A co gdy dowiemy sie ?

71 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Portret użytkownika morios
Offline
Dołączył: 2013-02-08
A co gdy dowiemy sie ?

Zadam krotkie pytanie, bardzo interesuje mnie wasze zdanie, odpowiedz.

... a co gdy dowiemy sie ze za calym zlem ktore nas otacza stoimi my sami ?

Mi dalo do myslenia ...

Portret użytkownika MONSTER
MONSTER(nie zarejestrowany)

Za cale zło które mnie osobiście otacza stoje ja sam. Można by to zwalić na politykę lub ludzi z którymi mamy do czynienia, zły los itd. Prawda jest niestety inna bardziej bolesna. Człowiek jako jednostka jest organizmem gotowym do zaaklimatyzowania się w różnych warunkach.Może zmienić w swoim życiu wszystko co mu nie pasuje-wyjechać, zmienić swoje podejście do życia, odseparować się od tzw. zła. A co robimy? Najczęściej nic, trwamy w swoim osobistym obłędzie nazywając to życiem-jest nam żle, widzimy zło które nas dotyka i niejednokrotnie zło świadomie wypływa z naszaj strony skierowane ku innej osobie. Dlaczego tak się dzieje? Taka jest ludzka natura? Zjedliśmy owoc zdrzewa poznania dobrego i złego? Człowiek jest największym drapieżnikiem na ziemi oraz największym pasożytem w ekosystemie. Podejmuje irracjonalne zachowania nielogiczne i niczym nieuzasadnione. Człowiek jest najbardziej niebezpiecznym zwierzęciem na naszej planecie więc nie rozumiem skąd masz takie dylematy.To że człowiek stoi za wszelkim złem które nas otacza to pewny fakt. Zastanów się ile godzin temu zrobiłeś coś złegow stosunku do innego człowieka? Pamiętaj że mogłeś to zrobić nieświadomie i nie bezpośrednio. Nawet robiąc dobry uczynek innej osobie i mogłeś wyrządzić zło.

Portret użytkownika MONSTER
X(nie zarejestrowany)

My czyli kto? Ja uważam, że w żadnym stopniu nie przyczyniłem się do swojego nieszczęścia. Urodziłem się w takiej rodzinie i byłem otoczony takimi ludźmi, że całkowicie wyparował ze mnie optymizm. Jedyne czego teraz pragnę to pozbycie się uczuć i znalezienie spokoju zdala od tego chorego społeczeństwa. Nie zamierzam mieć dzieci. Nie chcę być odpowiedzialny za ich nieszczęście. Gdyby każdy tak pomyślał zanim sobie dziecko zrobi to może byłoby mniej ludzi na tej planecie ale napewno byliby szczęśliwsi.

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

X napisał:
My czyli kto? (...) Nie zamierzam mieć dzieci. Nie chcę być odpowiedzialny za ich nieszczęście. Gdyby każdy tak pomyślał zanim sobie dziecko zrobi to może byłoby mniej ludzi na tej planecie ale napewno byliby szczęśliwsi.

___________________

Hmm, interesujący punkt widzenia tylko...

Ciesz się X, że Twoja Mama w stosownym czasie tak nie pomyślała i pomimo niesprzyjających okoliczności, o których wspominasz, jednak postanowiła inaczej niż Ty obecnie File 17072

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika MONSTER
X(nie zarejestrowany)

Właśnie. Nie pomyślała. I teraz taki X wyżala się na portalach internetowych.

Portret użytkownika morios
Offline
Dołączył: 2013-02-08

... a jesli jestesmy jedna swiadomoscia jednak przez to ze jestesmy tak ogromni wydaje nam sie ze jestesmy tylko mala jednostka w calosci tego co istnieje ... jestesmy gdzies na drodze do ktorej doszlismy poprzez ilosc negatywnych jak i pozytywnych mysli to one kreuja nasz swiat. Gdybysmy wyzbyli sie strachu i tych negatywnych mysli wszystko by nas cieszylo nie szukalibysmy tego upragnionego nieba bo uswiadomilibysmy sobie ze ow niebo juz mamy jest nim nasze istnienie. Tylko od nas zalezy czy chcemy w nim istniec. Skoro pozytywne mysli kreuja pozytywne wydarzenia w przyszlosci a negatywne odwrotnie to co by bylo gdybysmy negatywnych mysli sie wyzbyli calkowicie?  Mysle ze mielibysmy raj raj ktorego kazdy szuka niewiedzac nawet ze juz go ma. Skoro to co widzimy slyszymy i czujemy jest dla nas swiadomie realne to dowod na to ze ta realnosc jest w naszej swiadomosci. Na wszystko mamy wplyw, to ze cos sie wydarzylo miliony kilometrow od nas nie znaczy ze nie mielismy na to wplywu. Wszystko jest w naszych glowach. 

 Nauka to nic innego jak uswiadamianie sobie ze cos umiemy, jesli bedziemy pewni w stuprocentach a przez mysl nawet na ulamek sekundy nie przemknie mysl zawahania ze trafimy lotka w srodek tarczy wtedy w ten srodek trafimy. Wierzcie mi badz nie ale tak wlasnie jest. Mozna to zaobserwowac w codziennym zyciu, mysl ma ogromny wplyw na to co sie dzieje z nami. Wydaje nam sie ze jestesmy tacy mali, bezbronni a tak naprawde mamy moc o ktorej nigdy nam sie nie snilo, mamy moc czynienia dobra i zla jestesmy zarowwno Bogiem jak I Diablem, tylko od nas zalezy z kim chcemy grac w karty. 

 Pocieszeniem jest tylko fakt ze napewno sobie to uswiadomimy pod koniec naszej drogi , ewolucji na koncu ktorej jest oświecenie.

Wybaczcie za skladnie brak interpunkcji ale pisane po paru glebszych (urodzinki dzis me) na telefonie jak przetrzezwieje poedytuje posta :-D

Portret użytkownika Cosiek
Offline
Dołączył: 2012-04-16

Na pytanie tytułowe odpowiedź jest taka, że tak, to my stwarzamy zło wokół nas, tak samo jak stwarzamy dobro. Tak samo jak stwarzamy ubóstwo i bogactwo itd.

 

Oczywiście rodzimy się trudniejszych bądź łatwiejszych warunkach, które sprzyjają lub nie naszemu życiu, myślom, jednak to my dalej cały czas jesteśmy odpowiedzialni za to co mamy, robimy, tworzymy. Po prostu warunki wpływają tylko na nasze wybory i na to jak łatwo lub trudno jest je nam podjąć. Jednak zwalając na warunki, pozbawiamy siebie własnej pełnej wolności wyboru.

 

Podstawową pułapką, z której mało kto się wyzwala jest programowanie naszych przekonań przez społeczeństwo. Przekonania te bierzemy za własne i nawet ich nie kwestionujemy. Co szokujące, zwykle dosłownie tylko kilkanaście przekonań jest naszych własnych, reszta jest zapożyczona. A potem mamy zaporzyczoną nienawiść, zazdrość, itd. I uważamy z takimi przekonaniami, że ''oko za oko, ząb za ząb''. Ktoś mi ukradł batona? Zaraz go walnę łopatką w łeb. To już u małych dzieci się objawia - doskonale do 6-ego roku życia nieświadomie, chcąc nie chcąc, kopiują wszystko od rodziców. Jak psychologowie dowodzili już setki razy - nasz główny bagaż przekonań pochodzi z okresu do 6-ego roku życia.

 

W sumie zastanawia mnie co szczególnie autor miał na myśli pod pojęciem ''zło które nas otacza''. 

 

Cyt.:

Wprowadzę się do ich domów przez telewizję i internet.
Przez seriale, filmy i programy „talk show” sprawię,
że zło stanie się dla nich normalnością.
Otoczę ich złem, tak, że spojrzą na nie,
jako zwykłą alternatywę i nie będą z nim walczyć.
Sprawię, że będą wywyższać się nad innych
zamiast nieść im pomoc.
Pycha jest moją domeną.

(...)

Wmówię im, że o prawdę trzeba walczyć każdym środkiem
– najlepiej gniewem, obmową, pogardą, uczuciem wyższości.

 

Pozbawię ich umiejętności rozmowy.
Słowa „brat,” i „siostra” będę tylko tytułami,
jakimi będą się określać.
Nie będzie w nich uczuć miłości i przyjaźni.
Zamienię te słowa w puste frazesy.

(...)

Ich serca staną się poligonem walki i wzajemnych oczerniań.

Portret użytkownika morios
Offline
Dołączył: 2013-02-08

Nie tylko to zło ktore realnie tworzymy np: sprawiamy przykrosc innej osobie ... wiele razy łzy mi z oczu płyneły jak obserwowalem to co dzieje sie w innych krajach. Kiedys afganistan teraz iran/izrael itd, wiele razy przeklinałem tych rządzących ktorzy sprawiaja tyle cierpienia ... a co jesli tymi rządzącymi jestesmy wlasnie my, zamknieci w naszej plytkiej swiadomosci istnienia we wlasnym życiu ... jesteśmy jednością to jest pewne a skoro gdzies sie dzieje zlo to związek z nim mamy napewno. Naszczesnie nie tylko zło ale i dobro istnieje, kazdy czlowiek ma w sobie troszke tego i troszke tamtego, niema świętych jak rownież niema całkowicie grzesznych ludzi ....  

http://www.youtube.com/watch?v=1aEyR0rl5xQ

 

Portret użytkownika emma57
Offline
Dołączył: 2011-04-24

Pozwolę sobie zaprezentowac pogląd odmienny niż dotąd przedstawione. Szczególnie Margo proszę o wyrozumiałośc, ale ja w dalszym ciągu upieram się przy tezie - iż rodzimy się w kolejnym ziemskim wcieleniu z gotowym scenariuszem rozpisanej dla nas roli, jaką mamy odegrac. Godzimy się na to, jak również na niepamięc przeszłości oraz na nieświadomośc prawdy, gdyż po Tamtej Stronie jesteśmy straszeni piekłem i innymi nieszczęściami. W rzeczywistości żadnych "grzechów" nie jesteśmy w stanie popełnic - no bo przecież jedynie gramy przypisaną nam rolę.

Sądzę, że nie mamy tzw. wolnej woli - jej dana nam namiastka dotyczy spraw nieistotnych, bo przebieg spraw zasadniczych jest z góry ustalony. Jeżeli dotrzegamy wokół siebie wszechobecne zło, dziadostwo, patologie, cierpienie i nienawiśc - to tylko dlatego, że ten ziemski wymiar urządzony został w sposób najgorszy  z możliwych.                                                                                Margo, kochana, nie jesteśmy tu, aby się uczyc i duchowo rozwijac - ku uciesze brodatego dziadzka, który z nieba dogląda swe niesforne owieczki, a co bardziej brykające, dobrotliwie karci, zsyłając raka lub katar.  Cierpimy psychicznie i fizycznie, wydzielając stosowne emocje, które wielce smakują obcym bytom.  Jak się ludziom przyjrzec, stwierdzamy, że sa cudowni, że sa naszymi bracmi, że są tacy jak my. I tak jest rzeczywiście - na poziomie energetycznym. Dopiero przemocą i podstępem ubrani w ciała fizyczne, i zmuszeni do odgrywania "złych" ról, tworzymy film - dramat i horror. Pewnie się ze mną nie zgodzicie, ale ja jestem swego pewna.

Portret użytkownika Cosiek
Offline
Dołączył: 2012-04-16

emma57 napisał:
upieram się przy tezie - iż rodzimy się w kolejnym ziemskim wcieleniu z gotowym scenariuszem rozpisanej dla nas roli, jaką mamy odegrac.

Emma, nie do końca tak, że całe życie jest już zapisane w scenariuszu, który my tylko odgrywamy. Wtedy według ciebie nie mamy wolnej woli i przy takim scenariuszu się nie dziwię. Chociaż fajna wizja, bo wtedy można byłoby kraść, gwałcić, zabijać, itd - nie byłoby grzechu, karmy, żadnych konsekwencji - przecież nie zrobiliśmy tego z własnej woli. Według takiego scenariusza nie dziwiłbym się też, że mamy zło na świecie - bo przecież nie ma za nie konsekwencji, a najwyżej własne cierpienie uczuciowe. Więc jeśli by nie było konsekwencji, to czemu nie wybrać mordowania i gwałcenia, a w międzyczasie dla równowagi rozdawać pieniądze biednym. Czemu nie wybrać zabijania dla zabawy - zawsze mogę powiedzieć, że przecież tak miało być według gotowego scenariusza, który mi dano i według którego zabrano mi wolę. ;) Fajna perspektywa, nic nie móc zrobić z własnej woli, a być zwykłą kukłą w teatrze. Nie mieć własnej woli. Jakbym tak myślał, to bym się walnął na kanapę i leżał do końca swoich dni, a najlepiej to bym się o rentę postarał udając chorego. I bym złożył ręce i powiedział Duszy, Duchowi, Bogowi ,,O takiego! Kij ci w oko, którego nie masz!''. Według ciebie wolnej woli pewnie posiadamy na tylę, by wybrać czy wypijemy kawę czy herbatę.

