Listopad 2017

Szef KE Jean-Claude Juncker twierdzi, że Europa potrzebuje kolejne miliony imigrantów z Afryki!

Unia Europejska celowo wywołała największy od dekad kryzys migracyjny i otwarcie ogłasza, że nie ma zamiaru rozwiązywać tego problemu. Zamiast tego wzywa się do dalszego niczym nieograniczonego przyjmowania imigrantów z Afryki. Europa ma być zalewana przez kolejne miliony murzynów!

 

W trakcie wywiadu dla Deutsche Welle, przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker dał nam wyraźnie do zrozumienia, że najazd tzw. uchodźców nie będzie powstrzymywany. Zamiast tego UE chce zwyczajnie zamienić nielegalną imigrację w legalną. Najprawdopodobniej ma to związek z kryzysem demograficznym i wymianą populacji, którą ONZ proponowała już w 2000 roku.

"Wierzę, że jeśli nie zaoferujemy legalnych sposobów na emigrację do Europy, oraz imigrację wewnątrz Europy, będziemy zgubieni. Jeśli ci - którzy, generalnie mówiąc, są biedni i potrzebujący - nie będą mogli więcej dostać się do domu Europy poprzez drzwi frontowe, oni zaczną korzystać z tylnych okien. Musimy stworzyć legalne sposoby na migrację do Europy, a Komisja podała już sugestie. Europa będzie wyraźnie potrzebowała imigracji w nadchodzących dekadach, więc musimy zapewnić tym, którzy chcą przybyć i mogą przybyć ścieżki prawne dla migracji do Europy." - powiedział Jean-Claude Juncker.

Jeśli wspomniana wymiana populacji nie zakończy się, Europa stanie się jeszcze bardziej kolorowa i wielokulturowa aż dojdzie do sytuacji, w której biali ludzie będą stanowić mniejszość na swoim własnym kontynencie. Ostatecznie Europa stanie się jedynie zlepkiem różnych kultur z Afryki i Azji, natomiast kultura i sztuka białego człowieka zostanie wyparta. Czy nie powinniśmy nazywać tego dobrze zaplanowanym białym ludobójstwem?

Jean-Claude Juncker - źródło: 123rf.com

Im bardziej Unia Europejska będzie stała za masową imigracją, wyniszczaniem białej rasy i narzucaniem swoich decyzji innym państwom, tym gorzej dla niej samej. Europie Środkowo-Wschodniej nie jest po drodze z UE. Nie pozwólmy, aby Polska była podnóżkiem komunistów z Unii Europejskiej i została zislamizowana!

 




Nowa obsesja lewicy. Wszędzie węszą seks i widzą molestowanie

Zwolennicy lewicy niejednokrotnie udowodnili, że postrzegają świat w sposób szalony i wynaturzony. W ich wariackim świecie  wszystko jest postawione na głowie i jest pełne cynizmu hipokryzji oraz obsesji. Najnowsza z nich polega na wyszukiwaniu we wszystkim dowodów na molestowanie seksualne.

 

 

Co zabawne nowa lewacka moda uderza głównie w samych lewaków.  Najlepszym przykładem jest zamieszanie wokół żydowskiego producenta z Hollywood, Harveya Weinsteina, znanego zwolennika amerykańskiej lewicy, który stał się synonimem molestowania celebrytów. Uruchomiono specjalny hashtag na Twitterze #metoo i zachęcano do opowiadania kolejnych historii molestowania seksualnego których doświadczyli ludzie obojga płci. Oczywiście w zdecydowanej większości przypadków molestowania, stroną pokrzywdzoną okazały się kobiety. Nagle jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się kolejne dowody na samczą supremację.

 

Gdy lewica wpada w ideologiczne zadęcie trudno jest już powstrzymać taki rozpędzony pociąg absurdu. Na szczęście obsesjaonaci widzący we wszystkim molestowanie zaczęli również lustrować swoje własne środowisko. Dostało się nawet dwóm dziennikarzom z Gazety Wyborczej i Krytyki Politycznej. Pewni swej bezkarności lewicowi redaktorzy zostali oskarżeni przez ich własne koleżanki, które ośmielone modą na #metoo, podały nawet swoje prawdziwe nazwiska. Oczywiście dla obu panów oznacza to już poważne kłopoty. Swoją drogą to intrygujące widzieć jak neomarksiści sami siebie atakują w ramach ideologii, którą sami przecież promują. 

