Lipiec 2017

W Chile ponownie rozkwitła najsuchsza pustynia świata, Atacama

Po raz pierwszy od 2015 roku w Chile zakwitła pustynia Atacama, nazywana najbardziej suchą pustynią świata. Tak się jednak dzieje, że nawet tam, od czasu do czasu spadnie deszcz, a gdy jest go więcej niż zwykle wystarcza to do rozkwitnięcia oczekujących na wilgoć nasion roślin, które usiłują przetrwać w tak nieprzyjaznym habitacie.

Tym razem ulewy, które spowodowały zakwit pustyni nie były aż tak dolegliwe jak te w 2015 roku, które spowodowały wielką powódź w regionie, po tym gdy w ciągu 12 godzin spadło tam tyle deszczu ile zwykle w ciągu 7 lat.

Mimo to piękne kwiaty znajdujące się w tak osobliwym miejscu jak pustynia, zwracają uwagę i skłaniają wielu turystów do podjęcia wędrówki, aby zobaczyć niezwykłe widoki.

 



Powiązana z Sorosem Fundacja Otwartego Dialogu, wzywająca do zamachu stanu w Polsce, zostanie wreszcie skontrolowana

Ostatnie protesty wywołane dziwnymi ustawami rzekomo reformującymi polskie sądownictwo stały się idealnym pretekstem do rozpętania polskiego Majdanu. Do siłowego przejęcia władzy wzywali rozentuzjazmowani polskojęzyczni politycy tak zwanej totalnej opozycji, a jedna z fundacji znanego spekulanta George'a Sorosa, rozpowszechniała nawet instrukcję jak wywołać rewolucję.

 

Zresztą symbolika rzekomo spontanicznych  protestów, taka jak świeczki czy róże to coś, co zależne od Sorosa organizacje pozarządowe już stosowały w przeszłości podczas organizacji zamieszek. To wszystko wypróbowane metody, bo świeczki były stosowane na Węgrzech, gdy próbowano obalić rząd Viktora Orbana, a róże odegrały już swoją rewolucyjną rolę w Gruzji, gdzie po zamachu stanu, Soros obsadził tam swojego człowieka, Michaiła Sakaszwilego, tego samego, którego teraz Gruzja ściga listem gończym za machlojki i który został nagle uznany Ukraińcem gdy Soros zaczął na dużą skalę mieszać na Ukrainie. Ten zaufany człowiek "filantropa" został nawet na jakiś czas gubernatorem obwodu odeskiego. 

 

Zatem, gdy za organizację protestów biorą się ludzie o tak dużym doświadczeniu w rewolucjach, jak współpracownicy Sorosa, to sytuacja jest poważna i żarty się kończą. Ludzie ci aż dwa razy przejęli protestami władzę na Ukrainie, wcześniej zrobiono to we wspomnianej Gruzji, wspierano rewolucje zwane Arabską Wiosną, a nawet próbowano tego w USA, po tym, gdy obywatele tego kraju nie wybrali tego prezydenta, którego wspierał Soros, czyli Hillary Clinton.

W Polsce po nieudanym eksperymencie z KOD, można było odnieść wrażenie, że atmosfera do rewolty się wypaliła, ale ostatnio znowu się to zmieniło. Ostatnie protesty w sprawie ustaw sądowych pokazują, że jest jakiś nadrzędny scenariusz z próbą sprowokowania ofiar śmiertelnych podczas zamieszek i w konsekwencji do przejęcia władzy w Polsce, dokładnie tak jak zrobiono na Ukrainie gdy wypędzono prezydenta Wiktora Janukowycza. Nieoczekiwane weto prezydenta Andrzeja Dudy spuściło powietrze z tego pompowanego balonu rzekomego społecznego niezadowolenia, ale plany przejęcia władzy siłą i naciskami z obcych państw nie ustały, potrzebny jest tylko nowy pretekst, o które nie trudno.

Zdumiewa szczególnie bierność polskich służb specjalnych, które pozwalają na harce Sorosowych bojówkarzy. Gdy dr Brunon Kwiecień tylko rozmawiał o planach wysadzenia Sejmu z kilkoma agentami ABW, napytał sobie biedy i obecnie siedzi w więzieniu, a pan Bartosz Kramek z finansowanej przez Sorosa Fundacji Otwarty Dialog, opublikował 16-punktową instrukcję o tym jak za pomocą masowych protestów odsunąć PiS od władzy. 

