Listopad 2017

Pierwszy przeszczep ludzkiej głowy może zakończyć się sukcesem

Kontrowersyjny neurochirurg, Sergio Canavero, powraca z nowymi informacjami na temat swojego pomysłu przeszczepu głowy. Uważa on, że pierwszy na świecie przeszczep tego typu jest tylko kwestią czasu, po tym jak chińscy naukowcy z powodzeniem przeprowadzili przeszczep pierwszej głowy na ludzkich zwłokach.

Na konferencji prasowej w Wiedniu w piątek rano, neurochirurg ujawnił nowe wiadomości. Profesor Canavero twierdzi, że udało się wykonać przeszczep głowy podczas 18-godzinnej operacji w Harbin Medical University w Chinach. Podczas zabiegu zespół chirurgów z powodzeniem odciął, a następnie ponownie połączył rdzeń kręgowy, nerwy i naczynia krwionośne w kręgosłupie i szyi.

 

Operację prowadził dr Xiaoping Ren, chirurg, który wcześniej przeszczepił głowy licznych gryzoni oraz małpy. Oczekuje się, że Harbin Medical University napisze pełny raport z operacji w ciągu najbliższych kilku dni.

„Pierwszy przeszczep ludzkiej głowy na zwłokach został wykonany.” – powiedział Canavero słuchaczom. – „Następna faza to pełny przeszczep głowy między martwymi dawcami. I to jest ostatni krok do oficjalnego przeszczepienia głowy u osób chorych i sparaliżowanych.”

W wywiadzie telefonicznym Canavero powiedział „USA Today”, że operacja odbędzie się w Chinach, ponieważ instytucja naukowa i władze Europy i USA nie były skłonne poprzeć kontrowersyjnej operacji.

„Amerykanie tego nie rozumieli.” – powiedział – „Prezydent Chin Xi Jinping chce przywrócić Chinom wielkość. Chce uczynić z nich jedyne supermocarstwo na świecie. Wierzę, że mu się uda.”

Chociaż Canavero spędził kilka ostatnich lat na pisaniu badań naukowych na ten temat, ogromne wątpliwości nadal dotyczą naukowych podstaw jego wielkich obietnic. Arthur Caplan, specjalista od etyki lekarskiej w Langone Medical Center na Uniwersytecie w Nowym Jorku, powiedział, że Canavero „postradał zmysły”.

Neurobiolog Dean Burnett dodał: „Kiedy ktoś proponuje coś tak szalonego, uważam, że musi dostarczyć solidne dowody naukowe. W tym wypadku jedyne co się wydarzyło to konferencja TED, ktoś powinien zatrzymać to szaleństwo.”

Ekscentryczne plany Włocha, polegające na przeszczepieniu ludzkiej głowy do innego ciała, uważa się za mocno kontrowersyjne. W 2015 r. oszacował, że operacja na żywym organizmie zostanie wykonana do 2017 r., ale wydaje się to bardzo mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę tempo rozwoju przedsięwzięcia.

 

 



Potwierdzono teorię o zderzeniu Ziemi z obcą planetą

Astrofizyk Shaolei Zhang z George Mason University w USA przyznał, że nagły rozpad superkontynentu Rodinia był związany z kolizją Ziemi z nieznaną planetą wędrującą przez kosmos. Jego badania zostały opublikowane w periodyku Earth and Planetary Science Letters.

 

Do zderzenia doszło całkiem niedawno w geologicznej skali czasu, bo około 750 milionów lat temu. Akurat wtedy Rodinia zaczęła się rozpadać. Wszystko wskazuje na to, że kolizja wystąpiła w miejscu gdzie dzisiaj znajduje się Wyżyna Kolorado.

Dzięki temu, że wiemy iż obszar wyżyny wynosi 337 tysięcy kilometrów kwadratowych, naukowcy pokusili się o oszacowanie parametrów tej obcej planety. Z ustaleń wynika, że musiała mieć masę i wielkość porównywalne z Marsem.

