że nie przybyli na pomoc w 1938 roku?

Jak to się skończyło ? Wiemy.

A i wiemy i to, że po obu stronach walczacych z Hitlerem państw stały te same elity finansowe.

Jeśli ktoś ma trochę czasu, może się o tym dowiedzieć.

Nawet rewolucja w Rosji była finansowana przez tą samą finansjerę.

Tak więc dzisiaj jest mi smutno, że Libia straciła suwerenność.

I teraz będzie krojona ostrym nożem uczestników stypy po Kadafim.

Możesz mnie spytać - a co mam zrobić jeśli ta informacja dotrze do mnie?
Odpowiadam. Podejdź do niej krytycznie, sprawdź sam, jak ona, ta informacja ma sie do rzeczywistości - a potem - jeśli będzesz co do niej przekonany - wyślij ją - ta informację - do wszystkich, których darzysz zaufaniem.

Informacja - to sedno wiedzy i dokonywanych wyborów.

http://akwedukt.nowyekran.pl/post/30715,czolowe-demokracje-swiata-w-imie-zbrodni-po-zloza

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

14.10.2011 13:10 27 komentarzy Przecwelić państwo

 

Osobą, która najbardziej zasłużyła się dla zaciemnienia sprawy Smoleńska, jest minister Kopacz. Właśnie została wytypowana na marszałka Sejmu

Tuż po wyborach pojawiły się wpisy blogerskie utrzymane w tonacji – nic się nie stało, Polacy nic się nie stało... Otóż stało się. Mam nadzieję, że to co się stało jest jeszcze do odwrócenia, ale mogę się mylić.

Kiedy tuż po wyborach pisałem pierwsze krytyczne teksty dotarło do mnie jakiego charakteru nabrała polityka po 10 kwietnia 2010 roku. Co takiego jest w niej najważniejsze i dlaczego wymaga to od nas głębokiego zastanowienia się. Chodzi mi o zastanowienie naprawdę głębokie, a nie o rzucanie cytatami i opowiadanie kawałów o głupim Tusku i jeszcze głupszym Bronku. Na to wszystko mamy pozwolenie i carte blanche. Możemy śmiać się do bólu z (do bulu?) z prezydenta i jeszcze dłużej z premiera. Tylko, że to nie jest w ogóle istotne. Polityka polska nabrała bowiem charakteru rytualnego.

Tego nie dało się rozpoznać w pierwszej chwili, stąd wszyscy po 10 kwietnia rzucili się jak jeden do wypisywania hipotez na temat zamachu, wypadku, tragedii, katastrofy i czego tam chcecie. Smoleńsk zaś nie był i nie jest żadną z tych rzeczy. Jest pierwszym, otwierającym nowy rozdział w polityce, zdarzeniem, które pociąga za sobą następne, a ma na celu odebranie powagi państwu w którym żyjemy i przerażeniu jego obywateli. Zaczęto od przerażenia. Pisałem już o tym, ale jeszcze powtórzę – właściwym sensem Smoleńska było wywołanie strachu w tych, którzy chcą żyć spokojnie od pierwszego do pierwszego. Żeby ten strach zniwelować trzeba było zrobić coś równie strasznego, na przykład spalić ruską ambasadę w dwa dni po katastrofie. Nie później, co ważne. Nie zrobiono tego jednak ograniczając się do manifestowania solidarności z rodzinami ofiar. To było piękne, wzniosłe i ważne dla tych rodzin, ale całkowicie wpisywało się w zaplanowaną przez aranżera katastrofy narrację. Podobnie jak wszystko co było później; śledztwa, protesty i artykuły prasowe. Była tylko jedna rzecz, która wzbudziła prawdziwą panikę – krzyż pod pałacem. Należało go bronić za wszelką cenę i nie schodzić z ulicy. Z tego jednak zrezygnowano, co wywołało u niektórych głębokie westchnienie ulgi. Zamiast ulicy przemówili dziennikarze, filmowcy i wszelkiego rodzaju pośrednicy handlujący emocjami. Tak to niestety jest na świecie, że mając dwie ściśle odgrodzone od siebie strefy – sacrum i profanum – nie możemy ich łączyć. To znaczy nie możemy zastępować nabożeństwa odprawianego przez kapłana, filmem Pospieszalskiego, choćby ten Pospieszalski był nie wiem jak religijny. To się na pierwszy rzut oka może wydać ludziom śmieszne, a ja sam mogę uchodzić za osobę niepoważną, ale tylko dlatego, że niewielu z nas rozpoznaje właściwie przeciwnika i skalę jego metod. Prawie-świętość nie zastąpi świętości. Modły i msza na ulicy nie dadzą się zamienić na film. Zostawmy to jednak i skupmy się na dalszych wydarzeniach, które prowadzą do tego co napisałem w tytule. Porzućmy jednak chronologię, bo jest ona mniej istotna.

Osobą, która najbardziej zasłużyła się dla zaciemnienia sprawy Smoleńska, jest minister Kopacz. Właśnie została wytypowana na marszałka Sejmu. W Sejmie jest również Janusz Palikot, wraz ze swoją ekipą makaków. Kobieta z brodą, dwugłowe ciele, nożownik i parę jeszcze innych równie malowniczych postaci. Ludzie ci znaleźli się w Sejmie po to, by realizować całkiem poważne zadania. Zaczęło się oczywiście od krzyża. Myślę, że sprawy dążyć będą w kierunku całkowitej przebudowy sceny politycznej i uczynienia z niej fasady dla rozgrywek, o jakich się jeszcze nad Wisłą nikomu nie śniło. Krótko można to ująć tak: Palikot będzie lewicą, Tusk prawicą, a prezydent Komorowski centrum. Gdzieś na marginesach błąkał się będzie PSL, reszta zniknie. Zostanie wchłonięta lub wyrzucona za nawias.

Obecność pana przestępcy w szeregach partii Palikota jest istotnym ze wszech miar szczegółem. Jeśli zestawimy sobie jego wypowiedzi z tym co dwa dni po wyborach pisały portale o Kurskim, Kamińskim i innych posłach PiS mających. Mamy oto człowieka poważnego, który siedział co prawda, ale już nigdy mu się to więcej nie zdarzy, człowiek ten chce się z nami podzielić swoim doświadczeniem i wiedzą z zakresu wymuszania haraczy i szykanowania, co nie jest w dzisiejszych, trudnych czasach do pogardzenia. Z drugiej strony mamy wstrętnych pisowców, którzy popełniają przestępstwa na naszych oczach. Mamy też gromady ludzi gapiących się w ekrany telewizorów i komputerów, którzy ten schemat łykną jak małpa kit.

Jest jeszcze jeden ważny szczegół, który wskazuje na to, że mamy do czynienia z rytualnym przecweleniem państwa polskiego. Chodzi mi o występ Adama Michnika w tych dziwnych laczkach, w pałacu prezydenckim, kiedy odbierał order. I o jego nonszalancję wskazującą, że chyba się czymś znieczulał przed tym wydarzeniem. To jest drogowskaz, za którym kroczy Palikot. I to jest metoda. Jeśli nie wierzycie poczekajcie, wiele się będzie działo w najbliższych miesiącach.

Wszystkich oczywiście zapraszam na stronę www.coryllu.pl można tam kupić książki, moje i Toyaha.

 

http://coryllus.nowyekran.pl/post/30169,przecwelic-panstwo

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Krach finansowy w Polsce. Spisek bankierów

 

Społeczeństwo - Gospodarka

sobota, 29 października 2011 06:41

źródło/autor http://www.nowyekran.pl)">Nowy Ekran, Tomasz Urbaś

 

Wygląda na to, że decydenci już wszystko wiedzą. A Polacy? Do końca nie mają poznać prawdy. Przeznaczono im rolę owieczek do strzyżenia lub do zarżnięcia.

We wrześniu 2011 r. Nowy Ekran poinformował o potencjalnym potężnym ataku spekulacyjnym na złotego w końcu grudnia 2011 r. W artykule „Bankierzy wydymają Polaków w grudniu. Przepadek miliardów.” zarysowano mechanizm ataku, którego przesłanką ma być nieskuteczna obrona przez Narodowy Bank Polski oraz Ministerstwo Finansów sztucznie umocnionego na koniec 2011 r. złotego dla chwilowego jednodniowego (31 grudzień) zmniejszenia zadłużenia sektora publicznego. W ten sposób ma zostać oficjalnie zachowany 55 % poziom długu publicznego do Produktu Krajowego Brutto, którego przekroczenie wymusza radykalne reformy fiskalne (obniżki wydatków, podwyżki podatków). Jednocześnie w artykule oszacowano, że skala ataku może sięgnąć 40-50 mld euro, a zagrożona jest  istotna część polskich oficjalnych rezerw walutowych wynoszących 107 mld dolarów.

Ujawnienie planów gry spekulacyjnej zakłóca ją. Istnieje coraz większe ryzyko dla spekulantów, że znajdzie się więcej silnych graczy zajmujących przeciwne pozycje na rynku. Pojawia się również strach decydentów w Polsce przed odpowiedzialnością w przypadku powodzenia planów spekulantów.

Do początku października 2011 r. Narodowy Bank Polski konsekwentnie trzykrotnie interweniował na rynku walutowym umacniając złotego. Tydzień po demaskującej publikacji na Nowym Ekranie w dniu 7 października 2011 r. Marek Belka niespodziewanie oświadczył, że NBP nie będzie walczył z trendem rynkowym osłabiania złotego. Jednocześnie wskazał na rosnące ryzyko wypływu kapitału z Polski.

W dniu 12 października 2011 r. przełamała zmowę milczenia członek Rady Polityki Pieniężnej prof. Zyta Gilowska. W wywiadzie dla agencji Bloomberg (omówienie w j. polskim) ostrzegła o grożącym w grudniu 2011 r. ataku na złotego. Zaznaczyła, że słaba złotówka oznacza większy wskaźnik długu publicznego do PKB liczony według metodologii Unii Europejskiej. Wynosi on 57 % i niewiele brakuje, aby słaby złoty wybił go powyżej 60 %.

Osłabienie złotego prowadzi do większej złotowej równowartości długu publicznego na skutek denominacji na walutę krajową zagranicznej części długu. W rezultacie zwiększa się zarówno wskaźnik długu do PKB liczony według naciąganej metodologii krajowej z progiem ostrożnościowym 55 %, ale również wskaźnik liczony wg metodologii Unii Europejskiej z progiem 60 %. Przy pierwszym wskaźniku ekipa rządowa ma możliwości manipulacji przez jego redefinicję. Ponadto większość parlamentarna może przepchnąć zmianę ustawy o finansach publicznych odraczająca gilotynę fiskalną (np. przesuniecie progu do 59,99 %). Jednak drugi wskaźnik pozostaje pod kontrolę eurokratów, co zdecydowanie utrudnia manipulację. Pozostaje tylko fałszowanie danych na wzór grecki, czy przedorbanowych Węgier, co jednak ma krótkie nogi. Ponadto wielkość tego wskaźnika jest określona umową międzynarodową (kryterium konwergencji), co wyklucza skuteczną inicjatywę legislacyjną dla jego zmiany.