„Same protesty i apele nie wystarczą, dlatego konieczne jest natychmiastowe powzięcie nadzwyczajnych i stanowczych działań opartych na idei obywatelskiego nieposłuszeństwa. Nikt nie chce Majdanu i rozlewu krwi w Polsce, ale eskalacja napięcia każe brać niemal każdy, dotąd niewyobrażalny scenariusz pod uwagę – i być na niego gotowym. Jednocześnie czerwona linia dla nas musi być bardzo wyraźna: to agresja, przemoc i krew. Czy dla rządu również? Tego nie wiemy” – pisze w tekście na stronie fundacji Bartosz Kramek. - "Warto rozważyć otwartą i zakrojoną szeroko akcję czasowego powstrzymania się od płacenia podatków i innych należności na rzecz skarbu państwa pod hasłem np. Nie płacę na PiS”

I co? I nic. Państwo polskie nie zareagowało. Wygląda na to, że organizacje zależne od Sorosa są traktowane inaczej i wolno im więcej. Skandalem zainteresował się między innymi poseł Adam Andruszkiewicz z Kukiz 15, który zapowiedział interpelację w sprawie Fundacji Otwarty Dialog. Do podobnych wniosków doszedł też minister Mariusz Kamiński, który zwrócił się do szefa MSZ, o  kontrolę fundacji ze względu na fakt, że ta korzystała ze środków publicznych w dyspozycji Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

 

Nadal nie wiadomo co robią służby, albo raczej kto im zabrania działania? Można odnieść wrażenie, że organizacje Sorosa są w Polsce nie do ruszenia, a przecież powinny być natychmiast zdelegalizowane jako zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Tak właśnie uczyniono już 2 lata temu w Rosji i podobną walkę toczy właśnie węgierski premier Victor Orban. Wygląda na to, że w Polsce organizacje skoligacone z Sorosowym Open Society Fundation, mają swoistą nietykalność. I tak dobrze, że po tylu latach pisania o Sorosu na łamach ZnZ, dla każdego jest już jasne, że jego wpływ to bynajmniej nie kolejna teoria spiskowa. Pytanie tylko na co czekają polskie władze i czy bezczynność służb oznacza, że godzą się one na los Janukowycza z Ukrainy.

 

 



Irak kupuje rosyjskie czołgi i zacieśnia współpracę militarną z Putinem

W trakcie spotkania pomiędzy prezydentem Rosji Władimirem Putinem, a wiceprezydentem Iraku Nouri al-Malikiem, została przedyskutowana kwestia sposobu i czasu dostarczenia Irakowi zakupionych przez niego czołgów T-90. Informacje te podała RIA Novosti, która powołała się na cytat Dyrektora Federalnej Służby do spraw Wojskowo-Technicznej Kooperacji, Dmitrija Shugayeva.

 

Ponadto Shugayev miał zdradzić, że podczas wizyty al-Malikiego oba państwa omówiły wdrożenie i formę nowego, bardziej zaawansowanego porozumienia wojskowego oraz technologicznej kooperacji pomiędzy sobą. Dodatkowo Irak i Rosja przedstawiły swoje idee na rozwiązanie aktualnie istniejących problemów w swoich relacjach.

 

Dodatkowo Dmitrij potwierdził, że sytuacja ta nic nie zmienia w działaniu aktualnie funkconującej państwowej komisji do spraw międzynarodowej współpracy, która prowadzi działania w swoim rytmie.

 

Wcześniej Władimir Kohzin, pomocnik rosyjskiego prezydenta ds. Współpracy wojskowej i technicznej, przekazał „Izvestii”, że Rosja i Irak zdążyły już podpisać kontrakt na sprzedaż czołgów T-90, które okazały się być niebywałym sukcesem armii Federacji Rosyjskiej i zdały swój test na terenach konfliktu syryjskiego.

 



Salaficki kaznodzieja, który chciał "nawracać" Polaków na islam, trafi do więzienia

Pozytywne wieści dobiegają do nas z sąsiednich Niemiec. Islamski kaznodzieja oraz promotor prawa szariatu Sven Lau został właśnie skazany na karę pozbawienia wolności. Dowody jednoznacznie wskazują na jego powiązania z terrorystami.

 

Sven Lau to znany w Niemczech kaznodzieja, który w 2014 roku wraz z grupą islamistów utworzył policję religijną pod nazwą "Shariah-Police". Muzułmanie ubrani w pomarańczowe kamizelki odblaskowe zajmowali się patrolowaniem ulic w mieście Wuppertal, gdzie zaczepiali Niemców, prawili swoje morały, zabraniali spożywania alkoholu i słuchania muzyki - czyli krótko mówiąc wszystkiego, co jest uznawane za niezgodne w islamie.