Zhang uważa, że ​​katastrofę spowodowało przejście Układu Słonecznego przez jedno z ramion Drogi Mlecznej. Prawdopodobne jest też to, że ta samotna planeta znalazła się w pobliżu jednej z gwiazd, która następnie eksplodowała jako supernowa, co dodatkowo wpłynęło na jej trajektorię.

 

Hipotetyczny superkontynent Rodinia pojawił się rzekomo około 1,1 miliarda lat temu. Wtedy był to pojedynczy kawałek ziemi otoczony wodą, a właściwie wszechoceanem. Jego centrum stanowił prawdopodobnie tak zwany kraton północnoamerykański. przyczyny początku rozpadu Rodinii nie były znane. Nowa hipoteza łączy je z ogromną kosmiczną kolizją.

 

 



Naukowcy pracują nad stworzeniem maszyny wyposażonej w świadomość

Czy maszyny wykształcą pewnego dnia umysł, który będzie równał się z potęgą umysłu ludzi? Świadome roboty to jeden z najpopularniejszych wątków w gatunku science-fiction. Hybryda człowieka-maszyny, która może być zarówno naszym przyjacielem, jak i wrogiem, jest świetnym wątkiem fabularnym. Wraz z ostatnimi postępami w tworzeniu sztucznej inteligencji, wielu ludzi ma poważne obawy względem maszyn wyposażonych w świadomość. Naukowcy z Collège de France w Paryżu postanowili zbadać, czy taki scenariusz jest w ogóle możliwy.

Zespół badaczy wyróżnił trzy różne typy świadomości. Pierwszym z nich jest podświadomość – psychiczny zakres funkcjonowania mózgu, który jest stale poddawany skrupulatnym badaniom. Naukowcy uważają, że większość ludzkiej inteligencji opiera się właśnie na spontanicznej i tajemniczej podświadomości, która będzie ona najtrudniejsza do odtworzenia w systemach sztucznej inteligencji.

 

Drugi typ, który został nazwany jako „świadomość 1”, reprezentuje sposób, w jaki wytwarzamy różnorodne myśli w tym samym czasie. Ta świadomość ułatwia ludziom podzielność uwagi, a także długoterminowe oraz ilościowe planowanie.  

Świadomość 2 – ostatni wyróżniony typ, pozwala na gromadzenie i przetwarzanie informacji o sobie samym oraz porównywaniu ich ze światem zewnętrznym. Dzięki temu człowiek jest zdolny do autorefleksji, poddawaniu ocenie własnych poczynań oraz towarzyszących im emocji.

 

Wiemy, że obecne technologie uczenia maszyn jedynie naśladują ludzką świadomość – sporo im jeszcze brakuje. Jednak tego typu wyodrębnienie części składowych naszej świadomości może być przydatne w tworzeniu przyszłych, inteligentnych maszyn. Jeśli systemy sztucznej inteligencji mają pewnego zrównać się z mocą obliczeniową ludzkiego mózgu, ważne jest abyśmy najpierw zrozumieli, na czym polega nasza własna świadomość.

 

 



Na Antarktydzie odkryto pozostałości gigantycznych, pradawnych drzew

Jak wiemy, Antarktyda nie zawsze była pokryta lodem – miliony lat temu obszar ten był zielony. Niedawno grupa naukowców odkryła na Antarktydzie pozostałości po drzewach, które porastały ten kontynent około 280 milionów lat temu. Drzewa, które odkryto, mogły mieć wysokość do 40 metrów i rosły na Ziemi jeszcze przed pojawieniem się dinozaurów.

Podczas wyprawy, która trwała od listopada 2016 roku do stycznia bieżącego roku, naukowcy z University of Wisconsin-Milwaukee badali zbocza Gór Transantarktycznych. Na tym terenie badaczom udało się znaleźć pozostałości po 13 drzewach, które mogą mieć ponad 280 milionów lat. Rosły więc jeszcze przed dinozaurami, pod koniec permu – ostatniego okresu ery paleozoicznej.