Przekroczenie wskaźnika 60 % daje czytelny sygnał spekulantom, że Polska nie radzi sobie z polityką fiskalną. Grozi podwyższeniem oprocentowania długu, obniżeniem ratingu inwestycyjnego oraz ściślejszą niemiecką kontrolą nad polskimi finansami. Stąd przekonanie spekulantów, że rząd może walczyć o chwilowe umocnienie złotego za wszelką cenę.

O poważnym ryzyku przekroczenia wskaźnika długu publicznego do PKB świadczy wypowiedź Marka Belki z 17 października 2011 r. Ni stąd ni zowąd prezes NBP zaczął oponować przeciwko jakiejś radykalnej reformie finansów publicznych sugerując zamiast tego stopniowe kroki w ramach konsolidacji. Problem w tym, że żadna z partii parlamentarnych nie proponuje jakiejkolwiek radykalnej reformy. Czy Marek Belka przypadkiem nie mruga okiem, że nie ma nic przeciwko obchodzeniu progu ostrożnościowego, aby rząd nie był zmuszony do zrównoważenia budżetu państwa?

Po publikacji Nowego Ekranu oraz serii wypowiedzi przedstawicieli polskich władz monetarnych zaczęli o ataku przebąkiwać przedstawiciele bankierów. Ich zdaniem atak jest mało prawdopodobny (innymi słowy prof. Gilowska błędnie ocenia sytuację). Ponadto dla bankierów umocnienie złotego pod koniec roku jest sprawą tak naturalną, jak krążenie Ziemi wokół Słońca (innymi słowy prezes Belka nie wie co mówi o trendzie osłabiania się złotego). Jeden argument jest powalający: NBP ma tak wielkie i rekordowe rezerwy, że nikt bankowi centralnemu nie podskoczy. Debilizm u dealerów bankierów (dla których sztuczka firmowana przez Sorosa z 1992 r. przeciwko Bankowi Anglii ma charakter wręcz mistyczny)? Ściema? Czy jest coś o czym ponownie nie mówią wprost decydenci?

W fazie przygotowania do ataku konieczny jest napływ do Polski kapitału spekulacyjnego, który lokowany jest przy relatywnie niskiej wartości złotego (za jednostkę obcej waluty spekulant otrzymuje więcej złotego). Spekulanci nie trzymają jednak złotego w swoim portfelu. Pieniądz, który nie pracuje to utracone dochody. Spekulanci nabywają w Polsce złotowe aktywa. Prześledźmy skalę zagranicznych inwestycji spekulacyjnych w Polsce w latach 2007-2011.

Zagraniczne inwestycje portfelowe w Polsce

Zagraniczne inwestycje portfelowe w Polsce

Źródło: Międzynarodowa pozycja inwestycyjna, NBP.

Do III kwartału 2008 r. inwestycje zagranicznych spekulantów w polskie akcje i obligacje sięgały poziomu ok. 70 mld euro. Po załamaniu systemu bankowego na zachodzie doszło do raptownej realizacji zysków i ucieczki kapitału na kwotę rzędu 20 mld euro (minimum w I kwartale 2009 r.). W ciągu dwóch ostatnich lat spekulanci zainwestowali w Polsce dodatkowe 30-50 mld euro i wywindowali zagraniczne inwestycje spekulacyjne w Polsce na koniec II kwartału 2011 r. do ponad 100 mld euro. Gdy spekulanci  postanowią zrealizować zyski i wycofać kapitały tylko do poziomu z I kwartału 2009 r. z giełdy i rynku obligacji odpłynie nawet 50 mld euro. Rezultat to krach na giełdzie, spadek cen obligacji oraz wywindowanie rentowności obligacji (stopy procentowej) w górę.

O realności finansowego kataklizmu w Polsce są przekonane władze monetarne. Marek Belka wprost oświadczył o możliwości wycofania się z Polski funduszy spekulacyjnych i inwestorów długoterminowych.

Prezes NBP roni krokodyle łzy, że banki w Polsce nie kupują za posiadane góry złotego papierów skarbowych. I to mimo ich wyższej rentowności niż środki na rachunkach banków w NBP. Wygląda na to, że rynek już wie, że polskie papiery skarbowe to trefny towar.

Prawdopodobnie na wypadek załamania rynku obligacji państwowych na poważnie wspomina się o druku złotego przez NBP wprost na rachunek rządu. Zyski kursowe z dewaluacji złotego mają nie trafiać w całości na konto rezerw, a zwiększyć bezpośrednio zysk NPB wypłacany rządowi. Andrzej Lepper śmieje się zza grobu z idiotów. Gdy proponował to kilka lat temu był traktowany i określany właśnie jako idiota. A dzisiaj? Prof. Dariusz Filar – doradca Tuska, były członek Rady Polityki Pieniężnej nie widzi w tym nic zdrożnego: „z części zysku z niezrealizowanych różnic kursowych tworzy się rezerwę na ryzyko kursowe, z czego pokrywana będzie strata, gdy nastąpi odwrócenie trendu. – O resztę powiększa się zysk brutto. Następnie odejmuje się koszty, straty z lat poprzednich itd. I z uzyskanego zysku netto 95 proc. trafia do budżetu. Pieniądze wirtualne z rezerw walutowych zamienia się na rzeczywiste, które wpłyną do budżetu przez powiększenie emisji pieniądza.”. Szacowana wielkość tej nadzwyczajnej emisji złotego sięga nawet ok. 25 mld zł, i co do rzędu wielkości odpowiada planowanemu deficytowi budżetowemu na 2012 r.

Załamanie giełdy i rynku papierów skarbowych to finansowy armageddon. Wraz z postępującym krachem na rynku nieruchomości fatalnie wróży konsumpcji i inwestycjom. Krach zmniejsza rynkową wartość majątku konsumentów i przedsiębiorców oraz zwiększa niepewność. Polacy zaczęli bać się przyszłości, ograniczają wydatki, zwiększają oszczędności.

No właśnie oszczędności. Siła złego na jednego. Akcje i obligacje to nie jedyna forma inwestycji zagranicznych spekulantów w Polsce.


Zagraniczne kredyty i depozyty dla banków w Polsce

Zagraniczne kredyty i depozyty dla banków w Polsce

Źródło: Międzynarodowa pozycja inwestycyjna, NBP.

System bankowy w Polsce od 2007 r. jest obficie zasilany z zagranicy poprzez udzielanie bankom w Polsce kredytów oraz składanie depozytów. W latach 2007-2008 kwota tych inwestycji podwoiła się do 40 mld euro. Po stabilizacji w 2009 r. (eskalacja kryzysu finansowego) ponownie wzrosła osiągając ok. 54 mld euro na koniec II kwartału 2011 r.

Na wzrost zagranicznych inwestycji w polskim system bankowy w najbliższej przyszłości nie ma co liczyć. Wręcz przeciwnie. Banki na zachodzie są zagrożone kolejnym tąpnięciem. Straty na obligacjach państwowych europejskich bankrutów (na razie Grecja, Irlandia, Hiszpania) pogrążają m.in. banki niemieckie i francuskie. Ponownie grozi wyschnięcie rynku międzybankowego. Wówczas jedynym ratunkiem dla bankowych spekulantów stanie się wyssanie kapitału m.in. z banków w Polsce. Polska zostanie zarażona kryzysem bankowym.

Podsumowując, zagraniczne inwestycje w Polsce w akcje, obligacje i system bankowy wynoszą na koniec II kwartału 2011 r. ponad 150 mld euro, a ich przyrost po ostatniej ucieczce kapitału z Polski na przełomie 2008 i 2009 wyniósł ok. 64 mld euro. Tak jak łatwo kapitały napłynęły, tak łatwo mogą odpłynąć drenując Polskę z rezerw walutowych wnoszących na koniec września 2011 r. ok. 74 mld euro. Nawet w przypadku odpływu tylko tej części kapitału spekulacyjnego, która napłynęła do Polski przez ostatnie dwa lata, NBP jest skazany na klęskę przy hipotetycznej próbie obrony sztucznie umocnionego złotego. Rezerwy NBP po prostu są za małe.

Na tacy z walutą po atrakcyjnej cenie (tania waluta, mocny złoty) znajdują się nie tylko nasze oficjalne rezerwy walutowe. Do operacji wydrenowania Polski międzynarodowi spekulanci i ich pomocnicy w Polsce przygotowali się bardzo dobrze. Wspaniałomyślnie pozwolili nam zadłużyć się w Międzynarodowym Funduszu Walutowym (30 mld dolarów w ramach elastycznej linii kredytowej). NBP oferuje także bankom w Polsce dostęp do dolarów i euro w ramach umów swapowych.

Wygląda na to, że decydenci już wszystko wiedzą. A Polacy? Do końca nie mają poznać prawdy. Przeznaczono im rolę owieczek do strzyżenia lub do zarżnięcia. Aby cyrk kręcił się dalej ferajna Palikota uruchomia zgrane tematy zastępcze. Na początek zdejmowanie krzyży. Byle dalej od niebezpiecznych tematów.

Tomasz Urbaś - Przewodniczący Ruchu Wolność i Godność

 

http://wolnapolska.pl/index.php/Gospodarka/2011102914790/krach-finansowy-w-polsce-spisek-bankierow/menu-id-175.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Wybuchł szwajcarski wulkan

 

Społeczeństwo - Gospodarka

wtorek, 02 sierpnia 2011 08:05 źródło/autor niezalezna.pl

Gdy kilka tygodni temu ostrzegałem, że to nie koniec problemów ze szwajcarskim frankiem i że poziom 3,60-3,70 jest bardzo realny, liczni analitycy bankowi w programach informacyjnych TVN CNBC, stacji biznesowej TVN24, twierdzili, że frank już wkrótce spadnie do poziomu niewiele ponad 3zł - pisze Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK.

To ta stacja telewizyjna, która podobno mówi „całą prawdę całą dobę”. Tak i też zadeklarowano 22.VII, że frank zejdzie do września poniżej 3 zł, bo ponoć pękła już bańka na euro. Niech no tylko skończy się serial grecki i przegłosują w senacie USA dalszą możliwość zadłużenia się wujka Sama, a będzie dobrze. Złoty poszybuje w górę, a frank ulegnie wyraźnemu osłabieniu – deklarowały kolejne dyżurne autorytety TVN-u. Również polski MF. J.V.Rostowski uległ bzdurnym mirażom i zaserwował nam kolejne bajki o tym jak to kolejne 109 mld euro pomocy dla Grecji i polska prezydencja w Unii uśmierzy ból polskich kredytobiorców we frankach.