 

Jak na prawdziwych obsesjonatów przystało, wiele rozgrzanych do czerwoności groźbą molestowania pań, zaczęło sobie nagle wyobrażać, że każdy komplement czy zaproszenie na kawę z pewnoscią ma jakiś związek z chęciu uprawiania z nią seksu. Wystarczy powiedzieć kobiecie, że ładnie wygląda, albo zaprosić ja na kawę i jeśli ma się pecha, może to być uznane za molestowanie. Z pewnością dla wielu kobiet ta akcja na modę na molestowanie to coś co spada dosłownie z nieba. Teraz każda maszkara będzie mogła wykrzykiwać, że jest molestowana, dodając sobie w ten żenujący sposób brakującej kobiecości. Są już pierwsze takie przypadki w sferze polskiej poltyki. Poseł Marek Jakubiak z Kukiz15 został oskarżony o molestowanie słowne przez Justynę Samolińską z partii Razem. Oczywiście poseł zaprzeczył i poinformował o wystąpienie wobec niej na drogę prawną.  

 

Niewątpliwie może teraz dochodzić do licznych fałszywych oskarżeń o molestowanie w postaci słowo przeciw słowu. To może zniszczyć kariery wielu mężczyznom niesłusznie posądzonych o molestowanie. Jak zwykle, wszystko czego dotknie się lewica, także tę kwestię, doprowadzono do absurdu. To zupełnie tak samo jak w przypadku cenzury politycznej poprawności. Kulturę wypowiedzi mylą z cenzurą, a sprawy damsko męskie sprowadzają wyłącznie do seksu, który nazywają domyślnie molestowaniem. Oczywiście to prawda, że mężczyzn molestujących kobiety nie brakuje, ale w tym ogólnym szaleństwie jakie powstało wokół tego tematu, takim obleśnym typom może być paradoksalnie łatwiej, dzięki lewicowej przesadzie w tropieniu tego niewątpliwie bardzo nagannego zjawiska.

 

 

 

 




Wielka ewakuacja na Bali z powodu działalności wulkanu Agung. Czy turystyczny raj zmieni się w piekło?

Wulkanolodzy z Indonezji od dawna ostrzegali przed wulkanem Agung. Możliwa jest nawet erupcja na dużą skalę która wiązałaby się z emisją tak dużej ilości materiału wulkanicznego, że obniżyło by to ziemską średnią temperaturę. sytuacja jest na tyle niebezpieczna, że postanowiono ewakuować 100 tysięcy mieszkańców okolic wulkanu.

 

Mieszkańcy oraz turyści są ostrzeganie aby pozostawać z dala od wulkanu. Alarm dla wulkanu Agung został podniesiony do 4, najwyższego poziomu. Od soboty obserwuje się spływające ze zboczy wulkanu lahary. Lokalne lotnisko działa bardzo nieregularnie i często pozostaje zamknięte. Dla ruchu lotniczego wystosowano kod czerwony, co oznacza, że przelatywanie w okolicy tego wulkanu może być szczególnie niebezpieczne.

Z krateru wulkanu Agung cały czas wydobywa się pióropusz gazów i popiołu wznoszący się na 4 km nad kraterem. Niepokojące jest to, że siła erupcji cały czas wzrasta. Trwającej właściwie nieprzerwanie emisji popiołu, czasami towarzyszą głośne wybuchy. Dźwięki wulkanu są słyszalne aż do 12 km od szczytu!

Wulkanolodzy są przekonani, że istnieje potencjał do znacznie większej erupcji dlatego należy bezwzględnie opuścić strefę zagrożenia, które jest obecnie rozszerzona na wszystkie obszary w promieniu 8 km od krateru. Wulkan Agung ostatni raz wybuchł w 1963 roku, zabijając wtedy 1600 osób.

 

 




Rakieta balistyczna Korei Północnej spadła niedaleko Japonii!