 

Według ustaleń geochronologicznych, Perm zakończył się największym masowym wymieraniem w dotychczasowej historii Ziemi. Co ciekawe, naukowcy uważają, że po masowym wymieraniu drzewa na Antarktydzie nie zniknęły całkowicie, uległy jednak przekształceniu. Rosły wówczas na przykład drzewa zimozielone oraz drzewa liściaste.

Po zbadaniu zachowanych słojów jednych z ostatnich drzew, które rosły na Antarktydzie, eksperci doszli do wniosku, że przejście roślin od stanu letniej aktywności do spoczynku zimowego było bardzo szybkie – trwało to mniej niż miesiąc. Czym jeszcze zaskoczy nas ogromny, mroźny kontynent? 

 

 



Plaża na Florydzie została cała pokryta ślimakami

Niezliczona ilość ślimaków pokryła popularną plażę w St. Petersburgu na Florydzie. Nietypowa anomalia, choć w mniejszym stopniu, wystąpiła także na plaży Fort De Soto Park. Zjawisko zostało udokumentowane w zeszły weekend na filmie wykonanym przez pasjonata przyrody, Michaela McCarthy’ego.

Niegdyś piaszczysta plaża zamieniła się w „dywan” wykonany z mięczaków. Wcześniej turyści także często spotykali ślimaki na plaży, jednak to pierwszy raz, gdy pojawiają się one w tak dużej ilości. Póki co nie ustalono przyczyn zjawiska, choć jest ono niepokojące.

 

W ciągu każdego roku plaże są miejscem migracji lub tymczasowego pobytu morskich stworzeń. Przykładem może być jedna z tajlandzkich plaż, którą we wrześniu pokryły meduzy z niebezpiecznymi, jadowitymi mackami. Z kolei wcześniej, w kwietniu, Zatokę Świń na Kubie zalały maleńkie kraby.

 

Na nagraniu widać dosłownie cały horyzont przykryty ślimakami, nazywanymi zawitkami. Mięczaki, które znalazły się na plaży w St. Petersburgu na Florydzie, zazwyczaj nie pojawiają się na lądzie. Specjaliści szacują, że nietypowe zachowanie zwierząt może być spowodowane działaniem ostatnich huraganów.

 

 



Roboty do seksu z ciepłymi genitaliami przyspieszą depopulację ludzkości

Dzięki zaawansowanej robotyce powstają zupełnie nowe usługi. Seks-roboty coraz bardziej przypominają człowieka, a co za tym idzie posiadają coraz większą rzeszę cichych zwolenników. W niektórych kręgach seks-roboty pozostają jeszcze tematem tabu, ale w najbliższych latach sytuacja ulegnie wyraźnej zmianie a nowa technologia radykalnie odmieni społeczeństwa.

 

Coraz częściej mówi się o nadchodzącej fali seks-robotów i jesteśmy oswajani z tzw. robofilią. Wielu ekspertów uważa, że współżycie z maszyną nie jest nadużyciem. Przykładowo w 2015 roku brytyjska psycholog Helen Driscoll powiedziała wprost, że ludzie będą w przyszłości uprawiać seks z robotami i zawierać z nimi poważne związki. Maszyna daje przede wszystkim kontakt fizyczny, zaś sztuczna inteligencja oraz hologramy będą tworzyć wrażenie jakbyśmy rozmawiali z drugim człowiekiem.

W Japonii zyskała na popularności tzw. holograficzna żona. Firma Vinclu stworzyła ten wynalazek z myślą o mężczyznach, którzy z wielu powodów nigdy nie decydowali się na wejście w związek z kobietą. Dlatego zamiast uganiać się za kobietami i szukać sobie przyszłej żony, Japończycy mogą kupić wirtualną żonę, która potrafi prowadzić konwersację i wysyłać wiadomości tekstowe na telefon swojego męża. Oczywiście technologia nie potrafi zastąpić drugiego człowieka i próbuje jedynie wypełnić pustkę w życiu właściciela.

