Wrzesień 2017

Chińscy naukowcy wykonali pierwszą szyfrowaną kwantowo wideokonferencję

Po przeprowadzeniu licznych testów nad komunikacją kwantową przyszedł czas na zastosowania praktyczne. Chińska Akademia Nauk w Pekinie wykonała pierwsze na świecie szyfrowane kwantowo połączenie wideo z Austriacką Akademią Nauk w Wiedniu.

 

W międzynarodowej wideorozmowie udział wzięli Chunli Bai oraz Anton Zeilinge - naukowcy są przewodniczącymi Akademii Nauk w Chinach i Austrii. Szczegóły rozmowy nie zostały ujawnione, lecz bardziej chodzi tu o sam fakt wykorzystania niemożliwej do podsłuchania komunikacji kwantowej. Rozmówcy byli oddaleni od siebie o około 7 500 kilometrów.

 

Chińscy naukowcy aktywnie pracują nad pierwszą na świecie kwantową siecią satelitarną. Znajdujący się na orbicie satelita Micius dostarczał pary splątanych fotonów do stacji naziemnych na rekordową odległość od 1 600 do 2 400 kilometrów. Mimo długiego dystansu, pary cząstek pozostawały splątane i tym samym udowodniono, że komunikacja kwantowa jest możliwa. W sierpniu Micius wykonał również pierwszą kwantową dystrybucję klucza oraz przetestował możliwości podwodnej komunikacji kwantowej.

 

Zaplanowana próba dokonania międzynarodowej wideorozmowy także zakończyła się powodzeniem. Satelita Micius dostarczał pary splątanych fotonów do stacji naziemnych w Chinach i Europie. Tym samym wykonano kolejny znaczący krok ku globalnej komunikacji kwantowej, wykorzystującej zjawisko splątania kwantowego dla zachowania prywatności.

 



Korea Południowa zakazuje sprzedaży wszystkich kryptowalut

Korea Południowa zakazała ICO (Initial Coin Offering) czyli ofert crowdfundingowych opartych na blockchainie. Za ich pomocą wiele firm rozpoczyna swoją kryptoaktywność. Zgodnie z zapowiedzią koreańskich urzędników, każdy kto złamie powstałe prawo będzie musiał stawić czoła „surowym karom”.

 

Jak informuje Reuters zakaz nastąpił po tym, jak Komisja ds. Usług Finansowych (FSC) w Seulu zdecydowała ostatecznie, że ICO musi być poddane ścisłej kontroli, zanim zostanie powszechnie zaakceptowane.

 

Obawy FSC nie są całkowicie bezzasadne. Kryptowaluty zostały wykorzystane w tym roku w wielu oszustwach typu phishing (przestępca podszywa się pod inną osobę lub instytucje, w celu wyłudzenia informacji takich jak dane logowania do bankowości elektronicznej, szczegóły karty kredytowej) i innych cyberprzestępstwach. 

Przed Koreą Południową podobną decyzję podjęły w tym miesiącu Chiny, chociaż koreański zakaz ma charakter bardziej przejściowy. Póki co USA oraz Kanada wydały ostrzeżenia dotyczące ICO, jednak nie zakazały tej praktyki.

 

Po wprowadzeniu zakazu, Bitcoin i Ethereum doświadczyły niewielkiego spadku – 5,7% w przypadku Ethereum i 3,5% w przypadku Bitcoina – jednak straty zostały błyskawicznie nadrobione. Póki co Korea Południowa zamierza przyglądać się rynkowi kryptowalut i pracować nad współgrającymi z nim regulacjami prawnymi.

 



USA nie akceptują referendum niepodległościowego Kurdów

Kwestia Kurdów na Bliskim Wschodzie może doprowadzić do kolejnej wojny. W irackim Kurdystanie odbyło się niedawno referendum w sprawie uzyskania niepodległości. Ponad 92% głosujących poparło oderwanie autonomicznego regionu od Iraku. Jednak zupełnie innego zdania są sąsiednie państwa.

 

Dążenia Kurdów w Iraku sprawiły, że Syria, Iran i Turcja zaczęły obawiać się, iż mniejszość kurdyjska żyjąca na ich terytorium pójdzie w podobnym kierunku. Co prawda referendum niepodległościowe w irackim Kurdystanie ma charakter przede wszystkim symboliczny a wynik wcale nie oznacza, że region nagle oderwie się od reszty kraju. Kurdowie liczą na negocjacje z Bagdadem a jak sami twierdzą, proces tworzenia własnego państwa może potrwać lata. Konieczna jest jednak zgoda ze strony Iraku.