 

Jednak jest coś takiego, że co jakiś czas w życiu musimy przejść coś co nazywam 'kołkiami wydarzeń i wyboru dróg''.

Wyobrażam sobie dla ułatwienia te kołki jako wbite w ziemię i połączone nawiniętym na nie drutem. Twoje narodziny to pierwszy kołek, którym podążasz póki co wyznaczonymi przez scenariusz wydarzeniami, dopóki nie rozwiniesz w sobie świadomości i tak idziesz tą drogą do ok. 6 roku życia potem zaczyna się coraz więcej wyborów i coraz więcej wydarzeń nas spotyka. Co jakiś czas jest rozwidlenie i wybór drogi (jednego z kołków). Możesz wybrać taką lub taką drogę. Nie można nie wybrać żadnej. Po wyborze drogi, natrafiamy na niej na kolejne kołki, które choć już nie dają możliwości wyboru, to są wydarzeniami w naszym życiu, które musimy przebyć/przeżyć. I tak aż do następnego rozwidlenia z możliwością wyboru i zmiany życia, jeśli chcemy. Także w pewnym stopniu mamy wgrany scenariusz, który nas popycha w takim a nie innym kierunku życia, jednak nie jest to pełny scenariusz, bo poza wydarzeniami związanymi z kołkami mamy wybór, poza tym możemy też wybrać drogę, którą dalej będziemy podążać.  

Reszta życia jest nasza i podlega naszej woli. My tylko wybierami drogi, na których doświadczamy danych spraw i wydarzeń, jednak one wypełniają tylko małą cząstkę naszego życia.

 

Dlatego też jesteśmy ,,raz na wozie, raz pod wozem'', chociaż kołki nie zabierają całości woli. Jednak się przyczyniają do wzlotów i upadków, przyjemnych i nieprzyjemnych wydarzeń itd.

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

emma57 napisał:
...rodzimy się w kolejnym ziemskim wcieleniu z gotowym scenariuszem rozpisanej dla nas roli, jaką mamy odegrac....

Sądzę, że nie mamy tzw. wolnej woli - jej dana nam namiastka dotyczy spraw nieistotnych...

Margo, kochana, nie jesteśmy tu, aby się uczyc i duchowo rozwijac...

  Cierpimy psychicznie i fizycznie, wydzielając stosowne emocje, które wielce smakują obcym bytom...

Dopiero przemocą i podstępem ubrani w ciała fizyczne, i zmuszeni do odgrywania "złych" ról, tworzymy film - dramat i horror.

________________

Witam Ciebie bardzo bardzo całuśnie Kochana Emmo File 17072

Znam Twoje poglady i... szanuję je, bo każdy z nas ma do tego święte i niezbywalne prawo.  Smuci mnie tylko fakt, że Tobie jest... smutno i że zupełnie nie potrzebnie zaprzątasz sobie tym głowę ale... Ten problem musisz niestety sama rozwikłać i ja nic Tobie w tym nie mogę pomóc choćbym niewiem jak bardzo chciała...

Jedyne co mogę - to przedstawić swój punkt widzenia i być może w jakiś sposób zainspirować Ciebie do przemysleń ?

Bardzo bym chciała mieć niepodwazalne dowody na to, by w jednoznaczny sposób zaprzeczyć w fakt istnienia gadów ssących z nas energię ale...

Tak samo jak nie ma jednoznacznych, obiektywnych dowodów na to, że tak jest, to tak samo nie ma ich na to, że tak nie jest.. I bądź tu mądrty :)

Jednak rozumienie reinkarnacji oraz prawa przyczyny i skutku czyli Karmy, nie jest domeną wiary lecz wiedzy. Kazdy człowiek osiągnąwszy pewien stopień rozwoju intelektualno-duchowego, osiąga też zdolność rozumienia praw duchowych rządzących światem - przyznasz sama Emmo prawda ?

Karma - moim zdaniem i nie tylko - to nic innego jak zapis lekcji, które trzeba przerobić i nie ma znaczenia dlaczego te lekcje są takie a nie inne. Po prostu sa - jakie sa i trzeba się nimi zająć z nalezytą uwagą, nie wnikając  w przyczyny, bo znajomość przyczyn i tak w żaden sposób nie wpłynie na to jak manifestują się problemy, które spotykamy na swej drodze, ani tez na to - jak nalezy je rozwiązać.

Wszystko podlega prostej i logicznej zasadzie: co posiejesz - to zbierzesz ! To tak jak z ogrodnikiem, który siesiąc marchew nie może się spodziewać, że wyrośnie mu kapusta :)

Przez całe stworzenie przepływa Siła, Energia... Także i przez nas. Jest ona zupełnie obojętna i tylko od nas zależy jaki nadamy jej kierunek...  Zło przynosi cierpienie, a dobro - szcęście. I w zalezności od tego, jakie sa nasze myśli, słowa i czyny, czyli jak ukierunkujemy energię - taka też będzie nasza przyszłość...

Nie ulega wątpliwości, że my jako istoty ludzkie znajdujemy się o przynamniej jedeno stadium ewolucyjne wyżej od zwierząt i mamy możliwość beztroskiego badania otaczającego nas świata. Posiadamy też wszelkie narzędzia by kształtować własną osobowość, a co za tym idzie - mamy prawo wyboru drogi - duchowego wzniesienia lub też upadku.

Tak więc, to my sami - uważam - tworzymy system przekonań i próbujemy odnaleźć się w rzeczywistości, którą porównać można  do fantastycznej gry z nieskończoną naturą sprawiającą, że wszystko jest mozliwe... Uczestniczymy w wielkim tańcu energii :)

Zdarzenia i myśli są ściśle powiązane z naszym poziomem duchowym, energetycznym i są niejako odpowiedzią na wszelkie zmiany w naszym postrzeganiu siebie w otaczającym nas świecie.

Najczęściej nasze myśli przechodzą przez filt EGO, który zaleznie od wcześniejszych doświadczeń dostraja je do prawej i lewej półkuli naszego mózgu i w te sposób korzystając z tego naszego aparatu poznawczego w postaci zmysłów badamy i poznajemy rzeczyistność (tak po słowiańsku :) )

Ktos kiedys powiedział, że:

"Obiektywna rzeczywistość, odrębna od nas samych nie istnieje. Istnieją jedynie rzeczywistości, które nasze systemy nerwowe konstruują na podstawie odbieranych sygnałów..."

Mozna by powiedzieć, że rzeczywistość rozwija się wzdłuż obranej przez nas linii życia w zależności od obranego również przez nas punktu wyjścia.

Tak więc każdy otrzymuje to, co wybiera.  Z tego wynika, że jednak posiadamy prawo wyboru ( i to całkiem istotnego wyboru) ponieważ nieskończona ilość wariantów  istnieje właśnie po to...

Możemy więc wybrać sobie LOS jaki nam się podoba, a jego kierowanie sprowadza się do jednej prostej rzeczy - do dokonania wyboru :)

Teraz też możesz dokonać wyboru... Sprzedaj wszystko, co posiadasz i wyjedź w nieznane...

Automatycznie - punktem wyjścia w dalszych kolejach Twojego losu, będzie dokonanie wyboru kierunku, w którym zdecydujesz się pojechać...

To, że np. nie chcesz tego zrobić, bo boisz się np. stracić wszystko to, co uważasz za pewne w swym życiu, wcale nie znaczy, że nie masz wyboru :)

Cyt. W naszych czasach nie podlega już dyskusji fakt, że nasza myśl jest czymś materialnym.    Rzeczywistość jawi się nam w dwóch postaciach:

z jednej strony byt określa świadomość, a z drugiej strony istnieją niepodważalne dowody, że jest odwrotnie.

Myśl jest nie tylko motywem działania człowieka, ale wywiera również bezpośredni wpływ na otaczającą nas rzeczywistość... - innymi słowy -

Świadomość człowieka kształtuje jego los.."

Wynika z tego, że nasze mysli wywierają tak samo silny wpływ na nasz los jak nasze czyny.

Wszystkie przejawy natury materialnej maja podstawe energetyczną.

Energia naszych mysli jest całkiem materialna.  Nie kręci się ona tylko w naszej głowie ale rozchodzi się daleko w przestrzeń i wchodzi w interreakcje z otaczającym nas polem energetycznym...

Tak więc, jesli mamy wrogie nastawienie do świata, to świat będzie nam odpowiadał dokładnie tym samym...

Jeśli wciąż będziemy wyrażali niezadowolenie, to będziemy mieli ku temu coraz więcej powodów...

Jeśli w naszym stosunku do rzeczywistości przeważa pesymizm, to świat będzie się od nas odwracał, pokazując swoją najgorszą stronę i... na odwrót :) Stosunek pozytywny bedzie w naturalny sposób zmieniać nasze życie na lepsze. Otrzymujemy to - co wybieramy File 17239

Dlatego tak bardzo ważne jest obserwowanie siebie samego i swoich myśli, w myśl powiedzenia:  Uwazaj co sobie zyczysz bo... moze się spełnić :)

Zapadły mi w pamięć takie słowa:

" Sa dwa sposoby na łatwe życie:

  wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic.

Obydwa zwalniaja nas od myslenia"

Emmo zawsze mamy wybór - pamietaj o tym i nie wierz, jesli ktokolwiek Ci mówi, że jest inaczej...

Pozdrawiam Ciebie cieplo :)

 

File 27554

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika morios
Offline
Dołączył: 2013-02-08

@MARGO  

to co napisałas jest dokladnie tym o czym myslalem zakladając temat, dziekuje za wpis ja niepotrafiłbym tak ubrac tego w słowa ... inaczej mówiac - prawo przyciągania :) polecam dokument "the Secret".

My jako ludzie mozemy nie dostrzegac zbierznosci miedzy myśla a rzeczywistoscia, co gdy po śmierci uświadomimy sobie ze wszystko było naszym dziełem jednak tego nie wykorzystalismy do słusznych celów, ucieklismy w chwilową roskosz, chytrosc i chęc posiadania jak najwięcej tylko dla siebie samego. Czyż to nie była by najwieksza lekcja w naszym istnieniu ? Pod warunkiem ze wyciagnelibysmy z tego wnioski :).

Peace and Love.

Portret użytkownika emma57
Offline
Dołączył: 2011-04-24

Piszesz, Dasen, że gdyby moja teoria polegała na prawdzie, to każdy by sobie z ochotą kradł, mordował oraz gwalcił, gdyż nie byłby to grzech, karany w konsekwencji ...piekłem ?. No to ja się z tym nie zgodzę. Pracuję w otoczeniu tzw. przestępców, i zaręczam, że żaden z nich wcale nie chciał rabowac, pozbawiac życia, czy wymuszac seks. Woleliby miec dużo kasy bez  zabierania jej komukolwiek, zabijali, bo "tak wyszło", i teraz są przerażeni, podjęli się gwałtu, bo żadna kobieta ich nie kochała, i obcowac fizycznie nie chciała. Ci ludzie są wielce nieszczęsliwi, mają niskie poczucie wartości - co pewnie i Ty byś czuł spędzając życie na kanapie.

Sądzę, że robimy dokładnie to, co przewiduje scenariusz. Poruszamy się "od kołka do kołka" (świetne porównanie) albo truchtem, albo pląsając - co jest właśnie naszym  cennym wkładem własnym. Na rozwidleniu istotnie wybieramy dalszy kierunek - i tak tworzymy światy równoległe, w których inni my wybraliśmy odrotnie. Wszystkie światy dzieją się równocześnie - co stanowi dla bytów nas oglądających dodatkową atrakcję. W każdym ze światów jednakowoż szybko dożywamy kresu, walimy w kalendarz, jesteśmy przechwytywani, manipulowani, i ponownie godzimy się na ziemski cierpiętniczy zywot, z którego dla nas nic nie wynika. Zapychamy, jak w kieracie, uczymy się  zbędnych rzeczy, których w następnym wcieleniu pamiętac nie będziemy.

Tak, jak napisałeś, przeżywamy wzloty i upadki - jak się coś uda, to zaraz coś innego napiep..y. Ma byc dla odbiorców ciekawie.

Jak oglądasz film, to chcesz, żeby się oj działo. I stąd w życiu doświadczasz tylu wrażeń, choc może wolałbyś spokojnie leżakowac.

Była tu już zażarta dyskusja nt. ewent. potrzeby rozwoju duchowego, czyli dążenia do doskonalenia. Także i teraz uważam, że nawoływanie do cwiczenia psychiki ma na celu jedynie wypełnienie nam czasu, abyśmy za wiele nie kombinowali. W rzeczywistości bowiem jesteśmy doskonałą cząstką energii, będącą fragmentem Absolutu - jak wszysko co istnieje - ubraną w ludzkie ciało fizyczne. Ów nośnik został kiedyś zdewastowany przez inne byty, bo nie taki przypisany był do Trzeciego Wymiaru. Ale to już chyba wszyscy tu wiemy.

Wracając do tematu - czy, jeżeli ujawniam ww. okoliczności, to oznacza, że tak przewidziano w moim scenariuszu ?.  Nie wiem, co się stało,  byc może to te zmiany na ziemi, i zasłona normalnie opada.