Serial o zielonej wyspie odpornej na światowe zawirowania miał trwać nadal. I cóż zamknięto chwilowo grecki dramat, dogadano się w kongresie USA w sprawie kolejnych bilionów długu, cięć wydatków, a frank ani myśli słabnąć. Niczego sensownego, ani realnego nie zmienił wyborczy chwyt ze spredami. Frank spokojnie podąża na północ i 3,62 to nie jest jego ostatnie słowo, 4 zł jest coraz bliżej, horror must go on. Wystarczy by tracił tak jak dziś 10 groszy dziennie.

I to nie jest wina Amerykanów czy Szwajcarów. Ostrzegałem o zbliżającym się ataku spekulacyjnym, to pierwsze, ale nie ostatnie uderzenie. Polska utraciła kontrolę nad złotym, a 700 tysięcy klientów znad Wisły przez najbliższe 30-40 lat będzie rozpaczliwie poszukiwać franka. Dzień ulgi szybko nie nadejdzie. Chciałoby się rzec „Franku Ojczyzno Ty moja ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie kto wziął kredyt hipoteczny”.

Najwyższy czas przestać opowiadać brednie, że już za chwilę wszystko wróci do normy, a złoty urośnie w siłę. Na niewiele się zdadzą pomruki NBP o możliwości interwencji walutowej i apele o zachowanie spokoju czy silnych nerwów. Czas najwyższy zwołać okrągły stół ekspertów, a nie analityków bankowych uwikłanych w gigantyczne ekspozycje we franku ich rodzimych banków, by spróbować opracować plan ratunkowy. Wcześniej czy później musi dojść do wspólnych uzgodnień w trójkącie banki, rząd i NBP, zwłaszcza gdy 170 mld zł zobowiązań hipotecznych we frankach gwałtownie wzrośnie o kolejne 170 mld zł. Inaczej frankowy wulkan zatopi „zieloną wyspę”.

P.S. Autor nie ma kredytu we frankach , a firma którą reprezentuje takowych nie udzielała.


Janusz Szewczak, Główny Ekonomista SKOK

Źródło

 

http://niezalezna.pl/

http://wolnapolska.pl/index.php/Gospodarka/2011080214314/wybuch-szwajcarski-wulkan/menu-id-175.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

2011-10-29 14:14Nałęcz wstydzi się rocznicy triumfu nad Rosją 

Choć obchodzimy 400. rocznicą wielkiego triumfu naszej Ojczyzny - hołdu, jaki złożył car Rosji polskiemu królowi - władze centralne nie zorganizowały żadnych obchodów. A Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta, twierdzi, że rocznica ta wiąże się z... "fatalną polityką wobec Rosji".

Nałęcz, zapytany przez "Rzeczpospolitą" o przyczyny milczenia w rocznicę Hołdu Szujskich, odpowiedział:

Co mamy przypominać? Fatalną politykę wobec Rosji? Kto chce, to pamięta, ale nie sądzę, żebyśmy musieli organizować państwowe obchody. [...] nie sądzę, by prezydent Bronisław Komorowski chciał wpisać tę datę do naszego ścisłego panteonu, bo to jest data związana z zachowaniami Rzeczypospolitej, których na piedestał wynosić nie powinniśmy.

Tomasz Nałęcz to wieloletni członek PZPR. Bronisław Komorowski od dłuższego czasu traktuje rządzoną przez klan oficerów KGB Rosję jako kraj sojuszniczy.



Kategorie:Opinie użytkowników#Wypierdek komuny i doradca namiestnika udającego prezydenta

Wstydzi się niewłaściwej polityki wobec Rosji ,a jego mocodawcy i płatnicy maja właściwy stosunek do Polski i Polków .Mordowanie ,wieszanie strzał w tył głowy i robienie z tego święta jedności narodowej Rosji …..”|”Jak przypomina "Rzeczpospolita", o wydarzeniach sprzed 400 lat dobrze za to pamiętają władze Rosji. Od 2005 r. obchodzą Dzień Jedności Narodowej upamiętniający wypędzenie w 1612 r. z Kremla polskiej szlachty, która pod wodzą hetmana Żółkiewskiego wkroczyła do Moskwy….”… to wypędzenie to wyrżniecie polskiej załogi ……Tak za 400 lat nowy Stalino Putin Matuszki Rosji w ramach jednoczenia narodu ustanowi Mord Katyński vel Mord nad Smoleńskiem jako dzień jedności narodowej Nowej Lepszej Rosji .

Walter>> (nv), sob., 29/10/2011 - 21:09

#

A co mają przypominać ,że bili czołem przed Polskim Królem!!!!

Car Rosji wzięty w niewolę i miał przysiąc ,że więcej nie napadnie na Polskę!! I takich mamy Polaków POkroju Nałęcza i Komoruskigo i td.

daniela (nv), sob., 29/10/2011 - 20:52

#

"...nie sądzę, by prezydent

"...nie sądzę, by prezydent Bronisław Komorowski chciał wpisać tę datę do naszego ścisłego panteonu, bo to jest data związana z zachowaniami Rzeczypospolitej, których na piedestał wynosić nie powinniśmy."

No jasne, przecież to wszystko wtedy byli nacjonaliści i faszyści..... A największy z nich to....hmmmm no tu mam problem -

Władysław Jagiełło czy Jan III Sobieski?????

Obieżyświat (nv), sob., 29/10/2011 - 20:26

 

http://niezalezna.pl/18268-nalecz-wstydzi-sie-rocznicy-triumfu-nad-rosja

 

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Zamiast Polski - Nibylandiaportret użytkownika Nathanel

Nathanel, 26 października, 2011 - 19:21

niby.jpg

Blog

Zastanawiajace że kraj leżący na twardym kontynencie nasi mesjasze ciągle usiłują umiejscowić na wyspie. Była druga Japonia,Irlandia, kiedyś wspominano nawet o Madagaskarze, wyszła- Zielona Wsypa pardon-Wyspa.Ja nazywam ją NIBYLANDIA.

Na dobrą sprawę wystarczyły by opisy z Piotrusia Pana, bo Polak w swej mentalności nie różni się zbyt wiele od bohatera tej bajki.

Nibylandia- 

  Wyspa jak ze świata powieści Jamesa Barrie'ego, znajdująca się w poranku (pierwsza gwiazda na prawo [ta z 12-stu],   i prosto, aż do poranka), do której udają się dzieci, i z której przybywają. Nibylandia jest krainą Wiecznego Dzieciństwa, Marzeń i Wyobraźni. Trafiają doń obywatele, którzy posiadają wiarę, tak zwani Wybrańcy Donaldusia.

W Nibylandii mieszkają rozmaite nienazwane stworzenia. Poza tym swe domki lepią i buduja drogi Zagubieni Chłopcy pana Zgody.......

Naszą Nibylandią rządzi Donalduś Pan.

Nibylandię tworzono od dawna.

  • Najpierw nas niby (1944) wyzwolono i zainstalowano niby polski rząd.
  • Później parokrotnie niby te rządy niby wymieniana na niby lepsze
  • W końcu doszło do niby buntu pod przewodem niby robotników
  • Władza się niby na to zdenerwowała ale podpisała niby porozumienia
  • Na to niby zdenerwowali się nasi sąsiedzi i niby chcieli nas odwiedzić
  • Wówczas nasza władza nibynas ocalila, robiąc nibylegalny stan wojenny.
  • Niektórych internowano,innych nibyinternowano
  • W końcu niby reprezentaci Narodu dogadali się z niby reformatorami z PZPR.
  • W ten sposób niby obalono komunę tzn obalił ten co niby skakał przez płot
  • Przeprowadzono niby lustrację która stwierdziła że TW ,niby  nie są TW.
  • Polska stała się nibysamorządna i niby niepodległa.
  • Naszej niepodległości teraz niby broni NATO
  • Dlatego my mamy już tylko niby armię
  • Przez 22 lata niby następowały zmiany rządu ale nic się nie zmieniało.
  • Polski niby nie rozkradziono
  • Teraz też niby mamy rząd złożony z niby fachowców.
  • Mamy też niby opozycję ,która niby dąży do przejęcia władzy.
  • Jeśteśmy nibykatolickim krajem w którym 10% to niby awangarda
  • Nasz kraj niby jest liderem w Eurobie i nibysprawuje teraz prezydencję
  • Mamy nibyobiektywne i  nibyniezależne media
  • Mamy też niby bezpartyjnego Prezyzdenta i paru nibyniezależnych senatorów
  • Mamy też nibyniezależne sądy i niby niezależną prokuraturę
  • Wmawiają nam że niby nie stajemy się państwem policyjnym
  • Ogłoszono że niby wyjaśniono katastrofę smoleńską
  • Władza jest przekonana że niby nam żaden kryzys nie grozi
  • Wszystko co robią (władza i opozycja) jest niby dla naszego dobra.

Wykaz tych niby zabytów klasy zerowej każdy z nas może dowolnie wydłużać.Co najdziwniejsze , jeśli się dokladnie przyjrzeć tzw. rzeczywistości to się okaże że to niby wszystkim pasuje.

Proszę tylko mi nie wmawiać ,że niby się czegoś albo kogoś czepiam.

Pozdrowienia dla Nibylandii, przesyła

http://niepoprawni.pl/blog/3095/zamiast-polski-nibylandia

 

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

II konferencja w Szwarcwaldzie

Posted by grypa666 w dniu 28 Październik 2011

...

Omówiono sytuację międzynarodową.

Kompleks jot – koczownicy banksterzy konsekwentnie realizują swe zbrodnicze plany. Pod hasłem „demokratyzacji” na oczach całego świata zamordowali Libię, a to właśnie ona miała najbardziej demokratyczny i oddolny system reprezentacji.

„Demokratyczne” wybiury w Polin dawały do wyboru dżumę albo tyfus – odmożdżeni Rodacy zagłosowali w nich posłusznie wg zakulisowego scenariusza.

Unia Jewropejska dobija dalej Grecję. Jej przedwczesny upadek finansowy byłby banksterom nie na rękę i Grecji „umorzono” część długu, który spłacą – z kieszeni podatników – agenturalne rządy wszystkich unijnych baraków. Grecy są niepokorni i ich los jest przesądzony. W czasie zbrodniczej agresji NATO na Serbię w 1999 r., jedynie w Grecji ludność gremialnie protestowała i blokowała konwoje wojsk NATO. Dlatego m.in. w czasie „pandemii” świńskiej grypy 10 lat później Grecy mieli jako pierwsi dostać trujące szczepionki. Już w l. 1970-tych Kissinger na spotkaniu globalistow mówił o konieczności zniszczenia Grecji i rzucenia na kolana Greków, stojących na drodze w realizacji banksterskich planów w tym regionie świata.

Grecja zwiastuje los pozostałych narodów. Zadłużanie świata będzie trwało, aż za lichwiarskie długi banksterzy wykupią go, podbiją kraje jeszcze niepodbite metodą „libijską”, bądź „pokojowo” zawładną nimi poprzez zainstalowaną agenturę (jak w USA i UE). Depopulacja będzie trwała nadal. Wbrew propagandzie jot, nie jest ona uzasadniona przeludnieniem czy brakiem surowców, tylko rasistowską nienawiścią i pogardą wobec Gojów. Całemu światu banksterzy narzucą fasadową demokrację, najbardziej wyrafinowaną formę dyktatury. W normalnej dyktaturze niewolnicy wiedzą, kim są i moga się zbuntować.