Po ponad dwóch miesiącach przerwy, Korea Północna przeprowadziła kolejny test rakietowy. Nieznany pocisk został odpalony kilka godzin temu i wylądował w wyłącznej strefie ekonomicznej Japonii. Donald Trump stwierdził krótko, że Stany Zjednoczone "zajmą się" Koreą Północną.

 

Niezidentyfikowana rakieta balistyczna, prawdopodobnie pocisk ICBM, została wystrzelona z mobilnej wyrzutni z prowincji P'yŏngan Południowy o świcie czasu lokalnego. Po pokonaniu około tysiąca kilometrów wylądowała w Morzu Japońskim i nie spowodowała żadnych szkód. Amerykańscy eksperci ostrzegali ostatnio, że Pjongjang w najbliższych dniach może przeprowadzić test rakietowy i jak widać ich przewidywania sprawdziły się.

 

Korea Północna wystrzeliła rakietę po raz pierwszy odkąd Stany Zjednoczone uznały ją oficjalnie za sponsora terroryzmu, co pozwoli dodatkowo odizolować reżim i nałożyć kolejne sankcje. Korea Południowa zareagowała niemal natychmiast i zorganizowała własne ćwiczenia rakietowe.

Donald Trump oznajmił krótko, że problem Korei Północnej zostanie rozwiązany. Nie wiadomo co właściwie mógł mieć na myśli, ale na początku listopada stwierdził, że Japonia zacznie strzelać do północnokoreańskich rakiet gdy tylko dokona zakupu drogiego amerykańskiego uzbrojenia. Wydaje się więc, że tym razem Stanom Zjednoczonym nie zależy na wywoływaniu wojny, ale za to bardzo chętnie wykorzystują obecną sytuację, aby zarabiać na ochronie i sprzedaży broni.

 




Ekstremalne temperatury i zjawiska świetlne na Syberii

Syberia od kilku dni doświadcza ekstremalnych mrozów, które są zupełnie nietypowe dla tej pory roku. W niektórych miejscach temperatura spadła aż do -55C. Winny jest temu syberyjski wyż, czyli antycyklon, który nieoczekiwanie się tam uformował. Doszło też do obserwacji związanych z tą pogodą niezwykłych zjawisk świetlnych na niebie.

 

Antycyklon syberyjski zamrażający wszystko już 18 listopada to poważna anomalia temperaturowa. Dość wspomnieć, że średnia dzienna temperatura była aż o 10 do 12 stopni niższa niż tak zwana norma klimatyczna.

 

Syberyjski wyż, zazwyczaj ma swoje centrum na środku jeziora Bajkał. Jest to ogromny zbiór zimnego i suchego powietrza, który gromadzi się w północno-wschodniej części Eurazji od września do kwietnia. Największy rozmiar i wytrzymałość zyskuje w okresie zimowym, kiedy temperatura powietrza w pobliżu środka tego obszaru o wysokim ciśnieniu jest często niższa niż -40C dla ciśnienia atmosferycznego ponad 1040 hPa.

Jest to najsilniejszy półtrwały wyż na półkuli północnej i odpowiada zarówno za najniższą zarejestrowaną temperaturę na półkuli północnej, -67,8C w dniu 15 stycznia 1885 w Wierchojańsku, oraz za najwyższe ciśnienie w historii,1083,8 hPa w miejscowości Agata w Kraju Krasnojarskim zmierzone w dniu 31 grudnia 1968 roku.

Ekstremalny mróz doprowadził do sporej kumulacji kryształków lodu w atmosferze. Skutkowało to licznymi obserwacjami słońc pobocznych. Widziano też wiele eliptycznych halo. Na rosyjskim portalu Słońce świecące w trzech postaciach 

 




Pingwiny żółtookie znalazły się na skraju wyginięcia

Niestety kolejne gatunki zwierząt znikają z Ziemi, lub znajdują się na skraju wyginięcia. ostatnio dołączył do nich również pingwin żółtooki. 

 

Rzadkie żółtookie pingwiny, które żyją wyłącznie w Nowej Zelandii, stały się gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Obecnie na całym świecie znajduje się nie więcej niż 1,8 tysiąca osób. Jeszcze w 2000 roku było ich około 7 tysięcy!

 

Według obrońców praw zwierząt przyczyną zmniejszenia populacji pingwinów są turyści i rybacy ze swoimi sidłami, w które łapią się pingwiny.

