Styczeń 2018

Nietypowa zrolowana chmura w okolicy Nowego Orleanu

W stanie Luizjana, w pobliżu miasta Nowy Orlean, zaobserwowano dziwną chmurę, która wyglądała jak długie cygaro. Mimo, że dla wielu osób jej wygląd sprowadzał biblijne skojarzenia, jest to po prostu kolejne dziwne zjawisko meteorologiczne.

 

Fronty powietrzne nad tym kontynentem robią z chmurami dziwne rzeczy. Dochodzi nawet do tego, że masy powietrza potrafią rolować chmury na dystansie wielu kilometrów, co przypomina ogromne podniebne cygara.

Oczywiście meteorologia zna takie przypadki, ale ludzie widzący coś takiego prawie zawsze uważają, że to coś zupełnie unikalnego i czują dzięki temu stosowny respekt względem przyrody, która ma wszelkie potrzebne narzędzia, aby utrudnić nam życie i spowodować w naszym życiu rozległe zniszczenia.

 

 

 




Nad Japonią zaobserwowano upadek meteoru

Upadek meteorytu, który przeszedł przez atmosferę ziemską, został sfilmowany przez zwykły rejestrator, umieszczony na kokpicie samochodu. Japońscy astronomowie i meteorolodzy zauważają, że upadek tak jasnego meteorytu jest niezwykle rzadkim wydarzeniem dla Japonii. Zdarzenie obserwowało setki osób.

 

Większość japońskich naukowców zauważył, że nie stanowił on żadnego zagrożenia dla ludności i związany był z corocznym deszczem meteorytów. Zjawisko można obserwować regularnie od września do grudnia.

 

Jednak naukowcy z Obserwatorium Astronomicznego w prefekturze Wakayama Misato mają inny pogląd na ten temat. Ich zdaniem, meteoryt, który spadał na Japonią, był znacznie większy i mógł stanowić potencjalne zagrożenie dla okolicznych mieszkańców.

 

 




Indywidualne stopy procentowe, czyli wizja Orwella w praktyce

Trader21

Kilka tygodni temu na blogu pojawił się bardzo ważny artykuł pt. „Nadchodzi globalna kryptowaluta”. Opisaliśmy w nim prace nad systemem w którym wymiana dóbr odbywałaby się wyłącznie za pośrednictwem cyfrowej platformy. Z kolei środkiem płatniczym stałaby się globalna waluta cyfrowa oraz kryptowaluty regionalne.

Powstanie takiego systemu jest uwarunkowane wcześniejszą digitalizacją aktywów, czyli sprowadzeniem wszystkich dóbr do postaci cyfrowej. Wszystko to jest już testowane przez Chiny.

Nowy system byłby krokiem w kierunku jeszcze większej centralizacji. Jakby nie spojrzeć, obecnie wciąż możemy przeprowadzać transakcje anonimowe (do określonej kwoty). Po opisanych zmianach, każdy nasz ruch byłby zapisany dzięki wykorzystaniu technologii blockchain.

W artykule wspomnieliśmy również, że transakcje na platformie cyfrowej w połączeniu ze sztuczną inteligencją oraz Big Data oznaczałaby nadejście momentu, w którym system z osobna kontroluje każdego z nas. Pora poświęcić tej kwestii nieco więcej miejsca.

 

Social Credit System


Biorąc pod uwagę osoby sprawujące władzę, Stany Zjednoczone oraz Chiny bardzo różnią się od siebie. W Pekinie rządzą technokraci. Oznacza to, że najważniejsze osoby w Państwie Środka wywodzą się przede wszystkim z grona inżynierów. W efekcie rozwój technologiczny oraz wszystkie czynniki, które mogą wpłynąć na jego przyspieszenie, stają się absolutnie kluczowe.

Technokraci myślą długofalowo. To kolejna kwestia, która mocno odróżnia system chiński od amerykańskiego. Specyfika technokracji polega na tym, że charyzmatyczny czy populistyczny polityk nie może wybić się ponad partię. W USA, jak wiadomo, jest inaczej.

Efekty wynikające z różnic między Chinami a USA są coraz bardziej widoczne w obszarze technologii i ich wykorzystania w życiu społecznym. To Państwo Środka wiedzie prym w testowym digitalizowaniu aktywów o czym wspomnieliśmy wyżej. To także Chiny przygotowują system, który umożliwi pełną kontrolę jednostki.