 

Projekt niepodległego Kurdystanu nie posiada poparcia w regionie - z wyjątkiem Izraela. Sekretarz Stanu Rex Tillerson powiedział wczoraj, że Stany Zjednoczone, które bardzo aktywnie wspierają Kurdów i dostarczają im ogromne ilości uzbrojenia, nie akceptują referendum. Zdaniem Tillersona, Irak powinien pozostać zjednoczony.

 

Irak, Iran i Turcja groziły już użyciem siły przeciwko Kurdom, a także całkowitą blokadą tego niewielkiego zamieszkiwanego przez nich regionu. W chwili obecnej szansa na powstanie nowego państwa jest bardzo mała a w tym przypadku dążenia niepodległościowe mogą zapoczątkować kolejną wojnę na Bliskim Wschodzie.

 



Znaleziono obraz nagiej Mona Lisy

Badacze z Muzeum w Luwrze uważają, że Leonardo da Vinci lub któryś z jego uczniów mógł stworzyć obraz nagiej kobiety, nazwany Kąpiel Mony. Szkic wykonany węglem jest obecnie przechowywany w kolekcji Musée Condé od 1862 roku.

 

Rysunek jest oryginałem, a zdaniem naukowców może on reprezentować pierwotny kontur, na którego podstawie powstał pełen obraz. Badacze sztuki uważają, że cechy kobiety ze szkicu są bardzo podobne do słynnej Mona Lisy. Ponadto rysunek pochodzi z XV-XVI wieku, gdy żył Leonardo da Vinci.

Zdaniem ekspertów, wiele wskazuje na to, że szkic stworzył sam Leonardo da Vinci. Jednak głębsza analiza ujawniła także pewne sprzeczności – kreski w pobliżu głowy kobiety zostały wykonane prawą ręką, natomiast da Vinci był leworęczny. Ostateczne ustalenie autora szkicu ma zająć około dwa lata badań.  

 

Powszechnie znany obraz olejny, Mona Lisa, jest dziełem od zawsze wzbudzającym kontrowersje ze względu na uśmiech portretowanej kobiety. Ustalono już, że patrząc na oczy kobiety widzi się ją uśmiechniętą, a gdy zwraca się uwagę jedynie na jej usta, uśmiech znika.

 



Naukowcy stworzyli model wehikułu czasu

„Ludzie uważają podróżowanie w czasie za fikcję, jednak matematycznie można dowieść, że jest to całkiem możliwe” – twierdzi David Tsang, astrofizyk z Uniwersytetu Maryland. Badacze stworzyli model kapsuły z pasażerami w środku, która przemieszcza się wzdłuż okrągłej trajektorii, przechodzącej przez czasoprzestrzeń.

Do obliczeń naukowcy wykorzystali teorię tuneli czasoprzestrzennych (ang. wormhole), autorstwa Alberta Einsteina. Ich istnienie nie zostało dotąd udowodnione, jednak spekuluje się, że przejście przez nie może umożliwić podróż w przyszłość lub przeszłość.

Stworzono model matematyczny maszyny czasowej TARDIS (nawiązanie do serialu BBC Dr Who). Maszyna miałaby poruszać się po zamkniętej krzywej ze stałym przyśpieszeniem. Podróżnik wewnątrz maszyny czasu  Angel miałby najpierw widzieć jak obserwator (B) przemieszcza się w przód w czasie, po czym cofa się do przeszłości. Z kolei obserwator B miałby widzieć, że w jednakowym momencie oraz w tym samym miejscu pojawiają się 2 wehikuły czasu z podróżnikiem A – jedna „kopia” poruszałaby się w przyszłość, druga w przeszłość.

 

Badacze twierdzą, że mają już gotowe podstawy matematyczne, lecz brakuje im odpowiednich części do budowy urządzenia. I to może stanowić największa przeszkodę dla naukowców. Jak sami twierdzą, tak „egzotyczne” materiały nie są jeszcze znane ludzkości i następnym krokiem będzie ich odkrycie.

 

 



Hiszpański rząd zapowiada, że nie pozwoli Katalonii zadecydować o swojej przyszłości

W Katalonii trwają intensywne przygotowania do referendum niepodległościowego. Głosowanie rozpocznie się już za kilkadziesiąt godzin, tj. w niedzielę 1 października. Nikt tak naprawdę nie wie czego powinniśmy się spodziewać - spokojnego głosowania, czy rozlewu krwi.

 

Hiszpania od lat zapowiada, że nie dopuści lub nie uzna wyników referendum niepodległościowego. Katalonia jest najbogatszym regionem, który cieszy się dużą autonomią - posiada między innymi własną policję i służbę zdrowia, sprawuje kontrolę nad edukacją i pielęgnuje własny język kataloński. Wielu Katalończyków oraz tamtejszy rząd regionalny twierdzi, że region jest ograbiany przez Madryt.