W zamaskowanej demokracją dyktaturze, odmóżdżona przez media większość niewolników myśli i wierzy, że są wolni. Nie zbuntują się przeciw ciemiężycielom. Z zerowym odzewem spotkało się zainicjowane przez nas śledztwo w sprawie celowo zrobionej stuxnetem katastrofy Fukuszimy.

Zbrodnia ta zniszczyła Japonię – media dopiero teraz przyznają powoli faktyczny stan skażenia radiacją. Długofalowe skutki Fukuszimy dla mieszkańców półkuli północnej, wzmocnione Codexem Alimentarius, chemośladami, GMO, szkodliwą piramidą żywnościową (zalecaną przez WHO) i „lekami” mogą okazać się depopulacyjnym holokaustem.

Opisywaliśmy zbrodnicze plany i działalność kompleksu jot. Ci, którzy chcieli się dowiedzić, mieli już tego możliwość. Dalej muszą kierować się własnym rozumem. Osoba myśląca robi to bez trudu, znając plany zbrodniarzy i ich metody.

Udział w dyskusjach mija się w naszym przekonaniu z celem, bo zbyt wielu użytecznych idiotów, ślepców i agentów miesza się do nich, przyczyniając sie do skłócania Polakow oraz niszczenia i poniżania niezależnych blogierów.

Skoro ogromna większość Gojów chce wierzyć w kłamstwa propagandy jot, dalsza działalność publicystyczna przypomina proby zawrócenia biegu Amazonki widelcem. Swoje zadanie wypełniliśmy. Publicytykę bieżącą na czas nieokreślony zawieszamy. Andrzej Szubert i Piotr Bein

http://grypa666.wordpress.com/

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

MATERIAŁY SZKARŁATNEGO KRĘGU

Seria e2012
Shoud 1: "Życie w Świadomości"
Przekaz ADAMUSA dla Szkarłatnego Kręgu za pośrednictwem Geoffrey'a Hoppe
06 sierpnia 2011
wersja PDF do druku (177kB)
www.crimsoncircle.com

...

Tu chodzi o energię

Pozwólcie mi to wyjaśnić. Najważniejsza rzecz, jaka będzie się dziać teraz przez następny rok, półtora - być może kilka lat - i możecie to sobie umieścić na lustrze lub w samochodzie lub gdziekolwiek - to to, że teraz wszystko jest energią. Tu chodzi teraz o energię. Mała uwaga na marginesie. Kiedy mówię, że wszystko jest energią, to nie koniecznie odnosi się to do was, ale do wszystkiego, co dzieje się teraz na świecie. Gdyby to uprościć - każde działanie, każdą grę, każdy nagłówek, wszystko - to sprowadza się to do energii.

Jest wiele energii w ruchu teraz, energii w chaosie. Wręcz totalnym chaosie. Energii, która rozbija stare systemy i stara się budować nowe - nawet nie chcę określać ich mianem systemów - to raczej nowe szablony lub standardy, nowe wskazówki by działać inaczej niż do tej pory. Ten świat jest w sytuacji kryzysu energetycznego. Kryzysu energetycznego. Jeśli spojrzeć na wszystko to kryzys paliwowy jest czymś oczywistym. To już mówi się od dawna, nic nowego, ale na tej planecie używa się bardzo starych, bardzo archaicznych źródeł paliw. To niesamowite, bo w powietrzu jest teraz tyle energii, tylko nikt nie zorientował się, jak ją wykorzystać - niektórzy zbliżyli się do rozwiązania kilka razy, ale nie trafili na nie jeszcze, ze względu na... na... na...

LINDA (i widownia): Świadomość.

ADAMUS: Świadomość nie jest jeszcze całkiem taka jak powinna. Jak tylko świadomość będzie właściwa, to rozwiązanie też się pojawi - coś, co będzie całkowicie czyste, całkowicie darmowe, prosty w obsłudze, zastąpi ropę naftową i węgiel i gaz ziemny i wiele paliw kopalnych. Ale świat pozostaje póki co w nierównowadze energetycznej.

Jak mówiłem wcześniej, po prostu nie ma wystarczająco dużo zasobów naturalnych na następne 20, 30 lat. A to daje zarzewie dla coraz to kolejnych kryzysów. Wyobraźcie sobie że oprócz kryzysu gospodarczego,

następny prawdziwy kryzys - prawdziwy kryzys - to kryzys paliwowy.

Wyobraźcie sobie, że zasoby zaczynają się kończyć, a konsumpcja rosnącej w takim tempie populacji sprawia, że wydobycie nie może za tym nadążyć. Tak więc ceny szybują pod samo niebo.

Zmienia się wszystko, co dzieje się na Ziemi.

I, moi przyjaciele, to nie jest przepowiednia na przyszłość, to już się dzieje. To nie jest żadne dramatyzowanie, to są fakty.

...

Nie ma ogólnoświatowego kryzysu energetycznego, a w przeciągu półtora roku wszystko, o czym będziecie czytać, co będzie dziać się na świecie, od bankowości, poprzez żywność i relacje i technologie, wszystko to będzie dotyczyć energii.

Kradzież energii przybiera teraz wiele dziwnych form. A jedną z rzeczy, którą zaobserwujecie... będzie mniej wojen. Wojna to nieco zbyt bezpośredni i prymitywny sposób. Poza tym na wojnie nie da się pozyskać zbyt dużo energii. Ludzie zaczynają to dostrzegać. Wojny zbyt wiele kosztują. Dlatego próbują znaleźć inne sposoby. Mam tu na myśli rządy.

Nowe wojny, nowy sposób czerpania energii polega na prowadzeniu na przykład takich rzeczy jak wojny kodów, co robią teraz nie tylko domorośli hakerzy, którzy tworzą wirusy i pozbawiają was i innych użytkownikom komputerów prawa do korzystania z komputera. To jak wirus energii seksualnych wprowadzony do oprogramowania. Dosłownie kradnie energię.

Czasem mówicie: "No ale co ci hakerzy mają z tego, że powodują zniszczenia?" Energię. Naprawdę. Otrzymują ją bezpośrednio i pośrednio. Mają uciechę z tego, że szerzą chaos. Pośrednio karmią się energią, która do nich przychodzi. Wasz niepokój i gniew powodowany tym, że włamano się wam do komputera podnosi poziom energii, która trafia z powrotem do nich. Nie są świadomi, że właśnie w tym celu się tym zajmują, ale to się do tego sprowadza. To się dzieje w korporacjach. To się dzieje w rządach. Tworzą kody, które zakłócają, przeinaczają i kradną energię.

Tak więc to, z czym mamy teraz do czynienia, to ogromne bitwy energetyczne zachodzące na w wielu różnych poziomach. Przeczytajcie nagłówki gazet, jeśli się odważycie, jutro, w przyszłym tygodniu, i zamiast czytać je jak słowa, które są drukowane na papierze lub na ekranie komputera, pomyślcie o tym w kategoriach tego, że wszystko jest energią. Wszystko.

Wszystko jest energią. Weźmy z tym głęboki oddech.

To się właśnie dzieje teraz na świecie, i nie ma absolutnie żadnej potrzeby bać się tego, absolutnie nie trzeba się martwić tym. Wy, moi drodzy przyjaciele, sprowadzicie dla siebie idealną dawkę energii konieczną do tego, by wam służyć. I nie ma absolutnie nic, czego musielibyście się obawiać, no chyba, że chcecie, chyba że chcecie podążyć tą ścieżką.

Dlatego właśnie uważam, że może nazwa taka jak "e2012" byłaby najlepsza, ponieważ to wszystko będzie dotyczyło energii. Możecie zmienić tę nazwę, jeśli chcecie. Ale lepiej ją zostawcie. Pomyślcie o tym. Tu chodzi o energię.

LINDA: Chcemy ją zatrzymać? (Publiczność reaguje) Tak!

ADAMUS: Och, i to jest dobre, ta nazwa jest nawet nieco dramatyczna, ze względu na popularność roku 2012. Pod koniec 2012 roku nie będzie żadnego wielkiego wydarzenia, żadnego wielkiego wybuchu. Będzie za to dużo zmagań i dużo chaosu do tego czasu. Będzie wiele więcej takich sytuacji jak niedawno w Norwegii. To energia. To spiętrzona energia.

To nie chodziło tylko o tę jedną osobę (odnosi się do strzelaniny w Norwegii). To była nawet ciekawa lektura, gdy czytałem sobie przy pomocy oczu niektórych z was, wszystkie te pytania w stylu: "Czy ten człowiek działał sam?" No, nie. Działał jako część świadomości, bez względu na to, czy znał kogokolwiek innego, czy był tego świadomy. Uosabiał bardzo pewną swoich racji, bardzo gniewną i bardzo głodną energii część ludzkości.

...

http://www.shaumbra.pl/przekazy/adamus/e2012/1-Zycie%20w%20Swiadomosci.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Zbigniew Brzeziński: Ku uniwersalnej kulturze politycznej.Z. Brzeziński, koreaherald.com
Korea
2011-10-06Polityka

Wspólne dla wszystkich wyzwanie zawiera się w toku obecnej transformacji globalnej polityki.

Zacznę od trzech ogólnych twierdzeń, następnie krótko omówię każde z nich i skonkluduję skromną propozycją.

- Po pierwsze, pokój na świecie nie jest zagrożony przez utopijny fanatyzm, jak to miało miejsce w XX wieku, ale przez burzliwą złożoność zawierającą się w nieprzewidywalnym zjawisku globalnego przebudzenia politycznego;

- Po drugie, wszechstronny i trwały postęp społeczny jest bardziej osiągalny przez demokratyczne uczestnictwo niż przez autorytarną mobilizację;

- Po trzecie, w naszych czasach globalna stabilność może być promowana tylko poprzez współpracę na większą skalę, a nie poprzez imperialną dominację.

XX wiek był zdominowany przez fanatyczne ideologiczne próby przebudowy społeczeństwa wykorzystujące brutalne totalitarne metody realizowane na podstawie utopijnych planów. XX wieczna Europa zrozumiała najlepiej jaki jest ludzki koszt takiego uproszczonego i aroganckiego ideologicznego fanatyzmu. Na szczęście, dzisiaj, z wyjątkiem niektórych bardzo rzadkich przypadków, takich jak Korea Północna, jest mało prawdopodobne, aby nowa na dużą skalę próba utopijnej inżynierii społecznej mogła się pojawić.

To w dużej mierze dlatego, że w XXI wieku, po raz pierwszy w historii ludzkości, cały świat jest politycznie przebudzony. Ludzie świata są zniecierpliwieni, są ze sobą połączeni, są rozżaleni o ich względny niedostatek społeczny i coraz częściej odrzucają autorytarną mobilizację polityczną. Wynika stąd, że demokratyczne uczestnictwo jest na dłuższą metę najlepszą gwarancją zarówno postępu społecznego jak i stabilności politycznej.