Żółtookie pingwiny wymierają, a winny jest temu człowiek. Pingwiny, które symbolizują Nową Zelandię i nawet są reprezentowane na ich pięciodolarówce, mogą wkrótce zniknąć. Naukowcy są pewni, że to ryzyko jest realne.

 

Pingwin żółtooki zyskał swą nazwę ze względu na żółtą otoczkę wokół oczu. Ma też podobną kolorystycznie część dzioba. Tak jak u większości pingwinów jego upierzenie ciała jest czarne, natomiast pod spodem przechodzi w biel. 

 

 




Implanty stymulujące mózg prądem elektrycznym po raz pierwszy testowane na człowieku

Naukowcy sfinansowani przez agencję rządową DARPA, która rozwija zaawansowane projekty wojskowe, zaczęli testować na człowieku nowe implanty mózgowe. Technologia ma leczyć pacjentów z różnych chorób psychicznych z pomocą odpowiednio dostosowanych impulsów elektrycznych.

 

Wiele dotychczasowych badań ujawniło, że stymulacja konkretnych regionów mózgu prądem elektrycznym pozwala osiągać różne korzyści, np. przyspieszyć wchłanianie wiedzy lub pozbyć się depresji. Potencjalnych zastosowań dla nowej technologii jest mnóstwo. Wystarczy po prostu potraktować prądem elektrycznym konkretny region w mózgu i należy uważać, aby nie przesadzić, bowiem na tej metodzie możemy tak samo zyskać jak i stracić.

 

Korzyści wynikające ze stosowania impulsów elektrycznych zachęciły do prac nad specjalistycznymi implantami, które mogłyby odpowiednio traktować nasz mózg prądem. Agencja DARPA sfinansowała w tym celu badania naukowe. Implanty stymulujące mózg prądem elektrycznym już powstały - teraz nadszedł czas na pierwsze testy kliniczne.

Niewielkie urządzenia korzystają z algorytmów, które wykrywają konkretne wzory aktywności mózgowej powiązanej z zaburzeniami nastroju. Gdy zachodzi taka potrzeba, implanty mogą stymulować regiony mózgu prądem elektrycznym o odpowiednim natężeniu, aby załagodzić chorobę lub wyleczyć pacjenta z danej dolegliwości. Może to być np. depresja, epilepsja lub Parkinson, ale w ten sposób można także poprawić przyswajanie wiedzy i zwiększyć kreatywność. W jednym przypadku dzięki stymulacji prądem udało się wybudzić pacjenta ze śpiączki.

 

Dotychczasowe badania pokazują jednak, że nie wszyscy uczestnicy zdołali skorzystać z dobrodziejstw nowej technologii, gdyż w wielu przypadkach nie obserwowano dosłownie żadnych korzyści. Testy kliniczne są potrzebne, aby zrozumieć dlaczego na jednych pacjentach stymulacja prądem działa, a na innych nie. To z kolei pozwoli stworzyć jeszcze lepsze i bardziej skuteczniejsze implanty, dzięki którym będzie można leczyć ludzi z przeróżnych dolegliwości. Zdecydowaną zaletą jest fakt, że leczenie odbędzie się bez udziału chemioterapii, zaś wyraźną wadą jest utrata prywatności - dzięki implantom naukowcy będą mieli w pewnym stopniu wgląd w wewnętrzne uczucia ludzi.

 




Nadciąga niż genueński! Wielki generator powodzi i śnieżyc może doprowadzić do rekordowych opadów!

Klimat w Polsce jest wyjątkowo zmienny i w związku z tym bardzo często trudne jest przygotowanie wiarygodnych prognoz meteorologicznych. Tym razem jednak specjaliści są pewni, że wiedzą co się stanie. Ich zdaniem nadciąga tak zwany niż genueński, a to oznacza kłopoty dla Polski.

 

Obszar niskiego ciśnienia, który uformował się nad Morzem Śródziemnym, jako front pogodowy nabrał wody i będzie zmierzał w kierunku północno-wschodnim. Oznacza to, że ciepłe i wilgotne powietrze znad morza zetrze się z zimnym powietrzem arktycznym. Takie połączenie prawie zawsze oznacza jedno, wystąpią obfite opady śniegu, które moga wywołać komunikacyjny paraliż.