 

W ostatnich tygodniach nieustannie narastał konflikt między władzą regionalną a rządem centralnym. Podczas gdy Hiszpania oficjalnie unieważniła referendum i dała jasno do zrozumienia, że nie uzna wyników a nawet nie dopuści do głosowania, Katalonia zignorowała sprzeciw i robi dosłownie wszystko, aby plebiscyt odbył się zgodnie z planem, choć wydaje się, że jest na straconej pozycji.

Aby mieć większą kontrolę nad wydarzeniami, Madryt podjął szereg działań - zablokowano strony internetowe nawiązujące do zbliżającego się referendum, zastraszano polityków i organizatorów plebiscytu oraz zatrzymano część z nich i zagrożono rozwiązaniem rządu regionalnego oraz odebraniem autonomii. Hiszpania rozmieściła w tym regionie około 4 tysiące policjantów, którzy otrzymali rozkaz, aby zablokować "nielegalne wydarzenie" oraz przechwycić karty do głosowania i urny wyborcze. Bezskutecznie próbowano także przejąć kontrolę nad regionalną policją, która zamiast wykonywać rozkazy Madrytu biernie przyglądała się przygotowaniom.

 

W tym tygodniu, hiszpański rząd poprosił nawet Donalda Trumpa o pomoc w zablokowaniu referendum. Jego odpowiedź była jednoznaczna: "Hiszpania jest wspaniałym państwem i powinna pozostać zjednoczona". Nie wiadomo jednak czy Stany Zjednoczone mają zamiar w jakikolwiek wpłynąć na Katalonię. Z kolei Unia Europejska zaniepokojona stanem demokracji w Polsce zaznaczyła, że nie ma zamiaru angażować się w sprawy wewnętrzne Hiszpanii.

Madryt zażądał również od korporacji Google, aby usunęła aplikację ułatwiającą głosowanie w referendum. Katalonia jest świadoma, że hiszpańska policja może przechwycić urny do głosowania, dlatego wśród tamtejszej społeczności spopularyzowano aplikację pokazującą na Google Maps najbliższy lokal wyborczy. Ludzie zaczęli się organizować i komunikować ze sobą za pośrednictwem sieci społecznościowej oraz wysyłać zaszyfrowane wiadomości.

 

Podsumowując - obie strony są zdeterminowane. Katalonia przygotowuje plebiscyt niepodległościowy, zaś Hiszpania grozi jego zablokowaniem z użyciem siły. Dodajmy do tego, że świat przymyka oko i nikogo nie interesuje możliwość wybuchu wojny domowej. Nadchodzące godziny będą mieć kluczowe znaczenie.

 

Źródła:

http://www.zerohedge.com/news/2017-09-29/spanish-government-orders-google-delete-app-used-...

http://www.zerohedge.com/news/2017-09-29/catalan-separatists-unveil-ballot-boxes-spain-shu...



Superwulkan oddalony o 530 km od Polski, może wywołać kataklizm w Europie

Chyba wszyscy słyszeli o globalnym zagrożeniu, jakim jest wielka kaldera wulkaniczna pod Parkiem Narodowym Yellowstone. Ten superwulkan wybucha, co 600 tysięcy lat i pokrywa wtedy popiołem cały kontynent. Podobne ryzyko wisi nad Europą i tak jak Yellowstone znajduje się w środku USA tak w środku Niemiec mamy superwulkan Laacher znajdujący się pod jeziorem kraterowym o tej samej nazwie.

Niebezpieczny kontynentalny superwulkan znajdujący się w środkowych Niemczech, pod jeziorem Laacher, od dawna wykazuje oznaki aktywności. Jego potencjalna erupcja byłaby sporym zagrożeniem dla okolicy w promieniu przynajmniej kilkuset kilometrów, a gdyby do niej doszło klimat na świecie uległby tymczasowemu ochłodzeniu.

Krater powstały po ostatniej erupcji niemieckiego superwulkanu, znany jest dzisiaj jako jezioro Laacher. Powstał 12 900 lat temu podczas wielkiej erupcji, ktora zmieniła Europę. Szacowana emisja materiału wulkanicznego podczas jej trwania wynosiła około 6 km3 magmy i 16 km3 materiału piroklastycznego. Wybuch ten był zatem porównywalny do erupcji wulkanu Pinatubo w 1991 roku na Filipinach, która również chwilowo ochłodziła ziemski klimat.

Co ciekawe ostatni wybuch wulkanu pod jeziorem Laacher miał miejsce prawie dokładnie wtedy, gdy doszło do początku ostatniego zlodowacenia, które spowodowało znaczne obniżenie średniej temperatury na półkuli północnej. Jednak naukowcy twierdzą, że nie ma żadnego związku pomiędzy tymi zmianami klimatycznymi i erupcją wulkanu Laacher.

