Wrzesień 2017

Dubaj oficjalnie rozpoczął testy latających taksówek

Dubaj jest o krok bliżej do uruchomienia pierwszej na świecie usługi latających taksówek. W poniedziałek Volocopter z powodzeniem przetestował swoje dwumiejscowe latające taksówki, które dryfowały przez około pięć minut 200 metrów nad ziemią. Pojazd przypominający mały helikopter jest wyposażony w 18 śrub napędowych oraz zasilanie elektryczne.

 

Prototyp Volocoptera jest niezwykle cichy, a jego maksymalna prędkość wynosi 100 km/h. Latająca taksówka ma dwa metry wysokości i średnicę około siedmiu metrów. Gdy zostanie oficjalnie uruchomiony, Volocopter będzie mógł latać bez pilota i przeprowadzać kursy trwające nawet 30 minut. W razie kłopotów istnieje wiele opcji ratunkowych, w tym baterie zapasowe, a nawet wbudowany spadochron.

 

Taksówka może posiadać również własną aplikację, dzięki której będzie można zamówić najbliższy wolny Volocopter. Pojazd lata obecnie jedynie na podstawie map GPS, lecz planowane jest wdrożenie modułu, który pozwoli na większą intuicyjność i omijanie niespodziewanych przeszkód.

Venture Beat informuje, że lot testowy miał miejsce podczas uroczystości zorganizowanej dla króla Dubaju, Szejka Hamdana bin Mohammeda. – „Zachęcanie do tworzenia innowacji przyczynia się nie tylko do rozwoju kraju, ale także buduje mosty do przyszłości.” – powiedział Sheikh Hamdan w oświadczeniu.

W ciągu pięciu lat Volocopter planuje uruchomić usługę w Dubaju. Czas się kończy, ponieważ kilkanaście dobrze prospoerujących firm w Stanach Zjednoczonych i Europie opracowuje własne, latające pojazdy.

 



W Iraku odkryto starożytne miasto sprzed 2 tysięcy lat

Brytyjscy specjaliści odkryli w irackim Kurdystanie starożytne miasto, które zostało założone w czasach Aleksandra Wielkiego. Osada posiada szczątki fortyfikacji i została nazwana przez archeologów Qalatga Darband.

 

Choć dokładny czas budowy miasta pozostaje wciąż nieznany, naukowcy sugerują, że powstało ono w czasach gdy Aleksander Wielki przeprowadzał kampanię przeciwko perskiemu królowi Dariuszowi III. Osada była zlokalizowana na szlaku handlowym, za pośrednictwem którego dostarczano wojskom między innymi wino. 

 

Miejsce zwróciło uwagę ekspertów, gdy dotarli do informacji, że uprawa zbóż jest trudniejsza na niektórych jego obszarach – przypuszczano, że stały tam mury, a badania terenowe potwierdziły naukowe założenia.

Badacze zdołali dotrzeć do wielu szczątków wielkich konstrukcji, w tym murów obronnych, kamiennych pras do produkcji wina i oleju. Znaleziono także fragmenty dachów i kilka posągów, w tym figury przedstawiające Persefonę i Adonisa. Zdaniem naukowców miasto było także aktywne po panowaniu Aleksandra Wielkiego. Prace wykopaliskowe na tym terenie mają trwać do 2020 roku.

 



Zimy stają się coraz bardziej dotkliwe. Naukowcy obwiniają globalne ocieplenie

Rzekome ocieplenie Arktyki ma prowadzić do zniszczenia tamtejszych cyklonów, przez co zimy staną się ostrzejsze – twierdzą naukowcy z Niemiec i USA, reprezentujący Biuletyn Amerykańskiego Towarzystwa Meteorologicznego.

 

Arktyka jest jednym z najszybciej nagrzewających się regionów na Ziemi. Kurczenie się pokrywy lodowej, która wcześniej izolowała ocean i odbijała znaczną część promieni słonecznych tylko zaognia ten proces.