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

morios napisał:
... My jako ludzie mozemy nie dostrzegac zbierznosci miedzy myśla a rzeczywistoscia... Czyż to nie była by najwieksza lekcja w naszym istnieniu ?

______________

Morios dziękuję za ciepłe słowa :)

W pełni zgadzam się z tym co napisałeś odnosnie lekcji ale tez uwazam, że wszystko zależy od nas samych...

*

Emmo, speclanie dla Ciebie >przez przypadek <, w który wiesz, że nie wierzę... Trafił mi się taki bardzo ciekawy art nt. walki energetycznej, ze zacytuję fragment:

"...Pomyślcie sobie: nieskończone świadomości zamknięte w ciasnym, neuronalnym ubranku - cudowne źródło energii..."

Jest to kolejna hipoteza Emmo - zwróć proszę na to uwagę - hipoteza, ale bardzo obrazowo oddaje to, czemu poswięcasz swoją uwagę...

Mam nadzieję, że zaciekawi Ciebie to, co ten pan tam pisze..

http://neurogeneticsinstitute.blogspot.com/2009/04/system-pasozyty-i-bitwa-o-energie.html

File 17239

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika emma57
Offline
Dołączył: 2011-04-24

Miła moja koleżano, Margo spod znaku Ryb. Znam Twoje poglądy i szanuję taką postawę - szczególnie dlatego, że przez kilkadziesiąt lat myślałam dokładnie to, co Ty. Ale co to są "prawa duchowe rządzące światem", co do których zdolnośc ich rozumienia miałabym osiągnąc wraz z czynieniem postępów w zakresie rozwolu intelektualno - duchowego. Nie ma, Margo, takich praw, jak też nie ma instrukcji obsługi naszego ciała fizycznego.  Co więcej, rodzimy się nieświadomi chociażby spisu treści księgi naszego kolejnego zywota. Zorientowani, jak dzieci we mgle, przedzieramy się przez życie z pocieszającą pseudomądrością - "nic się nie martw, jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było".

Co do wyboru losu, jaki ma nas w kolejnym wcieleniu spotkac, to pewnie takie negocjacje mają miejsce po Tamtej Stronie. Jak ktoś w poprzednio granej roli był więcej kumaty, to pewnie nie zgodził się na granie jakiejś "osra...j" roli. Jeżeli jednak umiera fanatyczna kościelnica, przez całe życie gnębiona wizją nieczystości i grzeszności znamiennej marnej ludzkiej istocie - co jest ewidentnym kłamstwem i oszustwem - to ona chce cierpiec, bo na to "zasłużyła". Zgodzi się więc na odgranie w kolejnym wcieleniu paskudnej roli psychopatycznego mordercy.

Nie umiem, niezwykle mądra Margo, znaleźc powodu, dla którego dalej uważasz, ze na Ziemi "odrabiamy" kolejne lekcje, a zdobywana wiedza staje się przepustką na wyższy poziom. Że niby dobrymi uczynkami, a pewnie także głodówką i lewatywą, zasłuzymy na jakąs nagrodę - cokolwiek miałoby to byc. Nic takiego się nie dzieje, gdyż ze śmiercią tracimy całą przyswojoną wiedzę, a nowe życie zaczynamy z niczym, jako "czysta tablica".

I w ziemskim wymiarze nie jest tak, że energią myśli worzymy rzeczywistośc. Raczej dzieje się wg. schematu - ziściło się, to co myślałaś, bo przychodziły Ci do głowy okoliczności ze scenariusza, niezbyt dokładnie zamazane. I tyle.

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

emma57 napisał:
... w ziemskim wymiarze nie jest tak, że energią myśli worzymy rzeczywistośc. Raczej dzieje się wg. schematu - ziściło się, to co myślałaś, bo przychodziły Ci do głowy okoliczności ze scenariusza, niezbyt dokładnie zamazane. I tyle.

_______________

Nie pozostaje mi nic innego jak również powiedzieć " i tyle ..", chociaż zupełnie się z tym nie zgadzam  File 17072

Ale... nie byłabym sobą , gdybym nie dodała swoich 5-ciu grosików :)

Z tego, co powiedziałaś Emmo o okolicznościach ze scenariusza niezbyt wymazanych wynika, że jesteśmy  niczym więcej jak tylko bez żadnej świadomości "bio-robotami", wykonującymi ślepo polecenia wprogramowane nam przed wcieleniem w ciała fizyczne...

 Jest takie przysłowie:

“Droga doskonałości, to droga walki poety i kata w swoim wnętrzu”.
- W każdym z nas, prędzej czy później, pojawia się energia zniszczenia, ponieważ zniszczyć można tylko to, co istnieje w tym świecie.

Po Zdrówka :)
 

 

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika MONSTER
dominemr(nie zarejestrowany)

emma57 napisał:

 W rzeczywistości bowiem jesteśmy doskonałą cząstką energii, będącą fragmentem Absolutu - jak wszysko co istnieje - ubraną w ludzkie ciało fizyczne. Ów nośnik został kiedyś zdewastowany przez inne byty, bo nie taki przypisany był do Trzeciego Wymiaru. Ale to już chyba wszyscy tu wiemy.

 

Ja nie wiem.. możesz wyjażsnić co masz na myśli "Ów nośnik został kiedyś zdewastowany przez inne byty, bo nie taki przypisany był do Trzeciego Wymiaru" ?

Dzięki

Pozdrawiam

Dominika

Portret użytkownika emma57
Offline
Dołączył: 2011-04-24

http://forum.przebudzenie.net/posts_cd/4202.htm - no ale chyba każdy zna "Zwiastunów Świtu" - B. Marciniak

Portret użytkownika Cosiek
Offline
Dołączył: 2012-04-16

emma57 napisał:
Piszesz, Dasen, że gdyby moja teoria polegała na prawdzie, to każdy by sobie z ochotą kradł, mordował oraz gwalcił, gdyż nie byłby to grzech, karany w konsekwencji ...piekłem ?. No to ja się z tym nie zgodzę.

 

Piekło mnie nie obchodzi. Jednak prawo przyczyny i skutku istnieje, czy tego chcesz czy nie i jest to wiedza, którą można sprawdzić empirycznie. Plus wolność wyboru, której pojęcie się u nas różni, co potem będzie wyjaśniane.

 

emma57 napisał:
Pracuję w otoczeniu tzw. przestępców, i zaręczam, że żaden z nich wcale nie chciał rabowac, pozbawiac życia, czy wymuszac seks. Woleliby miec dużo kasy bez  zabierania jej komukolwiek, zabijali, bo "tak wyszło", i teraz są przerażeni, podjęli się gwałtu, bo żadna kobieta ich nie kochała, i obcowac fizycznie nie chciała. Ci ludzie są wielce nieszczęsliwi, mają niskie poczucie wartości - co pewnie i Ty byś czuł spędzając życie na kanapie.

 

No pewnie żaden nie chciał zabijać, ale zabił bo tak wyszło. Cóż za głupota. Po prostu wybrali, bo mieli do wyboru przy takim kołku wybrać zabić lub nie zabić. Obydwie możliwości są tak samo zapisane w scenariuszu. Oni tylko wybierali z tych możliwości. Ale ty im właśnie odebrałaś możliwość wyboru! Według ciebie go nie mieli, dlatego pisałem, że pewnie według ciebie wolna wola sprowadza się do wyboru co wypić. Równie dobrze teraz mogę napisać, że według Ciebie mamy wolność wyboru bez możliwości wyboru. Dlatego proszę o konsekwencję i analizę takich i innych wydarzeń.

 

Niskie poczucie wartości wynika z głupoty, każdy ma taką samą wartość, czy tego chce czy nie. Inna sprawa, że ludzie sami ją sobie pozornie ‘odbierają’, bo uwierzyli społeczeństwu w to, że jak się nie ma seksu, nie ma nowego telewizora plazmowego, lamborghini, czy willi z basenem itd., to się jest do niczego... A to niezła bzdura, którą otumaniono przede wszystkim zachodnie społeczeństwa. Gdyby mieszkali sami w lesie od urodzenia i by nie spotkali nigdy kobiety, to by nie wiedzieli, że seks istnieje, więc nie wymyślali by sobie tak głupich powodów, by czuć się źle. To samo z resztą jest z innymi obiektami pożądania, zmienia się tylko obiekt pożądania, które ludzie sami sobie wymyślają, podczas gdy wszelkie bezsensowne niepotrzebne pożądanie jest cierpieniem. Sami stwarzają sobie cierpienie swoim umysłem. Gdyby nie widzieli samochodu, nie pożądali by go i nie byłoby cierpienia, tak samo jak z wieloma wytworami społeczeństwa, zarówno materialnego jak i umysłowego. Swoją drogą, m.in. dlatego stawia się na oczyszczenie umysłu i zastopowanie destruktywnych myśli we wszelkich religiach.

 

emma57 napisał:
Sądzę, że robimy dokładnie to, co przewiduje scenariusz. Poruszamy się "od kołka do kołka" (świetne porównanie) albo truchtem, albo pląsając - co jest właśnie naszym  cennym wkładem własnym. Na rozwidleniu istotnie wybieramy dalszy kierunek - i tak tworzymy światy równoległe, w których inni my wybraliśmy odrotnie.

 

No to tylko przypomnę to co wyżej. Mówisz o możliwości wyboru na rozwidleniu, a jeśli takim rozwidleniem były te zabójstwa i gwałty u twoich pacjentów, to w tym momencie odebrałaś im wolność wyboru. My tego nie wiemy, może to było rozwidlenie, które w zależności od danego wyboru miało nas poprowadzić daną ścieżką.

 

emma57 napisał:
Wszystkie światy dzieją się równocześnie - co stanowi dla bytów nas oglądających dodatkową atrakcję. W każdym ze światów jednakowoż szybko dożywamy kresu, walimy w kalendarz, jesteśmy przechwytywani, manipulowani, i ponownie godzimy się na ziemski cierpiętniczy zywot, z którego dla nas nic nie wynika. Zapychamy, jak w kieracie, uczymy się  zbędnych rzeczy, których w następnym wcieleniu pamiętac nie będziemy.

 

Domyślam się, że mowa o teorii, mówiącej, że istoty zwane gadami opętują nasze dusze... Ja w tej chwili coraz bardziej wątpię w to co piszesz. Jakie masz dowody na swoje demony, które cię opętują? J W pewnym sensie ta teoria ma sens, ale tylko cząsteczkowy i symboliczny. I teraz nawiążę dalej, a co jest powiązane:

 

emma57 napisał:
Była tu już zażarta dyskusja nt. ewent. potrzeby rozwoju duchowego, czyli dążenia do doskonalenia. Także i teraz uważam, że nawoływanie do cwiczenia psychiki ma na celu jedynie wypełnienie nam czasu, abyśmy za wiele nie kombinowali. W rzeczywistości bowiem jesteśmy doskonałą cząstką energii, będącą fragmentem Absolutu - jak wszysko co istnieje - ubraną w ludzkie ciało fizyczne. Ów nośnik został kiedyś zdewastowany przez inne byty, bo nie taki przypisany był do Trzeciego Wymiaru. Ale to już chyba wszyscy tu wiemy.

Właśnie rozwój duchowy prowadzi do tego wyzwolenia od ‘wpływu gadów’. Naszym celem jest powrót do Absolutu i rozwój duchowy do tego celu wskazuje drogę. Jak zwał tak zwał, ty wolisz to nazywać złymi gadami, a ja kołem samsary, kołem życia i śmierci. Za dużo na poziomie astralnym operujesz i cię już zżera.

 

emma57 napisał:
W rzeczywistości bowiem jesteśmy doskonałą cząstką energii, będącą fragmentem Absolutu - jak wszysko co istnieje - ubraną w ludzkie ciało fizyczne. Ów nośnik został kiedyś zdewastowany przez inne byty, bo nie taki przypisany był do Trzeciego Wymiaru. Ale to już chyba wszyscy tu wiemy.

 

Chyba ty wiesz, a raczej twoja wiedza pochodzi z tego, że za dużo łykasz jak pelikan bez sprawdzenia, co łykasz. Jakie masz dowody na tak z lekka mówiąc zakręcone teorie? Dla mnie piszesz bzdury, których się naczytałaś w necie.

 

A na koniec zacytuję coś co ktoś napisał już dawno temu:

Popatrz na emmę, xxx, xxx. Chcą błyszczeć, lecz jednocześnie aż psikają na lewo i prawo jadem w niektórych sytuacjach. XXX jest jeszcze spoko, ale emma... ręce opadają.

Wierz mi - to bardzo jest pouczające. Dzięki temu możesz przemyśleć i na konkretnym przykładzie prześledzić pewne zachowania ludzi. Zwłaszcza emma jest bardzo wartościową "nauczycielką". Oczywiście nieświadomą nauczycielką. Typowy przykład zaślepienia.

 

I chyba ten ktoś ma dużo racji, a ja się uczę. Nawet do margo, która cię całuśnie całuje, czasem plujesz jadem. Więcej już na ten temat z Tobą nie rozmawiam, bo nie będę operował na gadzich opętańczych tematach i twoich podstawach przekonań, które się z nich biorą. Pasuje do gadziej teorii - łykam. Nie pasuje - nie łykam. Przynajmniej tak wnioskuję i piszę to tylko po by usprawiedliwić swoją natarczywość, która jest celowa i z serca, a nie egoistyczna.