Jednak na arenie międzynarodowej, połączenie rosnących aspiracji populistycznych i nieodłączne trudności kształtowania wspólnej, globalnej odpowiedzi na kryzys polityczny i gospodarczy grozi międzynarodowymi niepokojami, na które nie tylko Niemcy, ani sama Rosja, ani sama Turcja, ani same Chiny, ani same Stany Zjednoczone nie mogą ustanowić skutecznej reakcji. W rzeczy samej, potencjał globalnego kryzysu - przypadkowo z pojawieniem się nowych zagrożeń dla powszechnego dobrobytu, a nawet przetrwania człowieka - może być skutecznie podjęty jedynie w szerszych ramach współpracy w oparciu o bardziej rozpowszechnione wartości demokratyczne.

Podstawowym faktem jest to, że współzależność nie jest sloganem, ale opisem w coraz większym stopniu naglącej konieczności. Ameryka zdaje sobie sprawę, że potrzebuje Europy jako globalnego sojusznika, że współpraca z Rosją daje wzajemne, rozszerzające się korzyści, że gospodarcze i finansowe współzależności z szybko wzrastającymi Chinami mają specjalną wrażliwość polityczną, że związki z Japonią są ważne nie tylko we wzajemnych relacjach, ale dla dobrobytu regionu Pacyfiku. Niemcy zobowiązały się do bardziej zjednoczonej Europy w ramach UE i do bliskich powiązań przez Atlantyk z Ameryką, w tym kontekście można bezpiecznie rozwijać wzajemnie korzystną współpracę gospodarczą i polityczną z Rosją.

Turcja, która rozpoczęła prawie 100 lat temu swoją społeczną i narodową modernizację, z Europą w dużej mierze będącą dla niej wzorem, nabiera większej regionalnej roli jako państwo dynamiczne gospodarczo i politycznie demokratyczne a także jako członek sojuszu atlantyckiego, jak również dobry sąsiad Rosji. Rosja, uznaje, że jej modernizacja i demokratyzacja wzajemnie się uzupełniają i są niezbędne dla jej ważnej roli na świecie, również w dążeniach do szerszej współpracy z Europą, z Ameryką i całkiem naturalnie z dynamicznym sąsiadem na wschodzie- Chinami.

Nadszedł już czas aby przełożyć wartości i interesy, które nas łączą w bardziej wszechstronne związki. Wymaga to szerzenia prawdziwego pojednania między narodami w przeszłości skłóconymi.

Unia Europejska nie byłaby możliwa, gdyby nie przemyślane wysiłki podjęte przez Francję i Niemcy - nie tylko na szczeblu oficjalnym, ale przede wszystkim między ich obywatelami - w celu wspierania rzeczywistego i głęboko zakorzenionego pojednania narodowego. UE nie mogła by przejąć Europy Środkowej gdyby nie niedawna podobnie wytężona praca prowadzona między Niemcami i Polakami.

Turcja i Rosja, będące wrogami w przeszłości, teraz są dobrymi sąsiadami, podobnie Turcja i UE są zaangażowane w skomplikowane negocjacje na temat wzajemnych korzystnych relacji. Jeszcze szersza Europa nie może powstać bez szerokiego pojednania pomiędzy Polakami i Rosjanami. Podobnie jeszcze większe ramy współpracy mogą powstać gdy Ameryka i Rosja rozszerzą współpracę, wykorzystując fakt, że na poziomie ludzkim nigdy nie było żadnych naprawdę silnych animozji pomiędzy Amerykanami i Rosjanami.

W każdym razie, musimy zmierzyć się z rzeczywistością, w której w nadchodzących dekadach, na większą skalę współpraca między regionami będzie niezbędna do globalnego dobrobytu.

Mapa regionów opracowana przez Klub Rzymski, realizowana przez politykę Z. Brzezińskiego.
Region 5 jest już budowany przez administrację Putina:



Trwający proces formułowania wraz z głównymi dynamicznymi graczami z zaludnionych państw azjatyckich - głównie Chin, wcześniej Japonii, a wkrótce Indii i Indonezji - jak również coraz bliżej współpracujących Azjatyckich organizacji międzypaństwowych- wszystkie odzwierciedlają korzyści dużej skali współpracy wśród regionów świata. W rzeczywistości, im więcej będzie współpracy regionalnej w Azji, tym mniej prawdopodobne jest powtórzenie bolesnej historii Europy XX wieku - jak również jest bardziej prawdopodobna szersza współpraca między nowym Wschodem i Zachodem.

Formułujący się nowy Wschód:


Potencjał takiej współpracy sugeruje również, że jeśli nowe poważne konflikty będą zażegnane, to w nadchodzących dekadach obecnie politycznie przebudzeni ludzie świata będą w końcu w stanie współdzielić uniwersalną kulturę polityczną, w której globalna współpraca zostanie wzmocniona - choć z pewnymi nieuniknionymi różnicami lokalnymi - poprzez konstytucyjnie demokratyczne zasady. Japonia, Korea Południowa i Indie są przykładami światowego potencjału dla międzykulturowej demokratycznej uniwersalności. Jest istotnym aby wskazać taki bardziej optymistyczny obraz, zwłaszcza w obliczu obecnej skłonność do angażowania się w historyczny pesymizm. Nadszedł również czas aby myśleć konkretnie i praktycznie w kategoriach geopolitycznych, w jaki sposób możemy krok po kroku przejść do instytucjonalizacji takiej bardziej obiecującej przyszłości.

Link do oryginalnego artykułu: LINK

(przypis prisonplanet.pl
To jest typowy test ukazujący dwulicowość elit anglo-amerykańskich. Obecnie są oni zaangażowani w rewolucje obejmujące Bliski Wschód, Afrykę północną, wojnę w Iraku, Pakistanie, Afganistanie, wojnę w Libii, wojnę ekonomiczną z Europą. W tym samym czasie Pan Brzeziński mówi o pojednaniu i budowaniu współpracy oraz uniwersalnej kulturze politycznej....

Z. Brzeziński realizuje swoją politykę głównie przez instytucje globalistyczne. Jedną z nich jest Komisja Trójstronna założona przez Davida Rockefellera. Jej ramieniem w Polsce jest Andrzej Olechowski (Wiceprzewodniczący Komisji Trójstronnej na Europę i założyciel PO), z którym współpracowali lub współpracują Janusz Palikot (członek komisji, między innymi dlatego mógł robić co chciał w PO, a obecnie dostał własną partię pod komendę), Wanda Rapaczyńska (Prezes Zarządu, Agora), Jerzy Baczyński (redaktor naczelny tygodnika Polityka), Marek Belka, Jerzy Koźmiński, Zbigniew Wróbel (prezes PKN Orlen), Tomasz Sielicki, Sławomir Sikora, Jerzy Sito, o. Maciej Zięba.
Lista komisji trójstronnej. Pobierz PDF 

Ci ludzie realizują w Polsce plan powstania rządu światowego czego konsekwencją będzie upadek Polski , wcielenie jej do regionu 5 i zniewolenie wszystkich obywateli. Więcej pod tym linkiem: LINK
przypis prisonplanet.pl)

 

http://www.prisonplanet.pl/polityka/zbigniew_brzeziski_ku,p1010579931

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

Film: "Endgame"

 

Alex Jones
USA
2010-12-21 

Film dokumentalny Alexa Jonesa, o spisku globalnej elity, mającej na celu ustanowienie "Nowego Porządku Świata".
Plan polega na eliminacji 90% populacji Ziemi i totalnej kontroli pozostałej resztki niewolników. Co nie udało się tyranom takim jak Napoleon, Stalin i Hitler, udaje się globalistom wprowadzać podstępem krok po kroku.
 


Czy 'Rok 1984' czai się tuż za rogiem? Kim są elity chcące rządzić światem?

cz.1, - cz.15.

 

LINKI DO FILMU (tłumaczenie filmu trochę momentami mylące, niemniej jednak polecam): http://www.youtube.com/watch?v=sZhQJds4z4c Film w oryginalnej wersji językowej w całości i jakości HD możesz obejrzeć / watch all in HD: http://www.youtube.com/watch?v=x-CrNlilZho http://www.infowars.com http://www.prisonplanet.tv DLA TYCH KTÓRZY WĄTPIĄ W PRAWDZIWOŚĆ INFORMACJI W TYM FILMIE: LINK DO PEŁNEJ BIBLIOGRAFI/ DOKUMENTACJI FILMU. Jeśli linki nie będą działać wystarczy w googlach wpisać "endgame".

 

http://www.prisonplanet.pl/multimedia/film_endgame,p1684940569

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

31.10.2011 11:10 0 komentarzyOrban o intelektualnym gwałcie , wzbudzaniu nienawiści 

Orban czujemy intelektualny gwałt, jaki nam zadają..w świecie metodycznego wzbudzania nienawiści....w interesie utrzymania władzy oszukali i ograbili własny naród..... wszystkie środki moralnego niszczenia

 