Chodzi mianowicie o przedsięwzięcie chińskich władz nazwane Social Credit System. Jest to projekt zakładający wprowadzenie indywidualnych ratingów dla obywateli Chin do roku 2020 (dywagacje czy termin jest realny są tutaj mniej istotne). Z założeń programu wynika, że ocena jednostki będzie uzależniona od tego na ile postępuje ona według schematów narzuconych przez władzę. Usłużni obywatele z wyższym ratingiem będą mogli liczyć na wiele korzyści, takich jak niższe koszty kredytu czy brak problemów ze znalezieniem pracy. Dla niepokornych znajdzie się wiele obostrzeń, takich jak wolniejsze łącze internetowe, mniejsze profity z ubezpieczeń społecznych, o wyższych kosztach kredytu nie wspominając.

Równocześnie system ocen zostanie wprowadzony również wśród przedsiębiorstw. Najprawdopodobniej nowe zasady będą dotyczyć także zagranicznych firm działających w Chinach.

Oficjalnym celem Social Credit System jest zwiększenie zaufania wewnątrz społeczeństwa. W rzeczywistości jest to nic innego jak przeniesienie kontroli nad jednostką na dużo wyższy poziom.

Póki co, zasady są testowane przez prywatne instytucje (oczywiście ściśle powiązane z rządem). Jednym ze sprawdzanych systemów jest Sesame Credit. Wykorzystuje on przede wszystkim informacje od Alibaba Group (prowadzący główną platformę e-commerce w Chinach), a następnie ocenia obywateli Chin. Pod uwagę bierze się m.in. lojalność wobec rządu, dokonywane zakupy czy interakcje na profilach społecznościowych. Użytkownicy z niskim ratingiem (a także osoby powiązane z takimi użytkownikami!) muszą liczyć się z trudniejszym dostępem do pożyczek oraz utrudnieniami podczas starań o pracę.

Mamy zatem do czynienia z realizacją wizji George’a Orwella. Pełne podporządkowanie władzy, kary za negatywne wypowiedzi na temat rządu. Póki co, dzieje się to w Chinach, jednak wraz z upływem czasu wzorce będą również przejmowane przez władze innych krajów. Biorąc pod uwagę jak chętnie społeczeństwa oddają władze nad sobą, wydaje się jasne, że z czasem Social Credit System zostanie zaadaptowany w USA czy Europie. Planowana centralizacja systemu finansowego bardzo to ułatwi.

 

Efekty
 

  1. Wartość człowieka zostanie sprowadzona do liczby.
  2. Pamiętacie zapewne z artykułów jak wielkie szkody wyrządza ustalanie stóp procentowych przez banki centralne. W ten sposób kontroluje się całe gospodarki i zastrasza tłum zaplanowanymi kryzysami. Nie trzeba pisać o ile bardziej szkodliwe okażą się indywidualne stopy procentowe, które mają być częścią nowego systemu kontroli jednostki.
  3. Z totalitaryzmów opartych na centralnie sterowanej gospodarce, przejdziemy do ery centralnie sterowanego człowieka.
  4. W takim systemie możliwość buntu w zasadzie nie będzie istniała. Ostatecznie nawet jeśli znajdą się jakieś „wolnościowe” jednostki to nikt nie będzie chciał z nimi mieć do czynienia. Takie powiązania mogłyby zwykłemu obywatelowi obniżyć rating i utrudnić życie.
  5. Nawiązując do poprzedniego punktu – wśród ludzi nasili się egoizm.
  6. Niemal całkowicie zaniknie prywatność.

 

Podsumowanie


Elity stale działają na zasadzie szantażu, a tłumy raz po raz im ulegają. W Stanach Zjednoczonych finansjera najpierw doprowadziła do potężnego kryzysu, a następnie zaczęła straszyć, że największe banki muszą być wyratowane, jeśli społeczeństwo chce uniknąć dramatu.

Podobny sposób działania przyjęto we Francji. Najpierw służbom nie wychodziło zapobieganie zamachom. Następnie wprowadzono stan wyjątkowy, a wraz z nim ograniczono wolność jednostki – pojawiła się możliwość przeszukiwania domów bez nakazu sądu. Jak myślicie, co stało się później? Ten stan wyjątkowy w dużej części stał się elementem normalnie obowiązującego prawa. Zamachy terrorystyczne zostały wykorzystane również do poszerzenia kontroli nad jednostką.