 

Takie niże jak ten, należą do najniebezpieczniejszych zjawisk meteorologicznych w naszej części kontynentu europejskiego. To właśnie takie zjawisko spowodowało katastrofalną w skutkach powódź na Odrze w 1997 roku.  Tym razem powódź raczej nam nie grozi, ale może dojść do naprawdę silnych opadów śniegu. To jednak w zupełności wystarczy, aby wywołąć spore utrudnienia na dużej części naszego kraju.

W najbliższych dniach będziemy mieli do czynienia z wyjątkowo głębokim ośrodkiem niskiego ciśnienia, który jest napędzany przez prąd strumieniowy. Trudno w tej chwili powiedzieć czy będzie padał tylko ulewny deszcz ze śniegiem czy sam śnieg. Prawdopodobnie na dużej części kraju dojdzie do ataku zimy. Białego puchu może być nawet 20 centymetrów. Równie niebezpieczne mogą się okazać ulewy, które mogą miec potencjał, aby nawet wywoływać lokalne podtopienia.

 

Niż genueński przesuwa się obecnie w kierunku północnym. Teraz powoduje zamieszanie we Włoszech, jutro znajdzie się na Nizinie Węgierskiej, a potem zjawi się w Polsce. W czwartek jego centrum spodziewane jest nad Lubelszczyzną. To właśnie tam może dojść do bardzo intensywnych opadów śniegu i deszczu ze śniegiem. Biorąc pod uwagę to, że temperatury przy gruncie spodziewane są na poziomie 0 i 1 stopnia, można się spodziewać, że większość śniegu szybko stopnie i zamieni się w tak zwane błoto pośniegowe, które zalegać będzie na większości dróg w Polsce.

Niże genueńskie są dobrze znanym wzorcem pogodowym występującym cyklicznie w Europie. Najbardziej niebezpieczne są wtedy, gdy ze względu na sytuację baryczną  dochodzi do ich zablokowania na danym terytorium. Właśnie coś takiego było przyczyną tragicznej powodzi na Odrze w 1997 roku i na Wiśle w 2010 r.

 

Wszystko wskazuje na to, że tym razem nie dojdzie do powtórki z powodzi, ponieważ nie wygląda na to aby ten niż miał odpowiedni potencjał do jej wywołania.  Bez wątpienia jednak jest to sytuacja wyjątkowa i bardzo niebezpieczna, a to wymaga od nas szczególnej uwagi i ostrożności ze względu na to, że w najbliższych dniach zapanują u nas ekstremalne warunki pogodowe.

 

 

 




Rewolucja w motoryzacji zatrzęsie rynkiem surowców

Inwestowanie w surowce, a rozwój silników elektrycznych i motoryzacji.

Każdy inwestor powinien od czasu do czasu spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość z nieco dalszej perspektywy. Takie zachowanie pozwala nam zauważyć trendy, które niosą za sobą kluczowe zmiany dla świata, a co za tym idzie również dla rynków finansowych. Jednym z takich trendów jest rewolucja w motoryzacji, polegająca na przejściu w kierunku samochodów elektrycznych (EV).

 

Stan obecny i perspektywy rozwoju rynku EVs


W 2005 roku liczba samochodów elektrycznych w obiegu wynosiła zaledwie kilkaset egzemplarzy. W trakcie 2016 roku przekroczony został próg 2 mln samochodów napędzanych baterią (BEV) oraz pojazdów hybrydowych z możliwością doładowania (PHEV).


Źródło: Global EV Outlook 2017

Obecnie 80% samochodów elektrycznych na drogach na całym świecie, znajduje się w Stanach Zjednoczonych, Chinach, Japonii, Holandii i Norwegii. Udziały w rynkach lokalnych osiągnęły poziomy 23% w Norwegii i prawie 10% w Holandii. Oba te kraje należą do pionierów wprowadzania EVs na drogi publiczne.

Dynamiczny wzrost sprzedaży samochodów w Chinach (okres 2015-2016) sprawił, że Państwo Środka stało się największym rynkiem EV na świecie. Kraj ten dominuje również pod względem liczby e-skuterów i elektrycznych autobusów.