Grupa szybko została rozwiązana a jej członkowie zatrzymani przez niemiecką policję. Ich sprawa była dwukrotnie rozpatrywana przez sąd, lecz ostatecznie uznano, że islamiści z "Shariah-Police" nie złamali prawa. Kompletnie zignorowano fakt, że radykałowie próbowali siłą zaprowadzać prawo szariatu i zamiast tego zwrócono jedynie uwagę na ich uniformy.

 

Jednak przeciwko Svenowi Lau toczyła się osobna sprawa. Islamista został oskarżony o wspieranie grup terrorystycznych w Syrii, co ostatecznie udało się potwierdzić. Salafita zapewnił bojownikom wsparcie finansowe oraz sprzęt wojskowy pod przykrywką pomocy humanitarnej, a także zaaranżował ślub islamisty z 16-letnią dziewczyną z Austrii.

 

Sven Lau trafi teraz do więzienia na 66 miesięcy, gdzie będzie mógł sobie żyć na koszt podatników. Mimo jego izolacji, kaznodzieja prawdopodobnie wciąż będzie poszukiwał kolejnych zwolenników w zamknięciu aż odzyska wolność. Od lat głośno mówi się o radykalizacji w brytyjskich, francuskich i niemieckich więzieniach, gdzie islamiści często zmuszają "niewiernych" do przejścia na islam. Warto dodać, że Sven Lau był także promotorem "nawracania" Polaków poprzez publikowanie w sieci specjalnych filmów w języku polskim.

 



Z pomocą sztucznej inteligencji Chiny chcą przewidywać przestępstwa

Sztuczna inteligencja daje szerokie pole do popisu dla policji i innych służb. Inteligentne oprogramowania potrafią przeprowadzać dogłębne analizy zachowań poszczególnych ludzi oraz tłumów. Chiny mają zamiar je wykorzystać, aby przewidywać przestępstwa.

 

Sztuczna inteligencja ma pomóc ustalić czy dana osoba dokona kradzieży, morderstwa, lub popełni inną formę przestępstwa jeszcze zanim faktycznie to nastąpi. Jak powiedział Li Meng, Wiceminister Nauki, od prawidłowego wykorzystania inteligentnych systemów może zależeć czy uda się namierzyć potencjalnego terrorystę.

 

Przykładem może być sytuacja, w której dana osoba idzie do sklepu z bronią. Jeśli monitoring wykaże, że podejrzany zachowywał się wcześniej w bardzo nietypowy sposób, np. wdał się w bójkę, może to zadecydować o uznaniu go za potencjalnego przestępcę. Po przeanalizowaniu ogromnych ilości danych sztuczna inteligencja może zalecić interwencję.

Inteligentne algorytmy mogą również przewidywać zachowania tłumów i wyróżniać potencjalnie niebezpieczne osoby. Z drugiej strony takie rozwiązania mogą prowadzić do wielu nadużyć. Nie trudno wyobrazić sobie sytuację, w której policja zatrzymuje osobę nielubianą przez władzę, ponieważ system uznał ją za terrorystę, choć nie popełniła żadnego przestępstwa.

 



Masowa ewakuacja we Francji z powodu pożarów

Pożary w południowo-wschodniej Francji wymusiły nocną ewakuację co najmniej 10 tysięcy osób. Setki strażaków zostało rozmieszczonych w pobliżu Bormes-les-Mimoses w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże w celu walki z żywiołem.

 

Na wybrzeżu Morza Śródziemnego na terenach górzystych oraz na Korsyce stanęły płomienie, które objęły około 15,4 kilometrów kwadratowych. Wymusiło to decyzję o ewakuacji co najmniej 10 tysięcy osób.

„Jest to obszar, który w okresie lata posiada dwukrotnie, a czasem nawet trzykrotnie większą liczbę ludności” – twierdzą informatorzy. Najsilniejszy pożar zaobserwowano w okolicy popularnego kurortu turystycznego, Saint-Tropez.

Od poniedziałku ponad 4 tysiące strażaków walczy z płomieniami, próbując je ugasić. Informatorzy twierdzą, że co najmniej 12 strażaków i 15 funkcjonariuszy policji ucierpiało z powodu pożaru. Lisa Minot, brytyjska turystka przebywająca w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże wypowiedziała się dla BBC, że widziała samoloty zbierające wodę z morza, którą następnie zrzucały na dymiące się wybrzeże.

 



Ciemnienie lodu na Grenlandii może spowodować gwałtowny wzrost poziomu morza

Rosnąca temperatura powoduje ciemnienie lodowców na Grenlandii, na których powierzchni zaczynają rozwijać się glony. Prowadzi to do przyspieszonego topnienia, a poziom morza może wzrosnąć szybciej niż przewidywano.