Pozdrawiam

Portret użytkownika emma57
Offline
Dołączył: 2011-04-24

Dasen, weź się opanuj, gdzie ja pluję jadem.  To ty właśnie odsądziłeś mnie od czci, wiary, rozumu i życzliwości wobec ludzi. Naskoczyłeś na mnie, bo - tak to trzeba ując - obraziłeś się, że raz na pół roku napisałam parę zdań.

Jeżeli moje poglądy są dla Ciebie tak wstętne, to po co czytasz i komentujesz. Nie było moją intencją kogokolwiek przekonac na swoja modłę. Czy kogoś skrytykowałam, bądź wyśmiałam ?

Masz do czynienia z 56 letnią osobą, która nabyła sporo różnej wiedzy, i która stara się coś z tego zrozumiec. Wszystko czytam, mało piszę. Jeżeli nawet z Wami nie mogę porozmawiac o tym co ważne, jeżeli odmawiasz mi prawa do wypowiedzi - to jak ja mam się do tego odnieśc.  Sam widzisz, że jednak coś jest  na rzeczy z opanowaniem Ziemi przez "ciemne koszulki". Tobie zrobiły większą krzywdę - i stąd ta agresja, którą masz wpisaną w scenariusz.

Pozdrawiam.

Portret użytkownika Cosiek
Offline
Dołączył: 2012-04-16

Uwierz mi, że piszę wszystko zupełnie spokojnie. Wiek nie ma tu znaczenia, bo znam osoby, które w wieku 20kilku lat mają niezły bagaż doświadczeń duchowych i nigdy nie gadają o gadach etc. A to, że nie jestem całuśny w swoim stylu pisania, to już nie moja sprawa. :) Kochana emmo, wiesz jak cię szanuję i cie kocham jako świetlaną istotę, w końcu tam wyżej jesteśmy rodziną, jednak jako słaby człowiek nie mogę się zgodzić z twoimi pięknymi i szlachetnymi poglądami. ;) Heh, mógłbym ci takim stylem pisać i nawet w tej chwili napisałem prawdę, jednak wybieram styl dosadny, który ma uderzyć w intelekt i pobudzić do znalezienia odpowiedzi i... napisania mi jej, ale nie żeby kogoś obrazić. Zwyczajnie. :) 

I niczego ci nie odmawiam, to jak odczułaś mój komentarz, to już twoja osobista sprawa (może gady ci kazały tak negatywnie odczuć), podczas gdy ja wcale nie zamierzałem naskoczyć, a jedynie spróbować zwrócić uwagę na pewne sprawy. Chociaż może końcówka niepotrzebnie ode mnie dodana (bo widzę się mocno - a właściwie jedynie na niej - skupiłaś), to po prostu irytująca jest postawa, kiedyś ktoś nawet nie próbuje dyskutować, a jedynie twardo trzyma się swojego przekonania o braku woli u człowieka, bo go opanowały gady, nie próbując przedstawić na to nawet sensownych argumentów, przemawiających za tym niemalże brakiem woli. Ba, według mnie nawet nie chcesz zrozumieć i dopuścić do swojego rozumu tego co z MARGO przedstawiamy, tego że jednak możemy mieć dużo więcej woli niż uważasz. I wysunąć sensownych kontrargumentów. Wtedy by ci mogło się zrobić niedobrze od nadmiaru odpowiedzialności, a przecież najlepiej ją zdjąć z siebie? Bo jak mówię, być może rzeczywiście tak jest, że dopasowujesz teorie do teoriach o gadach. Może taka twoja rola w scenariuszu. Jeśli tak dużą wagę według Ciebie ma ta teoria, to przedstaw swoje argumenty, opierając się nawet i na niej.

Swoją drogą na temat opanowania nas przez gady przeszedłem duże 'dokształcanie'; wiem o czym mówisz, jednak ja te nauki odtrącam, a przynajmniej na pewno nie wierzę w tak wielki zakres zmanipulowania człowieka, a jedynie bardzo minimalny na poziomie emocjonalnym, astralnym. 

Inna sprawa po co tobie dyskutować, jeśli wszelka wiedza nie ma sensu. Skoro i tak odgrywasz scenariusz i wiedza nie ma wpływu na twoje życie, skoro ty nie wpływasz na swoje życie, bo nie możesz. W scenariuszu masz zapisane, że masz bezsensownie marnować czas na czytanie i poznanie gadów? A może gady specjalnie chcą, żebyś czytała i się od nich wyzwoliła... Chyba im to nie na rękę? Po co tak dużo czytasz, jak i tak zapomnisz i znowu się wcielisz jako robot, służący swoim panom, który jest sterowany przez zewnętrzne gadzie istoty, które czerpią z Ciebie energię. Ja się pytam serio, a nie żeby ci dokopać i ''odsądzić Cie od czci, wiary, rozumu i życzliwości wobec ludzi.'' Zadaję ci pytania, ale nie dostaję odpowiedzi.

A nuż się czegoś dowiem?

Portret użytkownika emma57
Offline
Dołączył: 2011-04-24

Miałeś, Dasen, ze mną nie podejmowac dyskusji, bo przecież piszę bzdury. Teraz domagasz się argumentów i  dowodów.  Z całym szacunkiem, ale nie narodziłam się po to, aby przekonac Dasena do teorii D.I. i innych.  Żadną nauczycielką gównianych mądrości nie będę. Może miałam nadzieję, że kogoś zainteresuję, bo się z tematem zmagam samodzielnie - ale widac tak mam w scenariuszu.

Dla Twej ciekawości, już się więcej w ziemskim wymiarze nie wcielę. Po Tamtej Stronie, gdy wyrażenie woli bedzie musiało byc respektowane, zażyczę sobie, aby się ode mnie odczepili. Żadną miarą nie zmuszą mnie, abym czuła winę za "grzechy", które rzekomo popełniłam. Bo niby w czym miałabym zgrzeszyc - nie ma czegoś takiego w moim zachowaniu. Popatrz, co nam zaszczepia kk - jakiś grzech nieczystości (?), nie chodzenia do kościoła, czy nieświęcenia dnia świątecznego (???).  Że nie pokutuję, że nie czuję się marna i nic nie warta - to są  prawdziwe bzdury. Mając świadomośc, że to celowe zafałszowanie naszego istnienia, nigdy, przenigdy po Tamtej Stronie nie zgodzę się na ponowne ziemskie wcielenie. I to wystarczy, aby przerwac koło samsary.

Się Dasen rozejrzyj, nie zyjesz w świecie pięknym i przyjaznym. A jest coraz gorzej - lekarze nie leczą, farmaceuci trują, nauczyciele wciskają ciemnotę, dostępne jedzenie to syf, słońca nie widac od wielu dni, a zdesperowany bezrobotny zatłucze cię za papierosy - bo bardzo chciał zakurzyc śmierdziela. I u kogo te wszystkie państwa są zadłużone.

Co można zrobic - w zasadzie nic. Przeznaczona na rzeź krowa podstawia grzbiecik pod zamontowane przez hodowcę czochradełko. Tak krótko zyjemy, ale cos tam można wyszarpac z przyjemności - cieszyc się czym się da - przy zachowaniu zasady poszanowania innych istot.

Wbrew pozorom, jestem wielką optymistką. I cieszę się, że - jak sądzę - wiem, jak jest. 

Przepraszam, jeżeli znowu zanudziłam. Więcej nie zamierzam. Pozdrawiam.

Portret użytkownika Cosiek
Offline
Dołączył: 2012-04-16

emma57 napisał:

Miałeś, Dasen, ze mną nie podejmowac dyskusji, bo przecież piszę bzdury. Teraz domagasz się argumentów i  dowodów.  Z całym szacunkiem, ale nie narodziłam się po to, aby przekonac Dasena do teorii D.I. i innych.  Żadną nauczycielką gównianych mądrości nie będę.

Najwyraźniej zmieniłem zdanie (a raczej powróciłem do wcześniejszej chęci dostania argumentów), ale nie chcesz przedstawić argumentów to nie, przecież nic na siłę. Uciekłaś od dyskusji, pozostawiając suchą teorię, bez podstaw. Nie tylko ja czytam naszą dyskuję, ale też wielu innych ludzi, którym właśnie odmawiasz, odmawiając mnie. Jednak na siłę próbujesz uciec od dyskusji. Nie potrafiąc zaserwować argumentów, jak chcesz kogoś zainteresować tematem? Być może właśnie teraz reszta czytelników, których chciałaś zainteresować pomyśli, że to bzdury, bo nawet nie ma na to argumentów ta emma, tym bardziej że zasugerowała, że ktoś uważa jej mądrości za głupie i uciekła, nie chcąc temu przekonaniu się przeciwstawić... tak jakby uważała, że te przekonanie jest prawdziwe... Jakie ziarno, taki plon.

Ja przynajmniej nie opieram się na newagowych teoriach, które w porównaniu do theravady, mahajany, zen itd. są pikusiem na lini czasu i wcześniej od tysięcy lat nikt o demonach/gadach nie wspominał, a jedynie o wyzwoleniu od umysłu - któremu przypisuje się nasze zniewolenie. Dopiero w ostatnich kilkudziesięciu latach się pojawiła ta 'twoja' teoria, podobnie jak channeligi od świetlanych istot, które zapowiadały koniec świata. Jedynie blisko tym demonicznym teoriom do chrześcijańskiego szatana, który i tak jest symbolem, a nie czymś istniejącym.

Portret użytkownika emma57
Offline
Dołączył: 2011-04-24

Dasen, nie weźmiesz mnie pod włos. Za nic bowiem mam argumenty o potrzebie przekazania mojej wiedzy młodym - poszukującym.  Nie mam na to czasu, w żadnym razie nie czuję się powolana do nauczania.

Weszłam na temat Moriosa, bo też jestem spod Wodnika. Jak już wyjaśniłam, szukam osób, które podobnie do mnie myślą. Jak na razie bez powodzenia. Wiele lat doskonaliłam się duchowo w dostępnych systemach - do dziś nie wiem, co mi do głowy władowano podczas medytacji, czy obracania się wokół swej osi - ale widac programy się nie dość wgrały. Uważam, że życie jest proste. Jesteśmy energią i tyle. Stworzone pojęcia typu dusza, świadomość, umysł itp. tylko zaciemniają obraz. Na Ziemi składam się z badziewnego ciała fizycznego, które w proch się obróci, i które jest źródłem wszelkich problemów. Jestem częścią Absolutu - jak kropla z oceanu - a więc mam wszelkie cechy Wszechmocy. Wepchnięcie owego w ułomne ciao fizyczne prawie do końca  na ten czas zniszczyło moje możliwości osobnicze. Coś się teraz dzieje z  ziemską energią, jakby zasłona falowała. Sama jestem zdezorientowana, ale i ciekawa procesu. 

Daruj, Dasen, oszczędź  sobie krytyki moich poglądów. Ja jestem pewna swego - czyli - jak oceniłeś - zaślepiona.  Nie będę "odrabiała" kolejnych ziemskich lekcji, bo to do niczego nie prowadzi, skoro cała wiedza wraz ze smiercią przepada. Nie wierzę w prawo karmy. Te wszystkie zasady, rytuały, święta lasu na każdy dzień w roku - nie kupuję tego towaru. Ale, Dasen, nikogo nie zachęcam, aby podążał moim śladem. Pewne rzeczy zwyczajnie się wie, albo jawią się, jako nie do przyjęcia.

Powodzenia.

Portret użytkownika Cosiek
Offline
Dołączył: 2012-04-16

Cytat:
Pewne rzeczy zwyczajnie się wie, albo jawią się, jako nie do przyjęcia.

Właśnie tak. A nieraz są tylko astralnymi złudzeniami.

Pozdrawiam. :)

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

Dasen napisał:

Cytat:
Pewne rzeczy zwyczajnie się wie

Właśnie tak. A nieraz są tylko astralnymi złudzeniami

_____________

Myślę kochani, że poniekąd oboje macie słuszność File 17072

Myślę, rownież że niezgłębiona tajemnica życia istnieje właśnie po to, byśmy mieli okazję ją wciąż na nowo odkrywać i wciąż na nowo dziwić się...

Wyraziłam swoją opinię słowem >poniekąd<, ponieważ są też rzeczy, których się nie wie oraz takie, które nie są li tylko astralnymi narzędziami...

Ponieważ temat dotyczy pytania:  a co gdy dowiemy się ... ?

Proponuję obejrzenie filmiku pokazującego to, do czego dąży "ludzkość" a przynajmniej niewielka jej część...

 

http://www.youtube.com/watch?v=K3qG6Ep5y3o&feature=player_embedded

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika MONSTER
A(nie zarejestrowany)

A co jak już dawno od samego początku wiedzieliśmy jakie z nas potwory, ile nienaprawialnego zła
wyrządzilśmy innym a przy okazji i sobie? To chyba wtedy POzostaje nam kochać siebie mimo wszystko, i umiłowaną jedynie słuszną partię i jej jakże uczciwego i szlachetnego przywódce ,
ciągle wiernie tyko na nich głosując, w rytm orkiesry wielkiej przemocy, i wszelkiego oszustwa
zagłuszając nasze sumienia?