 

Z drugiej strony, stratosfera pozostaje bardzo zimna – szczególnie w regionach okołobiegunowych. Przez całą zimę blokują ją silne i stabilne wiatry, które tworzą duże cyklony wirów polarnych, wzrastające na wysokość kilkudziesięciu kilometrów. 

Badacze porównali średnią temperaturę na półkuli północnej w latach 2001-2011 z latami 1970-2000. Stwierdzono, że ocieplenie oceanów powoduje słabnięcie wirów polarnych, co pozwala zimowemu powietrzu na pokrycie Europy i Rosji. Może się to przyczynić do ostrzejszych zim, pomimo ciągłego globalnego ocieplania planety.

 



Niemal 5 milionów mieszkańców zapisało się do armii Korei Północnej w obawie przed atakiem USA

Regularnie organizowane manewry wojsk amerykańskich na Półwyspie Koreańskim oraz groźby Donalda Trumpa sprawiły, że kilka milionów mieszkańców Korei Północnej postanowiło zapisać się do armii, aby bronić swojego kraju przed agresją "imperialistów". W tamtejszym społeczeństwie panuje przekonanie, że inwazja Stanów Zjednoczonych jest tylko kwestią czasu.

 

Jak podaje gazeta Rodong Sinmun, do armii zapisało się około 4,7 miliona ludzi, głównie robotników i studentów. Wśród nich jest także 1,2 miliona kobiet. Ogromne zainteresowanie obroną Korei Północnej miało pojawić się gdy Kim Dzong Un nazwał Donalda Trumpa "starym ramolem" i potępił go za groźby zniszczenia jego państwa.

 

Oczywiście nie ma też pewności czy powyższa informacja jest prawdziwa, czy też jest częścią propagandy. Podobne wieści pojawiały się już wcześniej, np. w sierpniu, gdy Rada Bezpieczeństwa ONZ nałożyła kolejne sankcje gospodarcze. Jednak jeśli jest to prawda to znaczy, że chęć przyłączenia się do północnokoreańskiej armii wyraziło niemal 20% mieszkańców kraju, czyli co piąty obywatel. Pamiętajmy również, że Korea Północna posiada obecnie jedną z najliczniejszych armii świata - ponad milion aktywnych żołnierzy i kilka milionów rezerwistów.

Źródło: Roman Harak/CC BY-SA 2.0

Obecnie Stany Zjednoczone kontynuują nakładanie sankcji na Koreę Północną. Zachód stara się kompletnie odizolować Pjongjang oraz zmusić do tego samego Chiny i Rosję pod groźbą sankcji. Podczas gdy USA otwarcie mówią o możliwych opcjach militarnych wobec Pjongjangu, Korea Południowa zaznacza, że nie chce doświadczyć kolejnej wojny.

 



Założyciel Playboya, Hugh Hefner, nie żyje. Wraz z jego odejściem skończyła się pewna epoka

Dzisiaj poinformowano oficjalnie, że w wieku 91 lat zmarł pierwszy playboy świata i założyciel słynnego miesięcznika o nazwie Playboy, Hugh Hefner. Człowiek, który zdaniem wielu mężczyzn prowadził wspaniałe życie odszedł pozostawiając po sobie niezwykłą popkulturową spuściznę. 

 

Sukces miesięcznika dla panów Playboy był bezprecedensowy. Format wymyślony przez Hefnera okazał się strzałem w dziesiątkę. Pierwszy numer rozszedł się w nakładzie 50 tysięcy egzemplarzy głownie dzięki temu, że gwiazdą była w nim sama Marylin Monroe. 

Rozwój Playboya zapewnił Hefnerowi status niemal legendarny. Właściwie nie był normalnym celebrytą, ale raczej fenomenem kulturowym. Hugh Hefner słynął z organizowania rozwiązłych orgii, w których nierzadko uczestniczyli znani ludzie. 

 

Hefner mieszkał w swojej luksusowej posiadłości z haremem składającym się z kilkudziesięciu kobiet gotowych do spełniania jego  pragnień. Można powiedzieć, że wiódł życie jakie marzy się licznym dżihadystom ginącym w samobójczych zamachach na całym świecie. W związku z tym niektórzy sugerowali, że Hefner wiódł życie jak w niebie.