 

W przypadku robotów mamy do czynienia z czymś więcej. Maszyny dają kontakt fizyczny, wyglądem przypominają człowieka i również mogą prowadzić rozmowy. To powoduje, że ludzie mogą bardziej przywiązywać się do robota i łatwiej wejść z nim w związek. Może to brzmi absurdalnie, ale pochodzący z Chin ekspert ds. robotyki i sztucznej inteligencji Zheng Jiajia samodzielnie skonstruował sobie humanoida przypominającego kobietę, zaprogramował go a następnie poślubił i jest prawdopodobnie pierwszym człowiekiem na Ziemi, który tego dokonał.

Oprócz maszyn spełniających funkcję żony pojawiają się również seks-roboty, które stają się coraz bardziej realistyczne. Twórcy stawiają przede wszystkim na wygląd - pierwsze wrażenie jest najważniejsze, lecz najnowsze modele będą posiadać wiele dodatkowych funkcji. Firma Abyss Creations jeszcze w tym roku rozpocznie sprzedaż modeli posiadających syntetyczną skórę wyposażoną w czujniki, dzięki którym roboty będą mogły reagować na dotyk, a także podgrzewaną waginę - wszystko to w cenie 15 tysięcy dolarów.

Źródło: Abyss Creations

Należy tu zwrócić uwagę, że seks-roboty, holograficzne żony i inne tego typu wynalazki powodują przede wszystkim izolację człowieka od otoczenia i utratę kontaktu ze społeczeństwem. Na podobnej zasadzie działają serwisy internetowe typu Facebook. Seks-roboty to doskonałe narzędzie pozwalające zwiększyć kontrolę urodzeń. Wynalazki tego typu, jeśli zaleją nasz świat, dodatkowo pogłębią katastrofę demograficzną i przyspieszą depopulację.

 



Udoskonalony robot Atlas wykonuje niezwykłe akrobacje

Rozwijany przez inżynierów z Boston Dynamics humanoid Atlas posiada niezwykłe umiejętności. Nauczył się chodzić po trudnej powierzchni, otwierać drzwi, obsługiwać narzędzia i potrafi podnosić ciężkie przedmioty. Teraz jego twórcy zrobili z niego prawdziwego atletę.

 

Atlas nie zachowuje się już jak robot-inwalida, który przewraca się przy pierwszej lepszej okazji. Boston Dynamics przedstawił zupełnie nową odsłonę humanoida, który charakteryzuje się niebywałą zwinnością i w dużej mierze przypomina człowieka.

 

Atlas potrafi teraz utrzymać równowagę lepiej niż kiedykolwiek. Dzięki temu może wskakiwać na przeszkody i zeskakiwać z nich, a nawet wykonać salto do tyłu. Nie oznacza to jednak, że robot stał się perfekcyjny w tym co robi - firma ujawniła również kilka drobnych wpadek humanoida podczas robienia salta, ale nie zmienia to faktu, że Atlas posiada nieprawdopodobną zwinność jak na robota.

Firma Boston Dynamics słynie z projektów zaawansowanych maszyn kroczących. Wśród nich jest humanoid Atlas oraz czteronożny robot LS3 i jego mniejsze ulepszone wersje - Wild Cat, Big Dog i Spot. Należący go Google holding Alphabet sprzedał w tym roku Boston Dynamics do japońskiego przedsiębiorstwa SoftBank Corporation. Od tego czasu, projektanci robotów zaprezentowali najnowszą wersję rozwojową maszyny Spot Mini, która nadaje się już do masowej produkcji, a teraz pochwalono się najnowszymi osiągnięciami robota Atlas - potencjalnego żołnierza przyszłości.