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

A napisał:
A co jak już dawno od samego początku wiedzieliśmy jakie z nas potwory, ile nienaprawialnego zła wyrządzilśmy innym a przy okazji i sobie?

_________________________

Wszystko to lekcje...   File 17072

np:  Cyt.

"...w sesjach regresingu wiele osób przypomina sobie swoje wcielenia na Atlantydzie. Dzięki ich wspomnieniom mamy bardzo dużo informacji na temat Atlantydy, a także informacje o obciążeniach karmicznych, które różne osoby wyniosły z tamtych wcieleń. Osoby, którym przypomniały się wcielenia na Atlantydzie można podzielić na dwie grupy. Jedna, która zajmowała wysokie stanowiska w kastach kapłanów rządzących Atlantydą. Natomiast do drugiej grupy można zaliczyć ofiary inicjacji i eksperymentów przeprowadzanych przez te kasty.

Oto wspomnienia osoby, która na Atlantydzie należała do tej drugiej grupy:

"Pewnego dnia nadarzyła się okazja żeby trafić na Atlantydę. Miałem już dość ciągłej walki o przeżycie, niepewności czy zdobędę pożywienie itp. Wierzyłem, że na Atlantydzie będzie mi na pewno lepiej niż w chwili obecnej, przecież gorzej być już nie mogło...

http://www.atmajoga.pl/zaginiona-atlantyda/

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika emma57
Offline
Dołączył: 2011-04-24

Nieoczekiwanie, gdy już pogodziłam się z myślą, iz pozostaję odosobniona z moimi przemyśleniami, znalazłam taki zapis:

"Moje nauczanie nie jest dla zwykłego człowieka - Satyam Nadeen swoje credo zatytułował WIELKI KOSMICZNY ŻART, i chyba zawarł w nim istotę nauk Maharaja z Bombaju.

Myślisz, że powinieneś stac się oświeconym. Daruj sobie, już nim jesteś.

Myślisz, że musisz podążac jakąś ścieżką, aby dotrzec do celu...Nie męcz się, nie ma żadnych ścieżek.

Myślisz, że oświecenie jest celem. Odpuśc sobie, nie ma żadnego celu.

Myślisz, że powineneś zmienic siebie i świat, żeby uczynic go bardziej znośnym. Wyluzuj się, nie masz niczego do zrobienia.

Myślisz, że znajdziesz Boga w Indiach, czy Tybecie...Nie ma dokąd zmierzac...Świadomośc jest wszędzie, i taka sama.

Myślisz, że twoja historia ma jakieś znaczenie...Wszystkie są takie same, niezaleznie jak przebiegały.

Myśłisz, że twoja historia jest prawdziwa...W żadnej mierze, to tylko iluzja, to tylko sen.

Myślisz, że panujesz nad swoim zyciem...Żart, jesteś tylko marionetką w rękach Źródła.

Myślisz, że masz wolną wolę i dokonujesz wyborów...Nic z tego, jest tylko przeznaczenie, stopniowo odsłaniające swoje oblicze.

Myślisz, że masz jakiś wrogów w świecie...Mylisz się, oni, jak i wszystko inne, to tylko Źródło.

Myślisz, że jest jakaś tajemna formuła pozwalająca znaleźc Boga...Zrelaksuj się, nie musisz nikogo szukac, już jesteś u siebie.

Myślisz, że Bóg zyczy sobie podniesienia poziomu świadomości na planecie...Dobre sobie, to tylko Źródło bawi się w granicach stworzonych przez siebie ograniczeń.

Myślisz, że Bóg uczynił ciebie odpowiedzialnym za twoje postępki... Nie zawracaj sobie tym głowy, nie ma czegoś takiego jak karma.

Zabawiasz się osądami, radujesz ocenami, lubujesz w porównaniach. Zamęczasz preferencjami.  Zatrzymaj się wreszcie, wszystko jest dokładnie takie, jak byc powinno.

Chcesz byc kimś ważnym i szanowanym. Daj spokój, po prostu bądź.

Boisz się śmierci, jako najbardziej tragicznego wydarzenia twego życia. Odwagi, śmierc jest końcem ograniczeń.

Masz nadzieję na lepsze zycie następnym razem...Jaźń nie inkarnuje. Jest tylko Źródło, Ja jestem.

Żałujesz przeszłości, zamartwiasz się teraźniejszością, lękasz się przyszłości...Przebudź się! Jesteś nieskończonym Źródłem, bawiącym się swoim snem.

Podniecają ciebie wszelkiej maści spiskowe teorie. Nie ma żadnego spisku, to tylko Źródło bawi się ze sobą.

Myślisz, że twoje zycie ma jakiś cel...Nie ma indywidualnego Ja mającego cel. Jest tylko Źródło. Ono cię powołało................."

 

Całuski.

Portret użytkownika MONSTER
Das(nie zarejestrowany)

Nie rozumiesz chyba tego tekstu. Bo coś mi się wydaje, że naginasz go do swoich przekonań. Tym bardziej, że ucięłaś końcówkę dotyczącą umysłu, a która jest bardzo ważna:

...i nigdy nie poznasz celu przez swój, siła rzeczy, ograniczony umysł.

,,Daj sobie spokój, to tylko żart''; NIE MA NICZEGO TO TYLKO ŻART 

Dlatego też nie ma karmy, nie ma oświecenia, nie ma archontów, nie ma gadów, nie ma nas ludzi, nie ma planety Ziemi, nie ma duszy, nie ma ducha. Nie ma zniewolenia przez archontów, nie ma wolnej woli. To tylko żart. Wszystko to iluzja, wszystko to sen. To to tylko kosmiczny żart. Jest tylko Źródło.

A zarazem to wszystko jest... naszą iluzją, stworzoną przez nasz ograniczony umysł. Iluzje, w które wierzymy i uważamy za prawdziwe. Dlatego ciągle się powtarza o tym, że trzeba się uwolnić od umysłu. Wyciągnęłaś z tego tekstu to co chciałaś dopasować do swojej teorii, usuwając wzmiankę o umyśle. Standard.

 

NIE MA NICZEGO TO TYLKO ŻART

Daj sobie spokój, to tylko żart. 

Nie ma nawet mojego komentarza. Nie ma portalu ZnZ. Ale on jest... w naszym umyśle.

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

emma57 napisał:
...WIELKI KOSMICZNY ŻART... Myślisz, że ... 

_______________

Ciekawy i jaki wygodny punkt widzenia...

Według  tego rozumowania najlepiej nic nie robić, niczym się nie przejmować bo całe życie jest tylko iluzją, jest tylko zabawą Źródła...

A szczególnie to zdanie:

"..Myślisz, że Bóg uczynił ciebie odpowiedzialnym za twoje postępki... Nie zawracaj sobie tym głowy, nie ma czegoś takiego jak karma.. "

Czyli co ?

Hulaj dusza - piekła nie ma ! - znaczy, że tak naprawdę mogę robić wszystko, co tylko mi się podoba i nie ponosić za swoje postępowanie żadnej odpowiedzialności a to, że  przy okazji  np. wyrządzę komuś  krzywdę - no to co ? - przecież to nie ja, to nie moja wina... bo jest to tylko zabawa Źródła...

 

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika emma57
Offline
Dołączył: 2011-04-24

A Ty, Margo, ubrana w ciało ziemskiej kobiety, sama jesteś Źródłem, a w zasadzie jego częścią - tak samo, jak każdy żywy byt,w jakim by Wymiarze nie istniał.  Tu, na Ziemi, odgrywasz jakąs przypisaną Ci rolę, i poza jej granice nie uda Ci się wyjśc.  Niejako udajesz, że jesteś człowiekiem, i w związku z tym pozostajesz przebrana za kobietę - zapewne przepiękną. W rzeczywistości, gdy juz się przebrania, czyli fizycznego nośnika pozbędziesz, "odzyskasz" cechy Żródła, czyli inaczej Absolutu. Gdy zechcesz, udasz się do Wymiaru szóstego lub setnego, gdzie będziesz istniała w formie znamiennej dla tamtych Wymiarów.

Wychodzi mi, że tak to działa, ale pewności oczywiście nie ma.

Zresztą, jakby nie było, pożądanym jest zachowac spokój, powstrzymując się od produkowania emocji. Osobiście nie chcę byc przydatną, bo wydajną  bateryjką.

Pozdrawiam.

Portret użytkownika Santiago88
Offline
Dołączył: 2012-01-17

Wierzę, że sami tworzymy nasz świat (naszymi myślami, przekonaniami, opiniami, osądami itd.).Zło, myśle, jest nieuświadomionym przez nas dobrem, gdyż każda sytuacja czegoś UCZY , a jak nauka może być zla, skoro prowadzi do rozwoju, do doskonałości(?)? 

Sytuacje, zdarzenia są.. jakie są, to my nadajemy im wartość, wagę.

koniec konców wszystko jest jednym, bowiem pochodzi z. :-)

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

emma57 napisał:
...Wychodzi mi, że tak to działa, ale pewności oczywiście nie ma. Zresztą, jakby nie było, pożądanym jest zachowac spokój, powstrzymując się od produkowania emocji. Osobiście nie chcę byc przydatną, bo wydajną bateryjką.

_______________

Kochana Emmo - wiesz ?  File 17072

Naprawdę bardzo Ciebie lubię i bardzo również lubię z Tobą dyskutować...

W większej części mamy bardzo zbieżne poglądy na "te sprawy", a różnice są  niewielkie..

Tak, też myślę, że jesteśmy cząstkami Źródła wcielonymi w ciasne skafanderki naszych ciał, w przeciwieństwie jednak do tego, co mówisz, ja uważam, że nie jesteśmy całkowicie zdeterminowani przez karmę, której jak najbardziej podlegamy (przynajmniej tu w tym wcieleniu) oraz że wybory, jakich dokonujemy mają duże znaczenie dla nas samych a także dla innych...

W końcu wszystko jest energią, (materia również - tylko bardziej zagęszczoną), tak więc nasze postępowanie wywiera wpływ na nasze otoczenie i tak, jak zauważyłaś - produkowanie emocji, szczególnie tych o niskiej wibracji - jest bardzo szkodliwe zarówno dla nas jak i całego otoczenia  ale... ja nie zamierzam biernie siedzieć na dupie i bezproduktywnie - za milczącym przyzwoleniem  - aprobować coś z czym się nie zgadzam całym swoim jestestwem tylko dlatego by nie posłużyć czemuś za bateryjkę...

Wychodzę bowiem z założenia, że ... kto zgina kark, nie powinien się dziwić, że po nim depczą, a jak wiadomo  - gdzie drwa rąbią - tam wióry lecą...

Ludzie bez zastanowienia mordują zwierzęta by je zjeść..., dlaczegóż więc sami nie moglibyśmy być pozywieniem dla innych istot ?

Jaki ignorant powiedział, że człowiek stanowi najwyższe ogniwo łańcucha pokarmowego ?

Powiedziane jest: nie rób drugiemu co tobie nie miłe :)

Pozdrawiam Ciebie całuśnie :)

 

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika emma57
Offline
Dołączył: 2011-04-24

Napisałam odpowiedź, ale się nie wysłała, bo serwer padł. No dobra, piszę drugi raz.

Miła Margo, jeżeli mój nośnik fizyczny ma zakończyc istnienie w żołądku gadziny, to już współczuję długotrwałej niestrawności. Koścista bowiem jestem i żylasta, jak również farbowane mam długie włosy.  W zasadzie nie ma większego znaczenia, co się stanie z moim ciałem. Rzeczywista JA, również TY oraz wspomniana gadzina - w sensie energetycznym pozostaje wieczna.

Skoro uważam, że tu na Ziemi odgrywamy wyznaczone nam role, a więc skoro w związku z tym nie ma grzechu i winy - to zrozumiałe, ze nie wierzę w tzw. prawo karmy.  Nawiasem mówiąc, jezeli mam - a mam - dobre, dostatnie życie - tu musiałam się nieźle targowac przed obecnym wcieleniem.  Pewnie, jak każdemu, chcieli  mi wmusic rolę cierpiętniczą, a może nawet zwierzęcą. Więc nie są tacy mocni, jak by chcieli udawac. To pocieszające.

Jak już tu na Ziemi jestesmy, to trzeba się skupic na ewentualnych przyjemnościach - przy założeniu nieszkodzenia innym.

No więc, miła Margo, co kręci tak wrażliwą i skomplikowaną Rybkę, jak Ty.

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

emma57 napisał:
... jeżeli mój nośnik fizyczny ma zakończyc istnienie w żołądku gadziny, to już współczuję długotrwałej niestrawności...

...nie wierzę w tzw. prawo karmy...

...Pewnie, jak każdemu, chcieli  mi wmusic rolę cierpiętniczą...

...No więc, miła Margo, co kręci tak wrażliwą i skomplikowaną Rybkę, jak Ty.