Ostatnio pierwszy playboy świata nieco podupadł na zdrowiu i w sierpniu 2016 roku zdecydował o sprzedaniu swojej sławnej will. Transakcja opiewała na 100 mln dolarów i zawierała klauzulę, że Hefner może w niej mieszkać do śmierci. 

 

 



Polska opozycja podjęła próbę zmiany prawa w celu jeszcze większego ograniczenia wolności słowa w Internecie

Kojarzeni ze znanym spekulantem George'm Sorosem polskojęzyczni politycy z partii Nowoczesna, proponują wprowadzenie w naszym kraju "wolności słowa" w stylu niemieckim, czyli jej braku poprzez powszechne zaszczuwanie z wykorzystaniem policji i wymiaru sprawiedliwości, tych, którzy myślą inaczej niż ich zdaniem powinni.  

 


Politycy z partii Nowoczesna., chcą większych sankcji za niewłaściwe ich zdaniem wypowiedzi w Internecie. Uważają, że obecnie prawo jest niewystarczające, bo często ustalenie tego kto pisał dany komentarz jest trudne. Proponują zatem tak zwany "ślepy pozew", czyli oznacza to, że to wymiar sprawiedliwości sam będzie ustalał winnego. A potem decydowałby co zrobić w danym przypadku.

 

Projekt popiera oczywiście PO ale nie popiera PiS więc pewnie upadnie. Może nawet wykazującym totalitarne zapędy obecnym władzom w Polsce, taki pomysł się podoba, ale lawina "ślepych pozwów" mogłaby zablokować pracę sądów, które i tak nie wyrabiają się z obecną ilością spraw. Takie prawo z pewnością byłoby prezentem dla różnych pseudoorganizacji pozarządowych w stylu słynnego ośrodka monitorowania tego i owego, w którym rozgrzani do czerwoności zwolennicy skrajnej lewicy produkują pozwy jak kiełbaski i tylko zacierają rączki na takie pomysły.

Wprowadzenie takich zmian jest z pewnością planem opozycji, która się już z tym nawet nie kryje, że wolny Internet trzeba spacyfikować, bo to przez tę ostatnią wolność, doszło do tego, że "przejechano ciężarną zakonnicę na pasach", czyli Bronisław przegrał z Andrzejem w wyborach prezydenckich. To przez Internet przerżnęła wybory Platforma Obywatelska.

 

Trudno się dziwić, że partia ta wraz ze swoją mutacją o nazwie Nowoczesna, głosuje za zamordyzmem internetowym. Wyobraźmy sobie jak skutecznie można wpływać na opinię publiczną atakując swoich adwersarzy dziesiątkami tysięcy pozwów. Wystarczy wynająć kancelarię prawną i każdego pozywać, bo będzie to tanie i łatwe. Trolling prawny wejdzie wtedy na zupełnie inny poziom.

 

Co oznaczałoby w praktyce wprowadzenie takiego zniewolenia wypowiedzi w stylu niemieckim, gdzie każdy boi się odezwać w obawie przed konsekwencjami? Byłby to już zupełny koniec resztek wolności słowa. Całyczas rozszerza się katalog grup społecznych czy narodów, których w żadnym przypadku nie wolno krytykować. Wkrótce jednak każdego będzie można zdyscyplinować, tak, żeby ludzie bali się cokolwiek napisać. 

 

W oficjalnych podręcznikach wiedzy o społeczeństwie, z ktorych uczą się dzieci w polskich szkołach, pisze sie co nastepuje:"W systemach totalitarnych życie ludzi podporządkowane jest wszechobecnej kontroli ze strony władzy. Wyznacza ona standardy i normy zachowania, określa status socjalny obywateli, ustala kierunki, obszary i granice aktywności publicznej oraz kształtuje wzorce życia osobistego”


Czy przypadkiem nie żyjemy właśnie w takim systemie? Nazywajmy dalej cenzurę zwalczaniem "mowy nienawiści" i rozszerzajmy władzę państwa niczym właściciela swoich obywateli na swój nowofeudalny sposob to zanim się obejrzymy obudzimy się w totalitaryzmie, tylko nie będziemy go tak nazywać. 
 