 

Naukowcy są zaniepokojeni faktem rozrastania się glonów na powierzchni lodu, ponieważ pochłaniają one więcej ciepła i przyspieszają topnienie. Biała powierzchnia odbija dużo światła słonecznego, jednak w miarę rozwoju glonów powodujących ciemnienie, efekt ten znacznie słabnie.

Rozpoczęto pięcioletni projekt pod nazwą "Black and Bloom", mający na celu śledzenie różnych gatunków glonów na powierzchni lodowców. Badacze mają nadzieję na uzyskanie w ten sposób bardziej miarodajnych prognoz co do poziomu morza w przyszłości.

 

Analizowano także jaki wpływ na topnienie lodowców mają zanieczyszczenia z miast w postaci sadzy i popiołu, które osadzają się na powierzchni lodu. Obecnie uważa się, że topnienie grenlandzkich lodowców podnosi średni globalny poziom morza o około 1 milimetr w skali roku. Zrozumienie jaki wpływ mają rozwijające się coraz silniej glony może mieć kluczowe znaczenie dla całego świata.

 



W rosyjskim Obwodzie Włodzimierskim spadł meteoryt

W Obwodzie Włodzimierskim władze próbują zidentyfikować miejsce upadku meteorytu. Mieszkańcy regionu są proszeni o pomoc w poszukiwaniu ciała niebieskiego, donosi portal Progorod33.

 

Zgodnie z informacjami otrzymanymi od astronomów i geologów, 19 lipca pewien rodzaj ciała niebieskiego spadł na naszą planetę. Najprawdopodobniej obiekt wylądował gdzieś w pobliżu miasta obwodowego Włodzimierz nad rzeką Klaźma.

 

Jednak ze względu na fakt, że meteoryt przy przejściu przez atmosferę stracił wiele ze swojej masy, składającej się z lodu i pyłu, prawdopodobieństwo znalezienia jego resztek jest bardzo niskie. Jego odnalezienie dałoby ekspertom możliwość zbadania jego składu i pochodzenia.

 



US Navy przeprowadziła test działa szynowego

Marynarka wojenna USA ponownie przetestowała swoje działo elektromagnetyczne, znane również pod nazwą railgun. Tym razem broń oddała dwa strzały z rzędu i wkrótce zostanie poddana przełomowej próbie.

 

Działo elektromagnetyczne jest bardzo aktywnie rozwijane przez Stany Zjednoczone. Zasada działania nowej broni opiera się o zjawisko elektromagnetyzmu. Railgun potrzebuje tylko prądu elektrycznego i metalowych pocisków, które potrafi wystrzelić z ogromną siłą na wielkie odległości.

 

Podczas testów, które odbyły się w Morskim Centrum Walki Nawodnej im. kontradmirała Johna A. Dahlgrena w stanie Wirginia, pociski zostały wyrzucone z działa szynowego z prędkością ponad 6 Mach, tj. ponad 7300 km/h, na odległość przynajmniej 180 kilometrów. Ich siła uderzenia jest tak wielka, że potrafią zniszczyć cel bez wywoływania eksplozji. Dlatego przechowywanie nabojów dla działa elektromagnetycznego na pokładzie okrętu nie wiązałoby się z żadnymi zagrożeniami.

 

Biuro Badań Marynarki Wojennej USA (ONR) wskazuje, że railgun wraz z systemem zasilania z powodzeniem mógłby zostać zainstalowany na dzisiejszych okrętach wojennych. Lecz zanim to nastąpi, potrzebne są kolejne testy.

 

Marynarka wojenna USA zapowiada już następne eksperymenty. Specjaliści będą starali się zwiększyć moc działa oraz szybkostrzelność. Do września bieżącego roku, rewolucyjne działo ma wystrzelić pocisk z energią 20 megadżuli, zaś do końca roku energia wzrośnie do 32 megadżuli. Ponadto już w 2018 roku działo elektromagnetyczne przejdzie przez największą próbę, wystrzeliwując 10 pocisków na minutę.

 



ONZ już w 2000 roku proponowała wymianę populacji w Europie

Europa jest zalewana przez muzułmańskich migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu i nie jest to rzecz przypadkowa. Biorąc pod uwagę zjawisko depopulacji w krajach zachodnich można dojść do wniosku, że postanowiono po prostu sprowadzić ludność z innych kontynentów, aby poprawić statystyki demograficzne i ratować ekonomię.