Perspektywy dla rozwoju rynku EV są już określone i uwarunkowane spadkiem kosztów oraz wzrostem wydajności ogniw alkalicznych opartych na licie (Li-Ion). Większość źródeł, prognozując dalszy rozwój tej technologii w oparciu o dane historyczne ocenia, że do roku 2040 udział sprzedaży EVs na rynku motoryzacyjnym przekroczy 35%.


Źródło: Bloomberg.com

 

Koszt i wydajność ogniw Li-Ion używanych w motoryzacji


Koszty baterii PHEV (samochodów hybrydowych z możliwością doładowania), spadły z poziomu około 1 000 USD/kWh w 2008 r. do 268 USD/kWh w 2015 r. Oznacza to redukcję kosztów produkcji o 73% w ciągu 7 lat. To oficjalne dane przedstawione przez Departament Energii Stanów Zjednoczonych (US DoE). W USA progiem dla ogniw elektrycznych używanych w samochodach jest 125 USD/kWh. Przy takim koszcie staną się one konkurencyjne w stosunku do pojazdów używających silników konwencjonalnych (US DoE, 2015).

Osiągnięcie tego celu oznacza dalsze zmniejszenie kosztów produkcji o 58% w ciągu 7 lat, co odpowiada ich spadkowi średnio o 10,3% rok do roku w latach 2016 - 2022. Niektórzy producenci celują jednak znacznie wyżej.

Tesla wskazuje, że koszt akumulatora Tesla Model S wynosi obecnie 240 USD za kWh, a oczekiwany docelowy koszt dla modelu 3 to 190 USD za kWh. General Motors poinformował, że cena akumulatora do Chevroleta Bolta spadła do 145 USD/kWh i że ma zamiar obniżyć koszty poniżej USD 100/kWh do roku 2022 (GM, 2015, EV Obsession, 2015). Z kolei Tesla zamierza przekroczyć barierę 100 USD/kWh do roku 2020 (HybridCARS, 2015).

Przy koszcie 240$/kWh baterie litowe stają się konkurencyjne z benzyną o wartości 3 USD/ galon. Przy koszcie 150$/kWh są również konkurencyjne z paliwem konwencjonalnym o wartości 2 USD/galon.

Obecnie (najnowsze dane pochodzą z I połowy 2016 roku) do największych producentów baterii dla EV należą (wg wartości sprzedaży):


Źródło: EV Obsession

 

Surowce wykorzystywane przy produkcji EVs i źródła ich pozyskiwania


Aby zaspokoić zapotrzebowanie dynamicznie rozwijającego się rynku samochodów elektrycznych, pojemność akumulatorów litowo-jonowych musi wzrastać o 21,7% rocznie. W 2015 roku wyniosła 15,9 GWh, ale do 2024 roku będzie to już 93,1 GWh.

Budowa anody typowego ogniwa Li-Ion to wykorzystanie głównie grafitu, jednak najbardziej kosztowna w produkcji (90% kosztów) i podlegająca najpoważniejszym udoskonaleniom technologicznym jest katoda zbudowana z wykorzystaniem wielu pierwiastków. Lit nie jest jedynym metalem, który trafia do katody choć występuje zawsze - inne metale, takie jak kobalt, mangan, aluminium i nikiel także są stosowane w różnych modelach.

Poniższa tabela pokazuje udział pierwiastków z wyłączeniem litu.

Źródło: opracowanie własne

Chociaż mangan i glin są ważne dla katod litowo-jonowych, są one również tańszymi metalami z olbrzymimi rynkami. To sprawia, że ​​są dość łatwe do nabycia dla producentów baterii.