Teraz na horyzoncie pojawiają się Chiny, które rzucają hasło „większego zaufania wewnątrz społeczeństwa”. Kto zaprotestuje? Przecież to taki chwalebny cel! Dajmy się więc wszyscy inwigilować, a kto się zbuntuje, ten jest podejrzany.

Oczywiście wizja indywidualnych stóp procentowych i ścisłego sterowania jednostkami jest jeszcze bardzo odległa. Wspomniany rok 2020 nie wydaje się być realny. Ostatecznie jednak Chiny wydają się być krajem wręcz stworzonym pod realizację takiej wizji. Dla odmiany na Zachodzie buntujące się społeczeństwa mogą być uspokajane zasiłkami w stylu gwarantowanego dochodu minimalnego. Z czasem jednak Chiny wyprzedzą resztę tak znacznie, że również i Zachód będzie musiał przejąć chińskie wzorce. Tymczasem większość mieszkańców USA czy Europy Zachodniej już teraz zgadza się z wolą rządzących, więc trudno podejrzewać, by w przyszłości miało być inaczej.

 

Warto zauważyć, że Edward Bernays pisał na ten temat już w 1928 roku. Co prawda poniższy fragment z wiadomych przyczyn nie odnosi się do Chin, jednak naszym zdaniem zasługuje na uwagę.

Świadome i inteligentne manipulowanie masowymi nawykami i opiniami mas, jest ważnym elementem demokratycznego społeczeństwa. Ci, którzy manipulują tym niewidocznym, społecznym mechanizmem, stanowią niewidzialny rząd, który jest prawdziwą siłą rządzącą w naszym kraju. Jesteśmy rządzeni, nasze umysły kształtowane, nasze gusta formowane, nasze idee sugerowane, w dużej mierze przez ludzi o których nikt nigdy nie słyszał. Jest to logiczny efekt tego, w jaki sposób społeczeństwa demokratyczne są zorganizowane. Olbrzymia liczba ludzi musi współpracować w ten sposób, jeśli chcą żyć razem jako sprawnie funkcjonujące społeczeństwo.” – Edward Beranys, „Propaganda”.


Zespół Independent Trader

www.IndependentTrader.pl




Unia Europejska chce całkowitego zakazu połowu ryb przy pomocy prądu elektrycznego

W spornym głosowaniu Unia Europejska podjęła decyzję o zakazaniu stosowania prądu elektrycznego do połowu ryb. We wtorek zaproponowano przepisy dotyczące prawidłowych narzędzi połowowych, metod połowu, minimalnych rozmiarów ryb, jak również zatrzymanie lub ograniczenie połowów na określonych obszarach lub w określonym czasie.

 

Innymi słowy, powstały nowe zasady dotyczące tego, jak, gdzie i kiedy można łowić ryby, a także ponad 30 nowych przepisów dotyczących rybołówstwa. Dodatkowa poprawka dotycząca zakazu połowu ryb przy pomocy prądu elektrycznego pojawiła się po wątpliwościach co do jego skuteczności oraz jego wpływu na środowisko.

 „Obecne standardy połowów są niepraktyczne, dlatego istnieje potrzeba ich modernizacji” – powiedział eurodeputowany, Gabriel Mato – „Wszyscy zgodziliśmy się co do tego, że potrzebne jest uproszczenie. Nie chcemy wymyślać reguł na nowo, jednak postaramy się uczynić je bardziej przejrzystymi oraz praktycznymi do wdrożenia”.

Obrońcy przyrody są zdania, że siatki przewodzące prąd elektryczny powodują  uszkodzenie dna oceanicznego, z kolei zwolennicy tej metody twierdzą, że jest ona mniej inwazyjna i skutkuje mniejszą liczbą niechcianych gatunków, złapanych jako przyłów.

 

Tradycyjna metoda łowienia włokiem polega na ciągnięciu w pobliżu dna ogromnej sieci rozpiętej po obu stronach statku. Ryby poruszone przez przepływający statek wpływają w ciągnącą się za nim sieć. Sieć przewodząca prąd elektryczny razi ryby za pomocą impulsów elektrycznych, a następnie odławia. Według niektórych ta metoda powoduje mniejsze wzburzenia dna morza, w mniejszym stopniu wpływa też na organizmy żyjące w niższych warstwach wód. 