 



Nad Finlandią widziano jasny meteor

W czwartek wieczorem zarejestrowano jasny rozbłysk światła na rozległym terenie północnej Finlandii. Na niebie nad Laponią miało miejsce niezwykłe zjawisko, a towarzyszący temu dźwięk brzmiał, jak eksplozja. Zdarzenie objęło swym zasięgiem obszar kilkuset kilometrów kwadratowych, informuje YLE.

Zdaniem ekspertów, był to meteor, który wleciał w atmosferę ziemską na wysokości 150-200 kilometrów.

„To prawdopodobnie był meteor – duża bryła. Nie przewidzieliśmy tego. Nie mieliśmy żadnej wiedzy na ten temat” – powiedział docent Jyrki Manninen z Obserwatorium Sodankylä (Sodankylä Geophysical Observatory). „Z drugiej strony, możemy mówić również o jakimiś urządzeniu, stworzonym przez ludzi. Mam tu na myśli fragment satelity”.

Niektórzy mieszkańcy Laponii słyszeli głośny dźwięk, przypominający eksplozję. Oznacza to, według Manninena, że meteor leciał z prędkością naddźwiękową i wybuchł.

 

 



Koniec wspinaczek na świętą skałę Aborygenów – Uluru

Rada australijskiego Parku Narodowego Uluru-Kata Tjuta ogłosiła, że od 2019 roku, turyści nie będą już mogli wspinać się na wzgórze Uluru. Jest to święte miejsce Aborygenów i uznano, że wycieczki na wzgórze są lekceważące dla tradycji tubylców.

Dave Hughes i Kate Langbroek z radia KIIS FM rozmawiali o tej decyzji w swoim programie radiowym. Hughes przyznał, że odmowa jego obecnej żony, aby wspiąć się na górę, udaremniła jego zaręczyny.

„W 2006 roku, podczas podróży, którą zaproponowałem mojej obecnej żonie, wspiąłem się na Uluru, aby oświadczyć się na szczycie. Jednak ona nie wspięła się na górę, ponieważ uważała, że ​​jest to niekulturalne wobec Aborygenów.”

Hughes rozmawiał przed wyprawą z tubylcami. Chciał upewnić się, czy może wspiąć się na ich święte miejsce. Ci mieli odpowiedzieć mu: „nie ma problemu, o ile nie umrzesz”.

Co najmniej 35 osób zmarło podczas wspinaczki Uluru, większość z powodu ataku serca, jednak nie jest to jedyna przyczyna. Skała jest niezwykle niebezpieczna, szczególnie po opadach deszczu, które mocno utrudniają wspinaczkę. W latach 2011-2015, w 77% przypadków wspinaczka została zakazana z powodu niebezpiecznych warunków pogodowych lub przyczyn kulturowych.

 

12-osobowy zarząd Parku Narodowego Uluru-Kata Tjuta przegłosował jednomyślnie zarządzenie, ogłaszając, że od 26 października 2019 r., skała będzie zamknięta dla wspinaczy. Jest to symboliczna data, ponieważ wtedy przypada 34-lecie dnia, w którym Uluru została przekazana prawowitym właścicielom – plemieniu Anangu.

Przewodniczący zarządu parku, Sammy Wilson, powiedział: „To niezwykle ważne miejsce, a nie park rozrywki. Jeśli podróżuję do innego kraju i istnieje święte miejsce, obszar o ograniczonym dostępie, nie wchodzę ani nie wspinam się tam, szanuję to. To samo dotyczy Anangu. Z otwartymi ramionami witamy turystów, cały park jest do ich dyspozycji, jednak to miejsce nie.”

Wspinanie się na znaną na całym świecie skałę uznawano za brak szacunku dla Aborygenów. Choć technicznie rzecz biorąc wspinaczka jest legalna, plemię Anangu prosi odwiedzających aby nie wspinali się na skałę, ponieważ znajdują się tam święte dla nich szlaki.

Wspinaczka miała również negatywny wpływ na samą skałę, którzy pozostawili na niej wydeptaną, jasną ścieżkę. Istnieje również znak, który znajduje się u podstawy wzniesienia, zachęcając odwiedzających do ponownego rozważenia potrzeby zdobycia skały.