______________

Hmm.. Nigdzie nie powiedziałam Emmo, że nasz nośnik fizyczny (ciało) ma skończyć swój żywot w gadzim żołądku ... hi,hi,hi... File 28845, chociaż wcale tego nie wykluczam, bo historia zna już takie przypadki... Mowa raczej była o energiach ale... jakie to ma znaczenie..

Fakt, że nie wierzysz w prawo karmy Emmo, nie oznacza jeszcze, że to prawo nie istnieje;  prawdą jednak jest i to, że to - w co wierzymy i z czym się utożsamiamy - najszybciej do siebie przyciągamy, na zasadzie podobieństwa właśnie...

Co zaś tyczy się naszych ról w tym wcieleniu..., cóż - nikt z nas tak naprawdę nie wie co je determinuje ( te role) i dlaczego jedni z nas rodzą się zdrowi, w kochajacych się rodzinach, świetnie sytuowanych, inni natomiast rodzą się kalekami, na dokładkę w patologicznych rodzinach etc... 

Przez całe wieki - jk wiesz - byliśmy poddawani totalnemu ogłupianiu i praniu mózgu, jak nie przez religie to przez pseudo-naukę..., nie dziwota więc, że dzisiaj nie wiemy skąd pochodzimy,  po jakie licho się rodzimy i co tak naprawdę ma największe znaczenie w naszym życiu  oraz - co dla mnie jest równie ważne - co dzieje się z nami po śmierci naszego fizycznego nośnika ???

Jeśli wierzyć starożytnym zapisom przekazanym nam przez np. Platona  czy  Diodora czy też jeszcze starszym - jak Codex Rios (ukrytym  w Watykanie - ciekawe dlaczego ? ) czy Codex Watykańsko-Łaciński albo Kronika Akakor lub też Kodeks Drezdeński etc..., to okazuje się, że cała teoria darwinistów jest o kant d**y rozbić !

Może ziarno prawdy tkwi w tym co powiedział Platon :  

"...W ten sposób, zarówno w dawnych czasach jak i teraz, wszystkie jestestwa żywe przemieniają się jedne w drugie, przechodząc z jednego gatunku do drugiego w miarę, jak tracą lub nabywają inteligencji względnie głupoty..."

A może, zgodnie z wyżej przytoczonymi starożytnymi zapisami było tak, że ... w czasach prehistorycznych Ziemię równolegle zamieszkiwały dwie cywilizacje - cywilizacja bogów, która była cywilizacją wiodącą oraz żyjąca  obok niej  cywilizacja jej służących - cywilizacja ludzi ?

Tak więc Twoje założenie, że -  

" musiałam się nieźle targowac przed obecnym wcieleniem.  Pewnie, jak każdemu, chcieli  mi wmusic rolę cierpiętniczą, a może nawet zwierzęcą. Więc nie są tacy mocni, jak by chcieli udawac..." 

- może być tylko pobożnym życzeniem, niewiele mającym wspólnego z tym co naprawdę się dzieje i tu na Ziemi i tam... w post-śmierci, kiedy  formę  energetyczną wyzwalamy z naszego fizycznego nośnika File 17239

Po Zdrówka

 

 

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika Max
Max
Offline
Dołączył: 2011-07-15

 

Bardzo dawno mnie tu nie było i miło poczytać ciekawą dyskusję.
MARGO pozdrawiam i naprawdę uznanie dla twoich wypowiedzi bardzo pani wypiękniała :)

Emma57 zaintrygowały mnie twoje wypowiedzi szczególnie to że mówisz nie warto się starać bo i tak nie pamiętam co robiłam w poprzednim życiu. Zbieram wiedzę na darmo - mój wysiłek nie ma sensu bo wszytko zostanie wymazane, a życie to tylko podążanie labiryntem wcześniej zapisanych ścieżek.

Tak odebrałem twoje wypowiedzi w wielkim skrócie.
Mam dla ciebie do przemyślenia taką moją teorie :)
A co jeśli budowane z wielkim trudem ciało i siła umysłu jest jedynie tłumaczem, narzędziem dla świadomości operującej w tym świecie to mało znaczące ulotne narzędzie nie jest przeznaczone do wieczności.Jego atrybuty także: siła fizyczna wiedza biegłość myśli pamięć to jedynie narzędzie służące komunikacji z innymi świadomościami tu i teraz w tej rzeczywistości.Tak naprawdę co jest sednem naszego tu istnienia i jak sądzisz celem ataków na nas innych energetycznych bytów.Moim zdaniem to nasza energia a jej nośnikiem w nas są emocje.Tak naprawdę to symfonia naszych emocji jest tym co mamy w nas najcenniejsze.Czy zwracasz uwagę co czujesz w każdej chwili swojego życia czy to pamiętasz, bo moim zdaniem to barwa twojej duszy. Emocje są jak dźwięki na strunach duszy to wibrująca symfonia naszego życia.Jakie masz emocje takim jesteś człowiekiem co w tobie gra miłość współczucie radość nadzieja czy ...górę bierze negatyw.
Nie będę się rozwodził bo chyba łapiecie o co mi chodzi.Wokoło twojej energii którą przynosisz z poprzednich wcieleń budujesz nowe życie jeśli twoja "barwa" jest nieczysta "struny wydają nieharmonijne dźwięki" świadomość operuje w odpowiadających tej barwie rzeczywistości "Multi świata" a i forma fizyczna istoty dopasowuje się do tej reguły.Tak więc naiwne powiedzenie że bóg jest miłością sprawiedliwą ma w sobie wiele prawdy bo mamy w sobie wszystko a tylko od nas zależy jaką melodię zagramy na powtarzającej się w kółko ścieżce życia.Jak możesz negocjować warunki swojego przyszłego życia jeśli to właśnie ty właśnie teraz komponujesz klucz który otworzy tylko właściwie sobie przejście w dalsze przygody twojej świadomości.Zgodnie z zasadą podobne przyciąga podobne. oki sorka za dłużyzny i wszystkiego naj naj z okazji dnia kobiet bo zaraz będzie :D

Max na Max albo cisza

Portret użytkownika devoratus
Offline
Dołączył: 2011-06-12

Moim skromnym zdaniem mylisz pojęcia.

Prawo karmy nie polega na grzechu i karze, tylko na akcji i reakcji.

 

"Pewnie, jak każdemu, chcieli mi wmusic rolę cierpiętniczą, a może nawet zwierzęcą."

 

Czyli jeżeli ktoś chodzi na siłownię a inny na szachy, to czy znaczy to, że ten pierwszy męczy się "bo go gady wrobiły" ? Litości, realia wybieramy sobie sami - w zależności od tego, jakie doświadczenia są nam potrzebne.

Duszy człowieka nie da się "wcisnąć" w ciało zwierzęcia z powodu niezgodności energetycznej, zwierzaki mają tylko 3 czakry - co będzie niewystarczające do zasilenia całości.

 

"Skoro uważam, że tu na Ziemi odgrywamy wyznaczone nam role"

 

To nieprawda, wybraliśmy tylko zawód (aktora) nie zaś konkretną rolę, a nawet jeśli spojrzymy na to jako na rolę, to mamy wielką swobodę jeśli chodzi o interpretację tej roli. Jest mnóstwo ludzi, którzy w jednej chwili porzucili całe swoje dotychczasowe życie i wyjechali na koniec świata by żyć inaczej. Piszesz, że żyjesz dość dostatnio, kto Ci broni sprzedać wszystko i wyjechać medytować do Tybetu? Albo zbudować szałas w Kanadzie, łowić ryby i zbierać poziomki, a może zmienić zawód, lub zacząć leczyć ludzi. Możesz zrobić bardzo wiele - więc absurdem jest twierdzenie, że coś jest wybrane "odgórnie". Większość z nas po prostu utkwiła w pewnym schemacie i twierdzi, że się tego nie da zmienić.

Podobnym przykładem jest żołnierz, który mówi, że musiał coś zrobić bo to rozkaz... A kto mu kazał iść do wojska? A kto mu wpoił, że w ogóle musi być posłuszny? Jakby każdy żołnierz rzucił broń i powiedziałby "mam to w dupie" - to skończyłyby się wojny. Ludzie nie myślą samodzielnie, tylko bazują na gotowcach - gotowa "moda", "przeboje muzyczne", "hity kinowe", "potrawy szefa kuchni", poglądy polityczne, wyznanie. Nawet uroda to kwestia wzorca społęcznego, co widać po czasach Rubensa. Ale co w tym jest własnego ? Gdzie miejsce na własne pomysły, na własne życie? Ludzie świadomie oddali własną wolę już tutaj na ziemi i hipotetyczne gady nie mają z tym nic wspólnego. Każdy sam to sobie zrobił.

 

"Jak już tu na Ziemi jestesmy, to trzeba się skupic na ewentualnych przyjemnościach - przy założeniu nieszkodzenia innym."

 

Przykro mi to słyszeć, bo najczęściej oznacza to, że ktoś zamiast "uważać na lekcji" postanawia grać w okręty lub mazać na kartce. Jest to co prawda przyjemniejsze - ale nic nie zostaje po takiej "lekcji", poza poczuciem zmarnowanego czasu...

 

Ja mam zamiar zmienić z czasem profesję i zająć się uzdrawianiem ludzi, czas pokaże co będzie.

Pozdrawiam

 

emma57 napisał:

Napisałam odpowiedź, ale się nie wysłała, bo serwer padł. No dobra, piszę drugi raz.

Miła Margo, jeżeli mój nośnik fizyczny ma zakończyc istnienie w żołądku gadziny, to już współczuję długotrwałej niestrawności. Koścista bowiem jestem i żylasta, jak również farbowane mam długie włosy.  W zasadzie nie ma większego znaczenia, co się stanie z moim ciałem. Rzeczywista JA, również TY oraz wspomniana gadzina - w sensie energetycznym pozostaje wieczna.

Skoro uważam, że tu na Ziemi odgrywamy wyznaczone nam role, a więc skoro w związku z tym nie ma grzechu i winy - to zrozumiałe, ze nie wierzę w tzw. prawo karmy.  Nawiasem mówiąc, jezeli mam - a mam - dobre, dostatnie życie - tu musiałam się nieźle targowac przed obecnym wcieleniem.  Pewnie, jak każdemu, chcieli  mi wmusic rolę cierpiętniczą, a może nawet zwierzęcą. Więc nie są tacy mocni, jak by chcieli udawac. To pocieszające.

Jak już tu na Ziemi jestesmy, to trzeba się skupic na ewentualnych przyjemnościach - przy założeniu nieszkodzenia innym.

No więc, miła Margo, co kręci tak wrażliwą i skomplikowaną Rybkę, jak Ty.

IB Image

 

Portret użytkownika MONSTER
Dzieciaty(nie zarejestrowany)

Widzisz X, świat jest tak pomyślany abyśmy się rozmnażali i rozwijali. To że nie chce ktoś mieć dzieci bo otoczenie i warunki temu nie sprzyjają to duże nadużycie. Pamiętajmy, że ludzie rodzili się w czasach kiedy było trudno nawet o ogień i w czasach wojen czyli w o wiele gorszych niż teraz.

Oczywiście każdy może poczuć zwatpienie widząc jak świat jest ułożony. Jednak jeżeli nie masz sił lub nie chcesz tego świata zmienić to zrobią to Twoje dzieci albo dzieci ich dzieci.

Chciałbym Ci tylko powiedzieć że kiedyś może zmienisz zdanie. Zobaczysz jak świat postrzegają dzieci i na co zwracają uwagę. Będziesz dla nich nauczycielem i wyrosną na ludzi otwartych umysłem, sercem i duszą.

Dzieci czasami rodzą się w warunkach w których trudno przeżyć nawet dorosłemu i umierają często w wieku kilku miesięcy, lat. Jednak te dzieci nie mówią do swoich rodziców że jest im źle, ciężko albo coś im się nie podoba. Spojrzą rodzicom (o ile ich w ogóle mają) prosto w oczy i oczekują tylko miłości.

A tę miłość każdy człowiek, także i ty możesz im dać.

Portret użytkownika emma57
Offline
Dołączył: 2011-04-24

Miałam nie pisac, bo co się odezwę, to zaraz zmasowana zjebka. Ale może ostatni raz.

Chodzi mi o to, że ludzie, którzy, w rozumieniu ogólnym,  postępują źle - kłamią, kradną, oszukują - nigdy nie umieją wytłumaczyc powodu swojego postępowania. Podają jedynie - "że tak wyszło". Sama wiele razy coś sobie obiecywałam - np. żadnych słodyczy - i co, prędzej, czy później - ale sięgam, jem i źle się po tym czuję. Co to jest, że działamy wbrew własnemu interesowi, że popełniamy karygodne błędy zyciowe, że tylko po fakcie przychodzi się dziwic - jak mogłem tak głupio postąpic.  Jakby coś kazało nam iśc w danym kierunku, nieobranym przez nas celowo. Jakby coś kazało nam podcinac gałąź, na której siedzimy. Nawrzeszczysz na kogoś, sam się bardziej zdenerwujesz, a ofiara płacze. Skutek - całe mnóstwo negatywnych emocji.