Orban o intelektualnym gwałcie , wzbudzaniu nienawiści Polecam nie tylko ciekawy, ale również inspirujący artykuł Jarosława Szarka pod tytułem „ Polskie drogi Viktora Obrana „ Zanim do niego przejdę chciałbym zwrócić uwagę na zjawisko ideologicznego terroru politycznej poprawności w Europie . Polityczna poprawność jest w swej istocie fanatycznym kultem , skrajnie lewicowym którego jedynym celem działania i istnienia jest niszczenie najistotniejszych struktur społecznych , takich jaj rodzina , usuwanie, niszczenie podmiotowości , godności i wolności człowieka . Polityczna poprawności wyrasta bezpośrednio, jest spadkobiercą najgorszych mrocznych ideologi europejskich, faszyzmu i stalinowskiego komunizmu . Wszystkie te trzy systemy łączy nienawiść do rodziny, dążenie do sprowadzenia człowieka do roli bezwolnego , pozbawionego niezależności intelektualnej , ślepo posłusznego narzędzia , do wyeliminowania i zniszczenia jakichkolwiek wartości budujących podmiotowość istoty ludzkiej . Polityczna poprawność jest ideologią niczego nie budującą , nie proponującą niczego konstruktywnego . Jej zwycięstwo oznaczać będzie całkowite zapadniecie się cywilizacyjne Europy  Marksistów kulturowych stojących za tą ideologia przemocy , ich metody działania, ich filozofie tak opisuje filozof francuski Braque , którego opinię staram się upowszechnić „ Wiele praw, które dziś są przyznawane, służą silniejszym, a nie słabszym. „...Panuje taki terror intelektualny, że dziś nikt już nie ma odwagi przywołać prostej prawdy, iż dla dziecka nie jest przyjemnie dorastać z dwoma tatusiami lub mamusiami. Ten terror idzie w parze z roszczeniami tych, którzy wcale nie potrzebują większych praw. „...( więcej) Skutki terroru ideologicznego, propagandowego , intelektualnego politycznej poprawności ,oraz przemocy instytucji państwa w stosunku do tych , którzy nie chcą mu się poddać można porównać do obłąkanej ideologi Pol Pota. Różnica jest taka ,że Pol Pot użył do niszczenia rodziny ,do zbudowania absolutnie podporządkowanego nowemu kultowi społeczeństwa motyk , którymi jego fanatycy rozbijali głowy nie akceptującym upodlenia . Efektem było zniszczenie biologiczne społeczeństwa . Marksiści kulturowi dokonują tego samego, czyli wyniszczenia biologicznego i zniszczenia struktur społecznych. Tyle , że wykorzystują do tego bandycki system podatkowy , terror propagandowy i przemoc urzędniczą . Fanatyzm politycznej poprawności już wyniszcza biologicznie narody europejskie . Wszędzie tak , gdzie ta totalitarna ideologia przejęła kontrolę nad społeczeństwem następuję dramatyczny rozpad rodziny. Tutaj w ramach dygresji dodam , że model opisujący skutki rozpadu , rodziny, zniszczenia poczucia bezpieczeństwa dla matki i dzieci opisuję doświadczenie behawioralne nad szczurami . W sytuacji , gdyż gniazdo zostanie pozbawione stabilizacji poprzez otwarcie dodatkowych wejść następują zjawiska typowe dla rozbitej rodziny ludzkiej . Szczurze potomstwo jest porzucane, zaniedbywane ,pozbawiane opieki . W Europie wyniszczanej biologicznie przez marksistów kulturowych mogą przetrwać tylko te grupy, te społeczeństwa którzy opierają się tej ideologii .Muzułmanie . Symbolem, znakiem firmowym agresywnej politycznej poprawności jest brak jakichkolwiek symboli innego systemu wartości . Jeśli w urzędzie, szkole zobaczymy tylko gołe w ściany , to znaczy ,że jedynym obowiązującym , panującym na tym terenie systemem wartości jest totalitarna polityczna poprawność. Gołe ściany są symbolem zwycięstwa strategii terroru , strategii pozbawienia społeczeństwa jego praw . Praw człowieka , wo0lnosci obywatelskich , jego podmiotowości . Po tym wstępie wracam do Orbana , któremu udało się jako pierwszemu w Europie zastąpić zwycięsko drogę faszyzmowi naszych czasów , politycznej poprawności . Jarosław Szarek tak opisuje działania Orbana „ W 2007 roku Orbán mówił: "Nikt nie przypuszczał, że odpowiedzialnyrząd krajumoże uczynić zcałym narodem to, co wcześniej czynili tylko obcy: w interesie utrzymania władzy oszukali i ograbili własny naród.Wypróbowali na swoich przeciwnikach politycznychwszystkie środki moralnego niszczenia, przypisali im własne kłamstwa.Przełożyli własne interesy nad interesy ogółu inie próbują się już nawet powoływać na wyższe idee.Wszystkie warstwy społeczeństwa obciążyli negatywnymi skutkamiwłasnej niezdatności, fałszywego myślenia o historii i moralnego nihilizmu". Wymieniałpogardę dla samych siebie, wyśmiewanie i zniesławianie rodziny, społeczeństwa, narodu, religii, pogardę dla obowiązku i pracy... "My, Węgrzy, żyjemyw świecie metodycznego wzbudzania nienawiści.Na własnej skórzeczujemy intelektualny gwałt, jaki nam zadają, pragnąc, byśmy znienawidzili wszystko, nawet samych siebie..."....”"Silna społecznośćnie da sobie odebraćpraw wolności. Nie można jej wpędzić wkryzys i dezintegrację, niemożliwe, by przywódcy bezkarnie ją okłamywali i zmuszali do płacenia ceny za kłamstwa i zaniedbania, którym są winni.A właśnie to zdarzyło się nam, Węgrom... Węgry,nasza Ojczyzna,są dziś krajem słabym... staliśmy się ostatnimi".
SzarekDzisiaj to my jesteśmy bliscy stwierdzenia: "To zdarzyło się nam, Polakom...". „ zawołaniem: "Boże, błogosław Węgrów", rozpoczyna się węgierska konstytucja uchwalona w kwietniu 2011 roku, po objęciu władzy przez ugrupowanie Fidesz Viktora Orbána. „...W konstytucji znalazły się - obok wyraźnego odwołania do chrześcijaństwa - również definicja małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety oraz zapis o prawnej ochronie życia ludzkiego. „....( źródło ) 30 procent Polaków , którzy poparli Kaczyńskiego to ogromne zagrożenie dla Układu . Pomimo prowadzenia w stosunku do Polaków opisywanej przez Orbana polityki „gwałtu intelektualnego , użycia wszelkich środków moralnego zniszczenia , strategii zepchnięcia Polaków do getta wzorowanej na niemieckim , faszystowskim przemyśle pogardy w stosunku do Żydów , pomimo metodycznego wzbudzania nienawiści , pomimo kłamstw , oszustwa . Pomimo tego Kaczyński zbudował gigantyczny polityczny , obóz warowny. Obóz, który ma duże szanse przetrwać okupację ideologiczną Polski . Kto będzie polskim Orbanem ? Kto z tych 30 procent zrobi co najmniej 50 . Kogo Kaczyński zrobi swoim sukcesorem ? Marek Mojsiewicz 

http://mojsiewicz.nowyekran.pl/post/35929,orban-o-intelektualnym-gwalcie-wzbudzaniu-nienawisci

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

dodano: 23.06.10 - 13:53   

Dział: Oceny-Poglądy-Analizy

Rządzić światem

Pan Marcin Dybowski wydał ostatnio w swoim wydawnictwie „Antyk” obszerne i ciekawe dzieło pt.: „Ukryta Strona Dziejów”. Można z niego dowiedzieć się nie tylko o tajnych strukturach i ludziach rządzących światem, ale, co nie mniej ważne, o metodach przez nie stosowanych w celu osiągnięcia przez nich pełnej władzy nad światem i wprowadzenie na ziemi tzw. „Nowego Ładu”. Ten nowy ład polegałby na zlikwidowaniu państw narodowych i poszczególnych religii na rzecz wymieszania i zatomizowania społeczeństwa świata dzieląc go jedynie na wąską grupę wybranych i resztę zbędnych na tym świecie ludzi. Dla tych „zbędnych” zapewniając im minimalne pożywienie, zabawy i jednolity, niski poziom nauczania, zaś dla wybranych - wszelkich dóbr „według potrzeb”, wysoki poziom nauczania i zgłębianie tajników życia duchowego.

Na czele owych tajnych struktur stoi głęboko zakonspirowana grupa ludzi, przez niektórych autorów nazywana „iluminatami”, zaś inni wskazują na dziesięć najbogatszych rodów świata. Ona powołuje spośród tajnych zakonów jak np. „Czaszki i Piszczele” rząd światowy który działa poprzez jawne i utajnione struktury. Za jawne, znawcy tematu uważają ONZ ze swoimi agendami: (Klub Bilderberg, Klub Rzymski, Komisja Trójstronna, Komitet 300, System Rezerw Federalnych itp.). Każda z tych organizacji działa poprzez swoje struktury. Np. ONZ poprzez UNESCO, FAO, WHO, UNICEF, WWF itd. Podobnie Komitet 300 posiada kilkaset centrów badawczych, kilka tysięcy inżynierów społecznych, największe korporacje medialne świata, a ponadto korzysta z raportów szpiegowskich via satelity z KGB, CIA, Interpolu i innych agencji szpiegowskich, systemu bankowego prawie każdego rządu; prowadzi również kontrolę nad głównymi członkami rządów poprzez agencje CFR, TC, RHA, Tavistock, Klub Rzmski, Rotschildów, członków Bilderbergu.

W tym pierwszym kręgu władzy działa jeszcze wiele innych organizacji o światowym znaczeniu jak GATT, ILO, Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu itp.

W ramach tych jawnie działających struktur działają organizacje jakby półjawne, zarejestrowane prawnie lecz o utajnionym działaniu i strukturach wewnętrznych jak np. Bnai Brith, ADL, itp.

Wielu autorów jest zdania, że na działania owych w/w jawnych organizacji przemożny wpływ mają organizacje tajne, różnego rytu masonerie, których członkowie przenikają do wszelkich struktur życia społecznego, gospodarczego i duchowego krajów.

Cały ten wielki i złożony mechanizm wpływów i władzy działa zgodnie w kierunku realizacji wyznaczonych przez rząd światowy celów. Współcześnie jest to: nowy porządek (ład) świata, zmierzający do likwidacji państw narodowych, wykształconych w nich tradycji i religii, i zastąpienie organizacji państwowych przez podległe centrum światowemu regiony geograficzne o wymieszanej rasowo i narodowościowo ludności rządzonej przez rząd światowy.

Realizatorzy tych idei zamierzają owe nowe struktury społeczne wypełnić przez jednolitą dla wszystkich ludów religię, ujednolicone wychowanie i edukację młodzieży, tak by stworzyć pozbawione różnorodności kultury i tradycji zatomizowane społeczeństwo.

Na przeszkodzie realizacji tych celów stoi tradycja suwerenności narodowej, oraz religie (zwłaszcza katolicka i muzułmańska). Toteż w kierunku ich zniszczenia działają owe w/w struktury globalne o olbrzymiej sile rażenia i nieograniczonych środkach finansowych. Powstałe zderzenie poglądów na organizację i drogi rozwoju świata powodują narastanie intensywnej walki koncepcji ujednolicenia lub też różnorodności życia na naszej planecie ziemi.

Obok wspomnianych głównych celów rządu światowego i jego jawnych i utajnionych agend realizuje on inne ważne w jego mniemaniu cele jak:
-ograniczenie liczby ludności na ziemi,
-jej podział na pławiących się w dobrobycie ludzi władzy. żyjących dostatnio ludzi jej obsługi i zanurzonych w ubóstwie ludzi pozostałych.;

W cytowanej pracy pokazano również podstawowe metody działania dla osiągnięcia zamierzonych przez globalistów celów. Dla przykładu przytoczę niektóre z nich:


-Przygotowanie warunków do zmian powodując chaos życia społecznego;
-Nasączanie nowych pokoleń swoimi ideami, tak by kiedy one zaczną obejmować szczeble władzy w społeczeństwie stały się ich propagatorami i realizatorami;
-Działanie systematyczne, wieloletnie, reagujące elastycznie w razie trudności;
-Wykorzystując i inspirując zasadę walki przeciwieństw wg zasady: teza – antyteza – synteza. (W ten sposób te same banki finansowały Hitlera i ZSSR by w wyniku ich walk osiągnąć zysk (syntezę) w postaci zwiększenia na świecie wpływów syjonizmu);
-W wypadku potrzeby przyspieszenia zmian doprowadzenie do nagłego pogorszenia warunków życia danej społeczności, inspirując ją do rozruchów, obalenia istniejących struktur i zastąpienia ich ludźmi pożądanymi, sterowanymi przez globalistów.