„My, Anangu, tradycyjni właściciele, chcemy coś powiedzieć.” – Głosi napis na tabliczce. – „Wspinaczka nie jest zabroniona, ale prosimy, aby szanować nasze prawo oraz kulturę i nie wchodzić na Uluru. Naszym obowiązkiem jest nauczanie i zabezpieczanie odwiedzających naszą ziemię. Wspinaczka może być niebezpieczna. Zbyt wielu ludzi zginęło podczas próby wejścia na Uluru.”

Plany zamknięcia niegdyś popularnej wspinaczki mają swój początek już w 2010 roku, kiedy ogłoszono, że wstęp na górę zostanie zamknięty, skoro mniej niż 20 procent odwiedzających rzeczywiście wspinało się na skałę. Najnowsze statystyki z 2015 roku pokazały, że tylko 16,2% odwiedzających wchodzi na Uluru. W latach 90. XX w., aż 74 procent odwiedzających wspinało się na Uluru.

 

 



Chiny planują budowę nuklearnego promu kosmicznego!

Chiny planują zbudować wahadłowiec kosmiczny napędzany energią jądrową. Ma się to stać do roku 2040. Takie kierunki rozwoju ogłoszono dla chińskiego programu kosmicznego. Ich cele obejmują rozwój wielu zaawansowanych technologicznie rakiet i nuklearnych promów kosmicznych wielokrotnego użytku.

Główny wykonawca, CASC (China Aerospace Science and Technology Corporation), opracował długoterminowy plan, aby osiągnąć te cele w ciągu następnych dwóch dekad. CASC oświadczył, że planuje dodać nową rakietę kosmiczną do rodziny rakiet Chang Zheng (pol. Długi Marsz) do roku 2020. Rakieta o stosunkowo niskiej cenie, nazwana Chang Zheng 8, pomogłaby startom niedużych satelitów w innych krajach, pomagając usługodawcy w dotarciu do celu. Pomogłoby to w rozwinięciu komercyjnego sektora kosmicznego.

Projekt wahadłowca wielokrotnego użytku ma zakończyć się do 2025 r. Statek ten ma być używany w komercyjnych lotach kosmicznych.  Pierwszy lot, który zaplanowano na 2020 rok, pomógłby CASC przejąć amerykańskich gigantów – Blue Origin i Virgin Galactic – które już teraz chcą wprowadzić komercyjne loty w kosmos. Jednak plany Chin nie ograniczają się tylko do pojedynczych lotów kosmicznych, ponieważ wykonawca planuje, aby wszystkie pojazdy kosmiczne mogły być ponownie używane do 2035 roku.

 

Prócz tego, istnieją ambitne plany projektu budowy promu kosmicznego zasilanego energią jądrową. CASC powstrzymał się jednak od ujawnienia szczegółów dotyczących specyfiki tego projektu.Firma kontynuuje również wprowadzanie na rynek zupełnie nowej linii zaawansowanych technologicznie pojazdów kosmicznych, które pomogłyby w międzyplanetarnych podróżach w obie strony, badaniu asteroidów i budowie skomplikowanych projektów takich jak „kosmiczna elektrownia słoneczna”.

 

Zdaniem Lu Yu, starszego oficera CASC, wszystkie te wysiłki sprawią, że Chiny będą światowym liderem w segmencie lotów kosmicznych do 2045 roku. Jednak, ponieważ plan będzie trwał ponad dwie dekady, firma nie może być do końca pewna swojego sukcesu. Poważnym rywalem dla CASC jest NASA, która przygotowuje się do załogowych misji na Marsa dzięki swoim innowacyjnym rakietom SLS.

Czy CASC ma szanse przegonić potęgę jaką jest NASA? Komercjalizacja kosmosu przebiega coraz intensywniej. Być może chińska firma sprawdzi się w sektorze komercyjnym, jednak na chwilę obecną są to jednie założenia.