 



Muzułmanie zdominują Europę w ciągu 40 lat

Francuski finansista Charles Gave, porównując liczbę urodzeń wśród Europejczyków oraz muzułmanów obliczył, że już w ciągu najbliższych 30-40 lat możemy stać się mniejszością na własnym kontynencie. Muzułmańskie rodziny są zwykle wielodzietne, w przeciwieństwie do Europejczyków, których jest po prostu coraz mniej.

 

Należący do Gave'a think tank Institut des Libertés przedstawia, że wskaźnik płodności wśród rdzennej ludności europejskiej wynosi tylko 1,4. To oznacza, że przeciętna kobieta rodzi statystycznie 1,4 dziecka. Inaczej jest w przypadku muzułmańskich kobiet, których wskaźnik płodności wynosi od 3,4 do 4. Należy mieć tu na uwadze, że aby zachować zastępowalność pokoleń, współczynnik dzietności musi wynosić przynajmniej 2,1.

 

Obliczenia te oczywiście nie spodobały się środowiskom lewicowym. Gazeta Libération potępiła Charlesa Gave'a za "głupie kalkulacje", które mimo wszystko mają wiele wspólnego z rzeczywistością, oraz za tworzenie podziałów. Lewicowcy uważają bowiem, że napływający do nas muzułmańscy imigranci również automatycznie stają się Europejczykami.

 

Demografia Europy wciąż pozostaje w bardzo złym stanie. Pomysł zamiany populacji wcale nie jest niczym nowym - ONZ proponowała sprowadzenie ludności zastępczej już w 2000 roku, co jak widać zaczęto konsekwentnie realizować w ostatnich latach. Wielu analitytów przekonuje, że za obecne problemy w Europie nie można winić wyznawców islamu, ponieważ religia ta zawsze była bardzo ekspansywna - winy doszukują się w Europejczykach, którzy przestają rodzić dzieci i stopniowo odrzucają swoją kulturę oraz religię, tym samym dając miejsce islamowi.

 

Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, muzułmanie staną się większością w Europie już w nadchodzących dekadach. Gdy do nastąpi, nasz kontynent zacznie przypominać Bliski Wschód, gdzie zamachy, jawne prześladowania i ataki na innowierców są na porządku dziennym.

 



Śmierć rosyjskiego generała w Syrii to efekt wycieku danych wywiadowczych

Śmierć rosyjskiego generała Valerego Asapova w Syrii związana jest z wyciekiem informacji wywiadowczych do Państwa Islamskiego, jak donosi RIA Novosti, powołując się na źródła wojskowe w Syrii.

 

Zgodnie ze źródłem informacje te miały zostać potwierdzone przez syryjską armię.

„Początkowe wyniki śledztwa w sprawie śmierci generała Valerego Asapova w Deir ez-Zor wskazują na to, że informacje o jego miejscu pobytu wyciekły do przeciwników, którzy na tej podstawie zarządzili atak.”

Śledztwo oczywiście trwa nadal, a to są jedynie jego wstępne ustalenia.

 

Śmierć generała została potwierdzona przez rosyjskiego Ministra Obrony. Dodatkowo zastępca Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Siergiej Ryabkov ogłosił, że śmierć rosyjskiego generała to cena za podwójną grę USA w Syrii.

 



Chiny brutalnie odpowiadają na amerykańskie sankcje

Independent Trader - Chiny vs USA

W ostatnich tygodniach znacznie wzrosło ryzyko konfliktu na Półwyspie Koreańskim. Ze względu na nieustanne dążenia do rozwoju broni atomowej przez reżim Kim Dzong Una, Stany Zjednoczone nałożyły kolejne sankcje gospodarcze. Dla USA czy Europy są one neutralne, gdyż większość wymiany handlowej Korei Północnej odbywa się z Chinami. Władze w Pekinie na sankcje odpowiedziały bardzo stanowczo - albo USA „wycofa się z błędu” albo Chiny zareagują. Długo nie trzeba było czekać. W weekend świat obiegła informacja zgodnie z którą Chiny utworzą nowy typ kontraktów na ropę, nie tylko denominowanych w juanach, ale i wymienialnych na złoto.