Jednakże Międzynarodowa Rada Badań Morza znalazła poszlakę sugerującą, że prąd elektryczny nie jest wcale niegroźny. Badanie z 2017 roku wskazało na nieodwracalne zmiany, jakie prąd może powodować u dorszów i witlinków. U 10% ryb z tych gatunków można zaobserwować pęknięcia kręgów i krwotoki wewnętrze, powstałe na skutek reakcji mięśni na porażenie prądem.

 

Należy zwrócić uwagę na fakt, że wciąż przeprowadzono niewiele badań z tego zakresu i nie można jeszcze mówić o długofalowych skutkach stosowania prądu do połowów. Ewentualne zmiany w prawie Unii Europejskiej powinny poczekać do 2019 roku, kiedy to ma zakończyć się 4 letni program badań na temat konsekwencji połowów przy użyciu prądu elektrycznego.

 

 




W ciągu najbliższych 100 dni w dużym mieście w RPA może skończyć się woda pitna

Jeśli w ciągu 95 dni w Kapsztadzie nie spadnie deszcz, miasto może stać się pierwszym na świecie, w którym zabrakło wody. Najstarsze i jedno z największych miast w Południowej Afryce walczy z suszą od prawie trzech lat. Jednak prawdziwy kryzys dopiero nadejdzie.

 

Z powodu nieustającej suszy i niezwykle skąpych opadów deszczu, władze nakazały prawie 4 milionom mieszkańców radykalnie zmniejszyć zużycie wody. Jeśli społeczeństwo nie zastosuje się do nowych zaleceń, wody może zabraknąć już w kwietniu.

„Zostało nam tylko 95 dni, zanim zabraknie nam wody” – ogłosiło miasto Kapsztad – „21 kwietnia będziemy zmuszeni odłączyć od wody większość kranów”

Jeśli miasto nie rozwiąże problemu i nie zapewni sobie alternatywnego źródła wody, mieszkańcy Kapsztadu będą musieli ustawiać się w kolejki, w ustalonych przez władze miejscach, po dzienną rację wody – nie więcej niż 25 litrów.

Sytuację komentuje burmistrz miasta Kapsztad, Patricia de Lile, która napisała na swoim Twitterze:

„Nie da się tego przekazać w bardziej oczywistych słowach, wszyscy mieszkańcy muszą oszczędzać wodę i zużywać mniej niż 87 litrów dziennie. Oszczędzanie wody to póki co jedyny sposób”.

Susza, która rozpoczęła się w rejonie miasta w 2015 roku, została spowodowana w dużej mierze przez zjawisko pogodowe El Niño. Jednak eksperci są zdania, że niedobór wody w mieście, to nie tylko wina pogody, ale także złego zarządzania oraz rosnącej populacji.

 

Zagrożenie brakiem wody to nie tylko problem Kapsztadu. Coraz częściej mówi się o tym, że warunki pogodowe w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie staną się tak gorące i suche, że w bliskiej przyszłości obszary te nie będą dłużej nadawały się do zamieszkania. Naukowcy szacują, że do końca obecnego stulecia aż ¾ światowej populacji może doświadczyć tragicznych skutków ocieplenia klimatu.

 

 




Siła eksplozji meteoru nad stanem Michigan miała aż 100 ton trotylu

Meteor, który przyciągnął uwagę wielu mieszkańców stanu Michigan, wciąż stanowi temat do licznych dyskusji. Rzeczywiście jakiś obiekt wszedł tam w atmosferę rozjaśniając nocne niebo. Według doniesień rozpadł się na kawałki eksplodując w spektakularny sposób.

 

Według szacunków naukowców zanotowano wybuch, który osiągnął siłę przynajmniej 100 ton trotylu. Agencja USGS twierdzi, że odnotowano też trzęsienie ziemi o sile ponad 2 stopni. Nie ma pewności czy zjawisko wywołały meteoryty, które mogły dotrzeć do powierzchni ziemi w okolicach Detroit, czy też spowodowała to fala uderzeniowa.

Eksperci z NASA twierdzą, że meteor poruszał się ze stosunkowo niewielką prędkością 45 tys. km/h. Biorąc pod uwagę ten fakt, w połączeniu z jasnością tego obiektu, można dojść do wniosku, że ciało to miało co najmniej metr średnicy. Gdyby tak było to nie ma co liczyć na meteoryty, które mogłyby dotrzeć do powierzchni Ziemi.