 

Statystyki mówią same za siebie. Poniższy wykres został podzielony na dwie części. Pierwszy pokazuje światową populację dzieci w wieku 0-5 lat z wyjątkiem Afryki, drugi zaś obejmuje tylko Afrykę. Przedstawia on liczebność dzieci od 1950 roku do 2015 roku oraz prognozy na kolejne lata. Jak widać, problemy zaczęły się pojawiać już w 1990 roku - od tego czasu w cywilizacji zachodniej zaczęło rodzić się coraz mniej dzieci. Jednak kryzys ten nie dotyczy Afryki.

Kurcząca się populacja jest poważnym problemem dla ekonomii. Im mniej ludzi, tym mniej konsumentów, mniej pracowników i mniejsze dochody dla państwa. Jest to problem, który przyjął skalę globalną. Społeczeństwo starzeje się w wielu krajach Unii Europejskiej, w Rosji, Chinach, Japonii, Korei Południowej, Australii, Kanadzie oraz Stanach Zjednoczonych.

Mając to na uwadze, spójrzmy teraz na raport Organizacji Narodów Zjednoczonych, który powstał już w 2000 roku, lecz dopiero dziś zwrócono na niego uwagę. Już wtedy poważnie dyskutowano nad tzw. wymianą populacji - ONZ nazwała to migracją zastępczą. Organizacja oszacowała wtedy, że populacja wielu państw zachodnich zmniejszy się do 2050 roku w granicach od 25% do ponad 30%. Dla przykładu, w 2000 roku średnia wieku we Włoszech wyniosła 41 lat. W 2010 roku było to już 43 lata, zaś do 2050 roku średnia wieku ma wzrosnąć aż do 53 lat - pod warunkiem, że nikt nic z tym nie zrobi. ONZ przewidywała, że liczba osób w wieku produkcyjnym przypadająca na jedną osobę starszą (ponad 64 lata) spadnie z 4 lub 5 do 2, dlatego:

"Potrzebna jest imigracja, aby zapobiec spadkowi liczby ludności we wszystkich krajach i regionach przedstawionych w raporcie. Jednakże poziom migracji w odniesieniu do przeszłych doświadczeń jest bardzo zróżnicowany. W przypadku Unii Europejskiej kontynuacja poziomu migracji, obserwowana w latach 90. jest wystarczająca, aby zapobiec spadkowi populacji, zaś w przypadku Europy jako całości, imigracja musiałaby się podwoić. Republika Korei potrzebowałaby stosunkowo niewielkiego napływu migrantów [...]. Włochy i Japonia musiałyby zarejestrować znaczny wzrost migracji netto. Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone mogłyby utrzymać całkowitą populację z mniejszą liczbą imigrantów niż obserwowano w ostatnich latach."

W dalszej części dokumentu czytamy, że liczba potrzebnych imigrantów celem rozwiązania omawianego problemu jest zdecydowanie wyższa niż przewidywano. Po zrealizowaniu planu, w 2050 roku migranci stanowiliby od 30% do 39% populacji Japonii, Niemiec i Włoch. ONZ wskazała, że napływ ludności powinien być zależny od obecnej liczby populacji w danym państwie. Włochom zaproponowano przyjmowanie 6,5 tysiąca migrantów na każdy milion ludzi rocznie, zaś Niemcom - 6 tysięcy na każdy milion rocznie.

Zastanówmy się ponownie nad tym co dzieje się teraz w Europie. Unia Europejska nakazuje przyjmować migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. W zmasowanej migracji na nasz kontynent pomagają organizacje pozarządowe i słynny "filantrop" George Soros. Wszystko to jest realizacją ustalonego wcześniej planu. Czy ktoś zapytał się nas o zdanie? Nie - decyzje zapadły za naszymi plecami.

 

Choć lobby proimigracyjne w Europie jest bardzo silne, tzw. wymiana populacji jest często krytykowana nawet przez tak wpływowych ludzi jak Bill Gates. Pomysłodawcy i realizatorzy tego wielkiego planu nie zdołali wszystkiego przewidzieć. Masowa migracja sprowadziła również do Europy islamski terroryzm. Kraje Europy Wschodniej sprzeciwiły się i zamknęły swoje granice. Również przedstawiona w raporcie Japonia odrzuca niemal wszystkie wnioski o azyl. Zaś na końcu okazało się, że wielu migrantów nie chce się zintegrować, nie chce pracować i woli żyć na koszt państwa. Nie pomagają nawet wezwania papieża Franciszka, który zachęcał Europejczyków do rozmnażania się z muzułmańskimi imigrantami. Sprowadzono ich miliony, lecz nie wszystko jest takie, jakie powinno być.