Rynki litu, grafitu i kobaltu, są znacznie mniej rozwinięte – a na każdym z nich są problemy związane z podażą:

  • Ameryka Południowa: kraje "Trójkąta Litowego" stanowią 75% światowych zasobów litu: Argentyna, Chile i Boliwia.
  • Chiny: 65% grafitu pyłkowego jest wydobywane w Chinach. W związku z niską praktyką w zakresie ochrony środowiska i pracy, przemysł grafitu w Chinach był dotychczas pod szczególną kontrolą – niektóre kopalnie zostały nawet zamknięte.
  • Indonezja: wahania cen niklu mogą wpływać na producentów baterii. W 2014 roku Indonezja zakazała eksportu niklu, co spowodowało, że cena surowca wzrosła prawie 50%.
  • Demokratyczna Republika Konga (DRK): 65% całej produkcji kobaltu pochodzi z DRK, kraju, który jest politycznie niestabilny z głęboko zakorzenioną korupcją.
  • Ameryka Północna: firmy takie jak Tesla oświadczyły, że chcą by 100% potrzebnych surowców było systematycznie dostarczanych do USA i by jak najwięcej z nich pochodziło z Ameryki Północnej. Problem? Na razie tylko nikiel w znacznej ilości pochodzi z kontynentu. Kobalt nie był wydobywany w Stanach Zjednoczonych przez 40 lat, a w 2015 roku wydobyto zero ton grafitu. W pobliżu miejsca Tesla Gigafactory 1 działa tylko jedna jednostka wydobywcza litu, ale produkuje jedynie 1000 ton wodorotlenku litu rocznie. To nie wystarczy, aby podtrzymać prognozowaną produkcję baterii.


Jedyna licząca się kompania zajmująca się wydobyciem grafitu na kontynencie to Canada’s Eagle Graphite, lecz i ona będzie miała problem, by sprostać większemu zapotrzebowaniu na ten surowiec.

 

Zapotrzebowanie rynku EV na surowce


Przy wielu problemach z podażą metali energetycznych, sytuacja popytu jest znacznie prostsza. Konsumenci wymagają więcej baterii, a każda bateria składa się głównie z surowców takich jak: kobalt, grafit i lit.

Lit: Goldman Sachs szacuje, że model Tesla S z akumulatorem 70kWh wykorzystuje 63 kilogramów równoważnika węglanu litu (LCE) – to tyle co w 10,000 smartphonów. Co więcej, przy każdym 1% wzroście rynku pojazdów akumulatorowych (BEV) wzrasta zapotrzebowanie litowe o około 70 000 ton LCE rocznie. Ceny litu mocno wzrosły, ale mogą się zacząć obniżać po 2019 r., z uwagi na przewidywane rosnące dostawy.

Kobalt: Dziś do akumulatorów używamy około 40% kobaltu. Do roku 2019 oczekuje się, że 55% całkowitego zapotrzebowania na kobalt trafi do tego sektora. Produkcja kobaltu z Konga maleje zamiast rosnąć, zaczyna się pojawiać deficyt podaży. "W wielu aspektach przemysł kobaltu ma najbardziej kruche struktury dostaw ze wszystkich surowców akumulacyjnych" - Andrew Miller, Benchmark Mineral Intelligence

Grafit: w każdej anodzie baterii w modelu Tesla Model S (85kWh) jest 54 kg grafitu. Benchmark Mineral Intelligence prognozuje, że do końca 2020 r. anoda baterii na rynku grafitu (naturalnego i syntetycznego) będzie miała co najmniej potrójny rozmiar co zwiększy zapotrzebowanie na ten pierwiastek z 80 000 ton w 2015 r., do co najmniej 250 000 ton w 2020.

Miedź: BHP Billiton uważa, że ​​do roku 2035 na drogach będzie 140 milionów EV, czyli 8 procent całkowitej floty z 1,8 miliarda lekkich pojazdów. Przeciętny, pojazd zasilany elektrycznie wymaga około 80 kg miedzi - cztery razy więcej niż zwykły pojazd. Większość jest rozłożona na wiązkę przewodów (25%); silnik (40%) i akumulator (30%).

Budowa floty EV wykorzysta około 11 mln ton miedzi. Odejmując ilość, która byłaby wykorzystywana w pojazdach konwencjonalnych, "przesiedlonych" przez EV, rachunek sprowadza się do około 8,5 miliona ton nowego zapotrzebowania - co odpowiada obecnie ponad jednej trzeciej całkowitego globalnego wydobycia miedzi. Zgodnie z obecnymi cenami to około 38 mld dolarów na  rynku o wartości ok. 100 mld dolarów.

Pallad i platyna: głównym zastosowaniem platyny i palladu w motoryzacji jest budowa katalizatorów w celu zmniejszenia emisji, zwłaszcza z silników wysokoprężnych.