Według NASA to właśnie eksplozja z siłą 100 ton trotylu spowodowała falę uderzeniową i nadzwyczaj głośny grzmot, który zaalarmował i przeraził wielu ludzi w południowo-wschodniej części Michigan. 

Eksperci z USGS początkowo twierdzili, że to meteoryty, które spadły 8 km od miejscowości New Haven, w północno-wschodniej części Detroit, spowodowały trzęsienie ziemi o sile 2.0 w skali Richtera, ale teraz nie są już tego tacy pewni.

 

Niezwykłe zjawisko zostało zarejestrowane przez bardzo wiele kamer i rejestratorów wideo w pojazdach. Wiele z nich zostało opublikowanych w Internecie. Można na nich zobaczyć świecący obiekt, który po kilku sekundach eksploduje.

Obserwacja nad Michigan byłą tak wyjątkowa, że zaczynają się już pojawiać rozmaite teorie spiskowe, wedle których to co obserwowano wcale nie było meteorem tylko jakąś zestrzeloną rakietą. Trzeba to zrozumieć, bo sytuacja stała się bardzo zimnowojenna i niektórym po prostu puszczają już nerwy.
 

 

 




Wywiad Tradera21 dla investing.com

Wywiad Tradera21 dla Investing.com. Prognozy inwestycyjne na 2018.

Drodzy Czytelnicy, w ostatnich dniach udzieliłem krótkiego wywiadu dla portalu investing.com. Najważniejszym tematem były oczywiście przewidywania odnośnie sytuacji na rynkach finansowych w nadchodzącym 2018 roku. Pełna treść poniżej. 

 

Investing.com: Jakie są Twoje prognozy na 2018 rok jeśli chodzi o politykę głównych banków centralnych? Który z nich jako pierwszy podniesie stopy procentowe?

 

Trader21: To który z nich pierwszy podniesie stopy procentowe jest bez znaczenia. Ważne są trendy. Z tego co obserwuję nasuwa się wniosek, że EBC pod wpływem Niemiec będzie dążył do ograniczenia dodruku. Kluczowe jest jednak jak wpłynie to na wysokość oprocentowania obligacji Włoch oraz Hiszpanii, które do tej pory było sztucznie zaniżane właśnie w efekcie dodruku. Wyceny obligacji ogólnie w Europie są ekstremalnie wysokie. Bankrut jakim są Włochy może pożyczyć kapitał na 10 lat płacąc niecałe 1,8% odsetek rocznie. Dla porównania Norwegia oraz Singapur czyli dwa kraje które nie mają długu netto (aktywa funduszy rządowych znacznie przekraczają dług publiczny) muszą zaoferować 1,5% oraz 2% odpowiednio. To jest chore ale do takich wypaczeń doprowadziła lekkomyślna polityka ratowania południowców przy pomocy dodruku.

 

Mimo, iż ograniczenie dodruku może znacznie zwiększyć ryzyko bankructwa kilku krajów a tym samy rozpadu strefy euro oraz euro jako waluty EBC będzie ograniczał dodruk. Nie może jednak takich działań podjąć samodzielnie. Najważniejsze banki centralne drukują około 125 mld USD miesięcznie. Jeżeli EBC będzie ograniczał dodruk to lukę musi wypełnić inny Bank Centralny. BOJ już drukuje jak szalony. W takim otoczeniu postawiłbym na FED który będzie powoli podnosił stopy procentowe i jednocześnie powróci do dodruku. To, że w perspektywie globalnej wchodzimy w erę wyższych stóp procentowych jest przesądzone. Inflacja rośnie w USA, strefie Euro, Japonii, Chinach oraz większości krajów rozwijających się. Kluczowe jednak dla podejmowania decyzji inwestycyjnych jest fakt, że mimo podwyżek stóp procentowych nadal pozostaną one silnie negatywne. Innymi słowy stopy procentowy ustalane przez banki centralne będą niższe niż rzeczywista inflacja. Tą właśnie drogą podążają centralne aby zredukować rzeczywistą wartość zadłużenia do poziomów które przestaną zagrażać ciągłości systemu. 

Czy Twoim zdaniem możemy spodziewać się powrotu zmienności? A jeśli tak, to na jakich klasach aktywów - akcje, pary walutowe, obligacje, towary?