Trzeba się rozejrzec, ludzie panują nad sobą tylko w niewielkim stopniu, byle co i następuje erupcja uczyc. Normalnie uczta dla chętnych.

Żyjemy krótko i boleśnie - taka jest oczekiwana rzeczywistośc. Jestem po lekturze "kodu uzdrawiania". Zgadzam się z autorem, że jedynym medykiem jest nasz system immunologiczny. Mamy tak, że w razie niebezpieczeństwa uaktywnia się  tryb awaryjny - walcz albo uciekaj. Wtedy inne systemy naszego organizmu - trawienny, nerwowy, odpornościowy..., przestają działac lub są tylko na pół gwizdka. Po ustaniu groźnej sytuacji, funkcjonowanie organizmumiało wracac do normy.

A co jeśli pozostajemy w stałym stresie - czyli w trybie awaryjnym, bo z byle powodu się denerwujemy?. Ano, chorujemy na wszystko po kolei, bo system immunologiczny jest niesprawny...

Więc Devciu, uzdrawianie, to wspomaganie systemu odpornościowego innej osoby, który to system poradzi sobie ze wszystkim.

Osobiście uważam, że każda choroba ustąpi po terapii pod nazwą -"głodówka i lewatywa" - niczego więcej nie trzeba.

Wracając do tematu - żadnych duchowych lekcji w kolejnych wcieleniach nie przerabiamy. Skłanianie nas do przyswajania nic nie wartej wiedzy ma jedynie na celu zapełnienie nam czasu, żebyśmy za dużo nie kombinowali w oczekiwaniu na bolesny i przerażający koniec życia.

Tylko ciasny, prymitywny i żałosny umysł - a takich tu chyba nie ma - może uważac, że ŻYCIE to jest to coś, z czym mamy do czynienia tu na Ziemi.

Bogactwo istnienia jest nieograniczone.

Devie, w każdym zywym istnieniu jest taki sam rdzeń energetyczny - ilośc czakr w nośniku  fizycznym nie ma znaczenia. Jak się dasz omamic po Tamtej Stronie - to w następnym ziemskim wcieleniu skończysz jako raczek, który w cierpieniu, bo ugotowany, skończy w żołądku ludzkiej istoty.

Zamówiłam przez internet  "Największy Sekret" - przynajmniej D.Icke jest bardziej niż ja odjechany. Zawsze to pociecha.

Całuski.

Portret użytkownika emma57
Offline
Dołączył: 2011-04-24

Jeszcze muszę dopisac, co opuściłam. Otóż w ww.książce "Kod uzdrawiania" autor - b. religijny - "odkrył", ze jest tak, iż we wczesnym dzieciństwie, z jakiegoś powodu, utrwalają się w nas mechanizmy wyzwalania stresu. Bo jeżeli, jako małe dziecko, bolesnie przezylismy sytuację, gdy mama dała lody tylko bratu - bo ładnie zjadł obiad - to teraz może byc tak, że na samo hasło "lody" uruchamamy stres, a więc włącza się tryb awaryjny, a więc uposledzone zostają działania innych systemów w organiźmie - a przede wszystkim systemu odpornościowego.

Reasumując, ktoś nas zaprogramował na krótkie, bolesne zycie w cierpieniu.

Admin napisał niedawno artykuł, że matki zabijaja swe dzieci. No i tak się dzieje, że to wrzeszczące maleństwo, zamiast budzic w nas pokłady nieprzebranej cierpliwosci i czułości - żeby stado się mnożyło ku chwale hodowcy - wyzwala w matce i ojcu bunt  oraz sprzeciw przeciwko konieczności opieki nad takowym  "pasozytem"przez dobre 20 lat.  Czyli co - programy urabiające przestają działac, sytem się sypie, dezorientacja ogarnia ?

Nie wpadając w panikę - że coś złego się dzieje - wystarczy zachowac spokój wynikający ze świadomości, jak jest naprawdę. Bo tak, czy inaczej te ziemskie wcielenia  kiedyś się skończą, i pobyt tu na zniewolonej Ziemi będziemy wspominac, jak nieudane wczasy.

Portret użytkownika eksperyment
Offline
Dołączył: 2011-12-31

To co piszesz sprawdza się w moim przypadku. Według mnie emocje są naszym wrogiem. Te dobre i te złe. Lekarstwem na cierpienia jest spokój. Trzeba być tak samo spokojnym podczas nieprzyjemnych jak i przyjemnych doświadczeń. Jeśli popadniesz w mechanizm reakcji emocjonalnych to im bardziej będziesz zanurzony nawet w przyjemność z tym większym impetem popadniesz w cierpienie jeśli coś pójdzie nie po myśli. Sam dążę do tej równowagi ale po pewnym czasie zapominam o swoim celu i daję się wciągnąć w tą "grę". Zupełnie tak jakby coś kazało mi zapominać.

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

emma57 napisał:

1. Reasumując, ktoś nas zaprogramował na krótkie, bolesne zycie w cierpieniu.

2. Admin napisał niedawno artykuł, że matki zabijaja swe dzieci... Czyli co - programy urabiające przestają działac, sytem się sypie, dezorientacja ogarnia ?

3. Nie wpadając w panikę - że coś złego się dzieje - wystarczy zachowac spokój wynikający ze świadomości, jak jest naprawdę. Bo tak, czy inaczej te ziemskie wcielenia  kiedyś się skończą, i pobyt tu na zniewolonej Ziemi będziemy wspominac, jak nieudane wczasy.

________________

1. Moim zdaniem - nikt nas nie zaprogramował oprócz... nas samych File 17239To my sami zapragnęliśmy  oddzielić się od Źródła i poprzez fakt, że kroczymy swoimi własnymi ścieżkami mamy niepowtarzalną możliwość zrozumienia i doświadczenia procesu ewolucji..., bo tylko w taki sposób nasza indywidualna dusza może zaznajomić się i poczuć co to jest samotność, strach, niewiedza czy niezrozumienie...  

2. Emmo,  matrix się rozsypuje i jest to fakt !   Faktem jest również, że nie tylko dezorientacja ale też panika ogarnia co niektórych... - to widac i słychać...  Myślę jednak, że u podłoża tych przykrych wydarzeń leżą być może dużo bardziej znaczące i głębsze powody... Nikt z nas nie potrafi sobie wyobrazić i odpowiedzieć na pytanie co może czuć zarówno dusza  matki jak i dusza dziecka, biorących udział w tak traumatycznych wydarzeniach oraz jakie są tego powody ?

3. Zniewolona Ziemia... Hmm - dobre określenie ale... może to wszystko to tylko lekcje ?

Jeśli stwierdzimy, że  >nic nie dzieje się przez przypadek< to logicznie rzecz ujmując, wychodzi na to, że i to zniewolenie czemuś miało służyć...

Może ta tzw. wolna wola, która przekształciła się w całkowitą jak widać - samowolę - miała nam coś uzmysłowić  ?

Poza tym..., nawet podczas - jak mówisz - >nie udanych wczasów< także się czegoś nowego dowiadujemy i uczymy, poznajemy nowe ..

 File 17072

 

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

emma57 napisał:
...Chodzi mi o to, że ludzie, którzy, w rozumieniu ogólnym,  postępują źle - kłamią, kradną, oszukują - nigdy nie umieją wytłumaczyc powodu swojego postępowania. Podają jedynie - "że tak wyszło".

Sama wiele razy coś sobie obiecywałam - np. żadnych słodyczy - i co,  jem i źle się po tym czuję.  Jakby coś kazało nam iśc w danym kierunku, nieobranym przez nas celowo...

_______________

Nie sadzę, że ludzie postępujący "źle" nie umieją wytłumaczyć swego postępowania i uważam, że jest to nieprawdą.

Potrafią - tylko nie chcą !

Nie chcą,  bo albo  wstyd im na to nie pozwala, albo nie chcą,  bo kompletnie nie zależy im na tym,  by zagłębić się w siebie i odkryć co tak naprawdę skłoniło ich do takiego a nie innego zachowania...

Ktoś, kto mówi, że >tak wyszło< zupełnie nie ma ochoty przyjąć na siebie  odpowiedzialności za swój własny czyn. Jest egoistą szukającym winnych wszędzie wokół, byleby samego siebie nie obciążyć winą :(

W zdaniu o słodyczach - wybacz kochana Emmo - ale także szukasz winnych poza sobą i nie chcesz przyjąć odpowiedzialności za swoje łakomstwo i brak konsekwencji w postanowieniach File 28845

Po Zdrówka

File 15733

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

Max napisał:
MARGO pozdrawiam ...
..Tak naprawdę to symfonia naszych emocji jest tym co mamy w nas najcenniejsze.

Czy zwracasz uwagę co czujesz w każdej chwili swojego życia

czy to pamiętasz, 

Emocje są jak dźwięki na strunach duszy to wibrująca symfonia naszego życia.

Jakie masz emocje takim jesteś człowiekiem co w tobie gra miłość współczucie radość nadzieja czy ...górę bierze negatyw....

__________________

Pięknie dziękuję i ja również pozdrawiam File 17072

Max tak pięknie to powiedziałeś....

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika Max
Max
Offline
Dołączył: 2011-07-15

 

Mówią że siebie oszukać nie można jak widać niektórym osobom to się udaje. Niestety sami płacą za to olbrzymią cenę stając się grubo ciosanymi klockami zdolnymi do wszelkiej podłości w stosunku otaczających ich bliskich i dalszych ludzi.
Ten mechanizm obronny wywołuje koło wiecznego nieszczęścia na tym świecie. Słabi ludzie przybierając "maskę" poniżają i niszczą w około siebie prawdziwie żyjących wrażliwych kochających i niepoddających się.

Jak w temacie sami niszczymy swój świat i swoje życie ci co skapitulowali poddali się ciągną za sobą walczących. nie bądź naiwny świat jest zły brutalny po co komu miłość to dla słabych frajerów takie teksty to codzienność. A tak naprawdę to przez tych słabych którzy się poddali świat takim się staje on taki nie jest to my go takim tworzymy.

Co jakiś czas pojawia się nauczyciel wieli człowiek który pociąga za sobą rzeszę poszukujących, ale jak niewielu ma odwagę przyznać się do prawdy o tym że większość zła na tym świecie ma źródło w naszej słabości.

Nawet jeden cukierek może być powodem cierpienia jeśli nie potrafimy zaakceptować prawdy o sobie

A prawda jest prosta jesteśmy piękni jeśli tylko sami nie wymagamy od siebie zbyt wiele, życie może być znośne a nawet przyjemnie

Modlić się tylko trzeba abyśmy nie spotkali na drodze życia jednostki która próbowała stać się ideałem i teraz zrezygnowana pokonana przez samą siebie pokazuje innym że to nie możliwe.

Przepraszam jeśli kogoś tym tekstem urażę wiem jest naiwny.Ale to tylko moje osobiste zdanie i mogę się całkowicie mylić.

Max na Max albo cisza

Portret użytkownika MARGO
Offline
Dołączył: 2011-07-11

Nie Max, tekst nie jest naiwny, jest esencją obecnie otaczającej nas rzeczywistości.

Problem - moim zdaniem - polega na tym, że tak jak słusznie zauważyłeś...:

"..sami niszczymy swój świat i swoje życie

ci co skapitulowali poddali  sie [ i ]  ciągną za sobą walczących.

nie bądź naiwny świat jest zły brutalny po co komu miłość to dla słabych frajerów ..."

... ci, którym wydaje się, że wiedzą trochę więcej od reszty, wprowadzają całe rzesze ludzi w koleiny błędnego myślenia, rozumowania i wyciągania fałszywych wniosków...

Ale... i na to nie patrzyłabym aż tak "hiobowo", bo jeśli ktoś opiera swój cały światopogląd tylko i wyłącznie na zdaniu innych i sam rezygnuje z dociekań i obserwacji osobistych, przemyśleń i podszeptów swego serca  - no to... znaczy, że takiego dokonał wyboru i ... co tu dużo gadać - ma do tego pełne prawo !

 File 17072

Może nie wszyscy na raz,  a każdy -  we  właściwym dla siebie czasie - myślę jednak, że wszyscy otworzymy oczy...

Na innym blogu pewna osoba napisała:

Cyt. ".. Proces mądrzenia i głupienia równoczesnego już trwa , na moje oko od kilkunastu lat co najmniej.  Tylko widzisz, jakoś następuje dziwne rozdzielenie wśród ludzi.

Ci, co byli dobrzy, stają się jeszcze lepsi, dojrzalsi. Ci, co byli źli, wydają się stawać jeszcze gorszymi. Ci, co byli głupi od pokoleń, stają się jeszcze głupsi. Ci co byli mądrzy, stają się coraz mądrzejsi..."

Co o tym myślisz Max ?

Ja się z tym zgadzam, bo sama obserwuję to dziwne rozwarstwienie wokół...

Kimże jest człowiek jeśli nie potomkiem Boga?  

Tak, jak dąb zawarty jest w żołędziu - tak Bóg  ukryty jest w Człowieku...

Portret użytkownika eksperyment
Offline
Dołączył: 2011-12-31

.. ci, którym wydaje się, że wiedzą trochę więcej od reszty, wprowadzają całe rzesze ludzi w koleiny błędnego myślenia, rozumowania i wyciągania fałszywych wniosków...