 

Dla wielu osób wiadomość ta może nie mieć dużego znaczenia. Warto jednak wiedzieć, że inwazja na Irak rozpoczęła się po tym jak Saddam zaczął sprzedawać ropę za euro. Główną natomiast przyczyną zniszczenia Libii były plany wprowadzania złotego dinara za którego kilka krajów Afryki Północnej miało docelowo sprzedawać ropę naftową. Więcej na temat znaczenia petrodolara możecie przeczytać w artykule „Czym jest petrodolar i jego znaczenie

 

Co oznacza wprowadzenie kontraktów na ropę denominowanych w juanie i KONWERTOWANYCH na złoto?

1. Jeszcze do niedawna praktycznie 100% sprzedaży ropy rozliczano w USD. Dawało to Stanom Zjednoczonym możliwość zablokowania transakcji w systemie SWIFT. W 2013 roku broni tej użyto przeciwko Iranowi. Kraj ten uzależniony od eksportu ropy mógł co prawda surowiec nadal wysyłać, ale nie mógł odebrać zapłaty denominowanej w dolarach. W tamtym czasie Iranowi pomogły Indie, które kupowały ropę w zamian za złoto (do dziś nie wiadomo jaką ustalono cenę) oraz Turcja, która pełniła rolę pośrednika. Od tamtego czasu Chiny i Rosja przeszły na rozliczenia w krajowych walutach, ale Chiny nadal miały problem, gdyż tylko 13% importowanej ropy pochodzi z Rosji co oznacza, że USA w razie wojny handlowej mogą znacznie utrudnić rozliczenie sprzedaży ropy odpowiadającej za 87% importu.

Rozwiązaniem są właśnie kontrakty denominowane w juanach. Z jednej strony jest to kolejny projekt wspomagający umiędzynarodowienie juana. Z drugiej strony jest to potężne uderzenie w system petrodolara, z czym USA będą zaciekle walczyć. Od razu należy zaznaczyć jedną rzecz. To, że Chiny zapowiedziały wprowadzenie na nowych kontraktów na ropę nie znaczy, że zaraz je wprowadzą.

 

Kontrakty na złoto ze 100% zabezpieczeniem w kruszcu denominowane w juanie wprowadzono na Shanghai Gold Exchange w kwietniu zeszłego roku. Na giełdzie w Hong Kongu zadebiutowały dopiero przy trzecim podejściu (po dwóch nieudanych próbach). W tym roku zadebiutują na giełdzie w Budapeszcie. Jak widać, jest to dość skomplikowany proces.

 

O ile rynek złota jest stosunkowo mały jeżeli chodzi o wolumen, o tyle handel ropą przyćmiewa handel wszystkimi surowcami razem wziętymi.

Przeniesienie części handlu z dolara do juana oznacza konkretny spadek zapotrzebowania na USD, a tym samym na amerykańskie obligacje. Druga, bardzo ważna dla bezpieczeństwa systemu petrodolara kwestia to OPEC, a w zasadzie to co z niego zostało. Dziś, o ile się nie mylę, 100% sprzedaży ropy z Bliskiego Wschodu odbywa się za dolary. Kluczowa jest Arabia Saudyjska (sojusznik, a w zasadzie wasal USA). Władzom Arabii nie zależy póki co na niczym poza utrzymaniem u władzy rodziny królewskiej, w skład której wchodzi blisko 5 tys. książąt :-). Arabia póki co na pewno nie skorzysta z chińskiej propozycji. Potwierdzają to ostatnie zakupy broni za prawie 300 mld USD. Nie kupuje się broni od kraju który chce się porzucić.