Gdyby nie bezprecedensowy dodruk, polityka zerowych stóp procentowych oraz bezpośrednie zakupy aktywów przez banki centralne powrót do dużej zmienności mielibyśmy już dawno. Zamiast tego mamy okres „everything bubble”. Na obligacjach krajów rozwiniętych mamy bańkę wszech-czasów. Wyceny akcji poza nielicznymi wyjątkami oscylują pomiędzy poziomami bardzo wysokimi, a bańką spekulacyjną. Jedyne tanie aktywa to surowce, szczególnie rolne oraz metale szlachetne z wyłączeniem palladu. Co do samej zmienności w 2018 roku bardzo ciężko jest coś powiedzieć. Z jednej strony mamy bardzo wysokie cen, jedną z dłuższych hoss, która w warunkach rynkowych już dawno by się zakończyła z hukiem. Z drugiej strony banki centralne robią co mogą, aby obecną sytuację utrzymać możliwie jak najdłużej.

Na które instrumenty powinniśmy zwrócić szczególną uwagę?

Wymienię 5 aktywów, które moim zdaniem przedstawiają największą wartość w relacji do ceny:

- uran,

- metale ziem rzadkich oraz surowce strategiczne,

- małe spółki zajmujące się wydobyciem złota i srebra,

- surowce rolne,

- oraz najtańsze rynki akcji, czyli Rosja, Nigeria, Turcja oraz Katar.

Jakie mogą być czarna łabędzie 2018 roku?

Przychodzi mi do głowy co najmniej kilka możliwości:

- zawieszenie spłaty długu przez któregokolwiek z europejskich bankrutów w efekcie redukcji dodruku przez EBC,

- bankructwo jednego z setek zagrożonych europejskich banków inicjujące kaskadę bankructw oraz problem z płynnością na rynku derywatów,

- utrata zaufania inwestorów do jena jako waluty safe haven a tym samym poważna groźba bankructwa Japonii (pierwsze oznaki już widać po zerwaniu korelacji złoto JPY),

- dalsze zamieszanie wokół Korei Północnej,

- Arabia Saudyjska odchodząca od sprzedaży ropy wyłącznie za USD, a tym samym upadek systemu petrodolara.

Jak Twoim zdaniem będzie wyglądał 2018 rok w wykonaniu polskiej waluty? Powinniśmy spodziewać się umocnienia czy osłabienia złotego?

W zeszłym roku sprawa była bardzo prosta gdyż polska waluta była jedną z najsilniej niedowartościowanych ze względu na listopadowy atak spekulacyjny. Obecnie bardzo ciężko jest prognozować cokolwiek. Czemu, jeżeli działania banków centralny zapewnią nam kolejny rok spokoju oraz optymizmu wśród inwestorów kapitał będzie silnie przemieszczał się w kierunku rynków rozwijających się do których nadal należy Polska (przynajmniej wśród sentymentu inwestorów). Dla odmiany jeżeli dojdzie do jakichkolwiek zawirowań na rynkach finansowych to złotówka błyskawicznie się osłabi, najsilniej względem USD oraz CHF. 

Co z polską giełdą? Na które spółki warto zwrócić uwagę?

Na GPW jest kilka tanich spółek głównie z sektora produkcji żywności oraz innych powiązanych głównie z surowcami. Zaznaczam jednak, że rynek polski odpowiada za około 2% moich aktywów, więc nie mogę zbyt szczegółowo analizować spółek czy sektorów z GPW.

Czy zmiana na stanowisku prezesa Giełdy Papierów Wartościowych ostatecznie odwróci złą passę warszawskiego parkietu?

Zmiana prezesa nie ma żadnego znaczenia. GPW radziła sobie kiepsko w latach 2011-2015 jak i wszystkie giełdy krajów rozwijających się. W 2016 roku ten trend się odwrócił. W 2017 mieliśmy kontynuację. Tego typu cykle zazwyczaj trwają 6-7 lat więc do do polskiej giełdy jak i wielu innych EM jestem pozytywnie nastawiony. W 2000 mieliśmy bańkę na akcjach w USA, szczególnie na NASDAQ'u. W 2007 w krajach rozwijających się. Pamiętacie pewnie BRICS (Brazylia, Rosja Indie, Chiny oraz RPA). W tamtym czasie P/E w Polsce przekraczało 30. To dopiero jest bańka. Obecnie mamy znowu bańkę w USA. Tym razem sławny FANG. Widząc jak kapitał migruje spodziewam się że w Polsce jak i wielu innych rynkach krajów rozwijających się znowu będziemy mieli bardzo drogie akcje ale na to przyjdzie nam jeszcze poczekać 3-5 lat.