-Jawnie głosząc zasady dobra, piękna i inne wartości akceptowane przez ludzi, potajemnie realizować cele rządu światowego.

Przykładem stosowania tej metody w Polsce po 1989r. był udział J. Kuronia w realizacji terapii szokowej zubażającej miliony ludzi a jednocześnie kreowanie go na wielkiego humanistę (zupy Kuronia).

Podobną metodę przyjął J. Owsiak szerząc swym działaniem demoralizację młodzieży, a jednocześnie przy finansowym wsparciu środków przekazu (bezpłatne koszty reklamy) i pomocy finansowej i organizacyjnej samorządów organizuje zbiórkę pieniędzy dla kupna urządzeń dla szpitali.

Feministki głosząc szczytne hasła o równouprawnieniu kobiet wpisują się (poprzez popieranie aborcji, walkę z wielodzietnością) w realizację planu ograniczenia liczby ludności na świecie.

Z dużym rozmachem metodę tę zastosowano w gospodarce wmawiając ludziom potrzebę chwilowych wyrzeczeń dla naprawy gospodarki (miało być pół roku),

tymczasem po dwudziestu latach od tego przekrętu kraj został pozbawiony przemysłu, drastycznie zmniejszono produkcję rolną, handel przekazano zagranicznym marketom ze szkodą dla miejscowego handlu, przekazano obcym nasze banki, informację i wykreowano olbrzymie zadłużenie krajowe i zagraniczne.

Centrum finansowej władzy świata przez finansowanie znanych uniwersytetów i wybitnych naukowców tworzy atmosferę sprzyjającą powstawaniu teorii korzystnych i uzasadniających realizację celów globalnych.(np. ograniczania przyrostu naturalnego ludności, przepływu bogactwa z krajów biednych do bogatych, a w ramach istniejących państw do elit, kosztem zubożenia całej ich ludności).Po zrealizowaniu owych celów inspirowanie powstawania teorii nieraz przeciwstawnych. (Np. twórcy teorii liberalnych i ich realizatorzy Friedman. Sorosz, Sachs itp. po osiągnięciu swych celów w krajach byłego socjalizmu. przystąpili do krytyki uprzednio przez siebie realizowanych reform).

Metod działania jest wiele. Globaliści czerpią nauki o nich z talmudu, prac Machiawellego, Protokołów Mędrców Syjonu i innych, a stosownie do okoliczności wynajdują nowe.

Po drugiej wojnie światowej atak światowego globalizmu skierowano na Europę i to zarówno na jej kraje zachodnie jak i będące pod władzą ZSSR. Metody działania były różne. Kapitalizm realizował ogólne cele globalistów poprzez możliwości, jakie dawał system kapitalistyczny. Metody wykształcone w tym systemie (np. finansowe) są skuteczne, choć mało widoczne. W krajach Europy Wschodniej komunizm zmierzał do tych samych celów drogą nieraz drastyczną, wykształconą przez październikową rewolucję.

Na drodze do osiągnięcia globalnych celów komunizm okazał się mniej skuteczny, lub też spełniał swe zadania (niszczenie religii i elit narodowych) mniej efektywnie. Musiał zwinąć swe żagle. Jak pisze Peter Schweitzer w książce „Victory”, centrum światowej władzy, poprzez zespół metod ekonomicznych, spowodował załamanie się gospodarki Sowietów i w warunkach niezadowolenia ludności, chaosu i niepowodzeń wojny w Afganistanie doprowadził do zmiany ekipy rządzącej tego imperium, wprowadzając na jej miejsce przywódców sterowalnych z zewnątrz.

(Pojawiła się nawet informacja, że był to największy powojenny sukces CIA.)

Europa Środkowa i Wschodnia poszły śladem dotychczasowego hegemona i poddały się wpływom zachodnich globalistów. Proces ten nie przebiegał gładko, gdyż kraje tego regionu, pozbawione od lat suwerenności narodowej i poddane prześladowaniom religijnym, zachłysnęły się chwilową, pozorną wolnością i prawami pozorowanej demokracji próbując samodzielności rządzenia. Jednak władza globalistów działała wolno lecz skutecznie realizując wyznaczone, dalekosiężne cele. Rozpoczęto, przez reformy gospodarcze, zubożenie i osłabienie państw narodowych podporządkowując je wyższej władzy.

Dokonano rozbioru Jugosławii,, podziału na dwa państwa Czechosłowacji,.

Zaktywizowano swych agentów w Polsce każąc im głosić potrzebę podziału państwa na regiony i ich kolejne usamodzielnianie od władzy centralnej. Wzmocniono ruchy separatystyczne dążące do oderwania od Polski Śląska, Kaszubów i kolejno innych regionów.

Ten proces osłabiania państwa jest w toku, a przekazanie znacznego zakresu władzy do Brukseli w ramach traktatu Lizbońskiego a także znacznych jej obszarów do samorządów terytorialnych sprawia, że władza państwowa traci na znaczeniu, a państwo jest w fazie likwidacji.

Rudolf Jaworek

 

http://kworum.com.pl/art3233,rzadzic_swiatem.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

dodano: 07.10.11 - 17:46    

Dział: Oceny-Poglądy-Analizy

Jaka przyszłość czeka młodych Polaków?

Młodzi ludzie żeby mogli zakładać rodziny i płodzić dzieci, muszą mieć życiową stabilizację.

Życiowy chaos i moralne rozchwianie niszczy młodzieńcze marzenia i uczucia.

Brak pracy lub jej niepewność, brak stałych dochodów - rodzi lęki i zahamowania.
Pranie mózgów i wręcz systemowe okradanie młodych z prywatności i czasu przeznaczonego dla rodziny i na wspólny, rodzinny wypoczynek, owocuje najgłupszymi wynalazkami współczesności - singlami.

Single nie zmienią tragicznych trendów demograficznych, ani w Polsce, ani na Węgrzech,

ani w żadnym innym państwie Europy czy świata.

Polska przeżywa dramat exodusu ludzi młodych, wykształconych i dynamicznych.

Ci ludzie nie tworzą elity polskiego państwa, ale stają się obywatelami trzeciej i czwartej kategorii

- w Anglii, Szkocji, Irlandii, Norwegii, Austrii i m.in. w Bawarii. Niańczą obce dzieci, sprzątają i myją gary.

Są to często absolwenci najlepszych polskich uczelni - humanistycznych i technicznych.

W ich ojczyźnie zlikwidowano stocznie i wytwórnie maszyn, zakłady kooperujące z przemysłem stoczniowym i fabrykę traktorów. Inteligencja techniczna została zmuszona do pracy w obcych przemysłach.

Zaczęto masowo likwidować polskie szkolnictwo zawodowe.

Przecież dla wielu antypolaków najbezpieczniejszy Polak,

to Polak - analfabeta lub Polak-matoł, z nieodłączną kurwą, 'przyklejoną do wargi'.

Polska inteligencja, zarówno ta humanistyczna, jak i ta - techniczna, zawsze była groźna dla wrogów Polski, Polaków i polskości. Była groźna jak polskie dywizjony lotnicze dla samolotów Luftwaffe.

"Oda do młodości' Mickiewicza zawsze była w stanie znokautować nagle

hymn niemieckich nacjonalistów 'Odę do radości', nuconą przez entuzjastów niemieckiej Europy i niemieckiego świata.

Dlatego tylko Niemcy tak gorliwie niszczyli zawsze przepotężny oręż Polaków - polską kulturę. W tym, przede wszystkim - polską literaturę.

Polska kultura wybijała z niemieckich rąk argumenty o rzekomej wyższości kulturalnej Niemców i o rzekomej konieczności ucywilizowania dzikich Polaków.

To raczej współcześni Germanie wymagają ucywilizowania, ponieważ ulegli zdziczeniu i zezwierzęceniu.

To Niemcy rekonstruują współcześnie Sodomę i Gomorę.

Wie o tym doskonale Wielki Bawarczyk Benedykt XVI i próbuje wyciągnąć Bawarczyków i inne niemieckie nacje z moralnej kloaki. Jednak ci jedynie szydzą z Bożego Nauczyciela.

Im odpowiada jedynie życie bez jakichkolwiek granic i hamulców moralnych. Proponują 'dom otwarty', bez jakichkolwiek drzwi…

Przyszłość polskiej młodzieży musi być w Polsce. Tu musi powstawać ogromny, nowoczesny rynek pracy.

Folksdojcze obiecujący Drugą Japonię czy Drugą Irlandię, zawiedli Polaków całkowicie. Oby dało się tylko zatrzymać trend przekształcania Polski w Niemiecki Obszar Gospodarczy. Kapitał włoski, japoński czy brytyjski jest o wiele bardziej przyjazny Polsce, niż kapitał Deutsche Bank czy Volkswagen Bank.


Potęga miłości

Polacy często próbują egzekwować od Litwinów miłość do Polski, Polaków i polskości. Jednak współcześnie można odnieść wrażenie, że więcej tej miłości przejawiają Czesi i Słowacy. Coraz częściej można spotkać młode polsko-czeskie i polsko-słowackie małżeństwa. Litwini, a szczególnie językowa i etniczna ekstrema - Lietuvisi, stronią od jakichkolwiek związków z Polską. Czeska i słowacka miłość poparta jest realnymi składowymi. Czeska i słowacka gospodarka rozwija kooperacyjne więzi z gospodarką polską. Gospodarka litewska przeżywa regres. Litwini negują niemal wszystko. Zamiast przemysłu związanego z gospodarką morską i lądową, ich również zarzucono przemysłem pornograficznym i prostytucyjnym, alkoholowym, tytoniowym i narkotykowym. Litwa dryfuje w stronę skansenu etnograficznego i gospodarczego, w stronę religijnego i technologicznego muzeum. Litwa, czy raczej Lietuva opanowana przez grupkę ekstremistów i fundamentalistów, przekształca wolną Litwę w martwy kraj, z martwym językiem, znanym jedynie w obrębie etnograficznego skansenu. A przecież Litwa powinna być liderem sojuszu z Polską, z Polską piękną, religijną, przedsiębiorczą i waleczną. Polską podobnie doświadczoną przez najazdy organizowane zarówno przez Moskwę, jak i przez Berlin.

Dzisiaj w dobie wojen finansowych i ekonomicznych, handlowych i technologicznych, niepostrzeżenie można zostać kolonialną enklawą.

Przed tym trzeba umieć bronić się. Trzeba umiejętnie dobierać przyjaciół, z którymi można budować wielkość a nie wpadać w pułapkę zadłużeniową, czy wręcz stawać się częścią obcego obszaru gospodarczego, w którym to obszarze wolny naród spychany jest do roli wasala i parobka, zaś grupki warchołów i wywrotowców kreowane są na pionierów i stróżów postępu.