 

Duże szanse na przejście z rozliczeń USD na juany mają Chińczycy w przypadku Angoli, której sprzedaż ropy odpowiada za 91% całkowitej wartości eksportu, a 44% trafia do Chin. Dobrze wyglądają także szanse w przypadku Iranu oraz Wenezueli. Gdyby się okazało, że te 3 kraje pójdą śladem Rosji to Chiny mogą za prawie 40% importu ropy płacić w juanach. Z takiego poziomu do 60-70% już niedaleka droga. Jeżeli Chińczykom się powiedzie, szybko znajdą naśladowców w Turcji, Indiach czy wielu krajach Azji Południowej. Ciekawe czy na obradach Shanghai Cooperation Organization (azjatycki odpowiednik NATO) już się nie dyskutuje nad takim rozwiązaniem.

 

Wprowadzenie kontraktów na ropę denominowanych w juanach ma jeszcze jedną zaletę dla Chin. Do tej pory Stany Zjednoczone mogły łatwo naciskać na wielu eksporterów ropy grożąc odcięciem ich od systemu bazującego na USD. W praktyce żadna zapłata za ropę w USD nie mogła być zrealizowana. Groźba samych sankcji (do których wg najnowszych standardów nie jest już potrzebna zgoda ONZ) działała jak straszak na wiele krajów.

 

Mając za alternatywę kontrakty denominowane w juanie Chiny mogą robić interesy z krajami zależnymi dotychczas od USA i to z wyjątkowo uprzywilejowanej pozycji. USA wprowadziło sankcje? Nie ma problemu, sprzedajcie nam ropę 10% poniżej ceny spot, ale w juanie.

 

Jak widać, takim ruchem Chiny poza dalszym umiędzynarodowieniem własnej waluty kosztem dolara mogą ugrać dużo więcej na arenie międzynarodowej.
 

2. Ropa za złoto - niespełnione marzenie Kadaffiego może się zrealizować dzięki Chińczykom.

Druga część zapowiedzi Pekinu nie jest do końca jasna. Chińczycy zapowiedzieli bowiem, że kontrakty będą rozliczane w juanach zabezpieczonych złotem. Mamy zatem dwa rozwiązania:

a)    Eksporterzy ropy w zamian za dostawy surowce mogą zamiast papierowych juanów otrzymać zapłatę w złocie za pośrednictwem giełd w Szanghaju lub Hong Kongu.

Rozwiązanie to przetestowano już na linii Iran - Turcja - Indie. Był to jednak pierwowzór. Obecnie jednak Chińczycy pracują nad czymś bardziej wyrafinowanym. Przez ostatnie 40 lat wiele krajów eksportujących ropę otrzymywało zapłatę w USD. Aby przeciwdziałać umocnieniu się lokalnej waluty nadwyżki lokowano w amerykańskie obligacje. Ostatni przykład Arabii Saudyjskiej pokazał, że obligacje skupowane przez lata nie mogą zostać nigdy sprzedane. Jaki jest zatem sens lokować nadwyżki w dług, który nieustannie się dewaluuje, a którego nie możesz się pozbyć w trudniejszych czasach? Żaden.

Sprzedaż ropy za juany, a następnie szybka ich konwersja na złoto może być bardzo dobrą alternatywą dla wielu krajów, które już są lub dopiero wejdą pod protektorat Chin. Nikt bowiem nie chce podzielić losu Libii.

 

b)    Chińczycy ogłaszają światu, iż za jakiś czas, najprawdopodobniej podczas resetu monetarnego, zamierzają oprzeć swoją walutę na złocie, aby przywrócić ponownie zaufanie i stabilizację.