Jakich wskazówek udzieliłbyś innym inwestorom? Na co należy zwrócić uwagę w 2018 roku?

Jeżeli inwestujesz w akcje to wyłącznie najtańsze rynki. Poza tym ja przy okazji shortuję okazjonalnie najbardziej przeszacowane sektory w USA. Mam także sporą ekspozycję na sektor surowcowy zarówno poprzez ETN’y jak i spółki surowcowe. Sporo kapitału trzymam w metalach szlachetnych oraz gotówce (CHF oraz waluty surowcowe). Podział kapitału pomiędzy nieskorelowane aktywa daj mi dość duży poziom bezpieczeństwa, a 25-30% w gotówce umożliwi mi zakupy ekstremlanie tanich aktywów jeżeli dojdzie do oczekiwanej bessy, która zazwyczaj trwa 18-24 miesiące.

Czy uważasz, że możemy spodziewać się załamania na rynku kryptowalut?

Nie jestem specjalistą od kryptowalut, ale obecna sytuacja bardzo przypomina mi typową bańkę spekulacyjną. Przypuszczam, że jeżeli spytasz 100 osób na ulicy w co twoim zdaniem warto zainwestować kapitał. Minimum 50 wskaże BTC. w 2000 roku mieliśmy nową technologię zmieniającą wszystko. 7 lat później „nieruchomości których nigdy nie nie można stracić”. Dziś mamy kryptowaluty. Bańki zawsze były i zawsze będą. Chciwość, która je generuje jest częścią ludzkiej natury. Ja przynajmniej trzymam się z daleka aczkolwiek jestem pewien podziwu dla tych którzy szybko dostrzegli potencjał w kryptowalutach i kupili je, gdy ceny stanowiły ułamek cen obecnych. 

Dziękujemy za rozmowę.


Trader21

www.IndpendentTrader.pl




Nadciąga orkan Friederike. Spodziewany jest huraganowy wiatr i śnieżyce

Kolejny orkan sieje spustoszenie w Europie. Tym razem to niż nazwany Friederike. Z jego powodu już teraz setki lotów zostało odwołanych lub opóźnionych. W Belgii i Holandii wichura osiągała w porywach aż 140 km/h.

 

Według meteorologów do Polski, orkan Friederike dotrze już dziś wieczorem. Najbardziej narażone na jego oddziaływanie są zachodnie województwa naszego kraju, ale silnego opadu śniegu i porywistego wiatru można się spodziewać praktycznie na terytorium całej Polski.

Źródło: Twitter / @WasilewskiTomek 

Silny wiatr spodziewany jest już dzisiaj w nocy w południowo zachodniej Polsce. Szczególnie narażone są województwa dolnośląskie, lubuskie, wielkopolskie, opolskie i łódzkie, gdzie w porywach wiatr może wiać z prędkością przekraczającą 90 km/h. IMGW wydał ostrzeżenia pierwszego i drugiego stopnia. 

Jak zwykle w trakcie takich wichur mieszkańcom zagrożonych obszarów zaleca się szczególną ostrożność. Dotyczy to przede wszystkim ryzyka powalenia drzew, oraz przemieszczania różnych przedmiotów, które mogą stworzyć zagrożenie będąc porywane przez silny wiatr. Taka niebezpieczna pogoda potrwa przynajmniej do jutra.

 

 

 




Nowa teoria naukowa. Czy Etna nie jest wulkanem tylko gigantycznym gejzerem?

Etna jest znana jako jeden z najbardziej potężnych aktywnych wulkanów na Ziemi, ale jeden z włoskich badaczy zaproponował zupełnie nową teorię, która może potwierdzić, że tak naprawdę jest to wielki gejzer.

 

Na pierwszy rzut oka wydaje się to absurdalne, bo Etna wygląda jak wulkan, zachowuje się jak wulkan i ma stożek typowy dla wulkanów. Jednak oprócz lawy i popiołu, sycylijski żywioł produkuje też około 7 milionów ton pary wodnej, dwutlenku węgla i dwutlenku siarki rocznie.