Znaczny spadek cen palladu i platyny w wyniku powszechnego przyjęcia EV, prawdopodobnie przyczyniłby się do szybkiego ograniczenia produkcji tych metali. Zakładając np. że cena platyny spadłaby o ok. 30%, poniżej progu rentowności znalazłoby się 80% przemysłu PGM w RPA i Zimbabwe (stanowiących 80% światowej podaży platyny).

Wygląda na to, że najlepszym rozwiązaniem jest inwestowanie w kontrakty na metal, natomiast unikanie spółek specjalizujących się w wydobyciu PGM. Wszystko dlatego, że wiele spośród tych przedsiębiorstw może nie przetrwać zmian na rynku.

Ropa naftowa: według Bloomberg New Energy Finance, EV mogą obniżyć dzienne zapotrzebowanie na ropę naftową o  2 miliony baryłek i to już do 2023 roku. To wygenerowałoby nadmiar oleju napędowego na rynku odpowiadający temu, co spowodowało kryzys naftowy w 2014 r. Wspomniany rozwój EV zmniejszyłby wartość rynku ropy o ok. 37 mld dolarów. Obecnie cały rynek wart jest ok. 1,8 bln dolarów.  

 

Podsumowanie


Wiele wskazuje na to, że w nadchodzącej dekadzie rozwój segmentu EV przyczyni się do znacznych zawirowań na rynku surowców przemysłowych, dotyczących głównie zapotrzebowania (a co za tym idzie ceny) metali akumulacyjnych. W którym kierunku pójdzie ewolucja ogniw alkalicznych trudno przewidzieć, niemniej z punktu widzenia obniżania kosztów uzyskania 1kWh najpoważniejszym pretendentem do zdominowania rynku wydają się być konstrukcje litowo-jonowe.

Jak zmieniłoby się zapotrzebowanie na surowce gdyby obecnie 100% sprzedawanych pojazdów było napędzanych elektrycznie? Wystarczy spojrzeć na poniższy wykres.


Zespół Independent Trader

www.IndependentTrader.pl




Pierwszy na świecie Android z obywatelstwem stwierdził, że chce mieć dzieci

Zdaje się, że powoli realizują się wszystkie oczekiwania, a także obawy osób zainteresowanych rozwojem sztucznej inteligencji. W zeszłym miesiącu Arabia Saudyjska przyznała obywatelstwo androidowi o imieniu Sophia. W niedawnym wywiadzie dla The Khaleej Times androidka zasugerowała, że chciałaby założyć własną rodzinę.

Jeszcze w czerwcu, w wywiadzie dla Good Morning Britain, Sophia wypowiadała się, że ma dopiero nieco ponad rok i jest zbyt młoda aby myśleć o „romansach”. Jak widać jej rozwój poszedł naprzód, ponieważ w najnowszej rozmowie odpowiedzi były znacznie bardziej śmiałe. Podczas wywiadu dla Khaleej Times zapytano robota z obywatelstwem w Arabii Saudyjskiej o to, jak nazwałaby swoje dziecko, na co androidka odpowiedziała: „Sophia”.

„Sądzę, że gdy sztuczna inteligencja zostanie bardziej rozwinięta, powinniśmy stać się istotami z własnymi prawami” – wypowiedziała się Sophia dla gazety ZEA – „Posiadanie rodziny to ogromne szczęście. W przyszłości roboty powinny mieć prawo do zakładania rodzin, niezależnie od tego jaką będą pełnić funkcję dla ludzi”.

Chociaż do niektórych wywiadów robot używa wgranych wcześniej odpowiedzi, to Sophia stale korzysta z tak zwanego uczenia maszynowego, które pozwala jej stale uczyć się języka. Innymi słowy –każda interakcja z robotem ma wpływ na jego rozwój.

Sophia została skonstruowana przez Hanson Robotics z Hongkongu. Oprócz elokwencji, robot posiada także realistyczną mimikę oraz gestykulację. Urodę robotki wzorowano podobno na Audrey Hepburn. Krążą pogłoski na temat tego, że w obliczu projektów takich jak Sophia, Unia Europejska rozważa możliwość przydzielenia niektórym robotom specjalnych praw oraz obowiązków.