Pekin, według różnych szacunków, zgromadził w rządowych rezerwach od 5 do 10 tys. ton złota (abstrahując od ok. 1500 ton oficjalnych rezerw). W relacji do wielkości gospodarki są to wartości zbliżone do USA, UE czy Rosji. Być może ostatnia wypowiedź jest jedną z wielu które przyjdzie nam jeszcze usłyszeć, w których Chińczycy komunikują, iż docelowo zamierzają w ten czy inny sposób oprzeć swoją walutę o parytet złota. Być może jest to część większego planu. Być może po pierwszej fazie powiązania sztywno krajowych walut z SDR’em Chińczycy planują umocnienie własnej waluty wiążąc ją ze złotem.

Na fali propagandy serwowanej nam przez media przyzwyczailiśmy się do stereotypów według których tylko słaba waluta jest dobra dla gospodarki, gdyż wspiera eksport. Zapomina się jednak dodać, że silna waluta umożliwia łatwe przejęcie aktywów w krach o słabych walutach, zwłaszcza w okresach recesji. Silna waluta to także niska stabilizacja cen i możliwość utrzymania niskich, lecz wyższych niż inflacja stóp procentowych. Silna waluta przyciąga także wybitnych specjalistów skuszonych wysokimi wynagrodzeniami. W obecną wizję Chin pełniącego rolę globalnej fabryki tanich dóbr nie bardzo może się to wpisywać, ale kraj ten rozwija się technologicznie w zawrotnym tempie i w perspektywie dekady może być jednym z liderów zaawansowanych technologii. Kontrola podaży metali ziem rzadkich oraz surowców strategicznych bardzo pomaga w realizacji takiej polityki.


Podsumowanie

Na chwilę obecną zapowiedź Pekinu jest moim zdaniem elementem nacisku na USA w sprawie Korei Płn. Mam nadzieję, że trzy strony (USA, Chiny i Korea Płn.) usiądą znowu do stołu i problem zostanie rozwiązany za zamkniętymi drzwiami tak jak robiono to przez lata.

 

Sprawy zaszły bowiem trochę za daleko. Dwa tygodnie temu władze w Pekinie jasno zapowiedziały, że jeżeli Korea Płn. rozpocznie jakiekolwiek ofensywne działania przeciwko sąsiadowi z południa czy USA (baza wojskowa), to Chiny pozostaną obserwatorem. Z drugiej strony, jeżeli to USA zdecyduje się ‚prewencyjnie” zaatakować Koreę Północną to Chiny staną w jej obronie, co oznacza trzecią wojnę światową.

 

Po takiej zapowiedzi uważam, że władze w Phenianie nadal będą się zbroić pod cichą kontrolą sąsiada z północy, a reakcja USA ograniczy się wyłącznie do słownych gróźb oraz kolejnych sankcji, kwestionowanych przez drugą stroną.
 

 

Trader21

www.IndependentTrader.pl



Tysiące martwych ptaków spadło z nieba na wyspie Bali

Urzędnicy z PUPR na Bali nie mogą wytłumaczyć śmierci tysiąca ptaków w Karangasem na wyspie Bali. Ptaki prawdopodobnie udusiły się w chmurze dymu i gazu w związku z erupcją wulkanu Agung.

 

Władze Indonezji są zaskoczone nagłą śmiercią tysięcy ptaków we wschodniej części wyspy Bali. Urzędnicy nie potrafią wyjaśnić, dlaczego ptaki spadają z nieba. Istnieje prawdopodobieństwo, że są to ofiary zaburzeń wulkanicznych i sejsmicznych.

„Nadal nie wiadomo na pewno, czy przyczyną nieszczęścia jest wulkaniczna erupcja, czy też nie. Jesteśmy daleko od Gunung Agung. Trujące gazy występują w emisjach wulkanicznych. Może rzeczywiście to wysokie stężenie siarki i dwutlenku węgla w powietrzu prowadzi do apokaliptycznej ekstynkcji masy ptaków. Winowajcą mogą być kwaśne deszcze” – powiedział jeden z urzędników.

Dziesiątki tysięcy ludzi ewakuowano z okolic wulkanu Agung. W jego okolicy odnotowano setki trzęsień ziemi w ciągu jednego dnia. Wulkan na Bali może wybuchnąć w dowolnym momencie, jeśli sejsmiczne zakłócenia nie ustaną.