 

W związku z tym pojawiła się śmiała opinia, że góra ta bardziej przypomina gigantyczny gejzer niż prawdziwy wulkan. Autorem tej nowej teorii jest profesor Carmelo Ferlito, z Uniwersytetu w Katanii na Sycylii. Studiował on zachowanie Etny od wielu lat i jego dogłębna wiedza na temat składu emisji wulkanicznych skłoniła go do sformułowania tej zaskakującej teorii. 

Powszechnie uważa się, że woda, CO2 i dwutlenek siarki, wytwarza się z wykwitów Etny, które są uwalniane z magmy. Profesor Ferlito uważa, że aby to było prawdziwe, Etna musiałaby wybuchać emitując dziesięć razy więcej lawy niż obecnie.

 

Inna teoria mówi, że można to wyjaśnić dużymi ilościami gazów produkowanych stanów, że gaz ucieka przed lawa dociera do powierzchni, a następnie wycofuje się z powrotem pod ziemię. Sugerowano też podobny proces z gazami produkowanymi w obrębie kompleksu, ale włoski naukowiec skwitował to tylko niedowierzanie, gdyż jego zdaniem cofające się gazy pompowałyby kalderę jak balon i byłyby tego ślady w postaci znacznej inflacji terenu.

Badania profesora Ferlito koncentrują się wokół założenia, że ilość różnych emitowanych przez Etnę materiałów stwierdzona pomiarami, nie jest wyjaśniona przez obecnie proponowane teorie. Wyniki badań sugerują, że komora, która zasila wulkan nie posiada tylko magmy, ale ma też dużo dwutlenku węgla, wody i dwutlenku siarki. Tylko 30 procent w niej to stopiona skała. 

 

Taki system bardziej można nazwać gejzerem niż  wulkanem. Według profesora Ferlito, źródło wody, która w formie pary wodnej pojawia się w czasie erupcji może pochodzić z wnętrza Ziemi. W swojej pracy badawczej, wskazuje on na ostatnie dowody wskazujące na istnienie ogromnej ilości wody w płaszczu Ziemi. Badania opublikowane w ubiegłym roku dowodzą, że jest jej tam tak dużo jak we wszystkich oceanach razem wziętych. 

 

 




„Oni nazwali nas małpami" - H&M opuszcza RPA po serii pogromów w sklepach firmowych

Na początku stycznia H&M została oskarżona o rasizm. Firma opublikowała zdjęcie czarnego chłopca w bluzie z napisem „Najfajniejsza małpa w dżungli". Po fali publikacji na portalach społecznościowych związek z marką zerwał muzyk The Weeknd i raper G-Eazy. Nawet publiczne przeprosiny firmy i wycofanie bluzy z wyprzedaży nie powstrzymało skandalu. W weekendy sklepy H&M w Południowej Afryce padły ofiarą „Fighters for Economic Independence".

 

Aktywiści „Bojowników o niezależność gospodarczą" (partia zwolenników rewolucyjnego socjalizmu i lewicowego populizmu) rozbili jeden ze sklepów H&M. Przeprowadzono także atak hakerski na sklep internetowe marki.

„Nazwali nas małpami, więc zachowujmy się tak, jak one" – skomentował sprawę jeden z działaczy.

Inni niezadowoleni wzywają do cichego i pokojowego protestu przeciwko H&M poprzez zaprzestanie kupowania odzieży szwedzkiej marki. Rozróby, które zarejestrowane na wideo, miały miejsce w sobotę w kilku sklepach H&M w RPA. Naoczni świadkowie mówią, że „bojownicy o ekonomiczną niezależność" ze śpiewem maszerowali przez centra handlowe, niszcząc sklepy i kierując pogróżki pod adresem tych, którzy próbowali to filmować.

W niedzielę sklepy H&M w RPA były zamknięte, a wystawy i gabloty zakryte papierami. Zarząd firmy twierdzi, że zamknięcie jest tymczasowe. „Bojownicy o niezależność ekonomiczną" zamierzają powtarzać jednak swoje akcje.Przyszłość biznesu H&M w RPA jest nieznana, a setki pracowników firmy prawdopodobnie stracą pracę. W sumie pod marką H&M w tym kraju funkcjonje 17 sklepów.