To wstyd, że główny koalicjant Polski spod jednego z największych zwycięstw militarnych w dziejach Europy, spod Grunwaldu, staje się karykaturalną armią, z jednym samolotem wojskowym. Ta sama banda łgarzy i rabusiów 'załatwiła' polską armię, czyniąc ją właścicielką jednego okrętu wojennego. Ta banda nierobów i oszustów im bardziej siedzi w kieszeni satanistyczno-masońskiej Brukseli, marksistowskiego Berlina i leninowskiej Moskwy, tym więcej wrzeszczy o 'wolności, niezależności i suwerenności', tworząc atrapy litewskich i polskich organizacji, litewskich i polskich instytucji. Od tej brunatno-czerwonej zarazy należy uwalniać się każdego dnia. Każdego dnia należy demaskować i marginalizować zdrajców i sabotażystów.

...

http://kworum.com.pl/art3906,jaka_przyszlosc_czeka_mlodych_polakow_.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

dodano: 16.09.11 - 22:43   

Dział: Oceny-Poglądy-Analizy

Drugi agresor

72 lata temu dwa wrogie ościenne państwa napadły na nasz kraj i wyrządziły mu wiele krzywd, spowodowali wiele niepowetowanych szkód, cierpień i zbrodni. Hitler i Stalin, po dokonaniu przez Polaków heroicznej walki w obronie kraju postanowili wymazać Pastwo Polskie z mapy Europy mówiąc Polakom i światu : „Polszy niet i nie budziet” ( Polski nie ma i nie będzie). Polskę podzielono na dwie strefy okupacyjne: niemiecką i sowiecka a Polaków skazano na cierpienia, poniżenia i brutalne represje, kończące się często śmiercią całej zbiorowości . Wypracowany przez wiele pokoleń majątek okupanci rabowali lub niszczyli. Z tym , że Sowieci zrabowali także część ziemi Państwu Polskiemu i zatrzymaniu po zakończeniu wojny i nie zapłacili żadnych reparacji (odszkodowań) za wyrządzone Polsce straty w czasie wojny i okupacje kraju po wojnie.

Przez wiele lat można było mówić wyłącznie o okupacji, krzywdach i zbrodniach niemieckich a nawet szeptem nie wolno było wspominać o drugim agresorze – Zawiązku Radzieckim, a przecież było dwóch agresorów. O ile agresorzy niemieccy ponieśli, choćby częściowo konsekwencje za wywołanie wojny ( zabrano im ziemie i oddane Polsce, Czechom, Rosji. Francji, wypłacili nie współmierne niskie odszkodowanie państwom i narodom za wyrządzone szkody i krzywdy (zwłaszcza bardzo wysokie Żydom i Izraelowi), to drugi agresor na równi współwinny nie poniósł żadnych konsekwencje za wywołanie wojny i nie uczynił nic by zrekompensować wyrządzone szkody państwom i ich narodom.
Przeciwnie nadal je okupował, ograbiał i bogacił się ich kosztem . Polska np. w wyniku wojny straciła na rzecz Sowieckiej Rosji 45,8 % terytorium (179 tys. km kw.) i per saldo po rekompensacie ziem poniemieckich 78 tys. km kw., a AGRESOR SOWIECKI powiększył swoje terytorium o 1 milion 300 tys. km kw. czyli o 6%).

12 marca 1990 Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce w zwrócił się do ówczesnego premiera Rządu III RP pana Tadeusza Mazowieckiego z Petycją, pod którą zebrał tysiące podpisów od Polaków w kraju i za granicą, domagającą się naprawienia krzywd i szkód wyrządzonych Polakom, także przez drugiego agresora - Związek Radziecki.

Premier Mazowiecki, zgodnie z jego polityką „ grubej kreski,” zignorował Petycję, a nawet nie odpowiedział na nią..

Petycja wciąż jest aktualna. Przytaczamy jej pełną treść. (L. Skonka)


PETYCJA DO SEJMU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ –

Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce,
Zgodnie ze swoimi statutowymi celami i powinnościami obywatelskimi upomina się w imieniu swoich członków, sympatyków i innych pokrzywdzonych przez stalinizm, zwłaszcza tych, którzy sami już nie mogą ubiegać się o zadośćuczynienie, o naprawienie wyrządzonych im krzywd moralnych, zrekompensowanie strat materialnych i ukaranie winnych zadanych im cierpień.

Uważamy, że najwyższa już pora by te nabrzmiałe, bolesne krzywdy, tłumione i przemilczane przez lata, wreszcie naprawić. Wymaga tego zarówno zwykła ludzka sprawiedliwość, jak i względy społeczno wychowawcze.

Młode pokolenia Polaków powinny nabrać przekonania, że warto i trzeba poświęcać się dla innych, dla kraju, dla Ojczyzny, bo choć nieraz z opóźnieniem, to jednak cierpienia i ofiary poniesione dla ogółu są zawsze dostrzegane, doceniane i nagradzane, a zło wyrządzone społeczeństwu przykładnie ukarane i napiętnowane. Tylko wtedy będzie można wymagać i oczekiwać tak bardzo dziś potrzebnego zaangażowania i ofiarności wszystkich obywateli, a zwłaszcza młodszych pokoleń.

Bez zaangażowanie i aktywności obywatelskiej nie da się naprawić Rzeczypospolitej.
Dlatego postanowiliśmy się zwrócić do Sejmu o podjęcie aktów prawnych, które zapewniałyby naprawienie w taki sposób i w takim zakresie, w jakim jest to dziś jeszcze możliwe, krzywd wyrządzonych obywatelom polskim przez stalinizm w całym okresie powojennym w Polsce oraz ukaranie winnych tych krzywd, niezależnie od tego, gdzie się obecnie winowajcy ci znajdują, jakie zajmują stanowiska, i kto ich ochrania.

...

 

http://kworum.com.pl/art3875,drugi_agresor.html

Portret użytkownika arimasu
Offline
Dołączył: 2011-08-21

dodano: 21.10.11 - 20:17   

Dział: Zakamarki historii

Nie dopuśćmy do powtórki

zwycięstwa Imperium zła

ZBRODNIE, SADYZM, TERROR, OKRUCIEŃSTWA

Budulec tworzący człowieka, a więc owe miliony atomów, protonów, elektronów, ich forma materialna, energetyczna lub duchowa nosi w sobie pewne właściwości wytłumaczalne jedynie istnieniem prawa naturalnego. W świadomości każdego z nas istnieje mechanizm zezwalający określić to co sprawiedliwe, dobre lub złe, piękne lub brzydkie itd. Być może właściwość ta istnieją w całej ożywionej przyrodzie? Świadectwem jej istnienia jest np. obrona własnego potomstwa przez samice różnych zwierząt, ucieczka zwierząt przed niebezpieczeństwem, śpiewy i prezentacja pięknego upierzenia wśród ptaków, dzielenie się posiłkiem przez psy domowe itp. Wiele tych zachowań opisuje Vitus B. Dröscher w swej książce: „Reguła Przetrwania (PIW. Warszawa 1982r).

Pomijając inne właściwości postrzegania przez nas istnienia praw naturalnych zastanówmy się nad „złem” i „dobrem” towarzyszącym od zarania wieków człowiekowi i jego działaniu indywidualnemu lub jako zbiorowości.

Prawdopodobnie dobro w naszym życiu przeważa, w przeciwnym razie ludzkość by dawno temu już wyginęła. Nie mniej „zło” jest bardziej spektakularne, towarzyszą mu głębsze emocje, stąd stała próba człowieka jego okiełzania. Złu towarzyszą zazwyczaj ból, cierpienie, rozpacz, unicestwienie. Dlatego jego zwalczaniu poświęcamy tyle zapału, a nawet bezwzględności. Zło jest jakby wirusem drzemiącym w każdym z nas. W pewnych sprzyjających warunkach rozwija się błyskawicznie i atakuje całe społeczeństwa jak np. faszyzm, bolszewizm, niosąc z sobą rozpacz i unicestwienie. Przenosi się z jego ogniska jak iskra, powodując nowe pożary nieraz w bardzo odległych miejscach. Czasem zwycięża i pozostawia po sobie na wielkich obszarach zgliszcza kwitnącej tam uprzednio cywilizacji. Na szczęście, ludzkość została wyposażona w możliwość obrony przed owym nieszczęściem i wolno, z pokolenia na pokolenie zawęża granice panującego zła, a niektóre jego mutanty skutecznie zwalcza. Sięgając do dawnych czasów udało nam się przezwyciężyć zwyczaj składania ludzkich ofiar czczonym wówczas przez niektóre ludy bóstw, następnie wypleniliśmy na świecie ludożerstwo, znieśliśmy niewolnictwo i nie mniej okrutny system pańszczyźniany, udało się polepszyć straszne warunki pracy dzieci, kobiet i robotników w czasie wczesnego kapitalizmu. Po drugiej wojnie światowej opracowano „prawa człowieka” i społeczność międzynarodowa stara się je egzekwować. Ostatnio, w wielu krajach powstało prawo chroniące także zwierzęta przed okrucieństwem. Ten postęp cywilizacji humanitarnej niestety przebiega zbyt wolno w stosunku do cywilizacji technicznej. Ta ostatnio, wyzwalając możliwości masowego zabijania (przemysł zbrojeniowy, bomba atomowa, broń biologiczna itp.) może, o ile obrońcy dobra nie będą dostatecznie i z wyprzedzeniem czujni, doprowadzić świat do zagłady.
Zło nie dało za wygraną. Przybiera różne oblicza. Pojawia się w różnych miejscach naszego globu. Jego ogniska płoną i powodują pożary w postaci bolszewizmu, faszyzmu, i walczy o supremację w modnym ostatnio globalizmie powodując ruch tzw. oburzonych. Oby na jego czele siły zła nie wprowadziły swoich przywódców!

OGNISKA ZŁA
Bolszewizm: Zbrodnia, sadyzm, okrucieństwo wpisano tu w sam system sprawowania władzy. Oceniając zło w oparciu o prawo sowieckie doszlibyśmy do absurdu, gdyż samo prawo stworzono dla uzasadnienia zbrodni i czynienia zła. Jedyną poprawną metodą oceniania bolszewizmu jest konfrontacja jego praktyk z powszechnie rozumianym prawem naturalnym, którego zwięzłą wykładnią jest DEKALOG.

Opierając się na wiedzy przybliżonej nam przez „Czarną Księgę Komunizmu” publikowana w odcinkach w „Naszej Polsce” zbrodnie tego systemu ujęto w trzy kategorie:
• Zbrodnie przeciwko pokojowi;
• Zbrodnie wojenne;
• Zbrodnie przeciwko ludzkości.
Pierwsze to tajny traktat Ribentrop – Mołotow,(28. 09. 1939), atak Korei Płń. Na Koreę Płdn. Itp.
Zbrodniami wojennymi były likwidacje jeńców wojennych (Katyń) polskich, niemieckich, bojowników ruchu oporu (AK).

...

http://kworum.com.pl/art3933,nie_dopuscmy_do_powtorki.html