Albo sugerują rozwiązanie, które sprawdziło się w ich przypadku. Ja nikogo nie zmuszam do poparcia moich poglądów, ukazuję jedynie drogę którą wybrałem.

Portret użytkownika emma57
Offline
Dołączył: 2011-04-24

w odpowiedzi na #43

 Droga Margo, nasze, kształtujące się co dziennie i precyzujące poglądy utykają w temacie pojęcia owych nieszczęsnych "lekcji".

Abstrahując od rozważań, kto  miałby pozostawac nauczucielem, i w jakim posranym celu miałby nas owym lekcjom poddawac - bo to ani fajne, ani przydatne - pragnę zauważyc, co następuje:

1. Nie ma żadnego procesu ewolucji - bo co powiesz o obecnie dziko żyjących plemionach amazońskich - czemu naturalnie nie ewoluowali.

Rzeczywiście oddzieliliśmy się od Źródłą, aby doświadczac wrażeń i się bawic. Istotnie wybraliśmy "wczasy" na Ziemi - ale, Margo, nie takiej, jak jest obecnie. Założenia bytowania dla trzeciego Wymiaru były inne - różne od obecnych ciała fizyczne, dwanaście helis, możliwośc telepatycznego porozumiewania się między wszystkimi tworami dzikiej, wspaniałej natury itp. Ale byty z innych wymiarów - w szczególności z IV-go - nas najechały i wymiar ziemski zmieniły - w cywilizację. A ponieważ jesteśmy bezpośrednio po zgonie manipulowani, to zgadzamy się inkarnowac na Ziemi ponownie i z amnezją. Trzeba się z tego kołowrotu wyzwolic.

2.coś się dzieje, bo trwają walki o władzę nad Wymiarem Ziemskim - i chyba gadziny przegrały. Stąd nalezy się spodziewac daleko idących zmian. Ktoś zacznie dyktowac nowe zasady, ale to też będzie manipulacja - tyle, że w innym kierunku. Ja uważam, że na czas pobytu na Ziemi nic nie jesteśmy w stanie zrobic, nic nie da się naprawic, za daleko patologia się posunęła. Praktycznie nie ma jednej rzeczy, która nie prosiłaby się o krytykę - od systemu bankowego, zatrutego jedzenia i medykamentów do przymusu chodzenia na wysokich obcasach i mówienia "ojcze" do bezdzietnego księżula z kk.

3.I jak tu przeczyc tezie, że Ziemia jest zniewolona. Czemu to zniewolenie ma słuzyc ? Chyba jasne jest, że chwile szcześcia są w życiu przecietnego człowieka nieobecne - a w najlepszym razie bardzo rzadkie. Niby dobrze - zyję, oddycham, mam ciepło i nic nie boli - ale w tle pamięc o przykrościach, kłopotach, problemach, chorobach - gniew, strach, obawy, niepokój i ciągła troska. Trwa produkcja negatywnych emocji, zaspakajających apetyty gadów - zwolenników tragedii i horrorów. A co  jeżeli "nowi właściciele Ziemi" będą fanami komedii. Pewnie będziemy konac ze śmiechu.

Całuski

Portret użytkownika Max
Max
Offline
Dołączył: 2011-07-15

 

Margo nie chcę się stawiać w roli jakiegoś guru i wygłaszać opinii że  świat się zmienia na gorsze czy lepsze a ludzie się rozwarstwiają - jedni  mądrzeją inni głupieją.Moim zdaniem świat tak jak i człowiek podlega cyklicznym wzlotom i upadkom świadomości a w każdym czasie i populacji można znaleźć wybitne jednostki (złe i dobre). Natomiast tylko człowiek otwarty i poszukujący zaczyna dostrzegać wokół siebie tę różnorodność. To punkt z jakiego patrzysz określa co dostrzegasz nawet jeśli widzisz wszystko :))

Emma57 szanuję twoje zdanie. Czuć że  wiele doświadczyłaś w tym co mówisz. I może nawet masz rację po prostu nie wiem, czy są czy nie jakieś tam gadziny :) Mi nie przeszkadzają bo tylko od mojej woli zależy czy ulegnę szkodliwym pokusom i kiedy powiem stop na ile sobie pozwolę na szaleństwa aby nie zwariować a jednocześnie nie czuć się winnym w stosunku do siebie samego.Wiesz jak to jest czasami człowiek musi bo się udusi. byle by nie przegiąć w żadną stronę :D

Moim zdaniem to bujda tak jak koniec świata 2000r. 2011r. 2012r. ktoś na tym wcześniej czy później zacznie bić kasę robiąc szkolenia jak się bronić przed ich atakami (albo już robi) coś jak Projekt Cheops i inne tego typu akcje. A słabe jednostki będą leciały jak muchy do miodu za swoim nowym guru. Który je wyzwoli od strachu a w dodatku zwolni z poczucia winy pokazując że winne są gady co by się nie stało.To wygodna wymówka dla sumienia jak dla mnie.

I jeszcze co do emocji prawdopodobnie się zgadzamy tylko definicja emocji jest u nas inna

Nie pochwalam reakcji emocjonalnych typu histeria amok rozpacz niekontrolowane wybuchy agresji itp.
Mówiąc o pielęgnowaniu swojej emocjonalności myślę o nie pozwoleniu na zabicie w sobie delikatności, wrażliwości,empatii ,miłości jednak aby móc je zachować w dzisiejszym świecie, potrzeba wiele siły, mądrości, odwagi i niezłomności woli, wierności własnym ideałom zgodnym z sumieniem.

Głębia odczuwania to dla mnie skarb.

Który sam niestety po części straciłem.

Mam nadzieje że to trochę wyjaśni mój punkt widzenia pozdrawiam wszystkich.

Max na Max albo cisza

Portret użytkownika devoratus
Offline
Dołączył: 2011-06-12

Nie zjebka - tylko wymiana punktów widzenia ;)

To o czym piszesz wynika z braku władzy nad "wołem, koniem i jednorożcem - jak pisał Crowley. Czyli braku kontroli nad tym co myślimy, mówimy i robimy. Opanowanie myśli, mowy i uczynków jest podstawą do tego by ruszyć do przodu, a rozwój duchowy jest między innymi po to, by pozbyć się wpojonych nam wzorców. Dopóki nie zapanujesz nad emocjami - dopóty zachcianki będą brały górę, dopóki nie dotrzesz do własnych blokad i nie usuniesz ich - dopóty będą Cię hamować.

 

"Żyjemy krótko i boleśnie"

 

Ja mówiąc szczerze jestem zadowolony ze swojego życia i nie zamieniłbym go na inne. A co do życia w ciągłym stresie, to dzieje się tak tylko dlatego, że przekonano nas, że "nam zależy". A prawda jest taka, że przejmujemy się w większości gównami. Regularna medytacja pozwoliła mi znacznie przefiltrować rzeczy, którymi się przejmuję i mówiąc szczerze wiodę dość bezroskie i bezstresowe życie (odpukać).

 

"Devie, w każdym zywym istnieniu jest taki sam rdzeń energetyczny - ilośc czakr w nośniku fizycznym nie ma znaczenia. Jak się dasz omamic po Tamtej Stronie - to w następnym ziemskim wcieleniu skończysz jako raczek, który w cierpieniu, bo ugotowany, skończy w żołądku ludzkiej istoty."

 

Nie zgadzam się z tym, kiedyś człowiek miał mniej czakr, każda czakra daje nam określone możliwości i umiejętności. Czakra serca też jest przez niektórych opisywana jako zbiór czakr, z których jedne są odpowiedzialne za współczucie - inne za miłość a inne za litość. Dysfunkcja jakiejś czakry powoduje brak danych uczuć, bo w tym obwodzie nie płynie energia. Nasze ziemskie ciało jest skafandrem dostosowanym tylko do pewnego rodzaju energetyki - pomijając już to, że zwierzęta, minerały i rośliny, według tradycji teozoficznej posiadają duszę zbiorową.

 

"Wracając do tematu - żadnych duchowych lekcji w kolejnych wcieleniach nie przerabiamy. Skłanianie nas do przyswajania nic nie wartej wiedzy ma jedynie na celu zapełnienie nam czasu, żebyśmy za dużo nie kombinowali w oczekiwaniu na bolesny i przerażający koniec życia."

 

Mów za siebie - ja przerabiam. Nie wiem skąd Twój pogląd, że ta wiedza jest nic nie warta, każdy jak widać ma inny system wartości. Prawda jest taka, że dobro bez zła nie może istnieć gdyż "dobro" jest logicznym biegunem zła. Istnienie samego dobra jest niemożliwe z logicznego punktu widzenia, podobnie jak nie może istnieć tylko lewa strona, tylko dodatni biegun, tylko dodatnia temperatura (temperatura zawsze jest dodatnia, bo jest wyższa niż zero absolutne).

 

To nie przytyk, ale w tym co piszesz jest mnóstwo narzekania i biadolenia nad własnym losem i jak to jesteśmy uwięzieni i na nic nie mamy wpływu. To nie jest prawda i widać to wyraźnie jak się  samemu weźmie los w swoje ręce. Dokłądnie tak samo narzekają osoby, które "nie mogą schudnąć'. Zwalają to na genetykę, brak czasu i tusiące innych powodów. Ja od początku roku zjechałem ponad 8 kilo i nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu. Trzeba po prostu brać się do roboty i tyle. W każdej dziedzinie.

 

"Osobiście uważam, że każda choroba ustąpi po terapii pod nazwą -"głodówka i lewatywa" - niczego więcej nie trzeba."

 

Spróbuj w ten sposób wyleczyć złamanie, skaleczenie, nerwicę, depresję albo stwardnienie rozsiane...

 

emma57 napisał:

Miałam nie pisac, bo co się odezwę, to zaraz zmasowana zjebka. Ale może ostatni raz.

Chodzi mi o to, że ludzie, którzy, w rozumieniu ogólnym,  postępują źle - kłamią, kradną, oszukują - nigdy nie umieją wytłumaczyc powodu swojego postępowania. Podają jedynie - "że tak wyszło". Sama wiele razy coś sobie obiecywałam - np. żadnych słodyczy - i co, prędzej, czy później - ale sięgam, jem i źle się po tym czuję. Co to jest, że działamy wbrew własnemu interesowi, że popełniamy karygodne błędy zyciowe, że tylko po fakcie przychodzi się dziwic - jak mogłem tak głupio postąpic.  Jakby coś kazało nam iśc w danym kierunku, nieobranym przez nas celowo. Jakby coś kazało nam podcinac gałąź, na której siedzimy. Nawrzeszczysz na kogoś, sam się bardziej zdenerwujesz, a ofiara płacze. Skutek - całe mnóstwo negatywnych emocji.

Trzeba się rozejrzec, ludzie panują nad sobą tylko w niewielkim stopniu, byle co i następuje erupcja uczyc. Normalnie uczta dla chętnych.

Żyjemy krótko i boleśnie - taka jest oczekiwana rzeczywistośc. Jestem po lekturze "kodu uzdrawiania". Zgadzam się z autorem, że jedynym medykiem jest nasz system immunologiczny. Mamy tak, że w razie niebezpieczeństwa uaktywnia się  tryb awaryjny - walcz albo uciekaj. Wtedy inne systemy naszego organizmu - trawienny, nerwowy, odpornościowy..., przestają działac lub są tylko na pół gwizdka. Po ustaniu groźnej sytuacji, funkcjonowanie organizmumiało wracac do normy.

A co jeśli pozostajemy w stałym stresie - czyli w trybie awaryjnym, bo z byle powodu się denerwujemy?. Ano, chorujemy na wszystko po kolei, bo system immunologiczny jest niesprawny...

Więc Devciu, uzdrawianie, to wspomaganie systemu odpornościowego innej osoby, który to system poradzi sobie ze wszystkim.

Osobiście uważam, że każda choroba ustąpi po terapii pod nazwą -"głodówka i lewatywa" - niczego więcej nie trzeba.

Wracając do tematu - żadnych duchowych lekcji w kolejnych wcieleniach nie przerabiamy. Skłanianie nas do przyswajania nic nie wartej wiedzy ma jedynie na celu zapełnienie nam czasu, żebyśmy za dużo nie kombinowali w oczekiwaniu na bolesny i przerażający koniec życia.

Tylko ciasny, prymitywny i żałosny umysł - a takich tu chyba nie ma - może uważac, że ŻYCIE to jest to coś, z czym mamy do czynienia tu na Ziemi.

Bogactwo istnienia jest nieograniczone.

Devie, w każdym zywym istnieniu jest taki sam rdzeń energetyczny - ilośc czakr w nośniku  fizycznym nie ma znaczenia. Jak się dasz omamic po Tamtej Stronie - to w następnym ziemskim wcieleniu skończysz jako raczek, który w cierpieniu, bo ugotowany, skończy w żołądku ludzkiej istoty.

Zamówiłam przez internet  "Największy Sekret" - przynajmniej D.Icke jest bardziej niż ja odjechany. Zawsze to pociecha.

Całuski.

IB Image