 

Powierzchnia jeziora wciąż emituje dwutlenek węgla. Można obserwować pęcherzyki gazu wydobywające się z dna. Naukowcy uważają, że nie można wykluczyć nagłej erupcji wulkanu Laacher, która może się wydarzyć w każdej chwili. Gdyby do niej rzeczywiście doszło w czasach dzisiejszych, byłaby to katastrofa bez precedensu w nowożytnej historii świata.

Jezioro Laacher znajduje się zaledwie 530 km od granic Polski i 800 km od Wrocławia. Erupcja z pewnością odcisnęłaby się przynajmniej na zachodniej Polsce. Niektórzy sugerują, że dziwna nagła decyzja o wygaszeniu wszystkich elektrowni atomowych w Niemczech do 2022 roku, może mieć związek z uaktywnieniem się tego superwulkanu.

 

 



W oceanie u wybrzeży Australii odkryto dziwną substancję

Nurek Jay Winks odkrył dziwną podłużną substancję w oceanie u wybrzeży Australii. Zdaniem mężczyzny niezidentyfikowana substancja miała długość około 3 metrów oraz spiralny kształt. Początkowo biologowie badający zdjęcia i film dokumentujące odkrycie nie potrafili znaleźć dla niego wytłumaczenia.

 

Rebbeca Helm, badaczka z Instytutu Oceanograficznego w Massachusetts przeanalizowała wykonane przez nurka filmy i fotografie i stwierdziła, że jasnoróżowe kropki tkwiące w zawiesinie mogą być jajami kałamarnicy "diamentowej" (thysanoteuthis rhombus).

 

Póki co nie ma żadnej pewności co do tego, że opinia badaczki jest wiarygodna, ponieważ ocena nie została dokonana „na żywo”. Przypuszcza się, że liczba zarejestrowanych na nagraniach jaj może wynosić od 20 do 40 tysięcy małych kałamarnic, które urosną do 90 centymetrów długości.

 

 

 



Dziwne wydarzenie! W Meksyku spadł deszcz ryb

W północnej części Meksyku spadł niezwykły deszcz. Z nieba, oprócz wody, leciały ryby. Zdumieni ludzie zbierali je z ulic.

 

Takie tajemnicze zjawiska zdarzały się już wcześniej. Opisał je między innymi Charles Fotrot - badacz, którzy wierzy w teorie spiskowe. Fotrot opisał około stu takich przypadków.

Przedstawiciele obrony  cywilnej w Tamaulipas wyjaśniają, że ryby mogły być zassane przez tornado, a następnie zrzucone w innym miejscu. Do zdarzenia doszło we wtorek w nadmorskiej miejscowości Tampico. Zdjęcia na ten te temat publikowano między innymi na Facebooku. Zgodnie z amerykańską Biblioteką Kongresową, zjawiska takie zdarzają się sporadycznie od czasów starożytnych.

 

 

 



Zjednoczone Emiraty Arabskie budują miasto symulujące marsjańskie warunki

Zjednoczone Emiraty Arabskie ogłosiły plany budowy miasta o powierzchni 1,9 mln stóp kwadratowych, które będzie symulować warunki życia na Marsie. Mars Scientific City obejmuje pierwszy krok Emiratu w kierunku ich ostatecznego celu budowy miasta na Czerwonej Planecie przed rokiem 2117.

 

Rząd Zjednoczonych Emiratów Arabskich przedstawił plany Mars Scientific City w rozmowie z portalem „The National”. Projekt będzie kosztował 500 milionów dirhamów, czyli około 136,1 miliona dolarów. Laboratoria badawcze znajdujące się w mieście będą badać możliwości wytwarzania energii, żywności i wody na Marsie.

Oprócz badań na Ziemii, naukowcy będą pracować nad uruchomieniem statku kosmicznego Hope w roku 2020. Statek ma przybyć na orbitę Marsa w 2021 r., czyli w roku 50-lecia istnienia Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Według „The National”, sonda będzie pierwszym satelitą wysłanym na Marsa przez kraj muzułmański.

Na początku tego roku Zjednoczone Emiraty Arabskie przedstawiły plan Mars 2117, który ma na celu  zbudowanie pierwszego miasta na Czerwonej Planecie w ciągu następnych 100 lat. Według „The National”, Mars Scientific City, jako wyspecjalizowane miasto badawcze, może stanowić pierwszy krok w kierunku budowy miasta, ponieważ naukowcy odkrywają, jak ludzie mogą przetrwać w surowym środowisku Marsa.